Reklama

Jesteśmy rzekomo na groźnym zakręcie cywilizacyjnym. Potrzebujemy nowej rewolucji moralnej. Tamta bowiem, rozpoczęta w 2005 roku po upadku postkomunistów, zamieniona została w rewolucję złości.

Jesteśmy rzekomo na groźnym zakręcie cywilizacyjnym. Potrzebujemy nowej rewolucji moralnej. Tamta bowiem, rozpoczęta w 2005 roku po upadku postkomunistów, zamieniona została w rewolucję złości. Dzisiaj zjazd kolejnych uzdrawiaczy Polaków, z przypiskiem XXI na szyldzie i XIX wiekiem w mentalności. Konserwatyści. Narodowi. Zrobią nową rewolucję, bez złości. A w sytuacjach wątpliwych opowiedzą się za życiem.

O co tutaj chodzi? Moim zdaniem o miejsca w Parlamencie Europejskim. O chęć dalszego, wygodnego życia na koszt społeczeństwa. W tym celu jest wykorzystywany stary, marketingowy chwyt, odwołujący się do strachu. Jeżeli się we właściwym momencie dobrze ludzi postraszy, pokaże wroga i zasugeruje, że się wie jak go zniszczyć, ma się poparcie. Bo niszczenie jest niejako z góry przez nas przyjmowaną oczywistą oczywistością.

W ten sposób wziął władzę PiS w 2005 roku. Pokazawszy bezczelną nikczemność postkomunistów zapowiedział, że zlikwiduje WSI, zlustruje, zdekomunizuje, zwalczy układ i już wszyscy będziemy szczęśliwi. Potem się połączył z oczywiście postkomunistyczną Samoobroną i atakując z furią tych, którzy mu to wytykali stworzył układ we własnych szeregach aby go nieefektywnie zwalczać. Teraz powiada, że potrafi rządzić i jest skuteczny. Powtarza to bez ustanku aby nam wszystkim taką ?prawdę? wbić w świadomość. Posiadacze słabszych głów zaczynają tę mantrę powtarzać.

Gołym okiem widać, że rośnie wprawdzie liczba tych, którzy dają wiarę pisowskim zarzutom wobec obecnych włodarzy ale poparcie dla PiSu jakby spada. Wobec tego jest do wykorzystania nisza. I tu startują jurkowcy. Straszą nas konsekwencjami naszej amoralności. Chcemy bowiem eutanazji, zapłodnień in vitro, nie wierzymy, że zygota jest człowiekiem. Niezawodnie więc trafimy do piekła i oni nas przed tym uchronią. Zabronią nam tego wszystkiego a dla pewności, niezależnie od obowiązku obwieszania balkonów flagami narodowymi, nakażą nam jeszcze przyklękanie przed kapliczkami i świętymi obrazami. W sytuacjach wątpliwych, przed wszystkimi malowidłami. Dzięki temu się w nas dokona moralna rewolucja i po śmierci trafimy tam gdzie każdy narodowy fundamentalista.

A na razie oni trafią do Parlamentu Europejskiego gdzie będą swoimi elukubracjami powodowali wybuchy śmiechu, nam wszystkim dorabiając gębę admiratorów mamucich wzwodów przedśmiertnych.

Reklama
Poprzedni artykułNeo”liberalizm”?
Następny artykułPrzy sobocie po robocie o codzienym i odświętnym.

15 KOMENTARZE

  1. Masz rację Sawo
    Z braku mandatów dobre i wodzostwo. Pamiętam, jak po dziewięćdziesiątym roku powstawały jakieś stowarzyszenia, fundacje. I ich szefowie przybierali sobie stosowne tytuły. Im mniejsza była mieszcząca ich kanapa, tym bardziej pompatyczne. Prezydenci tez tam byli.

  2. Masz rację Sawo
    Z braku mandatów dobre i wodzostwo. Pamiętam, jak po dziewięćdziesiątym roku powstawały jakieś stowarzyszenia, fundacje. I ich szefowie przybierali sobie stosowne tytuły. Im mniejsza była mieszcząca ich kanapa, tym bardziej pompatyczne. Prezydenci tez tam byli.

  3. Masz rację Sawo
    Z braku mandatów dobre i wodzostwo. Pamiętam, jak po dziewięćdziesiątym roku powstawały jakieś stowarzyszenia, fundacje. I ich szefowie przybierali sobie stosowne tytuły. Im mniejsza była mieszcząca ich kanapa, tym bardziej pompatyczne. Prezydenci tez tam byli.

  4. Masz rację Sawo
    Z braku mandatów dobre i wodzostwo. Pamiętam, jak po dziewięćdziesiątym roku powstawały jakieś stowarzyszenia, fundacje. I ich szefowie przybierali sobie stosowne tytuły. Im mniejsza była mieszcząca ich kanapa, tym bardziej pompatyczne. Prezydenci tez tam byli.

  5. Masz rację Sawo
    Z braku mandatów dobre i wodzostwo. Pamiętam, jak po dziewięćdziesiątym roku powstawały jakieś stowarzyszenia, fundacje. I ich szefowie przybierali sobie stosowne tytuły. Im mniejsza była mieszcząca ich kanapa, tym bardziej pompatyczne. Prezydenci tez tam byli.

  6. Laudate
    Jeżeli by tu chodziło o rzecznika kreacjonizmu i nietolerancji dla przemocy to się dwie implikacje nasuwają natychmiast:
    – zamiłowanie do wina nie jest cechą odziedziczoną po przodkach, utracjuszach;
    – mówienie nieprawdy nie jest równoznaczne z przemocą.

    Druga implikacja wydaje się prawdziwsza.

  7. Laudate
    Jeżeli by tu chodziło o rzecznika kreacjonizmu i nietolerancji dla przemocy to się dwie implikacje nasuwają natychmiast:
    – zamiłowanie do wina nie jest cechą odziedziczoną po przodkach, utracjuszach;
    – mówienie nieprawdy nie jest równoznaczne z przemocą.

    Druga implikacja wydaje się prawdziwsza.

  8. Laudate
    Jeżeli by tu chodziło o rzecznika kreacjonizmu i nietolerancji dla przemocy to się dwie implikacje nasuwają natychmiast:
    – zamiłowanie do wina nie jest cechą odziedziczoną po przodkach, utracjuszach;
    – mówienie nieprawdy nie jest równoznaczne z przemocą.

    Druga implikacja wydaje się prawdziwsza.

  9. Laudate
    Jeżeli by tu chodziło o rzecznika kreacjonizmu i nietolerancji dla przemocy to się dwie implikacje nasuwają natychmiast:
    – zamiłowanie do wina nie jest cechą odziedziczoną po przodkach, utracjuszach;
    – mówienie nieprawdy nie jest równoznaczne z przemocą.

    Druga implikacja wydaje się prawdziwsza.

  10. Laudate
    Jeżeli by tu chodziło o rzecznika kreacjonizmu i nietolerancji dla przemocy to się dwie implikacje nasuwają natychmiast:
    – zamiłowanie do wina nie jest cechą odziedziczoną po przodkach, utracjuszach;
    – mówienie nieprawdy nie jest równoznaczne z przemocą.

    Druga implikacja wydaje się prawdziwsza.