Reklama

Weszła do sypialni w kusej błyszczącej bieliźnie. Spódniczka i półhalka. Długie, szczupłe nogi prawie w całej okazałości, zwinna, zgrabna, ukrywająca bez sukcesu zakłopotanie.

To się potoczyło bardzo szybko, trzeba było ją rozluźnić, oswoić. Przekonał ją, aby położyła się na brzuchu, kremowy jedwab bielizny i kredowa biel jej ciała, bez najmniejszego śladu opalenizny.

– Nie lubisz się opalać? – zapytał – słońce ci szkodzi?

To była wspaniała chwila. Jakie piękne jest kobiece ciało. I przed obnażeniem i całkiem nagie. 

– Nie ma czasu, nie ma gdzie, nie ma z kim – powiedziała zachrypłym głosem. – Dawno się nie opalałam, może jak pojadę na urlop do mamy, to wystawię się na słońce.

Zaczął dotykać jej pleców, mówić, że tak gładkiej skóry nie widział, tak zgrabnych nóg nie oglądał. Słowa są skuteczniejsze niż dotyk, a słowa i dotyk pospołu działają cuda. Chwilę później pozbawił ją halki, olejek do masażu był pod ręką, nawilżane chusteczki dla niemowląt. Cud dział się szybciej niż zakładał. Wystarczyła chwila, a prawy profil Marzeny rozluźnił się, błogi półuśmiech wypełznął między skroń a brodę, była bezbronna i ufna. Spódniczka ku zaskoczeniu okazała się majtkami, lużnymi rozszerzanymi ku dołowi – french knickers – skąd taka skromna dziewczyna ma kosztowną jedwabną bieliznę? – przemknęło mu przez głowę. Rozebrał ją bez żadnego oporu, pomagała. Teraz już mógł jej usiąść na udach.

Drgnęła, gdy rozchylił ją i zaczął pocierać wilgotną chusteczką.

– Szszszsz – wyszeptał – to moje podziękowanie, mój rewanż,  nie trzeba się wstydzić…

Miała prawie zupełnie pozbawiony pigmentu zwieracz. Regularny zmarszczkami jak kwiat wytrawiony w mlecznym szkle. W życiu takiego nie widział. Przeciągnął chusteczką od dołu kilka razy, kwiat się kurczył nerwowo albo to była reakcja na łaskotanie.

– A ła , co ty wyprawiasz? Nie…

– Jeszcze tylko chwila, wytrzymaj , już kończę – szepnął. – Nie ma żadnych śladów, jesteś czysta jak łza, Marz – to chyba wtedy nazwał ją tak po raz pierwszy – Marz. Pieszczotliwie.

Nabrał olejku w dłonie i rozpoczął powolny masaż od karku w dół. To trwało może pół godziny, może godzinę, biegło obok erotycznego nurtu.  Nie śpieszył się, prawy profil Marzeny, stracił całą resztkę napięcia, jeśli jeszcze jakieś było. Oboje zaczęli swoje pomruki i pojękiwania, śpiewania.

Wymasował jej pośladki, najpierw łagodnie , każdą dłonią jeden, potem mocniej obejmując po kolei każdy obiema dłońmi. Mocno ale nie na tyle, żeby nastąpiła jakaś ostrzegawcza reakcja, że boli, że ostrożniej, że uważaj. Potem przeszedł na uda ciągnąc po nich grubą nić swojego śluzu. Potem łydki i stopy, kilka razy przejechał łydką po niezłomnej erekcji, wszystkie włókna były rozkosznie i boleśnie zmęczone.

Pozwoliła się obrócić na plecy, zasłoniła twarz przedramieniem, pocałował ją szybko, odsuwając na chwilę rękę.

– Teraz przód. Wszystko dobrze?

