Reklama

Jest temat z mojej ulubionej prawnej półki i w dodatku na tej samej półce leży inny mój „ulubieniec” – poprawność polityczna. Parę dni temu przetoczyła się świeża lawina domorosłych analiz prawnych i patetycznych uniesień. Zdecydowanie najlepsza minister w rządzie Mateusza Morawieckiego, Pani Elżbieta Rafalska, przedstawiła projekt ustawy dotyczący tak zwanej przemocy domowej. Już sam termin jest pokłosiem bełkotu zwanego poprawnością polityczną, przemoc to przemoc i nie ma znaczenia, czy ma miejsce w domu, czy na łące. No, ale to dopiero początek paranoi.

Największe pretensje zostały zgłoszone do „instytucji” dobrze znanej wszystkim „dżentelmenom”, którzy ze swoich żon i partnerek robią sobie worki treningowe. Słynna niebieska karta przyznawana ofiarom „przemocy domowej”. Niebieskiej karty w zasadzie nikt nie krytykuje, bo chociaż ma swoje wady i bywa, że jest wykorzystywana w sposób niecny, sama idea jest słuszna i w praktyce się sprawdza. Elżbieta Rafalska to przede wszystkim taka osoba, która właśnie do życiowej praktyki przywiązuje dużą wagę i wie, gdzie mogą pojawić się nadużycia. Stąd też ministerstwo przedstawiło bardzo mądry zapis, a w nim przesłanki niezbędne do założenia niebieskiej karty, która byłaby przyznawana nie po jednej awanturze domowej, ale po co najmniej dwóch. Po drugie konieczny byłby wniosek o założenie karty ze strony pokrzywdzonej/pokrzywdzonego.

I się zaczęło! Cała chmara „prawników” wydrukowała w Internecie idiotyczny slogan: „Aha! To jeden raz można kobietę bić, a dopiero po drugim razie policja się zajmie bandytą”. Do tego pojawiła się jeszcze jedna „mądrość ludowa” w odniesieniu do wnioskowania o założenie karty, tym razem chodzi o to, że ofiara będzie się bała złożyć taki wniosek. Na pierwszy rzut oka wszystko jest logiczne, bardzo mądre i szlachetne, ale prawa nie pisze się na pierwszy rzut oka, tylko trzeba się rozglądać na wszystkie strony. Przede wszystkim warto wiedzieć, że w Polsce istnieje szereg przepisów, które nakładają na poszkodowanego obowiązek złożenia wniosku o ściganie sprawcy. Ba! Do 2014 roku taki obowiązek prawny ciążył na ofiarach gwałtów i wielu krajach nadal ten przepis obowiązuje.

Obecnie na wniosek ścigane jest mnóstwo przestępstw: znieważenie, zniesławienie, naruszenie nietykalności cielesnej, naruszenie miru domowego, zniszczenie mienia, groźby karalne i legendarny stalking, czytaj prześladowanie. Jak widać prawo wyraźnie rozgranicza przestępstwa o charakterze „osobistym” i „społecznym”, co jest dobrym rozgraniczeniem, funkcjonującym na całym świecie. W każdym z wymienionych przypadków ofiara z definicji obawia się sprawcy, ale w takim przypadku zastosowanie mają inne przepisy prawa chroniące przed zagrożeniem. Gdy po krótkim przywołaniu przepisów prawa, wrócimy do afery z „pojedynczym” i wielokrotnym biciem żony, bo głównie do tego się sprowadza „cała dyskusja”, zobaczymy pełną analogię.

Aby postawić przed sądem „stalkera” musi być wypełniona przesłanka uporczywości, co oznacza wielokrotność, w dodatku rozłożoną w odpowiednio długim czasie. Z kolei do postawienia przed sądem za naruszenie nietykalności cielesnej, wystarczy jeden policzek, a nawet szarpnięcie za rękę. Głoszenie prawd objawionych, że jednokrotne naruszenie nietykalności cielesnej, jest takim samym naruszeniem prawa, jak wielokrotne znęcanie się nad ofiarą, to czysty idiotyzm, nie tylko prawny. Nieco mądrzejszy jest argument odwołujący się do strachu przed wskazaniem przestępcy, ale to też wynik braku wiedzy i znajomości życia.

