Reklama

Powstał jakiś dziwny klimat nadzie

Powstał jakiś dziwny klimat nadziei, że głosem ulicy da się znieść obowiązujący nieporządek, popsuję ten nastrój, ale dopiero pod koniec tekstu. Wcześniej o gotowości bojowej, skoro już ma być Grunwald, tylko czekamy, aż się Krzyżacy we własnym blasku ugotują. Jest jeden sposób na realnie socjalistyczną rzeczywistość, który może się dorobić statusu antidotum, ale to bardzo skomplikowany sposób, wielu się nie spodoba, chociaż wielu może z niego skorzystać. Trzeba budować inny nastrój, inny podział i przede wszystkim zupełnie inną estetykę, inną niż partyjna, czy jeszcze gorzej liderowa (od lidera partii). Identyfikacje postaw zredukowane do partyjnej przynależności, czy też sympatii z góry są skazane na marginalizowanie i antagonizowanie. Nic głupszego dla Polski, czyli dla nas samych, zrobić nie można, niż przypisywać wszystkich świętych dla Polaków wartości, symboli i historii do jednej partii. Sympatię polityczną należy wyłączyć, choćby z tego prostego powodu, że 50% Polaków, partie ma w najgłębszym poważaniu, a Polskę już niekoniecznie. Wystarczy popatrzeć na takie społeczne ogniska zapalne, jak choćby ten nieszczęsny orzeł na koszulkach piłkarzy i od razu widać potencjał, którego nie można lekceważyć i poniewierać partyjnym metkowaniem. Inny przykład, jaki sam się nasuwa z niedawnych wydarzeń, to Marsz Niepodległości. Pojęcia nie mam jak to racjonalnie rozwiązać, bo zdaje się, że sam pomysł jest autorskim pomysłem ONR i Młodzieży Wszechpolskiej, ale dopóki organizacja marszu będzie się kojarzyła z tymi skrajnymi organizacjami, plus kibice Legii, każdy Polak, który wyjdzie z flagą na ulicę zostanie zaklasyfikowany jako „kibol” i faszysta. Nie wykluczać, nie poniżać, nie odstawiać, ale poszerzyć zakres działania, zbudować mocniejszą grupę, której się nie da gryźć skrajnościami.

Reklama

Przeciwstawianie się temu co nas otacza, czyli fali internacjonalizmu spod znaku sierpa i młota, zarówno radzieckiego, jak i europejskiego, które to fale nie mają nic wspólnego z kolorami, chyba, że brunatnym i czerwonym, a jeszcze mniej z niepodległością, nie może być monochromatyczne. Nie wiem czy jest ktoś bardziej poirytowany niż ja, gdy na ekranie pojawia się infantylizacja i „kotylionowanie” Polski, ale bez elementów odpustowych mody wprowadzić się nie da. Dopóki nie powstanie moda na Polskę, tak długo będzie panowała moda na „europejskość”, czyli internacjonalizm, urawniłowka, zabijająca indywidualność i podmiotowość gospodarzy na swojej ziemi. Alternatywą dla Michnika nie może być Rydzyk, z Komorowskim nie można walczyć Suskim i Kurskim, to musi być szeroki front, moda, to musi być po prostu Polska biało-czerwoni. Najnowszy trend na wiele sezonów. Każde zradykalizowanie nastrojów skończy się dramatem, przypomnę wszystkim entuzjastom budzenia w narodzie żaru, że niejaki Frasyniuk niestety ma rację. 13 grudnia jeden generał ogłosił wojnę z narodem i ten naród z 10 milionowej opozycji, zredukował się do jednego procenta czynnych i walczących. Bezmyślne wyjście na ulicę w stylu zachodnich demokracji, czyli podpalanie suk TVN24, przy tak olbrzymiej przewadze medialnej skończy się tragicznie. Przy okazji te wozy za milion z kawałkiem, na moje oko jakoś tak się same paliły, a przynajmniej nie było chętnych, żeby je gasić i psuć kadrów, no i podpalacza nie udało się nakręcić żadną kamerą. Podobnie z pobitym reporterem niewiadomej stacji i w końcu jednym gliniarzem po cywilu, która wyglądał jak kibol. Czy komuś to coś przypomina? Coś jakby tajniacy przebrani za górników, czy może przesadzam? Pocieszać się można, że filmy w internecie zmusiły do działań, ale poza efektem smoleńskim nie widzę rewelacji. Przez efekt smoleński rozumiem tyle, że w świadomości społecznej pozostały „debeściaki”, pijany generał i lot do Gruzji, nie Katynia, garstka ciągle walczy o detale i składanie faktów, ale póki co mają po kilka, góra kilkaset tysięcy odwiedzin. Miliony żyją telewizją i bohaterem Wroną, nie lotem przez Atlantyk, żeby dla kilkuset tysięcy oszczędności zagrać życiem 230 ludzi.

