Reklama

Każdego dnia spływają coraz to nowe dramatyczne obrazy z konfliktu zbrojnego na Ukrainie i chociaż przez cały ten czas w sposób jednoznaczny zdemaskowano wiele propagandowych inscenizacji, to nadal masowy odbiorca żyje emocjami. Nie ma większego sensu walić mózgiem w mur emocji, bo tu i teraz tego muru się nie przebije, za to można kierować rozsądne słowa do rozsądnych ludzi, których na szczęście trochę w Polsce zostało. Dużą politykę robi się wyłącznie po trupach i to dosłownie, cała historia ludzkości to pokazuje. Wszelkie odruchy serca, współczucie, lojalność, czy inne poświecenie to są tylko cyniczne wypełniacze przemówień. Konkretna polityka jest przeciwieństwem tego, co politycy do nas mówią i jak świat światem najbardziej skutecznymi politykami były zimne dranie, najłagodniej mówiąc.

Wśród polskich przywódców bardzo często przywoływany jest Józef Piłsudski, jako wódz legendarny i niedościgły. Podzielam to zdanie, ale przypomnę, że Piłsudski rozkazał strzelać do Polaków, gdy uznał, że to jest konieczne dla ratowania Polski. Piłsudski przygotował Berezę Kartuską dla tych, którzy w jego przekonaniu zagrażali bezpieczeństwu państwa polskiego i chociaż, co do zasady miał rację, to mylił się też boleśnie w kilku przypadkach, na przykład Wincentego Witosa. Jednak w ostatecznym rachunku Piłsudski nie jest postrzegany jako zbrodniarz wojenny, czy zamordysta, ale wielki polityk, który odzyskał dla Polski niepodległość i utrzymał ją przez kilkanaście lat. Jeśli sobie zafundujemy mały eksperyment i przeniesiemy Piłsudskiego do dzisiejszych czasów, to bardzo szybko zobaczymy jako chore są to czasy i politycznie absurdalne. Wystarczyłoby przytoczyć słynne „wam kury szczać prowadzać”, żeby w TVN, TVP, Gazecie Polskiej i Gazecie Wyborczej naczelnik stał się „hejterem, który sam siebie wyklucza z debaty publicznej”. Oczywiście oburzenie miałoby miejsce w mediach i środowiskach niezwiązanych z Piłsudskim, ale już zamach majowy, czy Bereza Kartuska zakończyłaby się ogólnym lamentem.

Reklama

Współczesną rzeczywistością zarządzają różnej maści pięknoduchy, celebryci, blogerzy, instagramerki, całe to towarzystwo jest wykorzystywane przez pseudo polityków do podgrzewania emocji. Gdyby dziś się okazało, że jakaś bardzo silna grupa ma plan, aby po przejęciu władzy oddać Polskę innemu państwu, to samo aresztowanie tych ludzi, nie wspominając o zbrojnej akcji, uczyniłoby z nich świętych męczenników. Z kolei odpowiedzialni politycy, którzy zdecydowaliby się na działania chroniące suwerenność państwa i obywateli, zostaliby Hitlerami, Stalinami i innymi zbrodniarzami. Dlatego na tle współczesnej marności, aż się nie chce wierzyć, że nie tak daleko od nas istnieje taki kraj jak Węgry i taki polityk jak Victor Orban. Całkowite zaprzeczenie modelu „nowoczesnego polityka”, co to chodzi w kolorowych skarpetkach, maluje kredą na chodnikach wzniosłe hasła albo bredzi o zastąpieniu elektrowni atomowych kołami młyńskimi. Orban pokazuje i przypomina, czym jest prawdziwa polityka, nie mająca nic wspólnego z pensjonarskimi uniesieniami.

