Reklama

Moja ulubiona funkcjonariuszka medialna, Janina Paradowska, co by o niej nie pisać, bezwątpienia słynie z dwóch rzeczy: długowieczności i apoteozy peerelowskiej władzy. Spokojnie można połączyć te dwie cechy szczególne i w ten sposób powstanie cecha naczelna Paradowskiej – długowieczna apoteoza peerelowskiej władzy. Funkcjonariuszka Paradowska wychowywała się w starej peerelowskiej szkole, która pozwoliła jej w grudniu 1981 roku działać w Solidarności i kilka miesięcy później, w stanie wojennym, pisać w mundurze LWP dla Kuriera Polskiego. Pojęcia nie mam jakim sposobem nabyła tę wyjątkową zdolność do ustawiania halki z wiatrem, w każdym razie warsztat publicystyczny pani Paradowskiej nie rdzewieje. W stanie wojennym razem z mistrzem Jerzym Urbanem, funkcjonariuszka Paradowska wysyła koce nowojorskim Murzynom, aby różnym faszystowskim Kuroniom zrobić koło pióra, 31 lat później śle Paradowska koce berlińskim Turkom, żeby Kaczyński się nie awanturował. Pani Janina prawdopodobnie zażartowała, ciężko mi to ocenić, w każdym razie dowcip ma polegać na tym, że wschodni socjalizm zwyciężył zachodni imperializm. Minus z Berlina, jakim jest opóźnienie w budowie wielkiego portu lotniczego, nie może przesłaniać naszych plusów autostradowych. Poszedłem śladami dowcipu i sporządziłem małe zestawienie dla berlińskich Turków i dla polskich Murzynów.

Jak twierdzi funkcjonariuszka Paradowska biedni berlińscy Turcy nie będą mieli szybkiego połączenia z Berlina do Poznania, tymczasem tak zwane i mało popularne fakty zdają się przeczyć daninie złożonej kochanej władzy. Przede wszystkim zainteresowanie przelotami na tej trasie, w skali roku, graniczy z oglądalnością „Superstacji” o 3.45 nad ranem. Mało śmieszny dowcip opowiedziała GW i powtórzyła Janina, ale zaczynam od analizy połączeń lotniczych. W Berlinie w tej chwili działają dwa duże lotniska. Pierwsze to Tegel, położone 8 kilometrów za miastem, dojazd 10 minut autostradą A 111. Przepustowość 10 milionów pasażerów rocznie. Drugie lotnisko nazywa się Schönefeld, mieści się w centrum Berlina, rocznie obsługuje blisko 8 milionów pasażerów. Właśnie obok tego lotniska, budowany jest trzeci port o nazwie Berlin-Brandenburg, który zastąpi trzy największe porty w Berlinie, jedno lotnisko już jest nieczynne. Termin oddania portu (3 czerwca) rzeczywiście się przesunie, ale loty z Berlina do Polski odbywają się normalnie. Według funkcyjnej Janiny opóźnienie ma zablokować niemieckim kibicom szybkie połączenia z Berlina do Poznania. Pojęcia nie mam po co niemieccy kibice mieliby latać w czerwcu do Poznania, nad czym deliberuje GW i bezmyślnie powtarza Paradowska, bo jak wiadomo Niemcy grają we Lwowie, ale sprawdziłem połączenia z Berlina do Poznania . Jak mawiał klasyk: „Panie Mnichnik”, lotów jest ile pan sobie życzysz, rezerwacji ile pan chcesz, przed 10 czerwca (pierwszy mecz w Poznaniu) zdążysz pan się nalatać do woli. Pytanie tylko, czy znajdzie się chociaż jeden Niemiec lub Turek, tak mało rozgarnięty jak redaktor GW, by lecieć do Poznania na mecze Włochów, Irlandii, Chorwacji?

Najwyraźniej przewoźnicy, łącznie z tanimi liniami nie wyczuli koniunktury, bo nie uświadczysz jednego lotu bezpośredniego z Berlina do Poznania. Za to z Berlina do Frankfurtu multum i dalej z przesiadką. Przeloty z Berlina do Lwowa, czyli rozsądny i właściwy dla kibicujących Niemców kierunek można rezerwować na dwóch berlińskich lotniskach: http://www.centerfly…. Sęk w desce „drzewnianej” jest taki, że i tutaj nie ma lotów bezpośrednich. Ciekawe dlaczego? A może dlatego, że komercyjni przewoźnicy, w przeciwieństwie do piewców PRL, myślą, kalkulują i widzą zainteresowanie ewentualnymi przelotami? Czy może odpuszczają taki intratny rynek? Trzymajmy się jednak tych niemieckich realiów, w których żyć się nie da. Porównajmy połączenia, które się do porównań nadają. Weźmy dwa połączenia, jedno na terenie Polski, drugie polsko-niemieckie. Trasa Berlin-Wrocław, 345 km, według google czas przejazdu 3 godziny i 40 minut. A teraz trasa Wrocław-Poznań, 186 km, według google czas przejazdu 3 godziny i 1 minuta (nierealny, przy obecnej przepustowości, o Euro nie warto wspominać). Berlin – Wrocław jest połączony autostradą, na trasie Wrocław – Poznań nie ma nawet drogi szybkiego ruchu. Jedźmy dalej, Wrocław – Gdańsk, 440 km, według google 6 godzin i 24 minuty. Żartujemy dalej funkcjonariuszko Paradowska i rzeczniku Michnik? Proszę bardzo.

