Reklama

Z zakamarków kruchty i z za kieliszka

 

Reklama

Z zakamarków kruchty i z za kieliszka

 

Prezydent Lech Kaczyński milczy, kiedy krzyczy polska krew – pisze Mirosław Orzechowski na swoim blogu w Onet.pl

 – Oburzające jest milczenie prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego i polskiego rządu, kiedy władze Ukrainy gloryfikują zbrodniarzy OUN-UPA – pisze Orzechowski.

B. wiceminister oczekuje od prezydenta "jednoznacznego potępienia ukraińskiego nacjonalizmu", który przedstawia Wiktor Juszczenka "wielbiciel szowinistycznych zbrodniarzy, katów Narodu Polskiego".

Postawa prezydenta Lecha Kaczyńskiego krytykuje także ksiądz Isakowicz-Zaleski.

– Jeżeli głowa państwa jakiegoś państwa znieważa nasz naród, to obowiązkiem prezydenta jest zabranie głosu, a tego głosu prezydent nie zabrał – mówi z kolei w TVN24 ksiądz Zaleski.

Protest odbędzie się nie przeciwko narodowi ukraińskiemu, ale przeciwko gloryfikowaniu zbrodniarzy. (…) Postawa protestu nie jest postawą nienawiści – podkreślił ksiądz Zaleski.

Liga Polski Rodzin wydała w tej sprawie oświadczenie:

"Gesty prezydenta Ukrainy przeczą jej zobowiązaniom do przestrzegania praw człowieka i standardów demokracji na forum międzynarodowym."

"Żądamy – podobnie jak w przypadku uhonorowania Stepana Bandery – od polskich władz zdecydowanej reakcji wobec ustępującego prezydenta Ukrainy, Wiktora Juszczenki."

 

 

 

Z Onetu

 

„Po pierwsze stepan bandera był ukraińskim nacjonalistą walczył o wyzwolenie ukrainy z pod panowania rosji ,przypominam że ukraina była przed wojną w zasadzie okupowana przez zsrr, a co nie którzy chyba nie słyszeli o zbrodniach radzieckich na tych ziemiach, i wielkim głodzie w latach 30 wywołanym sztucznie przez władze komunistyczne związku sowieckiego,dla ukraińców on jest takim samym bohaterem jak dla nas np Piłsudzki, należy o tym pamiętać,a to że w czasie wojny współpracował z niemcami i władzami niemieckimi no cóż miał w tym swój interes a w zasadzie nie swój a ukrainy, podobnie jak my w czasie np wojen napoleonskich z napoleonem ramie w ramię przeciwko zaborcom,to analogiczna sytuacja,pierwsze pogromy ludności polskiej na zachodniej ukrainie zostały wywołane przez okupantów niemieckich, i ich popleczników z upa,ale i polacy nie byli święci o tym też należy pamiętać, wiele wiosek z ludnoscią ukraińską zostało spalonych a mieszkańców wymordowano z zimną krwią , spirala nienawiści rozpętana przez tak naprawę niemców bo im to było na rękę by obie strony polska i ukraińska nawzajem się mordowała im więcej ofiar po obu stronach tym lepiej z punktu widzenia okupantów niemieckich,a sam Bandera no cóż dla nas jest symbolem Ukraińskiego nacjonalizmu ale dla samych ukraińców to bohater walczący w imię wolnej ukrainy którą o tym nikt nie wspomina niemcy obiecali po zwycięskiej wojnie z rosja radziecką dać ukrainie wolność i niepodległość (naiwnie w to wierzył i sam Bandera) reasumując nim coś się napisze na forum i mediach należy nie co bardziej popatrzeć na całość tamtej sytuacji , to prawda wiele zbrodni popełniła UPA pod wodzą bandery ale i AK nie była wcale lepsza w swych zbrodniach na ziemiach zachodniej ukrainy,obie strony popełniły wiele haniebnych czynów,gdyby nie wojna niemiecko radziecka pewnie nie wydarzyło by się to co się wydarzyło,Polacy i Ukraińcy powinni raczej starać się wzajemnie sobie wybaczyć a media w tym nie pomagają a wręcz przeciwnie patrząc np na niektóre artykuły,wydaje się że jeszcze bardziej rozjątrzają stare rany a rany są po obu stronach,należy o tym pamiętać”.

