Reklama

Ostat

Ostatni raz taki stan napięcia był przed wojną i tuż po wojnie. Stolica 40 milionowego kraju postawiona na baczność, część mieszkańców dostanie się do swoich domów po okazaniu dowodów osobistych. Zakaz parkowania w miejscach, gdzie normalnie parkować można, kilka konferencji prasowych w randze połączonych ministerstw. Już od rana relacje na żywo z miejsca ewentualnego zdarzenia, chociaż ewentualne zdarzenie zaplanowano na 20.45. Patrząc na ten spektakl z boku, skalę zaangażowania można porównać z repatriacją, odbudową stolicy, a co najmniej powodzią stulecia. Tymczasem te kilka powyższych zdań w skromny sposób opisuje histerię „państwa” wywołaną czymś, czego realnie nie można porównać z niemal codziennymi zjawiskami w: Hiszpanii, Francji, Niemczech, Anglii, Włoszech i nawet w takich kraikach jak Szkocja. Zresztą i za granicę nie trzeba się ruszać, podobnych przedsięwzięć odbyło się w Polsce multum i to w czasach gdy rządził towarzysz Wiesław, a przedsięwzięcie miało szczególny charakter polityczny. Polska – ZSRR, mecz piłkarski o szczególnym, wybitnym ciśnieniu społecznym i politycznym, na chorzowskim stadionie obejrzało 100 tysięcy ludzi. Pojęcia nie mam, czy na stadionie była łączność krótkofalowa między garażem i bocianim gniazdem. Nie mam najmniejszej wiedzy, czy Chorzowianom zwijano asfalt na 10 godzin przed spotkaniem. Trudno mi ocenić, czy ministerstwo sportu, spraw wewnętrznych, MON, czterej wojewodowie i jeszcze dowódcy straży miejskiej zostali spędzeni do Chorzowa, żeby sobie popatrzyli jak wygląda stadion wypełniony po brzegi. Niemal każdego dnia w jakiejś części Europy odbywają się spotkania piłkarskie, które gromadzą do 90 tysięcy widzów. Zjawisko tak powszednie jak bułka z masłem, suszarka drogówki w krzakach, tuż przed końcem miesiąca, czy były funkcjonariusz SB w radzie nadzorczej spółki skarbu państwa.

Nic to! Nam nie świat, ale PRL Bis spędza sen z powiek. W Warszawie zostanie rozegrany mecz Polska-Portugalia na stadioniku, który nie nadaje się do rozgrywania finałów LM. Zbierze się 58 tysięcy widzów na zwykłym towarzyskim meczu, pozbawionym wszelkich politycznych, kulturowych, czy regionalnych napięć. I w związku z tym banalnym wydarzeniem mamy pełen stan gotowości, repatriację, powódź stulecia, „wyngiel je we wiosce”. W ogólnym podnieceniu Tusk przemówił po białorusku i tylko brakuje mi szczegółowych analiz potencjalnych zamachów terrorystycznych w wykonaniu towarzysza Dziewulskiego. Opis sytuacji łatwo można zbyć „dmuchaniem na zimne”, w końcu cały świat będzie na nas patrzył, mamy debiut stadionu i próbę generalną przed mistrzostwami Europy. Szkopuł w tym, że nic nie mamy, debiut stadionu mieliśmy już z 17 razy, w tym sam Tusk i jego ludzie zatykali wiechę ze trzy razy. Żaden świat na nas nie będzie patrzył co najwyżej Portugalia, bo dla świata taka lokalna, towarzyska impreza sportowa nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Paru wkurzonych, bo zmarzniętych delegatów UEFA, którzy źle wylosowali, sporządzi raport i po wszystkim. Skąd w takim razie cała ta histeria, nie żadne ”dmuchanie na zimne”?