Żadne z polskich miast organizujących Euro 2012 nie jest ze sobą połączone autostradą, ani w kierunku północ południe, ani w kierunku wschód zachód. Zawsze się można przesiąść na szybkie koleje Pendolino, Warszawa-Gdańsk w jedyne 6 godzin. Tyle razy już żartowaliśmy z funkcjonariuszami i rzecznikami PRL, że kawały porosły siwą brodą. Z tym, że kierunek żartów jest dość znamienny. Funkcjonariusze medialni, niczym infrastruktura „Polski w budowie”, tkwią w głębokim Gierku, natomiast myślący Polacy nadal wytrzeszczają ze zdziwieniem oczy, gdy widzą „zacofany” imperialistyczny Berlin Zachodni. Różnica między „opóźnieniami” cywilizacyjnymi Berlina i Warszawy jest również taka, że peerelowscy funkcjonariusze w berlińskiej prasie, ze swoim poziomem intelektualnym nie dostaliby umowy śmieciowej na czyszczenie bidetów, a w Warszawie są naczelnymi i wpływowymi skrybami władzy. Długowieczna apoteoza ludowej władzy promuje nędzę infrastrukturalną i intelektualną. Nawet złośliwość nie wychodzi poza ramy PRL, bo Kaczyński na tle lotniska Berlin Brandenburg Willy Brandt wyglądałby biednie jak gastarbeiter, natomiast na tle budowy autostrad „w budowie” wygląda jak gigant, center z NBA. Zmienianie Kaczyńskiemu tła z Tuskowego bajzlu na niemieckie opóźnienia, dopiero pokazuje miarę małości zarówno budowniczych PRL, jak i propagandowych, długowiecznych apologetów władzy ludowej.

Reklama

21 KOMENTARZE

  1. Red. Paradowska zachowała się jak profesjonalna radziecka
    dziennikarka, odpowiadając Kaczyńskiemu że W Niemczech też biją murzynów.

    Oczywiście porównywac mozna tylko rzeczy porównywalne, bo po pierwsze Berlińskie megalotnisko nie było budowane na EURO, po drugie w PRL autostrady rozsypują się przed oddaniem do użytku a mosty nie są budowane bo powoduja zagrożenie dla życia, a opóźnienie w budowie berlińskiego lotniska które ma się nijak do chodników i budek budowanych przez PRL, dotyczy wątpliwości w zakresie KOORDYNACJI POZIOMÓW BEZPIECZEŃSTWA.

    Ale z drugiej strony to miłe, że dzień po artykule red. Paradowskiej obudziłem się w innej rzeczywistości, już nawet nie NRD ale Niemcy Zachodnie.

  2. Red. Paradowska zachowała się jak profesjonalna radziecka
    dziennikarka, odpowiadając Kaczyńskiemu że W Niemczech też biją murzynów.

    Oczywiście porównywac mozna tylko rzeczy porównywalne, bo po pierwsze Berlińskie megalotnisko nie było budowane na EURO, po drugie w PRL autostrady rozsypują się przed oddaniem do użytku a mosty nie są budowane bo powoduja zagrożenie dla życia, a opóźnienie w budowie berlińskiego lotniska które ma się nijak do chodników i budek budowanych przez PRL, dotyczy wątpliwości w zakresie KOORDYNACJI POZIOMÓW BEZPIECZEŃSTWA.

    Ale z drugiej strony to miłe, że dzień po artykule red. Paradowskiej obudziłem się w innej rzeczywistości, już nawet nie NRD ale Niemcy Zachodnie.

  3. Red. Paradowska zachowała się jak profesjonalna radziecka
    dziennikarka, odpowiadając Kaczyńskiemu że W Niemczech też biją murzynów.

    Oczywiście porównywac mozna tylko rzeczy porównywalne, bo po pierwsze Berlińskie megalotnisko nie było budowane na EURO, po drugie w PRL autostrady rozsypują się przed oddaniem do użytku a mosty nie są budowane bo powoduja zagrożenie dla życia, a opóźnienie w budowie berlińskiego lotniska które ma się nijak do chodników i budek budowanych przez PRL, dotyczy wątpliwości w zakresie KOORDYNACJI POZIOMÓW BEZPIECZEŃSTWA.

    Ale z drugiej strony to miłe, że dzień po artykule red. Paradowskiej obudziłem się w innej rzeczywistości, już nawet nie NRD ale Niemcy Zachodnie.

  4. Markizowi i całej reszcie – do sztambucha:
    Po katastrofie samolotu Suchoj 100 w Indonezji, Władimir Putin polecił przejąć śledztwo z rąk Indonezyjczyków. Na czele radzieckiej komisji ma stanąć – nie, nie generałowa Anodina – wiceminister handlu i przemysłu Jurij Sjusar.
    Ani słowa o ,,pełnym zaufaniu” do indonezyjskich ,,przyjaciół”.

  5. Markizowi i całej reszcie – do sztambucha:
    Po katastrofie samolotu Suchoj 100 w Indonezji, Władimir Putin polecił przejąć śledztwo z rąk Indonezyjczyków. Na czele radzieckiej komisji ma stanąć – nie, nie generałowa Anodina – wiceminister handlu i przemysłu Jurij Sjusar.
    Ani słowa o ,,pełnym zaufaniu” do indonezyjskich ,,przyjaciół”.

  6. Markizowi i całej reszcie – do sztambucha:
    Po katastrofie samolotu Suchoj 100 w Indonezji, Władimir Putin polecił przejąć śledztwo z rąk Indonezyjczyków. Na czele radzieckiej komisji ma stanąć – nie, nie generałowa Anodina – wiceminister handlu i przemysłu Jurij Sjusar.
    Ani słowa o ,,pełnym zaufaniu” do indonezyjskich ,,przyjaciół”.