Reklama

Dlaczego dzieje się tak, że jednej stronie coś uchodzi na sucho druga musi się tłumaczyć? Taka reguła staje się tym bardziej niebezpieczna kiedy występuje w relacji opozycja – władza. Mam wrażenie, że PiS w mediach częściej jest oskarżany o stawianie zarzutów rządzącej PO, niż PO tłumaczy się z tych zarzutów. Niebezpieczne w demokracji zjawisko, bardzo niebezpieczne. Staram się podchodzić do tego zjawiska racjonalnie, nie bardzo mnie przekonują wszelkie argumenty typu „niemieckie media”, czy też WSI24. Chociaż w przypadku tego drugiego zjawiska jest trochę przesłanek, że sporo ludzi z PRL-u i to na stanowiskach mało chwalebnych, znalazło zatrudnienie w wielu atrakcyjnych miejscach między innymi w TVN. Jednak nawet taki program jak „Szkło kontaktowe”, raczej mało pochlebny PiS, zauważył, że Pan prezydent miał rację. 

Pan prezydent miał rację, domagając się do Pana ministra Schetyny wyjaśnień w sprawie jednego z kandydatów na generała policji, który przez kilka lat był w ZOMO. Najpierw Pan minister Schetyna oświadczył, że ludzie Pana prezydenta przedstawiają żenujące argumenty i wszystkie dokumenty nominowanych są w porządku. Potem Pan Szczygło udowodnił Panu Schetynie, że mówi nieprawdę i wówczas Pan Schetyna ponownie ratował się kłamstwem. Pan minister twierdził, że kandydat odrabiał wojsko w ZOMO i w związku z tym to zupełnie inna sytuacja. Jak dla mnie bardzo inna sytuacja, bo jakkolwiek krytycznie nie oceniać LWP, nie było to ZOMO i wybór ZOMO zamiast LPW wiele mówi o kandydacie. Zarówno Pan Sianecki, jak i Pan Daukszewicz zauważyli, że w czasie PRL wojsko można było też odrobić w szpitalu na przykład. No i wreszcie ten kandydat został w ZOMO nie na dwa lata, ale tak mu się spodobało, że cztery lata zagościł w tej organizacji. 

Jestem więcej niż pewna, że w tej sprawie skompromitował się Pan Grzegorz Schetyna, natomiast Pan Szczygło, którego można lubić lub nie, ale to on wykazał się rzeczową argumentacją. Natomiast Pan Schetyna używał retoryki i emocji, aby zatrzeć wrażenie ewidentnego błędu. W takich przypadkach zwykło się dość powszechnie mówić, że patrzmy w przyszłość, dajmy sobie spokój z przeszłością. Jak najbardziej zgadzam się. Patrzmy w przyszłość i awansujmy młodych, zdolnych policjantów, którzy zdobywali szlify w wolnej i cywilizowanej Polsce, nie takich co na ochotnika zgłaszali się do bicia ludzi i bardzo im się to zajęcie spodobało. Wszyscy narzekamy na tak zwany beton w wojsku i beton w administracji. Ten beton nie bierze się z niczego, ale niestety z tego rodzaju ścieżek kariery. 

Tacy ludzie jak Pan niedoszły generał odnajdują się w każdej rzeczywistości, ponieważ opanowali do perfekcji wypowiadanie gładkich zdań, które chcą usłyszeć przełożeni. Opanowali również zakulisowe wygryzanie konkurentów. Cieszę się, że w tym przypadku media stanęły po stronie Pana prezydenta i skarciły Pana ministra Schetynę. Nie dlatego, że nasi górą, ale dlatego, że rozsądek i przyzwoitość wygrał, co wcale nie zdarza się tak często. Dziś przeczytałam na jednym z portali, że Pan prezydent nie może się doczekać na dokumenty związane z katarskim inwestorem. Życzyła bym sobie, aby w tej sprawie również zachowano spokój i rzeczowość. Co do kompromitacji wokół stoczni, chyba nie ma cienia wątpliwości, wypada wiedzieć jakie błędy zostały popełnione, że cała sprawa zakończyła się tak kompromitująco.

