Reklama

Z niepokojem i troską obserwuję od jakiegoś czasu szerzące się w społeczeństwie,

Z niepokojem i troską obserwuję od jakiegoś czasu szerzące się w społeczeństwie,
a dokładniej w internetowym jego obrazie, wystąpienia, głosy i wrzaski wszelkiej maści radykałów, awanturników i ludzi o nikczemnej kondycji psychicznej, którzy dla swoich pięciu minut, dla chwili sławy, rozgłosu, czy nawet indywidualnej w swym jednoosobowym gronie satysfakcji, starają się przemycać, wciskać czy wręcz wywrzaskiwać treści nie tylko społecznie szkodliwe, ale wręcz niebezpieczne.
Od zarania dziejów istnieli, istnieją i istnieć będą osobnicy, których jedynym celem, jedyną istotą, jedyną satysfakcją, jest jątrzyć, kopać dołki, szkodzić. Istotą ich charakteru, ich jestestwa, ich duszy i ducha, jest bezinteresowna walka z tym, co większość społeczeństwa rozumnie nazywa postępem.
Nieważnym jest obiekt ataku, krytyki, napaści. Ważna jest sama napaść właśnie, atak i krytyka.
Nieważne kogo i za co, ważne żeby walić za wszystko i każdego, walić równo, mocno i ze wszystkich sił, walić tak, aby kamień się na kamieniu nie ostał.
Istotnym jednak jest, że w swej patologicznej wręcz agresji, nie walą nigdy na oślep, a starannie wybierają obiekt ataku. Przywalić każdemu? Jak najbardziej. Ale w odpowiednim czasie i momencie. Ważne jest chwilowe zainteresowanie mediów, opinii publicznej, środowiska eksperckiego, kościoła, kogokolwiek. Ważne, aby temat był „na topie”, był lotny, interesujący i aktualny. Tylko w takim wypadku można liczyć że choć minimalnie uda się zaistnieć, przebić, być dostrzeżonym. Wszak wrzaski na temat o którym się aktualnie nie mówi, nie pisze, nie dyskutuje, nie mogą wzbudzić zainteresowania. Wieczny krytykant nie potrafi bowiem „stworzyć” tematu. Nie potrafi dostrzec ciekawego problemu, nagłośnić go, opisać i „sprzedać”. On żyje i żywi się tym, co inni odkryli, opisali, ukazali. Tematy niemedialne nie interesują naszego radykała, choćby obiektywnie były ważne i społecznie istotne. Bezdomność, głód w Afryce, umieralność niemowląt.
O tym media obecnie nie piszą, więc te tematy nie interesują wiecznie głodnych sensacji sił resentymentu. Ale kryzys, pandemia grypy, zmiany klimatyczne, jak najbardziej. O tym jest głośno, o tym się mówi i pisze, tym zajmują się politycy, badacze, eksperci. I to będzie natychmiast pożywką dla wiecznego krytykanta. Tu znajdzie swoje środowisko, swojego żywiciela, którego, niczym wirus, natychmiast zaatakuje. Zaatakuje by jątrzyć, szkodzić, zniszczyć, w miarę sił i środków jakie posiada. To jest bowiem celem jego istnienia, działania, życia, celem, kierunkiem, planem i strategią. Wszelkie działania jakie podejmie na tym polu sprowadzają się do jednego.
Wydalić z siebie, wyrzucić, rozprzestrzenić i zarazić jak największą masę odbiorców. Zarazić zwątpieniem, pesymizmem, niechęcią i niewiarą. Sponiewierać, obrzydzić, uwstecznić. Oto resentyment w całej swojej krasie, swojej pełni, swej zgniłej dumie.
Pandemia grypy? Bzdura! Nie ma żadnej pandemii! Wszystko to spisek środowisk medyczno- farmaceutycznych, głupi ci, durni ci co ich słuchają. Co z tego że miliony ludzi na świecie chorują, a tysiące umierają. Bzdura. Matactwo. Oszustwo. Że jest szczepionka? Nic to. Szczepionka bardziej szkodzi niż śmiertelna choroba, broń boże się nie szczepić, bo rtęcią was, trądem i cholerą zarażą.
Kryzys? Sztucznie go wywołali, nie ma kryzysu, jest spisek, spisek bankowców, spisek przywódców państw. Przyjrzyjcie się kto na tym zarobił? Nie wiecie? Ja wam to powiem. Oni są winni! Oni, tamci, ci, owi. Cechą strategii wiecznego jątrzyciela jest bowiem to, że zawsze są jacyś oni. Mogą być to Żydzi, rząd, masoni, korporacje, tajne służby czy nawet kosmici. Ważne by byli, ważne, by wywołać w odbiorcy poczucie zagrożenia, osamotnienia, osaczenia i braku nadziei. Skoro mój własny rząd spiskuje przeciw mnie, skoro spiskuje firma dla której pracuję, lekarz, u którego się leczę, weterynarz, do którego prowadzam psa, komu mogę zaufać, na kim polegać, na czym się oprzeć? O to właśnie chodzi krytykantowi, to jego droga i cel. Zniszczyć autorytety, zdeptać poczucie bezpieczeństwa, wywołać strach i zamęt.
Można zapytać: po co? Po co ten duch, upiór, fan i nosiciel resentymentu, robi to, co robi? Co jego celem, intencją, zamiarem? Na czy polega duch jego wiecznej batalii, po co ta walka ze wszystkim i wszystkimi? Z urzędem, rządem, instytucjami, organizacjami, z całym światem, ba, z wszechświatem? Po co? No po co?
Po prostu. Po to. Ot tak. Zwyczajnie. Dla samej chęci szkodliwego działania. Dla zwykłej chęci czepiania się wszystkich i każdego. Dla samego krytykanctwa, dla czystej radości szkodzenia, obrzydzania, opluwania i niszczenia. Po to, i tylko po to.
Rycerz resentymentu bowiem nie podaje rozwiązań, nie szuka recept, nie stara się, na gruzach starego ustroju, budować nowych gmachów prawdziwego, właściwego porządku. On potrafi jedynie niszczyć, burzyć, demolować. Jego ideą, jego szczęściem, jest zrównać wszystko z ziemią i patrzeć. Patrzeć na dymiące zgliszcza. Patrzeć na kręcące się po tych zgliszczach, ogłupiałe ofiary. Patrzeć na trupy dziobane przez ptactwo. Patrzeć, wdychać dym spalenizny, słuchać jęków ofiar, i uśmiechać się, radować i napawać z udanego dzieła zniszczenia.
Skąd biorą się tacy ludzie? Gdzie szukać przyczyn takiego zjawiska? Dlaczego tak się dzieje? Czy to znak naszych nowych, zdegenerowanych czasów? Niekoniecznie. Śmiało można stwierdzić, że z pewnością nie. Znakiem naszych czasów nie są degeneracja, skarlenie i upadek, jak tego z pewnością chciałby nasz niegodziwy antybohater. Znakiem naszych czasów jest masowy dostęp do informacji, oraz masowa możliwość publicznej wypowiedzi, jaką zapewnia nam tak młode, a tak już powszechne medium, jakim stał się internet. Każde społeczeństwo, w każdym etapie swego rozwoju, generowało, generuje i będzie generować pewien śladowy procent indywiduów, których celem, sensem i treścią jest właśnie szerzenie tej kwaśnej, stęchłej i zgniłej choroby resentymentu.
Cechą naszych czasów nie są narodziny szerzycieli resentymentu. Cechą naszych czasów jest to, że w wolnych, demokratycznych społeczeństwach wielkiej globalnej wioski, mają oni prawo, oraz mają środki, do wyrażania swoich poglądów, epatowania swoją chorobą, oraz do prób rozprzestrzeniania jej na innych. Nie możemy, a wręcz nie powinniśmy im tego zabraniać. Taka jest cena naszego wielkiego dorobku, jakim jest zbudowanie wolnych, demokratycznych społeczeństw.
Co zatem zrobić? Od nas jedynie zależy, czy nadstawimy ucha „oświeconym prawdom” głoszonym przez fałszywych proroków. Czy pozwolimy by jad zgnilizny sączył się w nasze uszy. Czy będziemy zaprzątać sobie głowę światowymi spiskami, knowaniami rządów by wszystkich nas wytruć i uśmiercić, morderczymi planami najeźdźców z Alfy Centaurii, którzy ukryci wśród ziemian planują naszą zagładę. Czy może zrobimy to, co każdy rozsądny człowiek zrobiłby na naszym miejscu? Odwrócimy się plecami i nie damy ucha rzeczom, na które szkoda naszego czasu, uwagi i zdrowia? Choć wrzaski szaleńca mogą być i są nieprzyjemne dla słuchu, nikt nam nie każe ich słuchać, nie musimy szukać towarzystwa szaleńców.
A zresztą. Czyż nie jest tak, że mimo psów szczekania, karawana jedzie dalej?
dr Hiena Na Smyczy Koncernów