Sutki miała małe, z grubym sterczącymi wymionkami. Prawie zupełnie pozbawione masy piersi, wygolony pagórek. Wróciła z przedramieniem na twarz, nie oponowała, gdy znowu użył chusteczki, uda reagowały na każde dotknięcie rozsuwając się, zsuwając. Miała ładne kości biodrowe, bardzo obłe, urocze. I kolana, bardzo kobiece, chciało się je obejmować. Po masażu przeszli do pocałunków, głębokich do gardła, obejmował jej wargi, ssał je do znudzenia, przygotowywał do wejścia, rozsunęła się chętnie. Ale tu była niespodzianka, niezwykła ciasnota i suchość, wszedł niedaleko. Był mocno zaskoczony, zdał sobie sprawę z problemu dopiero słysząc jej syczenie i skurcze bólu na twarzy. Momentalnie zgasł w nim zapał. Przecież nie jest dziewicą, do cholery, nasmarowała się ałunem albo jakaś dysfunkcja ? – przeleciało mu przez głowę, gdy się wycofywał.

Spoglądała na niego ze zdziwieniem, że nie próbuje po raz drugi, patrzyli sobie w oczy.

– Dzisiaj nie, dzisiaj jeszcze nie jesteś gotowa – powiedział oddychając głęboko. – Spijmy.

Przyciągnął ją, ułożyli się na łyżeczkę i zasnęli szybko, a przynajmniej on zasnął.

Następnego dnia wieczorem, wszystko już było normalnie. To znaczy nie było. Kochali się z godzinę, młócił ją i nie mógł skończyć. Kochali się i śmiali. Któreś opowiedziało dowcip o bezzębnej prostytutce robiącej laskę  klientowi i wpadli w głupawkę. Nigdy mu się coś takiego nie przydarzyło ani wcześniej ani później. Godzina seksu i godzina głupawki.

Potem przez kilka tygodni było już zupełnie normalnie. Tyle, że zaczynał ją poznawać i to co odkrywał nie było idealne. Dużo rozmawiali, bo spędzali ze sobą całe weekendy i on ciągle chciał się o niej dowiedzieć więcej. Była pełna złości na lekarzy, zawiści w stosunku do koleżanek, krytykowała przełożonych, pacjentki. Poznawał ciemne strony pracy w służbie zdrowia, na pierwszej linii. Tam, gdzie rodzili się mali ludzie było daleko od idylli. Domyślił się, że nadużywa leków, mając do nich niekontrolowany dostęp. Leki niszczyły jej układ pokarmowy, miała wrzody. Praca na dyżurach wykańczała ją, zabierała młodość.

To nie była piękna dusza. Miała swoje mroki, zaszczepione już w dzieciństwie, w rodzinie ciężko pracujących ludzi, w otoczeniu polskiej małostkowości. I ta tląca się w głębi agresja, złość, złe emocje. Ile trzeba w takiego człowieka włożyć pracy, uczuć aby go wyciągnąć na szczebel pogody i akceptacji bliźniego. Zaczynał mieć wątpliwości, czy to zadanie na jego siły, czy jest wykonalne. Czasem komentował. Oględnie, co prawda, ale wyczuwała brak akceptacji, rozczarowanie z jego strony.

 Nim zaczęli inne eksperymenty, by odbiec od klasyki zbliżeń, zdarzył się jakiś horror-tydzień w jego pracy. Nawet nie miał czasu zadzwonić, a gdy sobie o tym przypominał , to było już późno. Marzena chodziła wcześnie spać, a gdy miała nocny dyżur, zwykle wyłączała komórkę. Z tego powodu była cicha awantura.

– Dostałam zaproszenie na ślub i wesele, nie przyjadę do ciebie w ten weekend, nie odzywałeś się, więc uznałam, że nie jestem ci potrzebna – próbowała mówić spokojnie, ale wyczuwał, że jest urażona.

– Marz, proszę, nie gniewaj się, przecież cię ostrzegałem, że będę miał koszmarny tydzień i nie wyjdę z pracy przed północą. Jeśli jedziesz na wesele, to ok. …to kiedy się spotkamy, kiedy będziesz mogła? Może teraz podjadę, pójdziemy na kawę?… – i inne podobne propozycje, ale nie dała się przekonać.

Ścigał ją przez kilka tygodni, nie chciała się umówić, a przecież zostawiła u niego swoje rzeczy, tandetny firmowy kuferek na kosmetyki z zawartością, parę ciuchów, sławetną jedwabną bieliznę. I nie rozliczyli się finansowo. Bo ona nigdy nie podała mu swoich wymagań. I w pewnym momencie wyleciało mu to z pamięci, przestał przypominać.

