Reklama

Nadal trwa dyskusja o nepotyzmie i granicach przyzwoitości. Wczoraj był w centrum senator Misiak.

Nadal trwa dyskusja o nepotyzmie i granicach przyzwoitości. Wczoraj był w centrum senator Misiak. Atakowany za to, że jego firma zarabia na pracach, jakie ustanowiła ustawa, którą rzeczony parlamentarzysta opracowywał. Indagowany przez adwersarzy przekonywał, że o tej pracy nie wiedział i nie zarabiał, bo zlecenie pokrywało jedynie koszta.

W tle się jawiły implikacje odkrycia, że Waldemar Pawlak zatrudniał rodzinę do tego aby zarabiała na zleceniach otrzymywanych od kierowanego przez niego związku. Atakowana jest tym razem Platforma, która dawniej promując wysokie standardy w zetknięciu z rzeczywistością jakoś nie jawi teraz nadmiernej ochoty do ich utrzymywania.

Dzisiejsze media donoszą o kolejnych nieprawidłowościach. Według ?Wyborczej? samorządowe agencje same uzyskują, rozdzielają i rozliczają unijne dotacje. Dając tym znakomite możliwości do powstawania wszelakich uchybień nie tylko przyzwoitości ale i nawet prawu.? Dziennik? donosi, że strażacy za państwowe dotacje kupują głównie galowe mundury. ?Rzeczpospolita? ujawnia fakt finansowanej przez prywatną firmę wyprawy trzech lubelskich radnych za ocean. Mieli się tam uczyć obsługi Euro 2012, którego w Lublinie nie będzie. Ta sama gazeta ujawnia fakt zatrudniania rodziny w biurze poselskim Urszuli Krupy, europarlamentarzystki LPR. Najbardziej wstrząsający objaw nepotyzmu obnażył Janusz Palikot – prezydent powołał rodzonego brata na premiera.

A PiS ma żniwo. Postępuje dokładnie według ujawnionego przez Golicyna schematu działania ZSRR. Ujawnia, pogłębia i inspiruje kryzysy u politycznych wrogów, dzięki czemu jego własne słabości pozostają w ukryciu. Swada posła Cymańskiego osiąga szczyty a ?rzeczowa? krytyka posła Kurskiego wyżyny troski o ten biedny kraj.

A problem plemiennego myślenia w Polsce rzeczywiście jest poważny. To na nim się zasadza przekonanie, że tylko banki pozostające w polskich rękach zapewniają poparcie polskiej przedsiębiorczości. Obce bowiem tylko obcą będą wspierać. To na tym właśnie ?myśleniu? oparte są zarzuty, że obcy kapitał wpuszczony do nas staje się forpocztą zniewolenia Polaków. I takie rozumowanie znajduje posłuch. Tak dalece, że proletariackie osiłki atakują ciemnoskórych studentów na ulicach uniwersyteckich miast.

Plemienne myślenie trzeba eliminować poprzez propagowanie tradycyjnej, polskiej ciekawości dla świata. Poprzez rozszerzanie międzynarodowych kontaktów. Także poprzez modyfikowanie prawa. Ale przede wszystkim poprzez wypalanie gorącym żelazem wszelkich jego przejawów we własnym otoczeniu.

Potem zaś u sąsiada.

Reklama

15 KOMENTARZE

  1. najgorsze w tym wszystkim jest to ze nasz glos
    spoleczny jest brany pod uwage tylko w sondazach wyborczych.wladza praktycznie pozostaje bezkarna!!! kolega Ja pisal o JOW,pod ktorym podpisze sie znakomita wiekszosc spoleczenstwa ale nie nasze elity,pozatym odpis coroczny w zeznaniu podatkowym na dana partie tez w znacznym stopniu oczyscilby przedpole;-))niestety wladza na to nie pojdzie.Nastepna sprawa to taka ze spoleczenstwo nasze nie jest nauczone obywatelskiego myslenia.Sa jednostki ale to stanowczo za malo!!!Jestem zagranica(skandynawia) i wierzcie mi ze wiele spraw naprawde rewelacyjnie tutaj funkcjonuje,tyle ze ludzie na dole decyduje nie na gorze;-))pozdrawiam;-))