Prześladowcy jest obojętne, czy stanie przed sądem z urzędu, czy na wniosek i jeśli będzie chciał wyładować swoją agresję na ofierze, to tryb postępowania go nie powstrzyma. Ponadto przed sądem, a wcześniej w postępowaniu prokuratorskim, ofiara i tak będzie musiała potwierdzić okoliczności i wskazać sprawcę, w przeciwnym razie wyrok i kara staną się fikcją. Zatem rozróżnienie, jakie wprowadził zapis ustawy jest bardzo mądre, ale niestety projekt poległ od poprawności politycznej.

Jednokrotne naruszenie prawa skutkujące tak poważną sankcją, jaką jest uznanie sprawcy, z mocy prawa, za recydywistę, niczego nie rozwiązuje i prowadzi do patologii. Przy takich przepisach wystarczy jedna głupia awantura, która przecież w najlepszych rodzinach się zdarza, do tego jeden telefon „życzliwych” sąsiadów i choćby żona się zaklinała, że nic się nie stało, to policjant będzie musi zakładać niebieską kartę.

Łatwo sobie wyobrazić, że w sytuacjach konfliktowych, „przed-rozwodowych” tak ułomny przepis prawa będzie wykorzystany do brudnej gry. Natomiast każda żona, matka, córka i w ogóle domownicy, którzy zostali skrzywdzeni „incydentalnie”, mają do dyspozycji pełną gamę przepisów, aby dochodzić swoich praw i ukarać sprawcę, do czego gorąco namawiam. Problem jest tylko taki, że od lewa do prawa tej prostej linii podziału, z punktu widzenia prawa, w warunkach paranoi poprawności politycznej przeprowadzić się nie da. Dlatego będziemy mieli głupie, ale „ładne” prawo i dopiero wtedy, gdy ktoś się przekona na własnej skórze, jak bardzo głupie jest to prawo, może przyjdzie jakaś refleksja.

Reklama
Poprzedni artykułNie Andruszkiewicza gnoją, ale Polskę
Następny artykułZ całą pewnością nie „Escape roomy” zabijają, szybciej ludzka głupota
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

32 KOMENTARZE

  1. Trzaskowski chciał bolkowi

    Trzaskowski chciał bolkowi postawić pomnik w Warszawie. Może być bolek otrzymujący klucze do mieszkania od SM Kiszczaka? 

    https://www.se.pl/wiadomosci/polityka/walesa-przyznal-sie-na-wizji-ze-dostal-mieszkanie-od-sb-aa-8HNT-JTzw-zng8.html

    Nie wiem czy redaktor Sakiewicz już wie, ale Orban zdecydowal sie zostać satelitą wojskowym Niemiec. Kupuje najnowsze leopardy, artylerię niemiecką i śmigłowce francuskie. I deklaruje braterstwo broni z niemcami od 150 lat. Aha i Łotwa zadeklarowała sie jako przeciwnik Polski… jakby ktos nie wiedział to nasi źolnierze własną piersią bronia suwerenności Lotwy przed Rosją.

    • Jeśli chodzi o Węgry, Łotwę,

      Jeśli chodzi o Węgry, Łotwę, i zapewne innych. To co się dzieje nie musi być winą Polski (choć może tak być). Może to być "winą" Niemiec. Jest duża różnica w tym, co mogą zaoferować Niemcy, i w tym, co może zaoferować Polska. Róbmy swoje nie oglądając się na innych – zbrójmy się po zęby, rozwijajmy gospodarkę, w tym inwestycje państwowe. Na dziś mam hasło (jedno z) wyborcze do wyborów jesiennych (ale do szybkiego realnego wdrożenia) – Budujemy samowystarczalność energetyczną Polski. Na dziś importujemy już wielkie ilości węgla do elektrowni i olbrzymią ilość energii elektrycznej (teraz widać naocznie dlaczego Balcerowicz rozpieprzył nasze kopalnie) – jesteśmy zakładnikami Rosji i Niemiec. O ile z gazem poradziliśmy sobie nieźle, to energetycznie leżymy na twarzy. Budujmy więc elektrownie atomowe, elektrownie gazowe (o połowę mniejsza emisja CO2) i wodne (zero emisji CO2 i nie trzeba importować paliwa do wykorzystania energetycznego). A już jak będziemy silni i bogaci, to przyjaciele sami się znajdą – jak w normanym życiu (bo kto lubi być przyjacielem słabych i biednych – takich się tylko wykorzystuje).