~robert3501  

 dzisiaj, 02:53

 

 

 

Z Wikipedii

 

Józef Kuraś, ps. Orzeł, Ogień (ur. 23 października 1915 w Waksmundzie, zm. 22 lutego 1947 w Nowym Targu) – porucznik WP[1] partyzant na Podhalu w czasie II wojny światowej jeden z dowódców oddziałów podziemia antykomunistycznego i niepodległościowego.

Urodził się w patriotycznej rodzinie góralskiej (jego trzej bracia brali udział w walkach o Lwów i w wojnie polsko-bolszewickiej). Ukończył szkołę powszechną, następnie uczył się w gimnazjum, które rzucił w 1933 po trzech latach nauki. 19361938 pełnił służbę wojskową – początkowo w 2 pułku strzelców podhalańskich, a następnie w Korpusie Ochrony Pogranicza.

Był absolwentem szkoły podoficerskiej Korpusu Ochrony Pogranicza. 13 lutego 1939 ożenił się z Elżbietą Chorąży, z którą miał syna Zbigniewa. Brał udział w kampanii wrześniowej jako żołnierz 1. pułku Strzelców Podhalańskich. 21 września, po kapitulacji pułku, próbował bezskutecznie przedostać się na Węgry; ostatecznie wrócił do rodzinnej wsi, gdzie zajął się pracą na roli. Od listopada 1939 był żołnierzem Związku Walki Zbrojnej, od 1941 w Konfederacji Tatrzańskiej.

29 czerwca 1943 Niemcy z pomocą goralenvolkowców zamordowali jego ojca, żonę i 2,5-letniego syna, a następnie spalili jego dom. Przyjął wtedy nowy pseudonim "Ogień".

Po rozbiciu przez gestapo Konfederacji Tatrzańskiej podporządkował się AK. Stosunki kaprala Kurasia z przełożonymi w nowym oddziale układały się źle. W wyniku konspiracyjnego śledztwa został obarczony winą za samowolne zejście z warty, w wyniku czego dwóch partyzantów poniosło śmierć. Kuraś został skazany na karę śmierci [2]. Uniknął jej przechodząc z częścią swego oddziału w maju 1944 do Batalionów Chłopskich. Prowadził skuteczną walkę z Niemcami. Jesienią 1944 roku, za zgodą nowotarskiego ZP SL "Roch", nawiązał ścisłą współpracę z Armią Ludową i partyzantką sowiecką (w ramach tej współpracy prowadził również działania propagandowe skierowane przeciw AK, oskarżając ją o współpracę z Gestapo w zwalczaniu partyzantki sowieckiej) oraz uznał Krajową Radę Narodową; 1 grudnia 1944 złożył na ręce dowódcy oddziału AL "Za Wolną Ojczyznę" Izaaka Gutmana "Zygfryda" pisemne oświadczenie, w którym deklarował poparcie dla programu i uznanie zwierzchnictwa PKWN oraz operacyjne podporządkowanie mu swojego oddziału.

Przez cały czas Kuraś aktywnie walczył z Niemcami, m.in. 31 grudnia 1944 wspólnie z partyzantami sowieckimi wysadził pociąg na odcinku RabkaNowy Targ. 20 stycznia 1945 wspólnie z oddziałem AL (razem ok. 150 ludzi) rozbili niemiecką kolumnę samochodów ciężarowych (zginęło ok. 100 Niemców). 27 stycznia przeprowadził przez góry pododdziały Armii Czerwonej, umożliwiając wojskom sowieckim oskrzydlenie Nowego Targu. Po zajęciu Nowego Targu podporządkował swój oddział sowieckiej komendanturze miasta i z jej ramienia otrzymał zadanie organizacji Milicji Obywatelskiej (MO) w Nowym Targu. Po kilku tygodniach decyzje władz sowieckich zostały zmienione przez ekipę przybyłą na Podhale z ramienia PKWN i "Ogień" oraz część jego ludzi zostali zwolnieni z MO. Na początku lutego 1945 pojechał do Lublina, a następnie do Warszawy, gdzie odbył rozmowy z przedstawicielami PPR, w tym z kierowniczką Wydziału Personalnego KC PPR Zofią Gomułkową i otrzymał od niej 10 marca 1945 nominację na szefa Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Nowym Targu; nominacja ta nastąpiła wbrew opinii miejscowych władz MO i PPR; pod wpływem ich doniesień WUBP w Krakowie, pomimo wcześniejszego (21 marca) zatwierdzenia Kurasia na stanowisko szefa PUBP – ale bez odwołania wcześniejszego szefa, Stanisława Strzałki – wszczął formalne śledztwo przeciw Kurasiowi, który 12 kwietnia zdezerterował z dużą częścią podkomendnych. Ostatecznie Kuraś został wezwany do krakowskiego WUBP jednak ostrzeżony w drodze lub, jak podają inne źródła, po otwarciu wiezionych przez siebie listów do WUBP (w których miało być polecenie aresztowania go), zawrócił z drogi i podjął decyzję o powrocie "do lasu"[3].

