Reklama

Jakby się zwolennicy PiS nie irytowali, jakby nie apelowali, ws

Jakby się zwolennicy PiS nie irytowali, jakby nie apelowali, wszystkie odezwy z cyklu dość już o tym PiS, zajmijmy się kryzysem, są naiwnością i hipokryzją. Media są jakie są, ale musiałby być jeszcze słabsze, gdyby takich tematów nie grzały. Sami zagorzali zwolennicy PiS argumentują, że dorobiliśmy się dużej prawicowej partii, drugiej w Polsce i to jest sukcesem samym w sobie, wybory można sobie przegrywać, byle nie psuć wiecznej i silnej opozycji. Skoro tak, media nie mogą sobie pozwolić na odpuszczenie kolejnego już rozłamu w największej partii opozycyjnej, tym bardziej nie mogą, że jak zwykle rozłam jest spektakularny. Przy takiej okazji machinalnie przywołuje się również Tuska i wycinki, jakie organizował – marne pocieszenie i w dodatku chybione. Tusk jest mistrzem w tego typu działaniu, a i odcięci nie robią wokół siebie tyle szumu ile potrafią zrobić byli politycy PiS. Słowem, żadnej ciszy nie będzie, bo być nie może, poza wszystkim ten „argument” wywołuje we mnie drgawki i fatalne skojarzenie ze Smoleńskiem. Temat smoleński też został potraktowany ciszą i podobnie jak rozmowy o braku politycznej skuteczności PiS, stał się nudny i nikomu niepotrzebny. Nigdy się nie poddawałem nurtom i teraz nie zamierzam, rozmowa o Smoleńsku jest tak samo potrzebna jak rozmowa o PiS, a rzekłbym nawet, że jedno z drugim się łączy. Być może coś przeoczyłem, ale w partii Jarosława Kaczyńskiego już chyba nikt nie wie co dalej, ze Smoleńskiem również, żadnej koncepcji na skuteczność polityczną, żadnego pomysłu na rozwianie przynajmniej części tajemnic smoleńskich. Jeśli się mylę, chętnie wysłucham, w których miejscach i jak bardzo, obawiam się jednak, że się nie mylę.

Ziobro jedzie starym sprawdzonym scenariuszem, pisze jakieś zabawne listy, które poziomem prowokacji nie przekraczają wpisu na forum Onetu. Postawił się w roli ofiary i tego, który apeluje o spokój, oba zabiegi są tak bezczelnie czytelne, że Kaczyński musiał podskoczyć w fotelu. W tej rozgrywce Ziobro nie jest ofiarą tylko atakującym, precyzyjniej – podstępnie atakującym. Na żadnym spokoju mu nie zależy, tyko dokładnie na przeciwnym efekcie, chce grzać atmosferę i doprowadzić do reakcji Kaczyńskiego. Trudno mi oceniać emocje prezesa, tutaj zbyt duża konkurencja i niezastąpiony Stefek Niesiołowski z Waldkiem Kuczyńskim. Niemniej Ziobro gniecie Kaczyńskiego, by ten wyrzucił go z partii lub przynajmniej potwierdził zarzut, że w PiS nie ma miejsca na dyskusję z Kaczyńskim. Zgrana zagrywka, lepiona prostymi chwytami, o czym chyba Ziobro zapomina, bo raczej sprawę sobie zdaje. Nic nie ugra w ten sposób, istniało spore zagrożenie, że najtwardszy elektorat PiS się podzieli, ale ten sam elektorat nie cierpi donosów na partię, zwłaszcza tych przynoszonych w zębach do mediów. Gorszące sceny funduje, było nie było, aktualny wiceprezes PiS, nawet tym którzy oczekują zamian w PiS, a ja do takich należę, nie spodoba się i kierunek zmian i styl. Gdybym miał wymienić kandydata na medialnego lidera PiS, który się zupełnie na to stanowisko nie nadaje, Ziobro bez wątpienia byłby numerem jeden. Obok samego Kaczyńskiego, Ziobro ma fatalny wizerunek medialny, kto wie, czy nie najgorszy z całego PiS. Pesymiści mają rację, że z PiS może być jeszcze gorzej, jedną z takich zmian na najgorsze jest wymiana Kaczyńskiego na Ziobrę. Paradoksalnie się to wszystko układa, fakt, że PiS musi zmienić styl i twarz polityczną, jest dla mnie poza wszelką dyskusją, ale wymiana twarzy na gębę i stylu prostolinijnych prostoduszności na magiel, jawi się jako bardzo kiepski żart.

