Reklama

Liberalizm? Polowanie na posłów przedsiębiorców, utrzymanie wszelkiej maści agencji, koncesji, biurokracji, dotacje do kredytów, rezygnacja z podatku liniowego

Liberalizm? Polowanie na posłów przedsiębiorców, utrzymanie wszelkiej maści agencji, koncesji, biurokracji, dotacje do kredytów, rezygnacja z podatku liniowego, utrzymanie podatku Belki, zatrudnienie socjalistów od lewa do prawa, od Huebner do Krzaklewskiego. Skreślamy.

Szerokie horyzonty, nowoczesne poglądy?
Kompromitacja z kastracją pedofilów, eutanazją, utrzymanie restrykcyjnej ustawy antyaborcyjnej, oddelegowanie Gowina do ustawy in vitro, odpuszczenie karty praw podstawowych, dyplomatyczna cisza w sprawie ustawy o związkach partnerskich. Skreślamy.

Reklama

Laickie państwo? Wymowne milczenie w kwestii rozdziału państwa od kościoła, utrzymanie dotacji dla KK i religii w szkołach, dotacje dla Łagiewnik, utrzymanie konkordatu. Skreślamy.

Polityka historyczna, czyli zapominamy o przeszłości, budujemy przyszłość? Najbardziej radykalni zwolennicy lustracji, zwolennicy lustracji totalnej, otwieramy archiwa na oścież. Partia głosująca za rozwiązaniem WSI. Autorzy ustawy „deubekizacyjnej”, odbierającej przywileje „pracujących w warunkach stresu” urzędnikom państwowym, zatrudnionym w ramach legalnej władzy. Kompletne odpuszczenie politycznym harcom IPN. Skreślamy.

Reformy i zmiany ustrojowe?
Odpuszczenie JOW, utrzymanie NFZ, KRUS, brak decentralizacji, reformy wymiaru sprawiedliwości, reformy ZUS, wlokące się zmiany procedur przetargowych, utrzymanie wszechwładzy Urzędów Skarbowych i wszelkiej maści biurokracji odsyłającej Polskę na koniec pierwszej setki krajów przyjaznych dla przedsiębiorcy. Przymykanie oka na nepotyczne praktyki koalicjanta, skompromitowany przez Piterę problem korupcji . Skreślamy.

Odmienna polityka zagraniczna? Nicea albo śmierć, pierwiastek albo śmierć, „Niemcy mnie biją” (słowa członka partii). Żadnej Erika Steinbach albo śmierć. Tarcza antyrakietowa aby Ruskich do pionu postawić, albo śmierć. Głęboki ukłon i pokorne ciele, które ssie wielki brat, podsyłający nam czterdziestoletnie Herculesy, za dwudziestoletnich chłopców ginących w wymyślonych wojnach. Skreślamy.

Światłe kadry?

a)    Stefan Niesiołowski frontman partii, członek endecko-katolickiego ZCHN, znany z ultrakatolickich i homofobicznych wypowiedzi. Prawicowy radykał, katolicki aktywista.

b)    Radosław Sikorski. Konserwatysta, katolik, narodowiec, członek ROP, wiceminister w rządzie Jana Olszewskiego, wiceminister w rządzie AWS i minister w rządzie PiS.

c)    Bronisław Komorowski. Żarliwy katolik autor restrykcyjnej ustawy aborcyjnej, członek Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego, partyjki o poglądach Jana Marii Rokity. Minister w prawicowych rządach Suchockiej i Buzka. Konserwatysta, szanujący się ojciec wielodzietnej katolickiej rodziny.

d)    Julia Pitera. Członek PC, partii Jarosława Kaczyńskiego, jeden z pracowników kancelarii Wałęsy utworzonej przez Kaczyńskich. Członek UPR i skrajnie prawicowej, bojówkarskiej Ligi Republikańskiej. Konserwatystka, katoliczka.

e)    Jarosław Gowin. Katolicki aktywista o skrajnie konserwatywnych poglądach, redaktor naczelny katolickiego pisma „Znak”. Znany z wielu kontrowersyjnych wypowiedzi, dotyczących in vitro, eutanazji, świeckości państwa.

f)    Hanna Gronkiewicz. Żarliwa katoliczka, konserwatystka, członkini Ruchu Odnowy w Duchu Świętym. Kandydatka na prezydenta RP w roku 1995, popierana przez narodowe i ultrakatolickie partie, miedzy innymi ZCHN.

Skreślamy.

O co chodzi z tym mniejszym złem i zastanym porządkiem demokratycznym, którego tak wielu boi się ruszyć? Nie ma w tej chwili partii, która reprezentuje choćby w 20% moje poglądy i nigdy takiej nie było. Dlatego od lat nie wymagam od polityków aby myśleli za mnie i troszczyli się o mój światopogląd, ale oczekuję realizacji zadań, czysto technicznej realizacji. Również w 2007 roku pozostałem bez światopoglądowego wyboru i zagłosowałem na powyżej opisaną partię. Partię reprezentującą idee parafialne, partię bogobojną, konsekwentnie betonującą swoje konserwatywne poglądy i odchodzącą od liberalizmu na rzecz populizmu z socjalizmem.

Zagłosowałem nie oczekując cudów, zacisnąłem zęby i w naiwności swojej liczyłem, że te kadry będą w stanie zrobić cokolwiek więcej niż ich poprzednicy. Po półtora roku, widzę degradację światopoglądową, gospodarczą i impotencję urzędniczą. Partia PO i jej lider Donald Tusk chodzi na pasku Jarosława Kaczyńskiego, nie dokonała żadnego przełomu w świadomości społecznej, ani w obrębie światopoglądu, ani w sferze myślenia o tym, że państwo nie da. Cała działalność PO i Tusk skupia się na przejmowaniu wyborców PiS z takimi poglądami jakie Ci wyborcy reprezentują i takimi środkami i kadrami jakie oferował PiS.

Partia PO to wielki triumf Jarosława Kaczyńskiego, poza ciasny światopogląd prezesa Donald Tusk nie jest w stanie się wychylić. Nie jest w stanie zaproponować Polakom zmiany warty w myśleniu, jedyna na co go stać to podrasowanie archaicznych poglądów PiS do poziomu popkulturowej papki. Dziś w Polsce mamy do czynienia z najbardziej ułomną demokracją jaka nam przez ostatnie 20 lat psuła wątrobę. Na zmonopolizowanej scenie politycznej działają dwie zaściankowe, prawicowe partie PiS i PO, które wzajemnie wymieniają się kadrami i podrasowanymi światopoglądami.

Dogorywa w Polsce lewica, dziadzieje liberalizm, rośnie w siłę prowincjonalny konserwatyzm i wszechobecny katolicyzm w strukturach państwa, podany na sposób toruński i łagiewnicki. Nie ma dziś w Polsce jednej wyrazistej partii, scena polityczna jest opanowana przez zgrane, skompromitowane nazwiska dostarczające mediom coraz drobniejszych plew sensacji. Jedyny pomysł na uprawnianie polityki to ekshumowanie politycznych trupów, których nazwiska można poczytać na murach. Brak jakichkolwiek świeżych pomysłów, strach przed zmianą kierunku, paraliż przed kamerą, skurcz na widok sondaży, niemoc, skostnienie, a wszystko nadrabiane jałowymi konferencjami, przypominającymi, że może być jeszcze gorzej.

Jestem zdesperowanym wyborcą, jestem zmęczonym wyborcą, ale nie jestem jeszcze tak szalony i tak padnięty, aby zastaną nędzę konserwować, z obawy przed sztucznie wykreowanym „demonem” Kaczyńskim. Dwie paranoje rządzą polską estradą polityczną. Pierwsza paranoja krzyczy, że nie masz na dwie kadencje innego rozdania jak niezastąpiona parafialna partia PO, nie stać nas na nic więcej niż zmiksowane i przefarbowane środowisko dryfujące w kierunku wiejskich klubokawiarni. Druga paranoja, to strach przed „demonem”. Matko Boska, przecież demon Kaczyński żyje.

Należy siedzieć cicho, być rozsądnym i utrwalać tandetę, utrwalać polityczne rozdanie, które jest potworkiem, indolentnym mutantem, zaprzeczającym fundamentalnym regułom demokracji. Stwarzanie sobie iluzji i jednocześnie wyznaczanie granic możliwości na poziomie tego co jest, można nazywać tylko tchórzostwem i pogodzeniem się z marnym losem. Wspieranie i podtrzymywanie przy życiu tego żałosnego porządku politycznego i jednoczesne nazywanie tej wyborczej postawy zdrowym rozsądkiem i chłodną kalkulacją, to tylko prymitywne usprawiedliwienie tchórzostwa, to dogłębny szacunek dla Jarosława Kaczyńskiego wyrażony panicznym strachem przed nim samym.
 

Reklama

92 KOMENTARZE

  1. wszystko ok!!! podpisze sie pod tym tekstem rekami i nogami;-))
    pytanie co my mozemy zrobic???Wiemy doskonale ze politycy sa glusi na glos spoleczny chyba ze plynie on z ambon.My piszemy,komentujemy a i tak pozostaje to bez echa.Co najwyzej link mozna komus przeslac.Jesli dobrze zrozumialem ten tekst,to trzeba zmiany,tego co mamy na lepsze(czyt.politykow).Nie mamy alternatywy i tutaj sie z toba zgodze acz nie do konca.Alternatywa to MY!!!Hurra-optymizm???Dlaczego nie???Wiem ze bylby to proces dlugotrwaly ale co nam szkodzi.Lepiej zalowac ze sie cos zrobilo,niz zalowac ze nie zrobilo sie nic!!!Wiem.Ktos pomysli ze naiwny.Ja tak nie uwazam.Sami wpadamy w paranoje znamienna dla naszych elit.Czyli duzo gadki a reszta to jakos to bedzie.Co chcemy zostawic dla nastepnych pokolen???Widmo ciemnogrodu???

  2. wszystko ok!!! podpisze sie pod tym tekstem rekami i nogami;-))
    pytanie co my mozemy zrobic???Wiemy doskonale ze politycy sa glusi na glos spoleczny chyba ze plynie on z ambon.My piszemy,komentujemy a i tak pozostaje to bez echa.Co najwyzej link mozna komus przeslac.Jesli dobrze zrozumialem ten tekst,to trzeba zmiany,tego co mamy na lepsze(czyt.politykow).Nie mamy alternatywy i tutaj sie z toba zgodze acz nie do konca.Alternatywa to MY!!!Hurra-optymizm???Dlaczego nie???Wiem ze bylby to proces dlugotrwaly ale co nam szkodzi.Lepiej zalowac ze sie cos zrobilo,niz zalowac ze nie zrobilo sie nic!!!Wiem.Ktos pomysli ze naiwny.Ja tak nie uwazam.Sami wpadamy w paranoje znamienna dla naszych elit.Czyli duzo gadki a reszta to jakos to bedzie.Co chcemy zostawic dla nastepnych pokolen???Widmo ciemnogrodu???

  3. No, fajnie, że już można
    Tekst godny pochwały – konkrety, konkrety i jeszcze raz konkrety, a emocji w miarę, w sam raz, żeby przyprawić.

    Sednem tekstu – niewątpliwie kolejnej odsłony dyskusji, toczącej się tu od jakiegoś czasu – jest dla mnie ostatni akapit.