Udać się może cokolwiek tylko poprzez wielką powtórkę i nie będę się tu silił na oryginalność, ponieważ patent z Solidarnością jest dla mnie adekwatnym fenomenem. Bez agresji, nie dać się sprowokować, zradykalizować, a przytłoczyć liczbą i szerokim frontem. Ten jeden jedyny pomysł przychodzi mi do głowy i jestem niemal pewien, że dalsze kanalizowanie nastrojów poprzez wojnę Kaczyńskiego z Tuskiem, niemieckich stalinowców z polskimi łysymi, będzie grało na korzyść internacjonalistów i Tuska. Przy wizerunkowej równowadze i tak niemieccy terroryści będą fajniejsi od naszych „prawdziwych Polaków”, co widać po relacjach. Z importu Krzyżaków połączonego z komentarzem Kaczyńskiego, już zrobiono Rokitę w Lufthansie. Takie są realia, tak widzę możliwości i zagrożenia, ale boję się też, że mało kto mnie zechce posłuchać, a szkoda, bo innej drogi nie ma. Dzień, w którym na polskiej ulicy poleje się krew i nie daj Boże TVN-owską suką zostanie trafiony lewicowy kolorowy będzie dniem ostatecznym. W telewizji zobaczymy 100 łysych, z biało-czerwonymi opaskami na rękawach, potem przebitka na logo PiS, następnie rozmazany na asfalcie kolorowy niepodległy i tylko wgniecenia na zderzaku suki TVN24 widać nie będzie. Opozycja się zdelegalizuje, Internet zmoderuje, w telewizji puszczą fajny serial. W najgorszym razie dla Tuska, Donald zostanie europejskim lub polskim mędrcem, a na jego miejsce przyjdzie ekipa Bronisława Komorowskiego, statecznego męża z przebogatym zapleczem intelektualnym. Poza wszystkim wydaje mi się, że scenariusz zamieszek ulicznych jest mało prawdopodobny, za dużo tu naiwnej wiary i niedoceniania przeciwnika. Linia kredytowa w UE, szerokie kontakty w międzynarodowej finansjerze, kupione „rejtingi” i przede wszystkim stopniowe, przykrywane igrzyskami, dojenie podatników, powinno wystarczyć na kilka lat co najmniej. Na żywioł, skrajnym, upartyjnionym skrzydłem, nie uzyska się nic, a stracić można wszystko. Nudna praca u podstaw, organicznie dzień w dzień, a demonstracje, niewykluczone, ale tylko pokojowe i z przewrażliwieniem na prowokacje.

PS Dziękuję za już i proszę o więcej, za to co zawsze dziękuję o to co zawsze proszę. My tutaj harujemy od i u podstaw.

Reklama

108 KOMENTARZE

  1. tak oczywwiście, jak
    tak oczywwiście, jak najbardziej, ale powiedz gdzie? jak? z kim? – gdzie wznosimy barykade? od 9 X mysle cały czas o tym o czym napisałeś, a nawet bardziej. Niezależnie od siebie wpadło też kilku znajomych. Czas ględzenia się skończył, czas działać, ale… gdzie? jak? z kim?

    • Wszędzie, ja robię tutaj i z
      Wszędzie, ja robię tutaj i z każdym, kto chce się przyłączyć. Fakt, że dziś 60% ufa Komorowskiemu, to efekt 20 lat ględzenia Michnika. Nie będzie rewolucji, a jak będzie to ruszamy jak zwykle, czyli na zgliszczach. Moda na Polskę zamiast na land, czy republikę. Moda na informację, zamiast na propagandę. Moda na intelekt, zamiast braku refleksji. Na tym jako tako się znam, w pochodzie byłem raz i obiecałem sobie, że następnym razem trzykrotnie się zastanowię. Ten jeden raz, to był pochód z Tuskiem, Rokitą i Niesiołowskim na czele. Od tamtego czasu, no może nieco później, zacząłem działać według powyższych wskaźników. Nie jestem zadowolony z efektów, ponieważ to ciągle mikra skala, ale innego kierunku, przynajmniej dla siebie, nie widzę. Trzeba działać, ale to nie znaczy, żeby się porywać bez sensu. Wiesz ile to zdrowia kosztuje, codziennie napisać tekst, który zechciałoby przeczytać 2 tysiące ludzi? Zapewniam Cię, że marsze protestacyjna to piknik, a Michnik w podłej sprawie, ale od 20 lat ciężko tyra i nadal czytają go setki tysięcy, chociaż czytać się tego nie da. Każdy musi w tym biednym kraju znaleźć coś, co potrafi najlepiej, bo Polsce potrzebni są różni fachowcy, w rożnych dziedzinach. Literaci do piór, inżynierowie do maszyn, nic lepszego wymyślić się nie da, natomiast na tym szerokim froncie, można i trzeba się wspierać, zamiast podpierać jednym szyldem, czy liderem. Człowiek, który myśli, zawsze wybierze najmniejsze zło i niczego nie trzeba mu podpowiadać. Ciągle się mówi, że politycy są emanacją społeczeństwa, dlatego od przyczyny należy zacząć, a nie przerzucać się skutkami.

