Reklama

Wśród ogólnonarodowego pieprzenia w temacie czym jest, a czym nie jest patriotyzm, trudno się powstrzymać od dorzucenia swoich dwóch groszy.

Wśród ogólnonarodowego pieprzenia w temacie czym jest, a czym nie jest patriotyzm, trudno się powstrzymać od dorzucenia swoich dwóch groszy. Jest faktem, że dopóki to wszystko co się w patrii dzieje mnie obchodzi, pewnie patriotką jestem. A że obchodzi, świadczą choćby te blogowe wypociny. W których obsesyjnym wątkiem pozostają losy Polski i Polaków. Z drugiej wszak strony na pytanie, czy jestem szczęśliwa, że los mnie na polskość skazał, nie mogłabym z czystym sumieniem odpowiedzieć, że tak. Co mnie pewnie w przedmiocie patriotyzmu z punktu dyskwalifikuje. Przynajmniej w oczach genetycznych patriotów. Dla których rzeczone "uczucie" (Wikipedia nazywa patriotyzm "postawą") przynależy do, że tak to ujmę, stałego stanu skupienia.

Najpierw użyję znanego skądinąd zapożyczenia stwierdzając, że "patriotką bywam". Tak jak inni bywają poetami, kiedy nachodzi ich wena. Na mnie takie natchnienie polskością spływa, nie powiem, nawet dość często. Bodźce bywają różne. Stąd i natężenie patriotycznych odczuć bardzo może być rozmaite. Od sentymentalnego wzruszenia widokiem, zapachem, melodią. Poprzez radość z dobrego produktu językowego lub materialnego. Czy ze spotkania z bratnią duszą, mistrzem, uczniem czy po prostu kumplem, z którymi dzięki wspólnocie języka i doświadczeń jest po prostu swojsko. Aż po uczucia wyższe, dumę, że się wspólnocie coś udało, coś niezwykłego, czym warto będzie zaprzątać uwagę dzieci i wnuków.

Rozprawki o patriotyzmie postulują jego odróżnienie od postaw podejrzanych lub zgoła nagannych, nacjonalizmu i szowinizmu. Patriotyzm od dwóch brzydkich -izmów ma różnić się dopuszczalnością stosunku krytycznego do tego, co się w ojczyźnie dzieje lub działo. A także, szczególnie w odróżnieniu od ksenofobii, ma się charakteryzować brakiem wywyższania ponad inne narody. Jednak encyklopedyczny patriota nie wstydzi się bycia obywatelem swojej ojczyzny i przynależności do swego narodu. Oraz gdy potrzeba manifestuje swoje przywiązanie do ojczystej kultury, języka, tradycji. I, powiem szczerze, tu jest pies pogrzebany. Nie tylko w kwestii mojej patriotycznej samoświadomości. Także, a może przede wszystkim, w ocenie tego, co wśród rodaków za patriotyzm biega.

Telewizyjni patrioci dzielą się z grubsza na takich, którzy nade wszystko są dumni i manifestują oraz takich, którzy swoje przywiązanie do ojczyzny chcą wykazywać w pierwszym rzędzie dobrą robotą, płaceniem podatków i sprzątaniem psich kup. Więc jeśli o mnie chodzi – nie podpadam. Gdziekolwiek by mnie los rzucił obowiązki swoje, sądzę, starałabym się wypełniać, także względem fiskusa oraz czystości środowiska. Chyba żeby mi coś odbiło w stronę anarchii. Dumę z bycia Polką odczuwałam zaledwie parę razy w życiu. Nie doszłam jeszcze do stanu, żebym się wstydziła przyznać do swojej narodowości. Ale coraz częściej odczuwam potrzebę odcinania się od obrazu Polski przekazywanego i utrwalanego, niestety, na zewnątrz. Manifestowania czegokolwiek w ogóle nie lubię. No, chyba żeby uznać za manifestację porządkowanie swoich myśli poprzez pisanie.

Powracając do "bywania" raczej niż "bycia patriotą", myślę, że stany skupienia materii mogą służyć tu jako dość trafna metafora. W szkole uczyłam się, że są trzy takie stany: stały, ciekły i lotny zwany też gazowym. Zależą one, jak wiadomo, od temperatury i ciśnienia. Teraz dowiedziałam się, że chemia wyróżniła czwarty, stan plazmy, który istnieje jedynie w zakresie niezwykle wysokich temperatur. Dla takich osobników jak ja żaden z tych stanów nie jest właściwością trwałą. Sama się zastanawiam, czy obecnie jestem w fazie lotnej czy plazmowej.

Reklama

20 KOMENTARZE

  1. są trzy takie stany: stały, ciekły i lotny
    O ile pamiętam to granice między fazami istnieją także. Stoisz sobie na granicy i nie wiesz w cieczy czy gazie znajdujesz się.
    A punkt potrójny wspaniały wprost. Żadnej różnicy między gazem, cieczą i ciałem stałym a tyci tyci gibniesz się i już!
    Politycznie bardzo frapujący.

  2. są trzy takie stany: stały, ciekły i lotny
    O ile pamiętam to granice między fazami istnieją także. Stoisz sobie na granicy i nie wiesz w cieczy czy gazie znajdujesz się.
    A punkt potrójny wspaniały wprost. Żadnej różnicy między gazem, cieczą i ciałem stałym a tyci tyci gibniesz się i już!
    Politycznie bardzo frapujący.

  3. są trzy takie stany: stały, ciekły i lotny
    O ile pamiętam to granice między fazami istnieją także. Stoisz sobie na granicy i nie wiesz w cieczy czy gazie znajdujesz się.
    A punkt potrójny wspaniały wprost. Żadnej różnicy między gazem, cieczą i ciałem stałym a tyci tyci gibniesz się i już!
    Politycznie bardzo frapujący.

  4. są trzy takie stany: stały, ciekły i lotny
    O ile pamiętam to granice między fazami istnieją także. Stoisz sobie na granicy i nie wiesz w cieczy czy gazie znajdujesz się.
    A punkt potrójny wspaniały wprost. Żadnej różnicy między gazem, cieczą i ciałem stałym a tyci tyci gibniesz się i już!
    Politycznie bardzo frapujący.