Działania "Ognia" w tym okresie nie do końca są wyjaśnione. Faktem jest, iż nie podporządkował się żadnemu z liczących się ówcześnie politycznych bądź militarnych ośrodków konspiracyjnych i działał całkowicie na własną rękę. Niejasna jest także sprawa stopnia wojskowego "Ognia" – w AK był kapralem, w BCh i UB porucznikiem, zaś po dezercji z UB ogłosił się majorem.

W walce ze zgrupowaniem "Ognia" w latach 19451947 zginęło ponad 60 funkcjonariuszy UB, ponad 40 milicjantów oraz 27 funkcjonariuszy NKWD. Zginęło też kilkudziesięciu Żydów i wielu niewinnych mieszkańców Podhala.

Na przełomie 1945/1946 Zgrupowanie "Błyskawica" liczyło około 500 "leśnych" i kilkakrotnie więcej w siatce cywilnej. 21 kwietnia 1946 zawarł związek małżeński z Czesławą Polaczyk. Zarówno ślub w kościele w Ostrowsku, jak i odbywające się na drugi dzień wesele na Górze Waksmundzkiej było manifestacją siły "Ognia".

Jesienią 1946 organa bezpieczeństwa rozpoczęły ofensywę. 21 lutego 1947 "Ogień" wraz z towarzyszącą mu nieliczną grupą podkomendnych został otoczony przez grupę operacyjną KBW w Ostrowsku koło Nowego Targu. "Ogień" po zaciętej walce i próbie wydostania się z okrążenia usiłował popełnić samobójstwo na strychu jednej z wiejskich chałup. Zmarł tuż po północy 22 lutego 1947 w szpitalu w Nowym Targu. Nigdy nie odnaleziono miejsca jego pochówku.

Fakty mordowania Żydów przez oddziały Ognia potwierdza Żydowski Instytut Historyczny [4], zaś według zastępcy Ognia, Jana Kolasy Powichra, jego ludzie walczyli O Polskę bez komunistów i Żydów tą ideologię wyznających[5].O dowodach morderstw na żydach mówił również ambasador Izraela David Peleg[6].

Władysław Machejek, sekretarz powiatowy PPR w Nowym Targu, brał udział w akcjach MO i KBW przeciw partyzantom Józefa Kurasia. W 1955 wydał powieść Rano przeszedł huragan, w której opublikował rzekomy pamiętnik Kurasia, do dziś cytowany jako autentyk[7].

Jan Tomasz Gross na podstawie w/w pamiętnika a także relacji naocznego świadka Jana Kacwina oskarżył ludzi Ognia o mord 2 maja 1946 roku w okolicy Krościenka. Według Grossa, po zatrzymaniu jadącego do granicy autobusu z 26 Żydami oddział Ognia zamordował 11 osób raniąc 7 podczas gdy 8 uciekło do Nowego Targu[8][9]. Według Bolesława Derenia i Macieja Korkucia (którego przodkowie byli członkami grupy Ognia[potrzebne źródło]) mord ten był czynem niepowiązanego z Ogniem bandyty, Jana Wachała ps. "Lazik", którego Kuraś później skazał na śmierć i rozstrzelał[10][3].

