Prześlij dalej:

Żyjemy w takich czasach, że o najnowszych dziełach sztuki, a i o samych artystach dowiadujemy się wtedy, gdy za przeproszeniem, zrobią kupę i rozmażą to na ścianie, po czym nazwą muralem. Jest to oczywiście jedna z wielu form „sztuki”, jakie uprawiają „artyści”, ale w Polsce i USA w ostatnim czasie wykształtowała się całkiem nowa branża. Wystarczy, że artysta wyrzyga się na znienawidzonego polityka i ma premierę singla wraz z promocją za darmo. Niektórzy w tym biznesie informują nie o premierze, ale o swoim istnieniu i tak jest w przypadku niejakiego Taco, zięcia in spe Tomasza Lisa.

Mam 48 lat i zapewne powinienem znać ten zacny pseudonim wraz z twórczością, ze wstydem jednak przyznaję, że osobnika kojarzę wyłącznie z tego, że na portalach „liberalnych”, które z obowiązku zawodowego przeglądam, widziałem jeden z tych „fascynujących” tytułów. Dokładnie nie pamiętam, ale brzmiała to klasycznie pudelkowo, coś w stylu: „Iskrzy między Taco Hemingway i Igą Lis”. Tyle mogłem powiedzieć o „artyście” Taco do wczoraj. Nowa wiedza mnie zaskoczyła, zanim Taco "wyśpiewał" zgraną frazę "jeb..ć PiS", to Szczurek, czy syn prof Płatek, dawno chodzili w maseczkach i koszulkach z tą "złotą myślą". Zapewne znajdzie się całe grono wielbicieli gatunku RAP, hip hop, czy jak to się tam nazywa, które pouczy mnie, że się nie znam i niech się lepiej zajmę Owsiakiem, co przerabiałem przy okazji „Maty” Matczaka. Swoją drogą ktoś jeszcze pamięta debiut sezonu, bo analizy wybitnych socjologów, jak to narodziła się nowa forma buntu wśród bananowej młodzieży, jakoś się pochowały wraz z autorami, o czym uprzedzałem jako jeden z pierwszych. Tak czy inaczej, chodzi o powtarzalne zjawisko, w jakie wpisuje się cały tabun „artystów” z dowolnych dziedzin.

Pierdnie jeden z drugim coś o Kaczorze, Rydzyku albo patointeligencji i zaraz załapuje się na top 10, po czym mija dwa tygodnie i z wielkiego hitu robi się surowiec wtórny. Polityczny segment rynku stał się do tego stopnia popularny, że nawet prawdziwi artyści, którzy nie musieliby się w taki sposób ośmieszać, a czasami nawet szmacić, idą na łatwiznę i udają weteranów walki o demokrację liberalną. Samo zjawisko było opisywane tyle razy, że ten jeden raz sobie daruję, wspomnę jednie co dla mnie jest najbardziej żenujące w masowej produkcji tandety. Oni wszyscy śpiewają, malują, rzeźbią, piszą wiersze, jak „Kropka nad i” albo „Tomasz Lis na żywo”. Paradoksalnie te „dzieła” spokojnie da się nazwać bogoojczyźnianymi z nieznośną dawką patosu. Niemal zawsze usłyszymy, że w Polsce jest III Rzesza, a ludzie zamknięci w swoich mieszkaniach w napięciu czekają, aż w TVP Kurskiego Holecka ogłosi stan wojenny. I takie pierdu pierdu na bicie ściągniętym z Internetu albo od kapel podwórkowych, „artysta” wypełnia misję: „buduje społeczną emocję”, „tworzy hymn pokoleniowy”, staje na czele zupełnie nowego buntu przeciw rzeczywistości.

Strony

Źródło foto: 
61433 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

16 (liczba komentarzy)

  1. A w Belgii jakas tam Rada kazała nosić Belgom maseczki, jako obowiązkowe. I nikt się nie martwi że złamano konstytucję, nie uchwalono ustawy, gdzie są sądy. W jeden dzień pogrzebano demokracje w Belgii i nikt się tym nie przejął. 

  2. To taki test na podporządkowanie się. Jak Belgowie nie będą się buntować, to można pójść dalej, ordynując im przymusowe szczepienia i czipowanie. Przy okazji testuje się, na ile Belgowie będą bronić swojej konstytucji. Jak nie będzie oporu, to wprowadzi im się nową, jeszcze bardziej postępową.

    Dlatego, aby nie zdarzyło się to w Polsce, należy bezwzględnie usunąć z władz państwowych wszystkich tych, którzy by byli skłonni zafundować to samo Polakom. Jak tego PiS nie zrobi, to podążymy drogą Belgii, a PiS podąży w niebyt.

