Reklama

Prawie każdy ojciec, wcześniej czy później stanie przed wyzwaniem przygotowanym przez syna i wcale nie chodzi o to jak to się robi, bo to się wie lepiej od ojca. Chodzi o inne pytanie.

Prawie każdy ojciec, wcześniej czy później stanie przed wyzwaniem przygotowanym przez syna i wcale nie chodzi o to jak to się robi, bo to się wie lepiej od ojca. Chodzi o inne pytanie. Co w życiu jest najważniejsze? Ile ojcowie głupot opowiadają swoim pociechom, z tego nie jestem w stanie zdać sprawy, pójdę na łatwiznę i powiem po prostu jaka jest jedyna słuszna odpowiedź na takie prosto podchwytliwe pytania. W życiu najważniejsze są: seks, pieniądze i alkohol, a reszta sama przyjdzie i się ułoży. A szkoła tato? Szkoła też, tak szkoła może być, po szkole to łatwiej o pieniądze, a z pieniędzmi o seks i alkohol. Dziwna ta edukacja na pierwszy i ostatni rzut oka, niemniej mam nieodparte wrażenie, że niemała liczba synów usłyszała taką naukę od swoich ojców. Mój szacunek dla wiedzy jest ogromny, mnie zawsze imponowali ludzie, którzy przeczytali wiele książek, znają języki obce i trudne swojskie wyrazy, potrafią obliczyć tangens i cotangens. Wiedzą w którym punkcie spotyka się pociąg z miasteczka A z pociągiem z miasteczka B.

Bez takich ludzi pewnie żyłoby nam się mniej dostanio i znacznie wolniej roślibyśmy w siłę. Tylko, że, czy jak kto woli przysłowiowe ?ale?. Do każdej reguły mamy wyjątki i do każdego dobra przykleja się patologia. Strasznie nie lubię takich masowych zawołań ?lekarze to mordercy?, ?teściowe to czarownice?, ale rzekło się, że są wyjątki i wyjątkowo powiem, że analitycy i eksperci finansowi to złodzieje, w najlepszym razie szulerzy. Wszyscy? Obserwując ostatnie wydarzenia mam ochotę powiedzieć TAK. Tylu idiotyzmów, krętactw, jąkania się, braku kompetencji, albo zwykłych kłamstw nie słyszałem już dawno. No ale dobrze, będę mądrzejszy, powściągnę emocje i powiem, że nie wszyscy, ale większość słyszała w dzieciństwie, że w życiu najważniejszy jest seks, alkohol i pieniądze.

Nauka może być ścisła, albo humanistyczna, może być jeszcze kilka innych podziałów, w które mi się nie chce wnikać, natomiast nauka, która się opiera na fusach, wróżbach, gusłach jest szarlatanerią. Człowiek, który ma w nazwie zawodu ?analityk?, albo ?ekspert? powinien być zobligowany nazwą, powinien analizować lub wydawać eksperckie, czyli więcej niż fachowe, a przede wszystkim prawdziwe opinie. Tymczasem co dzień widzisz takiego ?eksperckiego analityka? w TV i dowiadujesz się tego co Ci wyjdzie, albo nie wyjdzie z pasjansa.

? Puk, puk, czy ja do ?eksperckiego analityka? trafiłem?
? Dzień dobry, zapraszamy, jak najbardziej, tu biuro eksperta analityka, witamy.
? Panie ekspercie mam trochę kasy, co robić? Dolara czy Euro kupić?
? Już się robi, już się robi, Marlena prawdę Ci powie, Marlena karty rozłoży, a Ty przetrzyj Marlenie kulę, tylko uważaj, bo z chińskiego szkła robiona.

Ekspertem od rynków finansowych można zostać po 15 minutowym kursie. Powiem jak to się robi. Zwykle nierozgarnięty dziennikarz prosi eksperta, aby opowiedział widzowi ?po ludzku? jak to będzie. Wtedy wchodzi do gry Marlena z tarotem i za każdym razem ta sama śpiewaka:

? Rynek w tej chwili bardziej kieruje się emocjami niż rachunkiem ekonomicznym. Złoty w dłuższej perspektywie RACZEJ powinien się umacniać, ale trend może się odwrócić i w tedy oczywiście złoty słabnie.
? O jakim przedziale możemy mówić, w jakich widełkach będzie się wahać nasz waluta?
? Tego oczywiście nie możemy stwierdzić, rynek musi się uspokoić.
? Czyli nie da się tak po prostu powiedzieć, że złoty spadnie o 15 groszy, lub o 20 się podniesie.
? No, niestety nie da się, reakcje na rynku są zbyt nerwowe.