W końcu doszło do spotkania, ale czar bliskich chwil nie powrócił, była przyjazna, ale zdystansowana. Ucieszyła się, gdy dal jej pieniądze, właściwie wmusił. Może kilka miesięcznych pensji skromnej położnej.

– Rzeczy wyrzuć, nie są mi potrzebne – powiedziała. Gorycz?

Spotkali się potem jeszcze raz, może po pól roku, to były jej imieniny. Kupił kwiaty, perfumy. Po raz pierwszy odwiedził jej internatowy pokoik. Skromne , niemalowane meble z Ikei, czystość. Przepełniał ją smutek, bo kilka dni wcześniej zmarł jej ojciec i była w żałobie. Posiedzieli z godzinę, przytulił ją. Miał się odezwać znowu, ale zaraz potem utopił komórkę na żaglach, a nie miał nigdzie zapisanego numeru telefonu. Uświadomił sobie, że pamięta tylko imię, choć nazwisko kiedyś podała. Zbierał się, żeby odszukać ją w internacie, ale spotkał kogoś, nieoczekiwanie zakochał się po raz pierwszy w życiu i obietnica spotkania stała się bezprzedmiotowa. Bielizna leżała w jego szafie, aż kiedyś matka, w trakcie odwiedzin i robienia porządków, spytała go, czyje to jest i co ma z tym zrobić. Bardzo ją to ciekawiło. Odpowiedział, że ma leżeć jak leży, ale zniknęła, pewnie matka źle go zrozumiała, albo zrozumiała aż za dobrze i wyrzuciła, aby nie dusił w sobie niepotrzebnych wspomnień. Summa summarum, pamięta imię, pamięta miasto, pamięta urodę i nic więcej mu nie zostało poza tym tandetnym kuferkiem. Może dobrze się stało. On szukał duszy pogodnej, ciepłej, altruistycznej, nieagresywnej. Długie nogi, piękne ciało bez światła w środku to nie to. Może dobrze się stało. Ale dał dupy. Inaczej nie da się tego określić. Piotr zawsze już uznawał historię Marzeny za swoją porażkę. I porażkę swojego idealistycznego wzorca pielęgniarek, tfu, położnych.

cdn

Reklama
Poprzedni artykułMałe szczęścia…
Następny artykułKsięga ocalenia – film

170 KOMENTARZE

      • Czy “długi”, czy “za długi”, to zależy
        ile kto lubi gry wstępnej i jaki jest następujący po niej ciąg dalszy. Wyżej napisałem i podtrzymuję – warto było czekać.

        I nie ukrywam, że ciekawość mnie zżera, jaki tu jeszcze może być ciąg dalszy i ile go będzie.

          • Czekam na ciąg dalszy
            Czekam na ciąg dalszy niecierpliwie, zwłaszcza, że…”…ale spotkał kogoś, nieoczekiwanie zakochał się po raz pierwszy w życiu.”:)) Chcę o MIŁOŚCI.;p

          • Nie, nie chcę żebyś się
            Nie, nie chcę żebyś się utopił. Wierzę, że dasz radę.:) Pływać Cię nie nauczę, bo o Miłości pięknie umiem tylko milczeć.:)

          • “Chcę o MIŁOŚCI”
            Jasne ma być o miłości, trzynastozgłoskowcem, żeby było romantycznie, wyłącznie pomiędzy 22 a 3 rano, żeby było niebo pełne gwiazd, stary zegar na ścianie, ogień w kominku i żeby wszystkie wyrazy zaczynały się na literę M.

            To ja dla równowagi poproszę o rozwodach, starych babach w poprzecieranych halkach i barchanowych gaciach, szczerbatych facetach i butelce jabola.

            Jak koncert życzeń to koncert życzeń.

          • puszeczko
            twoje życzenie jest, być może, łatwiejsze do spełnienia. O barchanowych gaciach to już nawet kiedyś wzmiankowałem (patrz Plaga), ale opinały młodą dupkę 😉

          • puszeczko
            żebyś wiedział, coś takiego chodzi mi po głowie. Choć pewnie będziesz zdegustowany, bo jeśli napiszę, to z dedykacją…

          • Czemu wyłącznie pomiędzy 22 a

            Czemu wyłącznie pomiędzy 22 a 3 rano? Całą dobę, wiadomo, że zakochani powietrzem żyją, żeby nie powiedzieć, miłością.;p.I dlaczego aż tak nudno?:)) Znalazło mi w sieci fragment Marzeny, właściwie powinno być w tym przypadku Marz. Tu wkleję, bo tak.