Odpowiedź jest i prosta i dramatyczna. Histerii w najmniejszym stopniu się nie dziwię, ponieważ od ministerstwa sportu, przez ministerstwo spraw wewnętrznych, aż po MON, nikt nie ma pojęcia co się wydarzy. I nie chodzi o wydarzenia losowe, o pijanego kibica, czy zawał serca na trybunach. Chodzi o sprawy generalne. Nikt nie ma pojęcia co się wydarzy w kilku zasadniczych miejscach. Jak jest ta impreza przygotowana od strony sportowej, nie wie nikt, minister sportu nie musi się znać na sporcie, w PZPN może siedzieć ku..a na złodzieju, ponieważ to „wolna organizacja”. Nikt nie wie co się wydarzy na drogach, w pociągach, na parkingach, bo nikt nie wie ile ta „infrastruktura” może z siebie dać. Policja i straż miejska nie ma pojęcia co robić, a to z tego powodu, że dotąd policja zajmowała się czymś zupełnie przeciwnym, czyli trenowała zamykanie stadionów i bierną postawę, by TVN mógł pokazać swoją wielka tragedię – spalony wóz transmisyjny z pełnym AC. Dotąd policja trenowała eskortowanie bandytów z zagranicy, którzy zapowiadali po co jadą do Polski i jechali zrobić dym. Dotąd demonstracje, w których brały udział kobiety w ciąży i dzieci, zagrażały porządkowi publicznemu, rodziły faszyzm i podpalały ład publiczny. Dotąd było tak, że „Donald matoł” zagrażał konstytucyjnym organom i nie ma co się dziwić „państwu”, że biega ze sraczką.

Proszę sobie wyobrazić co by się stało gdyby grupa portugalskich „kiboli” zaczęła krzyczeć na stadionie „motyla noga”. Ponad pół roku cała Polska spędziła na analizowaniu niedopuszczalnych i skandalicznych zachowań na trybunach, wywieszania transparentów z Adamem Szechterem i tych obrzydliwych paskudnych słów: „kurde mać”. Pono w żadnej części Europy na stadionach nie krzyczy się „Donald matole”, tylko „kochamy naszego premiera i darzymy szacunkiem drużynę przeciwną”. Polska nie mogła tolerować podobnych, „typowo polskich” zachowań. Dziwne nie jest, że gdy do gadającego, nomen omen po białorusku, Donalda Tuska, przyjeżdża europejski i demokratyczny kraj, Tusk z całą ekipą popuszcza. Bo co oni powiedzą, napiszą, pokażą w telewizji? Portugalskich kiboli? Co powie Tusk? Że nie ma tolerancji dla portugalskich, zwykłych bandytów i hakerów? Co napisze Michnik? Że oto pokazano światu najohydniejszą z portugalskich twarzy? Sraczka jest w pełni uzasadniona, ci ludzie nie potrafią inaczej, oni się w normalności obsrywają ze strachu po łokcie. I tym razem nie chodzi o PR, oczywiście gdy się wszystko szczęśliwie uda, jak na lotnisku Szopena w pianie, zadziałają procedury aż po Ordery Orła Białego. Natomiast ten strach, ta panika, ta histeria z powodu banalnego, lokalnego „wydarzonka” jest autentyczna w każdym calu, bo oni nie mają najmniejszego, najbledszego pojęcia jak to się skończy.

A ja już wiem co się stanie na pewno. Jedno stanie się z całą pewnością, normalni ludzie, Ci z Polski i Portugali jak zobaczą 30 pułków policji i straży miejskiej, w tym oddziały zmechanizowane, przez myśl i plecach przelecą im najgorsze ciarki skojarzeń. Władza nawet nie ukrywa i oficjalnie nazywa tę imprezę nie wielkim świętem sportowym, ale poligonem dla policji i służb porządkowych. Sęk w tym, że na tym „poligonie” pojawią się NORMALNI LUDZIE, którzy często wydali ostanie pieniądze, rano wsiedli do pociągów z jajkami na twardo, żeby dzieciom pokazać Ronaldo. Nie bandyci, nie bydło, nie kibole, ale normalni ludzie, na których spuszczono szwadrony zmechanizowane, bo na kimś trzeba trenować. Gdy była okazja potrenować, szwadrony niczym armia radziecka stały na drugim brzegu Wisły i patrzył jak płonie TVN. Jeden czy drugi idiota szybko podłapie „argument”, że przecież musi być zabezpieczenie, musi być prewencja. Tak musi, podobnie jak musi być tlen, też jest niezbędny do rozegrania meczu, ale nikt nie wjeżdża na stadion z butlami tlenowymi. Prewencja i zabezpieczenie imprez sportowych, czy jakichkolwiek innych nie polega na urządzaniu poligonów cywilom, ale na dyskretnej obecności służb ochrony i wychwytywaniu zadymiarzy. Przed Stadionem Narodowym zorganizowano ćwiczenia Układu Warszawskiego, wojna futbolowa w ramach banalnego towarzyskiego meczu. Totalny blamaż, stwarzanie atmosfery oblężenia i zagrożenia, zamiast dyskretnych, profesjonalnych działań, pełna histeria prewencji. Mobilizacja, żeby zobaczyć jak to jest? Ale co jest? Ano właśnie nic, zwyczajne średniej jakości wydarzenie, które trzeba zwyczajnie zabezpieczyć. Nic ponad to, zupełna betka, którą na całym świecie cywilizowana policja przetrenowała i nie na „poligonach”, ale w ramach rutynowych procedur i zajęć. Całe przedstawienie skończy się zupełnie zwyczajnie, nie licząc korków i tłoku w tramwajach i stanie się tak dlatego, że Polacy nauczyli się żyć z paranoją władzy. Prawdziwy „poligon” zacznie się na Euro, kiedy nabuzowany skrajnymi emocjami (odpadli, awansowali) tłum będzie chciał się bawić w upalne noce, a nie wracać do domciu na ciepłą herbatkę. Tekst celowo napisałem przed meczem i daję łeb, że po meczu nic nie straci na aktualności.