Do tego momentu każdy, może być ekspertem, nie musi znać języków obcych, nie musi kończyć szkół, wystarczy, że się nauczy pięć zdań na pamięci, co ambitniejsi mogą pokusić się o wariacje.

? Uważa pan, że słowa premiera Pawlaka przyczyniły się do spadku kursu złotego?.

Tu następuje cud, tu już trzeba mieć wiedzę i to nie byle jaką, trzeba wiedzieć komu ratować dupę, a komu dupę stłuc. Od tej chwili ekspert się ożywia i zaczyna sypać z rękawa danymi i precyzyjnymi perspektywami.

? Bardzo dobre pytanie panie redaktorze, otóż według szacunków biura maklerskiego Kantor&Son słowa premiera Pawlaka mogły osłabić złotego nawet o 12 groszy, mało tego. Sporządzony przez jednego z najbardziej znanych analityków od rynku walutowego Kalosza Sorosza wykres, wskazuje wyraźną tendencję, najprawdopodobniej już za tydzień czeka nas przełamanie psychologicznej bariery 5 złotych za Euro, to jest efekt utraty zaufania wielkich instytucji finansowych. W dalszej perspektywie kurs złotego może nawet dojść do poziomu 6 PLN, także słowa premiera Pawlaka wywołały bardzo poważne konsekwencje.

Człowiek, co do szkoły nie chodził, albo chodził tylko do innej, jak się nasłucha takiej Marleny, to potem chodzi po internecie lub korytarzach sejmowych i powtarza, co z fusów wyszło ekspertowi. Rząd nie może się odzywać, nie wolno interweniować na rynku, bo się wszystko wywali, nigdy nie mówi się, że będzie się sprzedawać Euro po kursie 5 złotych, to wręcz jest, no normalnie ja nie wiem, dziecko normalnie wie, nie mówi się, bo teraz będzie atak, bo to zachęta dla spekulacji. Absolutnie nie można dotykać ?opcji walutowych?, ponieważ katastrofa się czai, szulernie się na nas obrażą i przestaną okradać. Słucham tak sobie tych wszystkich eksperckich rad, których mógłbym udzielać hurtowo, po tygodniu obserwowania wróżbitów i tak sobie myślę, że z pozycji ignoranta od kilku dni trafiłem w wszystkie parametry makro i mikroekonomiczne. Kiedy ekspercka Polska darła się w niebogłosy, że Pawlak nagadał za dużo, Marlena Kurak postawił pasjansa i powtarzał, że Pawlak bardzo dobrze powiedział, tylko za mało.

Dziś o opcjach walutowych mówią wszyscy, mało tego właśnie słyszę jak Tusk z trybuny sejmowej krzyczy jak Lepper. ?Nie będziemy finansować toksycznych kredytów, nie będziemy wspierać lichwiarskich instytucji, które doprowadziły do kryzysu?. W głowie się nie mieści jak bardzo teraz instytucje finansowe powinny stracić zaufanie doi Polski, Pawlak to był dyplomata przy Tusku. Nie widzę aby ?instytucje finansowe? straciły do nas zaufanie i wycofywały kapitał, natomiast widzę, że złodziejskie ?spekuły? z gatunku JP Morgan podkuliły ogon i siedzą cichutko, złoty rośnie, a Tusk jedzie po bandzie, że nikt nam tu nie będzie mówił co mamy robić, robimy swoje. Pierwszy raz od dłuższego czasu Tuska oficjalnie należy pochwalić za ostatnie dni. Trzeba mieć jaja, żeby się postawić tym wszystkim magom i mówić swoje. Tuskowi od czasu do czasu zdarza się jaja mieć, za ostatnie dni brawa na stojąco.

Cała ekspercka Polska krzyczała, że NIE MOŻNA INTERWENIOWAĆ NA RYNKU WALUT, Marlena Kurak chuchał w szklaną kule i krzyczał, że można i trzeba jak najszybciej, aby bezkarność złodziejska poczuła bat. Dwa dni temu ekspercka Polska wręcz się skręcała w konwulsjach, kiedy Tusk sprofanował świętość i podał wbrew wszystkim regułom czarnej magii analitycznej, że 5 złoty to ultimatum dla złodzieja. Kurak zajrzał na dno szklanki i zobaczył po złodziejskich językach, że ten strzał będzie w sam środek ?d? spekulantów. Polska ekspercka krzyczała, że Putin wydał 200 miliardów i jakoś zapominała dodać, że po pierwsze z Rosji wychodzili wszyscy z wiadomych powodów. Rosji w czasie kryzysu i przy gospodarce ręcznie sterowanej przez byłego szefa KGB nie wiadomo kiedy i co odbije, a przykładów choćby z rurą i wywaleniem w kosmos ruskiej giełdy jest dość, więc zwijaj się kto może. Eksperci przekładali 200 ruskich miliardów, aby straszyć jak się da i bronić spekulacyjnych pozycji. Tymczasem Marlena Kurak puścił krew z żyły do mętnej wody i powtarzał, że na polskim rynku kilku cwaniaków rzuciło kilkadziesiąt milionów i tym grało.

