Nie o rozbiór Ukrainy, ale o rozbiór Polski Sikorskiemu chodzi

Prześlij dalej:

Pojawiło się zatrzęsienie rozmaitych teorii, dlaczego jeden z największych kabotynów obecny w polskiej polityce od początku lat 90-tych, przekazał zagranicznym mediom rewelację na temat polsko-radzieckiego rozbioru Ukrainy. Bardzo dobrze, że się pojawiają teorie, bo jedno jest pewne, że w działaniu Sikorskiego nie ma żadnego przypadku, pomyłki lub nieostrożności, czym się za chwilę tłumaczył. Zdecydowanie wolę najdziwniejszą, ale krytyczną interpretację, niż przyjmowanie oficjalnych komunikatów, co świadczy o naiwności lub po prostu o głupocie odbiorcy. Temat jest niezmiernie ciekawy i wcale nie uważam, aby to była kaczka dziennikarska, przykrywka albo inne działania odwracające uwagę wyborców. Przeciwnie, o ile nie jestem do końca pewien w jakim celu Sikorski wywołał aferę, to pewien jestem, że zrobił to z premedytacją i świadomością konsekwencji. Radosław Sikorski nie jest intelektualistą, on wręcz jest przyciężkawy intelektualnie, infantylny, megalomański, rozdęty i neurotyczny, ale te wszystkie charakterystyczne cechy to i tak za mało, żeby podejrzewać Sikorskiego o skrajną głupotę. Nim przejdę do, jak mi się wydaje, sedna sprawy, chciałbym zwrócić uwagę na kilka charakterystycznych narzędzi, których Sikorski użył. Przede wszystkim wywiad poszedł do zagranicznych mediów i zrobił go z Radkiem niejaki Ben Judah. Pomijając pochodzenie Bena, co natychmiast wskazuje na przysługę wyświadczoną przez rodaków Szanownej Małżonki Radosława, warto przytoczyć dowód, że Anne i Ben nie są dla siebie obcy:

Niestety należę do pokolenia, które w szkole rusyfikowano, ale nawet bez znajomości języka angielskiego widać wyraźnie, że ten pan i ta pani znają się i razem występowali w mediach. Każdy taki „przypadek” chłopcy z Czerskiej są w stanie wyśmiać „spiskiem żydowskim”, zachowajmy jednak powagę i wyższy poziom, co nie jest trudne. Nie ma przypadku w tego typu przedsięwzięciach. Radek wpadł na pomysł, Anne przekazała dalej, wprawdzie portal politico.com nie jest światowym gigantem medialnym, ale w moim przekonaniu o to właśnie Sikorskiemu chodziło. Anne nie miałaby większych problemów z załatwieniem wywiadu w prestiżowym dzienniku tyle, że były minister spraw zagranicznych, który opowiada w poważnej prasie rewelacjach sprzed 6 lat, sam siebie dyskwalifikuje. Mało tego, naraża się na odpowiedzialność, przecież nie tylko Tusk, ale i Sikorski wiedział, że Putin chce połknąć Ukrainę i siedzieli cicho, aż do dziś. Ba! Siedzieli cicho i obaj przez lata budowali „nową jakość” w relacjach z Rosją, co w zasadzie jest najbardziej istotnym i przygnębiającym podsumowaniem w tej historii. Przed takimi zarzutami Radek musiał się zabezpieczyć i fakt, że wypowiedział się dla kompletnie nieznanego w Polsce portalu ma sugerować, że nie szukał sensacji, ot po prostu w nawale zajęć zrobił uprzejmość „mediom obywatelskim” albo zmęczony powiedział o jedno zdanie za dużo. Wywiadu dla Washington Post nie sposób bagatelizować, do takiego wywiadu trzeba się przygotować i każde tłumaczenie, że coś tam nie tak poszło jest dyskwalifikacją. Zdanie rzucone w podrzędnym portalu zawsze da się wytłumaczyć roztargnieniem, brakiem autoryzacji, nadinterpretacją itd.

