Prześlij dalej:

Komedii dzień drugi, wokół oczywistego faktu, że Tusk ugotował własną partię i jeszcze między wierszami poparł konkurenta z PSL, zaczęły krążyć przezabawne interpretacje. W „Wyborczej” jakiś nieborak powiązał tchórzostwo Tuska z kompletnie nieistotnymi i co więcej niezwiązanymi z Tuskiem wydarzeniami, na przykład śmiercią Adamowicza i kazaniem ojca Wiśniewskiego, co miało być źle zrozumiane i obciążać „prezydenta Europy”. Równie groteskowe są wszystkie wywody z cyklu: „to lepiej, gdy Tusk nie startuje, bo otwierają się nowe możliwości dla PO”. Z reguły piszą te bajki autorzy legendy o „rycerzu na białym koniu”.

Dobrze jest się pośmiać, a z opozycji zawsze można, to zdrowe i pożyteczne, ale z własnej strony warto zachować powagę. Do samego końca nikt nie wiedział, jaką decyzję podejmie Tusk, żaden wpływowy dziennikarz, ekspert i przede wszystkim władze PO, którym Tusk wiązał ręce. Schetyna specjalnie poleciał do Tuska, aby wyżebrać od niego decyzję i wrócił z kwitkiem. Co ciekawe i bardzo prawdopodobne, to Kosiniak-Kamysz pewnie pierwszy wiedział o rejteradzie Tuska i dlatego wykorzystał moment, aby ruszyć do gry jako pierwszy. Takie są fakty i jakby faktów nie zakłamywać, to siłą rzeczy PO jest w ciemnej… dziurze. Powtarza się sytuacja z wyborów europejskich i parlamentarnych, gdzie w chaosie rodziła się i rozbijała koalicja.

Obecnie w POKO wszyscy zajęci są sobą, Schetyna walczy o życie z „młodymi wilkami” i chociaż krążą plotki, że obiecał rezygnację ze startu na szefa PO, to akurat w tę rezygnacje średnio wierzę. Pozycja Schetyny po wyczynach Tuska na pewno nie osłabła, ale się wzmocniła, w końcu to Schetyna brał wszystko na swoje barki, co jest całkowitym przeciwieństwem politycznego trolla Tuska, wybierającego ciepłe posadki. Wewnętrzne konflikty i tarcia powodują, że racjonalne wyłonienie wspólnego kandydata w ramach PO jest wyzwaniem ponad siły tej rozkładającej się partii. Z drugiej strony i to nie jest żadna intelektualna prowokacja, tylko polityczne realia, jestem przekonany, że wyłonienie kandydata to sprawa drugorzędna dla PO, bo na pierwszym miejscu jest realna władza w partii.

W PO nie ma ani entuzjazmu, ani wiary, że mogą wygrać z Andrzejem Dudą, dlatego wszystkie ruchy wokół kandydata na prezydenta są związane z walką o władzę w ramach PO. Jeśli po raz któryś z rzędu, pojawia się chaotyczny pomysł, aby wystawić „społecznego” kontrkandydata Andrzeja Dudy, to o czym to świadczy? O kompletnym chaosie, ale też płynie konkretny komunikat do elektoratu. Największa opozycyjna partia nie ma kandydata na miarę Prezydenta RP i jest zmuszona szukać na zewnątrz. Nikt mnie nie przekona, że w takich warunkach można poważnie myśleć o politycznej walce w wyborach, których waga jest olbrzymia. Utrata prezydenta przez PiS byłaby prawdziwą katastrofą i pełnym paraliżem dla obecnej ekipy rządzącej i naturalnie opozycja to wie, tyle tylko, że nic lub bardzo niewiele potrafi zrobić.

Strony

Źródło foto: 
21641 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

4 (liczba komentarzy)

  1. Platforma tonie i dlatego jej działacze bardziej się troszczą o miejsce na jakieś tratwie ratunkowej, niż o to, kto ma być kandydatem opozycji na prezydenta. Tego ostatniego wyznaczy Soros i jemu podobni. Peerelowski "deep state" zapewne też dołoży coś od siebie.

    Może to całe zamieszanie unaoczni przynajmniej części opozycyjnych wyborców, że to nie tylko gra jakichś partii o stanowisko prezydenta, ale przede wszystkim starcie cywilizacji. To wojna pomiędzy globalistycznym lewactwem a dziedzictwem chrześcijańskim. Tu i teraz ważne jest to, by sorosowy nominat nie wygrał bo utoruje to drogę tęczowej neokomunie.

  2. tusk koncentrował koło siebie głównie elektorat tak jak on sam - wstydzący się  Polski i Polskości, pałający nienawiścią do Kaczyńskiego i PiS_u

    teraz folksdojcze pilnie muszą szukać klona tuska...

     

  3. Zabawne jest to, że już na wiosnę, na tym forum było wiadomo kto będzie lansowany na kandydata opozycji w wyborach prezydenckich. Syndykat Europejski namaścił bowiem Kosiniaka-Kamysza jako osobę już sprawdzoną i godną zaufania.
    Dzisiaj toczy się gra dyscyplinująca całą liberlewacką opozycję do wystawienia jednego kandydata tak, by miał on szansę wygrać prezydenturę już w pierwszej turze. Jest to możliwe, gdyż kandydat Konfederacji, a może nawet dwóch kandydatów, odbierze sporo głosów Dudzie.

  4.                                                                                                                                                                                                                                                   "Syndykat Europejski namaścił bowiem Kosiniaka-Kamysza jako osobę już sprawdzoną i godną zaufania."

                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                Niestety, nie namaścił. Z wypowiedzi prezydenta Komorowskiego (Nitrasa i wielu innych)  wynika, że potężne wsparcie w PO posiada Kidawa Błońska.

    "kandydat Konfederacji, a może nawet dwóch kandydatów, odbierze sporo głosów Dudzie."

    ... także kandydatom totalnej opozycji. Bez PiS-u lub bez Konfederacji totalna opozycja nie wygra żadnych wyborów. Tymczasem PiS nawyraźniej  nie wybiera się do zawarcia sojuszu z totalnymi, a Konfederacja doładnie to samo, albo i jeszcze bardziej.  Od totalnych odżegnują się zatem zarówno PiS, jak i Konfederacja. Jak w takiej sytuacji wybory wygrać mogą totalni? 

    Niestety dla totalnej opozycji głosy większościowe posiada koalicja PiS - KOnfederacja.

     

     

  5. Strony