Reklama

Produkowanie kolejnym metafor wokół stary

Produkowanie kolejnym metafor wokół starych tematów jest zajęciem niezwykle nużącym, niemniej coś mi jeszcze takiego przyszło do głowy, że się podzielę. Tak się pospołu zastanawiamy, pozwalam sobie na te poufałość, ponieważ jesteśmy tu jak rodzina ze wszystkimi konsekwencjami i ozdobnikami faktu, zatem tak się wspólnie zastanawiamy nad reformami. Jak trudno zrobić coś co przynajmniej w niektórych obszarach wcale nie kosztuje pieniędzy i nawet skomplikowanego myślenia? Dość porównać 15 minutowe okienko irlandzkie z okienkiem polskim i wiadomo o co chodzi. No. I uważasz pan, takoż i nie inaczej, mianowicie bywa z reformowaniem kraju jakoż z partią. Kraj reformuje się dopiero wtedy gdy coś pieprznie na amen, tak przeszliśmy z komuny do postkomuny i naprawdę nie ma zabawne, gdy powiem, że największe reformy to oczywiście początek lat 90. Nie wchodząc we wszystkie patologie, żeby się nie denerwować, a jeśli nawet wchodząc to tylko po to, żeby złapać się z podziwu za głowę, że pomimo skali patologii cudem gigantycznym coś się udało. Kiedy wszystko leży i kwiczy, robi się taki klimat jaki lubimy, coś podobnego do powstania, coś przypominającego czas wojny, kiedy znienawidzona ciotka żyła pod jednym dachem, bo też człowiek, a dzieciaków już całkiem szkoda. Tak reformujemy kraj, tak się zbieramy do roboty i tak samo partie przechodzą swoje cykle.

Od czasu do czasu zaklinam rzeczywistość, nie żeby coś reformować, bo to nie ma co po łebkach traktować cyklu, ale żeby to wszystko pieprznęło. A ja wiem, że szkoda, każdemu co żyje z pracy rąk lub/i umysłu byłoby szkoda, wiadomo ile to roboty kosztuje budowanie i jaki moment zrujnowanie. Problem, że inaczej się nie da. Zaklinam, żeby już padło na amen, ale szczerze powiem, świeżym porannym myśleniem, że okoliczności nie ma ku temu żadnych. Jedna nędzna partia żyje z władzy, druga z opozycji. W jednej i drugiej nie ma najmniejszego parcia na większe ambicje, poza tym, żeby trwać z uciułanym dobytkiem. Partia władzy nie ma parcia na rządzenie, partia opozycji na przejecie rządów. Aż chciałoby się powiedzieć, że PiS przegra dwie kolejne kampanie i Kaczyński odpadnie. Ale niby dlaczego? Zaklęte 25% ma zawsze, a tych wszystkich Suskich i Szczypińskich co Kaczyński powsadzał na stołki, utrzymasz byle czym. Gdzie oni pójdą w ministry? Jakie mogą być zawodowe ambicje takiego perukarza Suskiego?

Wiadomo chciałby i prezydentem zostać, ale to ciele wie, że lepszy cycek przy wąsie niż zaszczyt na wielkiej górze. Jemu starczy, że w TV się pokaże, we wsi pochwali, do gara jest co włożyć, córce wesele wyprawi. To czego on będzie szukał i gdzie? Mądrzy w PiS przestraszeni losami poprzedników, Jakubiak już się zamknęła w sobie i na media, czeka aż prezes się ulituje, bo i ona choć nie taka Szczypińska gdzie pójdzie? Widziałem Audi, bodaj A4, w dobrym stanie, nie bite, pełna wersja, pewnie ze trzy kredyty i czasy podłe. Co ona po pedagogice i całym życiu w budżetówce może zwojować? Sekretarkę w powiecie? Kiedy ona by się zdecydowała postawić prezesowi? Wtedy gdyby prezes rozpieprzył PiS w proch do poziomu 8% i Jakubiak zajrzało w oczy bezrobocie. Póki jest 25%, to niech sobie będzie opozycja, gdzie lepszą robotę znajdzie? Zdarzają się indywidualne szaleństwa ludzi co mają jakiś niepokój w sobie i nie wytrzymują na honorze, dumie, intelekcie, tak poszli Dorn z Jurkiem, ale jak widać z wyżej wymienionych motywacji i w pojedynkę partii zbudować nie sposób.

Analogicznie w PO. Jeden durny Palikot co ukradł tyle, że może się polityką bawić, drugi dumny Rokita, upodlony do granic, ucieczką uratował resztkę godności. Gdzie pójdzie Pitera? Przecież to widać, że ona daleko nie zajdzie. Gowin? Po co? Schetyna? Za cwany, nie teraz, gdyby nawet to co dla nas za różnica. Tusk daje 43% dla mało ambitnych i teki dla ambitnych, na łeb trzeba upaść, żeby oczekiwać o partii więcej. Rano odczytać sms co robić dla „kraju” przed kamerą i fajrant. Wtedy jak to wszystko pieprzenie, na takiego Tuska odsika się byle lokalny działacz, ale póki co to i Sikorski będzie czapkował w takich częstotliwościach jak sobie Tusk ustawi. Kraj jak partia jak się sznurek nie zrywa, plastelina trzyma, kit nie kruszeje, pudru i szpachli nie brakuje, jest dobrze, choć ledwie jest. Mizeria i tylko od czasu do czasu słyszę, żeby to podlać sosem JOW, a stanie się cud. Pytam już chyba 150 raz i nie mogę się doczekać odpowiedzi.

Jaka to do nędzy różnica czy sitem, czy przetakiem będziemy odsiewać, kiedy materiałem do selekcji same plewy. Wczoraj popatrzyłem sobie na dwa obrazki. Na Kluzik-Rostkowską, która na tle mizerii robi na mnie niemałe wrażenie, babka idzie po bandzie i tak mnie trochę ściska w gardle to polskie biadolenie. „Abo” ona kiedyś powiedziała, że to. A pamiętasz jako ona wtedy mówiła tamto? No daj spokój, nigdy nie zapomnę jak ona o parytecie! Dobrze, to w takim razie przenieśmy się do Brukseli, do drugiego obrazka, a tam cóż mamy? Jak dla mnie przepaść. Gdy zobaczyłem nalaną fałszywą gębę Kurskiego, który to buc nawet nie ukrywał satysfakcji z ustrzelenia inteligentniejszych od siebie, ustawienia ryjka bliżej korytka, kosztem własnej partii to ja naprawdę nie pamiętam co i kiedy mówiła Kluzik-Rostkowska. Widząc te gówniarskie uśmieszki szpicla w okularkach, ministranta Ziobro biegającego ze szpulowym magnetofonem za kumplami z akademika, który to na tajnym obiedzie doniósł prezesowi na koleżanki, od razu wolę Kaczyńskiego.

Trochę zmieniam ton, ale zmierzam też do tego, że pieprznięcie całkowite jest również naszą, wyborców zasługą. Czego tak naprawdę oczekujemy od mizerii? Jest pewien zbiór i w nim wybór, póki co nawet Smuda ma większe możliwości, bo ściągnie wnuka polskich emigrantów to z Francji, to z Niemiec. Bez cudów, ja oczekuje tylko jednego. Postępu! W polskich realiach zbudowanie z rozsądnej części PiS i części PO konserwatywnej partii o umiarkowanym liberalnym podejściu do gospodarki to polski max polityczny. I albo przymkniemy oko na to, że Rokita jest wkurzający, Kluzik coś powiedziała, Gowin jest za poczęciem, Cymański grafoman, albo na czele konserwatywnej partii jak się to wszystko rozpieprzy stanie Zbynio Ziobro z Suskim i Kurskim. A ja po babci mam takie cóś do medium podobne, że w oczach tego kandydata widzę nie tylko większą niż w Kaczyńskim paranoję, ale ze 3 razy mniej rozumu i zwykłe ludzkie zeszmacenie. Pieprznąć i tak wszystko pieprznie, pieprzenie i tu i tam, trzeba się tylko zastanowić na jednym. Zgodnie z tradycją wielowiekową pomagać, żeby pieprznęło jak najszybciej, czy może próbować jakiś nowości? Jeśli próbować nowości to w takim ludziom, którzy są o 3 półki wyżej o szpiclującego chłoptasia Ziobro, że o Kurskim machającym napletkiem przed Giertychem nie wspomnę, powinniśmy dać jakąś deskę przynajmniej, żeby się mogli czegokolwiek chwycić. Deskę, nie deską! Takim ludziom należy wysyłać sygnały, bo co by nie mówić w mizerii Migalski to indywidualność, Kowal to normalność, Kluzik-Rostkowska kompetencje, nie można tego porównywać z tym czymś co czai się w ciemnej bramie z magnetofonem i fujarą wywija. Obojętnie kiedy zmiana, przed lub po pieprznięciu, ale zastanów się wyborco zanim sam sobie nie pozostawisz wyboru. Zastanów się czy warto zaszczuć lepszych, żeby zrobić miejsce najpodlejszemu podgatunkowi.  

