Prześlij dalej:

Starym wróblem jestem i nie dam się nabrać na plewy, nie podniecam się też po 15 latach pisania o polityce, tymi wszystkimi końcami, nowym rozdaniami i tak dalej. No i właśnie z takim bagażem doświadczeń i z pełnym spokojem, mogę powiedzieć, że to nie jest zwykły konflikt i przeciągające się rozmowy koalicyjne. Realnym, co nie znaczy, że samospełniającym się scenariuszem są wcześniejsze wybory, ale w bardzo osobliwej wersji, bo chętnych do zerwania koalicji i ogłoszenia wyborów ze świecą szukać. Doprecyzowując tę obserwację i diagnozę jednocześnie, powiem tyle, że złapał Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma. Póki co jedyny sukces głównego gracza to załagodzenie konfliktu z Gowinem i to w warunkach upokorzenia PiS. Gowin wróci do rządu, obejmie tekę ministra rozwoju, gdzie jest więcej konfitur niż w szkolnictwie wyższym, czyli zamiast obiecanej kary dostał nagrodę.

Kaczyński przełknął tę gorzka pigułkę, żeby nie dostarczać Ziobrze dodatkowych argumentów, ale ten ma ich wystarczająco dużo, aby trzymać całą koalicję w szachu. O tym, że załodze z Nowogrodzkiej puszczają nerwy świadczą chaotycznie wrzucane tematy zastępcze i ustawy, które celują w „Solidarną Polskę”. Zarówno ta „futerkowa”, jak i cichy powrót ustawy pozwalającej kraść, brać łapówki i rozgrzeszać wstecz za wszystkie przestępstwa popełnione w imię walki z „pandemią”, to kukułcza jaja dla „Solidarnej Polski”. Obie akcje polityczne zmuszają Ziobrę do zajęcia stanowiska w bardzo drażniących dla skrajnie konserwatywnego elektoratu kwestiach. I to dopiero jedna oznaka nerwowości. Drugą są plotki rozprowadzane po sejmie i mediach, że Morawiecki dogaduje się z Kosiniakiem-Kamyszem. Ile w tym jest prawdy, ile tak zwanego puszczania szczura, do końca nie ma znaczenia. Liczy się sam fakt, że nieco desperacko PiS próbuje szantażować koalicjanta. Oczywiście szanse na koalicję z PSL są w tej chwili żadne, chociaż sam pomysł ma olbrzymi potencjał.

PiS z pomocą PSL mogłoby odbić senat i praktycznie wszystkie sejmiki wojewódzkie, do tego bez trudu wybierają RPO. Potężny kapitał polityczny, ale do tanga trzeba dwojga i PSL jako przystawka na stole PiS tańczyć nie zamierza. Wreszcie mamy całą serię mało wyszukanych publicznych wypowiedzi przybocznych Jarosława Kaczyńskiego, wyjątkowo nie Suski, tylko Terlecki poniewiera koalicjantów, nazywając ich małymi i jasno daje do zrozumienia, że na nic wielkiego liczyć nie mogą. W normalnych warunkach byłoby dawno po robocie, ale warunki mamy zupełnie inne niż w 2015 roku. Wojna na noże może się toczyć, bo pozmieniały się fronty walki i wizerunki rycerzy – nie ten PiS, nie te nastroje społeczne, nie ta świeżość. Przeprowadźmy prosty polityczny eksperyment, co zrobiłbyś na miejscu Ziobry? Nie wiem, co zrobiliby inni, natomiast sam przyjąłbym najprostszą na świecie strategię.

Strony

Źródło foto: 
26757 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

7 (liczba komentarzy)

  1. Sprawa konfliktu w "zjednoczonej prawicy" jest dosyć prosta. Ziobro reprezentując wartości, które dały zwycięstwo w wyborach w 2015 roku,  walczy ze wszystkimi innymi, którzy otwarcie przeszli już na stronę NWO i Tikkun Olam. Jak się wydaje, Kaczyński też już przeszedł na ciemną (i to dosłownie) stronę mocy.

    Taktyka zaproponowana przez MK jest bardzo dobra na krótszą metę i pozwala na czasowe odroczenie tego, co nieuniknione. Na dłuższą metę Ziobro będzie musiał jednak przewrócić stolik i powołać własną formację, co wprawdzie pozbawi go stanowisk i innych atrybutów władzy, ale przynajmniej pozwoli na zachowanie twarzy. 

    Nowa formacja znajdzie dość duże poparcie w elektoracie rozczarowanym tym, co będzie wyprawiać neoPiS. Może kiedyś zdobędzie władzę lub stanie się cennym koalicjantem.

  2. Na stronę NWO i Tikkun Olam rząd przeszedł już dawno, chyba zawsze był, bo pamiętamy przecież kolacje u J.Danielsa. Co tkwi w głowie Kaczyńskiego trudno orzec, bo może wcale nie musiał przechodzić na ciemną stronę mocy, ale żeby zdobyć władzę nie mógł wcześniej głosić takich poglądów.  

  3. avatar

    Oni wszyscy toczą wojny, a gdzie w tym wszystkim my, zwykli ludzie. Kaczyński zakiwał się, projekt jego życia zaczyna upadać. Na drugie rozdanie nie ma już czasu.

  4. PiS z Morawieckim staczają się po równi pochyłej, tylko jeszcze o tym nie wiedzą. To Morawiecki jest twarzą polskiej "pandemii" jako ochroniarz Szumowskiego, a ludziom (jednym wolniej, innym szybciej) otwierają się oczy. Możliwe, że z tego powodu nastąpi u nas próba wywołania drugiej fali płaskiej rosnącej opadająco "pandemii".

    O Ziobro trzeba powiedzieć jeszcze jedną rzecz - to on przygotował wypowiedzenie konwecji stambulskiej. Dalej poszło już standartowo - rząd schował buzie w kubłach (pewnie Merkel nakrzyczała).

    Wychodzi na to, że Zioro ma swoje ministerstwo czysto teoretycznie.

    A wcześniejsze wybory mają dla PiS jeszcze taki plus ujemny - gowinowcy lądują za burtą, i to na pełnym morzu. Topienie koalicjantów to może w polityce normalna rzecz, ale nie w sytuacji, kiedy do większości sejmowej lub senackiej brakuje po kilka głosów.

  5. Co najmniej od czasu wdrożenia w Polsce "pandemii" wszystko zaczyna u nas powoli wyglądać jak sen wariata, jakby ten cały covid rzeczywiście atakował mózg. Ziobro w tym wszystkim ostał się jeszcze jedyny normalny i to zapewne musi bardzo drażnić resztę.

    Druga sprawa jest taka, że Kaczyńskiemu rzeczywiście czas się jednak kończy i trzeba przekazać PiS w dobre koszerne ręce. I tutaj znowu Ziobro wydaje się być potencjalnie największym zagrożeniem więc jest kolejny powód żeby się go pozbyć. Być może nawet nie bacząc na koszty i przegrane wybory. Zresztą w takim przypadku władza przejdzie do kolegów z PeO więc jakby wszystko i tak zostanie w rodzinie.

  6. I dalej robimy za murzynów Europy. "Zielony Żoliborz, pieprzony Żoliborz".

  7. Strony