          • Jaśminie
            to pewnie takie kolanka, które na widok pierścionka jedynie się otwierają…faktycznie, ten klucz działa całą dobę skutecznie 🙂

          • Nie wiem, nie znam. Bardziej
            Nie wiem, nie znam. Bardziej przyciągnęła moją uwagę dłoń Piotra, zwłaszcza jego czyste paznokcie.;)

          • Blade jakieś te kończyny
            Pomiędzy 23 a 3, bo o miłości non stop to sobie może ta cycata z mięsistymi ustami pisać (którą to tak ładnie obrabiają na drugim blogu).

          • Przecież było o Marz ” i
            Przecież było o Marz ” i kredowa biel jej ciała, bez najmniejszego śladu opalenizny.” , to do Panamodrego miej pretensje, nie do mnie, że kończyny blade.

            Zaglądałam na drugi blog, niezłą reklamę jej robią, z ciekawości poczytałam co i jak pisze. Nie powiem co myślę, bo powiedzą, żem zazdrosna o wydatne usta i biust.;)

          • O pardon
            nie zauważyłem powiązania z tekstem.

            Co do rzeczonej pani, to nie masz się co szczypać. Kurak dał próbkę swoich możliwości w 5 min przygotowując letką parodię jej tfurczości. Mając lat dwadzieścia niektórzy pisali dzieła swego życia. Cóż jakie życie takie dzieło.

          • Jak dla mnie
            pisze dobrze i ma szanse pisać świetnie jak zbierze doświadczenie życiowe i popróbuje różnych technik i stylów.

      • Czy “długi”, czy “za długi”, to zależy
        ile kto lubi gry wstępnej i jaki jest następujący po niej ciąg dalszy. Wyżej napisałem i podtrzymuję – warto było czekać.

        I nie ukrywam, że ciekawość mnie zżera, jaki tu jeszcze może być ciąg dalszy i ile go będzie.

          • Czekam na ciąg dalszy
            Czekam na ciąg dalszy niecierpliwie, zwłaszcza, że…”…ale spotkał kogoś, nieoczekiwanie zakochał się po raz pierwszy w życiu.”:)) Chcę o MIŁOŚCI.;p

          • Nie, nie chcę żebyś się
            Nie, nie chcę żebyś się utopił. Wierzę, że dasz radę.:) Pływać Cię nie nauczę, bo o Miłości pięknie umiem tylko milczeć.:)

          • “Chcę o MIŁOŚCI”
            Jasne ma być o miłości, trzynastozgłoskowcem, żeby było romantycznie, wyłącznie pomiędzy 22 a 3 rano, żeby było niebo pełne gwiazd, stary zegar na ścianie, ogień w kominku i żeby wszystkie wyrazy zaczynały się na literę M.

            To ja dla równowagi poproszę o rozwodach, starych babach w poprzecieranych halkach i barchanowych gaciach, szczerbatych facetach i butelce jabola.

            Jak koncert życzeń to koncert życzeń.

          • puszeczko
            twoje życzenie jest, być może, łatwiejsze do spełnienia. O barchanowych gaciach to już nawet kiedyś wzmiankowałem (patrz Plaga), ale opinały młodą dupkę 😉

          • puszeczko
            żebyś wiedział, coś takiego chodzi mi po głowie. Choć pewnie będziesz zdegustowany, bo jeśli napiszę, to z dedykacją…

          • Czemu wyłącznie pomiędzy 22 a

            Czemu wyłącznie pomiędzy 22 a 3 rano? Całą dobę, wiadomo, że zakochani powietrzem żyją, żeby nie powiedzieć, miłością.;p.I dlaczego aż tak nudno?:)) Znalazło mi w sieci fragment Marzeny, właściwie powinno być w tym przypadku Marz. Tu wkleję, bo tak.

