Reklama

Cięg

Cięgle ta niesprawiedliwość, ten brak równowagi, aż się serce kraje, gdy przeciętny Polak na to patrzy. Mieszkańcy kraju nad Wisłą mieli kilkaset okazji, żeby ze szczegółami poznać pewien sejmowy epizod z udziałem posła Dorna i suki Saby. Rzecz się rozbiła niemal o wszystkie okładki prasowe, wszystkie portale i telewizje, a nawet były prezydent i TW Alek, po pijaku poświęcił Dornowi i Sabie kilka słynnych już słów. No i dobrze, no i fajnie, faktem jest, że bizantyjskie nawyki Dorna były zabawne, ale trzeba przy tym powiedzieć, że Pan Ludwik, zachował wszelkie zasady bezpieczeństwa. Suka była szczepiona i prowadzona na smyczy, w dodatku w towarzystwie pracowników BOR. Ponad to suka była rasowym zwierzęciem i bodaj sznaucerem, o łagodnym usposobieniu. Nie szczekała, nie toczyła piany, nie obsikiwała sejmowych kolumn. Może to usprawiedliwienie, a może okoliczności łagodzące, ale skoro tak, to strasznie trudno będzie usprawiedliwić Donalda Tuska, który łamie wszystkie zasady bezpieczeństwa. Donald Tusk nie spaceruje po sejmie z rasową suką, ale spuścił z łańcucha swojego kundla, który się wabi Stefan. Już na pierwszy rzut oka widać, że kundel Stefan nie ma aktualnej książeczki szczepień, morda umoczona w pianie, kły wyszczerzone, a bywa, że i na swoich warczy. Ostatnio pan kundla Stefana wydał Stefanowi komendę: „siad Stefan i przeproś”. I co się stało? Stefan olał pana Donalda i dalej szczeka po sejmowych korytarzach, co gorsze pan Donald zrobił ze Stefana senatorskiego konia i pozwala mu wchodzić na mównicę. Nie moja sprawa, do sejmu się nie wybieram, ale przecież bywają w sejmie rozmaite zachodnie delegacje, przychodzą dzieci i kobiety w ciąży, choćby posłanka Pomaska. Co będzie jeśli, któregoś dnia kundel Stefan, z pianą na pysku rzuci się nie na faszystowską kamerę, ale na dziecko-prowokatora, którego nazwisko będzie się Stefanowi źle kojarzyło? Czy pan Donald, właściciel wściekłego kundla Stefana, pomyślał o konsekwencjach? Oczywiście wiadomo, że pan Donald nie takich konsekwencji unikał, ale zbliża się termin, kiedy dobra passa się kończy. Nie lepiej zaszczepić kundla Stefana, a jeszcze lepiej zagonić do budy i przypiąć na minimalnej długości ustawowego łańcucha? Donaldzie i Stefanie, nie idźcie tymi korytarzami, bo ani Stefan nie jest Białym Kłem, ani Donald Jankiem Kosem. Raczej przypomina się innym obrazek, wachman za kolczastym drutem i jego niemiecki owczarek. Uprzedzałem.

Reklama
Poprzedni artykułDlaczego bluźnisz synu?
Następny artykułSprawa Adriana – musi pan zostać menelem
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

15 KOMENTARZE

  1. potrzebne bicze wodne albo elektrowstrząsy
    Coś dziwnego musiało się stać z owym przedstawicielem fauny politycznej.
    Byłem zaskoczony gdy znalazł się w PO. Nie pasował tam tak jak Rokita.
    Jako fanatyczny narodowiec i wojujący katolik powinien się skłaniać do PiSu.
    Co się stało strasznego, że umiłował tuskowych?

    • Przedstawiciel fauny czyli faun
      a może jednak pies? Tak czy siak osobnik ziejący jadem nienawiści – to do niego świetnie pasuje. Niby zasłużony działacz opozycji z czasów komuny, ale skażony powszechną przypadłością, którą można opisać podobnie jak kiedyś opisywano samochody Forda: w naszej demokracji możesz głosić poglądy jakie tylko chcesz, pod warunkiem że chcesz głosić poglądy takie same jak moje. Coraz bardziej wkurza mnie ustawianie krytyków nie-rządu w szeregach PISu. Czy już zwykły szary obywatel nie może dostrzec niedociągnięć i błędów Tuskomandy?

