Reklama

Przykazanie numer dziewięć jest

Przykazanie numer dziewięć jest zbędnym przykazaniem z półki moralnej. Zbędnym nie dlatego, że półki molarnej, ale dlatego, że jest powtórzeniem, na dodatek w węższym zakresie, dwóch innych przykazań. W wersji starotestamentowej powtórzeniem przykazania: nie będziesz kradł i nie będziesz cudzołożył, w wersji katolickiej już tylko jednego przykazania. Żeby nie być gołosłownym, tradycyjnie przytoczę brzmienie zbędnego przykazania formułowanego przez naszych starszych barci w wierze:

Nie będziesz pożądał domu bliźniego twego. Nie będziesz pożądał żony bliźniego twego, ani jego niewolnika, ani jego niewolnicy, ani jego wołu, ani jego osła, ani żadnej rzeczy, która należy do bliźniego twego.

Znamy te zakazy z przykazania 6 i 7, kolejność jest kolejnością katechetyczną, ponieważ chronologia przykazań starotestamentowych jest zupełnie inna i żeby nie komplikować aż nadto, pozostanę przy katechezie jako bardziej popularnej formie wierzeń. Co przyświecało autorowi dekalogu, kogokolwiek za autora uznamy, ciężko przypuszczać, a cóż dopiero wyrokować. Obie wersje dekalogu są rozciągnięte do magicznej liczby 10 i być może w tym tkwi tajemnica, że starożytni przywiązani do kultu solarnego, mistycznej astrologii i innych magicznych liczb, po prostu uznali, że 8 przykazań Bożych wyglądałoby niepoważnie, ponieważ sama cyfra osiem, ni przypiął ni przyłatał. Jeśli coś ma być fundamentalne, musi wyglądać monumentalnie. Bóg nie mógł stworzyć prawa, które opierałoby się na tak pospolitej liczbie jak 8. 10 przykazań wygląda tak jakby wszystko było misternie przemyślane, nie jedenaście, nie 8, a okrągłe dziesięć.

Znaczenie liczb w Piśmie Świętym jest obecne niemal na każdym kroku, znamy chociażby z hollywoodzkich produkcji zabawy liczbowe z najbardziej słyną liczbą 666 – symbolem szatana, Antychrysta. W języku hebrajskim liczby były zapisywane przy pomocy liter, z pominięciem samogłosek. Oczywiście nie będę wchodził zbyt głęboko w numerologię, ale parę ciekawych przykładów podam. Hebrajska litera „Jod” to jednocześnie zapis liczby 10, czyli 10 jest pierwszą literą imienia Boga, gdyż jak wiadomo Jahwe, nie Pan Bóg jest imieniem boga. 10 symbolizuje również wszystko to co dotyczy marnego żywota człowieka, w tradycji żydowskiej często spotkamy 10. 10 plag egipskich, 10 przedmiotów Tabernakulum, 10 rogów apokaliptycznej bestii. 10 była uznawana za świętą i doskonałą liczbę również przez starożytnych miłośników nauki, pitagorejski symbol doskonałości, to suma czterech pierwszych liczb 1+2+3+4, która daje 10. Dziesięć jest idealne, czyli mieć czegoś 10, to mieć w sam raz, nie za dużo, nie za mało – bosko.

Wydaje się zabawnym takie uzasadnienie liczby przykazań, niemniej trzeba pamiętać, że wszystkie religie odwoływały się do astrologii i numerologii itp. Obliczanie końca świata, symboliki wszelakie, dobra i zła  są nieodłącznym elementem religii. No i wreszcie sama świecka i pozbawiona wzniosłych uniesień analiza dekalogu nie pozostawia wątpliwości, że treści w 10 przykazaniach się powtarzają. W wersji starotestamentowej jeszcze nie tak bardzo, ale w wersji katolickiej 10 przykazanie to już prawdziwa desperacja katechetów. Dobry moment, aby przytoczyć najpopularniejszy zapis katechetyczny:

Nie pożądaj żony bliźniego swego

Bóg jedyny wie dlaczego przypomniał człowiekowi raz jeszcze o tym, żeby nie cudzołożył. Wiadomo, że czasami człowiekowi się sto razy powtarza i nic to nie daje, ale Bóg ma tę siłę, że raz powinien zagrzmieć i nie ma powodu, aby słowo Boże powtarzać, które człowiek ma wysłuchać i zgodnie z nim postępować. Katecheci uznali, że nie ma potrzeby przypominać przykazania 7, czyli nie kradnij i skupili się na przykazaniu 6 – nie cudzołóż. Tak czy inaczej katecheci powtórki się nie ustrzegli, nie odważyli się też zmienić magicznej liczby 10 na cyfrę 9. Można by bronić tej decyzji strachem przed gniewem Bożym, wszak pychą i świętokradztwem jest korygowanie doskonałego Słowa Bożego. Nie jest to jednak żaden argument, przecież katecheci nie zostawili suchej nitki na Słowie Bożym zmieniając treść KAŻDEGO przykazania i żaden z nich nie padł rażony piorunem co najwyżej trucizną lub sztyletem konkurenta teologicznego. Katecheci bali się czegoś innego, bali się, że popsują magię liczb, bali się, że doskonałe 10 może się przeistoczyć w coś tam znaczące 9, niemniej nie tak znaczące jak 10. Bali się, albo też nawet przez moment nie brali tego pod uwagę, musiało być 10 i do 10 dążyli. 10 ładnie wygląda? Nie tylko ładnie, ale perfekcyjnie, mistycznie, bosko, nadzwyczajnie, tajemniczo, symbolicznie i jeszcze z 1000 przymiotników, czyli wielokrotność 10.

Trochę to czepianie się liczb bierze w łeb przy liturgii, nie ma przecież 10 grzechów głównych, nie ma 10 sakramentów, no i co najważniejsze jest 5 przykazań kościelnych. Kościół jak nigdy jest wyjątkowo skromny, wszystko co spłodził autorsko jest nie tak wielkie i tak doskonałe jak boskie. Nie jest, ale magiczne jest nadal. Siedem magiczna cyfra, symbol samego Boga, symbol dobra, aby być dobrym i zbliżyć się do Boga trzeba odrzucić 7 grzechów. Ale…w przypadku sakramentów, trzeba pamiętać, że są to tak naprawdę usługi oferowane przez kościół, które i tak zostały poszerzone o serwis jakiego nie znajdziemy w Biblii. Na początku kościół miał niebywały apetyt i sakramentów było 12, w tym taka egzotyka jak: namaszczenie króla, konsekracja dziewic, poświęcenie zakonnic i obmycie nóg w Wielki Czwartek.