P.S. Tekst nie jest moim stanowiskiem w poruszanych tu sprawach. Do jego napisania natchnął mnie Matka Kurka, jednak nie dotyczy on bezpośrednio jego osoby. Tekst jest próbą skonstruowania czegoś, co mogłoby powstać jako krytyka pojawiających się nie tylko na tym portalu głosów, że świat nie wygląda tak, jak nam oficjalna linia pokazuje. Krytyka ta znalazłaby na pewno wielu zwolenników, ponieważ wielu piszących w necie i nie tylko (a z których opiniami,dodam, częto się zgadzam), popełnia podstawowy błąd, czy też grzech publicysty: grzech pychy.
Moja racja jest najmojsza, a kto mi racji nie przyzna głupi jest, lub nawet gupi.
Przemawianie do „ciemnego luda”z pozycji oświeconego proroka, z pozycji: ja mądry, ty głupi, więc słuchaj, wzbudza zawsze automatyczny sprzeciw, choćby przemawiający rację miał. Na tym między innymi popłynął Kaczyński, czego nie żałuję, żałuję że Kurak idzie tą samą drogą, którą niejednokrotnie opisywał i krytykował. Zapomina Kurak, choć jako kształcony socjolog wiedzieć powinien, że zaufanie do instytucji, rządów i organizacji nie tyle z frajerstwa i głupoty się bierze, ile z jednaj z podstawowych po jedzeniu i piciu potrzeb, które człowiek jako byt biologiczny posiada: potrzeby poczucia bezpieczeństwa. Warto o tym pamiętać i słowem obraźliwym nie szafować. Pamiętać, zakonotawać, uwzględnić, zamiast od głupków, matołów wyzywać.
To wszystko co chciałem powiedzieć.

Reklama

P.S.2(dodane później, bo trzeba) Jednak nie wszystko 🙂
Sam siebie zazwyczaj rozumiem, co nie znaczy że inni muszą, zakładać tak jest głupotą i narcyzmem. Napisałem tekst w taki sposób, w jaki mógłby go napisać któryś z dziennikarzy “pierwszego, oficjalnego nurtu”, dziennikarzy na smyczy, dziennikarzy czy tam felietonistów, których interesem i żerem jest histeria z grypą i tym podobne, dziennikarzy za którymi sam nie przepadam.
Opinią moją jest to, co dopisałem w P.S. a co oznacza: wyjaśniaj, ale nie obrażaj.
To już chyba wszystko co chciałem powiedzieć,
dr Hiena Na Smyczy Koncernów
komentarze: szukrijew

Reklama

53 KOMENTARZE

  1. To jest klasyka gatunku
    To jest klasyka gatunku zwanego: “projekcja”. Przez cały tekst perorujesz o radykalnych stanowiskach, epatując emocjonalnym stylem, który jest co najmniej zamordystyczny. By na końcu napisać, że Ty to fajny, bo dyplomata jesteś. Nie w tym problem, czy ktoś pisze radykalnie, czy dyplomatycznie, ale problem w tym co pisze i jak to argumentuje. Z twego tekstu się dowiedziałem, że pandemia i CO2 nas zabije, ponieważ ludzie się brzydko wyrażają i radykalizują. Wybacz kolejną rewizjonistyczną tezę, ale to są efekciarskie bzdury.