          • Jaśminie
            to pewnie takie kolanka, które na widok pierścionka jedynie się otwierają…faktycznie, ten klucz działa całą dobę skutecznie 🙂

          • Nie wiem, nie znam. Bardziej
            Nie wiem, nie znam. Bardziej przyciągnęła moją uwagę dłoń Piotra, zwłaszcza jego czyste paznokcie.;)

          • Blade jakieś te kończyny
            Pomiędzy 23 a 3, bo o miłości non stop to sobie może ta cycata z mięsistymi ustami pisać (którą to tak ładnie obrabiają na drugim blogu).

          • Przecież było o Marz ” i
            Przecież było o Marz ” i kredowa biel jej ciała, bez najmniejszego śladu opalenizny.” , to do Panamodrego miej pretensje, nie do mnie, że kończyny blade.

            Zaglądałam na drugi blog, niezłą reklamę jej robią, z ciekawości poczytałam co i jak pisze. Nie powiem co myślę, bo powiedzą, żem zazdrosna o wydatne usta i biust.;)

          • O pardon
            nie zauważyłem powiązania z tekstem.

            Co do rzeczonej pani, to nie masz się co szczypać. Kurak dał próbkę swoich możliwości w 5 min przygotowując letką parodię jej tfurczości. Mając lat dwadzieścia niektórzy pisali dzieła swego życia. Cóż jakie życie takie dzieło.

          • Jak dla mnie
            pisze dobrze i ma szanse pisać świetnie jak zbierze doświadczenie życiowe i popróbuje różnych technik i stylów.

      • Czy “długi”, czy “za długi”, to zależy
        ile kto lubi gry wstępnej i jaki jest następujący po niej ciąg dalszy. Wyżej napisałem i podtrzymuję – warto było czekać.

        I nie ukrywam, że ciekawość mnie zżera, jaki tu jeszcze może być ciąg dalszy i ile go będzie.

          • Czekam na ciąg dalszy
            Czekam na ciąg dalszy niecierpliwie, zwłaszcza, że…”…ale spotkał kogoś, nieoczekiwanie zakochał się po raz pierwszy w życiu.”:)) Chcę o MIŁOŚCI.;p

          • Nie, nie chcę żebyś się
            Nie, nie chcę żebyś się utopił. Wierzę, że dasz radę.:) Pływać Cię nie nauczę, bo o Miłości pięknie umiem tylko milczeć.:)

          • “Chcę o MIŁOŚCI”
            Jasne ma być o miłości, trzynastozgłoskowcem, żeby było romantycznie, wyłącznie pomiędzy 22 a 3 rano, żeby było niebo pełne gwiazd, stary zegar na ścianie, ogień w kominku i żeby wszystkie wyrazy zaczynały się na literę M.

            To ja dla równowagi poproszę o rozwodach, starych babach w poprzecieranych halkach i barchanowych gaciach, szczerbatych facetach i butelce jabola.

            Jak koncert życzeń to koncert życzeń.

          • puszeczko
            twoje życzenie jest, być może, łatwiejsze do spełnienia. O barchanowych gaciach to już nawet kiedyś wzmiankowałem (patrz Plaga), ale opinały młodą dupkę 😉

          • puszeczko
            żebyś wiedział, coś takiego chodzi mi po głowie. Choć pewnie będziesz zdegustowany, bo jeśli napiszę, to z dedykacją…

          • Czemu wyłącznie pomiędzy 22 a

            Czemu wyłącznie pomiędzy 22 a 3 rano? Całą dobę, wiadomo, że zakochani powietrzem żyją, żeby nie powiedzieć, miłością.;p.I dlaczego aż tak nudno?:)) Znalazło mi w sieci fragment Marzeny, właściwie powinno być w tym przypadku Marz. Tu wkleję, bo tak.

          • Jaśminie
            to pewnie takie kolanka, które na widok pierścionka jedynie się otwierają…faktycznie, ten klucz działa całą dobę skutecznie 🙂

          • Nie wiem, nie znam. Bardziej
            Nie wiem, nie znam. Bardziej przyciągnęła moją uwagę dłoń Piotra, zwłaszcza jego czyste paznokcie.;)

          • Blade jakieś te kończyny
            Pomiędzy 23 a 3, bo o miłości non stop to sobie może ta cycata z mięsistymi ustami pisać (którą to tak ładnie obrabiają na drugim blogu).

