Reklama

Do najszczelniej zakutych głów najłatwiej dochodzi się prostym przykładem, który już zaprezentowałem w tytule. Jeden dzień jeszcze dało się wytrzymać, na drugi było ciężko, ale po czterech dniach robi się tak mdło i durnowato, że co bardziej odważni reprezentanci systemu dostają niestrawności i starają się zachować resztki rozumu. Na początku celnie trafi Jan Wróbel, który potrafi wykonać szpagat wypukły. On to zauważył, że ogólna narodowa podnieta fasadowym stanowiskiem europejskim jest niczym innym, jak przejawem prowincjonalizmu. Dokładnie tak się to prezentuje i jako żywo przypomina cudowne, punktowane, 16 miejsce polskiego sportowca na mistrzostwach świata w czymkolwiek. Gdy Wróbel przetarł szlaki odezwał się Konrad Piasecki i też nie odkrył Ameryki, choć z drugiej strony jakoś większej liczby Kolumbów nie widać. Piasecki zwraca uwagę na oczywistość, której miałem zamiar użyć parę dni temu, ale nie chciałem przegrzewać koniunktury. Który normalny Anglik, Niemiec albo Francuz cieszyłby się z faktu, że kanclerz, prezydent lub premier wymienionych krajów uznają za prestiżowe stanowisko kelnera Europy i porzucą najwyższe stanowisko polityczne we własnym kraju? O ile doszłoby do podobnej aberracji, „awansowany” polityk stałby się pośmiewiskiem Francji, Niemiec, Anglii. Ba! Luksemburg, Litwa, czy Łotwa nie odważyły się w taki sposób upokorzyć siebie i własny kraj. Skoro jednak do zakompleksionych mieszkańców RP III nie da się dotrzeć w żaden racjonalny sposób, trzeba pójść najkrótszą propagandową drogą, która prowadzi do wniosków na miarę budującej się wokół „awansów” paranoi. Od dziś w eter proponuję wrzucić poważny postulat dotyczący naszych największych skarbów narodowych. W tych dniach prezydentem Komorowskim powinien się zająć lektor i fryzjer, a po kilku miesiącach będziemy mogli wysłać Bronisława do Europy albo i w świat. Stanowisko dyrektora ONZ do spraw Zakaukazia? Wyróżnienie? No masz! Policzek i jednocześnie knebel zamykający gęby wiecznie niezadowolonym „prawdziwym Polakom”.

Redaktor Michnik? Mam coś dla redaktora! Le Monde poszukuje stażystów z perspektywą awansu na reportera, w dziale „Wiadomości lokalne”. Edycie Górniak życzę trzeciego głosu w chórku Justina Biebera, Krzysztofowi Pendereckiemu solo na trójkącie w Filharmonii Wiedeńskiej. Minister Sienkiewicz jest doskonałym kandydatem na ochroniarza kanclerz Merkel. Mariusz Walter z powodzeniem mógłby zostać drugim zastępcą trzeciego kamerzysty w CNN, z kolei Justyna Pochanke z całą pewnością doskonale parzyłaby kawę jako czwarta asystentka drugiego sekretarza Ophry Winfrey. Owsiak po intensywnym kursie może dałby sobie radę z wynoszeniem basenów na misji afrykańskiej organizowanej przez UNICEF. Bogu dzięki Rusinek, sekretarz Szymborskiej, już dostał stanowisko dyrektora do spraw poezji w korporacji „Felix”. Sami ludzie sukcesu o międzynarodowej sławie i kompetencjach, każdej kandydaturze mógłbym udzielić pełnego i szczerego błogosławieństwa, z krzyżykiem na drogę gratis. Nic mi się tak nie marzy, jak masowy wyjazd na zagraniczne placówki, tych wszystkich najbardziej uzdolnionych. Obiecuję się cieszyć i nie wykazywać cienia frustracji, ale pod jednym małym warunkiem – niech ktoś weźmie skompletowane towarzycho hurtem, a dostanie zniżkę na i tak śmieszną cenę. Takie realia, czy jak woli młodzież „taka sytuacja”. No, ale jeśli w blisko 40 milionowym kraju, co najmniej 20 milionów za awans uznaje ucieczkę z polskiego uniwersytetu na angielski zmywak, to i trudno się dziwić, że polski premier w roli brukselskiego szefa kelnerów robi furorę.

