fani



share

Internet, jak każdy wielki wynalazek, dał ludzkości postęp, ale też ujawnił wszelkie możliwe atawizmy. Lema cytował nie będę, bo też nie bardzo pasuje do tego, co chcę napisać i nie o głupotę mi chodzi, ale pierwotny instynkt stadny. Mechanizm z grubsza wygląda tak, że to co jest wyłącznie prywatą, górnolotnie nazywa się dobrem wspólnym, Polską, interesem narodowym. Na przestrzeni ponad tysiącletniej historii Polski takie brednie jak: „krytykowanie Prezydenta RP szkodzi Polsce”, „dzielenie prawicy” to przejaw czegoś więcej niż głupoty. Zwłaszcza, że te podniosłe stadne tyrady wygłaszane są z pozycji tak przyziemnych, że bardziej się nie da.



share

Gazeta Wyborcza to niewyczerpane źródło inspiracji. Znam podejście wielu mądrych ludzi, którzy z definicji i dla zasady nie wchodzą na portale Michnika. Szanuję tę postawę, ale sam stoję na stanowisku, że język i czyny wroga trzeba znać. Zaglądam zatem do siedziby zła wszelakiego i analizuję z uwagą, co tam nowego u czynnych szatanów słychać. Dziś uderzył mnie po oczach tytuł „Hejter Filipa Chajzera został pobity przez jego fanów. Reakcja dziennikarza? Ostra. „Nie wstydzę się tego””. Prawda, że cudowne podsumowanie całej lewackiej paranoi i propagandy w jednym? Wszystko tutaj mamy, jak na dłoni i nie dość, że człowiek po oczach dostaje, to jeszcze obuchem zostaje trafiony w łeb. Kto zrozumie o co w tym zdaniu chodzi, ten pojmie całą zasadę funkcjonowania świata nowoczesnej lewicy. Hejter w języku redaktorów Michnika to taki pełen nienawiści osobnik, który w Internecie pisze, że taki, czy śmaki celebryta jest głupi, a celebrytka ma obwisłe cycki.