Z tych powodów mnie ten pojedynek Ziobry i Kaczyńskiego średnio zajmuje, dla mnie Ziobro od dawna jest Brutusem, ten typ mentalny jest tak charakterystyczny, że trudno się pomylić. Wieczny intrygant, obrotowy karierowicz, podsłuchiwacz, podglądacz, donosiciel, przy tym mdły, lalusiowaty kabotyn. Trochę sobie pofolgowałem, ale nigdy nie potrafiłem się oswoić z widokiem pana deputowanego, jego popisy medialne skompromitowały wiele pożytecznych akcji, a już popisowym partactwem jest doktor G. i nie żebym bronił łapówkarza, chodzi o wyłożenie argumentów wszelkim „zatroskanym”. Płakał po Ziobrze nie będą, ale też nie wiem, czy będzie okazja. Wcale nie taka komfortowa jest pozycja Kaczyńskiego, ma silne argumenty, żeby się pozbyć szkodnika, zwłaszcza te, które wymieniłem wcześniej, ale ma też niełatwą sytuację w partii, gdzie kipi i słusznie, że kipi. Uciąć głowę Ziobro to najłatwiejsze i najbardziej oczywiste odreagowanie, myślę, że może się podobać większości głosujących na PiS. Z drugiej strony coraz więcej w elektoracie PiS głosów, że Kaczyński nic sobie nie da wytłumaczyć, nawet tych elementarnych ruchów jakich trzeba dokonać, mówię choćby o bezsensownym waleniu w media, które zawsze się odwiną dwa razy mocniej. Dla tych ludzi, Ziobro będzie symbolem utraty nadziei na jakiekolwiek zmiany, nie Ziobry będą żałować, tylko następnego zamknięcia tematu: Kaczyński tak – wypaczenia nie! Innymi słowy Ziobro, fatalny „reformator” PiS i jak najbardziej zasługujący na odstrzelenie, może jednak przypadkiem stać się ofiarą, tyle, że nie jako postać, ale jako symbol słusznej sprawy.

