Reklama


Podczas pamiętnej rozmowy pan Prezydent, w którym górę wzięła myśliwska dusza, wypowiedział te, wiekopomne słowa : Jeśli mamy razem iść na wielkie polowanie, to najpierw musimy mieć pewność, że nasz dom, nasze kobiety, nasze dzieci są bezpieczne . Wtedy też lepiej się poluje – dodał.
Ale Barack Obama tych słów nie zrozumiał, ani nawet intencji ich autora.
Również autor – myśliwy Bronisław, zaskoczony takim obrotem sprawy, urwał w pół zdania swoje złote myśli.
Zostawiając uważnych obserwatorów, życia politycznego, z rozdziawionymi, ze zdziwienia, buziami. A przecież wszyscy przyjaciele wojownika Bronka, którzy kiedykolwiek wyruszali z nim na ,,wielkie polowanie” doskonale wiedzą, że domu , kobiet i dzieci pilnują Bronkowi – Janek stary UB-owiec z naganem za pazuchą i babcia Hana.
Zanim Hana Rojer została babcią , najpierw próbowała ,,wskórać coś po tamtej stronie barykady” – razem z dzielnym Jankiem. Co też nic nie wskórał. Mimo ciężkiej harówki w katowniach Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. ,,Firmę” im rozwiązali.
Ledwo nazwiska zdążyli pozmieniać.

Reklama

14 KOMENTARZE