PS Porzucić nadzieję zwaną Kaczyński, na zawsze, naprawdę szkoda czasu, to diagnosta nie miechanik i najemnik nie zarządca. Jeszcze jako prezydent strózujacy miał swoje zalety, ale ten człowiek się nudzi kiedy nie gwiżdżą bazuki.

Reklama

64 KOMENTARZE

  1. Tym,którym jest fajnie a nawet zajefajnie – do sztambucha:
    I nie żaden pisowski oszołom to mówi,tylko poważny(i odważny) ekonomista. Zanim VincentbezNIPu zwieje do Londynu , a stóże , przydupasy i Grześ – założą nową partię. A rudy Dawaj Chama wyjedzie do Nepalu.                                             W finansach publicznych szykuje się dramat, bo nie ma poważnych reform – powiedział w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" ekonomista Krzysztof Rybiński. Jego zdaniem potrzebne są zmiany, m.in. reformy, zrównanie i wydłużenie wieku emerytalnego, "wyjęcie najbogatszych rolników i pseudorolników" z KRUS. Za poważny błąd uważa zadłużanie państwa – dług publiczny w latach 2008-13 wzrośnie o 330 mld złotych, czyli o 100 mld dolarów.

  2. Tym,którym jest fajnie a nawet zajefajnie – do sztambucha:
    I nie żaden pisowski oszołom to mówi,tylko poważny(i odważny) ekonomista. Zanim VincentbezNIPu zwieje do Londynu , a stóże , przydupasy i Grześ – założą nową partię. A rudy Dawaj Chama wyjedzie do Nepalu.                                             W finansach publicznych szykuje się dramat, bo nie ma poważnych reform – powiedział w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" ekonomista Krzysztof Rybiński. Jego zdaniem potrzebne są zmiany, m.in. reformy, zrównanie i wydłużenie wieku emerytalnego, "wyjęcie najbogatszych rolników i pseudorolników" z KRUS. Za poważny błąd uważa zadłużanie państwa – dług publiczny w latach 2008-13 wzrośnie o 330 mld złotych, czyli o 100 mld dolarów.

  3. Zasadnicza różnica
    “Mizeria i tylko od czasu do czasu słyszę, żeby to podlać sosem JOW, a stanie się cud. Pytam już chyba 150 raz i nie mogę się doczekać odpowiedzi.

    Jaka to do nędzy różnica czy sitem, czy przetakiem będziemy odsiewać, kiedy materiałem do selekcji same plewy.”
    Matko Kurko zasadnicza różnica jest taka, że obecnie listy partyjne układają szefowie partii (oczywiście w uproszczeniu – może jeszcze kilka szych z każdej partii ma na to jakiś wpływ) a im zależy, żeby na tych listach były “plewy”, bierni, mierni ale wierni – zgodnie z zasadą “otaczaj się zerami jak chcesz coś znaczyć”. Zatem Ty jako świadomy wyborca dostajesz na tacy do wyboru same plewy i możesz wybrać tylko te najmniej złe.
    W JOW to sami ludzie decydują czy wystartują w wyborach czy nie. Taka Matka Kurka może sama zgłosić swoja kandydaturę w swoim okręgu bez potrzeby wchodzenia w zadek jednemu czy drugiemu aparatowi partyjnemu, który zechciałby łaskawie wystawić go na swojej liście wyborczej.
    I wówczas wyborcy w tym okręgu mają możliwość podczas wyborów dokonania wyboru ziarna w postaci Matki Kurki zamiast wszystkich partyjnych plew czyli możliwość odsiania ziarna od plew. Obecnie są same plewy – nie ma ziarna, bo materiał do przesiewania dostarczają sami politycy układający listy wyborcze a w ich interesie nie jest to, żeby na listach wyborczych znalazło się “ziarno” – politykom wystarczą “plewy”.
    Jestem zawiedziony Matko Kurko, że nie dostrzegasz tej fundamentalnej różnicy. A jeżeli ją dostrzegasz to nie pisz bzdur, że między obecną ordynacją wyborczą do sejmu a JOW żadnej różnicy nie ma: http://www.jow.pl/abc-jow

    • Do zwolenników Jednomandatowych Okręgów…..
      Była kiedyś grupa zapalonych reformatorów. Kompetentnych , poukładanych,dobrze zorganizowanych. Pisali fantastyczne artykuły w regionalnej prasie.Wydrukowali przepiękne ulotki , foldery i plakaty /na dobrym papierze/. Wszystko co mówili /po tysiąckroć/ i pisali /po stokroć/ – okazało się prorocze.Wszystkie miliony o których mówili – zmarnowane , okazały się wyjebane w błoto + rozkradzione. Wszystkie lokalne ,,inwestycje” które ONI wskazywali palcem – okazały się chybione i dzisiaj psy tam szczają.I ci po tanim winie.
      WSZYSCY dokoła mieli PEŁNĄ wiedzę co się dzieje , kto i co kradnie oraz mieli ALTERNATYWĘ.
      Ludzie o których wyżej PRZEGRALI samorządowe wybory z kretesem.Żaden z nich nie dostał się do sejmiku,rady powiatu ani nawet rady miasta. Taki JOW. To znaczy takiego wała.

      • To o czym piszesz rozumiem w
        To o czym piszesz rozumiem w ten sposób:
        Byli ludzie z pomysłami, zapałem. W skrócie – chcieli zrobić coś pozytywnego dla lokalnej społeczności. I żeby moc to zrobić wystartowali w wyborach samorządowych (w których w jakimś stopniu obowiązują JOW). Jednak oprócz nich w tych wyborach wystartowali też różnej maści pieniacze, oszuści, którzy atrakcyjnie sprzedali kiełbasę wyborczą wyborcom. I to właśnie ich wybrali ludzie mimo iż w tych wyborach obowiązywał JOW. Stąd Twój wniosek, że JOW nie są żadnym rozwiązaniem i że wyborcy są nieodpowiedzialni – i tak wybierają populistów, którzy potem ich wydymają.
        Zgadzam się – wyborcy (jak to ludzie) popełniają błędy. Jednak ci sami wyborcy (jak to ludzie) mają instynkt samozachowawczy. Jeżeli w wyniku swego złego wyboru zostaną jakoś poszkodowani (np. był ładny park w mieście a głupi samorządowcy zdecydowali, żeby zrobić tam wysypisko śmieci) to wówczas przy kolejnych wyborach takie osoby, które przyłożyły rękę do podjęcia takiej kompromitującej decyzji będą przez tych samych wyborców pominięte. (Jeżeli wsadziłeś rękę do wrzątku i się poparzyłeś to drugi raz tego nie zrobisz). I to jest główna zaleta JOW. Można eliminować z funkcji decyzyjnych ludzi, którzy się nie sprawdzili.
        Obecna ordynacja wyborcza blokuje napływ świeżej, zdrowej krwi do polityki. Wyobraź sobie ojcze milicjancie, że masz pomysł na ten kraj, jesteś lepszy od Tuska, Kaczyńskiego, Napieralskiego i Pawlaka razem wziętych. Masz ogromne poparcie społeczne. Ludzie Cię znają z dobrej strony, udowodniłeś im w wielu działaniach, że jesteś odpowiedzialny, podejmujesz rozważne decyzje. Chętnie widzieliby taką rozsądną osobę w ławach poselskich. Jednak w obecnej sytuacji nie masz praktycznej możliwości, żeby Ci ludzie mogli na Ciebie zagłosować. No chyba, że wejdziesz w tyłek któremuś z ww szefów partyjnych i Cię na jakiejś liście umieszczą.
        Szansą dla Ciebie i wszystkich nas są JOW: https://docs.google.com/present/view?id=d2zkhgp_1cgpf3xxw

        • Mój stary znajomy siedzi w sejmie – więc mnie nie strasz.
          Był kiedyś fajnym facetem.Odkąd się zapisał do partii zawodowych oszustów i przewalaczy – zdurniał zupełnie. Nie wiem za ile go kupili , ani czy to jest warte,żeby się wszystkiego wyrzec. Więc ja rozumiem teraźniejszą politykę jako stado baranów podążające za ,,pszywótcom” – wprost do strzyżenia,a stamtąd dalej.Nawet stojące drogowskazy ,,Rzeźnia” ich nie odstręczają . Nikt nie zbacza.