Przy tych wszystkich luźnych rozważaniach trzeba pamiętać, że zabawa prezesa-kanibala przekroczyła już swoje rozsądne granice. Nie można w nieskończoność zjadać własnej partii, nawet jeśli się pojawiły jakieś nowe zaciągi, to ja nadal widzę te same buźki Błaszczaka i Kuchcińskiego i Bóg jedyny wie, który bardziej płaski i pozbawiony kompetencji. Prezes jak zwykle zrobi jak uważa, a jak zrobi nie mam pojęcia, pewnie i on sam się zastanawia. Chyba najcelniejszym rozwiązaniem byłoby zawieszenie Ziobry, wtedy jest szansa, że sam odejdzie, zamiast dalej grać na wyrzucenie i w konsekwencji własną kanapkę polityczną lub tylko jakiś manewr w stylu Bartoszcze, czy Korwina Mikke – kandyduję na prezydenta RP. Nie wiem co zrobi Kaczyński, wiem co sam bym zrobił. Zawiesił Ziobro, ale jednocześnie przedstawił projekt zmian w PiS, tak, żeby wraz z utopieniem Brutusa, nie topić resztek nadziei sporej grupy polityków i zwolenników partii. Losy Ziobro nie interesują mnie w ogóle, Rydzyka chyba też nie bardzo i to dla PiS dobry znak. Rydzyk nie ma już takich wpływów w PiS jak miał wcześniej, a teraz straci jeszcze bardziej, bo moim zdaniem jest za cwany, żeby ryzykować pójście na całość z kanapową partyjką, czy marginalizowanym w PiS politykiem. Za to los, choćby kawałka, sensownej konserwatywnej partii, obchodzi mnie znacznie bardziej, dlatego jestem skazany na gadanie o PiS, a gadam nie co mi ślina na język, tylko co mi obraz na oko i słowo na ucho przyniesie. Trudno mieć pretensje do Kaczyńskiego, że dzieje się jak się dzieje w tej konkretnej sprawie, tutaj mądrych nie ma, straty już są i będą jeszcze, ale za całokształt mam pretensje do prezesa. Powód tych pretensji jest prosty, nienawidzę przegrywać, prezes najwyraźniej się z tym oswoił i polubił, a już wszystkie miernoty zgromadzone wokół niego, które znalazły sobie łatwy sposób na życie, zadowolone są z tego stanu nieludzko. Te właśnie miernoty komplementując prezesa 24 na dobę, utwierdzają go w fatalnym kierunku działań, niestety najwierniejszy elektorat ma dokładnie tę samą tendencję. Zamknąć gęby wszystkim, którzy mają coś do powiedzenia i bić brawka kolejnym porażkom, to nie jest polityka, to jest interesowna asekuracja albo fałszywie pojmowana lojalność.

Reklama
Poprzedni artykułJak poseł Tomaszewski był, to poseł Kosecki, senator Piechniczek i prezes Lato nie mogli nie być!
Następny artykułZłamane kanony greckiej tragedii
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

21 KOMENTARZE

  1. Kocham POzytywizm
    Kocham POzytywizm, nikt jak Matka nie potrafi tchnąć we mnie POptymizmem. Racjonalnie i energetyzująco. Weźmy się i zróbmy coś naprawdę tak naprawdę, naprawdę. I żeby prezes zmądrzał.
    Gospodarz nie może pogodzić się z zrzeczywistością PO ostatnich wyborach. Bo te brakujące kilka procent zmuszające Tuska do parszywej koalicji z lsd i palikociarnią to już autostrada do szczęścia za rok no góra dwa…. i gdyby prezes sprawy nie spieprzył to już za chwileczkę już za momencik nowa Polska…
    No gówno prawda…. nie ta liga i nie te zawody i nie ta dyscyplina sportu…
    Kalkulowanie (ale nie czekanie) na cud (wielkie buuuum) jest bardziej racjonalne niż poszukiwanie nowej medialnej twarzy prezesa….
    I bardzo proszę nie imputować że ja tym tekstem chcę bronić nieudolności Kaczora. Nie da się jej obronić.
    Ja Mateńko poprostu nie bujam w obłokach tak jak Ty.
    PiS i nic co nie ma koncesji w warunkach naszej “demokracji” rządzić nie będzie. Nie ma takiej możliwości.

  2. Kocham POzytywizm
    Kocham POzytywizm, nikt jak Matka nie potrafi tchnąć we mnie POptymizmem. Racjonalnie i energetyzująco. Weźmy się i zróbmy coś naprawdę tak naprawdę, naprawdę. I żeby prezes zmądrzał.
    Gospodarz nie może pogodzić się z zrzeczywistością PO ostatnich wyborach. Bo te brakujące kilka procent zmuszające Tuska do parszywej koalicji z lsd i palikociarnią to już autostrada do szczęścia za rok no góra dwa…. i gdyby prezes sprawy nie spieprzył to już za chwileczkę już za momencik nowa Polska…
    No gówno prawda…. nie ta liga i nie te zawody i nie ta dyscyplina sportu…
    Kalkulowanie (ale nie czekanie) na cud (wielkie buuuum) jest bardziej racjonalne niż poszukiwanie nowej medialnej twarzy prezesa….
    I bardzo proszę nie imputować że ja tym tekstem chcę bronić nieudolności Kaczora. Nie da się jej obronić.
    Ja Mateńko poprostu nie bujam w obłokach tak jak Ty.
    PiS i nic co nie ma koncesji w warunkach naszej “demokracji” rządzić nie będzie. Nie ma takiej możliwości.