      • Czesi i Słowacy proponowali

        Czesi i Słowacy proponowali współpracę militarną. Chodziło oczywiście o to, żeby wskoczyć pośrednio pod parasol US Army. Ja mogę dorzucić do tego, że po wymianie zasilania na centralnej magistrali kolejowej Warszawa – Katowice, będzie już blisko żeby pociągi mogły tam jeździć 300 km/h. 

        Jeśli chodzi o wojsko, po sukcesie jakim jest BWP Borsuk bez pancerza, Błaszczak zdecydowal że głowną siła pancerną WP będą czołgi bez pancerza. Rzeczywiście, amerykanie chcą zamówić 500 'lekkich czołgów'. Tyle że US Army ma ogromna siłę pancerza i ognia. U nas te wyroby czolgopodobne będą podstawym uzbrojeniem. Następny krok Błaszczaka to żołnierze bez mundurów?

        WP wspiera przemysl zbrojeniowy i zamówiło 2500 jelczów skladaków za 2,5 miliarda. Teraz zamówi jeszcze 500 terenówek za 0,5 miliarda. 

  2. Trzaskowski chciał bolkowi

    Trzaskowski chciał bolkowi postawić pomnik w Warszawie. Może być bolek otrzymujący klucze do mieszkania od SM Kiszczaka? 

    https://www.se.pl/wiadomosci/polityka/walesa-przyznal-sie-na-wizji-ze-dostal-mieszkanie-od-sb-aa-8HNT-JTzw-zng8.html

    Nie wiem czy redaktor Sakiewicz już wie, ale Orban zdecydowal sie zostać satelitą wojskowym Niemiec. Kupuje najnowsze leopardy, artylerię niemiecką i śmigłowce francuskie. I deklaruje braterstwo broni z niemcami od 150 lat. Aha i Łotwa zadeklarowała sie jako przeciwnik Polski… jakby ktos nie wiedział to nasi źolnierze własną piersią bronia suwerenności Lotwy przed Rosją.

    • Jeśli chodzi o Węgry, Łotwę,

      Jeśli chodzi o Węgry, Łotwę, i zapewne innych. To co się dzieje nie musi być winą Polski (choć może tak być). Może to być "winą" Niemiec. Jest duża różnica w tym, co mogą zaoferować Niemcy, i w tym, co może zaoferować Polska. Róbmy swoje nie oglądając się na innych – zbrójmy się po zęby, rozwijajmy gospodarkę, w tym inwestycje państwowe. Na dziś mam hasło (jedno z) wyborcze do wyborów jesiennych (ale do szybkiego realnego wdrożenia) – Budujemy samowystarczalność energetyczną Polski. Na dziś importujemy już wielkie ilości węgla do elektrowni i olbrzymią ilość energii elektrycznej (teraz widać naocznie dlaczego Balcerowicz rozpieprzył nasze kopalnie) – jesteśmy zakładnikami Rosji i Niemiec. O ile z gazem poradziliśmy sobie nieźle, to energetycznie leżymy na twarzy. Budujmy więc elektrownie atomowe, elektrownie gazowe (o połowę mniejsza emisja CO2) i wodne (zero emisji CO2 i nie trzeba importować paliwa do wykorzystania energetycznego). A już jak będziemy silni i bogaci, to przyjaciele sami się znajdą – jak w normanym życiu (bo kto lubi być przyjacielem słabych i biednych – takich się tylko wykorzystuje).

      • Czesi i Słowacy proponowali

        Czesi i Słowacy proponowali współpracę militarną. Chodziło oczywiście o to, żeby wskoczyć pośrednio pod parasol US Army. Ja mogę dorzucić do tego, że po wymianie zasilania na centralnej magistrali kolejowej Warszawa – Katowice, będzie już blisko żeby pociągi mogły tam jeździć 300 km/h. 