    Otóż nie uważam, że należy siedzieć cicho etc. Jednak zawsze ceniłem sobie rozsądne podejście do każdego problemu, a przed wyborami w 2007 r. namawiałem znajomych do głosowania na PO (lub do głosowania w ogóle), zastrzegając się jednak, że tej władzy też trzeba będzie patrzeć na ręce. Okazuje się, że sporą część tego patrzenia odrabia Matka Kurka. I co dalej?

    No właśnie sęk w tym, że niewiele, i nadal będę się upierał przy tym, że z alternatywą dla PO jest ciężko. PXXI Dutkiewicza i SD Piskorskiego to nadal może nie egzotyka, ale w nalepszym razie partie rozwijające się (analogicznie do takichż krajów, dawniej zwanym Trzecim Światem). I moje – nadal z zastrzeżeniami, nadal nieufne – wsparcie dla PO wcale nie wynika ze strachu przed Jarosławem Kaczyńskim i PiSem, tylko z rozsądku. Fakt, PO się robi popowe (buee), nie wiadomo, co z tego wyniknie, ale rozdrobnienie głosów – nawet pomiędzy partie dość zbliżone, powiedzmy PO, Polskę XXI i "nowe" SD – nie pomoże tym partiom dogadać się, a nawet gdyby, to z kompromisów niewiele wyjdzie.

    Alternatywą mogłaby być partia – a może sojusz? – o sile zdolnej przeważyć PO. Takiej partii nie ma i z niebytu się z dnia na dzień nie wyłoni. Róbmy swoje, wyznaczajmy jak najwyższe standardy, patrzmy na ręce, czy to PiSowi, czy PO, recenzujmy surowo, jak kto potrafi. Co więcej – lobbujmy za JOW. Ale nie kiwajmy się na krześle, które ma jedną nogę spróchniałą, a dwie za krótkie!

  4. No, fajnie, że już można
    Tekst godny pochwały – konkrety, konkrety i jeszcze raz konkrety, a emocji w miarę, w sam raz, żeby przyprawić.

    Sednem tekstu – niewątpliwie kolejnej odsłony dyskusji, toczącej się tu od jakiegoś czasu – jest dla mnie ostatni akapit.

    Otóż nie uważam, że należy siedzieć cicho etc. Jednak zawsze ceniłem sobie rozsądne podejście do każdego problemu, a przed wyborami w 2007 r. namawiałem znajomych do głosowania na PO (lub do głosowania w ogóle), zastrzegając się jednak, że tej władzy też trzeba będzie patrzeć na ręce. Okazuje się, że sporą część tego patrzenia odrabia Matka Kurka. I co dalej?

    No właśnie sęk w tym, że niewiele, i nadal będę się upierał przy tym, że z alternatywą dla PO jest ciężko. PXXI Dutkiewicza i SD Piskorskiego to nadal może nie egzotyka, ale w nalepszym razie partie rozwijające się (analogicznie do takichż krajów, dawniej zwanym Trzecim Światem). I moje – nadal z zastrzeżeniami, nadal nieufne – wsparcie dla PO wcale nie wynika ze strachu przed Jarosławem Kaczyńskim i PiSem, tylko z rozsądku. Fakt, PO się robi popowe (buee), nie wiadomo, co z tego wyniknie, ale rozdrobnienie głosów – nawet pomiędzy partie dość zbliżone, powiedzmy PO, Polskę XXI i "nowe" SD – nie pomoże tym partiom dogadać się, a nawet gdyby, to z kompromisów niewiele wyjdzie.

    Alternatywą mogłaby być partia – a może sojusz? – o sile zdolnej przeważyć PO. Takiej partii nie ma i z niebytu się z dnia na dzień nie wyłoni. Róbmy swoje, wyznaczajmy jak najwyższe standardy, patrzmy na ręce, czy to PiSowi, czy PO, recenzujmy surowo, jak kto potrafi. Co więcej – lobbujmy za JOW. Ale nie kiwajmy się na krześle, które ma jedną nogę spróchniałą, a dwie za krótkie!

  5. Nie jestem Rejtanem
    nie położe się na progu sejmu i nie rozedrę koszuli. Tak, mamy dwie prawicowe partie, tak, wiele spraw mi sie nie podoba, ale jeszcze bardziej nie podoba mi sie Twój kasandryczny ton… Co proponujesz ? Tę lewicę, której nie ma? Tę prawicę opartą o Rydzyka i jeszcze bardziej funadamentalistyczne poglądy ? Tych polityków od peronu we Włoszczowie? Gdzie u licha widzisz te siły, które powinny byłysnąć wiedzą, umiejętnościami i autentyczną obywatelską postawą i zastąpić te wytarte nazwiska ?
    I uważaj , bo z rozpędu uczynisz PO odpowiedzialną za kulistość Ziemi…. bo przecież ma większość w Sejmie, prezydent nie może nic wetować a generalnie wszyscy stają na głowie żeby NAM się z Tuskiem udało…. tak bardzo stają na głowie, że nic nie ostaje się kpinie i krytyce.

    • Ludzie się dzielą na
      Ludzie się dzielą na pogodzonych z losem i takich, którzy swój los próbują zmienić. Ja należę do tych drugich i uważam, że warunkiem podstawowym zmiany na lepsze jest krytyka stanu tandetnego. Jeśli się powtarza tandecie, że nie ma dla niej alternatywy, to się tandetę monopolizuje i odbiera wszelkie nadzieje na jakość. Natomiast jeśli tandeta słyszy, co się o niej sądzi, to ma szansę popracować na jakość, a postronni i nieśmiali mają szansę uwierzyć, że jest sens tworzyć nową siłę.

      • pociągnę wątki Sawy i Wiedźmy, MK
        Bo jak się tak rozejrzeć wokoło po aktywnych, nawet tych  z najmniejszych kanap, rokowania osobowe co do pożądanych przez Ciebie wartości i posiadanych kompetencji, aby wcielać je w życie, te rokowania są po prostu beznadziejne. Więc może takie jest po prostu społeczeństwo, że innych spośród siebie nie wyłoniło? Byłby tylko jeden sposób, aby to sprawdzić – załóż własną partię i zobaczymy!

        • Powtórzę co napisałem.
          Powtórzę co napisałem. Warunkiem zmian na lepsze jest krytyka fatalnego. Dopóki scenę polityczną wypełnia mydlana opera pt: PiS napierdziela PO i odwrotnie nie ma miejsca dla żadnej inicjatywy. Nudzi mnie już ta histeria, że będzie gorzej, dlatego chuchajmy na tandetę. Kierunków zmian jest wiele, może się wyłonić jakaś normalna liberalno-konserwatywna formacja z szeregów PO, PiS, Polski XXI i mnie naprawdę wisi, że to ministranci, byle machali łopatami. Z resztek centrolewu PO, Borowskiego, Olejniczaka itp Rosatich może da się sklecić coś co nie będzie tak tandetna jak SLD. Odpady z PiS wócą na swoje 10% miejsce. Scenariuszy jest wiele.

          Może dokonać się zmiana warty w samej PO, wszystkie te Nowaki, Pitery, Niesioły w cholerę i ludzi takich jak Zdrojewski, Boni, Hall na plan pierwszy. W końcu jak się zrobi przestrzeń pojawią się nowi, zawsze tak się w przyrodzie dzieje. Naprawdę nie widzisz, że podtrzymywanie tego chorego, skostniałego i coraz bardziej ośmieszającego się układu politycznego, gdzie PiS się upodabnia do PO, a Po do PiS to zabawa dla gówniarzy, i że to zabija normalny demokratyczny podział. Nie ma lewicy, nie ma liberałów, są dwie populistyczne parafialne prawicowe partie wypełniające całą przestrzeń tzw debaty publicznej. Na co ja mam tu chuchać.?

          Co do mojej kandydatury na lidera partii, to zabieg tyle sprytny, co łatwo sobie z nim poradzę. Nie ma bardziej fatalnego kandydata niż ja, z moim charterem i niewyparzoną gębą nie przetrwałbym w polityce dnia. Cały dramat polskiej polityki to amatorstwo, dlatego do tego dramatu dokładał się nie będę, dupa ze mnie nie polityk. Wesprę natomiast każdą formację, która weźmie na siebie zarządzanie, a nie stękanie przed kamerą.

          • krytyka czy chciejstwo, MK
            Krytykujmy, patrzmy na ręce, chłostajmy za konkretne poczynania lub ich brak. Ale to co innego niż wyrażanie wishful thinking czyli po naszemu chciejstwa. Może wyłoni się coś z czegos? Może ci i tamci wypadną z gry? Gdyby nie myślał o prezydenturze byłoby inaczej? Oczywiście masz do tego prawo, ale moim zdaniem to jest jałowe. Nie dlatego, że w ocenie poszczególnych ludzi i ich urobku zawsze będziesz natykał się na kontrę, co przy Twoim temperamencie prowadzi do gorszących (w stylu onetowym) nawalanek. Ważniejsze, że pogłębia najgorszy polski syndrom: wszystko g…o warte, tylko Ja (My) jesteśmy mądrzy. A prawda w mojej ocenie jest taka, że wobec dominujących nastrojów społecznych (roszczeniowych, katolickich) ja szans na partię moich marzeń nie widzę. Nawet do "Twojej" bym się nie zapisała, bo polski konserwatyzm długo jeszcze oznaczać będzie "katolicki". Mnie natomiast odpowiadałaby po prostu partia liberalna, zarówno gospodarczo jak i światopoglądowo. A takie nawet w "rozwiniętym kapitalizmie" to najwyżej "języczek u wagi", jak niemiecka FDP. U nas byłaby szybciutko zmarginalizowana, czego doświadczył KLD. Tusk chce mieć realną władzę, w czym mu kibicuję. Bo mimo wszystko jego pomysł na państwo mniej jest odległy od moich wyobrażeń niż to co proponują wszyscy inni. Nie widzę na horyzoncie nikogo, kto dla mnie rokowałby lepiej. Nie widzę, powtarzam, bo widocznie nie ma na takich zapotrzebowania społecznego.

          • No to jest właśnie coś, co
            No to jest właśnie coś, co mnie do szewskiej pasji doprowadza. Piszę o tym aby optymalizować to co mamy i wspierać nowe, a w brzuch mi wkładasz partię marzeń. Piszę o wykasowaniu nawalanki między PiS i PO, która blokuje wszelką debatę, a dostaję w brzuch ?wszystko jest gówno warte?. Piszę o możliwych, niezliczonych scenariuszach i dostaję misterną układankę, że jak się ten dogada z tamtym, to się rozsypie inne i powstanie nowe. Pytasz jak sobie wyobrażam alternatywę, to przedstawiam Ci możliwe scenariusze w żaden sposób ze sobą nie powiązane. Czego ode mnie oczekujesz? Gwarancji? A jak dotąd wyglądały te scenariusze?