I tylko parę znaczących, niesprawiedliwych, różnic dostrzegam. Ci wszyscy nieszczęśnicy, którzy po 5 latach nauki zrozumieli, że w Polsce mogą się dorobić jedynie garbu albo raka jelita grubego, swój los zawdzięczają awansowanemu premierowi wraz z utalentowanym i najszerzej pojętym zapleczem. W przeciwieństwie do premiera znają język angielski, bez którego żadna knajpa drzwi nie otworzy, w przeciwieństwie do premiera nie ukradli, ale im skradziono teraźniejszość wraz z przyszłością i mimo wszystko ich awans jest jakoś przemilczany. Powiada się wręcz, że to nieprawda, nikt nie wyjeżdża, ponieważ jedynie w Polsce nie ma kryzysu, podczas gdy na zachodzie brakuje dla głodnych Murzynów koców. Może to zagłuszanie awansu wynika z wysokości pensji Polaków znających język angielski, która nie przekracza stawki chińskiego składacza podrobionych smartfonów i ma się nijak do 1,5 miliona dla polskiego premiera niemoty. A może chodzi o to, że po 20 latach między garami nie dostaną 80 tysięcy emerytury, jak polski premier po 5 latach wśród kelnerów. Coś jest jednak niedopracowane w systemie polskiego awansu, niestety nie umiem wskazać cóż to takiego. Chyba nie chodzi o intensywność w dawaniu ciała przyszłym europejskim pracodawcom i mocodawcom, przy jednoczesnym wydymaniu własnych Rodaków?

Reklama
Poprzedni artykułApel do władz TVP: Ballada o Donku
Następny artykułJak działają polskie banki.
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

26 KOMENTARZE

  1. Cytat
    "Nie jesteśmy zainteresowani powstaniem klasy średniej w Polsce, bo to nie jest nasz naturalny elemtorat"
    Takie zdanie na jednym z zebrań UD/UW wygłosił jeden z jej działaczy (nie wiem który). Ja to słyszałem z 2 niezależnych źródeł, a potem jeszcze u RAZ-a w książce to było.
    I to jest odpowiedź na pytanie dlaczego awans w Polsce = zmywak w Londynie.
    Bo tak miało być – tak zostało zaprojektowane i zrealizowane.
    Reszta to są skutki.

    A to jeszcze nie koniec.
    Obecni uczniowie, którzy weszli do aktualnej klasy maturalne – to dopiero będzie cyrk.
    Z matematyki wycięto nierówności – nie będzie tego w programie i na egzaminie maturalnym.

  2. Cytat
    "Nie jesteśmy zainteresowani powstaniem klasy średniej w Polsce, bo to nie jest nasz naturalny elemtorat"
    Takie zdanie na jednym z zebrań UD/UW wygłosił jeden z jej działaczy (nie wiem który). Ja to słyszałem z 2 niezależnych źródeł, a potem jeszcze u RAZ-a w książce to było.
    I to jest odpowiedź na pytanie dlaczego awans w Polsce = zmywak w Londynie.
    Bo tak miało być – tak zostało zaprojektowane i zrealizowane.
    Reszta to są skutki.

    A to jeszcze nie koniec.
    Obecni uczniowie, którzy weszli do aktualnej klasy maturalne – to dopiero będzie cyrk.
    Z matematyki wycięto nierówności – nie będzie tego w programie i na egzaminie maturalnym.