  3. Kocham POzytywizm
    Kocham POzytywizm, nikt jak Matka nie potrafi tchnąć we mnie POptymizmem. Racjonalnie i energetyzująco. Weźmy się i zróbmy coś naprawdę tak naprawdę, naprawdę. I żeby prezes zmądrzał.
    Gospodarz nie może pogodzić się z zrzeczywistością PO ostatnich wyborach. Bo te brakujące kilka procent zmuszające Tuska do parszywej koalicji z lsd i palikociarnią to już autostrada do szczęścia za rok no góra dwa…. i gdyby prezes sprawy nie spieprzył to już za chwileczkę już za momencik nowa Polska…
    No gówno prawda…. nie ta liga i nie te zawody i nie ta dyscyplina sportu…
    Kalkulowanie (ale nie czekanie) na cud (wielkie buuuum) jest bardziej racjonalne niż poszukiwanie nowej medialnej twarzy prezesa….
    I bardzo proszę nie imputować że ja tym tekstem chcę bronić nieudolności Kaczora. Nie da się jej obronić.
    Ja Mateńko poprostu nie bujam w obłokach tak jak Ty.
    PiS i nic co nie ma koncesji w warunkach naszej “demokracji” rządzić nie będzie. Nie ma takiej możliwości.

  4. miałem sen
    ludzie ufni jak małe dzieci patrzyli na niebo gdzie leciały takie wielkie śnieżne kule, nagle okazało się że te wielkie śnieżne kule uderzają w ziemię powodując ogromne wybuchy i zniszczenia. W trakcie snu słyszałem wielokrotnie powtarzane słowo, które wpisane w google pokazało mi Katedrę w Maladze.

  5. miałem sen
    ludzie ufni jak małe dzieci patrzyli na niebo gdzie leciały takie wielkie śnieżne kule, nagle okazało się że te wielkie śnieżne kule uderzają w ziemię powodując ogromne wybuchy i zniszczenia. W trakcie snu słyszałem wielokrotnie powtarzane słowo, które wpisane w google pokazało mi Katedrę w Maladze.

  6. miałem sen
    ludzie ufni jak małe dzieci patrzyli na niebo gdzie leciały takie wielkie śnieżne kule, nagle okazało się że te wielkie śnieżne kule uderzają w ziemię powodując ogromne wybuchy i zniszczenia. W trakcie snu słyszałem wielokrotnie powtarzane słowo, które wpisane w google pokazało mi Katedrę w Maladze.

  7. Kaczyński do domu
    "Bo tego durnia mamy za prezesa", można rzec parafrazując Bolka. Sprawy kraju zaszły już tak daleko w złą stronę, że nawet do mnie to dotarło i po latach PO-oszołomstwa ostatnio bez wahania i żadnych oporów głosowałem na PiS. Jednak wiązanie dalszych nadziei z tym nieudacznikiem jest bezcelowe. Powiem więcej, to jest szkodnik, co to przerabia na karykaturę każdą ideę, problem czy świętość. W konsekwencji te wartości są odrzucane w całości przez płytko myślącą większość. Ten stan się nie zmieni doputy, dopóki ktoś sensowny nie zajmie odpowiedniego miejsca i nie podejmie naszych wartości i żywotnych interesów tak, jak na to zasługują. I to nie ma być żaden figurant, tylko autentyczny przywódca. A tak się nie stanie dopóki Kaczor będzie służył układowi jako kanalizator nastrojów. Tak więc "Kaczyński musi odejść", to kolejna parafraza.

