Reklama

Wszyscy czekamy na Godota, czekałem i ja, dość długo czekałem w każdym razie uważałem, że Godot, albo najlepiej ze trzech jest polskiej polityce potrzebny. Przestałem tak uważać. Od kiedy?

Wszyscy czekamy na Godota, czekałem i ja, dość długo czekałem w każdym razie uważałem, że Godot, albo najlepiej ze trzech jest polskiej polityce potrzebny. Przestałem tak uważać. Od kiedy? A od jakiejś godziny. Mniej więcej godzinę temu olśniło mnie i od razu lecę się olśnieniem dzielić. Polsce nie jest potrzebna żadna nowa formacja. Mamy w tej chwili dokładnie to co powinniśmy mieć, jako szanująca się demokracja. Mamy chadecką PO, socjaldemokratyczną SLD, chłopskie PSL, no i narodowe populistyczne PiS. Mówię rzecz jasna o teorii i aspiracjach poszczególnych partii, bo w praktyce żadna z tych partii nie jest definiowalna i to jest problem. Można narzekać na jakość naszej estrady politycznej, ale nie układ, ten teoretyczny układ.

Nie ma potrzeby mnożyć bytów, ponieważ mamy kompletny obraz estrady politycznej, tylko jakość tego obrazu jest nieciekawa. Dojrzałe demokracje nie zmieniają szyldów partyjnych co trzy lata, nawet przy najgłębszych kryzysach patrz afera z Kohlem, czy Watergate. W Polsce takich obyczajów nie ma, w Polsce zmienia się metki, zamiast nieudolnych i skompromitowanych liderów. Zawsze się tak działo z jednym wyjątkiem. Co by nie mówić o SLD, jest to jedyna formacja, która zachowuje się w tym względzie profesjonalnie, jedyna partia, która przetrwała 20 lat. Pozostałe partie są mutacjami, tego co było wcześniej. Nie jest w Polsce potrzebna żadna nowa formacja i nie trzeba być wyjątkowo błyskotliwym analitykiem, żeby dokonać następujących przesunięć.

Jakiś tam ruch społeczny Polska XXI, swoją droga wstydliwość nazywania się partią, jest znamienna, doskonale się mieści w prawym skrzydle PO lub w resztkach zdrowego rozsądku PiS. Inicjatywa Balickiego i Celińskiego to polityczny proszek, dzielenie włosa na czworo, Panowie mogą działać w SDPL, UP, PD, a wszystko razem w SLD. Podobnie z inicjatywami Cimoszewicza i Rosatiego. Startowanie z poziomu zera z zasapanymi i nieco znużonymi lokomotywami politycznymi, takimi jak Rokita, czy Cimoszewicz, wiadomo jak się skończy o ile w ogóle się zacznie.

W USA, WB, czy innych Niemczech nie ma czegoś takiego jak nowa inicjatywa polityczna, jest jasny podział i jedyne co się zmienia, to kierunek i jakość w ramach obowiązujących partii. Jeśli Amerykanin lub Anglik chce coś osiągnąć w polityce, to nie idzie z papierami rejestrowymi do urzędu, ale ze zdjęciem i składką do jednej z kilku partii. Mit głoszący nadejście nowych, młodych, zdolnych, którzy zbudują szyld partyjny jest tylko mitem. Jakim cudem mieliby to zrobić? Bez kasy od starych wyjadaczy i bez dostępu do mediów, które są również w gestii starych wyjadaczy, młodzi sobie mogą pisać prawdy na murach.

Nie budowanie nowych partii, ale ?rozwalanie? jałowych struktur obecnych ugrupowań. Szansa młodych jest tylko w PO, PiS, SLD, PSL, w zależności od tego jakie są ich poglądy. Dziś jest tak, że partie mają liderów i 5 do 10 zaganiaczy medialnych. W związku z tym Polacy są święcie przekonani, że Tusk odchodząc od PO zabija PO, o Kaczyńskim i PiS już nie wspomnę. A niby dlaczego tak ma się dziać, więksi od Tuska i Kaczyńskiego odchodzili i to w atmosferze skandalu, a mimo wszystko niemiecka chadecja nie padła i amerykańscy demokraci żyją. Problemem polskiej polityki nie jest skostnienie szyldów, bo tak naprawdę dorobiliśmy się tego w ostatnich kilku latach i to nie jest złe, problemem jest skostnienie struktur. Rywalizacja powinna się odbywać w ramach istniejących szyldów, tak jak amerykańska kobieta walczyła z amerykańskim Murzynem. Jest tak jak jest, ponieważ w partiach robią karierę zaganiacze, zaganiaczy się eksponuje i sprawia wrażenie, że ?partia to MY?.