    • Ja nigdzie nie napisałem, że
      Ja nigdzie nie napisałem, że nie ma różnicy miedzy JOW, a obecną ordynacją. Przytoczony cytat jasno wskazuje o czym i co napisałem. Zatem zanim ABC JOW, to proszę czytać zwykłe ABC. Po drugie ta naiwna wiara, że tzw “niezależny” kandydat ma szansę z partią operującą milionami i mediami, to jest słodkopierdząca wizja, a nie realne przełożenie JOW na polskie realia. Po trzecie JOW działa w UK nie słyszałem, aby tam od 150 lat rządził ktoś inny niż partia konserwatywna i partia pracy na zmianę. Po czwarte jeśli się komuś wydaje, że rządzić można 460 indywidualnościami, a zdaje się, że do takiego orgazmu naiwności jest posunięta wizja JOW, no to się musi dobrze zastanowić, czy ma choćby baldzieńkie pojecie o polityce. Po piąte ja nie jestem przeciwnikiem JOW, uważam, że to lepszy system selekcji, ale nie jestem naiwniakiem i nie podniecam się sprawczą siła tego narzędzia jako złotej receptury. W Polsce nie ma zdrowego systemu partyjnego i to jest problem numer jeden, a nie ordynacja. JOW przy układzie PO PiS, gówno zmieni, a nawet jest szansa, że pogłębi mizerię, bo na listach pojawi się więcej Majdanów, Cugowskich i Zulu Gula, aby popkulturze i postpolityce stało się zadość. Nie ma na świecie poza nielicznymi wyjątkami jak Szwajcaria i inne księstwa, innego działającego systemu niż system partyjny, zatem wizja 460 Matek Kurek, czy nawet Margaret Thatcher, to raczej projekt pensjonarki ratującej głodne dzieci w Afryce, nie polityka. System partyjny jakkolwiek brzmi to nudnie i beznadziejnie do ruszenia, to jest klucz do zmian. Kto na to znajdzie sposób, temu buława.

      • A ja nie twierdzę, że JOW
        A ja nie twierdzę, że JOW jest lekiem na całe zło i samo wprowadzenie JOW spowoduje automatyczne rozwiązanie wszystkich problemów wszystkich ludzi mieszkających w tym kraju.
        Jednak to LUDZIE rozwiązują problemy a nie PARTIE. Jak w partii będą KOMPETENTNI, ODPOWIEDZIALNI LUDZIE to jest większe szanse, że zaproponują rozsądne rozwiązania dla istniejących problemów. Żeby nie wiem jakie były partie to jak w nich będą ludzie o wąskich horyzontach myślowych (dosadnie: głupi) to nie ma szans żeby zaproponowali pragmatyczne i realne sposoby na rozwiązanie problemów. Obecna ordynacja wyborcza sprawia, że rozsądni ludzie są eliminowani z partii politycznych na rzecz głupszych ale biernych karierowiczów, którzy zawsze wchodzą w tyłek swojego szefa niezależnie od tego, jakie głupstwa robi i jakie bzdury plecie ich szef.
        JOW to sposób na to, żeby w polityce mieli szansę pojawić się ludzie samodzielnie myślący, pragmatyczni, rozsądni. Wtedy łatwiej będzie rozwiązywać problemy. To w jakiej partii ci ludzie się znajdą jest sprawą drugorzędną. Liczy się myślący człowiek a nie to pod jakim szyldem partyjnym występuje.
        W JOW kampania wyborcza toczy się na terenie jednego okręgu (przy 460 posłach jego wielkość to ok. 60000 wyborców). Tutaj media mają mało do powiedzenia. Możesz olać media i przez trzy miesiące kampanii wyborczej spotykać się z ludźmi i przekonywać ich do swoich idei i pomysłów. A potem w trakcie kadencji również wsłuchiwać się w ich nastoje wypytywać czy w konkretnej sprawie wolą takie rozwiązanie czy inne. W Twoim interesie jest, żeby popierać taką decyzję, która jest akceptowana przez większość wyborców w Twoim okręgu. Tylko wtedy masz szanse na polityczne istnienie. Twoim szefem są Twoi wyborcy a nie prezes, który dzisiaj Cię kocha a jutro może znienawidzić.
        Podkreślam: to nie partie rządzą a ludzie.
        Zatem tym kluczem – do zmian w strukturach partii o którym piszesz – są właśnie JOW.

        • W tym długim wywodzie jest
          W tym długim wywodzie jest kuriozalny błąd w założeniu, a dalej tu już tylko błądzenie bez celu. Twierdzenie, że JOW uleczy strukturę partii, to mniej więcej tak “genialna” teza, jakby zmiana cyfr arabskich na rzymskie miała zrobić z nierozgarniętego Kowalskiego geniusza. JOW werbuje ludzi do partii? Najpierw powstaje partia, potem z partie startują w wyborach systemem JOW lub ordynacja jaką mamy. Nie mam z czego wybierać, zatem jest mi wszystko jedno czy wybór będzie przez wskazanie debila palcem, czy nogą. JOW jest lepszym systemem selekcji i kontroli polityków, ale nie narzędziem do uleczenia struktury partyjnej. Mówiąc inaczej, daj mi Hiszpanię z systemem większościowym, a sobie Polskę z JOW. W środę o 20.00 zapraszam na boisko. Od czasu do czasu jest w Polsce teki Wielki Sen. Ktoś krzyknie powstanie, ktoś inny Piłsudski, a jeszcze inny JOW, a ja krzyczę ROZUM i POT.

          • Nie widzę żadnych błędów w
            Nie widzę żadnych błędów w moim założeniu, że problemy rozwiązują LUDZIE (w sensie członkowie partii, którzy też są ludźmi) a nie PARTIE. Jeżeli są w tym założeniu jakieś błędy to proszę je wykazać. Będę wdzięczny. Chyba fajnie będzie podjąć polemikę na ten temat w osobnym artykule. Postaram się coś w niedługim czasie napisać.

          • Od tego się zaczyna problem,
            Od tego się zaczyna problem, że “nie widzę błędu”. Nie mam specjalnie czasu na takie akademickie pitolenie, ale skoro już ma być zabawnie, to taka zagadka. JOW zweryfikuje strukturę partii, ponieważ większościowa rodzi debili. To Twoje założenie, dla mnie pełen absurd w fazie teorii. Ale skoro już się upierasz przy absurdzie, to odpowiedz mi na proste pytanie. Jak chcesz dojść do JOW parlamentem wypełnionym debilami, którzy dostali się tam i żyją z ordynacji większościowej? Jak sobie poprawnie udzielisz odpowiedzi, to powinieneś zrozumieć, od czego zacząć i dlaczego nie od JOW. I na koniec co jest ważniejsze, jakość zbioru, czy metoda wyboru.

          • Zgadzam się: jak zbiór jest
            Zgadzam się: jak zbiór jest niskiej jakości to niezależnie od metody wyboru możemy wybrać element zbioru o najwyższej jakości tyle, że i tak jego jakość będzie niska. Tak mamy obecnie i jesteśmy zmuszeni do wybierania “mniejszego zła”. Zatem ten zbiór, o którym piszesz czyli kandydaci w wyborach spośród, których dokonujesz wyboru powinni mieć jak najwyższą jakość. Tyle, że w obecnej partyjnej ordynacji wyborczej nie ma możliwości dodania do tego zbioru kandydatów jakiegokolwiek elementu, którego jakość byłaby wyższa od jakości wszystkich pozostałych elementów. Ponieważ to te elementy o niskiej jakości (obecni politycy) bronią dostępu do tego zbioru innym elementom z zewnątrz o jakości wyższej od tych, które w tym zbiorze już są.
            W propozycji JOW nie chodzi o sam sposób wyboru spośród kandydatów (mandat dostaje kandydat o największej ilości zdobytych głosów) ale o to, w jaki sposób konstruowany jest zbiór kandydatów, z którego wyborcy wybierają swojego reprezentanta (posła). W projekcie JOW każda osoba, która zbierze odpowiednie poparcie (kilkaset podpisów) może zarejestrować swoją kandydaturę w wyborach. I tym samym zbiór kandydatów poszerza się o osobę, której jakość może być wyższa niż jakość tych aktualnie proponowanych przez partie. Zatem wyborca może wybrać kogoś o wyższej jakości.
            Co do wprowadzenia JOW w życie to już inny problem. Pierwszym zadaniem, żeby do tego doprowadzić jest uświadomienie ludziom dlaczego jakość polityków jest taka niska – a jest ona konsekwencją właśnie obecnej partyjnej ordynacji wyborczej. Bez zbudowania takiej ogólnej świadomości społecznej nie będzie możliwe wprowadzenie JOW.
            P.S. Miło by było gdybyś nie traktował mnie z góry i nie wtykał i złośliwych szpilek. Nie traktuj mnie jak wroga a jak sojusznika.