PS Po meczu. W pierwszej połowie na boisko wyszło 11 przestraszonych ludzi i Boga prosiło, żeby koszulka z napisem Ronaldo, szybciej nie zaczęła przebierać nogami. Szczęśliwie dla 11 przestraszonych ludzi, portugalskie koszulki przyjechały się przewietrzyć, a ubrane w nich gwiazdy myślami były przy ligowych hitach. W drugiej połowie po opier..u w szatni, jak się domyślam prosty chłop Smuda przypomniał 11 przestraszonym, że w Borussii, Arsenalu, Bordoux, nie ma czasu, żeby srać w pory i zaczęli biegać. Nawet było blisko wczołgania piłki do bramki. Jak zwykle wszystko w rękach Boga.

Reklama
Poprzedni artykułMożna wesprzeć Portal Kontrowersje.net i jeszcze na tym zarobić!
Następny artykuł„Świadkowie historii” – pamiętniki Pana Leszka Biernackiego
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

24 KOMENTARZE

  1. pomylono władze prezydencką z władzą królewską,
    „To by była dyktatura jakby prezydent mógł robić wszystko i nikt nie miałby prawa go pytać”. Tym stwierdzeniem Naczelny Sąd Administracyjny odpowiedział na argumentacje Kancelarii Prezydenta, która starała się wykazać, że Prezydent nie podlega kontroli opinii publicznej.

    To już druga sprawa, która zawisła przed Naczelnym Sądem Administracyjnem w sprawie nieudostępnienia przez Kancelarię Prezydenta opinii prawnych, które Prezydent pozyskał w celu zbadania zgodności z Konstytucją zmian w zasadach realizowania polityki OFE. Tym razem wnioskodawcą była fundacja ePaństwo, a SLLGO przystąpiło do postępowania.Sąd również i w tej sprawie oddalił skargę kasacyjną Prezydenta nakazując rozpatrzenie wniosku o udostępnienie żądanych informacji.

    Jednakże, w toku rozprawy pojawiła się niezwykle niebezpieczna dla demokracji, a bez wątpienia fatalna dla wizerunku Prezydenta, opinia Kancelarii, że Prezydent jako najwyższy organ w państwie nie powinien podlegać żadnej kontroli społecznej. Wszystko to co robi zależy tylko i wyłącznie od niego i nie musi się on tłumaczyć z podejmowanych decyzji.
    Uzasadniając oddalenie skargi sędzia Irena Kamińska powiedziała m.in., że „słuchając wywodu pana mecenasa miałam mgliste wrażenie, że pomylono władze prezydencką z władzą królewską, która pochodziła od Boga i nie podlegała żadnej kontroli” Zdaniem sądu, nie ma żadnego powodu aby uznać, że Prezydent jest wyłączony spod obowiązywania ustawy. Sędzia Kamińska wyjaśniła, że „chodzi właśnie o to, aby opinia publiczna mogła sprawować kontrolę nad prezydentem. Jego działania podlegają ocenie tak jak działania wszystkich innych organów.”