Problemem jest napływ, czy brak napływu ?nowych kadr?, bo kto z mózgiem przyjdzie do partii PiS, gdy tam karierę robią bezmózgi. Kto utalentowany przyjdzie do PO, gdy w PO karierę robią ładni lub wierni. Kto uczciwy przyjdzie do SLD, gdy w SLD karierę robią kolesie i w końcu kto niezależny wpadnie do PSL, gdy z PSL żyją rodziny. Przełom nastąpi wówczas, gdy młodzi, zdolni i z mózgami przełamią obrzydzenie i wejdą w skostniałe struktury, by tchnąć ducha. Młodzi powinni wykorzystać nieuczciwy dorobek starych, bo przecież to co widać nie jest tym co się dzieje w środku.

Szyld PO jest dorobkiem kilkudziesięciu tysięcy działaczy, pod tym szyldem ma prawo i obowiązek wybić się każdy, kto wniesie intelekt i jakość. Na sukces Tuska orało tysiące ludzi, podobnie na sukces Kaczyńskiego, tych ludzi nie widać, ponieważ w Polsce nie eksponuje się zdolnej wewnętrznej konkurencji, eksponuje się wierność. W PO wprawdzie powstaje coś na wzór wewnętrznej konkurencji, niestety w ramach skostniałej szpicy, Tusk, Schetyna, Sikorski. W PiS jest jeszcze gorzej, bo tak naprawdę jedynymi zdolnymi zastąpić Kaczyńskiego są lub byli: Dorn i Ziobro.

Jak skończył Dorn wszyscy wiemy, z kolei Ziobro byłby gorszym niż Kaczyński, do tego jako drobny donosiciel zalazł za skórę kolegom i nie ma żadnego zaplecza. Przegrupowanie sił w PiS musiałby się odbyć w dwóch kierunkach. Odpływ rozsądnych do PO i tym samym osłabienie monopolu Tuska. Drugi kierunek musi z PiS zrobić to czym PiS jest, czyli populistyczną, radykalną partią, walczącą z progiem wyborczym. Pozostaje SLD, z który bieda jest największa, bieda kadrowa, historyczna i moralna. No i PSL, które wcześniej czy później musi się przykleić do jakiegoś szyldu jeśli chce przetrwać. Nie ma sensu czekać na nowe szyldy, trzeba się modlić, aby młodym się chciało, w ramach tego co jest i robić coś zupełnie innego. Młodzi muszą być niebywale zdeterminowani i zmotywowani, żeby przełamać nawyki starych, których ci będą bronić jak niepodległości, bo to wszystko co zamiast talentu mają.

Reklama

20 KOMENTARZE

  1. hmmmmm
    Wszystko bardzo pięknie i słusznie, lecz pozostaje jedno ale, ale takie bardzo zasadnicze ale.
    W państwach o ugruntowanych demokracjach systemy partyjne nie powstały z dnia nadzień, były to jednak dość długie procesy. w Niemczech duopole partyjne istnieje w zasadzie od początku lat 60 ubiegłego wieku a i ono zostało w latach 90 silnie przemodelowane. USA czy WB to konstrukcje tworzone przez wiele lat i podlegające w tym czasie jednym w miarę stałym przepisom konstytucyjnym. W naszym kraju jest to dopiero 19 lat budowy. Konstytucja ma dopiero 11 lat a i tak wciąż słychać głosy że należy ja zmienić bo nie jest przystająca do rzeczywistości. Nasz system partyjny dopiero się tworzy.
    Nie jest powiedziane czy za jakiś nawet nieodległy czas nie zostanie on postawiony na głowie poprzez właśnie zmiany konstytucyjne. wystarczy tylko wprowadzić system prezydencki, JOW i brak finansowania partii z budżetu a cały aktualny system okaże się nieprzystający do rzeczywistości.
    O tym że mamy stabilnie ukształtowany system partyjny będziemy sobie mogli porozmawiać za jakieś 50 lat.