Z czasem kościół odpuścił niektóre usługi, głównie dlatego, że wydawały się archaicznie, a niektóre deficytowe, choćby namaszczenie królów. Taki zabieg redukcji usług był możliwy, ponieważ poszerzał się rynek odbiorców, ale zostawiam tę dygresję. Ta dygresja mówi tylko tyle, że nie wszystko w kościele jest mistyczne i magiczne, wiele rzeczy jest po prostu biznesem, w którym znaczenie ma wielkość, nie magia liczb. Zresztą 7 i 5 też jest symbolicznie mocne, niemniej tego już roztrząsać nie warto bo i tak jak dotąd niewiele padło słów co do samej treści przykazania.

Nie padło, ponieważ wszystkie słowa padły przy przykazaniu 6 i 7, powtarzanie tamtych słów nie ma większego sensu, tak jak nie ma sensu analiza 9 przykazania. Przykazanie 9 uważam za zbędne i przez to analiza powtórzonego i zbędnego przykazania byłaby jeszcze bardziej wtórna i zbędna. Przykazanie dziewiąte aż się prosi o dygresję, ponieważ samo jest dygresją. Czasami dzieje się tak, że dygresja jest ciekawsza od istoty, w tym przypadku nie dostrzegam podobnego wyjątku.

Wylistowanie zakazanych czynów, które są uboższą wersją głównych zakazów, może jedynie wskazywać na te najbardziej nie lubiane przez Boga grzechy, podzielone na kategorie. Ponownie mamy odwołanie do wołu, osła, niewolnicy, w uzupełnieniu pojawia się żona i dom bliźniego. Trudno się dziwić katechetom, że skupili się na pożądaniu żony bliźniego, z tego starotestamentowego katalogu jest to jedyny czyn, który zasługuje na miejsce w tak doskonałym dziele jak 10 przykazań. Nie cudzołóż może być rozumiane – nie wykorzystuj żony bliźniego do niecnych podniet, ale po wszystkim pozostaw żonę bliźniemu w nieco naruszonym stanie. Nie pożądaj z kolei może się odnosić do wykorzystania i odebrania żony, czyli cudzołożenie połączone z kradzieżą. Podwójny grzech na bliźnim, tylko że przyjmując ten kierunek myślenia trzeba zapytać co z pozostałymi przykazaniami. Dlaczego nie ma powielenia treści wydawałoby się bardziej mocarnych zakazów, choćby nie zabijaj lub nie będziesz miał Bogów poza mną?

Właściwie to ostatni ciekawy aspekt rozciągania dekalogu. Dlaczego akurat te obyczajowe zakazy zostały powielone? Idąc na skróty można stwierdzić, że moralizować jest po prostu najłatwiej, rozbijać cudzołożenie na pożądanie żony i „zwykłe” cudzołożenie jeśli ma jakiś sens, to chyba większy niż podział zabójstw na żony, kochanki, mężów, wołów, niewolnic. A może nie było w tym żadnego zamiaru, tak się po prostu stało, tak komuś wpadło do głowy, ponieważ głównym celem pod koniec treści dekalogu było dążenie do mistycznej 10. Ot zwykłe zmęczenie twórcze, brak inwencji, weny, pomysłu. Jest jeszcze taki malutki trop społeczny. W końcu Mojżesz prowadził swój lud przez pustynię i obserwował napięcia społeczne, reagując na niepożądane zachowania, dość przywołać cielca. Pustynia dawała niewielkie szanse na zapoznanie drugiej połówki pomarańczy. Pożądanie żony wśród tych co żon nie mieli, było, że tak powiem czymś naturalnym i zapewne prowadziło do konfliktów. Czy w tym tkwi tajemnica doprecyzowania przykazań 6 i 7?

Jeśli tak to nie ma to większego znaczenia, jeśli nie, też nie ma znaczenia. Liczba przykazań była determinującym czynnikiem, samo rozciąganie treści, jest wtórne i do katalogu nakazów i zakazów nic nie wnosi.  Rozciąganie dekalogu do magicznej liczby 10 na ateistycznych bezdrożach miało dla mnie o tyle znaczenie, że po raz kolejny obrazowało anegdotyczną tezę: „To nie Bóg stworzył człowieka, ale człowiek Boga”. Chciałbym się też na koniec sam siebie zapytać, cóż ja takiego napiszę przy przykazaniu 10, skoro przy 9 piszę o magii 10. Na razie nie znam odpowiedzi na to pytanie, ale musiałem się porwać na powyższą treść przy przykazaniu 9 i to z dwóch powodów. Po pierwsze nie ma już przykazań oryginalnych, skończył się dekalog w wersji starotestamentowej, wersja katechetyczna wyrzuciła 1 przykazanie poza nawias i tym zabiegiem  pozbawiła mnie dalszych zestawień wersji. Po drugie rozciąganie dekalogu zaczyna się od 9 przykazania, a na 10 się kończy.

Reklama

104 KOMENTARZE

  1. Nadaremno … Tak, bo to brak wydajności .
    W kapitaliźmie szukamy wydajności i efektywności.
    Starania bez efektu, to inaczej brak efektywności.
    Nie pożądaj żony bliźniego swego NADAREMNO jest
    dobrze uzasadnioną propozycją korekty tego
    przykazania.

  2. Nadaremno … Tak, bo to brak wydajności .
    W kapitaliźmie szukamy wydajności i efektywności.
    Starania bez efektu, to inaczej brak efektywności.
    Nie pożądaj żony bliźniego swego NADAREMNO jest
    dobrze uzasadnioną propozycją korekty tego
    przykazania.