            Rozwalało się AWS i UW powstało PiS i PO. Miało być POPiS wyszło LPR SO PiS. Rozpieprzyło się SLD powstał Borowski i LiD. Powstał LiS i zdechło LPR razem z SO. To też chciejstwo? Po SLD mieliśmy IVRP. Trzeba było chuchać na Milera? Jak można poważnie dyskutować w takich warunkach, kiedy się nie czyta, a jedynie pisze swoje. Zgadzaj się ze mną lub nie, ale na litość Boską odnoś się do moich słów, a nie do swoich wizji moich intencji. Przeczytałem Twój komentarz z uwagą i rozumiem Twoje obawy, nie zgadzam się z nimi, ale rozumiem, że uznajesz to co jest za optymalne. Uważasz, że jak na polskie realia taka partia jak PO, to szczyt naszych możliwości. Masz prawo i tak uważa wielu, powiem więcej ja nawet długo myślałem identycznie, więc więcej niż rozumiem, czuję Twoje obawy. Proszę tylko o to samo, już nie o empatię, ale o dosłowne zrozumienie tego co piszę, zgodę lub nie, ale zrozumienie, bo w warunkach permanentnej nadinterpretacji dyskutować się nie da.

            A jak dochodzi do ?gorszących scen? to Ci opowiem. Ślęczę nad tekstem, dobieram słowa i argumenty z szacunku dla czytelnika i samego siebie i nie ma obowiązku nad tym ?dziełem? przyklęknąć, ale jak słyszę w odpowiedzi na argumenty i sformułowane tezy, takie bździny jak: ?demagogia Kaczyńskiego?, ?co na to twój guru Dutkiewicz?, to czuję jakby mi ktoś nie napluł, ale nasrał w twarz. To jest właśnie poziom dyskusji gówniarza z Onet i to będę tępił kłonicą jak trzeba będzie.

          • trafnie odczytałeś moją ocenę sytuacji
            Trafnie odczytujesz moją ocenę sytuacji społeczno-politycznej. Natomiast nie imputuj mi, że ja Ciebie nie rozumiem. Twoje rozczarowanie (przynajmniej takie manifestujesz) jest takie, że masz nadzieję, że może wyłonić się coś lepszego. I tak już bywało: "rozwalało się" jedno powstawało w zamian coś innego. Pytasz "trzeba było chuchać na Millera?" itd. A moim zdaniem ta ustawiczna, od 20 lat "demokratyczna" rozwalanka, począwszy od wojny na górze, to właśnie część przyczyn naszych miernych osiągnięć (celowo nie piszę: niepowodzeń, daj Boże innym takie "niepowodzenia"). Po raz pierwszy, uważam, struktura partyjna jest bliska optymalnej. Niech się te kilka sił politycznych ("republikanie", "demokraci" plus kontynentalne – w odróżnieniu od amerykańskich, gdzie takich potrzeb widać nie ma – przystawki) reformują od wewnątrz. Najlepiej – ukłon w stronę licznych portalowych zwolenników – poprzez ordynację większościową. A ton nawalankom, wbrew temu co twierdzisz, nadajasz TY, bo cokolwiek byś oświadczał to jesteś tutaj Gospodarzem. Inni się tylko odwijają.

          • Pozostaje mi podziękować za
            Pozostaje mi podziękować za konkretny komentarz, z którym można konkretnie polemizować, tyle że ja już to zrobiłem, zostaję przy swoim zdaniu i rozumiem Twoje racje. Pożyjemy, zobaczymy i pewnie Cię zdziwię, ale wolałbym być na Twoim miejscu i mieć tak silne przekonanie, że to jest wszystko co możemy z siebie wydusić. Tak jest zdecydowanie łatwiej, wiem, bo sam tak miałem.

            Co do nawalanek, mam wrażenie, że “gospodarz” jest doskonałym alibi, aby sobie beztrosko i bezkarnie pofolgować, a wzamian oczekiwać stoickiego spokoju. Niestety osób, które usiłują wykorzystywać ten argument, aby przemycić kilka prostackich uwag, a potem obnosić się z męczeństwem inaczej niż dotąd traktować nie zamierzam. Wbrew wszelkim krzywdzącym opiniom mam głęboki szacunek dla ludzi, którzy potrafią bronić swoich racji i mają swoje zdanie.

            I nawet po burzliwej wymianie zdań z takim ludźmi zawsze się dogaduję. Natomiast pyskaczy apelujących o kulturę nie trawię i nigdy nie strawię. Można mi nawet dać w pysk, jak zdążę to oddam, jak nie to jutro zapomnę, ale biadolenia, pyskowania i udawania niewiniątka nie przełknę, fizycznie nie toleruję takich zachowań.

          • o polityce póki co – koniec
            Natomiast o portalu jednak podyskutować warto. Jesli chcemy, aby przetrwał. Jak śledzę Twoje nawalanki z niektórymi kontrowersyjnymi (a tak się składa, że większość z nich wysoko cenię) to widzę taką oto manierę. Ty jedziesz po ludziach, którzy Tobie się nie podobają, używając często gęsto porównań i innych figur retorycznych, a jak oni ośmielają się oceniać Twoją retorykę, używając podobnych środkow, czyli porównując Ciebie np. do innych "oceniaczy" rządu Tuska, to Ci odbija. I potem już wzajemnie się napędzacie. Mam często wrażenie, wybacz, że chodzi Ci o wykazanie swojej przewagi, tylko nie bardzo wiadomo w czym – chyba głównie w giętkości języka. I teraz rzecz najważniejsza: z politykami i polityką nie powinno być taryfy ulgowej. Ale Twoja błyskotliwość w wynajdywaniu metafor i porównań czasami nawet dla mnie jest porażająca. Szczególnie wtedy, gdy beztrosko traktujesz fakty, np. konkretne ustawy czy wypowiedzi. Znacznie gorzej – z mojego punktu widzenia – gdy dobierasz się do Tobie podobnych, czyli komentatorów, bez wzgledu na to czy są dziennikarzami, ekspertami czy nami, blogerami. Tutaj wymagałabym jeszcze większej rzetelności. Bo jest tak, że większość z nas ma dostęp tylko do części informacji, zgoda, często tylko tej części, ktora jest nam wygodna. Jeśli chodzi o ludzi z tzw. mainstreamu, zaciskam zęby i się nie włączam, bo i tak wiem, że np. o Michnika nie warto się z Tobą kłócić. Ale jeśli chodzi przynajmniej o portalowiczów – ręce opadają i, nie ukrywam, czarno to widzę. Metkowanie równych Tobie to najkrótsza droga do klapy przedsięwzięcia. Czego nam nie życzę. Amen.

          • Tak możemy w kółko Macieju.
            Tak możemy w kółko Macieju. Tobie się będzie wydawało, że to ja, a mi, że to Oni. Recepta na porozumienie jest prosta. Wszystkim apelującym i zatroskanym o kulturę proponuję przyjrzeć się choćby dzisiejszej dyskusji miedzy nami, gdzie są i emocje i osobiste wycieczki, ale jest w tym też wartość, bo są na tle emocji argumenty. Powtórzę raz jeszcze, słucham i szanuję odmienne poglądy, ale prymitywnych zaczepek, a potem wykreowanego męczeństwa tolerował nie będę. Kiedy w odpowiedzi na tekst słyszę, ontowe bzdety, wtedy zaczynam “jazdę”. Tak się składa, że część z tych co szanujesz i cenisz zniżyła się tu do poziomu paszkwilów, przy najmniej dwoje z nich. Do takiego poziomu nie zjechałem nigdy i mogę obiecać, że nie zjadę. To tylko drobna uwaga/apel o odrobinę obiektywizmu, pewnie sam jestem subiektywny w tym co piszę, ale ja się swojego mało chlubnego zachowania nie wypieram, po drugiej stronie same niewiniątka.

            Czytam tu różne bzdety na swój temat, najbardziej zabawne są te, które stawiają zarzut cenzury. Oto jeden z użytkowników, który swego czasu domagał się wykastrowania treści innego użytkownika, boleje nad tym, że jego tekst o narodzie wybranym nie spotkał się z należytym szacunkiem i cóż to za wolność słowa? On napisał, a cześć się z nim nie zgadza. Obłęd. Kuriozum, któraś tam z rzędu deklaracja, że już nigdy więcej na kontrowersje.net urażony pisał nie będzie.

            Inny biega po portalu i obwieszcza, jak to on się nie weźmie za budowę własnego dzieła i pokaże. Będą wędrować mechanizmy, procenty udziałów i podział zysków między redaktorami. Wcześniej portal miał się rozbić o technikę traktowania trolla i tak co jakiś czas wybucha żarliwa debata, jakby tu wychować Kuraka, a stanie się światłość. Mędrków było tu pod dostatkiem, wizjonerów, bojowników o wolność słowa i innych modernizatorów masa. A ja konsekwentnie powtarzam jedno, sam się usunę i zrobię miejsce dla każdego poglądu i każdej wypowiedzi, byle ta została spisana z głową i nie pamiętam co przed sekundą zostało głupiego powiedziane, jeśli po sekundzie ktoś błyśnie talentem.

            Dziś jeden z modernizatorów ma wyeksponowane swoje poglądy na samym szczycie, kompletnie sprzeczne z moimi i mimo że przez ostatnie dni robił tu z siebie błazna i wypisywał bzdury na mój temat, za każdym razem gdy napisze coś z głową nie pozwolę treści przepaść. Znacie moje wady i wiecie doskonale, czego się po mnie spodziewać, ale nie szukajcie usprawiedliwień w chamstwie kuraka, bo jakie ono by nie było, za Was Waszych poglądów nie spisze i chyba byście tego nie chcieli. Tekstów jest tu jak na lekarstwo, płomiennych komentarzy multum. Mówię to bez fałszywej skromności, nie ma drugiego takiego miejsca w sieci, gdzie może się ścierać tyle opinii, a osobiste relacje z właścicielem portalu, czy sprzeczne poglądy z poglądami właściciela nie przekładają się w żaden sposób na ?linię redakcyjną? portalu.

            Ten portal to mój bzik, dla mnie liczy się TEKST, SŁOWU SPISANEMU NIE DAM ZROBIĆ KRZYWDY a nazwa i podtytuł portalu nie jest przypadkowa. Dla mnie to istota tego miejsca i fundament, moje chamstwo w pewnym, (paradoksalnym) sensie jest potwierdzeniem otwartej formuły, w której ani ?gość?, ani ?gospodarz? nie ma szczególnych praw i przywilejów. Nie godzę się na takie myślenie, że ?gospodarz? zobowiązuje, nie ?funkcja? ale przekaz jest istotą tego miejsca. Mogę się dostosować do netykiety, jeśli uważacie, że to jest istotny problem, spiszcie na byczej skórze zasady dyskusji, przestrzegajcie ich, egzekwujcie, a ja klnę się na Kadrkę, że się do zasad dostosuję. Tyle ode mnie.

          • bycza skóra a płachta na byka
            Ja do spisu czegokolwiek na byczej skórze się nie przyłożę. Kilka razy w życiu już mi zarzucono tendencję do dydaktyzmu. Dzielę się tylko, w dobrej wierze, moimi odczuciami. Jedno z nich to, że cyt:
            "Dziś jeden z modernizatorów ma wyeksponowane swoje poglądy na samym szczycie, kompletnie sprzeczne z moimi i mimo że przez ostatnie dni robił tu z siebie błazna…" to ulubiona przez Ciebie technika z gatunku:  "płachta na byka"

          • A pewnie, że ulubiona, dzięki
            A pewnie, że ulubiona, dzięki tej technice śpię spokojnie. Co mam powiedzieć, że kolega pisząc idiotyzmy pod kreską i nad kreską “grzeczny kolega jest”. W końcu napisał przyzwoity tekst i przecież nie moje myśli spisał, to grzech tekst na pastwę pozostawić. Tak jest, to moja ulubiona technika.