Reklama

48 KOMENTARZE

  1. Zwolenniczko PiS u, czytając Pani drugi tekst,
    odnoszę niezmienne wrażenie, że znalazłem się na wiecu partyjnym lub konferencji prasowej komitetu wyborczego. Polewa Pani miodowym ulepkiem “już przekonanych”, a sceptyków jedynie irytuje. Bardzo chętnie poddam się terapii “nawrócenia”, ale proszę o zastosowanie efektywnej metody. Sugeruję użycie rzeczowych, prawdziwych, inteligentnych i przekonujących argumentów. Ogólniki typu “prawy, utalentowany, sprawiedliwy…” nie zdają egzaminu. Życzę powodzenia.
    Z niecierpliwością wrodzoną, oczekuję.

    • Witam :). No cóż wydaje mi
      Witam :). No cóż wydaje mi się, że opisałam konkretny przypadek i absolutnie nie użyłam przymiotników, które mi Pan przypisuje. Podałam argumenty i ani razu nie napisałam o wielkości PiS: prawy, sprawiedliwy, utalentowany. Takich słów, a nawet przesłania w moim tekście nie ma. Proszę się nie obawiać, nikogo na PiS nie zamierzam nawracać :). Interesują mnie tylko konkretne wydarzenia i ich analiza z perspektywy wyborcu PiS. Pozdrawiam.

      • Napisałem, że
        “bardzo chętnie poddam się terapii “nawrócenia”, ale proszę o zastosowanie efektywnej metody. Sugeruję użycie rzeczowych, prawdziwych, inteligentnych i przekonujących argumentów. Ogólniki typu “prawy, utalentowany, sprawiedliwy…” nie zdają egzaminu.

        To była jedynie sugestia czego używać, a czego nie, aby nie popełniać w kółko tych samych błędów. Nie robiłem Pani procesu. Nie obawiam się również niczego, bo sam się podstawiłem, ale skoro nie jest Pani zainteresowana, to nie będę się więcej narzucał. Pozdrawiam.

  2. Zwolenniczko PiS u, czytając Pani drugi tekst,
    odnoszę niezmienne wrażenie, że znalazłem się na wiecu partyjnym lub konferencji prasowej komitetu wyborczego. Polewa Pani miodowym ulepkiem “już przekonanych”, a sceptyków jedynie irytuje. Bardzo chętnie poddam się terapii “nawrócenia”, ale proszę o zastosowanie efektywnej metody. Sugeruję użycie rzeczowych, prawdziwych, inteligentnych i przekonujących argumentów. Ogólniki typu “prawy, utalentowany, sprawiedliwy…” nie zdają egzaminu. Życzę powodzenia.
    Z niecierpliwością wrodzoną, oczekuję.

    • Witam :). No cóż wydaje mi
      Witam :). No cóż wydaje mi się, że opisałam konkretny przypadek i absolutnie nie użyłam przymiotników, które mi Pan przypisuje. Podałam argumenty i ani razu nie napisałam o wielkości PiS: prawy, sprawiedliwy, utalentowany. Takich słów, a nawet przesłania w moim tekście nie ma. Proszę się nie obawiać, nikogo na PiS nie zamierzam nawracać :). Interesują mnie tylko konkretne wydarzenia i ich analiza z perspektywy wyborcu PiS. Pozdrawiam.

      • Napisałem, że
        “bardzo chętnie poddam się terapii “nawrócenia”, ale proszę o zastosowanie efektywnej metody. Sugeruję użycie rzeczowych, prawdziwych, inteligentnych i przekonujących argumentów. Ogólniki typu “prawy, utalentowany, sprawiedliwy…” nie zdają egzaminu.