  3. Nadaremno … Tak, bo to brak wydajności .
    W kapitaliźmie szukamy wydajności i efektywności.
    Starania bez efektu, to inaczej brak efektywności.
    Nie pożądaj żony bliźniego swego NADAREMNO jest
    dobrze uzasadnioną propozycją korekty tego
    przykazania.

  4. Nadaremno … Tak, bo to brak wydajności .
    W kapitaliźmie szukamy wydajności i efektywności.
    Starania bez efektu, to inaczej brak efektywności.
    Nie pożądaj żony bliźniego swego NADAREMNO jest
    dobrze uzasadnioną propozycją korekty tego
    przykazania.

  5. Napisz koniecznie

    O 10. przykazaniu po prostu napisz, że zostało utworzone tylko dlatego, że wyrzucono 2. (wg Żydów)

    (2.) "Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko (…) Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym (…)"

    Kościół usunął sobie drugie przykazanie ponieważ katolicy to zawsze byli poganie lubujący się w oddawaniu czci obrazkom, figurkom itp.
    A w dodatku korporacja katolicka zawsze czerpała olbrzymie zyski z handlu tym towarem.
    Tak więc trzeba było zmienić "boskie" przykazania.

    Biznes is biznes.

    • Witam! Wszystko jest bardziej
      Witam! Wszystko jest bardziej skomplikowane, część przykazań zostało inaczej podzielone, część ocenzurowane, a tak naprawdę usunięto pierwsze przykazanie: “Jam jest Pan Bóg Twój, który…” i uczyniono z tego wstęp do dekalogu i stąd dalsze poszukiwania 10. To o czym piszesz nie zostało wyrzucone, ale inny jest podział tego przykazania i zawiera się w przykazaniu: Nie będziesz brał imienia Boga twego nadaremno”.

      • Oj też nie bardzo 😛
        Katolickie-katechetyczne 2. czyli:

        (2.) “Nie będziesz brał imienia Boga twego nadaremno.”

        to żydowskie 3. czyli:

        (3.) “Nie będziesz wzywał imienia Pana, Boga twego, do czczych rzeczy (…)”

        Pomijając już tę numerację, figurki i obrazki cudownie zniknęły, więc się nigdzie nie zawierają 😛

        No ale to tam już szczegóły.

          • Hmm.
            Tylko czy aby te “obrazki i figurki” nie są właśnie przyczyną wyrzucenia 1. przykazania do wstępu, a więc i przyczyną rozdzielenia końcówki na 9 i 10. (Nie wiem kiedy katolicka wersja została zredagowana).

            No ale już mniejsza o to i tak mnie to nie bardzo interesuje 🙂 wiadomo o co chodzi, chodzi o władzę i pieniądze.

          • Hmm2
            Mnie się właśnie coś kojarzy, że ta wersja katolicka pochodzi już z któregoś tam wieku naszej ery (głowy nie dam). Skoro więc o treści tego ostatniego 10. nie bardzo da się coś więcej napisać, pomyślałem że napiszesz raczej o pierwotnej przyczynie jego powstania (rozdzielenia końcówki) – “figurki i obrazki”.
            No nic nie męczę cię już. Zamykam się =)

  6. Napisz koniecznie

    O 10. przykazaniu po prostu napisz, że zostało utworzone tylko dlatego, że wyrzucono 2. (wg Żydów)

    (2.) "Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko (…) Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym (…)"

    Kościół usunął sobie drugie przykazanie ponieważ katolicy to zawsze byli poganie lubujący się w oddawaniu czci obrazkom, figurkom itp.
    A w dodatku korporacja katolicka zawsze czerpała olbrzymie zyski z handlu tym towarem.
    Tak więc trzeba było zmienić "boskie" przykazania.

    Biznes is biznes.

    • Witam! Wszystko jest bardziej
      Witam! Wszystko jest bardziej skomplikowane, część przykazań zostało inaczej podzielone, część ocenzurowane, a tak naprawdę usunięto pierwsze przykazanie: “Jam jest Pan Bóg Twój, który…” i uczyniono z tego wstęp do dekalogu i stąd dalsze poszukiwania 10. To o czym piszesz nie zostało wyrzucone, ale inny jest podział tego przykazania i zawiera się w przykazaniu: Nie będziesz brał imienia Boga twego nadaremno”.

      • Oj też nie bardzo 😛
        Katolickie-katechetyczne 2. czyli:

        (2.) “Nie będziesz brał imienia Boga twego nadaremno.”

        to żydowskie 3. czyli:

        (3.) “Nie będziesz wzywał imienia Pana, Boga twego, do czczych rzeczy (…)”

        Pomijając już tę numerację, figurki i obrazki cudownie zniknęły, więc się nigdzie nie zawierają 😛

        No ale to tam już szczegóły.

          • Hmm.
            Tylko czy aby te “obrazki i figurki” nie są właśnie przyczyną wyrzucenia 1. przykazania do wstępu, a więc i przyczyną rozdzielenia końcówki na 9 i 10. (Nie wiem kiedy katolicka wersja została zredagowana).

            No ale już mniejsza o to i tak mnie to nie bardzo interesuje 🙂 wiadomo o co chodzi, chodzi o władzę i pieniądze.

          • Hmm2
            Mnie się właśnie coś kojarzy, że ta wersja katolicka pochodzi już z któregoś tam wieku naszej ery (głowy nie dam). Skoro więc o treści tego ostatniego 10. nie bardzo da się coś więcej napisać, pomyślałem że napiszesz raczej o pierwotnej przyczynie jego powstania (rozdzielenia końcówki) – “figurki i obrazki”.
            No nic nie męczę cię już. Zamykam się =)

  7. Napisz koniecznie

    O 10. przykazaniu po prostu napisz, że zostało utworzone tylko dlatego, że wyrzucono 2. (wg Żydów)

    (2.) "Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko (…) Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym (…)"

    Kościół usunął sobie drugie przykazanie ponieważ katolicy to zawsze byli poganie lubujący się w oddawaniu czci obrazkom, figurkom itp.
    A w dodatku korporacja katolicka zawsze czerpała olbrzymie zyski z handlu tym towarem.
    Tak więc trzeba było zmienić "boskie" przykazania.

    Biznes is biznes.