      • Nigdy w życiu nie byłam
        ” pogodzona” i potulna … jesli o tym mowa. Natomiast, z racji doświadczeń zawodowych wiem, że obowiązuje zasada kija i marchewki, a nade wszystko wyważonej oceny uczynków. Nawet mocny zespół poddawany nieustającej krytyce i kpinom niewiele zrobi, bo utonie we frustracji. Wiem, pamiętam, że piszesz po to, by sprowokować dyskusję i poruszyć dyskutantów…Tylko, ze jestem znużona czytaniem tego, co piszesz uparcie właśnie jak pod dyktando i mediów i PIS….. cały czas obracamy się w tym samym zaklętym kręgu: ” bo Tusk chce zostać prezydentem ” i dlatego to i tamto nie wychodzi. Bo na całym bożym świecie nie ma tylku cnotliwych Katonów co u nas….z gatunku ” ja już jestem grzeczny, ja nie mam nic za uszami”… to może rozejrzyj sie wokół i zobacz, że to jest marzenie Słowackiego o przerabianiu zjadaczy chleba w anioły. Szlachetne, ale bardzo mało realistyczne. Tacy właśnie jesteśmy…… pozbawieni instynktu państwowego.

        • Ale cóż ja tak naprawdę mogę
          Ale cóż ja tak naprawdę mogę poradzić na to, że Ty jesteś znużona problematyką? Oczywiście masz prawo, tylko czy ja mam obowiązek rezygnować? Rezygnować z tego, że “Tusk chce być prezydentem” i Bóg jedyny wie, czy się na Krzaklewskim w tym bziku się zatrzyma? Przykro mi, że czujesz zmęczenie, ale ja zakładnikiem Twojej kondycji być nie chcę. Z drugiej strony to ja w zmęczenie powielanymi treściami i tezami nie do końca wierzę.

          Co ciekawe “najwierniejsi” z Was, którzy z pasją czytali Katona wieszczącego koniec Kaczyńskich, nie nudzili się powielaniem tezy przez całe dwa długie lata. Po paru tygodniach nieporównywalnej krytyki Tuska, widzę zmęczenie i to mnie trochę napawa wątpliwościami co do zasady, zmęczenia powielanymi tezami, tu raczej obowiązuje zmęczenie innego rodzaju. Poza wszystkim rozumiem, że mam zmienić tezę, która stała się nudna na jakąś “bajerancką”, coś w rodzaju Tusk chce zostać lewoskrzydłowym Lecha Poznań.

          Teza jest nudna, bo obiekt tezy jest nudny i monotonny w działaniu. Cała tajemnica. Marchewką jest to, że pisze ledwie fragment tego co tak naprawdę o tej ekipie myślę, reszta się do druku nie nadaje. Marchewki powinni dostarczać zwolennicy Tuska, ale obawiam się, że takimi argumentami, jak media i PiS się uwzięły na Tuska, a Kurak to obsesjonat Tusk się nie napasie. Trzeba by się chociaż brzytwy Orlików chwycić, albo ostatniej wypowiedzi Palikota, zdaje się, że coś zabawnego powiedział. Nie moja to jednak sprawa i działka, ja mam swoje problematyki nudne czy nie, ale moje.

  6. Nie jestem Rejtanem
    nie położe się na progu sejmu i nie rozedrę koszuli. Tak, mamy dwie prawicowe partie, tak, wiele spraw mi sie nie podoba, ale jeszcze bardziej nie podoba mi sie Twój kasandryczny ton… Co proponujesz ? Tę lewicę, której nie ma? Tę prawicę opartą o Rydzyka i jeszcze bardziej funadamentalistyczne poglądy ? Tych polityków od peronu we Włoszczowie? Gdzie u licha widzisz te siły, które powinny byłysnąć wiedzą, umiejętnościami i autentyczną obywatelską postawą i zastąpić te wytarte nazwiska ?
    I uważaj , bo z rozpędu uczynisz PO odpowiedzialną za kulistość Ziemi…. bo przecież ma większość w Sejmie, prezydent nie może nic wetować a generalnie wszyscy stają na głowie żeby NAM się z Tuskiem udało…. tak bardzo stają na głowie, że nic nie ostaje się kpinie i krytyce.

    • Ludzie się dzielą na
      Ludzie się dzielą na pogodzonych z losem i takich, którzy swój los próbują zmienić. Ja należę do tych drugich i uważam, że warunkiem podstawowym zmiany na lepsze jest krytyka stanu tandetnego. Jeśli się powtarza tandecie, że nie ma dla niej alternatywy, to się tandetę monopolizuje i odbiera wszelkie nadzieje na jakość. Natomiast jeśli tandeta słyszy, co się o niej sądzi, to ma szansę popracować na jakość, a postronni i nieśmiali mają szansę uwierzyć, że jest sens tworzyć nową siłę.

      • pociągnę wątki Sawy i Wiedźmy, MK
        Bo jak się tak rozejrzeć wokoło po aktywnych, nawet tych  z najmniejszych kanap, rokowania osobowe co do pożądanych przez Ciebie wartości i posiadanych kompetencji, aby wcielać je w życie, te rokowania są po prostu beznadziejne. Więc może takie jest po prostu społeczeństwo, że innych spośród siebie nie wyłoniło? Byłby tylko jeden sposób, aby to sprawdzić – załóż własną partię i zobaczymy!

        • Powtórzę co napisałem.
          Powtórzę co napisałem. Warunkiem zmian na lepsze jest krytyka fatalnego. Dopóki scenę polityczną wypełnia mydlana opera pt: PiS napierdziela PO i odwrotnie nie ma miejsca dla żadnej inicjatywy. Nudzi mnie już ta histeria, że będzie gorzej, dlatego chuchajmy na tandetę. Kierunków zmian jest wiele, może się wyłonić jakaś normalna liberalno-konserwatywna formacja z szeregów PO, PiS, Polski XXI i mnie naprawdę wisi, że to ministranci, byle machali łopatami. Z resztek centrolewu PO, Borowskiego, Olejniczaka itp Rosatich może da się sklecić coś co nie będzie tak tandetna jak SLD. Odpady z PiS wócą na swoje 10% miejsce. Scenariuszy jest wiele.

          Może dokonać się zmiana warty w samej PO, wszystkie te Nowaki, Pitery, Niesioły w cholerę i ludzi takich jak Zdrojewski, Boni, Hall na plan pierwszy. W końcu jak się zrobi przestrzeń pojawią się nowi, zawsze tak się w przyrodzie dzieje. Naprawdę nie widzisz, że podtrzymywanie tego chorego, skostniałego i coraz bardziej ośmieszającego się układu politycznego, gdzie PiS się upodabnia do PO, a Po do PiS to zabawa dla gówniarzy, i że to zabija normalny demokratyczny podział. Nie ma lewicy, nie ma liberałów, są dwie populistyczne parafialne prawicowe partie wypełniające całą przestrzeń tzw debaty publicznej. Na co ja mam tu chuchać.?

          Co do mojej kandydatury na lidera partii, to zabieg tyle sprytny, co łatwo sobie z nim poradzę. Nie ma bardziej fatalnego kandydata niż ja, z moim charterem i niewyparzoną gębą nie przetrwałbym w polityce dnia. Cały dramat polskiej polityki to amatorstwo, dlatego do tego dramatu dokładał się nie będę, dupa ze mnie nie polityk. Wesprę natomiast każdą formację, która weźmie na siebie zarządzanie, a nie stękanie przed kamerą.

          • krytyka czy chciejstwo, MK
            Krytykujmy, patrzmy na ręce, chłostajmy za konkretne poczynania lub ich brak. Ale to co innego niż wyrażanie wishful thinking czyli po naszemu chciejstwa. Może wyłoni się coś z czegos? Może ci i tamci wypadną z gry? Gdyby nie myślał o prezydenturze byłoby inaczej? Oczywiście masz do tego prawo, ale moim zdaniem to jest jałowe. Nie dlatego, że w ocenie poszczególnych ludzi i ich urobku zawsze będziesz natykał się na kontrę, co przy Twoim temperamencie prowadzi do gorszących (w stylu onetowym) nawalanek. Ważniejsze, że pogłębia najgorszy polski syndrom: wszystko g…o warte, tylko Ja (My) jesteśmy mądrzy. A prawda w mojej ocenie jest taka, że wobec dominujących nastrojów społecznych (roszczeniowych, katolickich) ja szans na partię moich marzeń nie widzę. Nawet do "Twojej" bym się nie zapisała, bo polski konserwatyzm długo jeszcze oznaczać będzie "katolicki". Mnie natomiast odpowiadałaby po prostu partia liberalna, zarówno gospodarczo jak i światopoglądowo. A takie nawet w "rozwiniętym kapitalizmie" to najwyżej "języczek u wagi", jak niemiecka FDP. U nas byłaby szybciutko zmarginalizowana, czego doświadczył KLD. Tusk chce mieć realną władzę, w czym mu kibicuję. Bo mimo wszystko jego pomysł na państwo mniej jest odległy od moich wyobrażeń niż to co proponują wszyscy inni. Nie widzę na horyzoncie nikogo, kto dla mnie rokowałby lepiej. Nie widzę, powtarzam, bo widocznie nie ma na takich zapotrzebowania społecznego.

          • No to jest właśnie coś, co
            No to jest właśnie coś, co mnie do szewskiej pasji doprowadza. Piszę o tym aby optymalizować to co mamy i wspierać nowe, a w brzuch mi wkładasz partię marzeń. Piszę o wykasowaniu nawalanki między PiS i PO, która blokuje wszelką debatę, a dostaję w brzuch ?wszystko jest gówno warte?. Piszę o możliwych, niezliczonych scenariuszach i dostaję misterną układankę, że jak się ten dogada z tamtym, to się rozsypie inne i powstanie nowe. Pytasz jak sobie wyobrażam alternatywę, to przedstawiam Ci możliwe scenariusze w żaden sposób ze sobą nie powiązane. Czego ode mnie oczekujesz? Gwarancji? A jak dotąd wyglądały te scenariusze?

            Rozwalało się AWS i UW powstało PiS i PO. Miało być POPiS wyszło LPR SO PiS. Rozpieprzyło się SLD powstał Borowski i LiD. Powstał LiS i zdechło LPR razem z SO. To też chciejstwo? Po SLD mieliśmy IVRP. Trzeba było chuchać na Milera? Jak można poważnie dyskutować w takich warunkach, kiedy się nie czyta, a jedynie pisze swoje. Zgadzaj się ze mną lub nie, ale na litość Boską odnoś się do moich słów, a nie do swoich wizji moich intencji. Przeczytałem Twój komentarz z uwagą i rozumiem Twoje obawy, nie zgadzam się z nimi, ale rozumiem, że uznajesz to co jest za optymalne. Uważasz, że jak na polskie realia taka partia jak PO, to szczyt naszych możliwości. Masz prawo i tak uważa wielu, powiem więcej ja nawet długo myślałem identycznie, więc więcej niż rozumiem, czuję Twoje obawy. Proszę tylko o to samo, już nie o empatię, ale o dosłowne zrozumienie tego co piszę, zgodę lub nie, ale zrozumienie, bo w warunkach permanentnej nadinterpretacji dyskutować się nie da.