        To była jedynie sugestia czego używać, a czego nie, aby nie popełniać w kółko tych samych błędów. Nie robiłem Pani procesu. Nie obawiam się również niczego, bo sam się podstawiłem, ale skoro nie jest Pani zainteresowana, to nie będę się więcej narzucał. Pozdrawiam.

  3. Rzeczywistość medialna….niestety, to real.

    Rzeczywistość medialna….niestety, to real.

     Partia (każda/partrz def.) ma za zadanie wlaczyć o władzę ,mniejsza o metodę. Kto myslał ,że PO będzie słodka i delikatna,niech się do tego nie przyznaje. Polityka to duża porcja cynizmu,planowe działanie,dobry fachowy PR i skuteczność jako ukoronowanie poprzednich.SKUTECZNIOŚĆ w ramach prawa- o tym należy rozmawiać,reszta to pierdoły,ploty ,anegdoty,satyryczne obrazki dobre na wakacyjne ogórki.

    Pan Prezydent się obrazil,Schedyna został skarcony, Pan Szczygło udowodnił,Pan Schetyna ponownie ratował się kłamstwem – to przewalanki,czekam na efekty.

    Jeśli się władza nie wykaże,będą problemy z wyborem,a scena tzw.polityczna – pusta.

  4. Rzeczywistość medialna….niestety, to real.

    Rzeczywistość medialna….niestety, to real.

     Partia (każda/partrz def.) ma za zadanie wlaczyć o władzę ,mniejsza o metodę. Kto myslał ,że PO będzie słodka i delikatna,niech się do tego nie przyznaje. Polityka to duża porcja cynizmu,planowe działanie,dobry fachowy PR i skuteczność jako ukoronowanie poprzednich.SKUTECZNIOŚĆ w ramach prawa- o tym należy rozmawiać,reszta to pierdoły,ploty ,anegdoty,satyryczne obrazki dobre na wakacyjne ogórki.

    Pan Prezydent się obrazil,Schedyna został skarcony, Pan Szczygło udowodnił,Pan Schetyna ponownie ratował się kłamstwem – to przewalanki,czekam na efekty.

    Jeśli się władza nie wykaże,będą problemy z wyborem,a scena tzw.polityczna – pusta.

  5. Pełna zgoda co do tego awansu generalskiego. Niech
    sobie przedstawiony do nominacji pułkownik stanie tam gdzie stało ZOMO. Uważam, że mając pretensje do prezesa PIS-u o Jasińskiego z PZPR czy Kryżego skazującego opozycjonistów, Platforma powinna być jak żona Cezara.

    Bardzo bym Cię prosił, byś mi wyjaśniła dlaczego sprzedając komuś naprzykład samochód, podpisując z kupujacym umowę i kasując na dzień dobry zaliczkę, która przepada na rzecz sprzedającego, gdyby kontrahent wycofał się z transakcji (co akurat miałoby miejsce) – ja sprzedający to autko doznałem uszczerbku na honorze i pełnej kompromitacji?

    Potrafisz mi to wyjaśnić jasno i prosto jak chłop krowie w rowie?

    • Witam :). Z pierwszą częścią
      Witam :). Z pierwszą częścią komentarza nie mam problemu. Obaj Panowie nominowani przez PiS to błąd, zwłaszcza w przypadku sędziego Kryże. W drugiej części pogubiłam się :). Naprawdę nie wiem o co chodzi. Nie rozumiem tego porównania. Minister przedstawiając kandydatów do awansu powinien wiedzieć kogo nominuje. Minister to nie sprzedawca używanych samochodów tylko urzędnik, który odpowiada za swój resort. Nie podobał mi się sędzia Kryże, nie podoba mi się były funkcjonariusz ZOMO w roli generała, na giełdzie samochodowej się nie znam :). Pozdrawiam.

      • Jeżeli nie widzisz analogii w sprzedaży autka i stoczni,
        to zapytam inaczej.