    Żeby unaocznić, dlaczego uważam Kaczora za miernotę, dwie wypowiedzi – jego własna i śp. brata. Padły one już dawno, ale wbiły mi się w pamięć, bo ilustrowały małostkowość bliźniaków. Jako ówczesny bojownik-pyskacz z reżimem IV RP zapamiętałem to dobrze. Otóż sam Jarosław najbardziej na świecie lubi być prezesem partii. To jego własna wypowiedź. Nie mam czasu grzebać cały dzień w necie, żeby ją znaleźć, ale na potrwierdzenie mam odpowiedni fragment z wywiadu GW – Tusk z 2006 r., skąd wynika, że wówczas to była sprawa świeża i znana. Fragment tutaj: http://wyborcza.pl/1,79853,3134878.html . Zauważmy, że prezes każdej większej partii ma utrzymanie bez względu na jej znaczenie w polityce. Jeśli przy tym wszystkim jeszcze to lubi najbardziej, to będzie przede wszystkim pilnował ulubionej roboty, a nie walczył o więcej. Inną ciekawą kwestię wygłosił był w 2006 r ówczesny prezydent przy okazji odwołania premiera Marcinkiewicza. Okoliczności można sobie przyponieć tutaj: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,5248959.html . Cytatów Lecha Kaczyńskiego wprost znowu nie mogę tak łatwo znaleźć, ale z pamięci brzmały one: "to mój brat powinien być premierem", oraz że bycie premierem "dobrze wygląda w życiorysie". No ja przepraszam, ale ludzie o takim podejściu nic nie zrobią nic wielkiego dla kraju, choćby historia sama ich pchała na szczyty. Panu Kaczyńskiegmu już dziękujemy.

    A Ziobro? Miller już kiedyś dobitnie wyraził pogląd na tego człowieczka, jedyny pogląd w którym się z nim solidaryzuję.

  8. Kaczyński do domu
    "Bo tego durnia mamy za prezesa", można rzec parafrazując Bolka. Sprawy kraju zaszły już tak daleko w złą stronę, że nawet do mnie to dotarło i po latach PO-oszołomstwa ostatnio bez wahania i żadnych oporów głosowałem na PiS. Jednak wiązanie dalszych nadziei z tym nieudacznikiem jest bezcelowe. Powiem więcej, to jest szkodnik, co to przerabia na karykaturę każdą ideę, problem czy świętość. W konsekwencji te wartości są odrzucane w całości przez płytko myślącą większość. Ten stan się nie zmieni doputy, dopóki ktoś sensowny nie zajmie odpowiedniego miejsca i nie podejmie naszych wartości i żywotnych interesów tak, jak na to zasługują. I to nie ma być żaden figurant, tylko autentyczny przywódca. A tak się nie stanie dopóki Kaczor będzie służył układowi jako kanalizator nastrojów. Tak więc "Kaczyński musi odejść", to kolejna parafraza.

    Żeby unaocznić, dlaczego uważam Kaczora za miernotę, dwie wypowiedzi – jego własna i śp. brata. Padły one już dawno, ale wbiły mi się w pamięć, bo ilustrowały małostkowość bliźniaków. Jako ówczesny bojownik-pyskacz z reżimem IV RP zapamiętałem to dobrze. Otóż sam Jarosław najbardziej na świecie lubi być prezesem partii. To jego własna wypowiedź. Nie mam czasu grzebać cały dzień w necie, żeby ją znaleźć, ale na potrwierdzenie mam odpowiedni fragment z wywiadu GW – Tusk z 2006 r., skąd wynika, że wówczas to była sprawa świeża i znana. Fragment tutaj: http://wyborcza.pl/1,79853,3134878.html . Zauważmy, że prezes każdej większej partii ma utrzymanie bez względu na jej znaczenie w polityce. Jeśli przy tym wszystkim jeszcze to lubi najbardziej, to będzie przede wszystkim pilnował ulubionej roboty, a nie walczył o więcej. Inną ciekawą kwestię wygłosił był w 2006 r ówczesny prezydent przy okazji odwołania premiera Marcinkiewicza. Okoliczności można sobie przyponieć tutaj: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,5248959.html . Cytatów Lecha Kaczyńskiego wprost znowu nie mogę tak łatwo znaleźć, ale z pamięci brzmały one: "to mój brat powinien być premierem", oraz że bycie premierem "dobrze wygląda w życiorysie". No ja przepraszam, ale ludzie o takim podejściu nic nie zrobią nic wielkiego dla kraju, choćby historia sama ich pchała na szczyty. Panu Kaczyńskiegmu już dziękujemy.