  2. pomylono władze prezydencką z władzą królewską,
    „To by była dyktatura jakby prezydent mógł robić wszystko i nikt nie miałby prawa go pytać”. Tym stwierdzeniem Naczelny Sąd Administracyjny odpowiedział na argumentacje Kancelarii Prezydenta, która starała się wykazać, że Prezydent nie podlega kontroli opinii publicznej.

    To już druga sprawa, która zawisła przed Naczelnym Sądem Administracyjnem w sprawie nieudostępnienia przez Kancelarię Prezydenta opinii prawnych, które Prezydent pozyskał w celu zbadania zgodności z Konstytucją zmian w zasadach realizowania polityki OFE. Tym razem wnioskodawcą była fundacja ePaństwo, a SLLGO przystąpiło do postępowania.Sąd również i w tej sprawie oddalił skargę kasacyjną Prezydenta nakazując rozpatrzenie wniosku o udostępnienie żądanych informacji.

    Jednakże, w toku rozprawy pojawiła się niezwykle niebezpieczna dla demokracji, a bez wątpienia fatalna dla wizerunku Prezydenta, opinia Kancelarii, że Prezydent jako najwyższy organ w państwie nie powinien podlegać żadnej kontroli społecznej. Wszystko to co robi zależy tylko i wyłącznie od niego i nie musi się on tłumaczyć z podejmowanych decyzji.
    Uzasadniając oddalenie skargi sędzia Irena Kamińska powiedziała m.in., że „słuchając wywodu pana mecenasa miałam mgliste wrażenie, że pomylono władze prezydencką z władzą królewską, która pochodziła od Boga i nie podlegała żadnej kontroli” Zdaniem sądu, nie ma żadnego powodu aby uznać, że Prezydent jest wyłączony spod obowiązywania ustawy. Sędzia Kamińska wyjaśniła, że „chodzi właśnie o to, aby opinia publiczna mogła sprawować kontrolę nad prezydentem. Jego działania podlegają ocenie tak jak działania wszystkich innych organów.”

  3. pomylono władze prezydencką z władzą królewską,
    „To by była dyktatura jakby prezydent mógł robić wszystko i nikt nie miałby prawa go pytać”. Tym stwierdzeniem Naczelny Sąd Administracyjny odpowiedział na argumentacje Kancelarii Prezydenta, która starała się wykazać, że Prezydent nie podlega kontroli opinii publicznej.

    To już druga sprawa, która zawisła przed Naczelnym Sądem Administracyjnem w sprawie nieudostępnienia przez Kancelarię Prezydenta opinii prawnych, które Prezydent pozyskał w celu zbadania zgodności z Konstytucją zmian w zasadach realizowania polityki OFE. Tym razem wnioskodawcą była fundacja ePaństwo, a SLLGO przystąpiło do postępowania.Sąd również i w tej sprawie oddalił skargę kasacyjną Prezydenta nakazując rozpatrzenie wniosku o udostępnienie żądanych informacji.

    Jednakże, w toku rozprawy pojawiła się niezwykle niebezpieczna dla demokracji, a bez wątpienia fatalna dla wizerunku Prezydenta, opinia Kancelarii, że Prezydent jako najwyższy organ w państwie nie powinien podlegać żadnej kontroli społecznej. Wszystko to co robi zależy tylko i wyłącznie od niego i nie musi się on tłumaczyć z podejmowanych decyzji.
    Uzasadniając oddalenie skargi sędzia Irena Kamińska powiedziała m.in., że „słuchając wywodu pana mecenasa miałam mgliste wrażenie, że pomylono władze prezydencką z władzą królewską, która pochodziła od Boga i nie podlegała żadnej kontroli” Zdaniem sądu, nie ma żadnego powodu aby uznać, że Prezydent jest wyłączony spod obowiązywania ustawy. Sędzia Kamińska wyjaśniła, że „chodzi właśnie o to, aby opinia publiczna mogła sprawować kontrolę nad prezydentem. Jego działania podlegają ocenie tak jak działania wszystkich innych organów.”

