Reklama

Zatrważająco pięknie układa się peł

Zatrważająco pięknie układa się pełna analogia między „lotem Wrony” i wielką narodową dysputą kto jest bohaterem, kto zdrajcą i jak na tym wszystkim wychodzimy. Lecimy, ale po kolei, zaczynając od analogicznych bohaterów. LOT jest PRL, Wrona bohaterem ludu, może być Wałęsa, media to telewizyjny dziennik. Jaruzelski to rezydent z Budy Ruskiej pierwszy sekretarz, wybrany na pierwszego prezydenta, pasażerowie to oczywiście Polacy, samolot to Polska. Startujemy i w parę sekund wiemy, że lecimy złomem, w którym padł główny system. Bohater ludu posyła do PRL depeszę, że może być tragedia, PRL odpowiada, że koszty zawrócenia z obranego kursu wykluczają przerwanie lotu. Wrona świadomy ryzyka, wykonuje bandyckie polecenie i leci z popsutą Polską przez ocean. Pasażerowie od początku do końca nie mają bladego pojęcia w czym uczestniczą, co im grozi i jak się wszystko skończy. Szczęśliwie na ostatnich nogach, Polska przelatuje ocean, unika największej tragedii, wojny domowej, buntu załogi, rewolty na pokładzie, rozliczenia LOT-u, ale nie bardzo wiadomo jak wylądować. Polska straciła podwozie, nie ma jak i gdzie Polski postawić na nogi i wtedy bohater ludu, który nie wiedział jak się włącza Polsce podwozie, położył Polskę na brzuchu w ubitej, przez I sekretarza pianie. By całej akcji nadać cechy narodowego spektaklu, I sekretarz Komorowski kazał poderwać F16, po czym posłał depeszę do telewizyjnego dziennika, żeby wszyscy zobaczyli jak pokojowo przechodzi się procedury. Na końcu medal dla bohatera ludu, Polacy wzruszeni odzyskaną wolnością i stąpaniem po ziemi, cudowny proces przejścia od lotu pod pełną kontrolą do miękkiego lądowania.

Reklama

Powstała legenda twardsza od spiżu, bez rozlewu krwi państwo zdało egzamin, przelecieliśmy trudną trasę i wylądowaliśmy w nowym wolnym kraju. Minęło trochę czasu i coraz częściej dało się słyszeć, że coś jednak z tym lotem było nie tak. Po pierwsze lecieliśmy na wariackich technicznych papierach, lecieliśmy drzwiami od stodoły, bo ktoś rozkradł części i zawalił techniczną obsługę Polski. Powstało pytanie, czy taki LOT nie powinien się odbyć po naprawie Polski. Bohater ludu wprawdzie spektakularnie wylądował za płotem, ale jako elektryk powinien wiedzieć, że wystarczyło wcisnąć bezpiecznik, co top go z jakiejś przyczyny „wybiło”. Bohater nie zorientował się czym jest Polska, jak się Polskę obsługuje, gdzie Polska ma skrzydła, gdzie ma podwozie i co odpowiada za poszczególne układy. Słuchał Wrona PRL, który Wronę kryje do dziś, bo Wrona jest człowiekiem PRL. Pierwszy sekretarz rozgrzeszył Wronę orderem, telewizja zrobiła z kapitana zbawcę ludu. Niewiernym wpojono, że groziła Polsce katastrofa, obca interwencja i rozbicie Polski, a tak tylko się Polska lekko po brzuchu podrapała. Zaciśniemy pasa, sprzedamy trochę majątku, naprawimy Polskę, będzie jak nowa. Nie pomogło, z biegiem czasu, z biegiem lat, pasażerowie dowiedzieli się o bezpieczniku, o współpracy Wrony z LOT, o tym, że I sekretarz celebrą przykrywał swoje grzechy z innych katastrof. Zaczęły się oskarżenia, składane do sadów i wyrażane publicznie, nastąpił podział wśród pasażerów, na świadomych cudu, który przebiegł w warunkach śmiertelnego zagrożenia i zachwyconych pięknym lądowaniem pod pełną kontrolą. I sekretarz zacieśnił więzy z bohaterem ludu, dziennik telewizyjny pokazał jak się powinno kochać ponad podziałami, poza burtą zostali pasażerowie domagający się nikomu niepotrzebnej prawdy. Wrogów pięknych legend o Polsce ponad podziałami naznaczono warcholstwem i brakiem wdzięczności, barkiem wyobraźni „co by się stało”.

Wrona jest bohaterem, I sekretarz ma władzę, do telewizyjnego dziennika dostają się zadowoleni z własnej naiwności pasażerowie, frustraci, którzy się budzą z krzykiem po nocach, wytaczają swoje wieloletnie procesy. Od LOTU w nieznane na drzwiach od stodoły do dziś, popłynęliśmy na czasie o wielkości jednego i już dorosłego pokolenia, również podzielonego na dociekliwych i naiwnych. Dla nich szykowane są foldery przez ten sam PRL i zachwalane przez tych samych sekretarzy, ten sam bohater ludu w dzienniku powtarza, że wszystko będzie dobrze, że polecimy wysoko. Kto nie wierzy w jakieś konsultacje nowego kapitana ze starymi kontrolerami z wieży LOTÓW, ten nie dorósł do transatlantyckich rejsów, na które nas stać. Malkontenci patrzą wstecz, szukają dziury w całym, podnoszą alarm, drobne usterki centralnych układów ogłaszają katastrofą. Optymiści patrzą do przodu, widzą ile nam się udało, jakie piękne pobudowaliśmy lotniska, jak świetnie się na nich ląduje, co potwierdzają wszystkie linie świata. Największe Jumbo jety kochają polski tranzyt i już za chwilę będziemy się z nimi mierzyć, na wysokość, długość i liczbę zadowolonych pasażerów LOTU. Tak będzie, tak się stanie, jak tylko skończymy remont Polski, która wylądowała na brzuchu. Której Polski? Jakiej Polski? No jak to, Polska jest tylko jedna, ta sama i tak sama, ta Polska, która tak pięknie i bez jednej ofiary zarywała w glebę. W tym miejscu chciałbym skończyć, jak w mordę strzelił analogię, niestety puenta jest tragiczna. Polska lądując na brzuchu, po dwudziestoletnich ekspertyzach, diagnozach i nadziejach, przez zachodnich ekspertów została uznana za złom, który już się do lotu nie poderwie. Polskę LOT przeznaczył na sprzedaż w częściach lub całości. Nigdzie Polska nie poleci, ale najwierniejsi pasażerowie, pracownicy LOT, dziennikarze telewizyjni i sekretarze, zabiorą się na gościnne pokłady Lufthansy i Aerofłotu. Ważniejsi w charakterze drugich pilotów, reszta będzie konkurować z ukraińskimi „stewardesami”.