            A jak dochodzi do ?gorszących scen? to Ci opowiem. Ślęczę nad tekstem, dobieram słowa i argumenty z szacunku dla czytelnika i samego siebie i nie ma obowiązku nad tym ?dziełem? przyklęknąć, ale jak słyszę w odpowiedzi na argumenty i sformułowane tezy, takie bździny jak: ?demagogia Kaczyńskiego?, ?co na to twój guru Dutkiewicz?, to czuję jakby mi ktoś nie napluł, ale nasrał w twarz. To jest właśnie poziom dyskusji gówniarza z Onet i to będę tępił kłonicą jak trzeba będzie.

          • trafnie odczytałeś moją ocenę sytuacji
            Trafnie odczytujesz moją ocenę sytuacji społeczno-politycznej. Natomiast nie imputuj mi, że ja Ciebie nie rozumiem. Twoje rozczarowanie (przynajmniej takie manifestujesz) jest takie, że masz nadzieję, że może wyłonić się coś lepszego. I tak już bywało: "rozwalało się" jedno powstawało w zamian coś innego. Pytasz "trzeba było chuchać na Millera?" itd. A moim zdaniem ta ustawiczna, od 20 lat "demokratyczna" rozwalanka, począwszy od wojny na górze, to właśnie część przyczyn naszych miernych osiągnięć (celowo nie piszę: niepowodzeń, daj Boże innym takie "niepowodzenia"). Po raz pierwszy, uważam, struktura partyjna jest bliska optymalnej. Niech się te kilka sił politycznych ("republikanie", "demokraci" plus kontynentalne – w odróżnieniu od amerykańskich, gdzie takich potrzeb widać nie ma – przystawki) reformują od wewnątrz. Najlepiej – ukłon w stronę licznych portalowych zwolenników – poprzez ordynację większościową. A ton nawalankom, wbrew temu co twierdzisz, nadajasz TY, bo cokolwiek byś oświadczał to jesteś tutaj Gospodarzem. Inni się tylko odwijają.

          • Pozostaje mi podziękować za
            Pozostaje mi podziękować za konkretny komentarz, z którym można konkretnie polemizować, tyle że ja już to zrobiłem, zostaję przy swoim zdaniu i rozumiem Twoje racje. Pożyjemy, zobaczymy i pewnie Cię zdziwię, ale wolałbym być na Twoim miejscu i mieć tak silne przekonanie, że to jest wszystko co możemy z siebie wydusić. Tak jest zdecydowanie łatwiej, wiem, bo sam tak miałem.

            Co do nawalanek, mam wrażenie, że “gospodarz” jest doskonałym alibi, aby sobie beztrosko i bezkarnie pofolgować, a wzamian oczekiwać stoickiego spokoju. Niestety osób, które usiłują wykorzystywać ten argument, aby przemycić kilka prostackich uwag, a potem obnosić się z męczeństwem inaczej niż dotąd traktować nie zamierzam. Wbrew wszelkim krzywdzącym opiniom mam głęboki szacunek dla ludzi, którzy potrafią bronić swoich racji i mają swoje zdanie.

            I nawet po burzliwej wymianie zdań z takim ludźmi zawsze się dogaduję. Natomiast pyskaczy apelujących o kulturę nie trawię i nigdy nie strawię. Można mi nawet dać w pysk, jak zdążę to oddam, jak nie to jutro zapomnę, ale biadolenia, pyskowania i udawania niewiniątka nie przełknę, fizycznie nie toleruję takich zachowań.

          • o polityce póki co – koniec
            Natomiast o portalu jednak podyskutować warto. Jesli chcemy, aby przetrwał. Jak śledzę Twoje nawalanki z niektórymi kontrowersyjnymi (a tak się składa, że większość z nich wysoko cenię) to widzę taką oto manierę. Ty jedziesz po ludziach, którzy Tobie się nie podobają, używając często gęsto porównań i innych figur retorycznych, a jak oni ośmielają się oceniać Twoją retorykę, używając podobnych środkow, czyli porównując Ciebie np. do innych "oceniaczy" rządu Tuska, to Ci odbija. I potem już wzajemnie się napędzacie. Mam często wrażenie, wybacz, że chodzi Ci o wykazanie swojej przewagi, tylko nie bardzo wiadomo w czym – chyba głównie w giętkości języka. I teraz rzecz najważniejsza: z politykami i polityką nie powinno być taryfy ulgowej. Ale Twoja błyskotliwość w wynajdywaniu metafor i porównań czasami nawet dla mnie jest porażająca. Szczególnie wtedy, gdy beztrosko traktujesz fakty, np. konkretne ustawy czy wypowiedzi. Znacznie gorzej – z mojego punktu widzenia – gdy dobierasz się do Tobie podobnych, czyli komentatorów, bez wzgledu na to czy są dziennikarzami, ekspertami czy nami, blogerami. Tutaj wymagałabym jeszcze większej rzetelności. Bo jest tak, że większość z nas ma dostęp tylko do części informacji, zgoda, często tylko tej części, ktora jest nam wygodna. Jeśli chodzi o ludzi z tzw. mainstreamu, zaciskam zęby i się nie włączam, bo i tak wiem, że np. o Michnika nie warto się z Tobą kłócić. Ale jeśli chodzi przynajmniej o portalowiczów – ręce opadają i, nie ukrywam, czarno to widzę. Metkowanie równych Tobie to najkrótsza droga do klapy przedsięwzięcia. Czego nam nie życzę. Amen.

          • Tak możemy w kółko Macieju.
            Tak możemy w kółko Macieju. Tobie się będzie wydawało, że to ja, a mi, że to Oni. Recepta na porozumienie jest prosta. Wszystkim apelującym i zatroskanym o kulturę proponuję przyjrzeć się choćby dzisiejszej dyskusji miedzy nami, gdzie są i emocje i osobiste wycieczki, ale jest w tym też wartość, bo są na tle emocji argumenty. Powtórzę raz jeszcze, słucham i szanuję odmienne poglądy, ale prymitywnych zaczepek, a potem wykreowanego męczeństwa tolerował nie będę. Kiedy w odpowiedzi na tekst słyszę, ontowe bzdety, wtedy zaczynam “jazdę”. Tak się składa, że część z tych co szanujesz i cenisz zniżyła się tu do poziomu paszkwilów, przy najmniej dwoje z nich. Do takiego poziomu nie zjechałem nigdy i mogę obiecać, że nie zjadę. To tylko drobna uwaga/apel o odrobinę obiektywizmu, pewnie sam jestem subiektywny w tym co piszę, ale ja się swojego mało chlubnego zachowania nie wypieram, po drugiej stronie same niewiniątka.

            Czytam tu różne bzdety na swój temat, najbardziej zabawne są te, które stawiają zarzut cenzury. Oto jeden z użytkowników, który swego czasu domagał się wykastrowania treści innego użytkownika, boleje nad tym, że jego tekst o narodzie wybranym nie spotkał się z należytym szacunkiem i cóż to za wolność słowa? On napisał, a cześć się z nim nie zgadza. Obłęd. Kuriozum, któraś tam z rzędu deklaracja, że już nigdy więcej na kontrowersje.net urażony pisał nie będzie.

            Inny biega po portalu i obwieszcza, jak to on się nie weźmie za budowę własnego dzieła i pokaże. Będą wędrować mechanizmy, procenty udziałów i podział zysków między redaktorami. Wcześniej portal miał się rozbić o technikę traktowania trolla i tak co jakiś czas wybucha żarliwa debata, jakby tu wychować Kuraka, a stanie się światłość. Mędrków było tu pod dostatkiem, wizjonerów, bojowników o wolność słowa i innych modernizatorów masa. A ja konsekwentnie powtarzam jedno, sam się usunę i zrobię miejsce dla każdego poglądu i każdej wypowiedzi, byle ta została spisana z głową i nie pamiętam co przed sekundą zostało głupiego powiedziane, jeśli po sekundzie ktoś błyśnie talentem.

            Dziś jeden z modernizatorów ma wyeksponowane swoje poglądy na samym szczycie, kompletnie sprzeczne z moimi i mimo że przez ostatnie dni robił tu z siebie błazna i wypisywał bzdury na mój temat, za każdym razem gdy napisze coś z głową nie pozwolę treści przepaść. Znacie moje wady i wiecie doskonale, czego się po mnie spodziewać, ale nie szukajcie usprawiedliwień w chamstwie kuraka, bo jakie ono by nie było, za Was Waszych poglądów nie spisze i chyba byście tego nie chcieli. Tekstów jest tu jak na lekarstwo, płomiennych komentarzy multum. Mówię to bez fałszywej skromności, nie ma drugiego takiego miejsca w sieci, gdzie może się ścierać tyle opinii, a osobiste relacje z właścicielem portalu, czy sprzeczne poglądy z poglądami właściciela nie przekładają się w żaden sposób na ?linię redakcyjną? portalu.

            Ten portal to mój bzik, dla mnie liczy się TEKST, SŁOWU SPISANEMU NIE DAM ZROBIĆ KRZYWDY a nazwa i podtytuł portalu nie jest przypadkowa. Dla mnie to istota tego miejsca i fundament, moje chamstwo w pewnym, (paradoksalnym) sensie jest potwierdzeniem otwartej formuły, w której ani ?gość?, ani ?gospodarz? nie ma szczególnych praw i przywilejów. Nie godzę się na takie myślenie, że ?gospodarz? zobowiązuje, nie ?funkcja? ale przekaz jest istotą tego miejsca. Mogę się dostosować do netykiety, jeśli uważacie, że to jest istotny problem, spiszcie na byczej skórze zasady dyskusji, przestrzegajcie ich, egzekwujcie, a ja klnę się na Kadrkę, że się do zasad dostosuję. Tyle ode mnie.

          • bycza skóra a płachta na byka
            Ja do spisu czegokolwiek na byczej skórze się nie przyłożę. Kilka razy w życiu już mi zarzucono tendencję do dydaktyzmu. Dzielę się tylko, w dobrej wierze, moimi odczuciami. Jedno z nich to, że cyt:
            "Dziś jeden z modernizatorów ma wyeksponowane swoje poglądy na samym szczycie, kompletnie sprzeczne z moimi i mimo że przez ostatnie dni robił tu z siebie błazna…" to ulubiona przez Ciebie technika z gatunku:  "płachta na byka"

          • A pewnie, że ulubiona, dzięki
            A pewnie, że ulubiona, dzięki tej technice śpię spokojnie. Co mam powiedzieć, że kolega pisząc idiotyzmy pod kreską i nad kreską “grzeczny kolega jest”. W końcu napisał przyzwoity tekst i przecież nie moje myśli spisał, to grzech tekst na pastwę pozostawić. Tak jest, to moja ulubiona technika.