    A Ziobro? Miller już kiedyś dobitnie wyraził pogląd na tego człowieczka, jedyny pogląd w którym się z nim solidaryzuję.

  9. Kaczyński do domu
    "Bo tego durnia mamy za prezesa", można rzec parafrazując Bolka. Sprawy kraju zaszły już tak daleko w złą stronę, że nawet do mnie to dotarło i po latach PO-oszołomstwa ostatnio bez wahania i żadnych oporów głosowałem na PiS. Jednak wiązanie dalszych nadziei z tym nieudacznikiem jest bezcelowe. Powiem więcej, to jest szkodnik, co to przerabia na karykaturę każdą ideę, problem czy świętość. W konsekwencji te wartości są odrzucane w całości przez płytko myślącą większość. Ten stan się nie zmieni doputy, dopóki ktoś sensowny nie zajmie odpowiedniego miejsca i nie podejmie naszych wartości i żywotnych interesów tak, jak na to zasługują. I to nie ma być żaden figurant, tylko autentyczny przywódca. A tak się nie stanie dopóki Kaczor będzie służył układowi jako kanalizator nastrojów. Tak więc "Kaczyński musi odejść", to kolejna parafraza.

    Żeby unaocznić, dlaczego uważam Kaczora za miernotę, dwie wypowiedzi – jego własna i śp. brata. Padły one już dawno, ale wbiły mi się w pamięć, bo ilustrowały małostkowość bliźniaków. Jako ówczesny bojownik-pyskacz z reżimem IV RP zapamiętałem to dobrze. Otóż sam Jarosław najbardziej na świecie lubi być prezesem partii. To jego własna wypowiedź. Nie mam czasu grzebać cały dzień w necie, żeby ją znaleźć, ale na potrwierdzenie mam odpowiedni fragment z wywiadu GW – Tusk z 2006 r., skąd wynika, że wówczas to była sprawa świeża i znana. Fragment tutaj: http://wyborcza.pl/1,79853,3134878.html . Zauważmy, że prezes każdej większej partii ma utrzymanie bez względu na jej znaczenie w polityce. Jeśli przy tym wszystkim jeszcze to lubi najbardziej, to będzie przede wszystkim pilnował ulubionej roboty, a nie walczył o więcej. Inną ciekawą kwestię wygłosił był w 2006 r ówczesny prezydent przy okazji odwołania premiera Marcinkiewicza. Okoliczności można sobie przyponieć tutaj: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,5248959.html . Cytatów Lecha Kaczyńskiego wprost znowu nie mogę tak łatwo znaleźć, ale z pamięci brzmały one: "to mój brat powinien być premierem", oraz że bycie premierem "dobrze wygląda w życiorysie". No ja przepraszam, ale ludzie o takim podejściu nic nie zrobią nic wielkiego dla kraju, choćby historia sama ich pchała na szczyty. Panu Kaczyńskiegmu już dziękujemy.

    A Ziobro? Miller już kiedyś dobitnie wyraził pogląd na tego człowieczka, jedyny pogląd w którym się z nim solidaryzuję.