Reklama
Poprzedni artykułKto zabił polską prawicę?
Następny artykułW wyborowym towarzystwie
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

18 KOMENTARZE

  1. Kaczyński wykonał błyskotliwy zwrot akcji,
    to było szykowane po EURO, ale trzeba było przykryć bąka o którym wszyscy mówili więc przyśpieszyli termin, na dodatek salon z rządem popełnili ciężkie błędy, więc przyśpieszenie działa na korzyść. Jest tylko jedno pytanie, czy sztab PiS dokładnie rozumie co zrobił i czy mają plany jak dalej to ciągnąć. Jeśli tak, to są w stanie zaorać scenę polityczną.

    Sam bym się nie domyślił, ale najpierw przeczytałem to co Kurka napisał, a potem zobaczyłem historyczną reakcję salonu i zrozumiałem że stało się coć bardzo ważnego.

  2. Kaczyński wykonał błyskotliwy zwrot akcji,
    to było szykowane po EURO, ale trzeba było przykryć bąka o którym wszyscy mówili więc przyśpieszyli termin, na dodatek salon z rządem popełnili ciężkie błędy, więc przyśpieszenie działa na korzyść. Jest tylko jedno pytanie, czy sztab PiS dokładnie rozumie co zrobił i czy mają plany jak dalej to ciągnąć. Jeśli tak, to są w stanie zaorać scenę polityczną.

    Sam bym się nie domyślił, ale najpierw przeczytałem to co Kurka napisał, a potem zobaczyłem historyczną reakcję salonu i zrozumiałem że stało się coć bardzo ważnego.

  3. Kaczyński wykonał błyskotliwy zwrot akcji,
    to było szykowane po EURO, ale trzeba było przykryć bąka o którym wszyscy mówili więc przyśpieszyli termin, na dodatek salon z rządem popełnili ciężkie błędy, więc przyśpieszenie działa na korzyść. Jest tylko jedno pytanie, czy sztab PiS dokładnie rozumie co zrobił i czy mają plany jak dalej to ciągnąć. Jeśli tak, to są w stanie zaorać scenę polityczną.

    Sam bym się nie domyślił, ale najpierw przeczytałem to co Kurka napisał, a potem zobaczyłem historyczną reakcję salonu i zrozumiałem że stało się coć bardzo ważnego.

  4. Budka z biletami
    A gdzie sprzedają bilety na “pokłady Lufthansy i Aerofłotu”. Można by tam podejść i wysadzić wszystko w pi.du. Może by ich otrzeźwiło. Chociaż jak znam realia, ten fakt tylko by obnażył naszą zaściankowość, oszołomstwo, no i oczywiście katolicką homofobię.

  5. Budka z biletami
    A gdzie sprzedają bilety na “pokłady Lufthansy i Aerofłotu”. Można by tam podejść i wysadzić wszystko w pi.du. Może by ich otrzeźwiło. Chociaż jak znam realia, ten fakt tylko by obnażył naszą zaściankowość, oszołomstwo, no i oczywiście katolicką homofobię.

  6. Budka z biletami
    A gdzie sprzedają bilety na “pokłady Lufthansy i Aerofłotu”. Można by tam podejść i wysadzić wszystko w pi.du. Może by ich otrzeźwiło. Chociaż jak znam realia, ten fakt tylko by obnażył naszą zaściankowość, oszołomstwo, no i oczywiście katolicką homofobię.

  7. Teraz jest takie 5 minut, że Kot wojewódzki
    siedzi za kaloryferem i można mu wejść na głowę.

    Wczoraj był atak szału wszystkich salonowych polityków i dziennikarzy I obiegu na Kaczyńskiego, za wysłanie na bezrobocie kilkudziesięciu lekarzy zajmujących się in vitro. Dzisiaj cisza.

  8. Teraz jest takie 5 minut, że Kot wojewódzki
    siedzi za kaloryferem i można mu wejść na głowę.

    Wczoraj był atak szału wszystkich salonowych polityków i dziennikarzy I obiegu na Kaczyńskiego, za wysłanie na bezrobocie kilkudziesięciu lekarzy zajmujących się in vitro. Dzisiaj cisza.

  9. Teraz jest takie 5 minut, że Kot wojewódzki
    siedzi za kaloryferem i można mu wejść na głowę.

    Wczoraj był atak szału wszystkich salonowych polityków i dziennikarzy I obiegu na Kaczyńskiego, za wysłanie na bezrobocie kilkudziesięciu lekarzy zajmujących się in vitro. Dzisiaj cisza.