          • o polityce póki co – koniec
            Natomiast o portalu jednak podyskutować warto. Jesli chcemy, aby przetrwał. Jak śledzę Twoje nawalanki z niektórymi kontrowersyjnymi (a tak się składa, że większość z nich wysoko cenię) to widzę taką oto manierę. Ty jedziesz po ludziach, którzy Tobie się nie podobają, używając często gęsto porównań i innych figur retorycznych, a jak oni ośmielają się oceniać Twoją retorykę, używając podobnych środkow, czyli porównując Ciebie np. do innych "oceniaczy" rządu Tuska, to Ci odbija. I potem już wzajemnie się napędzacie. Mam często wrażenie, wybacz, że chodzi Ci o wykazanie swojej przewagi, tylko nie bardzo wiadomo w czym – chyba głównie w giętkości języka. I teraz rzecz najważniejsza: z politykami i polityką nie powinno być taryfy ulgowej. Ale Twoja błyskotliwość w wynajdywaniu metafor i porównań czasami nawet dla mnie jest porażająca. Szczególnie wtedy, gdy beztrosko traktujesz fakty, np. konkretne ustawy czy wypowiedzi. Znacznie gorzej – z mojego punktu widzenia – gdy dobierasz się do Tobie podobnych, czyli komentatorów, bez wzgledu na to czy są dziennikarzami, ekspertami czy nami, blogerami. Tutaj wymagałabym jeszcze większej rzetelności. Bo jest tak, że większość z nas ma dostęp tylko do części informacji, zgoda, często tylko tej części, ktora jest nam wygodna. Jeśli chodzi o ludzi z tzw. mainstreamu, zaciskam zęby i się nie włączam, bo i tak wiem, że np. o Michnika nie warto się z Tobą kłócić. Ale jeśli chodzi przynajmniej o portalowiczów – ręce opadają i, nie ukrywam, czarno to widzę. Metkowanie równych Tobie to najkrótsza droga do klapy przedsięwzięcia. Czego nam nie życzę. Amen.

          • Tak możemy w kółko Macieju.
            Tak możemy w kółko Macieju. Tobie się będzie wydawało, że to ja, a mi, że to Oni. Recepta na porozumienie jest prosta. Wszystkim apelującym i zatroskanym o kulturę proponuję przyjrzeć się choćby dzisiejszej dyskusji miedzy nami, gdzie są i emocje i osobiste wycieczki, ale jest w tym też wartość, bo są na tle emocji argumenty. Powtórzę raz jeszcze, słucham i szanuję odmienne poglądy, ale prymitywnych zaczepek, a potem wykreowanego męczeństwa tolerował nie będę. Kiedy w odpowiedzi na tekst słyszę, ontowe bzdety, wtedy zaczynam “jazdę”. Tak się składa, że część z tych co szanujesz i cenisz zniżyła się tu do poziomu paszkwilów, przy najmniej dwoje z nich. Do takiego poziomu nie zjechałem nigdy i mogę obiecać, że nie zjadę. To tylko drobna uwaga/apel o odrobinę obiektywizmu, pewnie sam jestem subiektywny w tym co piszę, ale ja się swojego mało chlubnego zachowania nie wypieram, po drugiej stronie same niewiniątka.

            Czytam tu różne bzdety na swój temat, najbardziej zabawne są te, które stawiają zarzut cenzury. Oto jeden z użytkowników, który swego czasu domagał się wykastrowania treści innego użytkownika, boleje nad tym, że jego tekst o narodzie wybranym nie spotkał się z należytym szacunkiem i cóż to za wolność słowa? On napisał, a cześć się z nim nie zgadza. Obłęd. Kuriozum, któraś tam z rzędu deklaracja, że już nigdy więcej na kontrowersje.net urażony pisał nie będzie.

            Inny biega po portalu i obwieszcza, jak to on się nie weźmie za budowę własnego dzieła i pokaże. Będą wędrować mechanizmy, procenty udziałów i podział zysków między redaktorami. Wcześniej portal miał się rozbić o technikę traktowania trolla i tak co jakiś czas wybucha żarliwa debata, jakby tu wychować Kuraka, a stanie się światłość. Mędrków było tu pod dostatkiem, wizjonerów, bojowników o wolność słowa i innych modernizatorów masa. A ja konsekwentnie powtarzam jedno, sam się usunę i zrobię miejsce dla każdego poglądu i każdej wypowiedzi, byle ta została spisana z głową i nie pamiętam co przed sekundą zostało głupiego powiedziane, jeśli po sekundzie ktoś błyśnie talentem.

            Dziś jeden z modernizatorów ma wyeksponowane swoje poglądy na samym szczycie, kompletnie sprzeczne z moimi i mimo że przez ostatnie dni robił tu z siebie błazna i wypisywał bzdury na mój temat, za każdym razem gdy napisze coś z głową nie pozwolę treści przepaść. Znacie moje wady i wiecie doskonale, czego się po mnie spodziewać, ale nie szukajcie usprawiedliwień w chamstwie kuraka, bo jakie ono by nie było, za Was Waszych poglądów nie spisze i chyba byście tego nie chcieli. Tekstów jest tu jak na lekarstwo, płomiennych komentarzy multum. Mówię to bez fałszywej skromności, nie ma drugiego takiego miejsca w sieci, gdzie może się ścierać tyle opinii, a osobiste relacje z właścicielem portalu, czy sprzeczne poglądy z poglądami właściciela nie przekładają się w żaden sposób na ?linię redakcyjną? portalu.

            Ten portal to mój bzik, dla mnie liczy się TEKST, SŁOWU SPISANEMU NIE DAM ZROBIĆ KRZYWDY a nazwa i podtytuł portalu nie jest przypadkowa. Dla mnie to istota tego miejsca i fundament, moje chamstwo w pewnym, (paradoksalnym) sensie jest potwierdzeniem otwartej formuły, w której ani ?gość?, ani ?gospodarz? nie ma szczególnych praw i przywilejów. Nie godzę się na takie myślenie, że ?gospodarz? zobowiązuje, nie ?funkcja? ale przekaz jest istotą tego miejsca. Mogę się dostosować do netykiety, jeśli uważacie, że to jest istotny problem, spiszcie na byczej skórze zasady dyskusji, przestrzegajcie ich, egzekwujcie, a ja klnę się na Kadrkę, że się do zasad dostosuję. Tyle ode mnie.

          • bycza skóra a płachta na byka
            Ja do spisu czegokolwiek na byczej skórze się nie przyłożę. Kilka razy w życiu już mi zarzucono tendencję do dydaktyzmu. Dzielę się tylko, w dobrej wierze, moimi odczuciami. Jedno z nich to, że cyt:
            "Dziś jeden z modernizatorów ma wyeksponowane swoje poglądy na samym szczycie, kompletnie sprzeczne z moimi i mimo że przez ostatnie dni robił tu z siebie błazna…" to ulubiona przez Ciebie technika z gatunku:  "płachta na byka"

          • A pewnie, że ulubiona, dzięki
            A pewnie, że ulubiona, dzięki tej technice śpię spokojnie. Co mam powiedzieć, że kolega pisząc idiotyzmy pod kreską i nad kreską “grzeczny kolega jest”. W końcu napisał przyzwoity tekst i przecież nie moje myśli spisał, to grzech tekst na pastwę pozostawić. Tak jest, to moja ulubiona technika.

      • Nigdy w życiu nie byłam
        ” pogodzona” i potulna … jesli o tym mowa. Natomiast, z racji doświadczeń zawodowych wiem, że obowiązuje zasada kija i marchewki, a nade wszystko wyważonej oceny uczynków. Nawet mocny zespół poddawany nieustającej krytyce i kpinom niewiele zrobi, bo utonie we frustracji. Wiem, pamiętam, że piszesz po to, by sprowokować dyskusję i poruszyć dyskutantów…Tylko, ze jestem znużona czytaniem tego, co piszesz uparcie właśnie jak pod dyktando i mediów i PIS….. cały czas obracamy się w tym samym zaklętym kręgu: ” bo Tusk chce zostać prezydentem ” i dlatego to i tamto nie wychodzi. Bo na całym bożym świecie nie ma tylku cnotliwych Katonów co u nas….z gatunku ” ja już jestem grzeczny, ja nie mam nic za uszami”… to może rozejrzyj sie wokół i zobacz, że to jest marzenie Słowackiego o przerabianiu zjadaczy chleba w anioły. Szlachetne, ale bardzo mało realistyczne. Tacy właśnie jesteśmy…… pozbawieni instynktu państwowego.

        • Ale cóż ja tak naprawdę mogę
          Ale cóż ja tak naprawdę mogę poradzić na to, że Ty jesteś znużona problematyką? Oczywiście masz prawo, tylko czy ja mam obowiązek rezygnować? Rezygnować z tego, że “Tusk chce być prezydentem” i Bóg jedyny wie, czy się na Krzaklewskim w tym bziku się zatrzyma? Przykro mi, że czujesz zmęczenie, ale ja zakładnikiem Twojej kondycji być nie chcę. Z drugiej strony to ja w zmęczenie powielanymi treściami i tezami nie do końca wierzę.

          Co ciekawe “najwierniejsi” z Was, którzy z pasją czytali Katona wieszczącego koniec Kaczyńskich, nie nudzili się powielaniem tezy przez całe dwa długie lata. Po paru tygodniach nieporównywalnej krytyki Tuska, widzę zmęczenie i to mnie trochę napawa wątpliwościami co do zasady, zmęczenia powielanymi tezami, tu raczej obowiązuje zmęczenie innego rodzaju. Poza wszystkim rozumiem, że mam zmienić tezę, która stała się nudna na jakąś “bajerancką”, coś w rodzaju Tusk chce zostać lewoskrzydłowym Lecha Poznań.

          Teza jest nudna, bo obiekt tezy jest nudny i monotonny w działaniu. Cała tajemnica. Marchewką jest to, że pisze ledwie fragment tego co tak naprawdę o tej ekipie myślę, reszta się do druku nie nadaje. Marchewki powinni dostarczać zwolennicy Tuska, ale obawiam się, że takimi argumentami, jak media i PiS się uwzięły na Tuska, a Kurak to obsesjonat Tusk się nie napasie. Trzeba by się chociaż brzytwy Orlików chwycić, albo ostatniej wypowiedzi Palikota, zdaje się, że coś zabawnego powiedział. Nie moja to jednak sprawa i działka, ja mam swoje problematyki nudne czy nie, ale moje.

  7. Tekstu nie czytałem bo zarobiony jestem
    przeczytam w domu i skomentuję poniewczasie, gdy wszyscy kontrowersyjni pofruną już w pośpiechu i niecierpliwie zapylać inne kwiatki. Rosnące na innych tekstach.
    Ale za nie ustawanie w eksperymentach formalnych i merytorycznych, wiecznie młodej Matki Kurki , daję szóstkę.

    P.S. Po prostu zauważyłem bajerowsko przekreślone literki 🙂 Itp.

    P.S.2. Ale wieczorem żartów już nie będzie.

  8. Tekstu nie czytałem bo zarobiony jestem
    przeczytam w domu i skomentuję poniewczasie, gdy wszyscy kontrowersyjni pofruną już w pośpiechu i niecierpliwie zapylać inne kwiatki. Rosnące na innych tekstach.
    Ale za nie ustawanie w eksperymentach formalnych i merytorycznych, wiecznie młodej Matki Kurki , daję szóstkę.

    P.S. Po prostu zauważyłem bajerowsko przekreślone literki 🙂 Itp.

    P.S.2. Ale wieczorem żartów już nie będzie.

  9. Zajmuję się Tobą od czasu do
    Zajmuję się Tobą od czasu do czasu tylko dlatego, że jesteś flagowym przykładem partyjnej i ideologicznej ślepoty, zamiast myślenia, wierność dziadziejącym “ideałom”. Chodzi mi tylko o to, aby Ci propagowanie tandety nie szło zbyt łatwo. Poza tym nie widzę pola do dyskusji z Tobą. Nie widzę pola do dyskusji z kimś kto na argumenty odpowiada dyżurnymi onetowymi bździnami w gatunku “gadasz jak Kaczyński”, albo “co na to twój guru”. Domagasz się szacunku i poważnego traktowania, w zamian za gówniarskie zachowanie? Dorośnij, albo raczej nie dziecinniej.

