Prześlij dalej:

Ktoś mi kiedyś napisał taką tradycyjną dobrą radę: „Panie, zajmij się pan tym Owsiakiem, bo o polityce zagranicznej nie masz pojęcia”. Cóż może i tak jest, ale w bezczelności swojej będę się upierał, że Polska powinna najzwyczajniej w świecie brednie kagiebowskiego bandziora zignorować i mam na myśli polityczną reakcję najwyższego szczebla, bo oczywiście historię nieustannie trzeba przypominać. Życie pokaże kto miał rację, ale nie jest to na szczęście kwestia ostateczna, raczej jeden z tych dylematów, w którym dwa rozwiązania są równoważne i mają swoje wady z zaletami.

Argument „nie można tego pozostawić bez odpowiedzi i pozwolić na budowanie wielkiego kłamstwa” ma bardzo dużą siłę, podobnie jak argument: „nadawanie kłamstwom Putina rangi międzynarodowej debaty historycznej, jest uwiarygodnianiem prymitywnej prowokacji”. Polski rząd wybrał pierwszy argument jako nadrzędny, czego nie da się rozpatrywać w kategoriach błędu lub zalety, po prostu trzeba było podjąć jakąś decyzję i padło na wariant ofensywny. Wybór opcji to jedno, realizacja drugie i tutaj mam same dobre informacje. Oświadczenie Premiera RP Mateusza Morawieckiego jest dokładnie takie, jakie powinno być i nawet zwykle marudzący „obiektywni dziennikarze” uznali stanowisko polskiego rządu za dobitne i właściwe. Sukces numer jeden! Łatwo się domyślić, że jeśli coś jest dobre lub bardzo dobre dla Polski, to jest złe albo bardzo złe dla opozycji, taką mamy „opozycję, niemniej tutaj pojawia się duże „ale”. Zachowania „opozycji” wyjątkowo służą Polsce!

Pierwsze zauważalne zdanie wypowiedziała kandydatka na prezydenta Małgorzata Kidawa-Błońska i zaskoczenia nie było, poszedł atak na urzędującego Prezydenta RP. Teoretycznie proste założenie Putina zaczęło się realizować, ale tylko teoretycznie. Ze swojej jaskini wyszedł „literat” Tusk, którego akcje polityczne, po tchórzliwej rezygnacji ze startu w wyborach prezydenckich, spadły praktycznie do zera. Tusk musi robić za Palikota, aby się przebić do opinii publicznej i uchodzić za „męża stanu”. Po tym jak się Kidawa-Błońska, ale też Schetyna i Sikorski wyprztykali i popisali schematyczną głupotą, atakując polski rząd zamiast Putina, Tusk oświadczył na Twitterze, że trzeba mówić jednym głosem, w porozumieniu z rządem, dla dobra Polski. Nikt kto zna Tuska na te plewy się nie nabierze, Tusk z dobra polski zawsze kpił i kpi nadal, po prostu znów o sobie przypomniał i jak na niego w dość inteligentny sposób. Najważniejsze jednak, że słowa Tuska po pierwsze zdetonowały „narrację” POKO o „machaniu szabelką” i „rusofobii”, po drugie postawiły POKO w sytuacji bez wyjścia.

Strony

Źródło foto: 
19025 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

4 (liczba komentarzy)

  1. Trudno się z Panem nie zgodzić co do oceny osoby Tuska tylko już dawno temu sobie pomyślałem co by musiało nastąpić gdyby Tusk do polskiej polityki jednak chciał wrócić... Wychodzi mi tutaj jedna rzecz: jeżeli projekt polityczny Donald Tusk miałby żyć, projekt polityczny Platforma obywatelska pod takim czy innym szyldem musi umrzeć. Pytanie czy sam Tusk nie próbuje grac w tym kierunku... Ostatnio totalnej opozycji zaszkodzil i to bardzo... 

  2. "nasz człowiek w Warszawie wystąpił przeciw naszemu człowiekowi w Moskwie" Niesłychane!

  3. Temu "Świni i Bydlakowi" Wowie jedyne co wychodzi to produkcja oligarchów. Miliarder w trzy miesiące, 60% procent walonkowego społeczeństwa w dalszym ciągu żyje za 1 dolara dziennie.

  4. Łoj, Tusk szczekający na Putina? Toć to przecież już po Wigili a tu ten tak dalej ludzkim głosem? A to się nawyprawiało. Ciekawe dlaczego to zrobił? Funkcjonalność w Brukseli mu się skończyła? Faktycznie szykują go chyba do jakiegoś planu rezerwowego w RP? Nowa partia? No i najważniejsze mocodawca! Władomir tak mu pozwolił  . . . nie odpali papierów na Smoleńsk? Brzydko mi to pachnie!

  5. Strony