    PS Nie chcę już Cię pognębiać i sięgać do archiwum Twoich tekstów, bo Ciebie akurat zdecydowanie kojarzę ze stylem radykała. Przy pisaniu takich tekstów trzeba być Matką Teresą, albo założyć, że się kręci bat na własną dupę.

    • A mogłem to drugie p.s. dopisać… zamiar był.
      Styl jest celowo taki, jaki jest, bo tekst jest też krytyką moralistów piszących w oficjalnych mediach,
      błędy, głównie nasranie w tekście synonimów, też są celowe. Brzmi jak projekcja, bo miał tak brzmieć: jak projekcja, w dodatku pseudointelektualna.
      Ale przejdźmy do rzeczy. Zawsze uważałem że na błędach człowiek się uczy. Przytoczę tu taką historyjkę. Bardzo dobry mój kumpel ze studiów, niegdyś muzyk, powiedział mi kiedyś, że nie lubi Kazika. Zarówno jako osoby, jak i kazikowego śpiewania. Zapytałem dlaczego? Dlatego że Kazik jest fałszywy, niewiarygodny w tym co robi. Śpiewa np. taką “Wódkę” a sam na każdej imprezie uchlewa się do nieprzytomności. Stwierdziłem na to że jedno nie wyklucza drugiego. Można robić pewne rzeczy i nie być z nich dumnym, równocześnie przestrzegając przed tym innych. Czyj głos w kampanii antyalkoholowej jest wiarygodniejszy, abstynenta czy alkoholika?
      Możesz mi słusznie powiedzieć: przyganiał kocioł garnkowi.
      Odpowiem, racja, ale to, że sam popełniam błędy, nie znaczy że nie mogę ich dostrzec u innych.

      Aha. Z mojego tekstu miałeś się dowiedzieć, jak Cię ludzie mogą, z powodu pychy i nadużywania słowa “idiota” postrzegać, tyle że w formie przerysowanej.

      • Zaraz, zaraz, piszesz protest
        Zaraz, zaraz, piszesz protest song przeciw radykalizowaniu postaw, językiem radykalnym. Moralizujesz przeciw moralizowaniu. Potępiasz potępianie i w końcu z rozbrajającą szczerością stwierdzasz, że sam robisz to co krytykujesz. Albo mamy tu do czynienia z dziełem epokowym, typu pętla w pętli i na tej pętli jeszcze jedna pętla, albo z dokładaniem swojej cegiełki. Może zbyt prosty jestem, ale ja tu cegłę widzę.

        CO2 i inne pandemie to są tematy ważne i niezwykle prosto nałapać punktów nawołując jak “naukowcy” do słuchania telewizyjnych racji. Ja tam nie wiem, słucham organizacji i autorytetów. Problem polega na tym, że takie efekciarstwo intelektualne, to jest argument wstępny i konieczny, do wciskania łzawego kitu pod tytułem kupmy miliard szczepionek, bo zabija nas grypa, albo zatkajmy krowom wyloty, by się potopimy. Możemy pogadać radykalnie lub dyplomatycznie, ale konkretnie. Jeśli twierdzisz, że emisja CO2 to zagłada, nie ściema, zajrzyj z łaski swojej chociaż do podstawowych danych, a dowiesz się, że CO2 emitowane przez cżłowieka, to zaledwie kilka procent całej emisji. Więcej krowa napierdzi niż wszystkie fabryki i samochody razem wzięte. Konkret, liczy się tylko konkret w takich debatach, a nie mniej lub bardziej projekcyjna zbitka słów, co by ładnie brzmiała. Używam języka radykalnego, ponieważ przebić się przez propagandę można tylko takim językiem. O szkole krytycznej i “autorytetu” już opowiadałem, a gadanie o kwestionowaniu wszystkiego i podejrzewanie o spisek weterynarza, to czyste efekciarstwo, retoryka naprawdę banalna. Nie podejrzewam o wszystko, podejrzewam o dymanie mnie na grypie i CO2, do mojego weterynarza ma spore zaufanie.

        • Tekst o szkole krytycznej i autorytetu,
          to moim zadaniem jedna z lepszych rzeczy jakie napisałeś w tym roku. Co do mojego tekstu, zapomnij przez chwilę o mnie. Wyobraź sobie że wszystko, poza P.S. napisali Migalski z Królem a Orzechowski robił korektę. Coś takiego chciałem osiągnąć, no, może Migalski nie pasuje, bo on by wulgarniej napisał, ale coś w tem deseń.
          Teraz o tobie. Merytorycznie się często z Tobą zgadzam, radykalizm w głoszeniu tez mi nie przeszkadza, ostry język lubię ale… Stosunek do czytalnika: posłuchajcie matoły co wam JA powiem, juz nie. Nie oświecisz głupiego dając mu do zrozumienia przy każdej okazji że jest głupkiem, zrazisz go i ca buca Cię uzna,to raz.
          Dwa, mało tutaj mamy głupków, których oświecać trzeba. Wielu się przwinęło, ale nie zabawili.
          Trzy. Jak zwykle jako autor tekstu, wiem co miałem na myśli, a co czytelnik wyniesie, to juz i jego interpretacja i moja słabość, że nie przekazałem tak, by jasnym było o co chodzi. Ale po to mamy tutaj mozliwość komentowania i dyskutowania.
          Więc jeszcze raz dla jasności. Tekst napisałem, wcielając się, czy tam próbując, w typowego przedstawiciela mediów masowych, któremu by do głowy przyszło napisać cos na taki temat. Myślę że wielu z nich mogłoby tak potraktować Twój tekst o CO2. Tak to sobie wyobrażam.
          P.S. ma to wyjaśnić, widać nie dość się postarałem, aby to jasnym było.

