Reforma edukacji? Wystarczy przywrócić to, co było w latach 70-80! Tylko kto się odważy?

Prześlij dalej:

Rzecz jasna do wykasowania jest cały peerelowski bełkot ideologiczny, obowiązkowy język radziecki i trefna wersja współczesnej historii, co da się wykonać w pięć minut. Z obecnego systemu pozostaje informatyka, bez której współcześnie nie sposób funkcjonować, ale najważniejsza jest struktura i wymogi, a to w latach 70/80 były na najwyższym poziomie. Podstawówka w sposób naturalny dokonuje weryfikacji i już na tym etapie w 90% przypadków wiadomo, kto skończy przy łopacie, kto ma szansę zostać profesorem. Po ośmiu latach szkoły podstawowej uczniowie powinni mieć do wyboru: szkołę zawodową, technikum/liceum zawodowe, liceum ogólnokształcące. Obecnie magistrowie marketingu i zarządzania, również socjologii i kulturoznawstwa, zmywają gary w Anglii albo kładą tynki na budowach polskich i całego świata. Przyczyną jest nie tylko bezrobocie, ale fakt, że „maturę” może zdać każdy idiota. Za starych dobrych edukacyjnych czasów z 30% poprawnych odpowiedzi nie przechodziło się z klasy do klasy, dziś idzie się na studia.

Konieczne są porządne egzaminy, 51% poprawnych odpowiedzi i to już dla absolwentów szkoły podstawowej, którzy chcą iść do szkoły średniej, potem solidna matura, a na studiach kto lepszy ten pierwszy. Pomarzyłem sobie, ale od razu powiem, że w mojej ocenie i PiS nie odważy się na tak naturalne i niezbędne zmiany. Dziś edukacją rządzą statystyki. Jesteśmy rekordzistami w Europie jeśli chodzi o posiadanie wykształcenia wyższego i pracę fizyczną z tym wykształceniem. Potrzeba odważnych decyzji, które się spotkają z ogromnymi oporami społecznymi i dlatego nie che mi się wierzyć, że PiS przebuduje system edukacji na poważnie, bo to się skończy naturalnym i przynajmniej chwilowym odpływem elektoratu. Jedynym ratunkiem jest przeprowadzenie reformy natychmiast, aby po czterech latach Polacy zapomnieli o histeriach i docenili normalność. Zobaczymy jak będzie, z przyjemnością pokłonię się do ziemi nowemu ministrowi edukacji, który wprowadzi przynajmniej 2/3 z koniecznych zmian, ale coś mi się wydaję, że czeka nas jakaś kosmetyka, która i tak się skończy falą idiotycznej krytyki. Może zatem warto pójść na całość, skoro cena jest ta sama.

Strony

58515 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

82 (liczba komentarzy)

  1. A moja córka jest już na studiach, wynika, że najgorsze bagno jest w liceach - polonistka z jednego z lepszych LO w W-wie, to dosłownie nie wie jak się nazywa, jesli nie przeczyta dzisiejszej gazowni.

    http://pulldrag...

    Ale najlepsze jest przed nami. Obecny program matematyki nie przewiduje pojęcia nierówności na maturze. To skad się potem maja brać ludzie, którzy będą w stanie napisać jakikolwiek program na komputer, cokolwiek. Nie będą w stanie operować zbiorami - a zbiory to bazy danych.

    Zgadzam się, program, podstawa programowa, z lat 70/80 po odrzuceniu naleciałości ideologicznych jest wręcz wzorcowym produktem.
    Dodam jeszcze jedno. Obecnie młodzi ludzie wchodząc na studia mają podstawowy problem - oni się w podstawówce nie uczyli na pamięć wierszyków - nie są przygotowani do opanowywania materiału pamięciowego.

    Za moich czasów większośc ludzi, którzy studiowali, to był ten rocznik, który właśnie zdał maturę i wszedł na studia - była ciągłość wysiłku intelektualnego - do tego też trzeba być wdrożonym. Teraz większość stanowią ludzie z 3 a zdarzają się tacy co mają 10 lat poślizgu od matury do rozpoczęcia studiów (studiów dziennych)

  2. "zdarzają się tacy co mają 10 lat poślizgu od matury do rozpoczęcia studiów (studiów dziennych)"

    nie uważam, żeby było w tym coś złego...

