Reklama

.

Reklama
Poprzedni artykułOptymista, czyli źle poinformowany pesymista.
Następny artykułMiędzy innymi o tym dlaczego krokodyle podtrzymują rzeczywistość.

30 KOMENTARZE

      • Męczy
        mnie od jakiegoś czasu głośna muzyka. Piszę to bez złosliwości czy jakichś podtekstów, że głośnej muzyki to słuchają tacy czy inni. To jest fakt – mogę jednorazowo posłuchać max dwóch kawałków. Poza tym do dobrego odsłuchu potrzebny jest jako taki sprzęt a ja niestety mam ch…..we sprzęty do kina domowego. To był błąd zakup tego kina – miałem kupic lepsze stereo.Ech.
        Ps. Ostatnia mocna płyta jakiej słuchałem to Black Album? Metalliki? Load to nawet jeszcze kupiłem kiedyś w oryginale. Pewnie dla Ciebie to komercja ale tak już jest.
        Ps2. W tle mi leci to co jest w sygnaturce.
        Pzdr.

          • Słyszałem
            na trójce jakiś ich kawałek – odniosłem wrażenie, że to jakaś żenada. Ale nie znam się. Natomiast podobają mi się ostatnio puszczane kawałki Alice i Pearl Jamu. Oczywiście nie znam całych płyt. Jako, że towarzystwo tutaj raczej bliżej srodka muzycznego jest podejrzewam (mylę się może- sądzę po sobie) mam propozycję abyś w wolnej chwili i w naplywie chęci i weny skrobnął coś na temat ostatnich płyt tych zespołów bo szczerze nie orientuję się nawet w tytłuach (a ja tu robię właśnie za środek;-).
            Wracając do GnR – ich pierwsza płyta była fajna – Appetite for Destruction tytuł miała bodajże taki.

          • Appetite for Destruction
            zgadza się. Singiel “Welcome to the Jungle” (na fali ostatnich tekstów – w wykonaniu Richarda Cheese’a) –

            Moja playlista ostatnio waha się od Bacha, McFerrina, Cheese’a, przez instrumentalne (klasyczne) wersje AC/DC, Doorsów (Nigel Kennedy i Jaz Coleman) do “Darka Side Of The Moon” Pink Floyd, ale w wersji a capella (Voices On The Dark Side) lub również “klasycznej”. Ale nie tylko – na obudzenie rano jest zestaw: Robert Pieculewicz aka Steve Allen, Steve Vai, Joe Satriani, Chickenfoot iiii… Extreme (czyli Cherone/ Bettencourt i spółka).

          • klasycznej
            nie słucham, no chyba, że przypadkiem jak ostatnio sporo puszczano.
            Pink Floyd to temat na osobną notkę. Doorsi też na osobną. Czasem mnie napada chęć posłuchania składanek z filmów (właściwie to napadała). Ale ostatnio to jednak głównie radio leci.

          • Z szukaniem muzyki
            to w ogóle mam problem. W radiu syf, w sklepach syf, nie ma jak dotrzeć do czegoś ciekawszego, w moim przypadku mocniejszego. No czasem film, jak to było w przypadku Gogol Bordello, który odkryłem dzięki “Wszystko jest iluminacją”.
            Ostatnio moim małym odkryciem są soundtracki z gry “Need For Speed”.

          • Axl N’Roses
            Prawda jest taka, że Guns N’ Roses to byl taki zespół z końca lat 80-tych i początku 90-tych. Potem zaczęli grać covery Eltona Johna i Queen dla niepoznaki nie przyznając się do tego. Ten zespół już od dawna powinien nazywać się Axl ‘N’ Roses. Niestety, to właśnie Axl upiera się przy dawnej nazwie. Dobrze kiedyś śpiewał chłopina. Trochę mi go żal.

          • Ale ale!
            Echo dobrego GNR jest w Neurotic Outsiders, w którym oprócz filara gnr, czyli Duffa oraz drugiego perkusisty Matta Soruma mamy wokalistę Duran Duran oraz Steve a Jones a Sex Pistols!!!