    • Witam! Wszystko jest bardziej
      Witam! Wszystko jest bardziej skomplikowane, część przykazań zostało inaczej podzielone, część ocenzurowane, a tak naprawdę usunięto pierwsze przykazanie: “Jam jest Pan Bóg Twój, który…” i uczyniono z tego wstęp do dekalogu i stąd dalsze poszukiwania 10. To o czym piszesz nie zostało wyrzucone, ale inny jest podział tego przykazania i zawiera się w przykazaniu: Nie będziesz brał imienia Boga twego nadaremno”.

      • Oj też nie bardzo 😛
        Katolickie-katechetyczne 2. czyli:

        (2.) “Nie będziesz brał imienia Boga twego nadaremno.”

        to żydowskie 3. czyli:

        (3.) “Nie będziesz wzywał imienia Pana, Boga twego, do czczych rzeczy (…)”

        Pomijając już tę numerację, figurki i obrazki cudownie zniknęły, więc się nigdzie nie zawierają 😛

        No ale to tam już szczegóły.

          • Hmm.
            Tylko czy aby te “obrazki i figurki” nie są właśnie przyczyną wyrzucenia 1. przykazania do wstępu, a więc i przyczyną rozdzielenia końcówki na 9 i 10. (Nie wiem kiedy katolicka wersja została zredagowana).

            No ale już mniejsza o to i tak mnie to nie bardzo interesuje 🙂 wiadomo o co chodzi, chodzi o władzę i pieniądze.

          • Hmm2
            Mnie się właśnie coś kojarzy, że ta wersja katolicka pochodzi już z któregoś tam wieku naszej ery (głowy nie dam). Skoro więc o treści tego ostatniego 10. nie bardzo da się coś więcej napisać, pomyślałem że napiszesz raczej o pierwotnej przyczynie jego powstania (rozdzielenia końcówki) – “figurki i obrazki”.
            No nic nie męczę cię już. Zamykam się =)

  8. Napisz koniecznie

    O 10. przykazaniu po prostu napisz, że zostało utworzone tylko dlatego, że wyrzucono 2. (wg Żydów)

    (2.) "Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko (…) Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym (…)"

    Kościół usunął sobie drugie przykazanie ponieważ katolicy to zawsze byli poganie lubujący się w oddawaniu czci obrazkom, figurkom itp.
    A w dodatku korporacja katolicka zawsze czerpała olbrzymie zyski z handlu tym towarem.
    Tak więc trzeba było zmienić "boskie" przykazania.

    Biznes is biznes.

    • Witam! Wszystko jest bardziej
      Witam! Wszystko jest bardziej skomplikowane, część przykazań zostało inaczej podzielone, część ocenzurowane, a tak naprawdę usunięto pierwsze przykazanie: “Jam jest Pan Bóg Twój, który…” i uczyniono z tego wstęp do dekalogu i stąd dalsze poszukiwania 10. To o czym piszesz nie zostało wyrzucone, ale inny jest podział tego przykazania i zawiera się w przykazaniu: Nie będziesz brał imienia Boga twego nadaremno”.

      • Oj też nie bardzo 😛
        Katolickie-katechetyczne 2. czyli:

        (2.) “Nie będziesz brał imienia Boga twego nadaremno.”

        to żydowskie 3. czyli:

        (3.) “Nie będziesz wzywał imienia Pana, Boga twego, do czczych rzeczy (…)”

        Pomijając już tę numerację, figurki i obrazki cudownie zniknęły, więc się nigdzie nie zawierają 😛

        No ale to tam już szczegóły.

          • Hmm.
            Tylko czy aby te “obrazki i figurki” nie są właśnie przyczyną wyrzucenia 1. przykazania do wstępu, a więc i przyczyną rozdzielenia końcówki na 9 i 10. (Nie wiem kiedy katolicka wersja została zredagowana).

            No ale już mniejsza o to i tak mnie to nie bardzo interesuje 🙂 wiadomo o co chodzi, chodzi o władzę i pieniądze.

          • Hmm2
            Mnie się właśnie coś kojarzy, że ta wersja katolicka pochodzi już z któregoś tam wieku naszej ery (głowy nie dam). Skoro więc o treści tego ostatniego 10. nie bardzo da się coś więcej napisać, pomyślałem że napiszesz raczej o pierwotnej przyczynie jego powstania (rozdzielenia końcówki) – “figurki i obrazki”.
            No nic nie męczę cię już. Zamykam się =)

  9. Strasznie nerwowa jesteś. Czy
    Strasznie nerwowa jesteś. Czy ja się tak podniecam Twoją powieścią? Podoba mi się Twoje uzasadnienie, dowcipne, zaangażowane i bez zarzutu, Rozumiem je tak, że 9 musiało się pokazać ponieważ jest cholernie ważnym dublem. Liczę na Ciebie przy 10, treść powala istotą: “Ani żadnej rzeczy, która jego jest”. Podmiot liryczny domyślny, rzeczy wszelakie, potęga treści i formy katechetycznej. Nie zazdroszczę Ci musisz orać na dwóch frontach, bronić wiary i walczyć z rozumem.

  10. Strasznie nerwowa jesteś. Czy
    Strasznie nerwowa jesteś. Czy ja się tak podniecam Twoją powieścią? Podoba mi się Twoje uzasadnienie, dowcipne, zaangażowane i bez zarzutu, Rozumiem je tak, że 9 musiało się pokazać ponieważ jest cholernie ważnym dublem. Liczę na Ciebie przy 10, treść powala istotą: “Ani żadnej rzeczy, która jego jest”. Podmiot liryczny domyślny, rzeczy wszelakie, potęga treści i formy katechetycznej. Nie zazdroszczę Ci musisz orać na dwóch frontach, bronić wiary i walczyć z rozumem.

  11. Strasznie nerwowa jesteś. Czy
    Strasznie nerwowa jesteś. Czy ja się tak podniecam Twoją powieścią? Podoba mi się Twoje uzasadnienie, dowcipne, zaangażowane i bez zarzutu, Rozumiem je tak, że 9 musiało się pokazać ponieważ jest cholernie ważnym dublem. Liczę na Ciebie przy 10, treść powala istotą: “Ani żadnej rzeczy, która jego jest”. Podmiot liryczny domyślny, rzeczy wszelakie, potęga treści i formy katechetycznej. Nie zazdroszczę Ci musisz orać na dwóch frontach, bronić wiary i walczyć z rozumem.