        Bardzo bym Cię prosił, byś mi wyjaśniła dlaczego Minister Skarbu sprzedając stocznię inwestorowi z Kataru, wcześniej podpisawszy z nim umowę wstępną i kasując na dzień dobry wadium w wysokości 25 milionów zł, które automatycznie mu przypadło jako sprzedającemu, ponieważ kontrahent wycofał się z transakcji – skompromitował się?

        Potrafisz mi to wyjaśnić jasno i prosto, co w tej nieudanej transakcji z powodu wycofania się inwestora z Kataru było kompromitującego dla Ministra Skarbu?

        P,S. Nie jestem fanem PIS i się tego też nie wstydzę

        • Kotu przypomniał się wredny cytat z wpisz24.pl, mianowicie
          uważajcie na nadzwyczaj spokojnych gości i kobiety o twarzy “matki Teresy bolejącej nad do połowy zgniłym ciałem trędowatego w Kalkucie“

          i tak sobie wrednie myśli: rząd założył firmę inwestycyjną w Katarze. Przelał jej – firmie znaczy się na konto – 25 milionów zł, firma kupiła stocznię i wpłaciła wadium – 25 milionów zł znaczy się – rządowi po czym rozwiązała się i, niestety, stoczni już nie kupi.

          Rząd napracował się mimo wakacji i, co ważne, nie zmarnował pieniędzy suwerena czyli ludu pracującego miast i wsi, co zasługuje na pochwałę.

          Czy kotu się coś mózgu popi*iło z powodu tego, że nie jest fanem klasy (tfu) politycznej i się tego nie wstydzi czy też nie?

          • Nie jest prosto wytrząsnąć 25 mln zł. skądsik i taki
            numer wyciąć. Ale idea dobra i jak Cię naród wypchnie do wadzy, to realizuj. Bądź tylko ostrożny i noś zawsze przy sobie szczoteczkę do ząbków.

          • Juzwa podrzucił temat o tym, że 140 miliardów się gdzieś
            walało a ty bolejesz nad 25 bańkami? A totek w Italii to ile, właściwie? Forsa leży na ulicy tylko my jakieś sieroty po ślepowronach som.

        • Oj :), oczywiście, że nie
          Oj :), oczywiście, że nie widzę analogii między sprzedażą stoczni i samochodu. Tak jak trudno byłoby mi się doszukać analogii między jazdą na rowerze i pilotowaniem wahadłowca. Trzeba mieć nieporównanie wyższe kompetencje aby sprzedać stocznię. Stocznia to nie samochód, tylko wielka firma z bardzo specyficznej branży. Jeśli nie sprzedamy samochodu dziś, to po prostu nie sprzedamy. Natomiast termin dla prywatyzacji stoczni mija nieubłaganie, za nim tysiące zwolnionych pracowników, czyli konsekwencje dla podatników. Pan minister nie sprzedaje swojej, ale naszą własność i kusząc się tuż przed wyborami na pierwszą lepszą ofertą praktycznie zamknął drogę dla poważnych inwestorów. Zresztą chyba Pan premier Tusk ma podobne zastrzeżenia, skoro chce ministra Grada zdymisjonować. Nie da się porównać sprzedaży samochodu, do sprzedaży stoczni, nijak się nie da. Obowiązkiem ministra było sprawdzić, czy na przykład inwestor nie chce zablokować sprzedaży stoczni poprzez składanie oferty, której nigdy nie zamierzał dopełnić i tak też się stało. Jeśli ta operacja nie była przedwyborczym zabiegiem marketingowym i wszystko przebiegało poprawnie, to wystarczy przedłożyć i Panu prezydentowi i opinii publicznej stosowne dokumenty. Tylko tyle. Dlaczego ktoś wyłożył 25 milionów złotych i nic z tego nie ma? Na pewno nic z tego nie ma? Takie rzeczy raczej się w biznesie nie zdarzają. Nikt nie wyrzuca sobie 25 milionów złotych, żeby Pan minister Grad miał złą prasę. Wiele jest wątpliwości co do tej transakcji, ujawnienie dokumentów może sporo wyjasnić.

