Prześlij dalej:

Nie ma i nie będzie mojego powrotu do szacunku i zaufania dla Andrzeja Dudy, ten polityk w roli autorytetu się dla mnie skończył. Powodem tak radykalnego stanowiska nie są żadne osobiste relacje, bo jakież mogę mieć z prezydentem relacje. Poza tym, że wyleciał „pajacem”, chociaż wcześniej obserwował na Twitterze konto portalu, nie łączy nas nic. Powodem nie są też polityczne błędy, jakie popełnił, wszak wszyscy politycy tak mają, a i sam Jarosław Kaczyński nieraz się pomylił i to tak, że wszyscy to odczuliśmy.Prezydent Andrzej Duda skończył się w moich oczach, ponieważ nie dokonał żadnej autorefleksji, pokazał się takim, jakim jest i tak mu zostało.

Tyle mam do powiedzenia jeśli chodzi o widzenie człowieka przez człowieka, ale w polityce wszystko się zmienia i nie ma nic stałego. Doszło do radykalnych zmian w koalicji rządzącej i na linii rząd – prezydent. Straty są po obu stronach, pewnych rzeczy cofnąć się nie da i jeśli miałbym oceniać, kto na tym wszystkim najgorzej wyszedł, to bez wahania wskazuję na Andrzeja Dudę. Pewnie niektórzy krzykną, a co z Antonim Macierewiczem i Beatą Szydło? Nic. Oni w żadnym razie nie stracili w oczach elektoratu, przeciwnie, zyskali znacznie więcej niż mieli. Wprawdzie nie zajmują tak wysokich pozycji w rządzie, jakie zajmowali, ale ich historia jest zupełnie inna, niż historia Andrzeja Dudy i jednocześnie stanowi to podłoże sporu wśród wyborców. Każdy ma swoje zdanie i bardzo dobrze, jednak warto się czasami cofnąć o parę kroków, żeby nie przekroczyć granicy, za którą jest przepaść.

Politycznie Andrzej Duda jest PiS-owi potrzebny i w tej chwili nie widzę powodu, żeby iść z nim na wojnę. Coś mimo wszystko się poukładało, najważniejsze ustawy sądownicze przegłosowane i wchodzą w życie. Ustawa samorządowa podpisana, Czerepach po mediach nie pyskuje, pozostała jedynie smętna historia generała Karaszewskiego i tu nadal się upieram, że Macierewicz nie jest bez winy. Taki stan rzeczy jest nieporównywalny z tym, co było w latach 2015-2016, ale ciężkim grzechem byłoby stawianie tezy, że z politycznego punktu widzenia mamy wielki problem. Nic takiego się nie dzieje, problem był po 24 lipca 2017 roku i prawie do samego końca, gdy trwały negocjacje dotyczące ostatecznego kształtu ustaw sądowniczych. Obecnie możemy mówić o kompromisie, który przy wszystkich wadach, w najważniejszych obszarach działa.

Kosztem kompromisu były straty kadrowe w rządzie i utrata zaufania elektoratu PiS, co najboleśniej odczuł Andrzej Duda. Było, minęło, teraz czas zająć się celem nadrzędnym, czyli wyborami samorządowymi. Tracenie energii na wojnę z prezydentem nie ma najmniejszego sensu, tym bardziej, że do 2020 roku tej wojny zwyczajnie wygrać się nie da. Sam Andrzej Duda też będzie musiał stawać na głowie, żeby zdobyć poparcie i dlatego byłbym spokojny o jego dalsze zachowanie. Wiadomym jest, że każde kolejne przegięcie ze strony Pałacu, wymierzone w elektorat PiS, będzie oznaczać koniec kariery politycznej na pierwszej kadencji. Wiele można Dudzie zarzucić, ale tyle to on rozumie i zresztą zaczął się przymierzać do odrabiania strat. Kochać się nie będziemy, jednak tam gdzie trzeba musimy się dogadać i nawet wspierać. Zobaczymy jak się sprawy potoczą, mówienie dziś, że się kogoś w wyborach za dwa lata poprze lub nie poprze jest mało poważne.

Strony

Źródło foto: 
17516 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

22 (liczba komentarzy)

  1. Nie zgodziłbym się ze stwierdzeniem Gospodarza, że mówienie dziś, że się kogoś w wyborach za dwa lata poprze lub nie poprze jest mało poważne. Ja go nie poprę już nigdy i traktuję to bardzo poważnie. Charakter Andrzeja Dudy przez dwa lata się nie zmieni, a w wyborach prezydenckich głosuje się jednak na człowieka i to, co sobą reprezentuje. To, że PiS w końcu zneutralizuje jego zły wpływ na dobrą zmianę, nie będzie oznaczać, że automatycznie stanie się dobrym kandydatem. Po prostu będzie tylko mniej szkodliwy. 

  2. niekiedy trzeba zrobić krok do tyłu, żeby móc zrobić trzy kroki do przodu. I tak było w lipcu 2017 z Prezydentem (i obstawiam) w niejawnym porozumieniu z Kaczyńskim. Wydatki na armię coraz większe i ani chybi będzie wojna. Za parę miesięcy WOT będzie również w zachodnich województwach. Przypomina to mobilizację, tylko po cichu.

  3. Jaka wojna, co Ty opowiadasz. Polska nie ma armii na miarę 40 mln narodu i wielkości obszaru.

    WOT to świetna decyzja Macierewicza.

