Prześlij dalej:

Tytułu nie wymyśliłem, taka opinia krążyła od dawna i została stworzona przez „elity” PRL-owskie, które za pozwoleniem partii liznęły trochę Zachodu, ale z „obrzydzeniem”, udawanym lub nie. Paradoks historii polega na tym, że to ukute przez rasowych marksistów powiedzenie, poniekąd staje się faktem. Pierwsza z brzegu doktryna rodem z ZSRR mówi, że nieważne kto głosuje, ważne kto policzy głosy. Od samego początku powtarzam z uporem maniaka, że w polityce nikt nikomu prezentów nie robi, ale walczy brutalnie o własne interesy. Demokraci na siłę forsowali wybory „kopertowe” i nie robili tego po to, żeby przegrać wybory. W ostatnich wyborach głosowali, jak zawsze Amerykanie, ale głosy liczyli demokraci.

Podobieństw jest znacznie więcej, na przykład w ZSRR i we wszystkich demoludach istniało pojecie przewodniej siły narodu, teoretycznie chodziło o klasę pracującą miast i wsi, ale w praktyce o aktyw partyjny. W USA tę funkcję przejmuje finansjera, korporacje, show biznes i wszelkiego rodzaju „mniejszości”, czytaj uprzywilejowane grupy udające prześladowane grupy, chociaż same zajmują się prześladowaniem. Wymieniony zbiór ma w USA władzę absolutną i tak się składa, że zdecydowanej większość, jak podejrzewam w granicach 70%, stoi po stronie demokratów. Fakt, że w takich warunkach Trump wygrał wybory, przetrwał kadencję, minimalnie przegrał kolejną kadencję i w końcu przeżył, jest fenomenem. Jednocześnie w tym miejscu można wskazać zasadniczą różnicę pomiędzy USA i ZSRR, mianowicie w ZSRR tamtejszy Trump nigdy by nie wygrał, ale zaliczyłby zawał serca tuż przed lub w połowie kampanii wyborczej. Rzecz w tym, że i ta różnica powoli się zaciera, wykasowanie Trumpa z mediów społecznościowych, podjęta próba impeachmentu, to już jako żywo metody radzieckie i przygotowanie gruntu pod to, żeby wybory wygrywali tylko ci, którzy mają wygrywać.

W historii ZSRR zdarzały się też takie kryzysy władzy i przywództwa, w następstwie których na czele partii stanęli marionetkowi sekretarze. Zdarzyło się tak w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku, kiedy to najpierw 68-letni Jurij Andropow, a potem 73-letni Konstantin Czernienko zostali papierowymi przywódcami ZSRR i przetrwali zaledwie rok z kawałkiem, po czym obaj umarli w charakterystycznych dla przedstawicieli władzy radzieckiej okolicznościach. Takim samym sekretarzem wydaje się Joe Biden, polityk 78–letni niezdolny do sformułowania dwóch sensownych zdań wypowiedzianych po „amerykańsku”. Jego wybór jest obrazem głębokiego kryzysu przywództwa w obozie demokratów, ale z drugiej strony demonstracją potęgi „przewodniej siły narodu”. Prezydentem USA mógłby zostać kaczor Donald albo rezerwowy koszykarz Chicago Bulls, gdyby tak zdecydowała finansjera, korporacje i Hollywood. Zdecydowali trochę mniej dowcipnie, jednak i tak robi to wrażenie, bo chyba nikt nie ma wątpliwości, że Biden będzie miał tyle do powiedzenia w Białym Domu, co portier.

