fbpx

Trzy razy się zastanawiałem, czy ten wielokrotnie złożony tytuł nie trąca grafomanią i czy nie razi stylem? Za każdym razem wniosek był taki sam, trąca i razi jak cholera, ale dokładnie tak mam być, bo taki jest obecny Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar. Inaczej Bodnara zatytułować się nie da, a jak sama nazwa wskazuje, tytuł to dopiero wstęp do całości. Nie ma szczęścia Bodnar ani do krytyków, ani do zwolenników, wszyscy z niego się śmieją albo traktują instrumentalnie. Dwa dni temu dostał burę od Krystyny Pawłowicz, wczoraj gadał do pustej sali sejmowej o tym, co zawsze: „tęczowa zaraza”, „kasta”, „imigranci”, „konstytucja”.

Po słowach Krystyny Pawłowicz, precyzyjnie i dosadnie określających Bodnara antypolskim szkodnikiem, najgłupsza na świecie opozycja, z Kamilą Gasiuk-Pihowicz na czele, poleciała do prokuratora. W ocenie najgłupszej opozycji miało dojść do znieważenia konstytucyjnego organu państwa. Wspominam o tym dlatego, że to bardzo charakterystyczne dla działalności Bodnara i jego nielicznych zwolenników. Strasznie dużo dymu i zero ognia, nawet gdy świeczki przed sądami płoną. Dziecko prawnika wie, że takie zawiadomienie to i prokuratura pod rządami POKO wrzuci do kosza, zaraz po wizycie listonosza. Pozostałe dzieci wiedzą, że interwencja w sprawie dzieciobójcy była tak idiotyczna i skandaliczna, jak tylko być mogła. Jak się zbierze tylko tych parę faktów choćby w chaotycznej formie, to rozwiązuje się zagadka szkodnika Bodnara.

Przez nikogo nie jest traktowany poważnie, opozycja używa go do swoich propagandowych wojen i histerii, PiS nie zostawia na nim suchej nitki, większość obywateli puka się w czoło na widok Bodnara. Tak działa radykalizm w każdej postaci, choć nie w każdej dziedzinie. Poza polityką skrajne indywidualności potrafią wokół siebie zbudować takie zainteresowanie, które prócz rozgłosu przynosi wymierne korzyści. Prym wiodą wszelkiej maści artyści, ale i dziennikarze, no i w dobie Internetu wolni twórcy. Bodnar przechodzi wyłącznie przez pierwszy etap, robi wokół siebie nieustanne zamieszanie, dokładnie w takim stylu jak większość celebrytów. I na tym polu osiąga sporo, bo wspomniana akcja z dzieciobójcą to klasyka, jaką stosują gwiazdy w gatunku Lady Gaga.

Drugi etap jest już pełną porażką i po zakończonej kadencji Bodnar zostanie Rzeplińskim, od czasu do czasu z litości otrzyma zaproszenie do TVN24 i na tym koniec. Żadnych, ale to absolutnie żadnych innych korzyści nie odhaczy, co dobitnie było widać po wczorajszej debacie i po tym, co się działo przed sejmem. Za demonstrujących obrońców robiła garstka dyżurnych zadymiarzy, bodaj pięcioro, a wśród nich ta biedna babcia, która obsługuje wszystkie wiece od konstytucji, przez puszczę, po LGBT. W sejmie Bodnara słuchała podobna liczba osób, w tym protokolantki i prowadząca obrady Marszałek Sejmu. Taki obraz siebie i wokół siebie zbudował obecny RPO i to jest najlepsze podsumowanie jego działalności oraz realnego wpływu na politykę, w co się próbował bawić. Gdzieś, kiedyś, ktoś sobie żartował, że Adam Bodnar robi na urzędzie kampanię i finałem ma być start w wyborach prezydenckich. Dowcip tak nieśmieszny, że sam zainteresowany pośpiesznie zdementował żarty na swój temat.

Skończyły się dobre czasy dla takich skandalistów udających urzędników państwowych, których poprzednie władze nagradzały awansami lub ciepłymi posadkami. Wszystkie wysiłki Bodnara znajdą finał w domu politycznej jesieni i nie będzie to spokojny dom, ale pełen frustracji i niespełnionych nadziei. Podobne „osobowości”, a jest ich w życiu publicznym mnóstwo, bez wsparcia mecenasów i sponsorów kompletnie nic nie znaczą i z dnia na dzień stają się kolejnym anonimem, leżącym na półce byłych celebrytów. Wspomniałem, że Bodnar skończy jak Rzepliński, ale chyba się zagalopowałem, on jest na kursie późnego Marcinkiewicza i to bardziej właściwy kierunek przyszłości Bodnara.