  3. już raz byliśmy pępkiem świata
    Już mało kto pamięta czasy gdy Polska była prezydentem i kierownikiem całej Unii. Na nas wytrzeszczone zostały oczy całego świata.
    Wedle ówczesnej propagandy los niemców i anglików zależał od dobrego humoru naszej prezydencji.
    Prezydencja Polski zakończyła się dla nas ogromnym sukcesem. Udało się przegłosować ACTA w PE, i przywalić drakoński pakiet klimatyczny.

  4. już raz byliśmy pępkiem świata
    Już mało kto pamięta czasy gdy Polska była prezydentem i kierownikiem całej Unii. Na nas wytrzeszczone zostały oczy całego świata.
    Wedle ówczesnej propagandy los niemców i anglików zależał od dobrego humoru naszej prezydencji.
    Prezydencja Polski zakończyła się dla nas ogromnym sukcesem. Udało się przegłosować ACTA w PE, i przywalić drakoński pakiet klimatyczny.

  5. Drogi Matko Kurko, kompletnie się nie zgadzam z tezą, że to
    w istocie degradacja, którą jedynie propaganda przerobiła na awans. To w istocie awans, który Tusk, jego pariasy i osoby chcący go wykolegować z partii widzą jako porażkę i dlatego zachowują się tak, jak bytrzeba było odwracali kota ogonem. W istocie Tusk tak naprawdę był podatną na obce wpływy marionetką. Jeśli coś umiał kosić sam to wewnątrzpartyjną opozycję, ale poza tym zawsze zachowywał się jak chorągiewka na wietrze i ostatn debil, ewidentnie nie miał nigdy własnego zdania. Co teraz się stało, czy z popychadła stał sie kimś gorszym? Pucybutem? Kolzet babcią? No nie. W dalszym ciągu jest popychadłem tyle że za znacznie większą kasę. Jak to inaczej nazwać jak nie awans?

    Podobnie zresztą ma się sprawa z nazwijmy to polskimi "artystami". Gdyby ta baba, której nazwiska nie pamiętam, ale która ustawiła to wielkie plastykowe badziewie na Placu Zbawiciela (i pomijam tutaj kwestię czy to promocja LBGT czy nie, to po prostu z plastycznego punktu widzenia jest gówno, ciekawe że na przykład Francuzi ze swoimi całkiem sporymi tradycjami antyklerykalnymi nie postawili czegoś podobnego przed Notre Dame)  naprawdę miałaby wielkie problemy,żeby wygrać konkurs na dekorację sceny festiwalu orkiestr strażackich w jakimś zadupiu po Dortmundem i byłby to duzy sukces, gdyby jej się to udało. Oni po prostu niczego nie umieją. Dlatego właśnie polskie kino nie zdobywa międzynarodowych nagród, wszystkie Stuhry i Kutze są autorytetami dla samych siebie. Żaden filmnie zdobywa uznania w szerokim świecie, bo zwyczajnie nikt nie jest w stanie oglądać czegoś w stylu Testosteronu czy Killerów Dwóch. I niech nikt nie mówi że się nie da, że nikt nie ma takiej wrażliwości jak mają narosy słowiańskie – Kusturica od dawna pokazuje, że się da. Tylko trzeba coś umieć, a nie wyłącznie mieć lokalne powiązania.  to samo jest w polityce, kompletny brak zdolności do czegokolwiek, wyłącznie powiązania plus propaganda. Dlatego własnie awans Tuska to rzeczywisty awans. Ze wszystkich możliwych do wyboru popychadeł Merkelowa wybrała właśnie jego. W zdolnościach do podporządkowania się na pewno Tusk z łatwością znalazłby całe stado conajmniej równych sobie w UE. To był oczywiście warunek konieczny,żeby dostać takie stanowisko, ale nie wystarczający. W czymś jednak się okazał lepszy od stada pozostałych łajz. Nie wiem w czym. Może w tym, że nie puścił pawia na żadnym bankiecie, może w tym,ze nie założył czarnej muszki do garnituru, a może w tym,ze nie podebrał nikomu kieliszka przy toaście. Ja obstawiam, że co by nie gadać dobry z niego sciemniacz, ma zdolność odkręcania kota ogonem i mu to uchodzi. Niczego sobie za to obciąc nie dam, ale tylko taki atut znajduję. Jak Farage wrzucał Van Rompuyowi to ten idiota myślał w pierwszym momencie, że Nigel prawi mu komplementy, a potem nic tylko kręcił głową. Tusk zapewne by nie wypadł aż tak śmiesznie. 