          • No cóż brzmi to już całkiem
            No cóż brzmi to już całkiem inaczej, a pewnie, że ja bucem jestem i mówię to bez ironii. Tak uważam za idiotów nie tych co mają wątpliwości, tudzież widzą problemy w grypie i CO2, ale tych co jak idioci powtarzają propagandowe bzdury, bo ktoś im wytłumaczył, że inteligentny człowiek tak powinien. Prosty i szczery chłopak jestem nic na to nie poradzę, dla mnie tylko idiota może powoływać się wprost czy między wierszami na: “bo tak UE powiedziała, albo WHO, albo autorytet”. Ten rodzaj idioty wywołuje we mnie alergię, to jest idiota wegetatywny, karmiony z medialnej szprycy. Mam kłamać, że uważam inaczej? To grzech, a ja chce w butach do nieba.

          • No widzisz.
            Dlatego mam prawo i obowiącek do krytyki twojego pisania. Jak buc bucowi i cham chamowi.
            Ważne zresztą, bu bucem i chamem bywać, nie być.

  2. To jest klasyka gatunku
    To jest klasyka gatunku zwanego: “projekcja”. Przez cały tekst perorujesz o radykalnych stanowiskach, epatując emocjonalnym stylem, który jest co najmniej zamordystyczny. By na końcu napisać, że Ty to fajny, bo dyplomata jesteś. Nie w tym problem, czy ktoś pisze radykalnie, czy dyplomatycznie, ale problem w tym co pisze i jak to argumentuje. Z twego tekstu się dowiedziałem, że pandemia i CO2 nas zabije, ponieważ ludzie się brzydko wyrażają i radykalizują. Wybacz kolejną rewizjonistyczną tezę, ale to są efekciarskie bzdury.

    PS Nie chcę już Cię pognębiać i sięgać do archiwum Twoich tekstów, bo Ciebie akurat zdecydowanie kojarzę ze stylem radykała. Przy pisaniu takich tekstów trzeba być Matką Teresą, albo założyć, że się kręci bat na własną dupę.

    • A mogłem to drugie p.s. dopisać… zamiar był.
      Styl jest celowo taki, jaki jest, bo tekst jest też krytyką moralistów piszących w oficjalnych mediach,
      błędy, głównie nasranie w tekście synonimów, też są celowe. Brzmi jak projekcja, bo miał tak brzmieć: jak projekcja, w dodatku pseudointelektualna.
      Ale przejdźmy do rzeczy. Zawsze uważałem że na błędach człowiek się uczy. Przytoczę tu taką historyjkę. Bardzo dobry mój kumpel ze studiów, niegdyś muzyk, powiedział mi kiedyś, że nie lubi Kazika. Zarówno jako osoby, jak i kazikowego śpiewania. Zapytałem dlaczego? Dlatego że Kazik jest fałszywy, niewiarygodny w tym co robi. Śpiewa np. taką “Wódkę” a sam na każdej imprezie uchlewa się do nieprzytomności. Stwierdziłem na to że jedno nie wyklucza drugiego. Można robić pewne rzeczy i nie być z nich dumnym, równocześnie przestrzegając przed tym innych. Czyj głos w kampanii antyalkoholowej jest wiarygodniejszy, abstynenta czy alkoholika?
      Możesz mi słusznie powiedzieć: przyganiał kocioł garnkowi.
      Odpowiem, racja, ale to, że sam popełniam błędy, nie znaczy że nie mogę ich dostrzec u innych.

      Aha. Z mojego tekstu miałeś się dowiedzieć, jak Cię ludzie mogą, z powodu pychy i nadużywania słowa “idiota” postrzegać, tyle że w formie przerysowanej.

      • Zaraz, zaraz, piszesz protest
        Zaraz, zaraz, piszesz protest song przeciw radykalizowaniu postaw, językiem radykalnym. Moralizujesz przeciw moralizowaniu. Potępiasz potępianie i w końcu z rozbrajającą szczerością stwierdzasz, że sam robisz to co krytykujesz. Albo mamy tu do czynienia z dziełem epokowym, typu pętla w pętli i na tej pętli jeszcze jedna pętla, albo z dokładaniem swojej cegiełki. Może zbyt prosty jestem, ale ja tu cegłę widzę.

        CO2 i inne pandemie to są tematy ważne i niezwykle prosto nałapać punktów nawołując jak “naukowcy” do słuchania telewizyjnych racji. Ja tam nie wiem, słucham organizacji i autorytetów. Problem polega na tym, że takie efekciarstwo intelektualne, to jest argument wstępny i konieczny, do wciskania łzawego kitu pod tytułem kupmy miliard szczepionek, bo zabija nas grypa, albo zatkajmy krowom wyloty, by się potopimy. Możemy pogadać radykalnie lub dyplomatycznie, ale konkretnie. Jeśli twierdzisz, że emisja CO2 to zagłada, nie ściema, zajrzyj z łaski swojej chociaż do podstawowych danych, a dowiesz się, że CO2 emitowane przez cżłowieka, to zaledwie kilka procent całej emisji. Więcej krowa napierdzi niż wszystkie fabryki i samochody razem wzięte. Konkret, liczy się tylko konkret w takich debatach, a nie mniej lub bardziej projekcyjna zbitka słów, co by ładnie brzmiała. Używam języka radykalnego, ponieważ przebić się przez propagandę można tylko takim językiem. O szkole krytycznej i “autorytetu” już opowiadałem, a gadanie o kwestionowaniu wszystkiego i podejrzewanie o spisek weterynarza, to czyste efekciarstwo, retoryka naprawdę banalna. Nie podejrzewam o wszystko, podejrzewam o dymanie mnie na grypie i CO2, do mojego weterynarza ma spore zaufanie.