  4. Żeby zagwarantować sobie pokój - trzeba być gotowym do wojny. Kto to pierwszy powiedział?

  5. A co jak będziesz miał wybór między Dudą, a np. Tuskiem/Schetyną/Budką? Jak jesteś człowiekiem poważnym, powinieneś iść zagłosować na tego drugiego, albo nie pójść wcale. Jak nie pójdziesz, to tak jakbyś zagłosował na tego drugiego. Widzisz jak niebezpieczne są takie deklaracje?

  6. a skąd wiesz czy Duda będzie kandydatem PiS_u?

    jak na razie wszystko wskazuje na to, że będzie kandydatem na prezydenta rekomendowanym przez platformę...

  7. Stawiając PiS-owi ultimatum, Andrzej Duda zaszkodził Polakom i dobrej zmianie. Tego się nie zapomina i Duduś o tym wie. Wie również, że jeśli PiS wygra wybory parlamentarne z wystarczającą przewagą to jego dni będą policzone, a prezydentem w kolejnej kadencji zostanie Szydło lub Macierewicz.

  8. Gimbusik – Styczeń 17, 2018 19:47

    Stawiając PiS-owi ultimatum, Andrzej Duda zaszkodził Polakom i dobrej zmianie. Tego się nie zapomina i Duduś o tym wie. Wie również, że jeśli PiS wygra wybory parlamentarne z wystarczającą przewagą to jego dni będą policzone, a prezydentem w kolejnej kadencji zostanie Szydło lub Macierewicz.!

    DAJ PANIE BOZE!

    Pozdrawiam Pana i oczywiscie MK! (ktorego z wielka przyjemnoscia ogladalem w TV-Republika) 

  9. avatar

    Dokładnie na ten (taki) tekst czekałem. Szacun.

    pozdrawiam.

  10. Wygranie wyborów samorządowych to możliwość obsadzenia zarządów województw, a tym samym przejęcie kontroli nad środkami finansowymi z UE dystrybuowanych w ramach RPO (regionalne programy operacyjne). 

    Do części społeczeństwa nadal nie za bardzo dociera fakt, że władza publiczna w Polsce składa się z dwóch równoległych systemów władzy: państwowej i samorządowej, które częściowo przenikają się, ale w znacznej części są od siebie niezależne, co jest zagwarantowane nawet na szczeblu konstytucyjnym. Świadomość tego faktu funkcjonuje dosyć dobrze tylko na poziomie gmin, na poziomie powiatu mniej więcej, ale na poziomie województwa ta świadomość jest niemal zerowa. Nikt nie wie po co jest sejmik wojewódzki, zarząd województwa, co to może i z czym to się je. Stan faktyczny jest taki, że władza państwa nie sięga do wielu obszarów życia samorządowego, dlatego zwycięstwo wyborcze na poziomie parlamentarnym to jeszcze nie koniec procesu odnowy.

    Czy jest o co kruszyć kopie? W ramach unijnej Polityki Spójności na lata 2014-2020 zostały przydzielone środki finansowe dla poszczególnych Regionalnych Programów Operacyjnych, o łącznej wartości 31,28 mld euro, czyli circa 130.000.000.000 złotych. To daje ok. 18,6 mld złotych corocznie do swobodnego rozdysponowania. To jest mniej więcej tyle co 80% kosztu programu 500+. Kto to wszystko rozdysponuje? Zarządy województw. A kto wygrał wybory do sejmików wojewódzkich? PSL, PO, SLD... Czy trzeba pisać więcej...? Nawet Wojewódzkie Fundusze Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, które dostają spore środki unijne na ochronę środowiska, podlegają zarządom województw. 

    Przez konta władzy samorządowej na poziomie wojewódzkim przelewają się grube miliardy złotych. To wszystko jest teraz w rękach totalnej opozycji plus SLD, minus Nowośmieszna. Oni bez żenady wspierają tymi pieniędzmi „swoich”. Władza nad tymi funduszami to wehikuł przetrwania dla tych środowisk. Można dotować po uważaniu - oczywiście pod pozorem obiektywnych konkursów - "zaprzyjaźnione" biznesy, inwestycje, a nawet "zaprzyjaźnione" media (np. unijne środki na edukację proekologiczną), a przede wszystkim dotuje się swoich burmistrzów, prezydentów miast i wójtów przyznając środki z RPO na ich lokalne programy społeczne czy gospodarcze, czyli de facto dotując ich kampanie wyborcze. Te wszystkie postkomunistyczne kliki, "spółdzielnie koleżków", geszefty oraz ideologiczny beton, skruszone na poziomie państwowym, świetnie prosperują na poziomie województw, corocznie napompowywane sutymi dotacjami przydzielanymi przez kolegów dla kolegów.

    Odcięcie ich od tych funduszy to dla tych środowisk wyrok śmierci. Oni nie potrafią funkcjonować tak jak PiS przez długie lata: dla idei. Po utracie przez opozycję zarządu nad unijnymi funduszami pojęcie "opozycja" będzie tylko hasłem sprawdzanym przez nasze dzieci w encyklopedii. Przejęcie tych funduszy przez PiS otwiera drogę do zwycięstwa w wyborach parlamentarnych.

    Dlatego wybory samorządowe są tak ważne.

  11. Strony