  4. A ja, to uważam, że normalnie
    A ja, to uważam, że normalnie wszystko było w 387% uzasadnione. No przecież jeżeli znalazłaby się jakaś niewdzięczna świnia i podły reakcjonista razem do kupy, wzięliby i rozwinęli jakiś podły transparent typu: “Donald… “, i cały świat , który z wypiekami na twarzy obserwował zmagania polsko – portugalskie, dowiedziałby się tej smutnej prawdy. To Nasze Słońce Peru mogłoby stracić twarz, a co za tym idzie miejsce w różnego rodzaju komisjach europejskich, mogłoby być w minimalnym co prawda, ale zawsze w jakimś stopniu zagrożone. A przecież jest to, jak stwierdził towarzysz z Biłogoraju, największy polski mąż stanu od 20 lat i słusznie mu się należą unijne zaszczyty i apanaże, że o władzy pozbawionej jakiejkolwiek odpowiedzialności nie wspomnę.

  5. A ja, to uważam, że normalnie
    A ja, to uważam, że normalnie wszystko było w 387% uzasadnione. No przecież jeżeli znalazłaby się jakaś niewdzięczna świnia i podły reakcjonista razem do kupy, wzięliby i rozwinęli jakiś podły transparent typu: “Donald… “, i cały świat , który z wypiekami na twarzy obserwował zmagania polsko – portugalskie, dowiedziałby się tej smutnej prawdy. To Nasze Słońce Peru mogłoby stracić twarz, a co za tym idzie miejsce w różnego rodzaju komisjach europejskich, mogłoby być w minimalnym co prawda, ale zawsze w jakimś stopniu zagrożone. A przecież jest to, jak stwierdził towarzysz z Biłogoraju, największy polski mąż stanu od 20 lat i słusznie mu się należą unijne zaszczyty i apanaże, że o władzy pozbawionej jakiejkolwiek odpowiedzialności nie wspomnę.

  6. A ja, to uważam, że normalnie
    A ja, to uważam, że normalnie wszystko było w 387% uzasadnione. No przecież jeżeli znalazłaby się jakaś niewdzięczna świnia i podły reakcjonista razem do kupy, wzięliby i rozwinęli jakiś podły transparent typu: “Donald… “, i cały świat , który z wypiekami na twarzy obserwował zmagania polsko – portugalskie, dowiedziałby się tej smutnej prawdy. To Nasze Słońce Peru mogłoby stracić twarz, a co za tym idzie miejsce w różnego rodzaju komisjach europejskich, mogłoby być w minimalnym co prawda, ale zawsze w jakimś stopniu zagrożone. A przecież jest to, jak stwierdził towarzysz z Biłogoraju, największy polski mąż stanu od 20 lat i słusznie mu się należą unijne zaszczyty i apanaże, że o władzy pozbawionej jakiejkolwiek odpowiedzialności nie wspomnę.

  7. Wczoraj skonczyl sie w Bazylei Fasnacht.
    Ludzi multum, a w dodatku wszystkie kliki obowiazkowo niosa lub wrecz ciagna wielkie tansparenty z rysunkiem i haslem bedacym zwykle komentarzem, czesto przesmiewczym do wydarzen z minionego roku. Zreszta cala klika, czesto kilkadziesiat osob jest przebrana zgodnie z haslem widniejacym na ich plakacie. Wszystkie kliki posiadaja orkiestre wraz z obowiazkowym perkusista, co najmniej jednym, ktory pchajac caly zestaw przed soba nawala rytmicznie. Do czego daze? Ano, tlum jest tak wielki, ze przejscie 100 metrow zajmuje czesto 30 minut, karnawal trwa 3 dni, nie konczy sie o 22, w zasadzie balagan jest non stop, do tego wywrotowe hasla i masa tradycyjnych sztubackich psikusow (ot, nasypac komus konfetti z 50 litrowego worka za kolnierz), rozgrywa sie w calym miescie i prawie wszyscy nosza maski pozbawiajace policje mozliwosci rozpoznania bandyty gdyby co… No i co? No i nic, nikt jeszcze nie zginal, policja owszem, kreci sie ale bez przesady. Na poczatku calej balangi, w nocy z niedzieli na poniedzialek o godzinie 4 w calym centrum wylaczane sa wszystkie swiatla miejskie. Wszystkie latarnie, cale oswietlenie, zeby stworzyc nastroj, bo te wszystkie kliki nioso wtedy latarnie, czesto generalnie podswietlone swieczkami. Nie wiem, co na to straz pozarna ale jakos to przechodzi….
    Drugie przyklad: w zeszlym tagodniu byl mecz, bodajze 1/8 finalu LM. FC Basel kontra FC Bayern. Widzialem dwoch policjantow. Kierowali ruchem od strony wjazdu z autostrady. Pewnie bylo ich gdzies wiecej, ale jakos sie wtopili. A przypominam, ze z racji polozenia Bazylei kibicow strony niemieckiej bylo sporo i zwykle musza przejsc na druga strone rzeki przez cale miasto do drugiego dworca kolejowego zeby wrocic do domu… Po poprzednim meczu FC Basel kontra MU (wygranym) wszyscy z radosci pomaszerowali do centrum miasta na zabawe. Jakies kilknascie tysiecy osob zwarta grupa…

