Prześlij dalej:

Darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda, dlatego biorę w ciemno sondażową szkapę byłego członka SLD, niejakiego Marcina Dumy. Biorę, bo to już nawet nie jest letnia temperatura kampanii wyborczej, zaczyna wiać chłodem. Cholera wie, o co tu chodzi, w każdym razie czegoś takiego, jak żyję nie widziałem, żeby na dwa tygodnie przed głosowaniem nie działało się nic, ale to zupełnie nic. Wypada podziękować byłemu towarzyszowi Dumie za temat, którego się trochę rozpaczliwie chwytam, co nie znaczy, że się do roboty nie przyłożę, przeciwnie, już się biorę za konkrety.

Na wstępie warto sobie podzielić sondaże na dwie grupy i nie chodzi o wiarygodność lub brak wiarygodności. Sondaże dzielą się na weryfikowalne i nieweryfikowalne. Same preferencje wyborcze, czyli kto i na kogo głosuje zawsze da się sprawdzić przy urnie i wtedy nie tylko Duma z IBRIS, ale prawie wszyscy właściciele pracowni badawczych chowają się pod ziemię. Do sondaży nieweryfikowalnych należą te wszystkie zabawy socjologiczne typu, który polityk jest najbardziej wiarygodny, który przystojny itd. No i do tej grupy jest przypisany poziom mobilizacji elektoratu, co zostało zaprezentowane wyborcom z niedzieli na poniedziałek. Od razu w oczy się rzuca pewna nowość, nie wiem jak inni, ale mnie się jakoś nie kojarzy, żeby coś podobnego było wcześniej przedmiotem żarliwych analiz. O ile dobrze pamiętam, jakieś badania wcześniej były robione i na tym koniec, nikt się tym specjalnie nie podniecał.

Teraz mamy nową jakość, sondaż odbił się dość szerokim echem, pewnie dlatego, że sensacyjnym i absolutnym liderem mobilizacji został SLD, ponad 90% jak na przysłowiowej Białorusi. Najgorzej wypada, nie, nie PiS, tylko Konfederacja, gdzie poziom mobilizacji nie przekracza 27%. Wspomniane PiS ma 39%, a POKO 69%. Powyższe parametry dotyczą pełnej mobilizacji, w sondażu są jeszcze inne opcje: „raczej”, „średnio”, „mało” i „wcale”. Dla mnie to tak śmieszny podział, że nie zamierzam się bawić w rozkładanie śmieszności na czynniki pierwsze, odnotuję za to, że Kukizo/ZSL jest liderem w kategorii „wcale”. Dlaczego nie traktuję sondażu „mobilizacyjnego” poważnie? Z dwóch powodów, jeden już wymieniłem i jest nim brak weryfikowalności. Teoretycznie wynik wyborczy może być wskaźnikiem mobilizacji, ale jakiej? Tej „fest”, czy tej „wcale”? Kto powiedział, że wyborca, który wcale nie czuje się zmobilizowany, na wybory nie pójdzie?

Znam takiego wyborcę osobiście, nazywa się Piotr Wielgucki i tenże w ogóle nie czuje się zmobilizowany, co więcej uważa, że kampania jest nudna jak flaki z olejem, ale na wybory pójdzie i zagłosuje na PiS. Po drugie mierzenie poziomów mobilizacji jest absurdem, niby dlaczego przeciętny wyborca PiS miałby nie myśleć o niczym więcej prócz wyborów? Wyborca PiS pójdzie na wybory tak, jak się chodzi do kościoła, czy na obiad do teściowej, dla jednych będzie to wyczekiwana chwila, dla innych rutyna, a dla jeszcze innych niekoniecznie atrakcyjny obowiązek odhaczony dla świętego spokoju. Z drugiej strony mamy elektorat SLD, no i pytanie podstawowe, co niby ich tak strasznie determinuje? Gdybym był złośliwy, to napisałabym, że ubecy pozbawieni emerytur są niesamowicie zmobilizowani, ale biologia zrobiła swoje i esbecy na pewno nie stanowią 94% elektoratu SLD.

Strony

Źródło foto: 
26867 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

11 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    Na razie po kilkumiesięcznej kanikule widzimy mobilizację forumowych trolli.