          • Jak ABC to lecimy dalej . Po A jest B :
            Zastanawiałem się jak taki kutas będzie świecił gałami , kiedy wróci do rodzinnej wsi . W końcu kadencja to tylko cztery lata. Jest na to prosty sposób : nie marnujemy czasu na głupich posiedzeniach sejmu ani jakichś nudnych komisjach.Zawieramy nowe i dobrze rokujące na przyszłość ZNAJOMOŚCI.Skutkiem tych znajomości zaczepił się w ,,stolycy” i leje z góry na swoich starych JOB-ów.To znaczy tych ,którzy go wybrali. Żeby nie było ,że prosty magister z prowincji – zakupił też nowy tytuł.Prestiż dostał gratis.

          • Canned head – historia tego faceta o którym wspomniałem
            ,choć to wielki wstyd,to jest historia polskiego syfu w pigułce. Poczytaj jak się nad Wisłą ,,robi doktorat”. Kupuje – wszyscy to wiedzą. Ale miał pecha,jedna baba zamiast oglądać seriale albo dziargać na drutach, przeczytała ,,pracę doktora J.”. No i się porobiło.Zabrali doktorat.
            To znaczy tak się tym durniom wydaje.
            Nasz bohater podpisuje się ,,dr” ,mało tego,bryluje na salonach.
            Nie bedę palił dowcipu.Miłej lektury.

          • NIE ODPOWIEDZIAŁEŚ NA PYTANIE
            NIE ODPOWIEDZIAŁEŚ NA PYTANIE i sam wiesz najlepiej dlaczego. Jak wroga Cie nie traktuję, ale nie lubię pitolenia. Odpowiedź jest prosta. Aby wprowadzić JOW musisz założyć partie złożoną z ludzi, którzy zdają sobie sprawę z tego czym JOW jest, a jest ostrą bo lokalną weryfikacją kandydatów. Ta partia musi być zlożona z ludzi, którzy nie boje sie poddać takiej surowej ocenie i co więcej, jak już się staną posłami, nie zdegradują się i zmieni się im z perspektywy siedzenia na nowy punkt widzenie. Słowem musisz zebrać najlepszych z najlepszych. Gdy założysz partię, czy tam zbierzesz 350 ludzi luźno powiązanych, bo i taki masz ambitny plan, aby bez partii zmienić rzeczywistość, tylko LUDŹMI, dalej musisz wystartować W ORDYNACJI WYBORCZEJ, KTÓRA JEST. Wystartować i przekonać Polaków, że Ty zrobisz raj na ziemi, po prostu wygrać wybory. takie drobiazgi jak kasa, media, zaplecze prawne, intelektualne, nieodzowny PR, też staną Ci na drodze. Zatem odpowiedź jest prosta dla JOW. Najpierw musisz mieć partię i najlepszych ludzi, żeby zmieniać rzeczywistość, a zmienić ordynację, to akurat najmniejszy problem, bo jedynie prawny zapis, oczywiście o ile masz partie lub ludzi do wprowadzania zmian. Całe to pieprzenie o edukacji ludzi, to jest tak jak z wyprzedzaniem na trzeciego, zbieraniem grzybów sromotnikowych i skakaniem na główkę. kampania społeczna to się nazywa i jeszcze nigdy nikt tym nie uzyskał. Mówiąc, krótko jeśli ktoś chce ze mną poważnie pogadać, to niech mi powie to czego ja nie wiem, a nie to co wiem, że gówno pomoże, tym bardziej, że jest tylko pitoleniem bez realnych szans na zmianę. Niech ktoś mądry powie mi jak zbudować w Polsce zdrowy system partyjny, a taki JOW to mu załatwię w sekund 5.

          • Nie chce mi się cztać całej ustawy o referendum
            ale zdaje się, że wystarczy 500 tys. podpisów, żeby wystąpić z obywatelskim projektem referendum,także w sprawach zmiany Konstytucji.

          • Jest tylko takie małe miki.
            Jest tylko takie małe miki. Projekt najpierw musi wejść na obrady, a potem zostać przegłosowany. Słyszałeś może, żeby coś podobnego przez 20 lat się udało? Tak do połowy chociaż? Co za różnica, kto złoży projekt, jak te same głąby będą go głosować? JOW srow. Powiedzmy, że od najbliższych wyborów jest JOW, podaj mi 50 co chcesz mieć ich w sejmie. O czym my tu w ogóle gadamy, idę czyścić książkę.

          • Popatrz na to tak
            Pod referendum JOW bez większych problemów można zebrać 2-3 mln, a jak dobrze pójdzie to 3-5 mln podpisów. I to jest dylemat dla posłów. Każde ugrupowanie które udupi referendum podpisane przez parę mln wyborców naraża się na gwałtowny spadek poziomu poparcia wyrażony wysokością słupków. Poza tym sprawa JOW staje się automatycznie grą wyborczą. JOW mnie nie przekonuje, ale może to jest jakiś sposób na pat polityczny w Polandii.
            Ruch społeczny, który będzie zadręczał polityków oddolnymi inicjatywami ustawodawczymi. Ruch bez zacięcia zostania partią. Tylko, z drugiej strony, znając skłonność polityków do skurwienia każdej autentycznej inicjatywy, szybko przeobrażą go w kolejną partyjną przybudówkę. Więc chyba jednak pat.

            Walić to, idę na grzyby.

          • zdrowy system partyjny
            Zdrowy system partyjny nie istniał, nie istnieje i istnieć nie będzie. Z istoty rzeczy, jak i nie istnieje perpetuum mobile.

            Aby wprowadzić JOW musisz założyć partie złożoną z ludzi, którzy zdają sobie sprawę z tego czym JOW jest,
            Pitulenie, problem polega na wprowadzeniu JOW bez zakładania nowej partii.
            Wyjaśnienie: PO zebrała 1.5? miliona podpisów za wprowadzeniem JOW i wrzuciła je do niszczarki gdy zdobyła władzę. Jest nawet o tym film na youtube.

            a jest ostrą bo lokalną weryfikacją kandydatów.
            Wyborca z kraju gdzie JOW wprowadzono stwierdzi naiwność pewną, imho. Jest delikatną ale konkretną weryfikacją. I wymusza powolną demokratyzację partii. Jest lider w partii, ale nie Cezar.

            Dlaczego JOW wyjaśniałem poprzednio wrzucamy w google, klikamy kopia: JOW+cmss site:kontrowersje.net

          • Przeczytaj jeszcze raz własny
            Przeczytaj jeszcze raz własny komentarz i wybierz, jedno z dwóch sprzecznych “pituleń”:

            problem polega na wprowadzeniu JOW bez zakładania nowej partii.

            PO zebrała 1.5? miliona podpisów za wprowadzeniem JOW i wrzuciła je do niszczarki gdy zdobyła władzę

            A przy okazji, jakbyś miał czas to odpowiedz proszę, jeśli PO pierdolnęła projekt do śmieci, a: PSL, SLD i PiS są przeciw JOW, to jak mniemam Indianie Dakota wprowadzą Ci JOW, bo nowa partia też nie.

            I jeszcze jedno, skoro nie istnieje zdrowy system polityczny, to po jaka cholerę Ci kolejne złote narzędzie do grzebania w gównie?