        Jeśli chodzi o wojsko, po sukcesie jakim jest BWP Borsuk bez pancerza, Błaszczak zdecydowal że głowną siła pancerną WP będą czołgi bez pancerza. Rzeczywiście, amerykanie chcą zamówić 500 'lekkich czołgów'. Tyle że US Army ma ogromna siłę pancerza i ognia. U nas te wyroby czolgopodobne będą podstawym uzbrojeniem. Następny krok Błaszczaka to żołnierze bez mundurów?

        WP wspiera przemysl zbrojeniowy i zamówiło 2500 jelczów skladaków za 2,5 miliarda. Teraz zamówi jeszcze 500 terenówek za 0,5 miliarda. 

  3. Ta poprawność polityczna
    Ta poprawność polityczna zabije PIS .To co lewactwo odpier..la ,i głosi wszem i wobec ,ogłupia rządzących i goni do narożnika .Przed wyborami, wszyscy w PISie ,powinni uważać jak na polu minowym .
    Oczywista -oczywistość dla lewactwa nie istnieje ,tak , że drobne wpadki rządu , będą traktowane jak medialne tsunami .

  4. Ta poprawność polityczna
    Ta poprawność polityczna zabije PIS .To co lewactwo odpier..la ,i głosi wszem i wobec ,ogłupia rządzących i goni do narożnika .Przed wyborami, wszyscy w PISie ,powinni uważać jak na polu minowym .
    Oczywista -oczywistość dla lewactwa nie istnieje ,tak , że drobne wpadki rządu , będą traktowane jak medialne tsunami .

  5. Należy robić swoje i nie

    Należy robić swoje i nie przejmować się wyciem lewackiej opozycji. Wykorzystają każdy pretekst by dowalić rządowi, a jak rząd się ugnie, to bój jest wygrany. Niesłuchanie takich jęków i kwików to cecha mężów stanu. Dupki zawsze ulegają politpoprawności.

  6. Należy robić swoje i nie

    Należy robić swoje i nie przejmować się wyciem lewackiej opozycji. Wykorzystają każdy pretekst by dowalić rządowi, a jak rząd się ugnie, to bój jest wygrany. Niesłuchanie takich jęków i kwików to cecha mężów stanu. Dupki zawsze ulegają politpoprawności.

  7. Trudno Tutaj dyskutować, bo

    Trudno Tutaj dyskutować, bo paru Gości notorycznie i niemal za każdym razem odchodzi od tematu. No żesz kuwra ćma, czy tak trudno zrozumieć i trzymać się tematu wpisu MK ? Mam coś do powiedzenia w temacie, to piszę, a nie rozprawiam o "dupie marynie", chociaż byłoby to niezmiernie istotne… Tak trudno to zrozumieć ?

    @Knock.out.4: czy Ty możesz wyluzować z tymi militariami przy każdym wpisie, bo to już zakrawa na manię… O przemocy w rodzinie jest zapodane do cięzkiej cholery…

    Kurwa, ludzie, bądźcie dorośli…

     

     

    • @oli, czy Ty z bananowca się
      @oli, czy Ty z bananowca się urwałeś? Gdyby nie tych “paru Gości”, to czasem by tu były dwa wpisy po felietonie. Masz wpis nr 10 i zero do powiedzenia na temat ustawy o przemocy w rodzinie. Czy nie możesz być normalnym czytelnikiem felietonów MK – wpisy możesz sobie darować – przymusu czytania nie ma.

    • Ja będę na temat. Kiedy jest

      Ja będę na temat. Kiedy jest 2 sztuki ludzi, zaczyna się przepychanka o dominację. W zasadzie kobieta, która ma małe dzieci i żadnych dochodów, jest na gorszej pozycji, bo ona nie ma wyboru, musi się zgodzić na proponowane warunki. Chyba że trafiła na dobrego człowieka. Jeśli trafiła nieco gorzej, powinna mieć za sobą własną rodzinę, od której nie pozwoli się odseparować. Pozycję poprawia też majątek, ale tylko pod tym warunkiem, że ona potrafi sama tym zarządzć, w przeciwnym wypadku może przegrać pozycję i majątek, co doprowadza z reguły do przemocy. W w ogóle niezależność finansowa kobiety dobrze robi związkowi.