        • Tekst o szkole krytycznej i autorytetu,
          to moim zadaniem jedna z lepszych rzeczy jakie napisałeś w tym roku. Co do mojego tekstu, zapomnij przez chwilę o mnie. Wyobraź sobie że wszystko, poza P.S. napisali Migalski z Królem a Orzechowski robił korektę. Coś takiego chciałem osiągnąć, no, może Migalski nie pasuje, bo on by wulgarniej napisał, ale coś w tem deseń.
          Teraz o tobie. Merytorycznie się często z Tobą zgadzam, radykalizm w głoszeniu tez mi nie przeszkadza, ostry język lubię ale… Stosunek do czytalnika: posłuchajcie matoły co wam JA powiem, juz nie. Nie oświecisz głupiego dając mu do zrozumienia przy każdej okazji że jest głupkiem, zrazisz go i ca buca Cię uzna,to raz.
          Dwa, mało tutaj mamy głupków, których oświecać trzeba. Wielu się przwinęło, ale nie zabawili.
          Trzy. Jak zwykle jako autor tekstu, wiem co miałem na myśli, a co czytelnik wyniesie, to juz i jego interpretacja i moja słabość, że nie przekazałem tak, by jasnym było o co chodzi. Ale po to mamy tutaj mozliwość komentowania i dyskutowania.
          Więc jeszcze raz dla jasności. Tekst napisałem, wcielając się, czy tam próbując, w typowego przedstawiciela mediów masowych, któremu by do głowy przyszło napisać cos na taki temat. Myślę że wielu z nich mogłoby tak potraktować Twój tekst o CO2. Tak to sobie wyobrażam.
          P.S. ma to wyjaśnić, widać nie dość się postarałem, aby to jasnym było.

          • No cóż brzmi to już całkiem
            No cóż brzmi to już całkiem inaczej, a pewnie, że ja bucem jestem i mówię to bez ironii. Tak uważam za idiotów nie tych co mają wątpliwości, tudzież widzą problemy w grypie i CO2, ale tych co jak idioci powtarzają propagandowe bzdury, bo ktoś im wytłumaczył, że inteligentny człowiek tak powinien. Prosty i szczery chłopak jestem nic na to nie poradzę, dla mnie tylko idiota może powoływać się wprost czy między wierszami na: “bo tak UE powiedziała, albo WHO, albo autorytet”. Ten rodzaj idioty wywołuje we mnie alergię, to jest idiota wegetatywny, karmiony z medialnej szprycy. Mam kłamać, że uważam inaczej? To grzech, a ja chce w butach do nieba.

          • No widzisz.
            Dlatego mam prawo i obowiącek do krytyki twojego pisania. Jak buc bucowi i cham chamowi.
            Ważne zresztą, bu bucem i chamem bywać, nie być.

  3. Mnie nic nie boli, mnie wkurwia to,
    że ktoś psuje własną markę i portalu przy okazji. Wkurwia podwójnie, bo markę ową cenię i lubię.
    Można robić wszystko, w granicach prawa? Jasne. Ale po co podcinać własną gałąź. Przeczytałem tekst o CO2 dziś i kropla, czara, ju noł. Można, ale nie należy zniechęcać czytelnika, można ale nie należy dawać “wrogowi” kij do ręki. Jeśli masz jakąś misję, a zdaje się że Matka Kurka ma, nie pisuje tylko żeby pomarudzić, powinieneś przyciągać czytelnika, nie odstraszać. Wyobraź sobie teoretycznie coś takiego: na polityce i innych rzeczach znasz się tak sobie, ale co tam, poczytać można, dlaczego nie. Zasłyszałeś z pantofla o takich Kontrowersjach, no to “se” wchodzisz zobaczyć co to.
    -O, proszę, o emisji CO2 tekst, słyszałem, ciekawi mnie, poczytam. No i czytasz: Witaj debilu, mam dla ciebie dwie wiadomości, złą i dobrą. Zła jest taka, że jesteś debilem. Dobra, że mogę cię z tego wyleczyć.
    Co robisz? A idziesz “se” precz i nigdy nie wracasz.
    Potem czytasz takiego Migalskiego, Kaczyńskiego, czy innego tytana intelektu, że w internecie to piwo, porno i bluzgi i że poważna debata to się w poważnych mediach toczy. Łatwiej dasz ucho po tekście Kury, niż przed.
    A że przerysowałem? A czy Migalski nie przerysuje? On Kurakowi jeszcze pedofilię, nekrofilię i kanibalizm dorzuci. Że bzdurę napisze? Jasne. Ale smród zostanie. Że nieistotne co sobie ktetyn-czytelnik Migalskiego pomyśli? My ponad to, my mądrzejsi, nam zwisa? To po co ten portal? Jak sami wiemy, to sami sobie tłumaczyć nie musimy. Jeśli Kontrowersje mają się rozwijać i przyciągać czytelnika, to niestety, trzeba kłapaczkę nieco pohamować. Niech w teście będzie: redaktor co gada bzdury jest debil. Blondyna z radia jest kretynka. Polityk jest debil, ok. Ale ty debil jesteś bo wierzysz… To utwierdzi w wierze nawet takiego, co gotów był przestać wierzyć. Taka ludzka natura. Kto nas obraża, ten wróg i nie ma znaczenia, dobrze czy źle gada, prawdę mówi czy nie.

      • Domyślam się o co chodzi.
        Odpowiedź brzmi nie. Dziś jest dziś, wczoraj było wczoraj.
        Nie ciskaj się, tylko popatrz chłodno. Przyciągasz czytelnika idiotą czy nie?
        Z kaznodziejką pudło, z terapią bliżej, choć nie psycho. Terapeutą akurat jestem “wyszkolonym”.

        • Oczywiście, że przyciągam.
          Oczywiście, że przyciągam. tekst ma ponad 1000 odsłon. Ciebie też przyciągnął i nie tylko, nawet odebrałeś go osobiście i popełniłeś własny, ale średnio przyciąga czytelnika. Cały dzień na SG i 300 odsłon. Ochłoń, pomyśl co spieprzyłeś w tekście, to powinno być o tyle łatwe, że cały czas popełniasz ten sam błąd. Jesteś blisko dobrego pisania.