  2. najgorsze w tym wszystkim jest to ze nasz glos
    spoleczny jest brany pod uwage tylko w sondazach wyborczych.wladza praktycznie pozostaje bezkarna!!! kolega Ja pisal o JOW,pod ktorym podpisze sie znakomita wiekszosc spoleczenstwa ale nie nasze elity,pozatym odpis coroczny w zeznaniu podatkowym na dana partie tez w znacznym stopniu oczyscilby przedpole;-))niestety wladza na to nie pojdzie.Nastepna sprawa to taka ze spoleczenstwo nasze nie jest nauczone obywatelskiego myslenia.Sa jednostki ale to stanowczo za malo!!!Jestem zagranica(skandynawia) i wierzcie mi ze wiele spraw naprawde rewelacyjnie tutaj funkcjonuje,tyle ze ludzie na dole decyduje nie na gorze;-))pozdrawiam;-))

  3. najgorsze w tym wszystkim jest to ze nasz glos
    spoleczny jest brany pod uwage tylko w sondazach wyborczych.wladza praktycznie pozostaje bezkarna!!! kolega Ja pisal o JOW,pod ktorym podpisze sie znakomita wiekszosc spoleczenstwa ale nie nasze elity,pozatym odpis coroczny w zeznaniu podatkowym na dana partie tez w znacznym stopniu oczyscilby przedpole;-))niestety wladza na to nie pojdzie.Nastepna sprawa to taka ze spoleczenstwo nasze nie jest nauczone obywatelskiego myslenia.Sa jednostki ale to stanowczo za malo!!!Jestem zagranica(skandynawia) i wierzcie mi ze wiele spraw naprawde rewelacyjnie tutaj funkcjonuje,tyle ze ludzie na dole decyduje nie na gorze;-))pozdrawiam;-))

  4. Romskeyu
    Standardy, które mi się marzą są takie, że każdy wspiera bliskich swoimi środkami. Nie może natomiast ich wspierać umożliwianiem zarobkowania w zależnych od niego instytucjach. Szczególnie publicznych.

    Efektywność działania, zarówno w urzędzie jak i biznesie czy polityce wymusza pozbycie się z nich czynników pozamerytorycznych. Dlatego szefowi powinna się podobać kompetencja i pracowitość pracownika a nie jego uroda. Zaś pokrewieństwo, które nawet urodę stawia poza oceną jest już zupełnie wyzute ze zdolności do decydowania o zatrudnianiu pracownika czy udzielaniu zlecenia.

    I to są na razie jedyne standardy, o które mi chodzi. Przeklinający publicznie decydenci są niewątpliwymi chamami. I jako tacy nie bardzo się nadają do sprawowania funkcji publicznych ale ich efektywność nie musi być przez ich zachowanie tak dalece poszkodowana jak na przykład przez brak kompetencji.

  5. Romskeyu
    Standardy, które mi się marzą są takie, że każdy wspiera bliskich swoimi środkami. Nie może natomiast ich wspierać umożliwianiem zarobkowania w zależnych od niego instytucjach. Szczególnie publicznych.

    Efektywność działania, zarówno w urzędzie jak i biznesie czy polityce wymusza pozbycie się z nich czynników pozamerytorycznych. Dlatego szefowi powinna się podobać kompetencja i pracowitość pracownika a nie jego uroda. Zaś pokrewieństwo, które nawet urodę stawia poza oceną jest już zupełnie wyzute ze zdolności do decydowania o zatrudnianiu pracownika czy udzielaniu zlecenia.

    I to są na razie jedyne standardy, o które mi chodzi. Przeklinający publicznie decydenci są niewątpliwymi chamami. I jako tacy nie bardzo się nadają do sprawowania funkcji publicznych ale ich efektywność nie musi być przez ich zachowanie tak dalece poszkodowana jak na przykład przez brak kompetencji.

  6. Romskeyu
    Standardy, które mi się marzą są takie, że każdy wspiera bliskich swoimi środkami. Nie może natomiast ich wspierać umożliwianiem zarobkowania w zależnych od niego instytucjach. Szczególnie publicznych.