  3. Klawo jak cholera! Wnoszę, że jest Pan anarchistą, a nIektóre Pana teksty obezwładniają. Kiedy napisze Pan, że nakaz jeżdżenia prawą stroną ogranicza Pana wolność i że to skandal. A może najpierw puści się Pan z pedałem do dechy lewą jezdnią autostrady?

  4. Myli Pan pojęcia. Czym innym jest umowa społeczna (nakaz jazdy po prawej stronie), a czym innym nakaz mający ograniczyć naszą wolność i prawa obywatelskie. Czy nie będzie Pan miał nic przeciwko temu, że Pana zaczipują i będzie musiał Pan spędzić całe życie w masce? Jeszcze jedna różnica polega na tym, że taki Soros też jeździ po prawej stronie, ale nie będzie czipowany, ani inwigilowany. A Panu to zafundują pod przymusem.

    Obrona wolności nie ma nic wspólnego z anarchią.

  5. Po zapoznaniu się ze statystykami na temat pandemii oraz licznymi raportami lekarzy i naukowców (nie polskich), trzeba stwierdzić, że "jazda z pedałem do dechy lewą jezdnią autostrady" dotyczy takich jak Szumowski, z tym jego wyjątkowo kretyńskim nakazem chodzenia w maseczkach przez kelnerki i barmanki.

    A tak naprawdę, pochodzi to nie tyle od Szumowskiego, co od jego sponsorów łamiących obecnie Konstytucję w kolejnych krajach europejskich. Szumowski, to taki Trzaskowski, tyle tylko że doklejony do PiS-u. Maseczka stała się symbolem łamania naszych podstawowych  praw oraz odbierania nam szans na zdrowe życie. Trzeba z tym debilizmem wymyślonym przez urzędników NWO walczyć, dopóki nie będzie za późno. Po 4 miesiącach trwania obecnej pandemii ii uważnego obserwowania doniesień na jej temat stwierdzam, że Egon O. ma rację. 

  6. No dobra, nie zakładajcie maseczek, ale niech żaden z Was nie waży się na mnie kichnąć, chuchnąć itp. w autobusie czy knajpie, łamiąc moje podstawowe  prawa. Będę nosił ze sobą bejsbola i użyję go, nie czekając na policję. 

  7. Jeżeli czuje się Pan zagrożony, proszę założyć maseczkę i unikać każdego, kto maseczki nie ma. Ale mnie Pan tej maseczki nie założy.

     

  8. avatar

    Mnie zastanawia, skąd nagle Hrmingway. Był sobie Ernest Hemingway. Kiedyś postępowy, dziś nieco niepoprawny politycznie, w niektórych zwłaszcza aspektach.

    Pisarz bardzo dobry, noblista – co kiedtyś znaczyło co innego niż dziś (jakkolwiek już wtedy zauważono i nagrodzomno postępowość). Ja najbardziej lubię „Zielone wzgórza Afryki”

    Miał cztery żony i troje dzieci.Jedno z nich nazywało się Muriel i chciało zostać aktorką, niestety mimo sławy ojca nie za bardzo wyszło

    A ten Taco to co za jeden????

     

  9. avatar

    O tym Hemngwayu to ja nieprzypadkiem

    Kto dziś na pytanie o Madonnę wymieni : Czarną z Dzieciatkiem, Ostrobramską, Sykstyńską i inne, pędzla Giotta, da Vinci, Boticellego? Albo choćby Upadłą Madonnę z wielkim cycem van Klompa. Komu przyjdzie do głowy, że to chodzi o Matkę Boską i wyniesienie macierzyństwa do stanu boskiego.

    Wszyscy wiedzą, ze Madonna, to rewelacyjna marketingowo piosenkarka, o raczej kiepskim głosie i muzykalności.

    To samo będzie z Hemingwayem i resztą nikomu niepotrzebnej dawnej, niemodnej kultury

  10. Taką Madonnę żeby namalować, to trzeba trochę się napracować, mieć wiedzę i talent. A wybrańcom to wystarczy namówić małpę żeby napaskudziła na papier i już  mamy uznawane przez niektórych dzieło sztuki, szeroko omawiane w mediach. Na dodatek są mecenasi, którzy takiemu treserowi małpy zapłacą,  a temu co się napracował nad wspaniałą Madonną nie dadzą nic. Po co więc się męczyć, uczyć itd. skoro można i bez tego zrobić karierę? To dotyczy także muzyki i innych sztuk. Ot, takie niszczenie cywilizacji.

  11. Strony