          • Tak w ostatecznym rachunku to tylko kwestia smaku,
            choć może i genów. Na początek cytat:

            Dziwię się wam, ludzie….
            …właśnie: czy jeszcze “ludzie”? Czy jeszcze na świecie rządzi Homo Sapiens – czy już tylko Homo Sovieticus, albo jego następca, Homo Europaus?
            Od ponad stu lat “postępowcy” wmawiali w ludzi, że są tylko bydlętami, że właściwie niczym nie różnią się od zwierząt – a w jakiejś gazecie, bodaj “Wyborczej”, przeczytałem tryumfalny artykuł, że “człowiek tylko czterema genami różni się od stonogi”. I ta propaganda odniosła skutek: ludzie sami uważają się za bydło – i pozwalają traktować się jak bydło.
            Być może różnica między człowiekiem, a zwierzęciem jest tylko kulturowa – ale jest. Fizycznie możemy się nie różnić, ale mamy duszę – czy jak kto chce nazywać tę cudowną cechę człowieka. Być może różnica jest mała – ale cała nasza kultura dążyła, by ją powiększać. Dzisiejsza anty-kultura stara się ją zminimalizować.
            Różnica kulturalna między człowiekiem, a bydlątkiem, jest taka, że decyzje człowieka szanujemy. Decyzji bydlęcia nie. Bydlę trzymamy na postronku, bo może zrobić sobie krzywdę albo wejść w szkodę. Dorosły mężczyzna zaś ma prawo zrobić sobie krzywdę – a jeśli wyrządzi szkodę, to ma za nią zapłacić. I to jest ta podstawowa różnica.
            Jak dzisiaj jesteśmy traktowani przez rządy: jak ludzie – czy jak bydło?

            problem polega na wprowadzeniu JOW bez zakładania nowej partii. I to jest problem do rozwiązania. W znalezieniu metody i (perfekcyjnym) wykonaniu. Zrobić to mogą tylko potencjalni wyborcy, ani indianie Dakota ani nikt inny tego nie zrobi. Twierdzę, że czas “polityczno-społeczny” jest sprzyjający. Jeżeli, będzie ciut – podkreślam: ciut – lepiej.

            I jeszcze jedno, skoro nie istnieje zdrowy system polityczny, to po jaka cholerę Ci kolejne złote narzędzie do grzebania w gównie?
            Jeżeli chorujemy to leczymy się, nawet wierząc w reinkarnację, prawda?
            Jeżeli jesteśmy brudni to myjemy się, mam nadzieję?
            Jeżeli wpadliśmy w szambo, to staramy się wypełznąć, czyż nie?

  4. Zasadnicza różnica
    “Mizeria i tylko od czasu do czasu słyszę, żeby to podlać sosem JOW, a stanie się cud. Pytam już chyba 150 raz i nie mogę się doczekać odpowiedzi.

    Jaka to do nędzy różnica czy sitem, czy przetakiem będziemy odsiewać, kiedy materiałem do selekcji same plewy.”
    Matko Kurko zasadnicza różnica jest taka, że obecnie listy partyjne układają szefowie partii (oczywiście w uproszczeniu – może jeszcze kilka szych z każdej partii ma na to jakiś wpływ) a im zależy, żeby na tych listach były “plewy”, bierni, mierni ale wierni – zgodnie z zasadą “otaczaj się zerami jak chcesz coś znaczyć”. Zatem Ty jako świadomy wyborca dostajesz na tacy do wyboru same plewy i możesz wybrać tylko te najmniej złe.
    W JOW to sami ludzie decydują czy wystartują w wyborach czy nie. Taka Matka Kurka może sama zgłosić swoja kandydaturę w swoim okręgu bez potrzeby wchodzenia w zadek jednemu czy drugiemu aparatowi partyjnemu, który zechciałby łaskawie wystawić go na swojej liście wyborczej.
    I wówczas wyborcy w tym okręgu mają możliwość podczas wyborów dokonania wyboru ziarna w postaci Matki Kurki zamiast wszystkich partyjnych plew czyli możliwość odsiania ziarna od plew. Obecnie są same plewy – nie ma ziarna, bo materiał do przesiewania dostarczają sami politycy układający listy wyborcze a w ich interesie nie jest to, żeby na listach wyborczych znalazło się “ziarno” – politykom wystarczą “plewy”.
    Jestem zawiedziony Matko Kurko, że nie dostrzegasz tej fundamentalnej różnicy. A jeżeli ją dostrzegasz to nie pisz bzdur, że między obecną ordynacją wyborczą do sejmu a JOW żadnej różnicy nie ma: http://www.jow.pl/abc-jow

    • Do zwolenników Jednomandatowych Okręgów…..
      Była kiedyś grupa zapalonych reformatorów. Kompetentnych , poukładanych,dobrze zorganizowanych. Pisali fantastyczne artykuły w regionalnej prasie.Wydrukowali przepiękne ulotki , foldery i plakaty /na dobrym papierze/. Wszystko co mówili /po tysiąckroć/ i pisali /po stokroć/ – okazało się prorocze.Wszystkie miliony o których mówili – zmarnowane , okazały się wyjebane w błoto + rozkradzione. Wszystkie lokalne ,,inwestycje” które ONI wskazywali palcem – okazały się chybione i dzisiaj psy tam szczają.I ci po tanim winie.
      WSZYSCY dokoła mieli PEŁNĄ wiedzę co się dzieje , kto i co kradnie oraz mieli ALTERNATYWĘ.
      Ludzie o których wyżej PRZEGRALI samorządowe wybory z kretesem.Żaden z nich nie dostał się do sejmiku,rady powiatu ani nawet rady miasta. Taki JOW. To znaczy takiego wała.

      • To o czym piszesz rozumiem w
        To o czym piszesz rozumiem w ten sposób:
        Byli ludzie z pomysłami, zapałem. W skrócie – chcieli zrobić coś pozytywnego dla lokalnej społeczności. I żeby moc to zrobić wystartowali w wyborach samorządowych (w których w jakimś stopniu obowiązują JOW). Jednak oprócz nich w tych wyborach wystartowali też różnej maści pieniacze, oszuści, którzy atrakcyjnie sprzedali kiełbasę wyborczą wyborcom. I to właśnie ich wybrali ludzie mimo iż w tych wyborach obowiązywał JOW. Stąd Twój wniosek, że JOW nie są żadnym rozwiązaniem i że wyborcy są nieodpowiedzialni – i tak wybierają populistów, którzy potem ich wydymają.
        Zgadzam się – wyborcy (jak to ludzie) popełniają błędy. Jednak ci sami wyborcy (jak to ludzie) mają instynkt samozachowawczy. Jeżeli w wyniku swego złego wyboru zostaną jakoś poszkodowani (np. był ładny park w mieście a głupi samorządowcy zdecydowali, żeby zrobić tam wysypisko śmieci) to wówczas przy kolejnych wyborach takie osoby, które przyłożyły rękę do podjęcia takiej kompromitującej decyzji będą przez tych samych wyborców pominięte. (Jeżeli wsadziłeś rękę do wrzątku i się poparzyłeś to drugi raz tego nie zrobisz). I to jest główna zaleta JOW. Można eliminować z funkcji decyzyjnych ludzi, którzy się nie sprawdzili.
        Obecna ordynacja wyborcza blokuje napływ świeżej, zdrowej krwi do polityki. Wyobraź sobie ojcze milicjancie, że masz pomysł na ten kraj, jesteś lepszy od Tuska, Kaczyńskiego, Napieralskiego i Pawlaka razem wziętych. Masz ogromne poparcie społeczne. Ludzie Cię znają z dobrej strony, udowodniłeś im w wielu działaniach, że jesteś odpowiedzialny, podejmujesz rozważne decyzje. Chętnie widzieliby taką rozsądną osobę w ławach poselskich. Jednak w obecnej sytuacji nie masz praktycznej możliwości, żeby Ci ludzie mogli na Ciebie zagłosować. No chyba, że wejdziesz w tyłek któremuś z ww szefów partyjnych i Cię na jakiejś liście umieszczą.
        Szansą dla Ciebie i wszystkich nas są JOW: https://docs.google.com/present/view?id=d2zkhgp_1cgpf3xxw

        • Mój stary znajomy siedzi w sejmie – więc mnie nie strasz.
          Był kiedyś fajnym facetem.Odkąd się zapisał do partii zawodowych oszustów i przewalaczy – zdurniał zupełnie. Nie wiem za ile go kupili , ani czy to jest warte,żeby się wszystkiego wyrzec. Więc ja rozumiem teraźniejszą politykę jako stado baranów podążające za ,,pszywótcom” – wprost do strzyżenia,a stamtąd dalej.Nawet stojące drogowskazy ,,Rzeźnia” ich nie odstręczają . Nikt nie zbacza.

