Prześlij dalej:

Muszę zacząć od PiS, bo to jest początek historii, czy raczej kolejnego odcinka tej samej historii. Dziś już wiemy, że jedna z dwóch kuriozalnych ustaw upadła w senacie i najpewniej nie przejdzie w sejmie chociaż PiS ma tam większość, a Gowin nie ma nic przeciw podwyżkom. Operacja sprzedania opozycji niepopularnych społecznie podwyżek płac dla polityków i to wszystkich, plus podniesienie subwencji dla partii, skończyła się pełną kompromitacją. Pytanie czyją? Wszystkich, o ile na początku PiS mógł się cieszyć, że wciągnął w pułapkę swoich oponentów, to dziś został z całym bałaganem sam i jeszcze będzie jakoś musiał wyjść z drugiego idiotycznego projektu, czyli ustawy pozwalającej bezkarnie kraść i brać w łapę na hasło „pandemia”.

Co to wszystko ma wspólnego z równie groteskowym planem budowy zapisanym w tytule? Ano to, że ustawa „korytko plus” przyśpieszyła procesy gnilne i rozpadowe w Koalicji Obywatelskiej. Pierwszy sytuację wykorzystał troll Tusk, który podwyżki w polskim sejmie ma w najgłębszym poważaniu, on w UE zarobił taką kasę, że do końca życia mu wystarczy. Tenże troll najpierw nie zauważył, że jego koledzy z PO nie tylko poparli ustawę proponowaną przez PiS, ale jeszcze ochoczo brali udział w pracach legislacyjnych. Gdy się zorientował, że kolejny raz palnął bzdurę, to zaczął się odwoływać do przyzwoitości i ideowej walki z PiS. O dziwo TVN i GW podchwyciły „narrację” i tutaj jest pierwszy wyraźny sygnał dla Budki, tego samego, co to jeszcze niedawno był nadzieją i faworytem wyżej wymienionych polskojęzycznych mediów. Borys Budka zawiódł, tyle można o nim powiedzieć, zawiódł pokładane w nim nadziej, nie radzi sobie, nie nadaje się i w dodatku kojarzy się z porażką Trzaskowskiego, ponieważ sam Trzaskowski uchodzi za zwycięzcę.

Borysa Budki nie chce na fotelu lidera znaczna część POKO, czy jak to się tam teraz nazywa, ale to wcale nie znaczy, że Tusk wróci do gry. Tuska w POKO mają jeszcze bardziej dość, co więcej troll Tusk nie ma już w wśród danych kolegów i koleżanek takiego poważania, jakie miał kiedyś. Z chwilą gdy wystawił partię przy wyborach prezydenckich z rycerza na białym koniu stał się pospolitym rabusiem, którym de facto zawsze był. Dodatkowo Tuska sponiewierał Trzaskowski, regularnie ogłaszając światu, że „charyzmatyczny” i były lider PO z polską polityka pożegnał się na zawsze. Jak zwykle w takich przypadkach, gdzieś w tym wszystkim pałęta się Grzegorz Schetyna, ale on może pełnić wyłącznie funkcję szarej eminencji, powrót na szczyt PO ma zamknięty z oczywistych wzglądów. Zatem mamy w tej chwili trzech głównych buldogów: Budkę, Trzaskowskiego i Tuska, który z polskiej polityki rezygnować nie chce. Pomiędzy nimi toczy się walka o przejęcie elektoratu POKO i niekoniecznie o przejęcie partii, która po prostu może przestać istnieć.

Jeszcze parę tygodni temu mówiło się głośno o zmianie nazwy PO, co zresztą dwa razy nastąpiło, w końcu mieliśmy Koalicję Europejską i teraz mamy Koalicję Obywatelską. Rzecz jednak w tym, że po wielu latach „eksperci” i „analitycy” doszli do jakże odkrywczego wniosku, że samym przemalowaniem szyldu nic się nie da zrobić. Dlatego na najwyższej fali jest teraz Trzaskowski i on jako „nowa twarz” ma dać początek nowej partii, nim go wyprzedzi Hołownia wspierany przez Giertycha i z dużym prawdopodobieństwem przez Tuska. Teraz jest na takie czary mary najlepszym moment, nikt nie zarzuci, że trzeba się jednoczyć przeciw wspólnemu wrogowi PiS, bo wybory dopiero za trzy lata. Jako doświadczony obserwator sceny politycznej nie podniecam się nadto kolejnym końcem PO, niemniej tym razem mamy do czynienia z zupełnie nową sytuacją, w której to spora część członków PO chce końca PO.

W mojej ocenie pierwszy odpadnie Budka, a właściwie jest po herbacie w jego przypadku. Największe szanse ma Trzaskowski otoczony mitem „zwycięzcy”, natomiast Tusk zajmie się tym, co potrafi najlepiej, będzie bruździł i intrygował, aby przypominać o swojej magicznej sile i wypływach. Tyle tylko, że jego cel to nie powrót do upadającej PO, ale budowanie własnej pozycji pomiędzy PO i Hołownią, a pójdzie tam gdzie dadzą więcej i przede wszystkim dadzą, bez żadnych wyborów, zabiegów. Tak się wykuwa „nowa solidarność” na kilku bratobójczych frontach i znów PiS pogrążone we własnym kryzysie i paru kompromitacjach, dostaje prezent od największego wroga.

Źródło foto: 
22256 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

3 (liczba komentarzy)

  1. O ile takie wiadomości dot totalnej opozycji są jak najbardziej budujące to całokształt układa się bardzo źle. PiS wkroczył na ścieżkę PO, są przekonani że nie mają z kim przegrać że wszystko ujdzie na sucho w najgorszym razie dostaną głosy wszystkich którzy są przeciw PO. I nie mówię tutaj o całym zamieszaniu z podwyżkami, chociaż w misterny plan polityków PiS jakoś nie chce mi się wierzyć... Połowie totalni zachowali się jak idioci ale tutaj wybitnie łatwo można było zostawić PiS w głównie. Kolejny prezent od opozycji utwierdzający w przekonaniu "cokolwiek zjebiemy oni nas przebija". Bardzo szkodliwe poluznienie w szeregach PiS. 

  2. W Platformie zmiana sponsora powoduje też zmiany wśród personelu. Ktoś odejdzie w niebyt, ktoś awansuje. Normalka.

    Po przeciwnej stronie barykady chcąc się uchronić przed implozją, zmuszono do odejścia Cieszyńskiego a później Szumowskiego. To dobry ruch, bo ten tandem był chodzącym zaprzeczeniem całego pisowskiego etosu. Ta partia powinna mieć twarz Kaczyńskiego czy Szydło, a nie Szumowskiego. Mam nadzieję że równie szybko odejdą też główny dyktator sanitarny kraju i arogancki rzecznik resortu.

    Mam też nadzieje że jego następca zdejmie covidowe klapki z oczu i zajmuje się odbudową zdemolowanej przez poprzednika służby zdrowia i nie będzie nas chciał dalej prowadzić w kierunku niewolnictwa sanitarno-farmaceutycznego, do którego dążą macherzy NWO.

  3. Wygląda na to, że nie będzie Szumowskiego, więc łatwiej przełkniemy prikaz noszenia maseczek. Bo co może się w tej sprawie zmienić poza daniem kolejnych 100 dni zaufania nowemu ministrowi, zanim zaczniemy na nim psy wieszać? A uzdrawianie polskiej służby zdrowia nie jest chyba priorytetem żadnej partii, o czym świadczą hojne i niespełnione obietnice z ostatnich kilkunastu lat.