Wiadomy jest, że politycy nie mogą sobie pozwolić na taką swobodę i szczerość, jak niezależni publicyści i nawet Orban tego nie robi, ale uzależnienie bezpieczeństwa 38-milionowego kraju od tego, jakie obrazki pokażą się w ukraińskim Internecie albo mediach, to już jest zbrodnia, nie polityka. W Polsce nie znajdziemy Orbana, u nas wszyscy politycy mają pełne spodnie i drążą przed najmniejszą krytyką wewnętrzną lub zewnętrzną. Jeśli nie wystarczająco długo wzruszają się losem innych narodów, kosztem narodu własnego, to czują się niepewnie i nerwowo rozglądają za siebie. I tak się to w Polsce odbywa, jedna rotacyjna blogerka w ciąży, co to raz płacze do ukraińskiej kamery, a innym razem do rosyjskiej, potrafi przesądzić o losie tysięcy polskich kobiet w ciąży, którymi polski rząd nie ma czasu i odwagi się zająć. Pozbawione tanich wzruszeń myślenie o interesie narodowym, jest w Polsce owocem zakazanym, za to poświęcenie własnego kraju dla interesów innych państw, jest normą.

Reklama

16 KOMENTARZE

  1. Akurat obecny tzw. polski rząd zajmuje się tym co trzeba – chociaż niekoniecznie się tym publicznie chwali to jednak czasem coś przypadkowo wyjdzie.

    Oto właśnie okazało się, że oficjalne dokumenty produkowane przez “nasze” MSWiA wprost mówią o ukraińskich przesiedleńcach, a nie żadnych uchodźcach.
    Tym samym potwierdza się kolejna “teoria spiskowa”, że ta dziwna wojna to w rzeczywistości operacja przesiedleńcza Ukraińców do Polski na masową skalę, którą PiS gorliwie wspiera i współorganizuje:
    https://legaartis.pl/blog/2022/04/04/mswia-wyjasnia-ze-uchodzcy-sa-wysiedlencami-z-ukrainy/

    Swoją drogą ciekawe czy osoby, które obecnie pod namowami z telewizora naiwnie przyjmują do swoich mieszkań “ukraińskich uchodźców” pewnego dnia mocno się nie zdziwią. Zwłaszcza jak do “matek” doszlusuje męska połowa.

    Przy okazji jest tam jeszcze jedna ciekawostka odnośnie ukraińskich mężczyzn już obecnych w Polsce, a skoro tak pisze samo MSWiA to chyba można zacytować:
    “Nie są to tylko ojcowie dzieci 3+, ale również osoby seropozytywne HIV/AIDS, osoby z gruźlicą lekoodporną i kiłą wrodzoną.”
    Dużo zdrówka i smacznego.

  2. sukinsyny już sondują, jak tu Polaków wysłać za granicę:

    https://wydarzenia.interia.pl/raporty/raport-ukraina-rosja/aktualnosci/news-sondaz-w-razie-wojny-walczyc-chce-tylko-co-piaty-polak,nId,5937563

