Reklama

Tłum się na rynku zebrał wielki, jak to przed każdą egzekucją bywa.

Tłum się na rynku zebrał wielki, jak to przed każdą egzekucją bywa. Rozrywek w mieście wiela nie ma, zwłaszcza darmowych, to i pognali mieszkańcy całymi rodzinami napatrzeć się, nadziwować a nakrzyczeć. Ludzie stawali na palcach, przepychali się jak najbliżej szafotu, włazili na skrzynki, beczki, kraty w oknach, szyldy. Matki unosiły w górę dzieci, aby mogły nacieszyć się widowiskiem, ojcowie mruczeli pod nosem, zazdroszcząc co zmyślniejszym uczestnikom widowiska przyniesionych w zanadrzu butelczyn z gorzałką.
– Co się dzieje? – Zagaił sąsiada nietutejszy widać, stojący w tłumie mężczyzna.
– Pedofila kaźnić będą.
– Kogo?
– Pedofila. Seks z nieletnią uprawiał. O, z tą co tam, koło szafota stoi -dodał.
– Boże ty mój, tamta? Jaka ona nieletnia? – zdziwił się przyjezdny. – Na starszą od mojej córki wygląda, com ją ostatnio za mąż wydał – to mówiąc spojrzał ze zdziwieniem na dziewczynę, wystrojoną i umalowaną, jakby na bal do samego burmistrza się wybierała. Przełknął z niepokojem ślinę, starając się zwalczyć kręcące się po głowie myśli.
– Na starszą czy na młodszą, ja tam nie wiem. Gadają że trzynaście roków ma dopiero. Ale nie moja rzecz.
– Nie twoja, nie twoja – zaśmiał się stojący obok grubas w fartuchu rzemieślnika. – Jak żeś ją w środę gościł u siebie, też była nie twoja – zarechotał.
– A odwal ty się! -zdenerwował się pierwszy -Ty ją o wiek pytałeś, jak twoja baba w piątek do rodziców wyjechała? Co było wieczorem? Takeście hałasowali, że na całej ulicy słychać było! -Zasapał gniewnie.
– Może i było, nie słuchałem- odrzekł tamten niezrażony. – Na pewno nie tak, jak kiedy do koszar poszła.
– To widzę, jakby tu rzec… obyta dość ta pannica – stwierdził przybysz.
– Obyta, obyta – wtrąciła stojąca obok mieszczka. – Gdzie to juz ona nie bywała, panie. U karczmarza, u aptekarza – zaczęła wyliczać na palcach – u bednarza, u pisarza grodowego.
– A przy niedzieli, tydzień temu nazad, sam biskup u siebie ją gościł – ozwał się głos, gdzieś z tyłu.
– Sam biskup… – zakrztusił się przybysz, lecz zdania nie dokończył, przerwał mu powstały nagle harmider. Na rynek wjechał wóz ze skazańcem. Tłum wpadł w euforię. Poleciały ze wszystkich stron zgniłe warzywa, błoto i końskie łajno. Rozległy się złorzeczenia, wrzaski, wycie i ryki. Trwało to jakiś czas. Wreszcie skazaniec dotarł na miejsce. Zaczęto odczytywać zarzuty, zrobiło się ciszej.
– Skoro tak, to czemu oni właśnie jego…? – odezwał się przyjezdny
– A co to panie, życia nie znacie – zabrał głos stojący tuż za nim, a milczący dotychczas mnich. – Kogoś wreszcie musieli. Prawo jest prawo i po to jest, żeby go przestrzegać – wygłosił. – Jego tu wszyscy w mieście znają, bo w starym magazynie cyrki co tydzień wyprawia, grajków, akrobatów, niedźwiedzi na łańcuchu sprowadza i przedstawienia robi ludziom na uciechę. Tedy w sam raz się nadał. Przykład i postrach będzie, i dla prawa szacunek. A że koneksji za dużych nie ma, wymigać się nijak nie umiał. Tedy mu kuśkę obetną.
W tym właśnie momencie na szafot wstąpił zakapturzony kat. Wolnym, teatralnym gestem wydobył, po czy uniósł w górę lśniące, zakrzywione, paskudnie wyglądające ostrze. Tłum zaryczał w dzikiej ekstazie, zaryczał takim głosem, że słychać było we wioskach okolicznych, a parę kilometrów naokoło, całe ptactwo poderwało się spłoszone i uleciało w siną dal.