          • Nie zgadzam się. Termin terminem ale Unia
            Europejska bardziej patrzy na intencje naszego rządu niż na konkretną datę. Przesunięcie sprzedaży stoczni o miesiąc czy dwa, Unia bez wątpienia zaakceptuje z racji niesolidności kupca katarskiego. Jeden miesiąc ma się nijak do jej 20-letniej agonii. Minister Skarbu skasował 25 milionów złotych za friko i teraz może ogłosić następny termin przetargu.

            A co do zainteresowania Prezydenta sprzedażą stoczni, uważam, że nie ma On umocowania prawnego, by wściubiać swój nos w sprzedaż państwowych przedsiębiorstw. Nie chce mi się wertować konstytucji ale nie sądzę bym się mylił. Poza tym nasz Prezydent nie wygląda na rzutkiego a tym bardziej rzutkiego biznesmena i lepiej będzie jak pozostanie aktywnym przy zakupach lekarstw do swojej piwniczki.

            Ostrzegam Cię! Jeżeli PIS wróci, to ja odejdę!

          • Krakowski daj spokój, PiS nie
            Krakowski daj spokój, PiS nie wróci, ale to nie znaczy, że nie należy wypłacić kopa PO. PiS jest doskonałym batem na nierobów, podoba mi się ten nowy przekaz na kontrowersje.net. Naszą jedyną szansą jest strasznie jednych drugimi i innej motywacji dla tej tandety nie ma. Nie panikuj. Rozsądny głos się przyda. Bądź ufny :).

          • PiS nie wróci?
            Przypuśćmy, sugestia przedstawiona kilka postów wyżej
            http://www.kontrowersje.net/node/3968#comment-56345
            okaże się być prawdziwa?

            ~8 Miesięcy temu zadałem pytanie: czym PiS politycznie różni się od PO.
            Odpowiedział chyba Pegaz, z sympatii nie znęcałem się.

            Jeżeli wróci to tylko medialnie będzie ciekawiej.
            Pozwolę sobie przypomnieć: Spuścić klasę (tfu) polityczną….

  6. Pełna zgoda co do tego awansu generalskiego. Niech
    sobie przedstawiony do nominacji pułkownik stanie tam gdzie stało ZOMO. Uważam, że mając pretensje do prezesa PIS-u o Jasińskiego z PZPR czy Kryżego skazującego opozycjonistów, Platforma powinna być jak żona Cezara.

    Bardzo bym Cię prosił, byś mi wyjaśniła dlaczego sprzedając komuś naprzykład samochód, podpisując z kupujacym umowę i kasując na dzień dobry zaliczkę, która przepada na rzecz sprzedającego, gdyby kontrahent wycofał się z transakcji (co akurat miałoby miejsce) – ja sprzedający to autko doznałem uszczerbku na honorze i pełnej kompromitacji?

    Potrafisz mi to wyjaśnić jasno i prosto jak chłop krowie w rowie?

    • Witam :). Z pierwszą częścią
      Witam :). Z pierwszą częścią komentarza nie mam problemu. Obaj Panowie nominowani przez PiS to błąd, zwłaszcza w przypadku sędziego Kryże. W drugiej części pogubiłam się :). Naprawdę nie wiem o co chodzi. Nie rozumiem tego porównania. Minister przedstawiając kandydatów do awansu powinien wiedzieć kogo nominuje. Minister to nie sprzedawca używanych samochodów tylko urzędnik, który odpowiada za swój resort. Nie podobał mi się sędzia Kryże, nie podoba mi się były funkcjonariusz ZOMO w roli generała, na giełdzie samochodowej się nie znam :). Pozdrawiam.

      • Jeżeli nie widzisz analogii w sprzedaży autka i stoczni,
        to zapytam inaczej.