  10. Zajmuję się Tobą od czasu do
    Zajmuję się Tobą od czasu do czasu tylko dlatego, że jesteś flagowym przykładem partyjnej i ideologicznej ślepoty, zamiast myślenia, wierność dziadziejącym “ideałom”. Chodzi mi tylko o to, aby Ci propagowanie tandety nie szło zbyt łatwo. Poza tym nie widzę pola do dyskusji z Tobą. Nie widzę pola do dyskusji z kimś kto na argumenty odpowiada dyżurnymi onetowymi bździnami w gatunku “gadasz jak Kaczyński”, albo “co na to twój guru”. Domagasz się szacunku i poważnego traktowania, w zamian za gówniarskie zachowanie? Dorośnij, albo raczej nie dziecinniej.

  11. Jak bardzo byśmy tego POPiS
    Jak bardzo byśmy tego POPiS się bali i brzydzili, to właśnie jest optymalne rozwiązania, a ponieważ nie jest realne, pozostają dwie drogi, najlepiej jednocześnie. Kolejne przegrupowanie AWS plus nowa pracująca na swoje formacja. Aby do tego doszło trzeba zwolnić miejsce, a zwolnić można spadkiem sondaży, czyli krytyką monopolisty na mniejsze zło. Przy tej ideologicznej napierdalance, gdzie dwa osły zajmują 95% czasu antenowego szarpiąc się o krzesła w Brukseli, nikt się nie przebije. Im w to graj, to ich wspólny interes. Z tego co widać spadek PO głównie zasila SLD, nie jest to rozwiązanie idealne, ale mamy to co mamy i tym trzeba grać, tym tasować aby się wyłoniło coś nowego i przepoczwarzyło stare. AWS rozbity na PO i PiS był postępem, liczę, że kolejne rozdanie będzie drugim krokiem, bo liczyć na to co jest nie mam już siły, to się stacza z każdym dniem.

  12. Jak bardzo byśmy tego POPiS
    Jak bardzo byśmy tego POPiS się bali i brzydzili, to właśnie jest optymalne rozwiązania, a ponieważ nie jest realne, pozostają dwie drogi, najlepiej jednocześnie. Kolejne przegrupowanie AWS plus nowa pracująca na swoje formacja. Aby do tego doszło trzeba zwolnić miejsce, a zwolnić można spadkiem sondaży, czyli krytyką monopolisty na mniejsze zło. Przy tej ideologicznej napierdalance, gdzie dwa osły zajmują 95% czasu antenowego szarpiąc się o krzesła w Brukseli, nikt się nie przebije. Im w to graj, to ich wspólny interes. Z tego co widać spadek PO głównie zasila SLD, nie jest to rozwiązanie idealne, ale mamy to co mamy i tym trzeba grać, tym tasować aby się wyłoniło coś nowego i przepoczwarzyło stare. AWS rozbity na PO i PiS był postępem, liczę, że kolejne rozdanie będzie drugim krokiem, bo liczyć na to co jest nie mam już siły, to się stacza z każdym dniem.

  13. zależy gdzie kto leży
    Odpowiedź Dutkiewicza zależałaby od tego czy spytać go prywatnie przy kielichu, czy oficjalnie.
    Podobnie Tusk ma zapewne jakieś osobiste poglądy, ścisle tajne których nie sposób się domyśleć.
    Natomiast osoby Kacze głoszą to co myślą i to jest pewna różnica, mniejszy margines dla jakiejś nadziei.

  14. zależy gdzie kto leży
    Odpowiedź Dutkiewicza zależałaby od tego czy spytać go prywatnie przy kielichu, czy oficjalnie.
    Podobnie Tusk ma zapewne jakieś osobiste poglądy, ścisle tajne których nie sposób się domyśleć.
    Natomiast osoby Kacze głoszą to co myślą i to jest pewna różnica, mniejszy margines dla jakiejś nadziei.

  15. Nie ma tu gości i gospodarzy
    Nie ma tu gości i gospodarzy są równe prawa dla wszystkich. Chamstwo nie jest moją domeną, przyjmuję broń i pole wyznaczone przez atakującego. Nigdy nie używam chamstwa wobec tych, którzy dyskutują, chamstwa używam wobec tych co chamstwem mi przed oczyma machają. Pewnie, że to małostkowe, ale każdy ma jakieś swoje słabości. I pewnie, że masz rację, to jest chamstwo, ale absolutnie nie powszechne, wręcz przeciwnie dla wybranych, a raczej dla tych, którzy mnie wybrali i którym się wydaje, że :gościnnie” postępując chamsko mogą wyjść na ofiary chamstwa. Pozdrawiam i przyjmuję krytykę z pokorą, przyznając się do opisanych zachowań, nie przyznaję się tylko do powszechności.

  16. Nie ma tu gości i gospodarzy
    Nie ma tu gości i gospodarzy są równe prawa dla wszystkich. Chamstwo nie jest moją domeną, przyjmuję broń i pole wyznaczone przez atakującego. Nigdy nie używam chamstwa wobec tych, którzy dyskutują, chamstwa używam wobec tych co chamstwem mi przed oczyma machają. Pewnie, że to małostkowe, ale każdy ma jakieś swoje słabości. I pewnie, że masz rację, to jest chamstwo, ale absolutnie nie powszechne, wręcz przeciwnie dla wybranych, a raczej dla tych, którzy mnie wybrali i którym się wydaje, że :gościnnie” postępując chamsko mogą wyjść na ofiary chamstwa. Pozdrawiam i przyjmuję krytykę z pokorą, przyznając się do opisanych zachowań, nie przyznaję się tylko do powszechności.

  17. PO to najbardziej pokorne…
    Z diagnozą przedestawioną w artykule M.Kurki zgadzam się i boleję nad tym,że jest tak,jak jest.Bo alternatywy tez nie widzę.Ale o ile stosunkowo łatwo jest wykazać wszystkie zaniechania,błędy,nieporadność,to znacznie trudniej jest przedstawić jakąś receptę.Co i jak należałoby zrobić w odniesieniu do wypunktowanych przez autora spraw.Bo że jest żle z realizacją programu wyborczego,to każdy widzi,ale nie ma ani wsród politykow ani wsród poważnych dziennikarzy mądrego,ktory by powiedział konkretnie “tę i tę sprawę nalezy tak i tak załatwić
    {oczywiście przy uwzględnieniu oporu materii- Koalicjant,opozycja,prezydent)Samo narzekanie to tylko woda na młyn dla opozycji.

  18. PO to najbardziej pokorne…
    Z diagnozą przedestawioną w artykule M.Kurki zgadzam się i boleję nad tym,że jest tak,jak jest.Bo alternatywy tez nie widzę.Ale o ile stosunkowo łatwo jest wykazać wszystkie zaniechania,błędy,nieporadność,to znacznie trudniej jest przedstawić jakąś receptę.Co i jak należałoby zrobić w odniesieniu do wypunktowanych przez autora spraw.Bo że jest żle z realizacją programu wyborczego,to każdy widzi,ale nie ma ani wsród politykow ani wsród poważnych dziennikarzy mądrego,ktory by powiedział konkretnie “tę i tę sprawę nalezy tak i tak załatwić
    {oczywiście przy uwzględnieniu oporu materii- Koalicjant,opozycja,prezydent)Samo narzekanie to tylko woda na młyn dla opozycji.

  19. Kuraku jesteś w gorącej wodzie kąpany
    półtora roku rządów Tuska minie około 20 maja. Spoko, mogą jeszcze dużo zrobić. Ponadto jest nowa siła, Piskorski (wraz z SD). Prawdziwy liberał leśny.
    PS.
    Nie moja wina, że Dutkiewicz to konserwatywna ciapa, a Napieralski to lewa pierdoła.

  20. Kuraku jesteś w gorącej wodzie kąpany
    półtora roku rządów Tuska minie około 20 maja. Spoko, mogą jeszcze dużo zrobić. Ponadto jest nowa siła, Piskorski (wraz z SD). Prawdziwy liberał leśny.
    PS.
    Nie moja wina, że Dutkiewicz to konserwatywna ciapa, a Napieralski to lewa pierdoła.

  21. No to teraz sobie przeczytałem i…


    …zasadniczo wszystkie krytyczne zarzuty są nie do obalenia.

    Zasadniczo jesteś od pewnego czasu konsekwentny ,Matko, nawet powiem bardzo konsekwentny w krytykowaniu PO. Ja już te Twoje poglądy parę razy popierałem i nadal je popieram. 

    Choćby partia PO była partią naszych marzeń nie może to nas powstrzymywać przed obywatelską krytyką. A że partia PO nie jest i nigdy nie była partią naszych marzeń więc tym bardziej należy wywierać wszelki możliwy nacisk by z tejże partii cokolwiek wycisnąć, zmotywować, pogrozić palcem. I tak do wyborów. W dniu wyborów można zapomnieć o latach krytyki i wybrać pragmatycznie większe dobro czy raczej mniejsze zło. Chyba, żeby zmieniła się przed wyborami sytuacja i pojawiły się czarne chmury. Wtedy spod parasoli krytykujemy inaczej.

     

    Jedna rzecz mi się w tekście niepodoba. Jak zwykle czepiam się szczegółów. W  "światłych kadrach" wybaczam komentarze typu ultrakatolicki, katolicki aktywista, żarliwy katolik bo to jest jakiś tam przyczynek do do uzasadnienia krytyki zaniechania pewnych obietnic wyborczych – ale co ma znaczyć komentarz typu "katolik" przy Radosławie Sikorskim, "katoliczka" przy Piterze, ojciec wielodzietnej katolickiej rodziny przy Buzku?

    Stwarzasz w ten sposób wrażenie niechęci do katolicyzmu w ogóle. Chciałeś zkwantyfikować natężenie katolickiego oszołomstwa pośród członków na liście? OK. Ale wyszło w rezultacie, że zarzucasz  PO, że tam katolicy są. jakoś to niezręczne i niezgodne z zamysłem zapewne. Czyli moim zdaniem za dużo o pięć, sześć słów w tym tekście.

     

    Nina w swoim komentarzu o chęci realnej władzy ma dużo racji. Z tym , że PO ma nie tak duży w końcu korowy elektorat.  Reszta to , tak jak my, elektorat wybierający mniejsze zło i gotowy odpłynąć  zniechęcony zlekceważeniem danych  przed wyborami obietnic.  Gotowy odpłynąć pod wpływem celnej negatywnej reklamy konkurencji w czasie przedwyborczym. Polityka nijakości może się Tuskowi i PO kiepsko opłacić.

