Kuchciński



share

Jestem zbudowany postawą części zwolenników PiS, którzy nie zostawiają na Kuchcińskim suchej nitki i zajmują jasne, logiczne i moralne stanowisko. Tak, „My” musimy się odróżniać od „Nich”, bo inaczej to wszystko nie ma sensu. Tak, czarne, jest czarne, białe jest białe i nie ma zaznaczenia, że „Oni” robili jeszcze gorzej, „My” musimy się odróżniać od „Nich”. Tak, Kuchciński nie zachował wysokiego standardu moralnego, co więcej popłynął jak typowy polityk, któremu od nadmiaru „darmowych” przywilejów, nieco zawróciło się w głowie. Tak, konferencja i oświadczenie, wygłoszone przez marszałka Sejmu może budzić niesmak lub co najmniej konsternację. Wreszcie, tak, to wszystko nie powinno mieć miejsca, skoro… „My” musimy się odróżniać od „Nich”.



share

Sprawa lotów Kuchcińskiego jest od początku do końca dorszem wędzonym za 7,50 i mówię o wymiarze politycznym, nie finansowym. Wszyscy wiedzą, że takich spraw w czasach koalicji PO/PSL było na pęczki, z dwoma najgłośniejszymi liniami „Tusk-Hansa” i „Borusewicz-Aeraflot”. Poza „media niepokorne” nigdy żadna linia nie wyszła i wszystkie przeloty razem wzięte nie miały żadnego znaczenia w kolejnych kampaniach wyborczych. Z Kuchcińskim pod jednym względem jest podobnie, wbrew histerykom i amatorom politycznej analizy, oczywiście PiS na tej „aferze” wyborów nie przegra, ale…



share

Rytualne salwy oburzenia zawsze są odpalane w systemie monofonicznym, czy jak kto woli według kodeksu Kalego. Gdy „nasz” sięga po cudze, to nie ma sprawy, gdy obcy robi to samo, wtedy świat się wali. Nie powiem, że zawsze mam czyste sumienie, też mi bliższa koszula ciału i pewnie parę razy zdarzyło się być zezowatym na jedno oko, ale staram się unikać tej słabości. Proponuję też, aby z ludzkimi słabościami powalczyli politycy PiS, a mają przecież z kogo brać przykład. W odpalonej przez Nitrasa aferze z lotami marszałka Kuchcińskiego jest kilka przykrych i irytujących kwestii.