        Bardzo bym Cię prosił, byś mi wyjaśniła dlaczego Minister Skarbu sprzedając stocznię inwestorowi z Kataru, wcześniej podpisawszy z nim umowę wstępną i kasując na dzień dobry wadium w wysokości 25 milionów zł, które automatycznie mu przypadło jako sprzedającemu, ponieważ kontrahent wycofał się z transakcji – skompromitował się?

        Potrafisz mi to wyjaśnić jasno i prosto, co w tej nieudanej transakcji z powodu wycofania się inwestora z Kataru było kompromitującego dla Ministra Skarbu?

        P,S. Nie jestem fanem PIS i się tego też nie wstydzę

        • Kotu przypomniał się wredny cytat z wpisz24.pl, mianowicie
          uważajcie na nadzwyczaj spokojnych gości i kobiety o twarzy “matki Teresy bolejącej nad do połowy zgniłym ciałem trędowatego w Kalkucie“

          i tak sobie wrednie myśli: rząd założył firmę inwestycyjną w Katarze. Przelał jej – firmie znaczy się na konto – 25 milionów zł, firma kupiła stocznię i wpłaciła wadium – 25 milionów zł znaczy się – rządowi po czym rozwiązała się i, niestety, stoczni już nie kupi.

          Rząd napracował się mimo wakacji i, co ważne, nie zmarnował pieniędzy suwerena czyli ludu pracującego miast i wsi, co zasługuje na pochwałę.

          Czy kotu się coś mózgu popi*iło z powodu tego, że nie jest fanem klasy (tfu) politycznej i się tego nie wstydzi czy też nie?

          • Nie jest prosto wytrząsnąć 25 mln zł. skądsik i taki
            numer wyciąć. Ale idea dobra i jak Cię naród wypchnie do wadzy, to realizuj. Bądź tylko ostrożny i noś zawsze przy sobie szczoteczkę do ząbków.

          • Juzwa podrzucił temat o tym, że 140 miliardów się gdzieś
            walało a ty bolejesz nad 25 bańkami? A totek w Italii to ile, właściwie? Forsa leży na ulicy tylko my jakieś sieroty po ślepowronach som.

        • Oj :), oczywiście, że nie
          Oj :), oczywiście, że nie widzę analogii między sprzedażą stoczni i samochodu. Tak jak trudno byłoby mi się doszukać analogii między jazdą na rowerze i pilotowaniem wahadłowca. Trzeba mieć nieporównanie wyższe kompetencje aby sprzedać stocznię. Stocznia to nie samochód, tylko wielka firma z bardzo specyficznej branży. Jeśli nie sprzedamy samochodu dziś, to po prostu nie sprzedamy. Natomiast termin dla prywatyzacji stoczni mija nieubłaganie, za nim tysiące zwolnionych pracowników, czyli konsekwencje dla podatników. Pan minister nie sprzedaje swojej, ale naszą własność i kusząc się tuż przed wyborami na pierwszą lepszą ofertą praktycznie zamknął drogę dla poważnych inwestorów. Zresztą chyba Pan premier Tusk ma podobne zastrzeżenia, skoro chce ministra Grada zdymisjonować. Nie da się porównać sprzedaży samochodu, do sprzedaży stoczni, nijak się nie da. Obowiązkiem ministra było sprawdzić, czy na przykład inwestor nie chce zablokować sprzedaży stoczni poprzez składanie oferty, której nigdy nie zamierzał dopełnić i tak też się stało. Jeśli ta operacja nie była przedwyborczym zabiegiem marketingowym i wszystko przebiegało poprawnie, to wystarczy przedłożyć i Panu prezydentowi i opinii publicznej stosowne dokumenty. Tylko tyle. Dlaczego ktoś wyłożył 25 milionów złotych i nic z tego nie ma? Na pewno nic z tego nie ma? Takie rzeczy raczej się w biznesie nie zdarzają. Nikt nie wyrzuca sobie 25 milionów złotych, żeby Pan minister Grad miał złą prasę. Wiele jest wątpliwości co do tej transakcji, ujawnienie dokumentów może sporo wyjasnić.

