Reklama

                             Polska Boska Komedia

                Ciężkiego zadania się właśnie zamierzam podjąć. W możliwie lapidarny sposób chcę omówić, nie boję się tego powiedzieć, arcydzieło, drogowskaz dla przyszłych pokoleń. Jest to bolesny pamflet, ociekający politycznymi odniesieniami, nie stroniący od najzawilszych filozoficznych problemów, dokonujący syntezy wielu kultur, poczynając od antycznej, przez średniowieczną po współczesną autorowi. Jednak przede wszystkim utwór jest osobistą wędrówką, swoistym oczyszczeniem, osiągnięciem katharsis rozumianej jako zbawienie. Mowa tu oczywiście o Boskiej Komedii Daniela Aligczuka.

Reklama

                Właściwie dla każdego ucznia, który ku jego uciesze, zaczyna przygodę z lekturą, prawdziwą zmorą jest archaiczny język i szereg odesłań do współczesnych autorowi postaci, dlatego rola przypisów staję się niezbędna. Ponadto ogólna wiedza historyczna na temat tego burzliwego okresu bywa naprawdę przydatna, okresu poprzedzającego neodekadentyzm, w którym dominowało postępowanie demoralizacji władz, niepewność finansowa państwa, ogólne zidiocenie obywateli, odwrócenie się od wartości.

Dzieło pisane wierszem dzieli się na trzy części: Piekło, Czyściec i Raj, te z kolei na 33 pieśń pomijając pierwszą pieśń traktowaną jako wprowadzenie. Dla potrzeb opracowania ograniczę się do omówienia Piekła, bo kolejne i tak nikt nie jest wstanie przeczytać, a co dopiero zrozumieć. To od Piekła przyjęło się określenie „danielskie sceny”, dramatyczne, krwawe, często wzorowane na gatunku gore, z mnóstwem wnętrzności, diabelskich tortur na potępieńczych duszach. Głównym bohaterem jest sam autor oprowadzany przez darzonego wielką estymą Stanisława Lema alegorycznie ujętego jako wcielenie ludzkiego rozumu. Danielski „Tartar” składa się z dziewięciu kręgów poprzedzonych przedpiekłem, zakończonych zaś wizją lodowego Kocytu, gdzie Lucyfer dokonuje męki na największych zbrodniarzach.

W przedpiekle mieszkają dusze obojętne na dobro i zło, którym wszystko jedno, nieświadomi idioci:

„Na równinie mnogość cielsk przez Charona nie wybrane

Za życia im wszystko jedno przez kogo były obsrane.

Również drudzy co sobie tępymi oczy w oczy mierzą,

Tych wyrocznią kolorowe obrazy z pudła – w to wierzą”

Po przekroczeniu pierwszej piekielnej rzeki, Acherontu i minięciu bramy bohater wraz Lemem trafiają do pierwszego kręgu, w którym pokutują dusze nieochrzczonych dzieci oraz szlachetnych ateistów, na ziemi odwróconych od Boga. Między próbkami zarodników, milionów litrów spermy przechadzają się takie postacie jak Arystoteles, Platon, ze współczesnych Zbigniew Religa. To również siedziba przewodnika Daniela.

Za Minosem rozdzielającym kary rozpościera się drugi krąg, miejsce pokuty ludzi grzeszących zmysłowością. Targani wiatrem są znani ówcześni celebryci jak Krzysztof Ibisz, Katarzyna Cichopek, czy: „ Jola, sławna piękność, Koniem zwana, Tymże wiatrem na wszystkie strony dmuchana(…)”.  Krąg trzeci przeznaczony został dla dusz skazanych przez obżarstwo. Cerber, pies o trzech głowach raz wraz rozszarpywał odradzających się grubasów, spaślaków czy innych puszystych, nie mogących się opanować od opilstwa, i jak to autor delikatnie ujął, od „wpierdalania”. Tu od m.in. Ryszarda Kalisza dowiedział się o chorobach toczących polską politykę. W czwartym kręgu spotykamy ludzi chciwych i rozrzutnych, Daniel przypisał tę wadę kolejnym celebrytom jak Zygmunt Chajzer.  W kręgu piątym, w bagnistym, cuchnącym Styksie gniły dusze ludzi pesymistycznych, opanowanych przez pychę i gniew. Zanurzeni w bagnie są więc Antoni Macierewicz, Rafał Ziemkiewicz, do pesymistów również artysta zaliczył Matkę Kurka, zaś do gniewliwych:

„Zrodzeni z jednego jaja, dwóch ich było

Jednego zabrakło, wnet drugiemu się zmieniło:

Wkurwiony na wszystko, pianę zaczął toczyć –

Granice szaleństwa z rozumem przekroczył”

W „grodzie Disa”, czyli szóstym kręgu Daniel przygląda się heretykom, zażartym ateistom, Żydom i innym nieustannie spalanym w płonących grobach. Przytoczę fragment:

„Dziwisz, co się dziwisz takiej kary,

Że w strasznych mękach jesteś spalany;

 Im archidiecezji mury mocniej obległeś

Tym bardziej Pana się swego wyrzekłeś”

                Siódmy krąg to miejsce kaźni bluźnierców, samobójców, sodomitów i lichwiarzy. Jedni gnębieni ognistym deszczem, drudzy przemieni w drzewa szarpani przez harpie, trzeci:

„Na rozżarzonym piasku rozległego jaru

Jacykowa przyglądam się zwęglonemu ciału”

czwarci:

„Wieczne zaciskanie pasa Balcerowicz woła,

Nie dziadów lecz bankierów mając dookoła,

Z ognistego żaru łzy pokutując wylewają,

Już nie tabelki, a nędze przed oczyma mają”

                Następnie poemat ulega zagęszczeniu, w ósmym kręgu spotykamy taką obszerną paletę postaci umieszczonych w dziewięciu jarach, że nie sposób o wszystkich opowiedzieć. Autor z przewodnikiem dostają się tam na grzbiecie Geriona, stwora o urodziwej twarzy i cielsku węża, symbolu obłudy i fałszu. To wystarczająca zapowiedź kto będzie tam pokutował. Ograniczymy się tylko to nielicznych przykładów. Wśród rozpustników spotykamy: „ Polański wiedzion przez piekielne chcice, Pyta się: gdzie są te młode gładolice?”. Symonici kupczący dobrami kościelnymi przechodzą „czarną procesję” duszeni przez topiące się na szyi ołowiane konoratki. Następnie wróżbici i magowie:  „W smolnym dole smażą się zanurzeni w połowie, Politolodzy, ekonomiści, maklerzy i socjologowie”. Dalej widać oszustów diabelskimi harpunami pilnowanych, a wśród znani altruiści:

„Ku mnie wyciągnął swą zbolałą prawicę

<Na chore dzieci daj, a wnet kasę policzę>,

Zaś drugi jęczy <Ujmij się proszę za stocznią>

<Jednoraza pomoc głuchego sumienia wyrocznią –

Tako rzecze Mistrz – nie dawaj jak zapyta,

Gdy jedna ręka wyciągnięta, a druga ukryta>”

                Nieopodal oszustów pokutują dusze hipokrytów, do których grona Daniel zaliczył głównie ludzi mediów:

„Wcześniej na straży będąc poprawności,

Bez skóry, z mięsa wystającymi kośćmi,

Olejnik, Lis, Wildstein i Durczok społem

Siedzą nad zawsze upierdolonym stołem” 

Opis katorgi złodziei uważany jest za najbardziej dramatyczny z fragmentów Boskiej komedii, dla delikatności czytelnika ominę szczegółowe cytaty, wspomnę tylko, że autor umieścił tam całą ówczesną polityczną i finansową śmietankę, chociażby Mirosława Drzewieckiego, Zbigniewa Chlebowskiego, Jana Kulczyka. Skupię się jednak bardziej na humanistycznym aspekcie utworu:

„Naocznie widząc ich straszną, pokutniczą dolę

Powiedziałem: <O żesz kurwa, ja pierdolę>

<Niech Ci nie żal – tak Opiekun – wstydu nie mieli,

Teraz mają to czego nigdy nie chcieli”

Wersy te udowadniają umiejętności autora humanizowania alegorii, nie skostniałych, zastygłych w posągowym kształcie, a zawierających w sobie wzruszającą treść ludzką.

Po złodziejach Daniel spotyka fałszywych doradców całych okalanych płomiennym strojem:

„Płaszcz ognia na fałszywym licu gogle stopił,

Ziobry, który swą szansę u prezesa tropił”

    Po ominięciu tytanów, jak Anteusza czy Nemroda, Daniel z Lemem wkroczyli do dziewiątego kręgu, zamieszkanego przez dusze skalane zdradą rozumianą pod każdą postacią, zdradę bliźniego, ojczyzny, swoich opiekunów. Pokutują tutaj agenci, donosiciele, Ci co nie dochowali wierności obywatelom:

„ W ósmym kręgu miejsca jemu za mało,

Tutaj nędzną, dwulicową duszę przywiało,

Gazety właściciela, hochsztaplerów obrońcy

Spotkał swego dobrego przyjaciela w końcu,

Który strzelać kazał do biednych ludzi wolności,

Niech czeźnie i niech wiecznie gniją jego kości”

                Podróż po Piekle kończy się w na lodowatej rzece, zwanej Kocytem, siedzibie Lucyfera,  inaczej Disa. Odpersonalizowany, właściwie bierny, posiada trzy twarze, będące przeciwstawnymi atrybutami Trójcy Św., czyli potęgi, mądrości i miłości. Czerwona, przednia twarz wyrażająca nienawiść mieści w paszczy najsrożej męczonego Judasza Iskariote. Czarna, symbol ciemnoty, miażdży szczękami Brutusa. Źółtawa zaś, wyraz bezsilności: 

„ W gardzieli trzeciej koloru szczyn obleczonej

Głową wewnątrz nie uniknął kary słonej,

Znany wcześniej ze swej złotoustnej mowy,

Nie spełnił obietnic ani jednej trzeciej połowy,

Niemocą ojczyznę ku zgubie poprowadził,

Rozum ludzki, krajanów, kogo tylko mógł – zdradził.

Teraz w paszczęce Disa zanurzony po cyce,

Goła dupa i jajca, to jego prawdziwe oblicze.”

Wędrówka po Piekle kończy się przekroczeniem środka ziemi i wspięciem się pod górę czyścową.

Z pespektywy kilkudziesięciu lat dzieło Aligczuka wydawać się może nieaktualne, bowiem kto teraz w Encji, obliczu powszechnej szczęśliwości będzie pamiętał o dawno nieistniejącym państwie polskim? Tę historię należy potraktować jako przestrogę…

Pismo sporządzone przez Ijona Tichego w trakcie jednej z podróży.

Reklama

27 KOMENTARZE