  12. Strasznie nerwowa jesteś. Czy
    Strasznie nerwowa jesteś. Czy ja się tak podniecam Twoją powieścią? Podoba mi się Twoje uzasadnienie, dowcipne, zaangażowane i bez zarzutu, Rozumiem je tak, że 9 musiało się pokazać ponieważ jest cholernie ważnym dublem. Liczę na Ciebie przy 10, treść powala istotą: “Ani żadnej rzeczy, która jego jest”. Podmiot liryczny domyślny, rzeczy wszelakie, potęga treści i formy katechetycznej. Nie zazdroszczę Ci musisz orać na dwóch frontach, bronić wiary i walczyć z rozumem.

  13. Masz talenty katechetyczne,
    Masz talenty katechetyczne, naprawdę, że żona, że dziecko, że 9 i 10 to 7 i 6. Faktycznie trafiłem chrupkiem kukurydzianym na kosę numerologii. fM mówiąc poważnie, przyjmujesz bardzo inteligentną linię obrony wiary, co nie znaczy, że nie jest zabawnie, a skoro już żartujemy, to dekalog i liturgię pisał sztab Tuska, widać to gołym okiem.

  14. Masz talenty katechetyczne,
    Masz talenty katechetyczne, naprawdę, że żona, że dziecko, że 9 i 10 to 7 i 6. Faktycznie trafiłem chrupkiem kukurydzianym na kosę numerologii. fM mówiąc poważnie, przyjmujesz bardzo inteligentną linię obrony wiary, co nie znaczy, że nie jest zabawnie, a skoro już żartujemy, to dekalog i liturgię pisał sztab Tuska, widać to gołym okiem.

  15. Masz talenty katechetyczne,
    Masz talenty katechetyczne, naprawdę, że żona, że dziecko, że 9 i 10 to 7 i 6. Faktycznie trafiłem chrupkiem kukurydzianym na kosę numerologii. fM mówiąc poważnie, przyjmujesz bardzo inteligentną linię obrony wiary, co nie znaczy, że nie jest zabawnie, a skoro już żartujemy, to dekalog i liturgię pisał sztab Tuska, widać to gołym okiem.

  16. Masz talenty katechetyczne,
    Masz talenty katechetyczne, naprawdę, że żona, że dziecko, że 9 i 10 to 7 i 6. Faktycznie trafiłem chrupkiem kukurydzianym na kosę numerologii. fM mówiąc poważnie, przyjmujesz bardzo inteligentną linię obrony wiary, co nie znaczy, że nie jest zabawnie, a skoro już żartujemy, to dekalog i liturgię pisał sztab Tuska, widać to gołym okiem.

  17. FM-ko
    Ja bym nawet twoją argumentację przyjęła ” kraść jako czyn konkretny i chcieć ukraść jako czyn stworzony w rozumie”, tylko czy nie prościej byłoby to
    uwspółcześnić i po prostu nazwać rzecz po imieniu czyli “nie zazdrość bliźniemu tego czy tamtego” , w czasach wzmożonego konsumpcjonizmu takie przykazanie byłoby wskazane.

  18. FM-ko
    Ja bym nawet twoją argumentację przyjęła ” kraść jako czyn konkretny i chcieć ukraść jako czyn stworzony w rozumie”, tylko czy nie prościej byłoby to
    uwspółcześnić i po prostu nazwać rzecz po imieniu czyli “nie zazdrość bliźniemu tego czy tamtego” , w czasach wzmożonego konsumpcjonizmu takie przykazanie byłoby wskazane.

  19. FM-ko
    Ja bym nawet twoją argumentację przyjęła ” kraść jako czyn konkretny i chcieć ukraść jako czyn stworzony w rozumie”, tylko czy nie prościej byłoby to
    uwspółcześnić i po prostu nazwać rzecz po imieniu czyli “nie zazdrość bliźniemu tego czy tamtego” , w czasach wzmożonego konsumpcjonizmu takie przykazanie byłoby wskazane.

  20. FM-ko
    Ja bym nawet twoją argumentację przyjęła ” kraść jako czyn konkretny i chcieć ukraść jako czyn stworzony w rozumie”, tylko czy nie prościej byłoby to
    uwspółcześnić i po prostu nazwać rzecz po imieniu czyli “nie zazdrość bliźniemu tego czy tamtego” , w czasach wzmożonego konsumpcjonizmu takie przykazanie byłoby wskazane.

  21. Nie trzeba się na niczym
    Nie trzeba się na niczym znać, aby dotykać religii, to kwestia wiary lub jej braku – klasyka. Symbolikę mam obrytą, z symboliki jestem najlepszy. Zachowania masz fundamentalne, Tobie wolno kpić z gatunku literackiego, mnie już bronisz, tylko dlatego, że inny rodzaj fikcji literackiej wybrałem.

  22. Nie trzeba się na niczym
    Nie trzeba się na niczym znać, aby dotykać religii, to kwestia wiary lub jej braku – klasyka. Symbolikę mam obrytą, z symboliki jestem najlepszy. Zachowania masz fundamentalne, Tobie wolno kpić z gatunku literackiego, mnie już bronisz, tylko dlatego, że inny rodzaj fikcji literackiej wybrałem.

  23. Nie trzeba się na niczym
    Nie trzeba się na niczym znać, aby dotykać religii, to kwestia wiary lub jej braku – klasyka. Symbolikę mam obrytą, z symboliki jestem najlepszy. Zachowania masz fundamentalne, Tobie wolno kpić z gatunku literackiego, mnie już bronisz, tylko dlatego, że inny rodzaj fikcji literackiej wybrałem.

  24. Nie trzeba się na niczym
    Nie trzeba się na niczym znać, aby dotykać religii, to kwestia wiary lub jej braku – klasyka. Symbolikę mam obrytą, z symboliki jestem najlepszy. Zachowania masz fundamentalne, Tobie wolno kpić z gatunku literackiego, mnie już bronisz, tylko dlatego, że inny rodzaj fikcji literackiej wybrałem.