          • Nie zgadzam się. Termin terminem ale Unia
            Europejska bardziej patrzy na intencje naszego rządu niż na konkretną datę. Przesunięcie sprzedaży stoczni o miesiąc czy dwa, Unia bez wątpienia zaakceptuje z racji niesolidności kupca katarskiego. Jeden miesiąc ma się nijak do jej 20-letniej agonii. Minister Skarbu skasował 25 milionów złotych za friko i teraz może ogłosić następny termin przetargu.

            A co do zainteresowania Prezydenta sprzedażą stoczni, uważam, że nie ma On umocowania prawnego, by wściubiać swój nos w sprzedaż państwowych przedsiębiorstw. Nie chce mi się wertować konstytucji ale nie sądzę bym się mylił. Poza tym nasz Prezydent nie wygląda na rzutkiego a tym bardziej rzutkiego biznesmena i lepiej będzie jak pozostanie aktywnym przy zakupach lekarstw do swojej piwniczki.

            Ostrzegam Cię! Jeżeli PIS wróci, to ja odejdę!

          • Krakowski daj spokój, PiS nie
            Krakowski daj spokój, PiS nie wróci, ale to nie znaczy, że nie należy wypłacić kopa PO. PiS jest doskonałym batem na nierobów, podoba mi się ten nowy przekaz na kontrowersje.net. Naszą jedyną szansą jest strasznie jednych drugimi i innej motywacji dla tej tandety nie ma. Nie panikuj. Rozsądny głos się przyda. Bądź ufny :).

          • PiS nie wróci?
            Przypuśćmy, sugestia przedstawiona kilka postów wyżej
            http://www.kontrowersje.net/node/3968#comment-56345
            okaże się być prawdziwa?

            ~8 Miesięcy temu zadałem pytanie: czym PiS politycznie różni się od PO.
            Odpowiedział chyba Pegaz, z sympatii nie znęcałem się.

            Jeżeli wróci to tylko medialnie będzie ciekawiej.
            Pozwolę sobie przypomnieć: Spuścić klasę (tfu) polityczną….

  7. Kto pod kim…
    PO nie jest żoną Cezara, to fakt coraz częściej im wytykany i bardzo słusznie zresztą, bo w naszym własnym interesie leży, by wreszcie się takiej partii – żony dorobić. Wiem, że utopia, ale wymagać trzeba. Co do stoczni – niezależnie od: kto, kogo, komu i dlaczego – “sprawa katarska” pachnie niefajnie i tu też by się warto namolnie dopytywać o szczegóły.

  8. Kto pod kim…
    PO nie jest żoną Cezara, to fakt coraz częściej im wytykany i bardzo słusznie zresztą, bo w naszym własnym interesie leży, by wreszcie się takiej partii – żony dorobić. Wiem, że utopia, ale wymagać trzeba. Co do stoczni – niezależnie od: kto, kogo, komu i dlaczego – “sprawa katarska” pachnie niefajnie i tu też by się warto namolnie dopytywać o szczegóły.