          • Mój jest podpisany “szukrijew”.
            Ot, różnica. 3x więcej odsłon, a nick twój dość znany, mój nie. Właśnie pisałem o psuciu marki. Ja sądzę, że gdybyś nie obrażał odbiorcy, mogłoby być więcej. I nie obrażaniem się marki dorobiłeś. Ty sądzisz, że dzięki temu klikalność rośnie. Ja nie. I co? Pouważać sobie możemy.
            Kto ma rację?

            Aha. Osobiście go nijak nie odebrałem, bo zmianami klimatu średnio się interesuję. Jeśli wydaje ci się że napisałem , co napisałem, bo się poczułem dotknięty, to nawet w płot nie trafiłeś.
            Bardziej mnie ciekawiły te o grypie.

          • Ale ja nie obrażam odbiorcy,
            Ale ja nie obrażam odbiorcy, ja tylko wskazuję idiotów. Zgodzisz się chyba, że idioci istnieją. Natomiast jeśli chodzi o klikalność, to Ty sobie możesz uważać co Ci się podoba, ale 1100 różni się od 380 matematycznie, nie metaforycznie. Klikalność mierzy się liczbami, nie Twoją retoryką. Nie muszę nikogo obrażać dla klikalności, po prostu napisałem dobry tekst, a Ty taki sobie.

          • Nie mam pojęcia ile miał
            Nie mam pojęcia ile miał Palikot, a Ty się musisz zdecydować o czym chcesz gadać, o pisaniu czy klikalności, o idiotach, czy o odbiorcach. Do jutra się zastanów, bo jam mam już na dziś dość gadania z Tobą.

    • Poddaję się. “Ale ty debil
      Poddaję się. “Ale ty debil jesteś bo wierzysz… To utwierdzi w wierze nawet takiego, co gotów był przestać wierzyć. Taka ludzka natura.” Nie jestem ludź jak mi to tym tekstem udowodniłeś. Dla mnie mnie ma znaczenie czy ten, kto mnie “obraża” mówi, moim zdaniem, prawdę, albo czy przynajmniej daje mi do myślenia. ZAWSZE czytam do końca i dopiero potem wyciągam wnioski. Zgadzam się, albo nie.
      Nie jestem ludź, ale za totalnego debila się nie uważam. Z zasady się nie obrażam, bo albo nie mam za co, albo na kogo.

      • Powiadasz, żeś nie ludź?
        A ja powidam, tekst mój w kategorii “polityka, gospodarka, społeczństwo” umieściłem, nie “społeczność portalu”. Bo chociaż “idioty” nie dotyczą większości z tutaj obecnych, to są poza portalem jeszcze inne ludzie. Jak tam twoi znajomi, rodzice? Leją na grypę i szczepionki, czy może idiotycznie się boją? A babcie, dziadkowie? Wierzą że misie polarne utoną, czy inteligentnie widzą w tym interes? Idiotą rzucać łatwo, nie patrząc nawet w kogo i po co się wali.
        Tym razem ja emocjonalnie, nie racjonalnie, do tematu podchodzę. Zgody na to nie daję. Zwłaszcza że się już z tego świecka tradycja zrobiła.

  4. Mnie nic nie boli, mnie wkurwia to,
    że ktoś psuje własną markę i portalu przy okazji. Wkurwia podwójnie, bo markę ową cenię i lubię.
    Można robić wszystko, w granicach prawa? Jasne. Ale po co podcinać własną gałąź. Przeczytałem tekst o CO2 dziś i kropla, czara, ju noł. Można, ale nie należy zniechęcać czytelnika, można ale nie należy dawać “wrogowi” kij do ręki. Jeśli masz jakąś misję, a zdaje się że Matka Kurka ma, nie pisuje tylko żeby pomarudzić, powinieneś przyciągać czytelnika, nie odstraszać. Wyobraź sobie teoretycznie coś takiego: na polityce i innych rzeczach znasz się tak sobie, ale co tam, poczytać można, dlaczego nie. Zasłyszałeś z pantofla o takich Kontrowersjach, no to “se” wchodzisz zobaczyć co to.
    -O, proszę, o emisji CO2 tekst, słyszałem, ciekawi mnie, poczytam. No i czytasz: Witaj debilu, mam dla ciebie dwie wiadomości, złą i dobrą. Zła jest taka, że jesteś debilem. Dobra, że mogę cię z tego wyleczyć.
    Co robisz? A idziesz “se” precz i nigdy nie wracasz.
    Potem czytasz takiego Migalskiego, Kaczyńskiego, czy innego tytana intelektu, że w internecie to piwo, porno i bluzgi i że poważna debata to się w poważnych mediach toczy. Łatwiej dasz ucho po tekście Kury, niż przed.
    A że przerysowałem? A czy Migalski nie przerysuje? On Kurakowi jeszcze pedofilię, nekrofilię i kanibalizm dorzuci. Że bzdurę napisze? Jasne. Ale smród zostanie. Że nieistotne co sobie ktetyn-czytelnik Migalskiego pomyśli? My ponad to, my mądrzejsi, nam zwisa? To po co ten portal? Jak sami wiemy, to sami sobie tłumaczyć nie musimy. Jeśli Kontrowersje mają się rozwijać i przyciągać czytelnika, to niestety, trzeba kłapaczkę nieco pohamować. Niech w teście będzie: redaktor co gada bzdury jest debil. Blondyna z radia jest kretynka. Polityk jest debil, ok. Ale ty debil jesteś bo wierzysz… To utwierdzi w wierze nawet takiego, co gotów był przestać wierzyć. Taka ludzka natura. Kto nas obraża, ten wróg i nie ma znaczenia, dobrze czy źle gada, prawdę mówi czy nie.

      • Domyślam się o co chodzi.
        Odpowiedź brzmi nie. Dziś jest dziś, wczoraj było wczoraj.
        Nie ciskaj się, tylko popatrz chłodno. Przyciągasz czytelnika idiotą czy nie?
        Z kaznodziejką pudło, z terapią bliżej, choć nie psycho. Terapeutą akurat jestem “wyszkolonym”.