  25. 2000 lat tradycji biznesu
    2000 lat tradycji biznesu plus kursy dla sprzedawcy i klientów, które Amway usiłuje nieudolnie powielać. Na tym rynku rządzi korporacja, tu masz rację, to jest triumf. Rozumiem przekaz. Gówno warta cała ta gra słów mistycznych liczy się target i tu rzeczywiście się poddaję, produkt masowy, powszechny bezkonkurencyjny, przy okazji definicja sedna. Tego nigdy nie podważałem, co więcej o tym właśnie piszę.

  26. 2000 lat tradycji biznesu
    2000 lat tradycji biznesu plus kursy dla sprzedawcy i klientów, które Amway usiłuje nieudolnie powielać. Na tym rynku rządzi korporacja, tu masz rację, to jest triumf. Rozumiem przekaz. Gówno warta cała ta gra słów mistycznych liczy się target i tu rzeczywiście się poddaję, produkt masowy, powszechny bezkonkurencyjny, przy okazji definicja sedna. Tego nigdy nie podważałem, co więcej o tym właśnie piszę.

  27. 2000 lat tradycji biznesu
    2000 lat tradycji biznesu plus kursy dla sprzedawcy i klientów, które Amway usiłuje nieudolnie powielać. Na tym rynku rządzi korporacja, tu masz rację, to jest triumf. Rozumiem przekaz. Gówno warta cała ta gra słów mistycznych liczy się target i tu rzeczywiście się poddaję, produkt masowy, powszechny bezkonkurencyjny, przy okazji definicja sedna. Tego nigdy nie podważałem, co więcej o tym właśnie piszę.

  28. 2000 lat tradycji biznesu
    2000 lat tradycji biznesu plus kursy dla sprzedawcy i klientów, które Amway usiłuje nieudolnie powielać. Na tym rynku rządzi korporacja, tu masz rację, to jest triumf. Rozumiem przekaz. Gówno warta cała ta gra słów mistycznych liczy się target i tu rzeczywiście się poddaję, produkt masowy, powszechny bezkonkurencyjny, przy okazji definicja sedna. Tego nigdy nie podważałem, co więcej o tym właśnie piszę.

  29. Mrówka chodząca po wstędze Mobiusa to jest to …
    Apropos wpisu fM o ruchu po ósemce …
    Wstęga Mobiusa przypomina swym kształtem
    ósemkę.
    Czy wiecie, że mrówka chodząca po wstędze
    Mobiusa chodzi cały czas po jednej powierzchni
    mimo, że raz idzie po górnej powierzchni
    określonego fragmentu wstęgi, a potem po
    spodniej powierzchni ?

  30. Mrówka chodząca po wstędze Mobiusa to jest to …
    Apropos wpisu fM o ruchu po ósemce …
    Wstęga Mobiusa przypomina swym kształtem
    ósemkę.
    Czy wiecie, że mrówka chodząca po wstędze
    Mobiusa chodzi cały czas po jednej powierzchni
    mimo, że raz idzie po górnej powierzchni
    określonego fragmentu wstęgi, a potem po
    spodniej powierzchni ?

  31. Mrówka chodząca po wstędze Mobiusa to jest to …
    Apropos wpisu fM o ruchu po ósemce …
    Wstęga Mobiusa przypomina swym kształtem
    ósemkę.
    Czy wiecie, że mrówka chodząca po wstędze
    Mobiusa chodzi cały czas po jednej powierzchni
    mimo, że raz idzie po górnej powierzchni
    określonego fragmentu wstęgi, a potem po
    spodniej powierzchni ?

  32. Mrówka chodząca po wstędze Mobiusa to jest to …
    Apropos wpisu fM o ruchu po ósemce …
    Wstęga Mobiusa przypomina swym kształtem
    ósemkę.
    Czy wiecie, że mrówka chodząca po wstędze
    Mobiusa chodzi cały czas po jednej powierzchni
    mimo, że raz idzie po górnej powierzchni
    określonego fragmentu wstęgi, a potem po
    spodniej powierzchni ?

  33. W temacie “pożądania” czegokolwiek
    Oficjalną wykładnię owych 2 punktów zrobionych z jednego usłyszałem kilka razy. Nie wiem czy historyczny pierwowzór Mojżesza miał taką intencję, ale katolicy “pożądanie” czegokolwiek podciągają pod “zgrzeszenie myślą”. Czyli patrzysz na brykę sąsiada, myślisz “cholera, ja też taką chcę” i bum, jest z czego się spowiadać. No dobra, przesadzam, ale ideę łapiesz.
    Grzeszenie myślą jest całkiem zabawne, jak ci się przyśni “mokry sen” (ponoć częsta przypadłość facetów w pewnym wieku, a i kobietom się zdarza wbrew obiegowym opiniom) to zgrzeszyłeś myślą, Kuraku. O, pardon, jak jużem kiedyś wspominało, ateista nie grzeszy, przepraszam za niekonsekwencję i argument ad personam. Ale taki sen liczy się pod niewiarygodnie naciągnięte “nie cudzołóż” (KK specjalizuje się w rozszerzaniu znaczenia tego przykazania, podobnie jak w zawężaniu “nie zabijaj” – bo nie jest zabijaniem strzelanie do wroga ojczyzny, w tym irakijskich partyzantów, podobnie jak nie jest zabijaniem wykonanie kary śmierci), oraz również naciąganie 9 (w końcu jak wszystko zawiedzie można odnieść się do zdobyczy psychologii i uznać że ta anonimowa laska to tak naprawdę symbol mężatej sąsiadki z dużym biustem). Tak na marginesie, przykazania w wersji KK są fajne dla kobiet, bo pożądać męża bliźniej swojej nikt nie zakazywał. Te żydowskie trochę gorsze, bo żona znalazła się w spisie sprzętów domowych.

    Co do grzeszenia myślą, to w ogóle fajna rzecz, bo tylko konkretne myśli są grzeszne. Np. nie jest grzeszne życzenie śmierci wrogom religii, “zwyrodnialcom” itp. Grzeszne jest natomiast wycinanie ton potworów w grze RPG (bo takie gry z założenia są grzeszne).