  9. No no no. Niezłe wejście.
    http://widnokregi.salon24.pl/121072,autorytety-atakuja-wojna-trwa-kto-wrog-kto-przyjaciel
    #########################
    Autor
    „Autorytety dzielą się na autorytety prawdziwe i osobniki autorytetopodobne. Jak odróżnić jednych od drugich, wedle jakich przesłanek jesteśmy w stanie stwierdzić, że mamy do czynienia z jednym, albo z drugim?” – zapytał mnie wczoraj Autorytetopożeracz.”
    Pierwszym kryterium podstawowym jest stosunek do lustracji (pośrednio do IPN) – warunek konieczny. Im więcej dany “autorytet” krzyczy i jest temu przeciwny, to sygnał, że tym więcej ma na sumieniu.
    Drugim kryterium – wystarczającym – jest stosunek do dekomunizacji i deubekizacji.
    I jeszcze jedno, PO (czy inna agentura) pod pozorem popierania PiS-u podrzuca na salon24 tzw V kolumnę (koni trojańskich). Typowe działania dezinformacyjne w stylu wiadomych służb sowieckich. Takim blogiem, moim zdaniem, jaki pojawił się ostatnio na salonie24, jest blog o nazwie “PiS wróci” (Jestem fanką PiS i jestem z tego dumna!). Ludzi takich organizuje Schetyna lub Czempiński. Wystarczy przeczytać blog. Być może jest po prostu osobą głupią, czego też nie można wykluczyć. W tym przypadku jest to problem tylko tej osoby.
    We wszystkich tych przypadkach nabytek jest dla PiS-u nieprzydatny, czy wręcz szkodliwy.
    Pozdrawiam
    2009-08-21 18:50
    martinet 0 217
    ##########################
    @ Martinet
    Stosunek do lustracji, dekomunizacji oraz deubekizacji jako kryterium? Można, ale chyba nie na początek?

    “PiS wróci” to folklor. A teksty ma paskudnie przegadane. Po mojemu, Schetyna lub Czempiński to jednakowoż znacznie wyższa półka 🙂

    Również pozdrawiam.
    2009-08-21 19:10
    Krzysztof Ligęza 68 1967
    Widnokręgi
    widnokregi.salon24.pl
    ########################
    Pozwoliłem sobie “wyboldować”.
    Ukłony.

  10. No no no. Niezłe wejście.
    http://widnokregi.salon24.pl/121072,autorytety-atakuja-wojna-trwa-kto-wrog-kto-przyjaciel
    #########################
    Autor
    „Autorytety dzielą się na autorytety prawdziwe i osobniki autorytetopodobne. Jak odróżnić jednych od drugich, wedle jakich przesłanek jesteśmy w stanie stwierdzić, że mamy do czynienia z jednym, albo z drugim?” – zapytał mnie wczoraj Autorytetopożeracz.”
    Pierwszym kryterium podstawowym jest stosunek do lustracji (pośrednio do IPN) – warunek konieczny. Im więcej dany “autorytet” krzyczy i jest temu przeciwny, to sygnał, że tym więcej ma na sumieniu.
    Drugim kryterium – wystarczającym – jest stosunek do dekomunizacji i deubekizacji.
    I jeszcze jedno, PO (czy inna agentura) pod pozorem popierania PiS-u podrzuca na salon24 tzw V kolumnę (koni trojańskich). Typowe działania dezinformacyjne w stylu wiadomych służb sowieckich. Takim blogiem, moim zdaniem, jaki pojawił się ostatnio na salonie24, jest blog o nazwie “PiS wróci” (Jestem fanką PiS i jestem z tego dumna!). Ludzi takich organizuje Schetyna lub Czempiński. Wystarczy przeczytać blog. Być może jest po prostu osobą głupią, czego też nie można wykluczyć. W tym przypadku jest to problem tylko tej osoby.
    We wszystkich tych przypadkach nabytek jest dla PiS-u nieprzydatny, czy wręcz szkodliwy.
    Pozdrawiam
    2009-08-21 18:50
    martinet 0 217
    ##########################
    @ Martinet
    Stosunek do lustracji, dekomunizacji oraz deubekizacji jako kryterium? Można, ale chyba nie na początek?

    “PiS wróci” to folklor. A teksty ma paskudnie przegadane. Po mojemu, Schetyna lub Czempiński to jednakowoż znacznie wyższa półka 🙂

    Również pozdrawiam.
    2009-08-21 19:10
    Krzysztof Ligęza 68 1967
    Widnokręgi
    widnokregi.salon24.pl
    ########################
    Pozwoliłem sobie “wyboldować”.
    Ukłony.