    czeka nas potop upadliński

    h ttps://www.bibula.com/?p=132895

    UWAGA WAŻNE !!!
    Prześlij dalej:
    Z sieci…
    „Patrz co się dzieje:
    Wojna , wojną…..A za naszymi plecami….
    Rada Europy zmodyfikowała rezolucję nr 2361 i nie sprzeciwia się już obowiązkowym szczepieniom.
    – UE ogłosiła „przepisy” dotyczące obowiązkowych certyfikatów EU COVID 19 na dzień 1 lipca 2022 r., które zabiorą wszystkie swobody osobom nieposiadającym certyfikatu QR covid.
    Rzad podpisze to unijne „prawo” w maju 2022 r. Jeśli większość państw członkowskich opowie się za wprowadzeniem przymusowych szczepień, to zostaną one wprowadzone!
    – Na przełomie 2022 i 2023 roku będzie istniała waluta cyfrowa. Wtedy miot nie będzie mógł odzyskać swoich pieniędzy!
    – UE bez konsultacji narzuca każdemu obywatelowi UE cyfrowy identyfikator.
    Wystarczy zajrzeć do zakładki „mój rząd, digid” – już tam jest!
    – W najbliższej przyszłości wszystkie bankomaty zostaną zastąpione bankomatami z kodem QR.
    Belgia już pracuje pełną parą i je instaluje.
    – Gdy te urządzenia z kodami QR zostaną zintegrowane, nie będzie już możliwe wypłacanie gotówki w bankach i/lub w innych miejscach.
    – UE dąży do tego, aby w ciągu 1,5 roku gotówka stała się całkowicie bezwartościowa. Nie będzie już więcej czarnych pieniędzy.
    – UE / „rząd polski” przygotowuje klimatyczny kontyngent CO2 dla każdego obywatela!
    Za dużo paliwa, więc nie jeździj przez tydzień. Za dużo jeżdżę samochodem, zużywam mniej energii elektrycznej itd. itp.
    – UE na zawsze odbiera każdemu człowiekowi jego fizyczną integralność!
    – Big Pharma / UE jest już właścicielem Twojego i mojego ciała!
    Wszyscy stajemy się członkami Internetu ciał. I to nie jest mit! Spójrz na patent ustanowiony przez Big Pharma 28 marca 2021 r.
    – Zatem brak jakichkolwiek środków wspomagających aktualizację = wszystkie prawa wygasają!
    w ciągu 2 lat wszyscy, zaszczepieni czy nie, zostaniemy zamknięci w cyfrowym obozie

  3. Każdy kto śledził wojnę w Syrii zna na pamięć wszystkie ograne triki obsługujących konflikt agencji PR. Na Ukrainie świetnie współpracują z miejscowym oddziałem walki informacyjnej. Mimo to ustawki są niechlujne ale nie ma to znaczenia. Nie muszą się starać uprawdopodobnić przekaz bo i tak media krajów NATO skopiują ukraiński komunikat bezkrytycznie. Reszta świata ma swoją opinię na temat obecnej zawieruchy ale o pozanatowskiego widza propaganda nie walczy. Następuje zamknięcie “zachodu” w bańce informacyjnej.

  4. Orban prawdziwym twardzielem, mężem stanu? Bzdura! Nawet nie znając historii Węgier, wystarczy rzut oka na mapę – granica węgiersko-ukraińska jest spory kawałek na zachód od pasma Karpat – granicy naturalnej. Czyli sporo Węgrów mieszka na Ukrainie, i z tym związane są kwasy. Chciał tak Stalin, by Rosja była gwarantem pokoju węgiersko-ukraińskiego, i teraz uśmiecha się zza grobu. A Orban w relacjach z Ukrainą po prostu mówi i robi to, czego oczekują jego wyborcy, i spora część opozycji. I jest to taktycznie słuszne, ale nie ma nic wspólnego ze strategią. Rosja jako przyjaciel i protektor? To może skończyć się dla Węgier tylko źle, szczególnie gdy zaczną z Rosją graniczyć.

    • @Zacny Wuj:
      1. Pan Orban dba o interesy Węgier i Węgrów, na ile to jest możliwe na samotnej wyspie otoczonej przez wrogą Unię Niemieckoeuropejską.
      2. “Rosja jako przyjaciel i protektor?” – poczekajmy, aż ziszczą się przepowiednie przytoczone przez @dildozaura. Oby Rosja nie stałą się ostatnim miejscem na Ziemi, gdzie będzie można żyć normalnie.

  5. Orban jest tylko politykiem i musi się starać o poparcie elektoratu. Natomiast większość działaczy PiS zachowuje się jak mianowani przez jakichś overlordów namiestnicy, którzy rządzą za pomocy wzbudzania emocji, głównie strachu. Co śmieszniejsze, sama władza zachowuje się już tak histerycznie, jakby wierzyła w tę całą narrację dla ludu. Słowem stado wystraszonych owieczek pod przewodnictwem napalonych baranów.

