Prześlij dalej:

Stosuję taktykę bokserską zdefiniowaną przed laty: "przypie...ć i odpuścić, przypie...ć i odpuścić", inaczej w czasach "pandemii" przetrwać się nie da. Przez ostatnie dni, przynajmniej w felietonach odpuszczałem, zatem czas, aby... wiadomo co. Wczoraj nowy minister zdrowia, bez maseczki na twarzy, co już jest tradycją u wszystkich ministrów zdrowia, obwieścił Polsce i światu "nową strategię walki z pandemią". Poirytowanym skrócę męki i od razu napiszę, że w tej strategii praktycznie nic nowego nie ma, poza dwoma rozsądnymi zmianami, reszta to zjadanie własnego ogona i powtarzanie przerobionych paranoi. Kto nie ma zdrowia i cierpliwości może przeczytać jeszcze parę zdań, które odnoszą się do tych dwóch korekt, reszta będzie dla ambitnych.

Pierwsza zmiana, kluczowa w całym cyrku, jaki nam urządza rząd PiS, to złagodzone zasady kwarantanny. Do tej pory było tak, że ludzie obligatoryjnie siedzieli w domach 14 dni i ten okres mógł się przedłużać w nieskończoność, bo warunkiem zakończenia izolacji był negatywny wynik "testu". Przez media i Internet głośno przeszła historia matki z dzieckiem, które przesiedziały na kwarantannie kilka miesięcy i dopiero ta zbrodnia skłoniła Ministerstwo Zdrowia do wprowadzenia zmian. Teraz kwarantanna trwa 10 dni i UWAGA, kończy się bez testowania. Druga istotna zmiana to taka udawana dziewica, czyli powrót do tego, co było na początku. "Wymazywanie" zmienia kierunki, nie będzie już akcji w kopalniach i testowania jak leci, a znów na muszkę zostaną wzięci "objawowi". Nie chcę tych korekt krytykować nadmiernie, z tej prostej przyczyny, że drugą postuluję od zawsze, natomiast pierwsza, chociaż idzie na pół gwizdka, to jednak z pożytkiem dla zaszczuwanych "pandemią" Polaków.

Jak strategia wygląda w dalszej części? Praktycznie bez zmian, nadal mamy przelewanie z próżnego w puste i tasowanie tych samych zgranych do śmieszności nakazów i zakazów. GIS rekomenduje redukcję wesel ze 150 do 50, co mniej więcej ma taki sens, jakby zredukować liczbę przejść dla pieszych, by ma zapobiec wypadkom z udziałem pieszych. Głupi wie, że nie liczba weselników, ale stan zdrowia jest kluczem. Na weselu z udziałem 300 ludzi mogą być sami zdrowi, na weselu, gdzie się bawi 50, 10 może mieć "śmiercionośnego wirusa". No, ale to już przerabialiśmy przy pięciu wiernych w kościele i sześciu uczniach na "Orliku". Teleporady, same w sobie stanowiące medyczną patologię, mają być etapem przejściowym. W praktyce oznacza to tyle, że jak pacjent pierwszy raz zadzwoni do lekarza, to musi na tym poprzestać.

Strony

Źródło foto: 
19498 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

8 (liczba komentarzy)

  1. „Celem życia nie jest stanie po stronie większości, ale uniknięcie znalezienia się w szeregach szaleńców”

    Niestety to nie ja powiedziałem, a być może Marek Aureliusz.

  2. Akurat ostatnie decyzje nowego ministra zdrowia należy ocenić pozytywnie. To co niszczyło nasz kraj, to kwarantannowanie setki tysięcy osób oraz wymazywanie likwidacyjne zakładów pracy. Do pełni szczęścia przydałaby się kontrola służb, czy przypadkiem nie wymazywano konkurencyjnych biznesów za jakąś łapówkę. Myślę, że dobrze by było przez jakiś czas pozostawić nakaz noszenia masek, ale bez policyjnych sankcji. W ten sposób uniknie się polowania na obywateli i innych atrybutów państwa policyjnego. 

    Wszystko zaczyna iść w dobrym kierunku. Jeszcze tylko Pinkas i Szymczyk do dymisji.