  2. Takich sondaży nie wpuszcza się w obieg nadaremno. Ma on pokazać publice że elektoraty przyszłej lewicy są niezwykle zmobilizowane i gotowe do dalszej walki. Tylko czekają na odpowiedni sygnał. Promotorzy chyba już odpuścili sobie PO i szykują się do nowego rozdania. Chodzi o budowę nowej partii lewicowej, która bardzo wyraźnie określi się w wojnie cywilizacji. Będzie to partia nastawiona na ścisłe wykonywanie celów NWO. W związku z tym możemy spodziewać się promocji LGBT, walki z Kościołem, popierania obcych kulturowo imigrantów i promowania globalistycznej agendy klimatycznej. Dlatego nie jest dziwne że twarzami tej partii są Spurek i Jachira. Zacznie się ostra jazda....

  3. Najlepszym sondażem są dwie decyzje Platformy.

    Platforma nie inwestuje w akcję billboardów, bo wie że to nie ma sensu. 

    Schetyna ogłosił, że bardzo słabe wyniki platformy w wyborach są wynikiem sfalszowania wyborów. 

    Skoro oni już teraz to wiedza, to musieli zrobić bardzo badania. 

  4. jak od dłuższego czasu patrzę na różne sondaże, zauważam pewną prawidłowość. Ogólna liczba procentów całej opozycji, łącznie z Kukizem w porównaniu z PIS em waha się na korzyść tego , kto zamawia badania.Różnice są niewielkie.Natomiast jaka jest wiarygodność sondażowni , która po podaniu wyników w następnym zdaniu mówi o możliwym 3% błędzie? A taki sondaż niedawno pokazywał TVN. W ten sposób można zafałszować wynik na poziomie 6% między głównymi graczami

  5. jak nie ma o czym to napisze "od rzeczy"

    Zajebiśćie mnie wk***a zakaz handlu w niedz. jeszcze bardziej wk***ać bedzie od przyszłego roku... Zajebiśćie mnie wk***a ze rząd ma to "na sztandarach",

    można by zrobic tak ze sklep mógł by być czynny max 6-8 godz w niedz.

    gdzieś czytałem ze wsród wyborców obecnego rządu jest wielu zwolenników tego aby niedziele były handlowe

  6. To wyślij żonę do pracy w niedzielę na 12 godzin, a Ty sam siedź z dzieckiem, które pyta: "gdzie jest mama?"

    Ja tak miałem przed wprowadzeniem wolnych niedziel. Fajnie?

  7. avatar

    "Pamiętaj, abyś dzień święty święcił"

    albo:

    Pamiętaj o dniu szabatu, aby go uświęcić. Sześć dni będziesz pracować i wykonywać wszystkie twe zajęcia. Dzień zaś siódmy jest szabatem ku czci Pana, Boga twego. Nie możesz przeto w dniu tym wykonywać żadnej pracy ani ty sam, ani syn twój, ani twoja córka, ani twój niewolnik, ani twoja niewolnica, ani twoje bydło, ani cudzoziemiec, który mieszka pośród twych bram. W sześciu dniach bowiem uczynił Pan niebo, ziemię, morze oraz wszystko, co jest w nich, w siódmym zaś dniu odpoczął. Dlatego pobłogosławił Pan dzień szabatu i uznał go za święty”

      Jasne, że są dziedziny, w których są niezbędne dyżury, ale generalnie siódmy dzień ma być dniem odpoczynku, a nie opętańczej roboty 25 godzin na dobę i 8 dni w tygodniu. Dotyczy to także twoich niewolników i bydła. A także ciebie, jeśli jesteś niewolnikiem

       

    1. Dokładnie. Takie są przykazania.

      Ale w naszej okolicy jest taki rynek pracy, że przed ustawą o dniach wolnych nikt nawet się nie zająknął że nie będzie pracował w niedzielę, bo to groziłoby utratą pracy. Dlatego każdy zaciskał zęby i szedł "do roboty" w niedzielę.

      Ja sam pamiętam, że "za komuny" taki system obowiązywał, i każdy jakoś sobie dawał radę z zaopatrzeniem na niedzielę, i nawet jak czegoś zabrakło, to dało się to przeżyć.

      Rozumiem że są ludzie, którzy ciężko pracują w tygodniu, ale nie wierzę że nie są w stanie określić, co będzie potrzebne na weekend, i wyrwać się wieczorem po zakupy :-(

    2. Kidawa-Błońska nie wie że Wiedeń, najbardziej przyjazne miasto do życia na świecie, jest ODRĘBNYM krajem związkowym? Nie województwem jak Warszawa, tylko krajem? 

      Gdyby jeszcze Warszawa była rządzona przez partie socjalna czyli PiS, mogłaby zacząć ścigać się z Wiedniem jeśli chodzi o komfort życia. 

    3. avatar

      https://twitter.com/pisorgpl/status/1178574296890912768

      BTW dlaczego taki zarośnięty? Z automatu odbieram jako fałsz.

    4. Strony