Reklama


Pierwszy strażak IV RP

Ktoś ma nie spać, aby spać mógł ktoś gdy Ojczyzna w potrzebie. Tak w sms-owym skrócie można podsumować słowa samego brata Jarosława Kaczyńskiego, a jak wiadomo w politycznej hierarchii wyżej już stać nie można.

Moi ludzie spali gdy się paliło. Były święta, to chyba mieli prawo się kimnąć. Tym rad sposobem prezydent wytłumaczył swojego szefa BIURA BEZPIECZEŃSTWA NARODOWEGO. Od roboty to są ludzie z rządu, kancelaria w święta śpi, BBN świętuje, a skandalem jest, że rządowy sztab kryzysowy nie budzi na równie nogi. Z psychologicznego i hierarchicznego punktu widzenia, rządowy sztab kryzysowy można usprawiedliwić.

Skoro zwykły znajomy Jarosława Kaczyńskiego, minister Szczygło, może sobie dusić komara, gdy Ojczyzna gore, to trzeba nie mieć sumienia, aby budzić brata Jarosława Kaczyńskiego. Trzeba też pamiętać, że zanim Lech wybrałby się na miejsce zdarzenia, musiałby obudzić Jarosława i skonsultować przebieg akcji. Stawiać na równe nogi całą rodzinę Kaczyńskich w dzień świąteczny? Zadanie dla desperata.

Reklama