  8. Wczoraj skonczyl sie w Bazylei Fasnacht.
    Ludzi multum, a w dodatku wszystkie kliki obowiazkowo niosa lub wrecz ciagna wielkie tansparenty z rysunkiem i haslem bedacym zwykle komentarzem, czesto przesmiewczym do wydarzen z minionego roku. Zreszta cala klika, czesto kilkadziesiat osob jest przebrana zgodnie z haslem widniejacym na ich plakacie. Wszystkie kliki posiadaja orkiestre wraz z obowiazkowym perkusista, co najmniej jednym, ktory pchajac caly zestaw przed soba nawala rytmicznie. Do czego daze? Ano, tlum jest tak wielki, ze przejscie 100 metrow zajmuje czesto 30 minut, karnawal trwa 3 dni, nie konczy sie o 22, w zasadzie balagan jest non stop, do tego wywrotowe hasla i masa tradycyjnych sztubackich psikusow (ot, nasypac komus konfetti z 50 litrowego worka za kolnierz), rozgrywa sie w calym miescie i prawie wszyscy nosza maski pozbawiajace policje mozliwosci rozpoznania bandyty gdyby co… No i co? No i nic, nikt jeszcze nie zginal, policja owszem, kreci sie ale bez przesady. Na poczatku calej balangi, w nocy z niedzieli na poniedzialek o godzinie 4 w calym centrum wylaczane sa wszystkie swiatla miejskie. Wszystkie latarnie, cale oswietlenie, zeby stworzyc nastroj, bo te wszystkie kliki nioso wtedy latarnie, czesto generalnie podswietlone swieczkami. Nie wiem, co na to straz pozarna ale jakos to przechodzi….
    Drugie przyklad: w zeszlym tagodniu byl mecz, bodajze 1/8 finalu LM. FC Basel kontra FC Bayern. Widzialem dwoch policjantow. Kierowali ruchem od strony wjazdu z autostrady. Pewnie bylo ich gdzies wiecej, ale jakos sie wtopili. A przypominam, ze z racji polozenia Bazylei kibicow strony niemieckiej bylo sporo i zwykle musza przejsc na druga strone rzeki przez cale miasto do drugiego dworca kolejowego zeby wrocic do domu… Po poprzednim meczu FC Basel kontra MU (wygranym) wszyscy z radosci pomaszerowali do centrum miasta na zabawe. Jakies kilknascie tysiecy osob zwarta grupa…

  9. Wczoraj skonczyl sie w Bazylei Fasnacht.
    Ludzi multum, a w dodatku wszystkie kliki obowiazkowo niosa lub wrecz ciagna wielkie tansparenty z rysunkiem i haslem bedacym zwykle komentarzem, czesto przesmiewczym do wydarzen z minionego roku. Zreszta cala klika, czesto kilkadziesiat osob jest przebrana zgodnie z haslem widniejacym na ich plakacie. Wszystkie kliki posiadaja orkiestre wraz z obowiazkowym perkusista, co najmniej jednym, ktory pchajac caly zestaw przed soba nawala rytmicznie. Do czego daze? Ano, tlum jest tak wielki, ze przejscie 100 metrow zajmuje czesto 30 minut, karnawal trwa 3 dni, nie konczy sie o 22, w zasadzie balagan jest non stop, do tego wywrotowe hasla i masa tradycyjnych sztubackich psikusow (ot, nasypac komus konfetti z 50 litrowego worka za kolnierz), rozgrywa sie w calym miescie i prawie wszyscy nosza maski pozbawiajace policje mozliwosci rozpoznania bandyty gdyby co… No i co? No i nic, nikt jeszcze nie zginal, policja owszem, kreci sie ale bez przesady. Na poczatku calej balangi, w nocy z niedzieli na poniedzialek o godzinie 4 w calym centrum wylaczane sa wszystkie swiatla miejskie. Wszystkie latarnie, cale oswietlenie, zeby stworzyc nastroj, bo te wszystkie kliki nioso wtedy latarnie, czesto generalnie podswietlone swieczkami. Nie wiem, co na to straz pozarna ale jakos to przechodzi….
    Drugie przyklad: w zeszlym tagodniu byl mecz, bodajze 1/8 finalu LM. FC Basel kontra FC Bayern. Widzialem dwoch policjantow. Kierowali ruchem od strony wjazdu z autostrady. Pewnie bylo ich gdzies wiecej, ale jakos sie wtopili. A przypominam, ze z racji polozenia Bazylei kibicow strony niemieckiej bylo sporo i zwykle musza przejsc na druga strone rzeki przez cale miasto do drugiego dworca kolejowego zeby wrocic do domu… Po poprzednim meczu FC Basel kontra MU (wygranym) wszyscy z radosci pomaszerowali do centrum miasta na zabawe. Jakies kilknascie tysiecy osob zwarta grupa…