    • Ja nigdzie nie napisałem, że
      Ja nigdzie nie napisałem, że nie ma różnicy miedzy JOW, a obecną ordynacją. Przytoczony cytat jasno wskazuje o czym i co napisałem. Zatem zanim ABC JOW, to proszę czytać zwykłe ABC. Po drugie ta naiwna wiara, że tzw “niezależny” kandydat ma szansę z partią operującą milionami i mediami, to jest słodkopierdząca wizja, a nie realne przełożenie JOW na polskie realia. Po trzecie JOW działa w UK nie słyszałem, aby tam od 150 lat rządził ktoś inny niż partia konserwatywna i partia pracy na zmianę. Po czwarte jeśli się komuś wydaje, że rządzić można 460 indywidualnościami, a zdaje się, że do takiego orgazmu naiwności jest posunięta wizja JOW, no to się musi dobrze zastanowić, czy ma choćby baldzieńkie pojecie o polityce. Po piąte ja nie jestem przeciwnikiem JOW, uważam, że to lepszy system selekcji, ale nie jestem naiwniakiem i nie podniecam się sprawczą siła tego narzędzia jako złotej receptury. W Polsce nie ma zdrowego systemu partyjnego i to jest problem numer jeden, a nie ordynacja. JOW przy układzie PO PiS, gówno zmieni, a nawet jest szansa, że pogłębi mizerię, bo na listach pojawi się więcej Majdanów, Cugowskich i Zulu Gula, aby popkulturze i postpolityce stało się zadość. Nie ma na świecie poza nielicznymi wyjątkami jak Szwajcaria i inne księstwa, innego działającego systemu niż system partyjny, zatem wizja 460 Matek Kurek, czy nawet Margaret Thatcher, to raczej projekt pensjonarki ratującej głodne dzieci w Afryce, nie polityka. System partyjny jakkolwiek brzmi to nudnie i beznadziejnie do ruszenia, to jest klucz do zmian. Kto na to znajdzie sposób, temu buława.

      • A ja nie twierdzę, że JOW
        A ja nie twierdzę, że JOW jest lekiem na całe zło i samo wprowadzenie JOW spowoduje automatyczne rozwiązanie wszystkich problemów wszystkich ludzi mieszkających w tym kraju.
        Jednak to LUDZIE rozwiązują problemy a nie PARTIE. Jak w partii będą KOMPETENTNI, ODPOWIEDZIALNI LUDZIE to jest większe szanse, że zaproponują rozsądne rozwiązania dla istniejących problemów. Żeby nie wiem jakie były partie to jak w nich będą ludzie o wąskich horyzontach myślowych (dosadnie: głupi) to nie ma szans żeby zaproponowali pragmatyczne i realne sposoby na rozwiązanie problemów. Obecna ordynacja wyborcza sprawia, że rozsądni ludzie są eliminowani z partii politycznych na rzecz głupszych ale biernych karierowiczów, którzy zawsze wchodzą w tyłek swojego szefa niezależnie od tego, jakie głupstwa robi i jakie bzdury plecie ich szef.
        JOW to sposób na to, żeby w polityce mieli szansę pojawić się ludzie samodzielnie myślący, pragmatyczni, rozsądni. Wtedy łatwiej będzie rozwiązywać problemy. To w jakiej partii ci ludzie się znajdą jest sprawą drugorzędną. Liczy się myślący człowiek a nie to pod jakim szyldem partyjnym występuje.
        W JOW kampania wyborcza toczy się na terenie jednego okręgu (przy 460 posłach jego wielkość to ok. 60000 wyborców). Tutaj media mają mało do powiedzenia. Możesz olać media i przez trzy miesiące kampanii wyborczej spotykać się z ludźmi i przekonywać ich do swoich idei i pomysłów. A potem w trakcie kadencji również wsłuchiwać się w ich nastoje wypytywać czy w konkretnej sprawie wolą takie rozwiązanie czy inne. W Twoim interesie jest, żeby popierać taką decyzję, która jest akceptowana przez większość wyborców w Twoim okręgu. Tylko wtedy masz szanse na polityczne istnienie. Twoim szefem są Twoi wyborcy a nie prezes, który dzisiaj Cię kocha a jutro może znienawidzić.
        Podkreślam: to nie partie rządzą a ludzie.
        Zatem tym kluczem – do zmian w strukturach partii o którym piszesz – są właśnie JOW.

        • W tym długim wywodzie jest
          W tym długim wywodzie jest kuriozalny błąd w założeniu, a dalej tu już tylko błądzenie bez celu. Twierdzenie, że JOW uleczy strukturę partii, to mniej więcej tak “genialna” teza, jakby zmiana cyfr arabskich na rzymskie miała zrobić z nierozgarniętego Kowalskiego geniusza. JOW werbuje ludzi do partii? Najpierw powstaje partia, potem z partie startują w wyborach systemem JOW lub ordynacja jaką mamy. Nie mam z czego wybierać, zatem jest mi wszystko jedno czy wybór będzie przez wskazanie debila palcem, czy nogą. JOW jest lepszym systemem selekcji i kontroli polityków, ale nie narzędziem do uleczenia struktury partyjnej. Mówiąc inaczej, daj mi Hiszpanię z systemem większościowym, a sobie Polskę z JOW. W środę o 20.00 zapraszam na boisko. Od czasu do czasu jest w Polsce teki Wielki Sen. Ktoś krzyknie powstanie, ktoś inny Piłsudski, a jeszcze inny JOW, a ja krzyczę ROZUM i POT.

          • Nie widzę żadnych błędów w
            Nie widzę żadnych błędów w moim założeniu, że problemy rozwiązują LUDZIE (w sensie członkowie partii, którzy też są ludźmi) a nie PARTIE. Jeżeli są w tym założeniu jakieś błędy to proszę je wykazać. Będę wdzięczny. Chyba fajnie będzie podjąć polemikę na ten temat w osobnym artykule. Postaram się coś w niedługim czasie napisać.

          • Od tego się zaczyna problem,
            Od tego się zaczyna problem, że “nie widzę błędu”. Nie mam specjalnie czasu na takie akademickie pitolenie, ale skoro już ma być zabawnie, to taka zagadka. JOW zweryfikuje strukturę partii, ponieważ większościowa rodzi debili. To Twoje założenie, dla mnie pełen absurd w fazie teorii. Ale skoro już się upierasz przy absurdzie, to odpowiedz mi na proste pytanie. Jak chcesz dojść do JOW parlamentem wypełnionym debilami, którzy dostali się tam i żyją z ordynacji większościowej? Jak sobie poprawnie udzielisz odpowiedzi, to powinieneś zrozumieć, od czego zacząć i dlaczego nie od JOW. I na koniec co jest ważniejsze, jakość zbioru, czy metoda wyboru.

          • Zgadzam się: jak zbiór jest
            Zgadzam się: jak zbiór jest niskiej jakości to niezależnie od metody wyboru możemy wybrać element zbioru o najwyższej jakości tyle, że i tak jego jakość będzie niska. Tak mamy obecnie i jesteśmy zmuszeni do wybierania “mniejszego zła”. Zatem ten zbiór, o którym piszesz czyli kandydaci w wyborach spośród, których dokonujesz wyboru powinni mieć jak najwyższą jakość. Tyle, że w obecnej partyjnej ordynacji wyborczej nie ma możliwości dodania do tego zbioru kandydatów jakiegokolwiek elementu, którego jakość byłaby wyższa od jakości wszystkich pozostałych elementów. Ponieważ to te elementy o niskiej jakości (obecni politycy) bronią dostępu do tego zbioru innym elementom z zewnątrz o jakości wyższej od tych, które w tym zbiorze już są.
            W propozycji JOW nie chodzi o sam sposób wyboru spośród kandydatów (mandat dostaje kandydat o największej ilości zdobytych głosów) ale o to, w jaki sposób konstruowany jest zbiór kandydatów, z którego wyborcy wybierają swojego reprezentanta (posła). W projekcie JOW każda osoba, która zbierze odpowiednie poparcie (kilkaset podpisów) może zarejestrować swoją kandydaturę w wyborach. I tym samym zbiór kandydatów poszerza się o osobę, której jakość może być wyższa niż jakość tych aktualnie proponowanych przez partie. Zatem wyborca może wybrać kogoś o wyższej jakości.
            Co do wprowadzenia JOW w życie to już inny problem. Pierwszym zadaniem, żeby do tego doprowadzić jest uświadomienie ludziom dlaczego jakość polityków jest taka niska – a jest ona konsekwencją właśnie obecnej partyjnej ordynacji wyborczej. Bez zbudowania takiej ogólnej świadomości społecznej nie będzie możliwe wprowadzenie JOW.
            P.S. Miło by było gdybyś nie traktował mnie z góry i nie wtykał i złośliwych szpilek. Nie traktuj mnie jak wroga a jak sojusznika.