Strony

29395 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

21 (liczba komentarzy)

  1. Według mnie Sikorski to po prostu buc, narcyz i bufon, który nie potrafi normalnie funkcjonować o ile nie jest w centrum uwagi. To szkodnik najwyższej próby. Zdrajca. A przy tym klasyczny, wręcz podręcznikowy debil.
    Niestety nie jestem w stanie wznieść się ponad inwektywy bo tylko one oddają moją opinię o tej kreaturze. Amen.

  2. No tu chyba sytuacja jest standardowa: Donald czeka na wyniki sonadaży, jaka jego wypowiedź będzie najlepiej odebrana.

  3. Dokładnie tak jest. Ciekawe jak taka strategia sprawdzi się na unijnym polu. W Polsce, otępiali łykali to oblizując palce...

  4. No i teraz ma problem, czy sondaże prowadzić w Polsce, czy także w Brukseli.  A te drugie gdzie? Bo Europejczycy na instytucje europejskie nie głosują (!!!), czyli pytanie jak zareagują jego mocodawcy.  Potrzebuje nowego Ostachowicza od spraw podlizywania sie Angeli et al.

  5. avatar

    Bo ma to gdzieś. W Europie mu to nie zaszkodzi. Do Polski (moim zdaniem) nie wróci, bo po co, chyba że tak jak Sarkozy, jako zbawca. To znaczy jeśli jego następca okaże się jeszcze większym  gównem.
    To jest oczywiście możliwe, bo jak gdzieś słyszałam : pesymista powiada, że jest tak źle, że nie może być gorzej, a optymista mówi – może !

  6. Ciągle nie możemy zgadnąć dla kogo on pracuje. Na pewno dla siebie, ale co dalej? Nie jest o dziwo czysto proamerykański skoro twierdził że sojusz z USA jest szkodliwy, antyruski też tylko cześciowo. W końcu próbował ratować interesy Rosji w czasie debat z majdanowcami.
    Przy okazji wyszło na jaw że jest trochę stuknięty i dziwny, gdy straszył Ukraińców rychłym zgonem w razie braku zgody z Janukowyczem.
    Pozostaje Anglia, gdzie zrobił nietypową karierę uniwersytecką i dziennikarską i dostał na jakiś czas obywatelstwo.
    Pewnie więc szpion Brytoli jak Rostowski.
    Co to dla nas może znaczyć? No właśnie nie wiadomo co.
    Na krajowym podwórku wiadomo tyle, że nie ma swoich ludzi na odpowiednich stanowiskach. Działa samotnie i cichcem, czego w zasadzie nikt inny nie praktykuje. Trudno mu będzie załapać się do jakiejś wpływowej bandy, ale próbować może.

  7. Ależ w ten sposób przecież pływa od 7 lat. Złapie kogoś za sznurówki, tak jak w swoim czasie donalda, i poholują go dalej.

  8. to kolejny już, w długiej historii MI6 agent, tyle że "odwrócony". Zaczynał jako antyrosyjski "dziennikarz", potem jego dziwna kariera w III RP, nawet ten fragment z PiS-em wydaje się dziwny. Od ataków na Rosję, aż do dziwnych propozycji wprowadzenia Rosji do NATO. I jest umoczony w Smoleńsk, to nie podlega dyskusji. Gajowy oczywiście również, tylko Szetyna ma "czyste" ręce w tej materii.

  9. Wówczas PiS myslał, że Sikorski to towarzysz z USA. Trochę się dali nabrać.

  10. dziennikarzeam, ale walczył z Rosją Radziecką w Afganistanie. O świadkach walki Sikorskiego z Rosją nie słyszałem, więc może przechodził gdzieś w centralnej Rosji przeszkolenie agenturalne? A może dla Rosji jest agentem radzieckim, a dla Brytanii brytolskim?

  11. Strony