Dumam ci ja nad nieszczęśnika owego losem i wydumał ja wiele. A choćby to, że być artystą, zawód intratny a barwny, imprezy legendarne, pijaństwo, rozpusta, śpiew i moc rozrywek, jednak nie ma nic za nic. Braki stanowcze w owym zawodzie stoją. Koneksje owe wspomniane, a w życiu tak często potrzebne, za małe moi drodzy, stanowczo za małe. Są równi i równiejsi na tym świecie, lecz choć artysta równiejszym się zdawać powinien, nie widać tego. Równiejsi wyżej stoją. Równiejsi w politykach, tudzież w duchownych się moszczą. No bo popatrzcie ludzie, na z życia przykładach popatrzcie. Mógł poseł Lipiński składać posłance Beger oferty za kasę naszą i waszą, oferty szeroko korupcyjnymi zwane, co sami na taśmach widzielim, słyszelim? Mógł. Bo to negocjacje polityczne były. Chciała ponegocjować oferty wydawnicze znana artystka od tańców/talentów i co? W kajdany poszła.
Mogli w kościele hierarchowie różni, pchać łapy w majtki małych dzieci, co skrzętnie papierz Polak pod dywan latami zamiatał? Mogli. Siedzą? Nie siedzą. Mamona sprawę załatwiła, a gdyby nie media, to i sprawy by nie było. Polański natomiast siedzi.
Jest takie prawo i po to takie jest, jak jest, by chronić dzieci przed złem wszelakim. I nie będę tu wspominał o dzieciach irackich, co mają piekło zamiast dzieciństwa, co im Marines rodziców przez pomyłkę zastrzelili, albo nie przez pomyłkę, a dla zabawy. O tych i o innych dzieciach nie wspomnę ani słowem. Prawo jest prawem, prawa trzeba przestrzegać. I nie mam wielkich pretensji o to, że nam rodaka na lotnisku dla jankesów zgarnęli. Wszak każdy ekspert powie i zaświadczy, że podstawą skuteczności prawa jest jego nieuchronność. W tym przypadku nie aresztowanie, lecz wyrok, bedzie wyznacznikiem pojęcia zwanego sprawiedliwość. Wyrok, który po tylu latach, przy okolicznościach zdarzenia i oświadczeniach samej ofiary, nie powinien, nie może być surowy. Inna natomiast rzecz mnie zastanawia. Równość i równiejszość, nagminnie praktykowana na wszelakie sposoby. Dlaczego Polański musi siedzieć, a inni nie? Dlaczego jakże świętobliwi i miłujący sprawiedliwość Amerykanie urządzają cyrki z łapankami na lotniskach, by ukarać faceta, który wieki temu przeleciał po pijaku nieletnią pannę, pannę, którą jej matka sama mu podsunęła? Dlaczego, na ten przykład, prokuratura nie zainteresowała się także matką? Kobietą co swe dziecko po domach sław woziła i jak stręczycielka pod nos pchała… a po co? Nie dla kassy czasem?
Zawsze byli równi i równiejsi, a status gwiazdy i pieniądze, przed byciem równym nie chronią. Dobrze. Nawet bardzo. Lecz chciałbym, aby i na równiejszych przyszła kiedyś pora. Polański siedzi. Czy popełnił czyn karalny? Nie ma wątpliwości. Lecz proszę mi w tej sprawie komentarzy o sprawiedliwości nie popełniać, proszę o sprawiedliwości nie jerdolić i sprawiedliwością sobie gęby nie wycierać. W Irlandii w sierocińcach katowano i gwałcono dzieci. Czy ktoś siedzi? Nie siedzi.
Przykłady można mnożyć. Prawo jest prawem, ale sprawiedliwość… Nie wiem jak wy ale ja nie znam, nie spotkałem. Jak ktoś z was spotka, mam prośbę. Proszę jej zdrowo w mordę dać. W moim imieniu.

Reklama
Poprzedni artykułCo są nam winni Szwajcarzy?
Następny artykułPokłosie komuny

26 KOMENTARZE

  1. Chciałem coś napisać w komentarzu,
    coś o tym, że myślałem najsamprzód, że to Sapkowski nam zawitał na kontrowersje. Potem coś o tym, że druga część tekstu, mniej stylizowana i bez dialogów, to jest to, pod czym bym się i sam podpisał (pod pierwszą też!).