     

    Widzę, MK, że brak Ci Mikiego. Z jego braku wybrałeś sobie od jakiegoś czasu do  kisielowych czy błotnych zapasów przesympatyczną Sawę, która przez kobiecą przekorę  lubi się z Tobą drażnić ale to słabo usprawiedliwia chwyty i ciosy które stosujesz. Lepiej zareagować po dżentlemeńsku i odmówić niektórym wspólnego taplania. 🙂

    • Zgoda z tymi “katolikami”,
      Zgoda z tymi “katolikami”, można tak to odczytać, ale intencje były inne. Ciągle właśnie słyszę od sił postępowych żarliwie broniących PO, że KK i katolicki ciemnogród nas zaleje jak zniknie PO. Stąd ta wyliczanka, która miała pokazać, że demonizuje się pewne “argumenty”, aby dać alibi. Faktem natomiast jest, że nie opisałem tej wyliczanki jak należy, stąd wrażenie może być dość podłe, tak jak piszesz, ale Bóg mi świadkiem :), że nie to było moim celem. Co do reszty, to argumenty Niny rozumiem, a kwestie kisielowe ukryć się nie dadzą, ale..zresztą bez ale, już wszystko napisałem w tej kwestii co mi na wątrobie leży.

  22. No to teraz sobie przeczytałem i…


    …zasadniczo wszystkie krytyczne zarzuty są nie do obalenia.

    Zasadniczo jesteś od pewnego czasu konsekwentny ,Matko, nawet powiem bardzo konsekwentny w krytykowaniu PO. Ja już te Twoje poglądy parę razy popierałem i nadal je popieram. 

    Choćby partia PO była partią naszych marzeń nie może to nas powstrzymywać przed obywatelską krytyką. A że partia PO nie jest i nigdy nie była partią naszych marzeń więc tym bardziej należy wywierać wszelki możliwy nacisk by z tejże partii cokolwiek wycisnąć, zmotywować, pogrozić palcem. I tak do wyborów. W dniu wyborów można zapomnieć o latach krytyki i wybrać pragmatycznie większe dobro czy raczej mniejsze zło. Chyba, żeby zmieniła się przed wyborami sytuacja i pojawiły się czarne chmury. Wtedy spod parasoli krytykujemy inaczej.

     

    Jedna rzecz mi się w tekście niepodoba. Jak zwykle czepiam się szczegółów. W  "światłych kadrach" wybaczam komentarze typu ultrakatolicki, katolicki aktywista, żarliwy katolik bo to jest jakiś tam przyczynek do do uzasadnienia krytyki zaniechania pewnych obietnic wyborczych – ale co ma znaczyć komentarz typu "katolik" przy Radosławie Sikorskim, "katoliczka" przy Piterze, ojciec wielodzietnej katolickiej rodziny przy Buzku?

    Stwarzasz w ten sposób wrażenie niechęci do katolicyzmu w ogóle. Chciałeś zkwantyfikować natężenie katolickiego oszołomstwa pośród członków na liście? OK. Ale wyszło w rezultacie, że zarzucasz  PO, że tam katolicy są. jakoś to niezręczne i niezgodne z zamysłem zapewne. Czyli moim zdaniem za dużo o pięć, sześć słów w tym tekście.

     

    Nina w swoim komentarzu o chęci realnej władzy ma dużo racji. Z tym , że PO ma nie tak duży w końcu korowy elektorat.  Reszta to , tak jak my, elektorat wybierający mniejsze zło i gotowy odpłynąć  zniechęcony zlekceważeniem danych  przed wyborami obietnic.  Gotowy odpłynąć pod wpływem celnej negatywnej reklamy konkurencji w czasie przedwyborczym. Polityka nijakości może się Tuskowi i PO kiepsko opłacić.

     

    Widzę, MK, że brak Ci Mikiego. Z jego braku wybrałeś sobie od jakiegoś czasu do  kisielowych czy błotnych zapasów przesympatyczną Sawę, która przez kobiecą przekorę  lubi się z Tobą drażnić ale to słabo usprawiedliwia chwyty i ciosy które stosujesz. Lepiej zareagować po dżentlemeńsku i odmówić niektórym wspólnego taplania. 🙂

    • Zgoda z tymi “katolikami”,
      Zgoda z tymi “katolikami”, można tak to odczytać, ale intencje były inne. Ciągle właśnie słyszę od sił postępowych żarliwie broniących PO, że KK i katolicki ciemnogród nas zaleje jak zniknie PO. Stąd ta wyliczanka, która miała pokazać, że demonizuje się pewne “argumenty”, aby dać alibi. Faktem natomiast jest, że nie opisałem tej wyliczanki jak należy, stąd wrażenie może być dość podłe, tak jak piszesz, ale Bóg mi świadkiem :), że nie to było moim celem. Co do reszty, to argumenty Niny rozumiem, a kwestie kisielowe ukryć się nie dadzą, ale..zresztą bez ale, już wszystko napisałem w tej kwestii co mi na wątrobie leży.

    • “Wspieranie i podtrzymywanie
      “Wspieranie i podtrzymywanie przy życiu tego żałosnego porządku politycznego i jednoczesne nazywanie tej wyborczej postawy zdrowym rozsądkiem i chłodną kalkulacją, to tylko prymitywne usprawiedliwienie tchórzostwa, to dogłębny szacunek dla Jarosława Kaczyńskiego wyrażony panicznym strachem przed nim samym.”
      zawsze to lepsze niż podziw :)…Ja nie potrafię podziwiać “gówna” pragmatycznie i snuć teorie jakie to strategicznie wymyślne dla całego organizmu nie jestem znawcą i mnie to nie obchodzi :)…ale wmawiać innym że to istotne i jakże ważniejsze od “moczu” to dla mnie szamanizm :)…i co myślę?…chcesz być takim szamanem bo nagródka drugie miejsce i opis jak to wstydliwie zdobyta a później prezentacja wszystkim ze oto Mam?…hipokokryzja czystej postaci mam nagradą wieksza niż przyznano zwyciezcy przecież ;)… tylko promotorzy tej nagrody doradadzili co zrobić żeby ?….ktos tam bronil ze w kontrowersje :)..to znaczy że jeśli zbierze sie sporo osób i uarzają podobnie to jest mało kontrowersyjnie? ;)..trzeba podpalić rzym?…neron to był gośc naprawdę kontrowersejny wobec tego …zbierasz łzy do kadafki czy coś tam? ;)…

    • “Wspieranie i podtrzymywanie
      “Wspieranie i podtrzymywanie przy życiu tego żałosnego porządku politycznego i jednoczesne nazywanie tej wyborczej postawy zdrowym rozsądkiem i chłodną kalkulacją, to tylko prymitywne usprawiedliwienie tchórzostwa, to dogłębny szacunek dla Jarosława Kaczyńskiego wyrażony panicznym strachem przed nim samym.”
      zawsze to lepsze niż podziw :)…Ja nie potrafię podziwiać “gówna” pragmatycznie i snuć teorie jakie to strategicznie wymyślne dla całego organizmu nie jestem znawcą i mnie to nie obchodzi :)…ale wmawiać innym że to istotne i jakże ważniejsze od “moczu” to dla mnie szamanizm :)…i co myślę?…chcesz być takim szamanem bo nagródka drugie miejsce i opis jak to wstydliwie zdobyta a później prezentacja wszystkim ze oto Mam?…hipokokryzja czystej postaci mam nagradą wieksza niż przyznano zwyciezcy przecież ;)… tylko promotorzy tej nagrody doradadzili co zrobić żeby ?….ktos tam bronil ze w kontrowersje :)..to znaczy że jeśli zbierze sie sporo osób i uarzają podobnie to jest mało kontrowersyjnie? ;)..trzeba podpalić rzym?…neron to był gośc naprawdę kontrowersejny wobec tego …zbierasz łzy do kadafki czy coś tam? ;)…

    • “Wspieranie i podtrzymywanie
      “Wspieranie i podtrzymywanie przy życiu tego żałosnego porządku politycznego i jednoczesne nazywanie tej wyborczej postawy zdrowym rozsądkiem i chłodną kalkulacją, to tylko prymitywne usprawiedliwienie tchórzostwa, to dogłębny szacunek dla Jarosława Kaczyńskiego wyrażony panicznym strachem przed nim samym.”
      zawsze to lepsze niż podziw :)…Ja nie potrafię podziwiać “gówna” pragmatycznie i snuć teorie jakie to strategicznie wymyślne dla całego organizmu nie jestem znawcą i mnie to nie obchodzi :)…ale wmawiać innym że to istotne i jakże ważniejsze od “moczu” to dla mnie szamanizm :)…i co myślę?…chcesz być takim szamanem bo nagródka drugie miejsce i opis jak to wstydliwie zdobyta a później prezentacja wszystkim ze oto Mam?…hipokokryzja czystej postaci mam nagradą wieksza niż przyznano zwyciezcy przecież ;)… tylko promotorzy tej nagrody doradadzili co zrobić żeby ?….ktos tam bronil ze w kontrowersje :)..to znaczy że jeśli zbierze sie sporo osób i uarzają podobnie to jest mało kontrowersyjnie? ;)..trzeba podpalić rzym?…neron to był gośc naprawdę kontrowersejny wobec tego …zbierasz łzy do kadafki czy coś tam? ;)…

  23. Komuna, Duce, propaganda
    Komuna, Duce, propaganda POPiS, obsesyjne stany. No, no forma Ci nie spada, zdecydowanie pikuje, tylko gdzie? Można jeszcze niżej? Popraw cierniową koronę jak rzucasz epitetami, bo głupio z koroną na bakier wyglądasz. Normalnie się wykończysz z tą walką o kulturę.

  24. Komuna, Duce, propaganda
    Komuna, Duce, propaganda POPiS, obsesyjne stany. No, no forma Ci nie spada, zdecydowanie pikuje, tylko gdzie? Można jeszcze niżej? Popraw cierniową koronę jak rzucasz epitetami, bo głupio z koroną na bakier wyglądasz. Normalnie się wykończysz z tą walką o kulturę.

  25. Komuna, Duce, propaganda
    Komuna, Duce, propaganda POPiS, obsesyjne stany. No, no forma Ci nie spada, zdecydowanie pikuje, tylko gdzie? Można jeszcze niżej? Popraw cierniową koronę jak rzucasz epitetami, bo głupio z koroną na bakier wyglądasz. Normalnie się wykończysz z tą walką o kulturę.

  26. zgoda, zgoda, zgoda
    swietny tekst, jak za starych, kiepskich czasow kaczynskiego. Ale gdzie swiatlo w tunelu? Albo mapa do niego? Bo to wszystko swieta prawda, tak wlasnie jest i zgodzic sie na to zeby tak bylo dalej nie sposob, bo ile mozna tej gonitwy w pietke, ale co wobec tego robic? Glosowac oddajac niewazny glos? To jedyne, co przychodzi mi do glowy……:(

  27. zgoda, zgoda, zgoda
    swietny tekst, jak za starych, kiepskich czasow kaczynskiego. Ale gdzie swiatlo w tunelu? Albo mapa do niego? Bo to wszystko swieta prawda, tak wlasnie jest i zgodzic sie na to zeby tak bylo dalej nie sposob, bo ile mozna tej gonitwy w pietke, ale co wobec tego robic? Glosowac oddajac niewazny glos? To jedyne, co przychodzi mi do glowy……:(

  28. zgoda, zgoda, zgoda
    swietny tekst, jak za starych, kiepskich czasow kaczynskiego. Ale gdzie swiatlo w tunelu? Albo mapa do niego? Bo to wszystko swieta prawda, tak wlasnie jest i zgodzic sie na to zeby tak bylo dalej nie sposob, bo ile mozna tej gonitwy w pietke, ale co wobec tego robic? Glosowac oddajac niewazny glos? To jedyne, co przychodzi mi do glowy……:(