    Raz po raz ktoś wieszczy iż wszystko już zostało ukształtowane i że niema miejsca na nowe inicjatywy, i zawsze jakby na tym samym oddechu pojawia się pogląd że wielka grupa milczącej większości niema swojego przedstawicielstwa na scenie politycznej. Nowe pomysły mogą i powinny umiejscawiać się właśnie w tym kręgu, kręgu milczącej większości, zarówno po prawej jak i po lewej stronie

  2. Tym razem się z Tobą nie zgadzam :O)
    Mówisz, że wszystko mamy i wymieniasz m. in. PIS.

    Nie, PISu nie powinno być. Czasy proletariatu minęły. PiS zbiera specyficzny elektorat, co jest niedobre.
    Nie chcę tego wyrazić mocniej, ale wiem, że zrozumiesz o co mi chodzi.
    To idzie od góry, od ludzi, którzy nie powinni być politykami, bo nie zdają sobie sprawy z tego, co robią.

    Dlatego czekam z utęsknieniem na Polskę XXI, która ostatecznie zmiecie PIS ze sceny politycznej. Takiego zastępu jak PIS ma nie być. To wynaturzenie na polskiej scenie politycznej, miejmy nadzieję, że już ostatnie.
    Elektorat PiSu powinien ulokować swoje upodobania w pozostałych ugrupowaniach.

    • Elektorat PiSu powinien ulokować swoje upodobania w pozostałych
      Jakich pozsostałych? W Polsce nie ma żadnych partii, to tylko wywwieszki dla grupek baranów – przewodników stada. U nas, jak narazie, wszystkie działania tzw. partii czy innych ugrupowań lub band skupiają się na wsadzeniu ryja do koryta i trwaniu przy tym korycie jak najdłużej. Każda tzw. partia ma Polskę i nas w tzw. dupie. Im chodzi tylko o koryto i trwanie przy nim.

  3. Matko Kurko, jakie SLD?
    Pozwól, że się nie zgodzę. Po pierwsze primo jakie SLD? Mówisz o tym SLD, które starych, skompromitowanych liderów wymieniło na młodego, niewyraźnego lidera, Olejniczaka? O tym SLD, które lidera Olejniczaka, zmieniło na lidera Zapateralskiego, który pije herbatkę z panem prezydentem i z wdzięczności za zaproszenie do pałacu strzela sobie w nogę i popiera weto? To SLD jest całkowicie wypalone, to SLD nie ma szans na więcej niż 6, czy 7% i to tylko dzięki tym najbardziej lewicowym wyborcom, którzy głosują na SLD z braku alternatywy. Jeśli alternatywa by się pojawiła to SLD dostałoby 3% i bilet w jedną stronę poza wiejską.

    Po drugie primo mamy socjaldemokrację, chadecję, populistów i rolników. A gdzie są liberałowie? Z liberałów mamy tylko konserwatywno-liberalną UPR z 1% poparcia i Korwinem, od którego odcinają się ostatnio nawet partyjni koledzy i socjalliberalną PD z 3% poparcia. PD po połączeniu z SdPl dostanie może z 7, czy 8%, ale to już nie będzie liberalizm, to będzie lewica. Owszem, umiarkowanie liberalna jest PO, ale blokują ją koalicjanci z rodzinnego PSLu i prezydent IV RP z wetem. Do realizacji liberalnych postulatów potrzebna jest PO samodzielna większość i prezydent Tusk, a to jest możliwe najwcześniej za 2 lata.

    Po trzecie primo w Polsce nie ma obecnie żadnego wyboru. Mamy jedną w miarę normalną PO, a poza tym nic. Przecież nikt mi nie wmówi, że PIS jest realną alternatywą dla wyborców PO. PIS osiągnął już swój szczyt możliwości, ten szczyt to 32% i więcej PIS nie dostanie, może dostać najwyżej mniej. PSL też alternatywą nie jest, ta partia istnieje tylko dzięki twardemu elektoratowi na poziomie nieco ponad 5%. No i wreszcie SLD. Teoretycznie możliwy jest układ, w którym PO jest centroprawicą, a SLD centrolewicą, ale raczej nie w tej dekadzie i mam wątpliwości czy na pewno w tym stuleciu. Na razie SLD nie potrafi wybić się na pozycję trzeciej siły politycznej, a działania kolejnych “liderów” nie poprawiają sytuacji.