  10. radziecki porządek i bezpieczeństwo
    Nasza władza dziczeje w kierunku dawnego modelu radzieckiego, a nie europejskiego.
    Stąd przyjęła takie a nie inne definicje pojęć “bezpieczeństwo” i “porządek”.
    Kiedy przyjechał do nas ruski profesor na wykłady, to był zaskoczony że nikt go nie legitymuje przy wejściu do uczelni.
    Ten fakt skomentował tak: “ale u was burdel!”.

  11. radziecki porządek i bezpieczeństwo
    Nasza władza dziczeje w kierunku dawnego modelu radzieckiego, a nie europejskiego.
    Stąd przyjęła takie a nie inne definicje pojęć “bezpieczeństwo” i “porządek”.
    Kiedy przyjechał do nas ruski profesor na wykłady, to był zaskoczony że nikt go nie legitymuje przy wejściu do uczelni.
    Ten fakt skomentował tak: “ale u was burdel!”.

  12. radziecki porządek i bezpieczeństwo
    Nasza władza dziczeje w kierunku dawnego modelu radzieckiego, a nie europejskiego.
    Stąd przyjęła takie a nie inne definicje pojęć “bezpieczeństwo” i “porządek”.
    Kiedy przyjechał do nas ruski profesor na wykłady, to był zaskoczony że nikt go nie legitymuje przy wejściu do uczelni.
    Ten fakt skomentował tak: “ale u was burdel!”.

  13. Ordynacja?
    Rzucisz na samopas między wieprze najlepsze KK, JOW, KC, a zaświnią tak, że chrumkać będą sobie dalej do woli. Mechanizmy, procedury, modele to dodatek do ludzi, istotny dodatek, ale dodatkiem pozostaną.
    Nie zmienia to faktu, że mechanizmy, procedury, modele posłużyć mogą jako narzędzie na świnie. Narzędzie w rękach kogo?
    edit: pisząc “świnie” nie mam na myśli “naród” czy “społeczeństwo”

  14. Ordynacja?
    Rzucisz na samopas między wieprze najlepsze KK, JOW, KC, a zaświnią tak, że chrumkać będą sobie dalej do woli. Mechanizmy, procedury, modele to dodatek do ludzi, istotny dodatek, ale dodatkiem pozostaną.
    Nie zmienia to faktu, że mechanizmy, procedury, modele posłużyć mogą jako narzędzie na świnie. Narzędzie w rękach kogo?
    edit: pisząc “świnie” nie mam na myśli “naród” czy “społeczeństwo”

  15. Ordynacja?
    Rzucisz na samopas między wieprze najlepsze KK, JOW, KC, a zaświnią tak, że chrumkać będą sobie dalej do woli. Mechanizmy, procedury, modele to dodatek do ludzi, istotny dodatek, ale dodatkiem pozostaną.
    Nie zmienia to faktu, że mechanizmy, procedury, modele posłużyć mogą jako narzędzie na świnie. Narzędzie w rękach kogo?
    edit: pisząc “świnie” nie mam na myśli “naród” czy “społeczeństwo”

  16. reforma władzy
    Mogłoby na początek wystarczyć gdyby byt materialny i sposób wybierania polityków całkowicie zależał od humorów społeczeństwa którym zarządzają.
    Minister zdrowia musiałby leczyć się w publicznej przychodni, minister szkolnictwa posyłałby dzieci do polskich szkół, minister finansów nie trzymał by swojej kasy za granicą, i nie miał w dupie krajowego systemu emerytalnego.
    A to wszystko ze zwierzęcego strachu przed nagonką mediów tropiących każde niepatriotyczne zachowanie polityków.
    Oczywiście listy wyborcze powstawały by oddolnie, bez prawa ingerencji szefostwa partyjnego.