          • Jak ABC to lecimy dalej . Po A jest B :
            Zastanawiałem się jak taki kutas będzie świecił gałami , kiedy wróci do rodzinnej wsi . W końcu kadencja to tylko cztery lata. Jest na to prosty sposób : nie marnujemy czasu na głupich posiedzeniach sejmu ani jakichś nudnych komisjach.Zawieramy nowe i dobrze rokujące na przyszłość ZNAJOMOŚCI.Skutkiem tych znajomości zaczepił się w ,,stolycy” i leje z góry na swoich starych JOB-ów.To znaczy tych ,którzy go wybrali. Żeby nie było ,że prosty magister z prowincji – zakupił też nowy tytuł.Prestiż dostał gratis.

          • Canned head – historia tego faceta o którym wspomniałem
            ,choć to wielki wstyd,to jest historia polskiego syfu w pigułce. Poczytaj jak się nad Wisłą ,,robi doktorat”. Kupuje – wszyscy to wiedzą. Ale miał pecha,jedna baba zamiast oglądać seriale albo dziargać na drutach, przeczytała ,,pracę doktora J.”. No i się porobiło.Zabrali doktorat.
            To znaczy tak się tym durniom wydaje.
            Nasz bohater podpisuje się ,,dr” ,mało tego,bryluje na salonach.
            Nie bedę palił dowcipu.Miłej lektury.

          • NIE ODPOWIEDZIAŁEŚ NA PYTANIE
            NIE ODPOWIEDZIAŁEŚ NA PYTANIE i sam wiesz najlepiej dlaczego. Jak wroga Cie nie traktuję, ale nie lubię pitolenia. Odpowiedź jest prosta. Aby wprowadzić JOW musisz założyć partie złożoną z ludzi, którzy zdają sobie sprawę z tego czym JOW jest, a jest ostrą bo lokalną weryfikacją kandydatów. Ta partia musi być zlożona z ludzi, którzy nie boje sie poddać takiej surowej ocenie i co więcej, jak już się staną posłami, nie zdegradują się i zmieni się im z perspektywy siedzenia na nowy punkt widzenie. Słowem musisz zebrać najlepszych z najlepszych. Gdy założysz partię, czy tam zbierzesz 350 ludzi luźno powiązanych, bo i taki masz ambitny plan, aby bez partii zmienić rzeczywistość, tylko LUDŹMI, dalej musisz wystartować W ORDYNACJI WYBORCZEJ, KTÓRA JEST. Wystartować i przekonać Polaków, że Ty zrobisz raj na ziemi, po prostu wygrać wybory. takie drobiazgi jak kasa, media, zaplecze prawne, intelektualne, nieodzowny PR, też staną Ci na drodze. Zatem odpowiedź jest prosta dla JOW. Najpierw musisz mieć partię i najlepszych ludzi, żeby zmieniać rzeczywistość, a zmienić ordynację, to akurat najmniejszy problem, bo jedynie prawny zapis, oczywiście o ile masz partie lub ludzi do wprowadzania zmian. Całe to pieprzenie o edukacji ludzi, to jest tak jak z wyprzedzaniem na trzeciego, zbieraniem grzybów sromotnikowych i skakaniem na główkę. kampania społeczna to się nazywa i jeszcze nigdy nikt tym nie uzyskał. Mówiąc, krótko jeśli ktoś chce ze mną poważnie pogadać, to niech mi powie to czego ja nie wiem, a nie to co wiem, że gówno pomoże, tym bardziej, że jest tylko pitoleniem bez realnych szans na zmianę. Niech ktoś mądry powie mi jak zbudować w Polsce zdrowy system partyjny, a taki JOW to mu załatwię w sekund 5.

          • Nie chce mi się cztać całej ustawy o referendum
            ale zdaje się, że wystarczy 500 tys. podpisów, żeby wystąpić z obywatelskim projektem referendum,także w sprawach zmiany Konstytucji.

          • Jest tylko takie małe miki.
            Jest tylko takie małe miki. Projekt najpierw musi wejść na obrady, a potem zostać przegłosowany. Słyszałeś może, żeby coś podobnego przez 20 lat się udało? Tak do połowy chociaż? Co za różnica, kto złoży projekt, jak te same głąby będą go głosować? JOW srow. Powiedzmy, że od najbliższych wyborów jest JOW, podaj mi 50 co chcesz mieć ich w sejmie. O czym my tu w ogóle gadamy, idę czyścić książkę.

          • Popatrz na to tak
            Pod referendum JOW bez większych problemów można zebrać 2-3 mln, a jak dobrze pójdzie to 3-5 mln podpisów. I to jest dylemat dla posłów. Każde ugrupowanie które udupi referendum podpisane przez parę mln wyborców naraża się na gwałtowny spadek poziomu poparcia wyrażony wysokością słupków. Poza tym sprawa JOW staje się automatycznie grą wyborczą. JOW mnie nie przekonuje, ale może to jest jakiś sposób na pat polityczny w Polandii.
            Ruch społeczny, który będzie zadręczał polityków oddolnymi inicjatywami ustawodawczymi. Ruch bez zacięcia zostania partią. Tylko, z drugiej strony, znając skłonność polityków do skurwienia każdej autentycznej inicjatywy, szybko przeobrażą go w kolejną partyjną przybudówkę. Więc chyba jednak pat.

            Walić to, idę na grzyby.

          • zdrowy system partyjny
            Zdrowy system partyjny nie istniał, nie istnieje i istnieć nie będzie. Z istoty rzeczy, jak i nie istnieje perpetuum mobile.

            Aby wprowadzić JOW musisz założyć partie złożoną z ludzi, którzy zdają sobie sprawę z tego czym JOW jest,
            Pitulenie, problem polega na wprowadzeniu JOW bez zakładania nowej partii.
            Wyjaśnienie: PO zebrała 1.5? miliona podpisów za wprowadzeniem JOW i wrzuciła je do niszczarki gdy zdobyła władzę. Jest nawet o tym film na youtube.

            a jest ostrą bo lokalną weryfikacją kandydatów.
            Wyborca z kraju gdzie JOW wprowadzono stwierdzi naiwność pewną, imho. Jest delikatną ale konkretną weryfikacją. I wymusza powolną demokratyzację partii. Jest lider w partii, ale nie Cezar.

            Dlaczego JOW wyjaśniałem poprzednio wrzucamy w google, klikamy kopia: JOW+cmss site:kontrowersje.net

          • Przeczytaj jeszcze raz własny
            Przeczytaj jeszcze raz własny komentarz i wybierz, jedno z dwóch sprzecznych “pituleń”:

            problem polega na wprowadzeniu JOW bez zakładania nowej partii.

            PO zebrała 1.5? miliona podpisów za wprowadzeniem JOW i wrzuciła je do niszczarki gdy zdobyła władzę

            A przy okazji, jakbyś miał czas to odpowiedz proszę, jeśli PO pierdolnęła projekt do śmieci, a: PSL, SLD i PiS są przeciw JOW, to jak mniemam Indianie Dakota wprowadzą Ci JOW, bo nowa partia też nie.

            I jeszcze jedno, skoro nie istnieje zdrowy system polityczny, to po jaka cholerę Ci kolejne złote narzędzie do grzebania w gównie?

          • Tak w ostatecznym rachunku to tylko kwestia smaku,
            choć może i genów. Na początek cytat:

            Dziwię się wam, ludzie….
            …właśnie: czy jeszcze “ludzie”? Czy jeszcze na świecie rządzi Homo Sapiens – czy już tylko Homo Sovieticus, albo jego następca, Homo Europaus?
            Od ponad stu lat “postępowcy” wmawiali w ludzi, że są tylko bydlętami, że właściwie niczym nie różnią się od zwierząt – a w jakiejś gazecie, bodaj “Wyborczej”, przeczytałem tryumfalny artykuł, że “człowiek tylko czterema genami różni się od stonogi”. I ta propaganda odniosła skutek: ludzie sami uważają się za bydło – i pozwalają traktować się jak bydło.
            Być może różnica między człowiekiem, a zwierzęciem jest tylko kulturowa – ale jest. Fizycznie możemy się nie różnić, ale mamy duszę – czy jak kto chce nazywać tę cudowną cechę człowieka. Być może różnica jest mała – ale cała nasza kultura dążyła, by ją powiększać. Dzisiejsza anty-kultura stara się ją zminimalizować.
            Różnica kulturalna między człowiekiem, a bydlątkiem, jest taka, że decyzje człowieka szanujemy. Decyzji bydlęcia nie. Bydlę trzymamy na postronku, bo może zrobić sobie krzywdę albo wejść w szkodę. Dorosły mężczyzna zaś ma prawo zrobić sobie krzywdę – a jeśli wyrządzi szkodę, to ma za nią zapłacić. I to jest ta podstawowa różnica.
            Jak dzisiaj jesteśmy traktowani przez rządy: jak ludzie – czy jak bydło?

            problem polega na wprowadzeniu JOW bez zakładania nowej partii. I to jest problem do rozwiązania. W znalezieniu metody i (perfekcyjnym) wykonaniu. Zrobić to mogą tylko potencjalni wyborcy, ani indianie Dakota ani nikt inny tego nie zrobi. Twierdzę, że czas “polityczno-społeczny” jest sprzyjający. Jeżeli, będzie ciut – podkreślam: ciut – lepiej.