Według Ludomira Molitoris z Towarzystwa Słowaków w Polsce podczas swej działalności na Spiszu i Orawie Kuraś przerażał tam zamieszkujących Słowaków i dopuszczał się zbrodni i grabieży.[11] Członkowie Światowego Związku Żołnierzy AK w Nowym Targu postanowili powołać Stowarzyszenie Pamięci im. 1 Pułku Strzelców Podhalańskich AK których „Ogień” prześladował[potrzebne źródło]. Zebrali więc wiele relacji i dokumentów świadczących o tym, że „Ogień” i jego ludzie dopuszczali się również zbrodni przeciwko ludzkości i zbrodni komunistycznych w rozumieniu ustawy z dnia 18 grudnia 1998 r. o Instytucie Pamięci Narodowej.[potrzebne źródło]

Stanisław Wałach, szef powiatowych UBP w Chrzanowie, Limanowej i Nowym Sączu, naczelnik Wydziału III WUBP w Krakowie, który również brał udział w akcjach przeciw "Ogniowi", w 1965 wydał książkę "Był w Polsce czas", a w 1976 – "Świadectwo tamtym dniom" – opisujące działania Ognia. Wiarygodność tych pozycji jest kwestionowana[potrzebne źródło].

Towarzystwo Słowaków w Polsce wezwało do przeprowadzenia przez IPN śledztwa w sprawie akcji przeciw ludności słowackiej dokonywanych przez Kurasia i podległe mu oddziały na Podhalu.[12]

Andrzej Kołakowski poświęcił Józefowi Kurasiowi piosenkę pt. "Epitafium dla majora Ognia".

 

 

 

Z Krakówka

 

Ponieważ jak kraść, to ile się da, idąc za ciosem zwędzę jeszcze coś z Wiki:  

13 sierpnia 2006 w Zakopanem odsłonięto pomnik Józefa Kurasia – "Ognia". W uroczystościach uczestniczył Prezydent IV Rzeczpospolitej Polski Lech Kaczyński.

 

 

 

Reklama

10 KOMENTARZE

  1. Krakusie
    myslałem, wnioskując z tytułu, że to będzie o seksie… o wyuzdanym siadaniu na oczach i pieszczotach rzęsami…
    niewiele się pomyliłem choć o rzęsach i pieszczotach nie wspomniałeś. Milczenie Kaczyńskiego zawszeć lepsze niż ujadanie tych burków Orzeszkurwów i Zalesiów.
    Niektórzy sami sobie siadają na oczy. I nikt ich z tego nie wyleczy.

    • Paniemodry. Przestoń! (eh… ten Ślunsk)
      Nikt tak nie pisze o romantycznej miłości, lizaniu, ssaniu i całowaniu gardła, jak Waszmość i Markiz de Mumia. Musiałbym się jeszcze długo szkolić i wydymać z 1000 panienek, by przynajmniej dostąpić zaszczytu czyszczenia Waściom szczewików.

      Kaczyński słusznie postępuje.

      Szkoda, że media nagłaśniają wypowiedzi jeżdżącego bardzo agresywnie po parkingach byłego wiceministra z LPR, jak też przedstawiciela kk, który w imię pojednania i miłości bliźniego robi wszystko, by ani polskie ani ukraińskie rany – nigdy się nie zabliźniły.

      To jest najgorsze.

  2. Krakusie
    myslałem, wnioskując z tytułu, że to będzie o seksie… o wyuzdanym siadaniu na oczach i pieszczotach rzęsami…
    niewiele się pomyliłem choć o rzęsach i pieszczotach nie wspomniałeś. Milczenie Kaczyńskiego zawszeć lepsze niż ujadanie tych burków Orzeszkurwów i Zalesiów.
    Niektórzy sami sobie siadają na oczy. I nikt ich z tego nie wyleczy.

    • Paniemodry. Przestoń! (eh… ten Ślunsk)
      Nikt tak nie pisze o romantycznej miłości, lizaniu, ssaniu i całowaniu gardła, jak Waszmość i Markiz de Mumia. Musiałbym się jeszcze długo szkolić i wydymać z 1000 panienek, by przynajmniej dostąpić zaszczytu czyszczenia Waściom szczewików.