  17. reforma władzy
    Mogłoby na początek wystarczyć gdyby byt materialny i sposób wybierania polityków całkowicie zależał od humorów społeczeństwa którym zarządzają.
    Minister zdrowia musiałby leczyć się w publicznej przychodni, minister szkolnictwa posyłałby dzieci do polskich szkół, minister finansów nie trzymał by swojej kasy za granicą, i nie miał w dupie krajowego systemu emerytalnego.
    A to wszystko ze zwierzęcego strachu przed nagonką mediów tropiących każde niepatriotyczne zachowanie polityków.
    Oczywiście listy wyborcze powstawały by oddolnie, bez prawa ingerencji szefostwa partyjnego.

  18. reforma władzy
    Mogłoby na początek wystarczyć gdyby byt materialny i sposób wybierania polityków całkowicie zależał od humorów społeczeństwa którym zarządzają.
    Minister zdrowia musiałby leczyć się w publicznej przychodni, minister szkolnictwa posyłałby dzieci do polskich szkół, minister finansów nie trzymał by swojej kasy za granicą, i nie miał w dupie krajowego systemu emerytalnego.
    A to wszystko ze zwierzęcego strachu przed nagonką mediów tropiących każde niepatriotyczne zachowanie polityków.
    Oczywiście listy wyborcze powstawały by oddolnie, bez prawa ingerencji szefostwa partyjnego.

  19. wyzerowanie światowego systemu finansowego
    Lokalna rozpierducha to lepsze niż nic, ale szybko by się skończyła nakazem przywrócenia obalonej władzy pod rygorem nasłania komisarzy z komornikami unijnymi. Tusk wydaje się być nie do zastąpienia. Drugiego takiego premiera który w podskokach spełnia każdy rozkaz z Brukseli nie mają w żadnym unijnym kraju. Mało że spełnia, on czyta myśli przywódców wielkich mocarstw i z wyprzedzeniem je wciela w życie. Choćby ta sprawa wieku emerytalnego czy ACTA.
    Istny prorok wyprzedzający swoje czasy.
    Dlatego niestety bardziej realne jest liczenie na rozpierduchę co najmniej ogólnoeuropejską.

  20. wyzerowanie światowego systemu finansowego
    Lokalna rozpierducha to lepsze niż nic, ale szybko by się skończyła nakazem przywrócenia obalonej władzy pod rygorem nasłania komisarzy z komornikami unijnymi. Tusk wydaje się być nie do zastąpienia. Drugiego takiego premiera który w podskokach spełnia każdy rozkaz z Brukseli nie mają w żadnym unijnym kraju. Mało że spełnia, on czyta myśli przywódców wielkich mocarstw i z wyprzedzeniem je wciela w życie. Choćby ta sprawa wieku emerytalnego czy ACTA.
    Istny prorok wyprzedzający swoje czasy.
    Dlatego niestety bardziej realne jest liczenie na rozpierduchę co najmniej ogólnoeuropejską.

  21. wyzerowanie światowego systemu finansowego
    Lokalna rozpierducha to lepsze niż nic, ale szybko by się skończyła nakazem przywrócenia obalonej władzy pod rygorem nasłania komisarzy z komornikami unijnymi. Tusk wydaje się być nie do zastąpienia. Drugiego takiego premiera który w podskokach spełnia każdy rozkaz z Brukseli nie mają w żadnym unijnym kraju. Mało że spełnia, on czyta myśli przywódców wielkich mocarstw i z wyprzedzeniem je wciela w życie. Choćby ta sprawa wieku emerytalnego czy ACTA.
    Istny prorok wyprzedzający swoje czasy.
    Dlatego niestety bardziej realne jest liczenie na rozpierduchę co najmniej ogólnoeuropejską.