    Może weź na tapetę ten przypadek skoro już się rozpisujesz? Jest jeszcze grzeszenie zaniedbaniem i mową, też naprawdę fajne.

  34. W temacie “pożądania” czegokolwiek
    Oficjalną wykładnię owych 2 punktów zrobionych z jednego usłyszałem kilka razy. Nie wiem czy historyczny pierwowzór Mojżesza miał taką intencję, ale katolicy “pożądanie” czegokolwiek podciągają pod “zgrzeszenie myślą”. Czyli patrzysz na brykę sąsiada, myślisz “cholera, ja też taką chcę” i bum, jest z czego się spowiadać. No dobra, przesadzam, ale ideę łapiesz.
    Grzeszenie myślą jest całkiem zabawne, jak ci się przyśni “mokry sen” (ponoć częsta przypadłość facetów w pewnym wieku, a i kobietom się zdarza wbrew obiegowym opiniom) to zgrzeszyłeś myślą, Kuraku. O, pardon, jak jużem kiedyś wspominało, ateista nie grzeszy, przepraszam za niekonsekwencję i argument ad personam. Ale taki sen liczy się pod niewiarygodnie naciągnięte “nie cudzołóż” (KK specjalizuje się w rozszerzaniu znaczenia tego przykazania, podobnie jak w zawężaniu “nie zabijaj” – bo nie jest zabijaniem strzelanie do wroga ojczyzny, w tym irakijskich partyzantów, podobnie jak nie jest zabijaniem wykonanie kary śmierci), oraz również naciąganie 9 (w końcu jak wszystko zawiedzie można odnieść się do zdobyczy psychologii i uznać że ta anonimowa laska to tak naprawdę symbol mężatej sąsiadki z dużym biustem). Tak na marginesie, przykazania w wersji KK są fajne dla kobiet, bo pożądać męża bliźniej swojej nikt nie zakazywał. Te żydowskie trochę gorsze, bo żona znalazła się w spisie sprzętów domowych.

    Co do grzeszenia myślą, to w ogóle fajna rzecz, bo tylko konkretne myśli są grzeszne. Np. nie jest grzeszne życzenie śmierci wrogom religii, “zwyrodnialcom” itp. Grzeszne jest natomiast wycinanie ton potworów w grze RPG (bo takie gry z założenia są grzeszne).

    Może weź na tapetę ten przypadek skoro już się rozpisujesz? Jest jeszcze grzeszenie zaniedbaniem i mową, też naprawdę fajne.

  35. W temacie “pożądania” czegokolwiek
    Oficjalną wykładnię owych 2 punktów zrobionych z jednego usłyszałem kilka razy. Nie wiem czy historyczny pierwowzór Mojżesza miał taką intencję, ale katolicy “pożądanie” czegokolwiek podciągają pod “zgrzeszenie myślą”. Czyli patrzysz na brykę sąsiada, myślisz “cholera, ja też taką chcę” i bum, jest z czego się spowiadać. No dobra, przesadzam, ale ideę łapiesz.
    Grzeszenie myślą jest całkiem zabawne, jak ci się przyśni “mokry sen” (ponoć częsta przypadłość facetów w pewnym wieku, a i kobietom się zdarza wbrew obiegowym opiniom) to zgrzeszyłeś myślą, Kuraku. O, pardon, jak jużem kiedyś wspominało, ateista nie grzeszy, przepraszam za niekonsekwencję i argument ad personam. Ale taki sen liczy się pod niewiarygodnie naciągnięte “nie cudzołóż” (KK specjalizuje się w rozszerzaniu znaczenia tego przykazania, podobnie jak w zawężaniu “nie zabijaj” – bo nie jest zabijaniem strzelanie do wroga ojczyzny, w tym irakijskich partyzantów, podobnie jak nie jest zabijaniem wykonanie kary śmierci), oraz również naciąganie 9 (w końcu jak wszystko zawiedzie można odnieść się do zdobyczy psychologii i uznać że ta anonimowa laska to tak naprawdę symbol mężatej sąsiadki z dużym biustem). Tak na marginesie, przykazania w wersji KK są fajne dla kobiet, bo pożądać męża bliźniej swojej nikt nie zakazywał. Te żydowskie trochę gorsze, bo żona znalazła się w spisie sprzętów domowych.

    Co do grzeszenia myślą, to w ogóle fajna rzecz, bo tylko konkretne myśli są grzeszne. Np. nie jest grzeszne życzenie śmierci wrogom religii, “zwyrodnialcom” itp. Grzeszne jest natomiast wycinanie ton potworów w grze RPG (bo takie gry z założenia są grzeszne).

    Może weź na tapetę ten przypadek skoro już się rozpisujesz? Jest jeszcze grzeszenie zaniedbaniem i mową, też naprawdę fajne.

  36. W temacie “pożądania” czegokolwiek
    Oficjalną wykładnię owych 2 punktów zrobionych z jednego usłyszałem kilka razy. Nie wiem czy historyczny pierwowzór Mojżesza miał taką intencję, ale katolicy “pożądanie” czegokolwiek podciągają pod “zgrzeszenie myślą”. Czyli patrzysz na brykę sąsiada, myślisz “cholera, ja też taką chcę” i bum, jest z czego się spowiadać. No dobra, przesadzam, ale ideę łapiesz.
    Grzeszenie myślą jest całkiem zabawne, jak ci się przyśni “mokry sen” (ponoć częsta przypadłość facetów w pewnym wieku, a i kobietom się zdarza wbrew obiegowym opiniom) to zgrzeszyłeś myślą, Kuraku. O, pardon, jak jużem kiedyś wspominało, ateista nie grzeszy, przepraszam za niekonsekwencję i argument ad personam. Ale taki sen liczy się pod niewiarygodnie naciągnięte “nie cudzołóż” (KK specjalizuje się w rozszerzaniu znaczenia tego przykazania, podobnie jak w zawężaniu “nie zabijaj” – bo nie jest zabijaniem strzelanie do wroga ojczyzny, w tym irakijskich partyzantów, podobnie jak nie jest zabijaniem wykonanie kary śmierci), oraz również naciąganie 9 (w końcu jak wszystko zawiedzie można odnieść się do zdobyczy psychologii i uznać że ta anonimowa laska to tak naprawdę symbol mężatej sąsiadki z dużym biustem). Tak na marginesie, przykazania w wersji KK są fajne dla kobiet, bo pożądać męża bliźniej swojej nikt nie zakazywał. Te żydowskie trochę gorsze, bo żona znalazła się w spisie sprzętów domowych.

