Szkodliwi idioci trzymają sztamę z resortowymi dziećmi

Prześlij dalej:

Każdy człowiek ma swój własny katalog rzeczy irytujących, w moim zbiorze poczesne miejsce zajmuje tandetne moralizatorstwo. W ramach tej kategorii jak ognia unikam wszelkich kazań dotyczących baranków bożych, które zdaniem szkodliwych idiotów całkiem niewinnie idą na rzeź. Na okładce „Resortowych dzieci” widzę tylko i wyłącznie takie twarze, które na żadną litość nie zasługują, powiem więcej, wbrew wszelkim molarnym tandeciarzom, tych ludzi należałoby usunąć z tak zwanej przestrzeni publicznej wszelkimi możliwymi metodami, a granicą jest przemoc fizyczna. Gdyby mi złota rybka, wedle życzenia, przekazała instrukcję na cios nokautujący wielopokoleniowy resort, dołączając informację, że znokautowani mają żony, mężów, dzieci i chore matki, zmachałbym się według wskazówek i bez najmniejszego zastanowienia posłał na dechy wszystkich razem i każdego z osobna. Komu się wydaje, że w pojedynku z takim marginesem, jak ukołysane przez esbeków pokolenie karierowiczów i cyników, da się zachować wrażliwość, niech wie, że żadne z nich żonami, dziećmi i chorymi matkami nigdy się nie przejmowało. Bardzo efektownie brzmią te wszystkie manifesty moralne, że tak się nie godzi, że musimy okazać człowieczeństwo, że jest czymś obrzydliwym pisać o rodzinie i oczywiście w finale nieśmiertelne hasło: „dzieci nie odpowiadają za grzechy rodziców”. Odpowiadają i to prawie w każdej kulturze, w każdej cywilizacji, a już w judeochrześcijańskiej na pewno. Niemieckie dzieci ponosiły odpowiedzialność za grzechy rodziców przez pół wieku, dopóki nie zaczęło się relatywizowanie win. Pięćdziesiąt lat co najmniej dwa niemieckie pokolenia były stawiane na baczność z powodu zbrodni, których dopuścili się „ich dziadkowie, babki, matki i ojcowie”. Nie zdarzyło się przez półwiecze, by którekolwiek z dzieci grzesznych rodziców zrobiło karierę nie odcinając się od zbrodni rodziców.

Strony

45281 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

59 (liczba komentarzy)

  1. W czasie II WŚ Norwegia była okupowana przez Niemcy.
    Byli kolaboranci.
    Po wojnie niektórych tych kolaborantów postawiono pod ścianą, niektórzy poszli do więzień, a niektórym pogrożono palcem w bucie.
    Ale wszystkich i ich rodziny dosięgnęło pewne prawo.
    Otóż przez 3 pokolenia w dół żaden potomek kolaboranta nie mógł dzierżyć funkcji publicznej pochodzącej z wyboru, pracować w zawodach prawniczych, być nauczycielem, ani nawet policjantem na ulicy - krawężnikiem.
    Dopiero teraz rodzą się ludzie, których to ograniczenie nie będzie dotyczyło.
    Czyli jest jak najbardziej demokratyczny kraj, który cos takiego przeprowadził.

  2. mamy taki przypadek?
    Otóż nie, nie mamy, bo choć nazim i komunizm to jedno i to samo ze zmianą tylko "to nie wy wymordujecie nas tylko my was" to niestety w tym pierwszym dostało się Berkom Schulzom, a te jak wiadomo potrafią narobić hałasu. 
    A ten drugi owe Berki robiły, więc czemu się mają ograniczać?

  3. "Przewidująca dekomunizację ustawa lustracyjna powstała w Czechosłowacji w 1991 roku. Przez 10 lat obowiązywała w Czechach, odsuwając komunistów na margines życia społeczeństwa, zaś w Słowacji postkomuniści nadal pełnią ważne funkcje w polityce i gospodarce.

    W październiku 1991 roku w ówczesnej Czechosłowacji zaczęła obowiązywać ustawa zabraniająca przez 5 lat zarówno SB-kom i ich współpracownikom, jak i przedstawicielom komunistycznej nomenklatury pełnienia ważniejszych funkcji w instytucjach państwa i ubiegania się o nie.

    Każda osoba pełniąca lub starająca się o wymienioną w ustawie funkcję w organach kierowniczych państwa, w wojsku i policji, służbach specjalnych, publicznym radiu i telewizji, w spółkach z udziałem skarbu państwa, a także o pracę w zawodach prawniczych (sędziowie, prokuratorzy, notariusze) musiała wystąpić do MSW o zaświadczenie lustracyjne."

    Całość futaj:
    http://www.money.pl/archiwum/wiadomosci_agencyjne/pap/artykul/czechy;dekomunizacje;maja;za;soba;slowacja;jej;nie;przeprowadzila,92,0,215132.html

  4. ale wystarczy, że Havla zabrakło i od razu się do nich dobierają  ...

  5. bardzo pragmatyczny naród. Są obiektem kpin Polaków, a powinni być wzorem do naśladowania, oczywiście nie zawsze.

  6. względem nich na kpiny, a od dłuższego czasu marzy mi się wręcz czeski zabór ...

  7. Czeska lustracja to lipa. Ustawowo odsunęli na ściśle określony czas komuchów od żłoba państwowego. Ten czas komuchy spędziły na posadach w bankach.
    Pozniej triufalnie wróciły i do dzisiaj żyją jak pączki w maśle. Przejeły za jednego grajcara fabryki i nikt w Czechach im nie podskoczy.
    Akurat lustracji to nie możemy im zazdrościć.
    Na Słowacji nawet nie probowano lustrować.
    Havel był przeciwnikiem lustracji.
    Żarcie mają podłe, wiem bo żylem tam  miesiąc ostatniego lata.

  8. doopa.
    Tubylcy wszakże mówili o mniejszej niż u nas biurokracji ... rozpanoszeniu, choć sądów na przykład nie wychwalali ...

  9. Biurokracja faktycznie znośna, obywatelom znacznie wiecej wolno niż w Polsce. Fajne są knajpy, gdzie wolno pic, palic, grać w karty. U nas nie do pomyślenia.
    Nie mniej korupcja władzy przekracza nawet polskie standardy.
    Czechy tylko udają że są w UE. Czekają na sygnał z Londynu na wspólne wyjście. Wtedy żegnaj Szengen i podroże z dowodem.
    Powstanie Unia Nordycka z Norwegią, Islandią i innymi szczęsciarzami.

  10. To już brzmi niewyobrażalnie ...

    Znajomy tambylec zachwalał właśnie gospody wiejskie ... :)

  11. Strony