  2. potrzebne bicze wodne albo elektrowstrząsy
    Coś dziwnego musiało się stać z owym przedstawicielem fauny politycznej.
    Byłem zaskoczony gdy znalazł się w PO. Nie pasował tam tak jak Rokita.
    Jako fanatyczny narodowiec i wojujący katolik powinien się skłaniać do PiSu.
    Co się stało strasznego, że umiłował tuskowych?

    • Przedstawiciel fauny czyli faun
      a może jednak pies? Tak czy siak osobnik ziejący jadem nienawiści – to do niego świetnie pasuje. Niby zasłużony działacz opozycji z czasów komuny, ale skażony powszechną przypadłością, którą można opisać podobnie jak kiedyś opisywano samochody Forda: w naszej demokracji możesz głosić poglądy jakie tylko chcesz, pod warunkiem że chcesz głosić poglądy takie same jak moje. Coraz bardziej wkurza mnie ustawianie krytyków nie-rządu w szeregach PISu. Czy już zwykły szary obywatel nie może dostrzec niedociągnięć i błędów Tuskomandy?

  3. potrzebne bicze wodne albo elektrowstrząsy
    Coś dziwnego musiało się stać z owym przedstawicielem fauny politycznej.
    Byłem zaskoczony gdy znalazł się w PO. Nie pasował tam tak jak Rokita.
    Jako fanatyczny narodowiec i wojujący katolik powinien się skłaniać do PiSu.
    Co się stało strasznego, że umiłował tuskowych?

    • Przedstawiciel fauny czyli faun
      a może jednak pies? Tak czy siak osobnik ziejący jadem nienawiści – to do niego świetnie pasuje. Niby zasłużony działacz opozycji z czasów komuny, ale skażony powszechną przypadłością, którą można opisać podobnie jak kiedyś opisywano samochody Forda: w naszej demokracji możesz głosić poglądy jakie tylko chcesz, pod warunkiem że chcesz głosić poglądy takie same jak moje. Coraz bardziej wkurza mnie ustawianie krytyków nie-rządu w szeregach PISu. Czy już zwykły szary obywatel nie może dostrzec niedociągnięć i błędów Tuskomandy?

  4. Mimo wszystko podziwiam
    Ech kiedyś było tak łatwo, wystarczyło wrzucić tekścik na onecie i człowiek był bożyszczem tłum(an)ów. Sam się na to kilka razy załapałem. Przebudzenie cholernie bolało, ale na szczescie proces to nieodwracalny. Jesli kocha, zyje ułudą do końca, ale gdy już dojdzie do ściany rzeczywistości, której w żaden sposób zasłonić się nie da to im bardziej kochała tym bardziej znienawidzi. Chociażby dlatego warto.

  5. Mimo wszystko podziwiam
    Ech kiedyś było tak łatwo, wystarczyło wrzucić tekścik na onecie i człowiek był bożyszczem tłum(an)ów. Sam się na to kilka razy załapałem. Przebudzenie cholernie bolało, ale na szczescie proces to nieodwracalny. Jesli kocha, zyje ułudą do końca, ale gdy już dojdzie do ściany rzeczywistości, której w żaden sposób zasłonić się nie da to im bardziej kochała tym bardziej znienawidzi. Chociażby dlatego warto.

  6. Mimo wszystko podziwiam
    Ech kiedyś było tak łatwo, wystarczyło wrzucić tekścik na onecie i człowiek był bożyszczem tłum(an)ów. Sam się na to kilka razy załapałem. Przebudzenie cholernie bolało, ale na szczescie proces to nieodwracalny. Jesli kocha, zyje ułudą do końca, ale gdy już dojdzie do ściany rzeczywistości, której w żaden sposób zasłonić się nie da to im bardziej kochała tym bardziej znienawidzi. Chociażby dlatego warto.