    Wniosek? Na razie czeka nas dość stabilny układ: PO 50%, PIS 30%, lewica 10%, PSL 5%, pozasejmowy plankton 5%. Układ ten może zostać zmieniony tylko przez:
    1. Śmierć SLD i powstanie na jej miejsce nowej lewicy, albo
    2. Głębokie zmiany w SLD i odbudowa zaufania wyborców ( co może trwać latami ), albo
    3. Głębokie zmiany PIS i przebudowa tej partii w normalną i nowoczesną partię prawicową ( może za jakieś 20 lat tak się stanie to wersja bardzo optymistyczna ), albo
    4. Powstanie jakiejś nowej partii prawicowej, która odebrałaby trochę PISowi, trochę PO i stałaby się dla PO konkurencją.

  4. Między wierszami
    Witaj. Drugim moim ulubionym porównaniem jest modlitwa o zgon krowy sąsiada. Możesz sobie wybudować 1000 basenów i wpuścić źródlaną wodę, dopóki będzie istnieć ściek, bądź pewien, że nie zdążysz odcedzać szumowiny ze swojego akwenu. Tekst jest oczywiście przerysowany, ale z drugiej strony, proces jest możliwy i zachodzi w każdej formacji. Gdyby Olejniczak nie przerwał w połowie być może mielibyśmy socjaldemokrację. W PO po odejściu Rokity mamy inną PO. PiS bez Kaczyńskiego i 10 siepaczy, mógłby się okazać całkiem przyzwoitą prawicą. Myślę, że to nie utopia, to cień szansy, utopią jest nowa formacja, nie ma na to miejsca, ludzi i pieniędzy. Jestem tego pewien.

    • Gdyby babcia miała wąsy…
      to by była dziadkiem.
      Za dużo u ciebie gdybania. Gdyby Olejniczak, gdyby PIS bez Kaczyńskiego, gdyby Polska wygrała Euro. Niestety, w SLD rządzi Napieralski, w PIS Kaczyński, a Polska nie wyszła na Euro z grupy.

      Poniżej zamieściłem moją opinię na temat twojego tekstu. Wniosek, jaki nasuwa się po przeczytaniu moich wniosków jest jeden: zmiana obecnego układu politycznego to kwestia co najmniej kilku, kilkunastu lat. Szansą na zmianę jest głęboka wewnętrzna przemiana PIS i SLD, albo ich zgon. Jest jednak szansa trzecia. Tą szansą jest JOW.

      Jeśli wprowadzone zostaną JOWy podziały partyjne stracą mniej lub bardziej na znaczeniu. Aby jednak wprowadzić JOWy potrzebne są dwa warunki:
      1. Poparcie sejmu.
      2. Poparcie prezydenta.
      Pierwsze jest możliwe za trzy lata, drugie za dwa. Pozostaje więc czekać, mieć nadzieję i cieszyć się, że PO, a nie PIS.

  5. dopiero sie uczymy…
    jeden z ciekawszych tekstow matki-kurki. znakomita analiza naszego folwarku politycznego. no coz, demokracje w Pl mamy od 20 lat, zaledwie. a mechanizmy demokratyczne w Europie tworzyly sie od 200 lat a wiec trudno w tak krotkim czasie aby wytworzyla sie swiadomosc spoleczna, obywatelska. ciagle dziala ideologia, kult wladzy jednostki, zbawiciela narodu, ktoremu nalezy bezwglednie sie podporzadkowac; wszyscy maja wtorowac liderowi, bo on jest mysla swej parti, jedyna. bron boze, jesli ktos ma inne zdanie, a co gorsza sprzeciwia sie.. kupa w d.. i juz nie jest w parti ( ostani taki przyklad to radna z PO zostala wyrzucona z szergow, bo sprzeciwiala sie finasowaniu stadionu Legia). taki mechanizm prowadzi do wyjalowienia z elit, inteligencji czy awangardy z zycia publicznego. czego mamy swietny przyklad we wszytkich mediach ciagle mamy tych samych politykow, ktorzy rzadko kiedy swieca in§eligencja i powtarzaja w kolko to samo.

    matka_kurka podaje nam przyklady za oceanu, jak wyglada pluralizm w partiach ale dlaczego tak daleko szukac, w Europie pra

  6. Cóż nowi zmienią?
    MK proponuje trochę świeżej krwi. Pytanie jak to zrobić. Po drugie, co to zmieni, w tym centralistycznym systemie naszych partii gdzie wszsyscy pracują na lidera. Ktokolwiek nowy dorwie się do władzy, pocznie popełniać stare błędy. Te błędy wymusza istniejący system.