Podobieństw pomiędzy obecnymi USA i byłym ZSRR dałoby się wskazać jeszcze wiele i nie ma tu nic z demagogii, po prostu USA zrobiły w ostatnim czasie milowe kroki w stronę marksizmu i zrobią kolejne. Pozostaje jeszcze na koniec krótkie omówienie zjawiska przyjaźni polsko-radzieckiej i bratniej pomocy. Za kadencji Trumpa nasze relacje z USA były niezłe o ile mówimy o formie i ornamentach. W treści mieliśmy brutalnie realizowane interesy, za które płaciliśmy niemało, ale w sumie działało to na naszą korzyść. Teraz wchodzimy w etap „rubla transferowego” i będziemy robić interesy w radzieckim stylu, oni nam sprzedadzą stal, a my za połowę ceny oddamy im blachę walcowaną albo statki. Podsumowując, skończyło się wszystko co dobre w USA i  skończyło się wszystko, co dobre w relacjach Polski z USA. Z tym pierwszym sekretarzem, wyznaczonym przez przewodnią siłę narodu USA będziemy mieli same „dobre stosunki”, za przeproszeniem od tyłu.

Źródło foto: 
23282 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

19 (liczba komentarzy)

  1. Od kilku dziesięcioleci USA, za gigantyczne pieniądze, budowały armię, by móc wygrać każdą wojnę. A tu zonk - do pokonania tego kraju wystarczyło kilku kupionych polityków, wirus i wenezuelskie maszyny do głosowania. Wydaje się że komuna odniosła pewne zwycięstwo i nic jej nie powstrzyma.

    Jednak armia pozostała i za chwilę znajdzie się pod komendą staruszka z demencją. Być może będzie chciał ją wysłać na jaką wojnę w interesie innego kraju. Niech sobie znowu Amerykanie giną za innych. Taka perspektywa może spowodować bunt. W sumie prościej będzie zabić kilku starych polityków, niż zmagać się z jakąś armią na obcym terenie.

  2. Wg mnie żadnej wojny konwencjonalnej nie będzie, bo USA po prostu na nią nie stać. Będą za to (już są) wojny proxy i to rozpoczęte na tylu frontach (Nord Streem 2 to też wojna proxy), że i tak ledwie na nie wystarczy cyfrowego pieniądza (bo to już trudno mówić nawet o dodruku).

    A teraz najgosze - tak jak w polskiej polityce nie widać alternatywy dla POPIZ-gańców, tak ja nie widzę alternatywy dla USA jako naszego sojusznika. No bo niby co - Rosja, Niemcy, Chiny (obozy koncentracyjne dla milionów osób i ludzie jako banki organów)?

  3. avatar

    Najgorszą dla nas wiadomością jest to, że u władzy mamy tych, co to wstali z kolan, ale od razu przywalili w spód stołu i leżą całkowicie plackiem na glebie. Na nich nie możemy liczyć. Jak to mówią, rewolucja lubi pożerać własne dzieci. Wbrew pozorom demokraci mają problem. Dużo kapitału zainwestowali w Chinach, które im pomogły wygrać wybory, ale też trzymają za krocze. Jak znam Chińczyków, to za chwilkę będą chcieli więcej i więcej. A to kosztuje. Inna sprawa, to wszelakie mniejszości, jak LGBT, kolorowi, którzy też zaczną się upominać o spełnienie obietnic. I pamiętajmy, że do USA nadciąga kolejna fala emigracji z Ameryki Południowej. No i na koniec Covid. To przy ich udziale została rozpętana ta burza, chyba zbiorą ten wiatr. Może się okazać, że jedynym wyjściem będzie tolitarny zamordyzm z wojskiem na ulicach. Ale to nie ZSRR.

  4. Gabinet Bidena jest najbardziej żydowski w historii USA. Po raz pierwszy Żydzi mają tak wielkie wwpływy na świecie. Polityczne, finansowe i obecnie wojskowe. Czystki na wszystkich szczeblach zaczęły się jeszcze przed zaprzysiężeniem Bidena. Włos się jeży na głowie. To co się tu dzieje to sie po prostu w pale nie mieści.

  5. Upadek Ameryki to tragedia dla świata wolnych ludzi. Dobry Boże miej nas w swojej opiece .A teraz męskie pytanie, gdzie kurwa jest US Army?.

  6. US Army to już jest tylko banda pedałów. Obama przez 8 lat wypierdolił wszystkich ludzi z jajami. Zostali sami karierowicze. Cała generalicja przez 4 lata zwalczała Trumpa.