  3. avatar

    Zależy od dziedziny  i celu. Możliwe, że i od mózgu.

  4. Prof. Panfil niedawno powiedział, że teraz odebrano mlodziezy wolność (wyboru)  - po wprowdzeniu klas profilowanych. On zdał maturę w technikum, ale zmienił zainteresowania i poszedł (i dostał się!) na historię. Tak wtedy wszechstronnie uczono.
    Ja znam ludzi, którzy jednocześnie zdawali (i dostali się!) na matematykę i na filozofię. A przeciez były wtedy ostre egzaminy wstępne!

    Teraz wolność wyboru studiów i zawodu kończy się z chwilą pójścia do liceum i wyboru profilu. Decydowanie w tym wieku to stanowczo za wczesnie. W mojej klasie maturalnej (wtedy nie było,profilowania) wielu kolegów nie było zdecydowanych niemal do ostatniej chwili, na co pójść, ponieważ mieli szanse dostać się i na ścisłe kierunki, i na humanistyczne.

    Edit: Ja jestem humanistką, ale na maturze zdawałam fizykę. Pamiętam, że przeprowdzałam doświadczenie z promieniami katodowymi i omal mnie przy tym prąd nie kopnąl, aż fizyk się przestraszył, ale zdałam.

  5. przecież pani Witek zapowiedziala juz likwidacje gimnazjów i powrót do 8-letniej szkoły podstawowej i czteroletniego liceum

  6. avatar

    Problemem nie jest  gdzie lub jak,  to łatwo zmienić. 
    Problemem jest kto i co.

    Pisząc nieco brutalnie, żadna urzędnicza pizda (obojętnej jakiej płci) tej różnicy nie zrozumie. Oficjalnie.

  7. Zdjęcie do artykułu wybrałeś super.... Pamiętam takie ławki. 1 klasa gminnej szkoły podstawowej w 1971 roku.... Pozdrawiam

  8. "Państwo przed wojną nie zdaliby matury".
    Powiedział Pan Profesor do studentów IV roku (1987 czy 88).
    Idąc tym tropem, dzisiejsze studia, to takie przedwojenne gimnazjum. I można byłoby powiedzieć: "Państwo przed wojną nie dostaliby się do liceum". Smutne, ale tak to wygląda...

    Boli mnie to, że okrajany jest kanon literatury polskiej....

    I sama nadrabiam zaległości zafundowane przez MEN. Kupiłam w antykwariacie przedwojenne wypisy. I maleńką książeczkę "Co każdy Polak z piśmiennictwa ojczystego koniecznie wiedzieć powinien".

    Na początek - potrzebny jest reprint lub uwspółczesniona wersja legendarnej książeczki, na której wychowały się całe pokolenia... dla najmłodszych.

    Nauczanie historii... kolejny temat-rzeka. Ja miałam w domu odtrutkę.
    Wiedziałam, że co innego było naprawdę, ale nie mogą tego powiedzieć w szkole.

    Włos mi się jeży na samą myśl o kolejnych reformach... Dosłownie, realizowany jest scenariusz ze starej książeczki Pascala Bernardin "Makiawel nauczycielem"...

    Parę ulotnych, smutnych refleksji o edukacji (Zwłaszcza podstawa programowa, pragmatyczne zasady nauczania + Dzień Nauczyciela): http://fraszki-ulotki.info/category/szkola-i-tajne-komplety

  9. avatar

  10. od wzięcia za ryj Broniarza, jego dwóch zastępców i wyprowadzenie ich za ucho z systemu oświaty w Polsce, raz na zawsze. Takiego skomuszałego betonu jak ZNP nie ma nigdzie, nawet w Korei Płn. i na Białorusi!
    Oczywiście jeszcze nikt nie przedstawił projektu reformy, a ci już są przeciw. 
    Ich internetowa strona wygląda jak mauzoleum, a prędkość przewijania porównywalna jest do prędkości modemu z połowy lat 90-tych. 
    Mówią, że górnicy są roszczeniowi, a zobaczcie tych tutaj:

    Za ryj i won z klasy!

  11. Strony