        • Oczywiście, że przyciągam.
          Oczywiście, że przyciągam. tekst ma ponad 1000 odsłon. Ciebie też przyciągnął i nie tylko, nawet odebrałeś go osobiście i popełniłeś własny, ale średnio przyciąga czytelnika. Cały dzień na SG i 300 odsłon. Ochłoń, pomyśl co spieprzyłeś w tekście, to powinno być o tyle łatwe, że cały czas popełniasz ten sam błąd. Jesteś blisko dobrego pisania.

          • Mój jest podpisany “szukrijew”.
            Ot, różnica. 3x więcej odsłon, a nick twój dość znany, mój nie. Właśnie pisałem o psuciu marki. Ja sądzę, że gdybyś nie obrażał odbiorcy, mogłoby być więcej. I nie obrażaniem się marki dorobiłeś. Ty sądzisz, że dzięki temu klikalność rośnie. Ja nie. I co? Pouważać sobie możemy.
            Kto ma rację?

            Aha. Osobiście go nijak nie odebrałem, bo zmianami klimatu średnio się interesuję. Jeśli wydaje ci się że napisałem , co napisałem, bo się poczułem dotknięty, to nawet w płot nie trafiłeś.
            Bardziej mnie ciekawiły te o grypie.

          • Ale ja nie obrażam odbiorcy,
            Ale ja nie obrażam odbiorcy, ja tylko wskazuję idiotów. Zgodzisz się chyba, że idioci istnieją. Natomiast jeśli chodzi o klikalność, to Ty sobie możesz uważać co Ci się podoba, ale 1100 różni się od 380 matematycznie, nie metaforycznie. Klikalność mierzy się liczbami, nie Twoją retoryką. Nie muszę nikogo obrażać dla klikalności, po prostu napisałem dobry tekst, a Ty taki sobie.

          • Nie mam pojęcia ile miał
            Nie mam pojęcia ile miał Palikot, a Ty się musisz zdecydować o czym chcesz gadać, o pisaniu czy klikalności, o idiotach, czy o odbiorcach. Do jutra się zastanów, bo jam mam już na dziś dość gadania z Tobą.

    • Poddaję się. “Ale ty debil
      Poddaję się. “Ale ty debil jesteś bo wierzysz… To utwierdzi w wierze nawet takiego, co gotów był przestać wierzyć. Taka ludzka natura.” Nie jestem ludź jak mi to tym tekstem udowodniłeś. Dla mnie mnie ma znaczenie czy ten, kto mnie “obraża” mówi, moim zdaniem, prawdę, albo czy przynajmniej daje mi do myślenia. ZAWSZE czytam do końca i dopiero potem wyciągam wnioski. Zgadzam się, albo nie.
      Nie jestem ludź, ale za totalnego debila się nie uważam. Z zasady się nie obrażam, bo albo nie mam za co, albo na kogo.

      • Powiadasz, żeś nie ludź?
        A ja powidam, tekst mój w kategorii “polityka, gospodarka, społeczństwo” umieściłem, nie “społeczność portalu”. Bo chociaż “idioty” nie dotyczą większości z tutaj obecnych, to są poza portalem jeszcze inne ludzie. Jak tam twoi znajomi, rodzice? Leją na grypę i szczepionki, czy może idiotycznie się boją? A babcie, dziadkowie? Wierzą że misie polarne utoną, czy inteligentnie widzą w tym interes? Idiotą rzucać łatwo, nie patrząc nawet w kogo i po co się wali.
        Tym razem ja emocjonalnie, nie racjonalnie, do tematu podchodzę. Zgody na to nie daję. Zwłaszcza że się już z tego świecka tradycja zrobiła.

  5. Widzę że ten sam kierunek co Kurak mylnie przyjąłeś.
    Ja się nie czuję obrażony. Ot, nie uważam że większość ludzi to debile. Niektórzy są nimi, inni nie, ale to zbyt uproszczone kategorie: wierzą w to czy tamto, znaczy ciemne masy. Świat nie jest dwuwymiarowy, ludzie nie są.
    Tyle.

    • A może by tak podjąć polemikę z tekstem a nie z autorem
      i zwalczyć go jego bronią?

      Może by tak sprowadzić kurczaczka na ziemię i ustawić w szeregi idiotów , których przywołuje, wyłuszczając mu ignorancję krok po kroku?

      Np. że bredniami są twierdzenia przeciwników obecnej linii klimatycznych ochroniarzy, którzy twierdzą (przeciwnicy), że ludzka aktywność wytwarza mniej niż kilka procent CO2 czy, że jedna erupcja wulkanu zniweczy na kilka lat efekty ograniczania emisji CO2 przez człowieka. Albo udowodnić, że to Chińczycy spreparowali e-maile niby wysyłane przez naukowców, kumpli Ala Gore’a. Można też zatkać mu gębę danymi, że te 53 ofiary śmiertelne świńskiej grypy nie mają odpowiednika w danych z poprzednich lat i że nieprawdą jest, że w 2000 r. na grypę zachorowało ponad 2,5 mln Polaków, z których zmarło ponad 400. Proponuję też udowodnić nikczemnikowi, że w Kopenhadze nie bije się piany i nie zebrało się tam towarzystwo wzajemnej adoracji, ale prowadzi się rzeczową dyskusję, w której wypowiedzieć się mogą także przeciwnicy obecnej linii obcinana emisji CO2, twierdzący, że wzrost temeperatury na ziemi ma charakter cykliczny i bynajmniej nie jest związany z emisją CO2 wynikającą z działaności człowieka. Ad rem Panie i Panowie, ad rem.

      Proponuję też markę Matka Kurka zostawić w spokoju i nie wciskać jej właściciela do celi poprawności politycznej. Próba przycięcia mu pazurków skończy się niechybnie kastracją rzeczonego, a wtedy możecie go już złożyć do grobu.