  2. tak oczywwiście, jak
    tak oczywwiście, jak najbardziej, ale powiedz gdzie? jak? z kim? – gdzie wznosimy barykade? od 9 X mysle cały czas o tym o czym napisałeś, a nawet bardziej. Niezależnie od siebie wpadło też kilku znajomych. Czas ględzenia się skończył, czas działać, ale… gdzie? jak? z kim?

    • Wszędzie, ja robię tutaj i z
      Wszędzie, ja robię tutaj i z każdym, kto chce się przyłączyć. Fakt, że dziś 60% ufa Komorowskiemu, to efekt 20 lat ględzenia Michnika. Nie będzie rewolucji, a jak będzie to ruszamy jak zwykle, czyli na zgliszczach. Moda na Polskę zamiast na land, czy republikę. Moda na informację, zamiast na propagandę. Moda na intelekt, zamiast braku refleksji. Na tym jako tako się znam, w pochodzie byłem raz i obiecałem sobie, że następnym razem trzykrotnie się zastanowię. Ten jeden raz, to był pochód z Tuskiem, Rokitą i Niesiołowskim na czele. Od tamtego czasu, no może nieco później, zacząłem działać według powyższych wskaźników. Nie jestem zadowolony z efektów, ponieważ to ciągle mikra skala, ale innego kierunku, przynajmniej dla siebie, nie widzę. Trzeba działać, ale to nie znaczy, żeby się porywać bez sensu. Wiesz ile to zdrowia kosztuje, codziennie napisać tekst, który zechciałoby przeczytać 2 tysiące ludzi? Zapewniam Cię, że marsze protestacyjna to piknik, a Michnik w podłej sprawie, ale od 20 lat ciężko tyra i nadal czytają go setki tysięcy, chociaż czytać się tego nie da. Każdy musi w tym biednym kraju znaleźć coś, co potrafi najlepiej, bo Polsce potrzebni są różni fachowcy, w rożnych dziedzinach. Literaci do piór, inżynierowie do maszyn, nic lepszego wymyślić się nie da, natomiast na tym szerokim froncie, można i trzeba się wspierać, zamiast podpierać jednym szyldem, czy liderem. Człowiek, który myśli, zawsze wybierze najmniejsze zło i niczego nie trzeba mu podpowiadać. Ciągle się mówi, że politycy są emanacją społeczeństwa, dlatego od przyczyny należy zacząć, a nie przerzucać się skutkami.

  3. tak oczywwiście, jak
    tak oczywwiście, jak najbardziej, ale powiedz gdzie? jak? z kim? – gdzie wznosimy barykade? od 9 X mysle cały czas o tym o czym napisałeś, a nawet bardziej. Niezależnie od siebie wpadło też kilku znajomych. Czas ględzenia się skończył, czas działać, ale… gdzie? jak? z kim?

    • Wszędzie, ja robię tutaj i z
      Wszędzie, ja robię tutaj i z każdym, kto chce się przyłączyć. Fakt, że dziś 60% ufa Komorowskiemu, to efekt 20 lat ględzenia Michnika. Nie będzie rewolucji, a jak będzie to ruszamy jak zwykle, czyli na zgliszczach. Moda na Polskę zamiast na land, czy republikę. Moda na informację, zamiast na propagandę. Moda na intelekt, zamiast braku refleksji. Na tym jako tako się znam, w pochodzie byłem raz i obiecałem sobie, że następnym razem trzykrotnie się zastanowię. Ten jeden raz, to był pochód z Tuskiem, Rokitą i Niesiołowskim na czele. Od tamtego czasu, no może nieco później, zacząłem działać według powyższych wskaźników. Nie jestem zadowolony z efektów, ponieważ to ciągle mikra skala, ale innego kierunku, przynajmniej dla siebie, nie widzę. Trzeba działać, ale to nie znaczy, żeby się porywać bez sensu. Wiesz ile to zdrowia kosztuje, codziennie napisać tekst, który zechciałoby przeczytać 2 tysiące ludzi? Zapewniam Cię, że marsze protestacyjna to piknik, a Michnik w podłej sprawie, ale od 20 lat ciężko tyra i nadal czytają go setki tysięcy, chociaż czytać się tego nie da. Każdy musi w tym biednym kraju znaleźć coś, co potrafi najlepiej, bo Polsce potrzebni są różni fachowcy, w rożnych dziedzinach. Literaci do piór, inżynierowie do maszyn, nic lepszego wymyślić się nie da, natomiast na tym szerokim froncie, można i trzeba się wspierać, zamiast podpierać jednym szyldem, czy liderem. Człowiek, który myśli, zawsze wybierze najmniejsze zło i niczego nie trzeba mu podpowiadać. Ciągle się mówi, że politycy są emanacją społeczeństwa, dlatego od przyczyny należy zacząć, a nie przerzucać się skutkami.