    Zgadzam się z kimś o egocentrycznym nicku “ja”. Jedną z dróg usprawnienia systemu są JOW, czyli upodmiotowienie wyborców. Drugim dobrym pomysłem, który tu widzę to wybory na wojewodów, na wiele możliwych funkcji (na szeryfa może też). To pozwoli nowym , rodzącym się gwiazdom politycznym zaistnieć, skupić wokół siebie poparcie, startować w partyjnych wyborach. Wtedy będziemy mieli naturalną systemową fluktuację kadr polityczny, “wolny rynek” polityczny. No i najważniejsze: wyborczy i doły partyjne większy wpływ na wybór.
    Nie potrzeba nam może nowych partii jak sugeruje MK. Ale o tym niech decydują ludzie aktywni politycznie. Od przybytku partyjnego głowa nie boli. Słabi padną, silni, mądrzy umiejący zdobyć głosy przetrwają i urosną. A my będziemy mieli z czego wybierać.
    Ja teraz jestem w sytuacji głosowania na mniejsze zło. To nie jest komfortowa sytuacja dla wyborcy.

  7. Pytanie techniczne
    Tak sobie czytam, analizuję te teksty, aż w końcu zauważyłem jeden drobny szczegół. Choć gdy mu się przyjrzeć dokładniej, ów szczegół może wiele wyjaśnić. A może tylko mnie się tak wydaje ?
    Zanudzam, teraz konkret: Dlaczego wszystkie daty są tutaj pisane z “amerykańska”? ( mm.dd.rrrr ).
    Mnie w szkole uczono pisać dd.mm.rrrr.
    Później zmieniono na rrrr.mm.dd. – przy czym “stary sposób zapisu” zachował ważność. Dla przykładu:
    28.09.2008. – stary zapis
    2008.09.28. – nowy zapis
    09.28.2008. – zapis “amerykański”

    Boję się myśleć, że to nie przypadek…

  8. Dla uzdrowienia sceny politycznej potrzeba tylko:
    – Jednoosobowych okręgów wyborczych – dla odsiewu plew
    – Finansowania partii z odpisów 1% od podatku PIT – dla określenia rzeczywistego poparcia.
    – Zakazu kandydowania i pełnienia funkcji posła, senatora i prezydenta dla osób z prawomocnymi wyrokami lub toczącymi się sprawami sądowymi – Przedstawiciel Narodu powinien być poza wszelkim podejrzeniem.
    – Odpowiedzialność dziennikarzy za manipulacje i realizację “zleceń partyjnych”. – prostytucja dziennikarska powinna byc tępiona bezwzględnie/

    I to są warunki konieczne, o warunkach wystarczających napiszę, kiedy powyższe zostaną osiągnięte…

    • z pewnymi takimi zastrzeżeniami
      1. JOW – zgoda

      2. Czy finansowanie partii z 1% miałoby się odbyć kosztem organizacji pożytku publicznego? Czy to miałby być INNY 1%? Tak czy inaczej, uważam, że byłoby to pole do popisu dla populistów. Wyobrażam sobie festiwal prezentów dla kolejnych grup wyborców w okresie tuż przed rozliczaniem PITów.

      Ponadto takie finansowanie byłoby czymś w rodzaju weryfikacji partii pomiędzy wyborami, co na pierwszy rzut oka wygląda nieźle. Tylko że w takim układzie nikt nie podejmowałby niepopularnych, a koniecznych decyzji, np. gospodarczych.

      3. Zgoda po trzykroć.

      4. Zgoda, ale jak to weryfikować? Jak odróżnić śledztwo dziennikarskie od pisania na zlecenie? I KTO miałby to weryfikować?

      • Jest znacznie więcej pytań…
        Choćby takie:
        – Kto mnie pytał, czy chcę, żeby z moich podatków, choćby w minimalnym stopniu była finansowana którakolwiek z partii, nie mówiąc już o tym, że finansuje się partie, które mi zupełnie nie odpowiadają?
        – Dlaczego grupa ludzi, którzy zaledwie wykonują zawód dziennikarza, często kiepsko i nieprofesjonalnie, jest chroniona przez prawo znacznie mocniej niż coraz częściej przez nich obrażani i poniżani “zwykli” Obywatele?

        A weryfikacji cywilno-prawnych skutków śledztw dziennikarskich musi dokonywać niezawisły sąd, szybko i zgodnie z zasadą, że nie obszczekany ma udowodnić, że nie jest wielbłądem, tylko publikujący oskarżenia musi dowodzić ich prawdy.
        I nie może być wytłumaczeniem to, że “dochował rzetelności”, bo ma udowodnić, że napisał prawdę a nie, że “próbował”.