Prześlij dalej:

W sobotę PO-KO Europejska Koalicja przedstawiła swój nowy stary program. Do serii punktów zawierających sformułowania, że PiS jest ciemnogrodem, a Kaczyński dzieli Polaków, doszedł wniosek o dymisję minister edukacji Anny Zalewskiej. Żadnego zaskoczenia no i co za tym idzie, tak się „narracji” wygrać nie da. Parę minut później Kaczyński dodał plusa do „Piątki” i wszyscy rozmawiali o implantacji ACTA2, tak jak wcześniej tematem była „Karta LGBT+”. Na przestrzeni ostatnich tygodni „narracja” jest pod całkowitą kontrolą i dominacją PiS, do tego stopnia, że o „srebrnych wieżach” i „austriackim biznesmenie” gadają już tylko Giertych z Czuchnowskim.

Rekonstrukcja rządu przed wyborami do Parlamentu Europejskiego w zasadzie nie jest w tej sytuacji konieczna, ale sytuacja polityczna, jak widomo, zawsze jest dynamiczna. Zgodnie autorską prognozą ACTA2 nie stały się tematem długowiecznym i dziś na tapecie jest strajk nauczycieli, z czym nieodzownie kojarzy się minister Anna Zalewska. Jeśli do tego dołożyć zapowiedziany wniosek o wotum nieufności wobec Zalewskiej, to istnieje niewielkie ryzyko, że „narrację” przejmie PO-KO Europejska Koalicja. Zatem pojawił się ważny powód, aby dokonać rekonstrukcji rządu i nie jest to jedyny powód. Każda rekonstrukcja w jakimś sensie obciąża rząd i wskazuje na błędy. Skoro się wymienia ministrów, którzy są zdrowi i mogliby dalej działać, to znaczy, że oni nie bardzo się do tej roboty nadają. Dokładnie o tym do końca kampanii byłaby mowa, ale wszystko wskazuje, że pogadamy o czymś innym.

Najboleśniejsze operacje zawsze wykonuje się na początku, żeby był czas na zagojenie ran. Wprawdzie to ostatnia chwila, do wyborów zostały dwa miesiące, jednak najważniejsze, że jeszcze nie jest za późno. Rekonstrukcja rządu niesie za sobą dwie bardzo korzystne dla PiS konsekwencje. Po pierwsze Schetyna zostaje ze swoim wnioskiem na lodzie i robi śmieszne wygibasy, jak to miało miejsce przy akcji w sejmie, gdy Morawiecki złożył wniosek o wotum zaufania dla rządu, wyprzedzając wniosek nieufności złożony przez PO. Po drugie, dymisja ministrów jest niekorzystna dla każdego rządu, ale następny krok, czyli powołanie następców, to już są tematy, które nie schodzą z czołówek medialnych. W ten oto prosty sposób „narracja” znów jest pod pełną kontrolą PiS, co więcej taki ruch ośmiesza przeciwnika, a to się zawsze publice podoba.

Jest jeszcze jeden korzystny aspekt całej sprawy, otóż wszyscy mówią o ministrach, którzy się wybierają do PE, ale to nie znaczy, że nie będzie niespodzianek. Jeśli przy okazji rekonstrukcji pojawią się jakieś nowości i sensacje, no to… tak, dokładnie tak i nie inaczej… „narracja” stanie po właściwej stronie. Jakby się nie obracać i w którą stronę nie spojrzeć, zawsze zobaczymy, że kolejny ruch Kaczyńskiego, na parę miesięcy przed wyborami, jest ruchem przemyślanym i korzystnym politycznie. W polityce nie wszystkie zasady obowiązujące w sporcie się sprawdzają. Na przykład kompletnie się nie sprawdza sportowe „lepiej gonić niż uciekać”. PiS ucieka PO od kilku tygodni i z każdym dniem zwiększa dystans. Odwrócenie tej tendencji jest praktycznie niemożliwe, o ile nie stanie się coś całkowicie nieprzewidywalnego.

Strony

Źródło foto: 
18602 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

10 (liczba komentarzy)

  1. Rekonstrukcja rządu to "oczywista oczywistość". Wybory do PE to plebiscyt, w którym ludzie głosują na znane nazwiska. W PiSie nie ma celebrytów, więc jedyni znani to ministrowie. Partia ta ma szanse na 20+ głosów, więc wielu ministrów odejdzie do PE. Trzeba ich zastąpić nowymi, nieznanymi ludźmi i stąd ta cała rekonstrukcja.

    A to że Brudzińskiego napuszczą na Timmermansa, zamiast na narodowców to taki dodatkowy bonus.

  2. Niemniej jednak pojawi się okazja, aby w białych rękawiczkach pozbyć się pewnych ministrów i zdążyć wypromować nowe twarze przed wyborami samorządowymi. Tak więc 3 w 1.

    :)

  3. Oby. Niestety ci, których należałoby się pozbyć nie kandydują do PE i w większości są z powodów taktycznych nierekonstruowalni.

  4. Polityka czasem boli.

    :)

  5. Nie chcę cię rozczarować ale nie będzie "klawo jak cholera" z napuszczonym Brudzińskim na Timmermansa - Jajo to taki bohater który dowala tym którzy nie mogą mu oddać, do pozostałych jest za cienki...

  6. Otóż to. Brudziński to wierny żołnierz Kaczyńkiego, ale jako polityk i jako minister kieruje się za bardzo emocjami.

  7. Akurat pod względem dowalania tym, co nie mogą oddać, to Brudziński i Timmermans są jak klony. Może być wesoło, o ile wyborcy nie zmienią profesji Timmermansowi.

  8. Jedynie wywalenie Glińskiego i Gowina, dwóch głównych szkodników, można by nazwać rekonstrukcją rządu. Inne dymisje to ukłon w kierunku opozycji. Bo zgoda buduje i Unia się cieszy. A bez Unii nie będzie fontann na odnowionych ryneczkach, i lud nie miałby dokąd emigrować.

  9. wiosna, wieje (mocno) od Wsch. Coś za spokojnie i nudno (brexit wychodzi już bokiem) na Zach. Czy to cisza przed  (spodziewaną i zgodną z PLANEM) wielką nawałnicą? USA przerzuca do nas coraz więcej ciężkiego sprzętu ...

  10. Czyli "ciaputowicz", Gowin, Gliński, Ardanowski na ryj? Wiem, wiem - to marzenie ściętej głowy...

  11. Strony