    Jedyne podsumowanie, jakie mi przychodzi do głowy, to takie, że brakuje mi w tym tekście jednego tagu, tego, co to mi o nim nie wolno wspominać. I nie chodzi mi o to, że podobają mi się wyłącznie stylizacje, archaizacje abo co. Chodzi o klasę, spójność i urodę tekstu.

  2. Chciałem coś napisać w komentarzu,
    coś o tym, że myślałem najsamprzód, że to Sapkowski nam zawitał na kontrowersje. Potem coś o tym, że druga część tekstu, mniej stylizowana i bez dialogów, to jest to, pod czym bym się i sam podpisał (pod pierwszą też!).

    Jedyne podsumowanie, jakie mi przychodzi do głowy, to takie, że brakuje mi w tym tekście jednego tagu, tego, co to mi o nim nie wolno wspominać. I nie chodzi mi o to, że podobają mi się wyłącznie stylizacje, archaizacje abo co. Chodzi o klasę, spójność i urodę tekstu.

  3. “Dlaczego, dla przykładu,
    “Dlaczego, dla przykładu, prokuratura nie zainteresowała się samą matką. Kobietą co swe dziecko po domach sław woziła i jak stręczycielka pod nos pchała… a po co?”

    Cytuję, bo o tym jakoś mało, wcale? się nie wspomina. Może przegapiłam.

    Podpisuję się pod całością. Smutne ale prawdziwe.

    Jak spotkam, dam, nie tylko w Twoim imieniu.

  4. “Dlaczego, dla przykładu,
    “Dlaczego, dla przykładu, prokuratura nie zainteresowała się samą matką. Kobietą co swe dziecko po domach sław woziła i jak stręczycielka pod nos pchała… a po co?”

    Cytuję, bo o tym jakoś mało, wcale? się nie wspomina. Może przegapiłam.

    Podpisuję się pod całością. Smutne ale prawdziwe.

    Jak spotkam, dam, nie tylko w Twoim imieniu.

  5. “Nie zapominajmy o czynie,
    “Nie zapominajmy o czynie, którego dopuścił się Roman Polański i o tym, że reżyser został potraktowany z niezwykłą pobłażliwością – pisze brytyjski “The Independent”(…) “Człowiek, który użył środka oszałamiającego by odbyć stosunek seksualny z 13-letnią dziewczyną, w normalnych warunkach nie mógłby liczyć na bezkrytyczne poparcie politycznego i literackiego establishmentu – napisał komentator.”

    Fajni są dziennikarscy moralizatorzy po latach. Facet się urwał z księżyca. No w każdym bądź razie nigdy nie był w Los Angeles i nie słyszał o zjawisku gruppies. Zjawisko bzykania nieletnich panienek w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, także po orgietkach narkotykowych było – zwłaszcza w L.A – dość rozpowszechnione. Wystarczy poczytać sobie biografie zespołów rockowych, ze szczególnym uwzględnieniem Led Zeppelin. Romans Jimmy’ego Page z 14 letnią Miss Pamela był tajemnicą poliszynela i zaręczam, że Page po koncertach nie układał z nią puzzli.

    Znaczna część gruppies to nieletnie panienki jak najbardziej, potrafiące wyczyniać takie numery, że irlandzcy księża przy nich czuli by się zdemoralizowani (słynny numer z rekinem). To były powszechnie znane fakty i co, ktoś wylądował w pierdlu?
    A romans i małżeństwo Jerrego Lee Lewisa z 16 letnią kuzynką, to pies? It’s american dream ladies and gentelmen.

    Spółkowanie z nieletnimi słusznie jest uznawane za czyn naganny, haniebny czy odrażający, ale
    przywdziewanie szatek zszokowanego moralizatora świadczy, że redaktor Independent powinien sobie trochę poczytać, a nie udawać jakby słyszał o “takich rzeczach” pierwszy raz w życiu. Romcio nie był pierwszy i niestety nie ostatni, który jak opowiadał Szwejk, starł z panienki puch niewinności.

    • A prawda, prawda,
      dlatego tak to o wizytach u bednarza itd. w pierwszej części opisałem, za co mi się już oberwać zdąrzyło od mojej (pełnoletniej!) pani, bo właśnie na sieci siedziała i czytała, więc rzekła że robię dziwkę z ofiary. Jak było nie wiemy, przypuszczać możemy w jedną bądź drugą stronę, a fakty są także takie, jak opisałeś.

