Prześlij dalej:

Człowiek w emocjach, szczególnie w toksycznych i wywołanych frustracją, potrafi napisać, powiedzieć i co gorsze zrobić wiele głupot. Do większości publicznych występów rozmaitej maści pajaców, ze wskazaniem na pajaców politycznych, należy podchodzić z bardzo dużym dystansem. Zasada jest prosta, chodzi o wywołanie szumu wokół siebie, a to najłatwiej osiągnąć prowokującą, czytaj idiotyczną wypowiedzią lub happeningiem. I między bajki wkładam wszystkie złote rady, aby takie zachowania ignorować, bo „im tylko o to chodzi”. Nie da się ignorować, po prostu się nie da, dlatego ta zabawa trwa nieustannie i trwać będzie.

Czym innym jednak są wygłupy, czym innym wielopokoleniowy bolszewizm tkwiący w genach tych, którzy dziś dla niepoznaki nazywają się „liberalną demokracją”, „społeczeństwem obywatelskim” albo inną „tolerancją”. Kto zna historię ten wie doskonale, że bolszewizm opierał się wyłącznie na idealistycznych hasłach, które ciężko w wymiarze moralnym podważyć. Bolszewizm, zwany też komunizmem, proponował świat piękny i sprawiedliwy, bez różnic klasowych, bez wyzysku człowieka przez człowieka, bez wojen i prześladowań religijnych, słowem raj na ziemi. Do tego dochodził postęp, dokładnie taką samą retorykę przyjmował bolszewizm pierwotny, jak dzisiejszy bolszewizm wtórny. Walka z analfabetyzmem, elektryfikacja, kobiety na traktory, żeby zerwać z dziewiętnastowiecznym ciemnogrodem. Wszystko to razem miało zbudować nowego człowieka i nowy świat.

Jak to się skończyło wiadomo, największym ludobójstwem i wyzyskiem człowieka w historii ludzkości, ale do dziś prawdziwi bolszewicy bronią tamtej zbrodni, jako sprawiedliwości dziejowej. Jednocześnie tłumaczy się „wypaczenia” koniecznością poniesienia ofiar, ponieważ wstępny etap rewolucji wymagał oddzielania burżuazyjnej zarazy od zdrowej tkanki proletariatu. Każdą masową i indywidualną zbrodnię usprawiedliwiano w taki sposób, bo już za chwilę miał być raj na ziemi. Tyle tylko, że droga do raju wiodła przez piekło i potem przez niekończący się czyściec. W skrócie cała ta obłędna ideologia sprowadzała się do „wojny o pokój”, co genialnie opisał Orwell. Odwrócenie pojęć, odwrócenie wartości i całość umieszczona w gęstych oparach absurdu, a także beznadziei, ludzie ponad pół wieku widzieli i doświadczali czym naprawdę jest bolszewizm, który z rajem nie miał nic wspólnego.

Dziś mamy podkoloryzowaną wersję bolszewizmu, są inne czasy i inne narzędzia, ale nie mam cienia wątpliwości, że przy sprzyjających uwarunkowaniach w ułamku sekundy doszłoby do zbrodniczej powtórki z historii, wystarczy iskra, aby podpalić rewolucyjny ogień. Współcześni doktrynerzy, którzy bez żadnych zahamowań gardzą wszystkim, co bolszewizmem nie jest i wszystkimi wrogami „postępu”, dla osiągnięcia rewolucyjnego „raju” prześladowaliby i mordowali bez wahania. Zmieniają się tylko słowa maskujące te same cele. W imię walki o tolerancję trup w „ciemnogrodzie” kładłby się gęsto, tak dzieła każda zbrodnicza ideologia i zawsze jest usprawiedliwiana budową „raju na ziemi”. Patrząc na publiczną aktywność „profesorów” i aktywistów współczesnego bolszewizmu, nie mam żadnych wątpliwości, że wśród nich odnaleźliby się komisarze na „miarę” Feliksa Dzierżyńskiego.

Może pierwszy strzał w potylicę wywołałby jakieś wyrzuty sumienia i torsje, ale potem nikt by już trupów nie liczył. Najczęściej macham ręką albo tłukę nahajem „rewolucjonistów” wyzywających do walki klasowej o lepsze jutro, ale z tyłu głowy cały czas mam tę świadomość, że oni są zdolni nie tylko do słów. Zaledwie 40 lat temu, w stanie wojennym, ich ojcowie i dziadkowie strzelali do ludzi, których nazywali bandytami i wrogami władzy ludowej. Za tę zbrodnię sami sobie przyznawali ordery i sami siebie nazywali bohaterami, ludźmi honoru, patriotami. Impuls, sprzyjające warunki i rozkaz, tyle potrzeba trzeciemu i czwartemu pokoleniu bolszewików, aby kontynuować rewolucyjne „dzieło” przodków.

Źródło foto: 
23153 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

7 (liczba komentarzy)

  1. Cytat: Patrząc na publiczną aktywność „profesorów” i aktywistów współczesnego bolszewizmu, nie mam żadnych wątpliwości, że wśród nich odnaleźliby się komisarze na „miarę” Feliksa Dzierżyńskiego. 

    Jezeli chodzi o moja osobe to tak jak Autor , nie mam zadnych watpliwosci ze Feliks Dzierzynski mialby wielu nastepcow swojej dzialalnosci mordowania i zniszczenia wszystkiego tylko z powodu satysfakcji wlasnego odczucia , odetchniecia cala piersia ze jest po mojemu.

  2. Prawie 100 lat po odparciu bolszewickiej zarazy musimy mierzyć się z następną - tęczową. Mam nadzieję że polskie społeczeństwo potraktuje to jak organizm szczepionkę i po zwalczeniu wirusa będziemy już na niego odporni.

  3. bolszewizw również w wersji lgtb (czy jak mu tam) wpływa na młodzież zwłaszcza z dużych miast. Trzeba znależć antidotum, tj. zaproponować Idee, która pociągnie młodych

  4. Nie oglądam telewizji w zasadzie, więc nie wiem o co chodzi. Jakiś happening chyba?

  5. Wrocilem i nie zaluje! (wakacjowalem sie z Zona i Wnukami dosc dlugo) ;))

    Notka wspaniala - jak zawsze! 

    Pozdrawiam z Manhasset, NY!

  6. Boje sie o PiS, boje sie o Polske!

    PiS ciagle w defenzywie!  Q*** ! Co jest grane!?

    Z niecierpliwoscia czekam na 13 pazdziernika! 

  7. Ten felieton to mistrzostwo świata, doskonale obrazuje tęczową zarazę i płynące z tego zagrożenia.

    Oczywiście Dzierżyńskich u nich dostatek, a przy obecnym stopniu zdziczenia tej hołoty, okrucieństwem przebiliby z pewnością nie tylko wspomnianego bandytę. Przy ulicznych akcjach widać, że aż gotują się do boju. Wystarczy właśnie tylko rzucić rozkaz. To jest niestety nie tylko nasz polski problem. Oglądam często niemieckie stacje, pedalskie reklamy lecą zupełnie na luzie. To samo będzie u nas, bo tak naprawdę mają zielone światło. Pozdrawiam MK.