      W dawnej Polsce była możliwość uzyskania własnych środków ze sprzedaży nabiału – dochód należał do żony. Była też instytucja wiana. Wiano (za wikipedią, bo to najprościej)  – zabezpieczenie posagu przez męża i odwzajemnienie za niego. Celem wiana było majątkowe zabezpieczenie żony-szlachcianki na wypadek śmierci męża. Składało się z dwóch równych części: oprawy posagu (części wiana zabezpieczającej posag i przywianku (równego co do wartości posagowi wnoszonemu przez żonę). Zwykle wiano wynosiło podwójną wysokość posagu i zapisywano je specjalnym listem wiennym.

      Obecnie panienkom się mówi, że najważniejsza jest uroda wspomożona kosmetyką i strojami. A nawet, jeśli im się mówi co innego, to one przeważnie tego nie słyszą. A tymczasem najważniejsze jest to zarządzanie. Jeśli rodzice nauczyli ją prawidłowego zarządzania, to uroda jest mniej ważna, a nawet wielkość majątku nie jest już taka istotna. Przemocy też jest mniej

  8. Trudno Tutaj dyskutować, bo

    Trudno Tutaj dyskutować, bo paru Gości notorycznie i niemal za każdym razem odchodzi od tematu. No żesz kuwra ćma, czy tak trudno zrozumieć i trzymać się tematu wpisu MK ? Mam coś do powiedzenia w temacie, to piszę, a nie rozprawiam o "dupie marynie", chociaż byłoby to niezmiernie istotne… Tak trudno to zrozumieć ?

    @Knock.out.4: czy Ty możesz wyluzować z tymi militariami przy każdym wpisie, bo to już zakrawa na manię… O przemocy w rodzinie jest zapodane do cięzkiej cholery…

    Kurwa, ludzie, bądźcie dorośli…

     

     

    • @oli, czy Ty z bananowca się
      @oli, czy Ty z bananowca się urwałeś? Gdyby nie tych “paru Gości”, to czasem by tu były dwa wpisy po felietonie. Masz wpis nr 10 i zero do powiedzenia na temat ustawy o przemocy w rodzinie. Czy nie możesz być normalnym czytelnikiem felietonów MK – wpisy możesz sobie darować – przymusu czytania nie ma.

    • Ja będę na temat. Kiedy jest

      Ja będę na temat. Kiedy jest 2 sztuki ludzi, zaczyna się przepychanka o dominację. W zasadzie kobieta, która ma małe dzieci i żadnych dochodów, jest na gorszej pozycji, bo ona nie ma wyboru, musi się zgodzić na proponowane warunki. Chyba że trafiła na dobrego człowieka. Jeśli trafiła nieco gorzej, powinna mieć za sobą własną rodzinę, od której nie pozwoli się odseparować. Pozycję poprawia też majątek, ale tylko pod tym warunkiem, że ona potrafi sama tym zarządzć, w przeciwnym wypadku może przegrać pozycję i majątek, co doprowadza z reguły do przemocy. W w ogóle niezależność finansowa kobiety dobrze robi związkowi.

      W dawnej Polsce była możliwość uzyskania własnych środków ze sprzedaży nabiału – dochód należał do żony. Była też instytucja wiana. Wiano (za wikipedią, bo to najprościej)  – zabezpieczenie posagu przez męża i odwzajemnienie za niego. Celem wiana było majątkowe zabezpieczenie żony-szlachcianki na wypadek śmierci męża. Składało się z dwóch równych części: oprawy posagu (części wiana zabezpieczającej posag i przywianku (równego co do wartości posagowi wnoszonemu przez żonę). Zwykle wiano wynosiło podwójną wysokość posagu i zapisywano je specjalnym listem wiennym.

      Obecnie panienkom się mówi, że najważniejsza jest uroda wspomożona kosmetyką i strojami. A nawet, jeśli im się mówi co innego, to one przeważnie tego nie słyszą. A tymczasem najważniejsze jest to zarządzanie. Jeśli rodzice nauczyli ją prawidłowego zarządzania, to uroda jest mniej ważna, a nawet wielkość majątku nie jest już taka istotna. Przemocy też jest mniej