    Niedługo sytuacja na Ukrainie osiągnie stan nowej równowagi i Europa wróci do robienia biznesu z Rosją. Jedynym przegranym będzie Polska z tlącym się konfliktem etnicznym z roszczeniową mniejszością, niespłacalnym zadłużeniem i władzami traktowanymi przez wszystkich jak neurotyczni panikarze. W ten sposób zostaje się ofiarą konfliktu zbrojnego bez jednego wystrzału.

  6. Niemcy, z jakiegoś powodu, nie uznali dotąd granicy z Polską, że tak powiem, w aktualnym kształcie. Szkopy nie podpisali z nami traktatu pokojowego, więc, w razie większej zawieruchy, mogą odgrzać kotleta pt. odzyskanie Gdańska i Wrocławia, czyli Danzig i Breslau. Jak za czasów wujka Adolfa, który dobrze chciał, tylko niepotrzebnie wziął się za korzennych.
    Podzielam pogląd Wojciecha Sumlińskiego;
    Dobrzy Niemcy istnieją, lecz trzeba ich szukać na cmentarzach. Dlaczego tacy są dobrzy?
    Ponieważ nikomu już nic złego nie uczynią.
    Zastanawia tak wielka różnica pomiędzy społeczeństwem węgierskim a polskim. Oba narody przeszły przez komunizm w sowieckim wydaniu. Madziarów dodatkowo Sowieci zdemolowali w 1956 r. Naprawdę brutalnie tłumiąc ich de facto powstanie narodowe. Bratankowie, pomimo tak strasznej świeżej historii zachowują się racjonalnie. Np. w znacznym procencie popierają Rosję. Co osobiście uznaję za zjawisko godne szacunku. Uważam bowiem, że znacznie większym zagrożeniem, zwłaszcza dla Polaków, są banderowcy, niżeli Rosjanie i zrusyfikowani Ukraińcy, razem wzięci.
    Tymczasem u nas dominuje nastrój, który trudno opisać.
    Tak postępuje głupi rozpieszczony bachor. Inaczej obecnego antyrosyjskiego amoku zdefiniować nie umiem. Skąd to się w poliniakach bierze?
    Brakuje nam elit, we właściwym znaczeniu tego słowa. Praktycznie ich nie posiadamy. Ale to wszystkiego nie wyjaśnia.
    Ostatnia rzeź ludności polskiej, dokonana przez naszych ukraińskich “braci i siostry”, nastąpiła stosunkowo niedawno. Jeszcze żyją ostatni świadkowie wołyńskiego ludobójstwa. Dlaczego zatem panuje u nas powszechna i nachalna, wręcz bezgraniczna, miłość dla neobanderowskiego potwora? Gdzie tkwi główna przyczyna?
    Posłuchałem wczoraj, z przypadku, kurwizyjnego dziennika wieczornego. Komunistyczny poprzednik, w porównaniu z obecnym, to szczyt finezji oraz obiektywizmu.
    Pozwolę sobie zauważyć jeszcze jedną okoliczność. Zachód zmusił Rosję do interwencji na Ukrainie. Tak samo, jak Nikita Chruszczow zmusił Johna F. Kennedy’ego do wywołania kryzysu kubańskiego. Naprawdę mało brakowało, aby rozpoczęła się wówczas wojna atomowa, czyt. zagłada ludzkości.
    Czy ktoś z Państwa kiedyś usłyszał, aby prezydenta USA nazwano zbrodniarzem, szaleńcem, lub nowym Hitlerem, czy Stalinem?
    Pytanie retoryczne;
    A teraz w polskojęzycznych mediach głównego ścieku codziennie się na chama wrzuca narrację pt. okrutni Ruscy i niewinni Ukraińcy.
    Są sytuacje, w których kraje poważne zwyczajnie nie mogą czekać. Dawniej Kennedy, dziś Putin.
    Właśnie z tego typu ciągiem zdarzeń, w mojej, ciemnogrodzkiej opinii, mamy do czynienia.
    Co do Wiktora Orbana. Jeśli idzie o politykę wewnętrzną to trudno go chwalić. Wpisał się w nowy, masoński, porządek świata. Uczestniczył bowiem w kowidowej kretyniadzie i wciągnął Węgry w ten obłęd. Natomiast w polityce zagranicznej bije naszych politykierów na głowę. Gra dosłownie w innej lidze. Uzyskuje dla swojego kraju tyle, ile się da, zważywszy potencjał małego kraju naszych bratanków. Być może rolę odgrywa tu czynnik ludzki. Orban to odważny mężczyzna, a Jarosław Kaczyński to tchórzliwa pokraka.
    Powyższy banał przywołałem, aby zilustrować mój tok rozumowania. Dawni Polacy nie byli tacy dlatego, że prowadził ich Piłsudski. Ziuk został naczelnikiem państwa dlatego, że uosabiał cechy tamtego narodu. Jarosław Kaczyński odpowiada charakterowi obecnego motłochu. Irracjonalny, o psychice wiecznie niedorosłego rozpieszczonego wrednego dzieciaka, który nie przyjmuje do wiadomości niczego, co mu nie odpowiada. Kto twierdzi, że przesadzam, niech spróbuje osobiście przekonać widza tvjebu, polszmatu, lub kurwizji, do samodzielnego poszukiwania informacji.
    Życzę sukcesu.
    Trwamy w swoistym zawieszeniu, tj. oczekiwaniu na nieuchronny wielopłaszczyznowy kryzys. Świadomy własnej samotności, bezsilności i mentalnego wykluczenia z ogółu może jedno.
    Zachować własne człowieczeństwo. Wszystkim, którzy zarzucają nam pisanie kredkami na wirtualnym asfalcie, pozwolę sobie zadać otwarte pytanie.
    Co, waszym zdaniem możemy realnie jeszcze zrobić?
    Żaden z fejsikowych, czy jutubkowych partyzantów tutaj się zapewne nie odezwie. Ale być może czasami zaglądają, nie odzywając się ani słowem. Zawczasu dzielę się zatem z nimi moimi wątpliwościami.