    Efektywność działania, zarówno w urzędzie jak i biznesie czy polityce wymusza pozbycie się z nich czynników pozamerytorycznych. Dlatego szefowi powinna się podobać kompetencja i pracowitość pracownika a nie jego uroda. Zaś pokrewieństwo, które nawet urodę stawia poza oceną jest już zupełnie wyzute ze zdolności do decydowania o zatrudnianiu pracownika czy udzielaniu zlecenia.

    I to są na razie jedyne standardy, o które mi chodzi. Przeklinający publicznie decydenci są niewątpliwymi chamami. I jako tacy nie bardzo się nadają do sprawowania funkcji publicznych ale ich efektywność nie musi być przez ich zachowanie tak dalece poszkodowana jak na przykład przez brak kompetencji.

  7. Zbyńku
    Misiak już sam wystąpił z PO.

    Tymczasem się okazało, że rządowym samochodem woził narzeczoną do państw arabskich. I pokazywała się tam z dekoltem. Nieszczęsne Araby będą miały nam to za złe. Janusz Meissner pisał, że to bardzo mądry pomysł aby się tam kobiety zasłaniały. Gdyby nie to, zaginęłyby tameczne nacje. Nie bardzo jest na co patrzeć.

  8. Zbyńku
    Misiak już sam wystąpił z PO.

    Tymczasem się okazało, że rządowym samochodem woził narzeczoną do państw arabskich. I pokazywała się tam z dekoltem. Nieszczęsne Araby będą miały nam to za złe. Janusz Meissner pisał, że to bardzo mądry pomysł aby się tam kobiety zasłaniały. Gdyby nie to, zaginęłyby tameczne nacje. Nie bardzo jest na co patrzeć.

  9. Zbyńku
    Misiak już sam wystąpił z PO.

    Tymczasem się okazało, że rządowym samochodem woził narzeczoną do państw arabskich. I pokazywała się tam z dekoltem. Nieszczęsne Araby będą miały nam to za złe. Janusz Meissner pisał, że to bardzo mądry pomysł aby się tam kobiety zasłaniały. Gdyby nie to, zaginęłyby tameczne nacje. Nie bardzo jest na co patrzeć.

  10. Romskeyu
    Masz rację. Lepszy jest ten, kto złoży lepszą ofertę.

    Niestety, u nas nieufność do polityków jest tak dalece posunięta, że zawsze podejrzewamy drugie dno i ofertę rodzinną będziemy zawsze uważali za pozornie tylko lepszą.

    Co do klanów politycznych, to u nas klan Kaczyńskich nie budzi emocji. Podobnie jak klan Kennedych. Bo wspomniany przeze mnie atak Palikota jest oczywiście szyderczy.

    Reasumując, uważam jednak, że powinniśmy budować standardy metodą szkolną – poczynając od najprostszych ale skrupulatnie przestrzeganych.

    Z epoki plemiennej jeszcze, moim zdaniem, wychodzimy.

  11. Romskeyu
    Masz rację. Lepszy jest ten, kto złoży lepszą ofertę.

    Niestety, u nas nieufność do polityków jest tak dalece posunięta, że zawsze podejrzewamy drugie dno i ofertę rodzinną będziemy zawsze uważali za pozornie tylko lepszą.

    Co do klanów politycznych, to u nas klan Kaczyńskich nie budzi emocji. Podobnie jak klan Kennedych. Bo wspomniany przeze mnie atak Palikota jest oczywiście szyderczy.

    Reasumując, uważam jednak, że powinniśmy budować standardy metodą szkolną – poczynając od najprostszych ale skrupulatnie przestrzeganych.

    Z epoki plemiennej jeszcze, moim zdaniem, wychodzimy.

  12. Romskeyu
    Masz rację. Lepszy jest ten, kto złoży lepszą ofertę.

    Niestety, u nas nieufność do polityków jest tak dalece posunięta, że zawsze podejrzewamy drugie dno i ofertę rodzinną będziemy zawsze uważali za pozornie tylko lepszą.

    Co do klanów politycznych, to u nas klan Kaczyńskich nie budzi emocji. Podobnie jak klan Kennedych. Bo wspomniany przeze mnie atak Palikota jest oczywiście szyderczy.

    Reasumując, uważam jednak, że powinniśmy budować standardy metodą szkolną – poczynając od najprostszych ale skrupulatnie przestrzeganych.

    Z epoki plemiennej jeszcze, moim zdaniem, wychodzimy.