    Co do grzeszenia myślą, to w ogóle fajna rzecz, bo tylko konkretne myśli są grzeszne. Np. nie jest grzeszne życzenie śmierci wrogom religii, “zwyrodnialcom” itp. Grzeszne jest natomiast wycinanie ton potworów w grze RPG (bo takie gry z założenia są grzeszne).

    Może weź na tapetę ten przypadek skoro już się rozpisujesz? Jest jeszcze grzeszenie zaniedbaniem i mową, też naprawdę fajne.

  37. Dlaczego przykazań jest dziesięć?
    To zupełnie proste…
    Musiało ich być tyle, by każdy analfabeta potrafił je zliczyć na swoich brudnych paluchach. A raczej mało było takich, którzy mieli ich przy urodzeniu siedem czy osiem. Ewentualnie pozbywali się niektórych przy pomocy wypadków przy pracy ostrymi narzedziami.
    Założę się nawet, że poszczególne przykazania były niejako przypisane do określonego palucha jak osławiony srodkowy palec anglosasów do powiedzenia “terefere” jak to sparafrazował jeden z kabaretów.

  38. Dlaczego przykazań jest dziesięć?
    To zupełnie proste…
    Musiało ich być tyle, by każdy analfabeta potrafił je zliczyć na swoich brudnych paluchach. A raczej mało było takich, którzy mieli ich przy urodzeniu siedem czy osiem. Ewentualnie pozbywali się niektórych przy pomocy wypadków przy pracy ostrymi narzedziami.
    Założę się nawet, że poszczególne przykazania były niejako przypisane do określonego palucha jak osławiony srodkowy palec anglosasów do powiedzenia “terefere” jak to sparafrazował jeden z kabaretów.

  39. Dlaczego przykazań jest dziesięć?
    To zupełnie proste…
    Musiało ich być tyle, by każdy analfabeta potrafił je zliczyć na swoich brudnych paluchach. A raczej mało było takich, którzy mieli ich przy urodzeniu siedem czy osiem. Ewentualnie pozbywali się niektórych przy pomocy wypadków przy pracy ostrymi narzedziami.
    Założę się nawet, że poszczególne przykazania były niejako przypisane do określonego palucha jak osławiony srodkowy palec anglosasów do powiedzenia “terefere” jak to sparafrazował jeden z kabaretów.

  40. Dlaczego przykazań jest dziesięć?
    To zupełnie proste…
    Musiało ich być tyle, by każdy analfabeta potrafił je zliczyć na swoich brudnych paluchach. A raczej mało było takich, którzy mieli ich przy urodzeniu siedem czy osiem. Ewentualnie pozbywali się niektórych przy pomocy wypadków przy pracy ostrymi narzedziami.
    Założę się nawet, że poszczególne przykazania były niejako przypisane do określonego palucha jak osławiony srodkowy palec anglosasów do powiedzenia “terefere” jak to sparafrazował jeden z kabaretów.

  41. “Nadrzędna nie jest hierarchia, tylko samo wyznanie”
    Dla niektórych, śmiem twierdzić bardzo nielicznych, nadrzędne jest oczywiście wyznanie. Rzecz w tym, że to sama hierarchia, a dokładnie mówiąc, państwo Watykan – fizycznie niewielkie, faktycznie ogromne, bez granic określonych geograficznie – ustawiło się na pozycji nadrzędnej do wyznania i posługuje się wiarą do osiągnięcia własnych celów, z których najważniejszym jest jego trwanie. Trwanie państwa Watykan wraz z jego urzędnikami, a nie trwanie wyznania. I trzeba przyznać, realizuje ten cel nadzwyczaj skutecznie.

  42. “Nadrzędna nie jest hierarchia, tylko samo wyznanie”
    Dla niektórych, śmiem twierdzić bardzo nielicznych, nadrzędne jest oczywiście wyznanie. Rzecz w tym, że to sama hierarchia, a dokładnie mówiąc, państwo Watykan – fizycznie niewielkie, faktycznie ogromne, bez granic określonych geograficznie – ustawiło się na pozycji nadrzędnej do wyznania i posługuje się wiarą do osiągnięcia własnych celów, z których najważniejszym jest jego trwanie. Trwanie państwa Watykan wraz z jego urzędnikami, a nie trwanie wyznania. I trzeba przyznać, realizuje ten cel nadzwyczaj skutecznie.

  43. “Nadrzędna nie jest hierarchia, tylko samo wyznanie”
    Dla niektórych, śmiem twierdzić bardzo nielicznych, nadrzędne jest oczywiście wyznanie. Rzecz w tym, że to sama hierarchia, a dokładnie mówiąc, państwo Watykan – fizycznie niewielkie, faktycznie ogromne, bez granic określonych geograficznie – ustawiło się na pozycji nadrzędnej do wyznania i posługuje się wiarą do osiągnięcia własnych celów, z których najważniejszym jest jego trwanie. Trwanie państwa Watykan wraz z jego urzędnikami, a nie trwanie wyznania. I trzeba przyznać, realizuje ten cel nadzwyczaj skutecznie.

  44. “Nadrzędna nie jest hierarchia, tylko samo wyznanie”
    Dla niektórych, śmiem twierdzić bardzo nielicznych, nadrzędne jest oczywiście wyznanie. Rzecz w tym, że to sama hierarchia, a dokładnie mówiąc, państwo Watykan – fizycznie niewielkie, faktycznie ogromne, bez granic określonych geograficznie – ustawiło się na pozycji nadrzędnej do wyznania i posługuje się wiarą do osiągnięcia własnych celów, z których najważniejszym jest jego trwanie. Trwanie państwa Watykan wraz z jego urzędnikami, a nie trwanie wyznania. I trzeba przyznać, realizuje ten cel nadzwyczaj skutecznie.