    • Niestety, ale miałkość “polskiego społeczeństwa” wynika z tego iż od dziesięcioleci składa się ono z około 5 do mln parchów (oczywiście ze spolszczonymi nazwiskami). Naród jest rządzony przez potomków banderowców. Dodatkowo mamy tu około 4mln ukrów z pierwszej fali najazdu i kolejne 4mln z obecnego banderowskiego potopu.
      Jakieś pytania jeszcze?

  7. Wzruszający jest, tak, strasznie wzruszający, zapał z jakim sensu lato opozycja nawołuje do zerwania stosunków dyplomatycznych z Orbanem. Wreszcie wymuszą odseparowanie Polski od jakichkolwiek sojuszników i pozostawienia jej absolutnie osamotnionej w UE. Sojusz z Węgrami w ramach trójmorza (którego i tak nie ma i pewnie nie będzie) jest chwiejny i należy rozumieć Orbana, ze nie chce przejść pod komendę Polski z PiS i Jarosławem Kaczyńskim na czele. Na jego miejscu też bym nie chciała.
    Ja w każdym razie rozumiem. Ziemkiewicza, z którym czasem się zgadzam np – kiedy powiada, ze Kaczyński to „inteligent”, który nie żebrze o pieniądze, bo jest za dumny, a nie zgadzam się, kiedy powiada, Orban, to drugi Tusk, który ciągnie z każdej strony.
    Opozycja też wypomina stosunki z Le Pen, a dziś Klarenbach zapytał, czy obecny rząd Francji jest antyrosyjski