  6. Widzę że ten sam kierunek co Kurak mylnie przyjąłeś.
    Ja się nie czuję obrażony. Ot, nie uważam że większość ludzi to debile. Niektórzy są nimi, inni nie, ale to zbyt uproszczone kategorie: wierzą w to czy tamto, znaczy ciemne masy. Świat nie jest dwuwymiarowy, ludzie nie są.
    Tyle.

    • A może by tak podjąć polemikę z tekstem a nie z autorem
      i zwalczyć go jego bronią?

      Może by tak sprowadzić kurczaczka na ziemię i ustawić w szeregi idiotów , których przywołuje, wyłuszczając mu ignorancję krok po kroku?

      Np. że bredniami są twierdzenia przeciwników obecnej linii klimatycznych ochroniarzy, którzy twierdzą (przeciwnicy), że ludzka aktywność wytwarza mniej niż kilka procent CO2 czy, że jedna erupcja wulkanu zniweczy na kilka lat efekty ograniczania emisji CO2 przez człowieka. Albo udowodnić, że to Chińczycy spreparowali e-maile niby wysyłane przez naukowców, kumpli Ala Gore’a. Można też zatkać mu gębę danymi, że te 53 ofiary śmiertelne świńskiej grypy nie mają odpowiednika w danych z poprzednich lat i że nieprawdą jest, że w 2000 r. na grypę zachorowało ponad 2,5 mln Polaków, z których zmarło ponad 400. Proponuję też udowodnić nikczemnikowi, że w Kopenhadze nie bije się piany i nie zebrało się tam towarzystwo wzajemnej adoracji, ale prowadzi się rzeczową dyskusję, w której wypowiedzieć się mogą także przeciwnicy obecnej linii obcinana emisji CO2, twierdzący, że wzrost temeperatury na ziemi ma charakter cykliczny i bynajmniej nie jest związany z emisją CO2 wynikającą z działaności człowieka. Ad rem Panie i Panowie, ad rem.

      Proponuję też markę Matka Kurka zostawić w spokoju i nie wciskać jej właściciela do celi poprawności politycznej. Próba przycięcia mu pazurków skończy się niechybnie kastracją rzeczonego, a wtedy możecie go już złożyć do grobu.

  7. tylko spokój nas uratuje przed ceodwa
    Spokojnie, ludzie!
    MK nie przyszło do głowy że na tym portalu są tacy co wierzą w Diabła Dwutlenkowego, obudzonego do życia błędami ludzkiej cywilizacji, stąd tak śmiało rzucił „idiotami”.

    Okazało się jednak, że paru w tego diabła naprawdę wierzy a nawet poczuło, że ktoś ośmiesza ich uczucia religijne.
    Diabeł Dwutlenkowy istnieje tak jak Baba Jaga i Święty Mikołaj, a do ludzi wierzących trzeba podchodzić z taktem i przyjaźnią.
    Wcale nie muszą być idiotami, piszą wszak ciekawie i inteligentnie.
    Kwestię wiary trzeba oddzielić od rozumu.

  8. tylko spokój nas uratuje przed ceodwa
    Spokojnie, ludzie!
    MK nie przyszło do głowy że na tym portalu są tacy co wierzą w Diabła Dwutlenkowego, obudzonego do życia błędami ludzkiej cywilizacji, stąd tak śmiało rzucił „idiotami”.

    Okazało się jednak, że paru w tego diabła naprawdę wierzy a nawet poczuło, że ktoś ośmiesza ich uczucia religijne.
    Diabeł Dwutlenkowy istnieje tak jak Baba Jaga i Święty Mikołaj, a do ludzi wierzących trzeba podchodzić z taktem i przyjaźnią.
    Wcale nie muszą być idiotami, piszą wszak ciekawie i inteligentnie.
    Kwestię wiary trzeba oddzielić od rozumu.

  9. “Ale może takiemu lepiej”
    Czy jakoś tak było w C.K Dezerterzy. i się okazało że z kretyna niezły aktor i cwaniak.
    A co ze srokami. Raz mi kurak pisze, że się czepiłem bo mi laptopa w konkursie nie dał, dwa, że on lepszy autor, bo mu klikają, trzy, że mam zadatki ale i braki, cztery, żem się dotknięty jako odbiorca-idiota poczuł…
    A ja już tyla raza wyjaśniał że chodzi o rzecz prostą. Nie wal ludziom idiotą w twarz, bo ani cię to mądrzejszym nie czyni, ani bardziej wiarygodnym i nie o ten tylko tekst chodzi, ale o wiele.
    Co do porad fachowych, proszę się mnie nie pytać. Szkołę skończyłem dawno temu, nie praktykuję, a poza tym to się specjalizowałem w terapii zajęciowej.
    A na kogo bym kandydował? Przestałem śledzić, kto tam jest gotów uczestniczyć w turnieju, więc nie wiem kogo mogę brać pod uwagę.

  10. “Ale może takiemu lepiej”
    Czy jakoś tak było w C.K Dezerterzy. i się okazało że z kretyna niezły aktor i cwaniak.
    A co ze srokami. Raz mi kurak pisze, że się czepiłem bo mi laptopa w konkursie nie dał, dwa, że on lepszy autor, bo mu klikają, trzy, że mam zadatki ale i braki, cztery, żem się dotknięty jako odbiorca-idiota poczuł…
    A ja już tyla raza wyjaśniał że chodzi o rzecz prostą. Nie wal ludziom idiotą w twarz, bo ani cię to mądrzejszym nie czyni, ani bardziej wiarygodnym i nie o ten tylko tekst chodzi, ale o wiele.
    Co do porad fachowych, proszę się mnie nie pytać. Szkołę skończyłem dawno temu, nie praktykuję, a poza tym to się specjalizowałem w terapii zajęciowej.
    A na kogo bym kandydował? Przestałem śledzić, kto tam jest gotów uczestniczyć w turnieju, więc nie wiem kogo mogę brać pod uwagę.