Reklama

Czy Czytelnik zdaje sobie sprawę co się stało?

Czy Czytelnik zdaje sobie sprawę co się stało? Niesłychane wydarzenie miało miejsce, tak niecodzienne, że trafiło na sam top jednego z konkurencyjnych serwisów.

Prezydent Lech Kaczyński podpisał kilkadziesiąt zaległych nominacji ambasadorskich. Redakcja właśnie przyłapała samą siebie na niepotrzebnej złośliwości. Trzeba przyznać konkurencji, że zachowała się jak nie-media wciskając ten news na top i to się chwali. Zawsze narzekamy, że media to się tylko tym interesują co złe. Dotąd na topie bywały informacje, że prezydent czegoś nie podpisze, jak choćby Traktat Lizboński i wspomniane nominacje ambasadorskie.

No i proszę konkurencja poszła po bandzie i zamieściła pozytywną informację. Chociaż zaraz, czy redakcja przypadkiem na głowę nie upada? Konkurencję chwalić, znaczy wspierać. Weź ty myśl odrobinę redakcjo. Oczywiście żadna to wielka zasługa i odmiana u konkurencji. W końcu to, że prezydent podpisał nominacje, jest nie lada sensacją. Konkurencja po prostu i jak zwykle goni za sensacją.

Reklama

4 KOMENTARZE

  1. Prezdęt nie odmawia podpisów
    On po prostu ma tyle innych zajęć, które musi siłą wprasowywać w swój zakres kompetencji, że na jakies tam kretyńskie podpisy nie starcza już energii.
    Zresztą, jacyś tam ambasadorowie, jakiegoś tam Rządu, co go to może wzruszać?

  2. Prezdęt nie odmawia podpisów
    On po prostu ma tyle innych zajęć, które musi siłą wprasowywać w swój zakres kompetencji, że na jakies tam kretyńskie podpisy nie starcza już energii.
    Zresztą, jacyś tam ambasadorowie, jakiegoś tam Rządu, co go to może wzruszać?

  3. Prezdęt nie odmawia podpisów
    On po prostu ma tyle innych zajęć, które musi siłą wprasowywać w swój zakres kompetencji, że na jakies tam kretyńskie podpisy nie starcza już energii.
    Zresztą, jacyś tam ambasadorowie, jakiegoś tam Rządu, co go to może wzruszać?

  4. Prezdęt nie odmawia podpisów
    On po prostu ma tyle innych zajęć, które musi siłą wprasowywać w swój zakres kompetencji, że na jakies tam kretyńskie podpisy nie starcza już energii.
    Zresztą, jacyś tam ambasadorowie, jakiegoś tam Rządu, co go to może wzruszać?