     

  3. IMO kluczem do pozytywnej oceny działań MZ jest sprawa maseczek. Jest OCZYWISTE, że te maseczki niczemu praktycznie nie służą jeśli chodzi o rzekome zapobieganie "epidemii". Całkowicie zgadzam się z MK, że to jest WYŁĄCZNIE element pacyfikowania społeczeństwa i autokreacji władzy. Zbyt mało sie przy tym mówi, jak morderczy wpływ maja te maseczki na tak zwane więzi społeczne (MK mógłby na ten temat napisać osobny esej). Dlatego DOPÓKI NIE ZOSTANIE WPROWADZONA ZASADA CO NAJMNIEJ DOBROWOLNOŚCI MASECZEK, NIE MOŻNA MÓWIĆ O ŻADNEJ NORMALIZACJI SYTUACJI. Do listy dymisji Egona (Pinkas, Szymczyk) koniecznie trzeba dodać Kraskę.

  4. Maski bardzo szybko staną się dobrowolne gdy tylko pierwsi pacjenci z chorobami odmaskowymi zaczną domagać się leczenia lub wytoczą państwu procesy za utratę zdrowia. Właśnie dlatego maski są niezalecane w Danii czy Holandii. 

     

  5. Niestety nie podzielam tego optymizmu. Po pierwsze wytoczenie procesu Państwu u nas musi potrwać co najmniej kilka miesięcy (takie procedury). To oczywiście za długo, aby władza w ogóle chciała się tym przejmować. Po drugie bardzo trudno będzie udowodnić sądownie "chorobę odmaseczkową" (co to w ogóle jest i kto ma o tym orzekać?). Po trzecie te maski to jest element inzynierii społecznej obecnej władzy. który służy wyłącznie jej autokreacji (Pinkas, Kraska etc.). Po dzisiejszej Radzie Gabinetowej musimy sobie niestety głośno powiedzieć "Lasciate ogni speranza" (kto nie wie, niech sobie zagugla). Duda skrajnie się niestety wygłupił. O ile ostatnio nabierałem do niego nieco szacunku, to po dzisiejszym występie muszę znów traktować go jak skończonego głupka i naiwnego kombinatora politycznego. Czyli tak samo, jak bezpośrednio po jego nieszczęsnym "wecie sądowoym". Przyłączam się do stanowiska Matki Kurki: Wysiadam z tego tramwaju na przystanku koronazajob (© J.Piłsudski). PiS niech sobie robi, co chce. Ja wracam na emigrację wewnętrzną" i całe PiS mam tam, gdzie pana majstra można pocałować. Aha, jeszcze jedno. Jako biedny emeryt prowadzący maleńką działalność gospodarczą płacę na NFOZ ponad 500 (słownie: pięćset) PLN miesięcznie. Jeśli państwowa służba zdrowia ma głownie polegać na konsultacjach telefonicznych, to ja też zacznę składkę zdrowotną płacić telefonicznie. Do czego niniejszym wzywam wszystkich, którzy także muszą tą składkę płacić.

  6. w taki sam sposób jak administrowana jest Polska w zakresie ochrony zdrowia - tak samo wygląda zarządzanie innymi jednostkami organizacyjnymi (resortami) naszego kraju...

    koronawirus obnażył indolencję rządzących, na których wielu Polaków głosowało z nadzieją zmiany na lepsze...

    następne wybory będą bardzo ciekawe

  7. Oby tylko nie było tak, że oni też stosują strategię "przyp... i odpuścić".
    Teraz niby chwilowo odpuszczają, a jak się na dobre rozkręci sezon grypowy to znowu przyp..lą, np. "wyszczepianiem Polaków". Tym ludziom nie należy ufać w najmniejszym nawet stopniu.
    Poza tym, o ile coś jest na rzeczy, to skoro zaczęli od praktycznego skasowania Wielkanocy to być może teraz do kompletu będą chcieli skasować też Boże Narodzenie. Zobaczymy.

  8. Liderzy ZP wiedzą, że to już koniec i swoje problemy kryją tzw. pandemią. Szkoda, że nie ma instytucji referendum w sprawie odwołania Sejmu.

  9. Strony