            I jeszcze jedno, skoro nie istnieje zdrowy system polityczny, to po jaka cholerę Ci kolejne złote narzędzie do grzebania w gównie?
            Jeżeli chorujemy to leczymy się, nawet wierząc w reinkarnację, prawda?
            Jeżeli jesteśmy brudni to myjemy się, mam nadzieję?
            Jeżeli wpadliśmy w szambo, to staramy się wypełznąć, czyż nie?

  5. Wszedzie tylko
    ten Kaczynski. To niesprawiedliwe. Prosze napisac cos o politykach z drugiego szeregu, jeden z nich wygral podobno jakies wybory i zostal prezydentem, inny z kolei piastuje funkcje premiera, Tusk mu chyba jest czy jakos podobnie…

    Pozdr.

    Jacek
    P.S. Okay, Matko Kurko, ty akurat nie zapomniales, ze w tym kraju jest jeszcze jakis rzad i partia dominujaca. Ale trend mainstreamowy jest dziwnie skoncentrowany na Jaroslawie. Dziwne…

  6. Wszedzie tylko
    ten Kaczynski. To niesprawiedliwe. Prosze napisac cos o politykach z drugiego szeregu, jeden z nich wygral podobno jakies wybory i zostal prezydentem, inny z kolei piastuje funkcje premiera, Tusk mu chyba jest czy jakos podobnie…

    Pozdr.

    Jacek
    P.S. Okay, Matko Kurko, ty akurat nie zapomniales, ze w tym kraju jest jeszcze jakis rzad i partia dominujaca. Ale trend mainstreamowy jest dziwnie skoncentrowany na Jaroslawie. Dziwne…

  7. Po raz kolejny czytam i
    Po raz kolejny czytam i gdzieś znika mój niepoprawny podobno optymizm. Wszyscy pokazują, że jest źle. Nawet przeciętny wyborca, taki jak ja, to widzi. Nie potrzeba mu przesiąkniętych mądrością od pierwszej do ostatniej litery tekstów z których nic nie wynika oprócz tego co widać bez lupy, jest źle. Beznadzieja. Tyle tu genialnych osób, nikt nie ma pomysłu jak to zmienić?

    Jak na razie to z całym tym politycznym węźle gordyjskim czuję się jak mniej niż zero, choć mam rozum, dwie ręce i chęć.

    PS: Na pytanie Czego ty chcesz aniołku, gotowej recepty podanej na tacy? dpowiadam TAK

  8. Po raz kolejny czytam i
    Po raz kolejny czytam i gdzieś znika mój niepoprawny podobno optymizm. Wszyscy pokazują, że jest źle. Nawet przeciętny wyborca, taki jak ja, to widzi. Nie potrzeba mu przesiąkniętych mądrością od pierwszej do ostatniej litery tekstów z których nic nie wynika oprócz tego co widać bez lupy, jest źle. Beznadzieja. Tyle tu genialnych osób, nikt nie ma pomysłu jak to zmienić?

    Jak na razie to z całym tym politycznym węźle gordyjskim czuję się jak mniej niż zero, choć mam rozum, dwie ręce i chęć.

    PS: Na pytanie Czego ty chcesz aniołku, gotowej recepty podanej na tacy? dpowiadam TAK

  9. A jeden bardzo ważny aspekt zupełnie pominięty
    Wszyscy rozważają, analizują, dyskutują żarliwie, który system wyborczy lepszy: proporcjonalny, czy większościowy (JOW). A jednego, moim zdaniem, bardzo ważnego aspektu sprawy nikt nie porusza.
    Chodzi mianowicie o tych wyborców do których, w pewnym stopniu, odnosi się powiedzenie “Panie Boże wybacz im bo nie wiedzą co czynią”, przy urnie. A przecież wiadomym być winno, że obecnie o wyborach, w dużym stopniu, decyduje telewizja. Wielu wyborców wybiera nie poglądy, program kandydata, lecz fryzurę, urodę, wzrost, ogólną aparycję.
    Takich wyborców jest, moim zdaniem, minimum 20%.
    Uważałem i uważam nadal Pana Kaczyńskiego za lidera partyjnego o przyzwoitym poziomie intelektualnym, a przecież przegrał z Panem Komorowskim.
    Uważam też, że gdyby wszakże Pan Kaczyński, niezależnie od swoich cech mentalnych., miał wzrost i aparycję Antonio Banderasa, to w cuglach wygrałby z Panem Komorowskim..
    Czytałem swego czasu wypowiedź specjalisty od wizerunku telewizyjnego, który wypunktował to wszystko, co jest niezbędne aby produkt (kandydat) został dobrze sprzedany, czyli wybrany.
    Poglądy, inteligencja, rozum nie są na początku tej listy.
    Dlatego życząc dobrze PISowi uważam, że lider nie powinien być niski i gruby.
    Napoleon był niski, ale wówczas nie było telewizji.

  10. A jeden bardzo ważny aspekt zupełnie pominięty
    Wszyscy rozważają, analizują, dyskutują żarliwie, który system wyborczy lepszy: proporcjonalny, czy większościowy (JOW). A jednego, moim zdaniem, bardzo ważnego aspektu sprawy nikt nie porusza.
    Chodzi mianowicie o tych wyborców do których, w pewnym stopniu, odnosi się powiedzenie “Panie Boże wybacz im bo nie wiedzą co czynią”, przy urnie. A przecież wiadomym być winno, że obecnie o wyborach, w dużym stopniu, decyduje telewizja. Wielu wyborców wybiera nie poglądy, program kandydata, lecz fryzurę, urodę, wzrost, ogólną aparycję.
    Takich wyborców jest, moim zdaniem, minimum 20%.
    Uważałem i uważam nadal Pana Kaczyńskiego za lidera partyjnego o przyzwoitym poziomie intelektualnym, a przecież przegrał z Panem Komorowskim.
    Uważam też, że gdyby wszakże Pan Kaczyński, niezależnie od swoich cech mentalnych., miał wzrost i aparycję Antonio Banderasa, to w cuglach wygrałby z Panem Komorowskim..
    Czytałem swego czasu wypowiedź specjalisty od wizerunku telewizyjnego, który wypunktował to wszystko, co jest niezbędne aby produkt (kandydat) został dobrze sprzedany, czyli wybrany.
    Poglądy, inteligencja, rozum nie są na początku tej listy.
    Dlatego życząc dobrze PISowi uważam, że lider nie powinien być niski i gruby.
    Napoleon był niski, ale wówczas nie było telewizji.

  11. Waloryzacja kwotowa
    Dwudziestego któregoś sierpnia Boni zapowiedział dla emerytów waloryzację kwotową. Mieli to przeforsować i walczyć z tym na całego aby “likwidować stary portfel”. W pierwszych dniach września podano założenia budżetu – waloryzacja procentowa, 2,7 proc. wzrostu rent i emerytur czyli po 15 złotych dla tych z najniższymi. Mi to wisi, bo do emerytury zostało mi jakieś 40 lat, ale podobno po to pani Beata Szydło wchodziła po Gęsickiej, aby rząd punktować w podobnych sytuacjach. Tymczasem zajmują się krzyżem i pomnikiem.
    Prezes przed chwilą megafonował przed Pałacem…

  12. Waloryzacja kwotowa
    Dwudziestego któregoś sierpnia Boni zapowiedział dla emerytów waloryzację kwotową. Mieli to przeforsować i walczyć z tym na całego aby “likwidować stary portfel”. W pierwszych dniach września podano założenia budżetu – waloryzacja procentowa, 2,7 proc. wzrostu rent i emerytur czyli po 15 złotych dla tych z najniższymi. Mi to wisi, bo do emerytury zostało mi jakieś 40 lat, ale podobno po to pani Beata Szydło wchodziła po Gęsickiej, aby rząd punktować w podobnych sytuacjach. Tymczasem zajmują się krzyżem i pomnikiem.
    Prezes przed chwilą megafonował przed Pałacem…