    Nie zmienia to wszystko faktu,że w zasadzie ten "awans" to jest kubeł zimnej wody na łeb dla Polaków. To pokazuje jak nasz widzą i pozycjonują, współgra to idealnie ze zmywakami i hydraulikami. Ten awans to nie jest wyraz żadnego szacunku, to jest jak awans z czeladnika na majstra. Tak naprawdę konstruktor budynku ma głęboko gdzieś który jest który, z jego punktu widzenia obaj są od przerzucania cegieł i rzucania "kurwami". Tak samo z punktu widzenia erkelowej Donald to ciągle popychadło. Awansował na majstra, więc trzebammu węcej zapłacić, ale w ostateczności ciągle jest to facet do przerzucania cegieł.   

  6. Drogi Matko Kurko, kompletnie się nie zgadzam z tezą, że to
    w istocie degradacja, którą jedynie propaganda przerobiła na awans. To w istocie awans, który Tusk, jego pariasy i osoby chcący go wykolegować z partii widzą jako porażkę i dlatego zachowują się tak, jak bytrzeba było odwracali kota ogonem. W istocie Tusk tak naprawdę był podatną na obce wpływy marionetką. Jeśli coś umiał kosić sam to wewnątrzpartyjną opozycję, ale poza tym zawsze zachowywał się jak chorągiewka na wietrze i ostatn debil, ewidentnie nie miał nigdy własnego zdania. Co teraz się stało, czy z popychadła stał sie kimś gorszym? Pucybutem? Kolzet babcią? No nie. W dalszym ciągu jest popychadłem tyle że za znacznie większą kasę. Jak to inaczej nazwać jak nie awans?

    Podobnie zresztą ma się sprawa z nazwijmy to polskimi "artystami". Gdyby ta baba, której nazwiska nie pamiętam, ale która ustawiła to wielkie plastykowe badziewie na Placu Zbawiciela (i pomijam tutaj kwestię czy to promocja LBGT czy nie, to po prostu z plastycznego punktu widzenia jest gówno, ciekawe że na przykład Francuzi ze swoimi całkiem sporymi tradycjami antyklerykalnymi nie postawili czegoś podobnego przed Notre Dame)  naprawdę miałaby wielkie problemy,żeby wygrać konkurs na dekorację sceny festiwalu orkiestr strażackich w jakimś zadupiu po Dortmundem i byłby to duzy sukces, gdyby jej się to udało. Oni po prostu niczego nie umieją. Dlatego właśnie polskie kino nie zdobywa międzynarodowych nagród, wszystkie Stuhry i Kutze są autorytetami dla samych siebie. Żaden filmnie zdobywa uznania w szerokim świecie, bo zwyczajnie nikt nie jest w stanie oglądać czegoś w stylu Testosteronu czy Killerów Dwóch. I niech nikt nie mówi że się nie da, że nikt nie ma takiej wrażliwości jak mają narosy słowiańskie – Kusturica od dawna pokazuje, że się da. Tylko trzeba coś umieć, a nie wyłącznie mieć lokalne powiązania.  to samo jest w polityce, kompletny brak zdolności do czegokolwiek, wyłącznie powiązania plus propaganda. Dlatego własnie awans Tuska to rzeczywisty awans. Ze wszystkich możliwych do wyboru popychadeł Merkelowa wybrała właśnie jego. W zdolnościach do podporządkowania się na pewno Tusk z łatwością znalazłby całe stado conajmniej równych sobie w UE. To był oczywiście warunek konieczny,żeby dostać takie stanowisko, ale nie wystarczający. W czymś jednak się okazał lepszy od stada pozostałych łajz. Nie wiem w czym. Może w tym, że nie puścił pawia na żadnym bankiecie, może w tym,ze nie założył czarnej muszki do garnituru, a może w tym,ze nie podebrał nikomu kieliszka przy toaście. Ja obstawiam, że co by nie gadać dobry z niego sciemniacz, ma zdolność odkręcania kota ogonem i mu to uchodzi. Niczego sobie za to obciąc nie dam, ale tylko taki atut znajduję. Jak Farage wrzucał Van Rompuyowi to ten idiota myślał w pierwszym momencie, że Nigel prawi mu komplementy, a potem nic tylko kręcił głową. Tusk zapewne by nie wypadł aż tak śmiesznie. 