      Kaczyński słusznie postępuje.

      Szkoda, że media nagłaśniają wypowiedzi jeżdżącego bardzo agresywnie po parkingach byłego wiceministra z LPR, jak też przedstawiciela kk, który w imię pojednania i miłości bliźniego robi wszystko, by ani polskie ani ukraińskie rany – nigdy się nie zabliźniły.

      To jest najgorsze.

  3. Krakusie
    myslałem, wnioskując z tytułu, że to będzie o seksie… o wyuzdanym siadaniu na oczach i pieszczotach rzęsami…
    niewiele się pomyliłem choć o rzęsach i pieszczotach nie wspomniałeś. Milczenie Kaczyńskiego zawszeć lepsze niż ujadanie tych burków Orzeszkurwów i Zalesiów.
    Niektórzy sami sobie siadają na oczy. I nikt ich z tego nie wyleczy.

    • Paniemodry. Przestoń! (eh… ten Ślunsk)
      Nikt tak nie pisze o romantycznej miłości, lizaniu, ssaniu i całowaniu gardła, jak Waszmość i Markiz de Mumia. Musiałbym się jeszcze długo szkolić i wydymać z 1000 panienek, by przynajmniej dostąpić zaszczytu czyszczenia Waściom szczewików.

      Kaczyński słusznie postępuje.

      Szkoda, że media nagłaśniają wypowiedzi jeżdżącego bardzo agresywnie po parkingach byłego wiceministra z LPR, jak też przedstawiciela kk, który w imię pojednania i miłości bliźniego robi wszystko, by ani polskie ani ukraińskie rany – nigdy się nie zabliźniły.

      To jest najgorsze.

  4. Krakusie
    myslałem, wnioskując z tytułu, że to będzie o seksie… o wyuzdanym siadaniu na oczach i pieszczotach rzęsami…
    niewiele się pomyliłem choć o rzęsach i pieszczotach nie wspomniałeś. Milczenie Kaczyńskiego zawszeć lepsze niż ujadanie tych burków Orzeszkurwów i Zalesiów.
    Niektórzy sami sobie siadają na oczy. I nikt ich z tego nie wyleczy.

    • Paniemodry. Przestoń! (eh… ten Ślunsk)
      Nikt tak nie pisze o romantycznej miłości, lizaniu, ssaniu i całowaniu gardła, jak Waszmość i Markiz de Mumia. Musiałbym się jeszcze długo szkolić i wydymać z 1000 panienek, by przynajmniej dostąpić zaszczytu czyszczenia Waściom szczewików.

      Kaczyński słusznie postępuje.

      Szkoda, że media nagłaśniają wypowiedzi jeżdżącego bardzo agresywnie po parkingach byłego wiceministra z LPR, jak też przedstawiciela kk, który w imię pojednania i miłości bliźniego robi wszystko, by ani polskie ani ukraińskie rany – nigdy się nie zabliźniły.

      To jest najgorsze.

  5. Krakusie
    myslałem, wnioskując z tytułu, że to będzie o seksie… o wyuzdanym siadaniu na oczach i pieszczotach rzęsami…
    niewiele się pomyliłem choć o rzęsach i pieszczotach nie wspomniałeś. Milczenie Kaczyńskiego zawszeć lepsze niż ujadanie tych burków Orzeszkurwów i Zalesiów.
    Niektórzy sami sobie siadają na oczy. I nikt ich z tego nie wyleczy.

    • Paniemodry. Przestoń! (eh… ten Ślunsk)
      Nikt tak nie pisze o romantycznej miłości, lizaniu, ssaniu i całowaniu gardła, jak Waszmość i Markiz de Mumia. Musiałbym się jeszcze długo szkolić i wydymać z 1000 panienek, by przynajmniej dostąpić zaszczytu czyszczenia Waściom szczewików.

      Kaczyński słusznie postępuje.

      Szkoda, że media nagłaśniają wypowiedzi jeżdżącego bardzo agresywnie po parkingach byłego wiceministra z LPR, jak też przedstawiciela kk, który w imię pojednania i miłości bliźniego robi wszystko, by ani polskie ani ukraińskie rany – nigdy się nie zabliźniły.

      To jest najgorsze.