Prześlij dalej:

Nie ma żadnego przypadku w tym, że w czasie pierwszych rządów PiS głównych orężem walki politycznej było szyderstwo, to wówczas powstały wszystkie toporne „dowcipy” o prezesie, który mieszka z kotem, nie ma konta i prawa jazdy. W tym samym czasie ukuły się takie terminy jak: „kaczyzm” i „mohery”. No i jeszcze jedna bardzo ważna informacja, gdy PiS tworzył koalicyjny rząd, Internet należał do „Młodych wykształconych z wielkich miast”, choćby z tego powodu, że był ciągle towarem luksusowym. Oczywiście główny ton szyderstwa nadawały media korzystające z całej armii gwiazd, które robiły szum wokół siebie na kolejnych głupich wypowiedziach i happeningach.

Dziś historyczną kampanię szyderstwa rozpaczliwie próbuje się powtórzyć, ale wiadomo czym się kończy odgrzewanie starego kotleta, poza tym zmieniły się proporcje. Obecnie TVP znosi TVN, co nieustannie uważam za zmarnowany potencjał, bo można to robić znacznie lepiej i ofensywniej. W Internecie też się wszystko zmieniło i przewagę zdobytą po 2010 roku, prawa strona utrzymuje do teraz. W takich warunkach musiało się pojawić coś, co zawiera się w porzekadle „Kij ma dwa końce”. III RP próbowała wykończyć PiS śmiechem, tymczasem sama od tej broni ginie. Twierdzenie, że POKO i cała reszta przegrywa brakiem programu jest prawdziwe, tę pustkę widać na każdym kroku, ale to nie jedyna przyczyna porażki. Drugą istotną składową nędznego obrazu jaki sobą roztacza opozycja jest właśnie śmieszność.

Dam sobie spokój z przekrojową analizą zjawiska, bo to jest materiał na pracę doktorską. Pominę też stare i kultowe skecze, jak „śmierć Diduszki”, wigilijny pasztet, „nie pucz kiedy odjadę”. Zostawię w spokoju takich mistrzów komizmu, jak legendarny Rysiek Petru, jego już w polityce nie ma. Zbraknie miejsca na hity z udziałem Misiło, czy Joanny Scheuring-Wielgus, wielkiej miłośniczki i obrończyni zwierząt, która oddała swoje psy do schroniska. Bardzo mnie kusi, żeby zaprezentować przynajmniej fragment twórczości Bronisława Komorowskiego, ale z tego też by wyszedł cały rozdział i dlatego „nie ma zgody na brak zgody”. Nie załapie się Lech „Bolesław” Wałęsa na listę cytatów, z widomych i wyżej opisanych względów. Ewa Kopacz musi mi wybaczać, że zaledwie wspomnę o „inspekcji kotleta” i locie samolotu za pociągiem, itd., itp.

Przedstawię za to komiczny dorobek opozycji z ostatnich dni i tutaj też się boję, że miejsca zabraknie, ale jak mówi klasyk…jedziemy. Rafał Trzaskowski pije wodę z warszawskiego kranu i natychmiast dostaje serię komentarzy, żeby się w Wiśle wykąpał i do kompletu zrobił przy ujściu ścieków grilla. W mediach pojawia się informacja, że PO za ciężką kasę wynajmuje izraelską firmę od politycznego marketingu. Żydowscy specjaliści w pierwszej diagnozie namawiają PO, aby wyciszyła swojego lidera Grzegorza Schetynę, a ten wpada w szał i zrywa umowę. „Gazeta Wyborcza” przebija TVN i ich słynny wywiad z koniem, robiąc wywiad z panem Kazimierzem, który wesoło spędza czas nad Wisłą, mówi, jak bardzo jest „elegancko” i twierdzi, że martwe ryby pływające w Wiśle nie są rybami z Wisły.

Strony

33134 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

7 (liczba komentarzy)

  1. Podobało mi się zachowanie proniemieckiej Prezydent. Zobaczyła że zaproszeni goście z cywilizowanego świata nie należą do białej rasy co ją zaskoczyło, ale w ostatniej chwili ugryzła się w język i poinformowała, że są egzotyczni. Zamachowcy z dworca we Francji też byli egzotyczni, na youtube puszczali ocenzurowany film, ale ręce nie były ocenzurowane i było widać że są egzotyczne.

    Tak a propos cenzury, na portalu gazety wrocławskiej przez chwilę było zdjęcie auta rozbitego przez prezydenta w starciu z tramwajem, z ładną dziewczyną. Na telefon od władzy szef gazety natychmiast wypikselowal szybę po stronie pasażera i oglądaliśmy zdjęcie pustego auta z zamazaną szybą po stronie pasażera, ze względu na ochronę danych osobowych. Ale w przypływie odwagi szef gazety wrocławskiej, któremu przez chwilę wydawało się że jest dziennikarzem, zwrócił się oficjalnie się z zapytaniem, czy w podróży służbowej służbowym autem prezydentowi ktoś towarzyszył. W odpowiedzi został ochrzaniony że nie wolno mu zadawać pytań, i zaczął się kajać i przepraszać, że zadaje władzy pytania.

     

     

  2. Tak się kończy rzeczywistość oparta na "słupach".

    Wygodny słup to ktoś posłuszny, w miarę wystraszony, na kogo jakby co znajdą się haki. Ktoś nie przesadnie inteligentny. Dokładnie takie są wszystkie figury z totalniackiego gabinetu figur woskowych. Nic dziwnego, że ich działalność łatwo przeradza się w błazenadę pełną zaskakujących niekonsekwencji. A staje się to wszystko widoczne, ta cała maskarada "panów ze służb", gdy w III RP pojawiły się niezależne od POstkomuny media, zwłaszcza Internet. Czekam na moment, kiedy to prezydentem Gdańska z ramienia PO stanie się Andrzej Hadacz. Jeżeli ktoś takiej postaci nie pamięta, wystarczy poszukać w google.

     

  3. Ja pamiętam....

  4. Jedni siuśmajtki w rurkach a drudzy na haczykach obyczjowych wiszą. Jakby były poważne POLSKIE służby to panowie od ukraińskich burdeli i i inne chabad lubawitz by dawno kwiatki od spodu wąchali a dostojnik miałby państwowy pogrzeb po zderzrniu z białoruskim tirem. 

  5. avatar

    Chłodnawo nieco. 
    A w 'polityce' to pojeb na pojebie pojebem po muniu jebie. Nudnawo. 

  6. Mówcie co chcecie, ale będzie mi brakować Ryszarda Madery.

  7. Żyjemy w kraju gdzie część polityków nas traktuje jako zło konieczne i ma pogardę do nas.
    A to wszystko dlatego że pod rządami PO i PSL oraz "króla Europy" wyrastały jak grzyby po deszczu milionerzy i elyty. Do dzisiaj nie mogą się pogodzić że zostali odsunięci. W samorządach i Gminach mają swojaków śmiesznych i ciemnych , tylko dlatego, że oni innych kandydatów nie mają. To samo jest dzisiaj z kandydatami do Sejmu i Senatu...

  8. Strony