    Nie zmienia to wszystko faktu,że w zasadzie ten "awans" to jest kubeł zimnej wody na łeb dla Polaków. To pokazuje jak nasz widzą i pozycjonują, współgra to idealnie ze zmywakami i hydraulikami. Ten awans to nie jest wyraz żadnego szacunku, to jest jak awans z czeladnika na majstra. Tak naprawdę konstruktor budynku ma głęboko gdzieś który jest który, z jego punktu widzenia obaj są od przerzucania cegieł i rzucania "kurwami". Tak samo z punktu widzenia erkelowej Donald to ciągle popychadło. Awansował na majstra, więc trzebammu węcej zapłacić, ale w ostateczności ciągle jest to facet do przerzucania cegieł.   

  7. Puzzle powoli układają się w większą całość.
    Najpierw afera taśmowa, rozpoczęta w dziwnym momencie, i przerwana, ale w niektórych mediach dmuchana, przy czym w zasadzie zostały pokazane tylko średnie (i trochę wyższych) blotek. Figury i asy z tej układanki mocno się głowiły, czy wejść do akcji, i nawet zaczęły gmerać z komisją w sprawie WSI, choć do tej pory wcale nie miały ochoty. Ale ci, co mają kwity na figury i asy szepnęły gdzie trzeba i co trzeba. No i ferajna od Makreli zwija manele. Ewka Koparka nie zostanie premierem (chyba że ma ochotę na przeczytanie w gazetach o swoich lub swoich przyjaciół wyczynach). Rządzą właściciele Bredzisława.

    • Ciepło ciepło a nawet gorąco
      Ciepło ciepło a nawet gorąco 😉

      Moje puzzle podobnie się mi układają, ale nie martwi mnie jakoś fakt, że opcja niemiecka się zwija, może i oni ci Niemcy mają porządek u siebie godny pozazdroszczenia, ale u nas całkiem niezły burdel zrobili niczym w archeo.

  8. Puzzle powoli układają się w większą całość.
    Najpierw afera taśmowa, rozpoczęta w dziwnym momencie, i przerwana, ale w niektórych mediach dmuchana, przy czym w zasadzie zostały pokazane tylko średnie (i trochę wyższych) blotek. Figury i asy z tej układanki mocno się głowiły, czy wejść do akcji, i nawet zaczęły gmerać z komisją w sprawie WSI, choć do tej pory wcale nie miały ochoty. Ale ci, co mają kwity na figury i asy szepnęły gdzie trzeba i co trzeba. No i ferajna od Makreli zwija manele. Ewka Koparka nie zostanie premierem (chyba że ma ochotę na przeczytanie w gazetach o swoich lub swoich przyjaciół wyczynach). Rządzą właściciele Bredzisława.

    • Ciepło ciepło a nawet gorąco
      Ciepło ciepło a nawet gorąco 😉

      Moje puzzle podobnie się mi układają, ale nie martwi mnie jakoś fakt, że opcja niemiecka się zwija, może i oni ci Niemcy mają porządek u siebie godny pozazdroszczenia, ale u nas całkiem niezły burdel zrobili niczym w archeo.