          • Przecież było o Marz ” i
            Przecież było o Marz ” i kredowa biel jej ciała, bez najmniejszego śladu opalenizny.” , to do Panamodrego miej pretensje, nie do mnie, że kończyny blade.

            Zaglądałam na drugi blog, niezłą reklamę jej robią, z ciekawości poczytałam co i jak pisze. Nie powiem co myślę, bo powiedzą, żem zazdrosna o wydatne usta i biust.;)

          • O pardon
            nie zauważyłem powiązania z tekstem.

            Co do rzeczonej pani, to nie masz się co szczypać. Kurak dał próbkę swoich możliwości w 5 min przygotowując letką parodię jej tfurczości. Mając lat dwadzieścia niektórzy pisali dzieła swego życia. Cóż jakie życie takie dzieło.

          • Jak dla mnie
            pisze dobrze i ma szanse pisać świetnie jak zbierze doświadczenie życiowe i popróbuje różnych technik i stylów.

      • Czy “długi”, czy “za długi”, to zależy
        ile kto lubi gry wstępnej i jaki jest następujący po niej ciąg dalszy. Wyżej napisałem i podtrzymuję – warto było czekać.

        I nie ukrywam, że ciekawość mnie zżera, jaki tu jeszcze może być ciąg dalszy i ile go będzie.

          • Czekam na ciąg dalszy
            Czekam na ciąg dalszy niecierpliwie, zwłaszcza, że…”…ale spotkał kogoś, nieoczekiwanie zakochał się po raz pierwszy w życiu.”:)) Chcę o MIŁOŚCI.;p

          • Nie, nie chcę żebyś się
            Nie, nie chcę żebyś się utopił. Wierzę, że dasz radę.:) Pływać Cię nie nauczę, bo o Miłości pięknie umiem tylko milczeć.:)

          • “Chcę o MIŁOŚCI”
            Jasne ma być o miłości, trzynastozgłoskowcem, żeby było romantycznie, wyłącznie pomiędzy 22 a 3 rano, żeby było niebo pełne gwiazd, stary zegar na ścianie, ogień w kominku i żeby wszystkie wyrazy zaczynały się na literę M.

            To ja dla równowagi poproszę o rozwodach, starych babach w poprzecieranych halkach i barchanowych gaciach, szczerbatych facetach i butelce jabola.

            Jak koncert życzeń to koncert życzeń.

          • puszeczko
            twoje życzenie jest, być może, łatwiejsze do spełnienia. O barchanowych gaciach to już nawet kiedyś wzmiankowałem (patrz Plaga), ale opinały młodą dupkę 😉

          • puszeczko
            żebyś wiedział, coś takiego chodzi mi po głowie. Choć pewnie będziesz zdegustowany, bo jeśli napiszę, to z dedykacją…

          • Czemu wyłącznie pomiędzy 22 a

            Czemu wyłącznie pomiędzy 22 a 3 rano? Całą dobę, wiadomo, że zakochani powietrzem żyją, żeby nie powiedzieć, miłością.;p.I dlaczego aż tak nudno?:)) Znalazło mi w sieci fragment Marzeny, właściwie powinno być w tym przypadku Marz. Tu wkleję, bo tak.

          • Jaśminie
            to pewnie takie kolanka, które na widok pierścionka jedynie się otwierają…faktycznie, ten klucz działa całą dobę skutecznie 🙂

          • Nie wiem, nie znam. Bardziej
            Nie wiem, nie znam. Bardziej przyciągnęła moją uwagę dłoń Piotra, zwłaszcza jego czyste paznokcie.;)

          • Blade jakieś te kończyny
            Pomiędzy 23 a 3, bo o miłości non stop to sobie może ta cycata z mięsistymi ustami pisać (którą to tak ładnie obrabiają na drugim blogu).

          • Przecież było o Marz ” i
            Przecież było o Marz ” i kredowa biel jej ciała, bez najmniejszego śladu opalenizny.” , to do Panamodrego miej pretensje, nie do mnie, że kończyny blade.

            Zaglądałam na drugi blog, niezłą reklamę jej robią, z ciekawości poczytałam co i jak pisze. Nie powiem co myślę, bo powiedzą, żem zazdrosna o wydatne usta i biust.;)

          • O pardon
            nie zauważyłem powiązania z tekstem.