    • racja panie dziejku
      mam

      racja panie dziejku
      mam wrażenie, że media usiłują nam wepchnąć obraz niewinnego dziewczątka z kokardami na warkoczach, w krótkiej plisowanej spódniczce, niemalże czerwony kapturek, który został zgwałcony przez rozwiązłego wilka, nie kupuję tego, wystarczy że wczoraj obejrzałam reportaż o tzw. galeriankach

  6. “Nie zapominajmy o czynie,
    “Nie zapominajmy o czynie, którego dopuścił się Roman Polański i o tym, że reżyser został potraktowany z niezwykłą pobłażliwością – pisze brytyjski “The Independent”(…) “Człowiek, który użył środka oszałamiającego by odbyć stosunek seksualny z 13-letnią dziewczyną, w normalnych warunkach nie mógłby liczyć na bezkrytyczne poparcie politycznego i literackiego establishmentu – napisał komentator.”

    Fajni są dziennikarscy moralizatorzy po latach. Facet się urwał z księżyca. No w każdym bądź razie nigdy nie był w Los Angeles i nie słyszał o zjawisku gruppies. Zjawisko bzykania nieletnich panienek w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, także po orgietkach narkotykowych było – zwłaszcza w L.A – dość rozpowszechnione. Wystarczy poczytać sobie biografie zespołów rockowych, ze szczególnym uwzględnieniem Led Zeppelin. Romans Jimmy’ego Page z 14 letnią Miss Pamela był tajemnicą poliszynela i zaręczam, że Page po koncertach nie układał z nią puzzli.

    Znaczna część gruppies to nieletnie panienki jak najbardziej, potrafiące wyczyniać takie numery, że irlandzcy księża przy nich czuli by się zdemoralizowani (słynny numer z rekinem). To były powszechnie znane fakty i co, ktoś wylądował w pierdlu?
    A romans i małżeństwo Jerrego Lee Lewisa z 16 letnią kuzynką, to pies? It’s american dream ladies and gentelmen.

    Spółkowanie z nieletnimi słusznie jest uznawane za czyn naganny, haniebny czy odrażający, ale
    przywdziewanie szatek zszokowanego moralizatora świadczy, że redaktor Independent powinien sobie trochę poczytać, a nie udawać jakby słyszał o “takich rzeczach” pierwszy raz w życiu. Romcio nie był pierwszy i niestety nie ostatni, który jak opowiadał Szwejk, starł z panienki puch niewinności.

    • A prawda, prawda,
      dlatego tak to o wizytach u bednarza itd. w pierwszej części opisałem, za co mi się już oberwać zdąrzyło od mojej (pełnoletniej!) pani, bo właśnie na sieci siedziała i czytała, więc rzekła że robię dziwkę z ofiary. Jak było nie wiemy, przypuszczać możemy w jedną bądź drugą stronę, a fakty są także takie, jak opisałeś.

    • racja panie dziejku
      mam

      racja panie dziejku
      mam wrażenie, że media usiłują nam wepchnąć obraz niewinnego dziewczątka z kokardami na warkoczach, w krótkiej plisowanej spódniczce, niemalże czerwony kapturek, który został zgwałcony przez rozwiązłego wilka, nie kupuję tego, wystarczy że wczoraj obejrzałam reportaż o tzw. galeriankach

    • O jaki rezolutny dziadzio
      “Prokuratura Rejonowa w Sławnie wszczęła śledztwo w sprawie podejrzenia o dopuszczenie się kazirodztwa w rodzinie Jana S. pod Sławnem (dziadzio zrobił dzidzi wnuczce – podaje “Głos Koszaliński” w swoim serwisie internetowym. Jan S. ma dzisiaj 71 lat.”

      Kochani rodacy, jak widzicie i nam tu w kraju nie brakuje budujących przykładów. I to świeżych, a nie sprzed trzydziestu paru lat.

    • O jaki rezolutny dziadzio
      “Prokuratura Rejonowa w Sławnie wszczęła śledztwo w sprawie podejrzenia o dopuszczenie się kazirodztwa w rodzinie Jana S. pod Sławnem (dziadzio zrobił dzidzi wnuczce – podaje “Głos Koszaliński” w swoim serwisie internetowym. Jan S. ma dzisiaj 71 lat.”

      Kochani rodacy, jak widzicie i nam tu w kraju nie brakuje budujących przykładów. I to świeżych, a nie sprzed trzydziestu paru lat.