  7. Większość przewrotów wojskowych robili pułkownicy. Generałów establishment zawsze jakoś kontroluje.

  8. Dlatego powtarzałem, że podstawą polskiej siły powinna być szybka budowa silnej polskiej armii i bliskich sojuszników wokół nas. PiS już tego nie zrobi.

  9. Siłę polskiej armii i odwagę jej dowódców poznaliśmy 10.04.2010.

  10. Celne spostrzeżenie Egon. To chyba zresztą dzieje się też tak, że pułkownik jest ostatnim stopniem (w sensie, że najwyższym) w którym działa się "w terenie" i na polu walki, chociaż tu też istnieją wyjątki (np. gen. George Patton). Żeby uzyskać awans generalski establiszment musi natomiast uznać, że dany kandydat nadaje się do wciągnięcia go w krąg "swoich ludzi". Oznacza to, że można mu zaufać oraz, że ma do zaoferowania coś przydatnego dla establiszmentu. Dlatego też raczej establiszment nie musi kontrolować generałów, gdyż generałowie już należą do establiszmentu, a zatem można sądzić, że nie dokonają przewrotu, gdyż oznaczałoby to, że działają przeciwko samym sobie.

    p.s. Co tam mówią aktualnie metadane?

  11. To, co się ma zdarzyć jest jeszcze przed nami. Na razie będzie chwila spokoju, a potem rollercoaster. Co się stanie, to nie wiem, gdyż nie jestem prorokiem.

  12. Dlatego Biden będzie starał się wpakować US Army w wojnę z Iranem, by w niej nie ginęli "starsi i mądrzejsi". Nie wiadomo, jak armia na to zareaguje. I nie chodzi tu o postobamowskich generałów.

  13. Armia zawsze jest za wojną. Na wojnie ( za sam fakt pobytu w strefie wojennej) dostaje się awans. Normalnie na awans czeka sie przez długie lata. Na wojnie kilka miesięcy. A potem wczesna (i wysoka!) emerytura wojskowa na Florydzie. W chwili obecnej US Army ma wysoką przewagę wojskowa nad reszta świata ale to nie będzie trwało wiecznie.

  14. Historycznie tak duże wpływy tej grupy nigdy niczym dobrym się nie kończyły - od Księgi Estery poczynając i wymordowania kilkudziesięciu tysięcy gojów (święto Purim po dziś dzień) aż do komuny i ofiar liczonych już w dziesiątkach milionów. Zapowiada się więc niezbyt ciekawie, przedsmak już zresztą daje się odczuć.
    Co do samej Ameryki natomiast to jej "golemizacja" postępuje od dłuższego czasu, ostatni moment aby to zahamować minął już chyba dosyć dawno temu.

  15. Prezydent Biden obiecał w przyszłości wprowadzenie w USA Demokracji. Może dopóki USA nie są demokratycznie, lepiej ich omijać?

  16. avatar

    Bo demokracja to rządy demokratów a kto jest demokratą decydują sami demokraci.

  17.  

  18. wszyscy gadają i gadają o tym co zrobił-blokował = fb ,twiter***

    a  tymczasem w Europie=UE powiny sie zapalać wszelkie lampki !ostrzegawcze!

    po tym co zrobił "Android" = android to monopolista! (no jest jeszcze "mniejszy" iphoneOS - ale te dwa "systemy"  wywodzą sie z tego samego "środowiska"!

    no masakra jakaś ze nie zwrócono na to wiekszej uwagi podczas gdy miliony miliony ludzi mają tego monpoliste=Androida w telefoni a nagle sie okazało ze jak trzeba to "system operacyjny" moze "zrobić swoje" 

  19. mozemy sobie wyprac tel./smartfona-czy inne tablety sposród setek różnych modeli / producentów 

    a tu sie nagle okazuje ze "jedziemy" wszyscy na jednym "systemie" w w/w urządzeniach , Androdzicie z  usa