            Co do rzeczonej pani, to nie masz się co szczypać. Kurak dał próbkę swoich możliwości w 5 min przygotowując letką parodię jej tfurczości. Mając lat dwadzieścia niektórzy pisali dzieła swego życia. Cóż jakie życie takie dzieło.

          • Jak dla mnie
            pisze dobrze i ma szanse pisać świetnie jak zbierze doświadczenie życiowe i popróbuje różnych technik i stylów.

      • Czy “długi”, czy “za długi”, to zależy
        ile kto lubi gry wstępnej i jaki jest następujący po niej ciąg dalszy. Wyżej napisałem i podtrzymuję – warto było czekać.

        I nie ukrywam, że ciekawość mnie zżera, jaki tu jeszcze może być ciąg dalszy i ile go będzie.

          • Czekam na ciąg dalszy
            Czekam na ciąg dalszy niecierpliwie, zwłaszcza, że…”…ale spotkał kogoś, nieoczekiwanie zakochał się po raz pierwszy w życiu.”:)) Chcę o MIŁOŚCI.;p

          • Nie, nie chcę żebyś się
            Nie, nie chcę żebyś się utopił. Wierzę, że dasz radę.:) Pływać Cię nie nauczę, bo o Miłości pięknie umiem tylko milczeć.:)

          • “Chcę o MIŁOŚCI”
            Jasne ma być o miłości, trzynastozgłoskowcem, żeby było romantycznie, wyłącznie pomiędzy 22 a 3 rano, żeby było niebo pełne gwiazd, stary zegar na ścianie, ogień w kominku i żeby wszystkie wyrazy zaczynały się na literę M.

            To ja dla równowagi poproszę o rozwodach, starych babach w poprzecieranych halkach i barchanowych gaciach, szczerbatych facetach i butelce jabola.

            Jak koncert życzeń to koncert życzeń.

          • puszeczko
            twoje życzenie jest, być może, łatwiejsze do spełnienia. O barchanowych gaciach to już nawet kiedyś wzmiankowałem (patrz Plaga), ale opinały młodą dupkę 😉

          • puszeczko
            żebyś wiedział, coś takiego chodzi mi po głowie. Choć pewnie będziesz zdegustowany, bo jeśli napiszę, to z dedykacją…

          • Czemu wyłącznie pomiędzy 22 a

            Czemu wyłącznie pomiędzy 22 a 3 rano? Całą dobę, wiadomo, że zakochani powietrzem żyją, żeby nie powiedzieć, miłością.;p.I dlaczego aż tak nudno?:)) Znalazło mi w sieci fragment Marzeny, właściwie powinno być w tym przypadku Marz. Tu wkleję, bo tak.

          • Jaśminie
            to pewnie takie kolanka, które na widok pierścionka jedynie się otwierają…faktycznie, ten klucz działa całą dobę skutecznie 🙂

          • Nie wiem, nie znam. Bardziej
            Nie wiem, nie znam. Bardziej przyciągnęła moją uwagę dłoń Piotra, zwłaszcza jego czyste paznokcie.;)

          • Blade jakieś te kończyny
            Pomiędzy 23 a 3, bo o miłości non stop to sobie może ta cycata z mięsistymi ustami pisać (którą to tak ładnie obrabiają na drugim blogu).

          • Przecież było o Marz ” i
            Przecież było o Marz ” i kredowa biel jej ciała, bez najmniejszego śladu opalenizny.” , to do Panamodrego miej pretensje, nie do mnie, że kończyny blade.

            Zaglądałam na drugi blog, niezłą reklamę jej robią, z ciekawości poczytałam co i jak pisze. Nie powiem co myślę, bo powiedzą, żem zazdrosna o wydatne usta i biust.;)

          • O pardon
            nie zauważyłem powiązania z tekstem.

            Co do rzeczonej pani, to nie masz się co szczypać. Kurak dał próbkę swoich możliwości w 5 min przygotowując letką parodię jej tfurczości. Mając lat dwadzieścia niektórzy pisali dzieła swego życia. Cóż jakie życie takie dzieło.

          • Jak dla mnie
            pisze dobrze i ma szanse pisać świetnie jak zbierze doświadczenie życiowe i popróbuje różnych technik i stylów.