            A Richard Cheese? Jego wersja metallicowego “Enter Sandman” sprawiła, że podczas zakupów zacząłem ryczeć ze śmiechu.

      • Męczy
        mnie od jakiegoś czasu głośna muzyka. Piszę to bez złosliwości czy jakichś podtekstów, że głośnej muzyki to słuchają tacy czy inni. To jest fakt – mogę jednorazowo posłuchać max dwóch kawałków. Poza tym do dobrego odsłuchu potrzebny jest jako taki sprzęt a ja niestety mam ch…..we sprzęty do kina domowego. To był błąd zakup tego kina – miałem kupic lepsze stereo.Ech.
        Ps. Ostatnia mocna płyta jakiej słuchałem to Black Album? Metalliki? Load to nawet jeszcze kupiłem kiedyś w oryginale. Pewnie dla Ciebie to komercja ale tak już jest.
        Ps2. W tle mi leci to co jest w sygnaturce.
        Pzdr.

          • Słyszałem
            na trójce jakiś ich kawałek – odniosłem wrażenie, że to jakaś żenada. Ale nie znam się. Natomiast podobają mi się ostatnio puszczane kawałki Alice i Pearl Jamu. Oczywiście nie znam całych płyt. Jako, że towarzystwo tutaj raczej bliżej srodka muzycznego jest podejrzewam (mylę się może- sądzę po sobie) mam propozycję abyś w wolnej chwili i w naplywie chęci i weny skrobnął coś na temat ostatnich płyt tych zespołów bo szczerze nie orientuję się nawet w tytłuach (a ja tu robię właśnie za środek;-).
            Wracając do GnR – ich pierwsza płyta była fajna – Appetite for Destruction tytuł miała bodajże taki.

          • Appetite for Destruction
            zgadza się. Singiel “Welcome to the Jungle” (na fali ostatnich tekstów – w wykonaniu Richarda Cheese’a) –

            Moja playlista ostatnio waha się od Bacha, McFerrina, Cheese’a, przez instrumentalne (klasyczne) wersje AC/DC, Doorsów (Nigel Kennedy i Jaz Coleman) do “Darka Side Of The Moon” Pink Floyd, ale w wersji a capella (Voices On The Dark Side) lub również “klasycznej”. Ale nie tylko – na obudzenie rano jest zestaw: Robert Pieculewicz aka Steve Allen, Steve Vai, Joe Satriani, Chickenfoot iiii… Extreme (czyli Cherone/ Bettencourt i spółka).

          • klasycznej
            nie słucham, no chyba, że przypadkiem jak ostatnio sporo puszczano.
            Pink Floyd to temat na osobną notkę. Doorsi też na osobną. Czasem mnie napada chęć posłuchania składanek z filmów (właściwie to napadała). Ale ostatnio to jednak głównie radio leci.

          • Z szukaniem muzyki
            to w ogóle mam problem. W radiu syf, w sklepach syf, nie ma jak dotrzeć do czegoś ciekawszego, w moim przypadku mocniejszego. No czasem film, jak to było w przypadku Gogol Bordello, który odkryłem dzięki “Wszystko jest iluminacją”.
            Ostatnio moim małym odkryciem są soundtracki z gry “Need For Speed”.

          • Axl N’Roses
            Prawda jest taka, że Guns N’ Roses to byl taki zespół z końca lat 80-tych i początku 90-tych. Potem zaczęli grać covery Eltona Johna i Queen dla niepoznaki nie przyznając się do tego. Ten zespół już od dawna powinien nazywać się Axl ‘N’ Roses. Niestety, to właśnie Axl upiera się przy dawnej nazwie. Dobrze kiedyś śpiewał chłopina. Trochę mi go żal.

          • Ale ale!
            Echo dobrego GNR jest w Neurotic Outsiders, w którym oprócz filara gnr, czyli Duffa oraz drugiego perkusisty Matta Soruma mamy wokalistę Duran Duran oraz Steve a Jones a Sex Pistols!!!

            A Richard Cheese? Jego wersja metallicowego “Enter Sandman” sprawiła, że podczas zakupów zacząłem ryczeć ze śmiechu.