Jak się okazuje, już przy spadkach złotego, polski rynek walutowy był ?płytki?. Obracano kasą w tą i we tą na poziomie śmiesznych kilkudziesięciu milionów i jednocześnie straszono 200 miliardami wywalonymi przez Putina. Powoli zaczynam wierzyć Tuskowi, że Polska jest wyspą poza kryzysem, że Polska ma silne podstawy gospodarcze, a nagonka światowych szulerów, to próba zarobienia dużej kasy minimalnymi nakładami finansowymi i kolosalnymi manipulacjami propagandowymi. Ekspercka Polska twierdzi, po całej serii kompromitacji, że z opcjami walutowymi nic się nie da zrobić, a ja powtórzę za prostym chłopem Żelichowskim, że się da. Nie trzeba sądów, wycofywania umów i tak dalej. Wystarczy podać, które ?banki? zajęły się hazardem i złamały reguły obowiązujące w UE, tylko dlatego, że polski polityk dał ciała i ustawa leży w TK. Wiem, wiem to się zaraz podniesie lament, że utrata zaufania i tajemnica handlowa, wykresami zacznie się machać, że złoty spadnie w przedziale, że 200 miliardów Putina i inne artykuły w The Economist będą straszyć, będą straszyć artykułami w FT i analizami JP Morgan. Spokojnie Kurak prawdę wam powie, skrzydełko nietoperza spadło na północną stronę, to oznacza, że bez najmniejszego strachu i jak najszybciej należy ujawniać kwity i gwarantuję, że złoty nie spadnie. Gdy już będzie wiadomo kto i dlaczego złotym kręci, albo ten ktoś sam się zrehabilituje jako złodziej, albo do tego kogoś tylko ?Kiełbasa? będzie chodził po kredyt.

Rynki kapitałowe to naprawdę prosta sprawa, każda polska gosposia domowa wie co robić w kryzysie, gdyby słuchała ekspertów, porcję rosołową dzieliłaby na sześć i w końcu umarła z głodu. Wszystko polega na tym, że nikt nie pyta czym na co dzień zajmują się ci ?eksperci? masowo zawodzący i straszący wykresami, co się zmieni po słowach Tuska i Pawlaka. Jakim bankom doradzają, jakie umowy mają te banki, w jakiej walucie mają depozyty. Gwarantuję, że po tych informacjach zasady funkcjonowanie rynków kapitałowych staną się jasne. Dziś już na pewno wiemy, że ?analiza? szacująca Polskę na 0 PKB, autorstwa JP Morgan, tej szulerni cytowanej we wszystkich poważnych telewizjach i w prasie branżowej, była wielkim kantem szykujący grunt pod wielki przekręt. Teraz wystarczy z imienia i nazwiska przypisać ?ekspertom? angaże, a tych, co ich angażują wywiesić w gablotce.

I niczego innego nie potrzeba, wystarczy ta minimalna wiedza, które szulernie podpisały opcje walutowe i którzy ?eksperci? ze szczególnym uwzględnieniem tych dyżurnych, doradzają, której szulerni. Daję pełną gwarancję, że po ujawnieniu tych prostych informacji, kłopoty na rynku walutowym skończą się jak ręką odjął. Skończą się, ponieważ nie ma żadnych racjonalnych podstaw, ani podstaw ekonomicznych, aby polska waluta leciał na pysk. Przeciwnie, wszystko z perspektywą wejścia do ERMII na czele wskazuje na to, że Polska w trudnych czasach robi wszystko, aby waluta była na tyle silna, żeby przystąpić do strefy Euro. Porównywać Polskę do Rosji może tylko debil, a jeśli robi to ?ekspert?, to wysłałbym do eksperta CBA, tak na wszelki wypadek, w końcu do czegoś się ta opłacana przez podatnika instytucja polityczna może przydać. Dziś Tusk z trybuny sejmowej mówi jak Lepper, krzyczy, że odradza się nacjonalizm i protekcjonizm europejski, że silni w Europie usiłują przerzucić kryzys na słabych. Byłem szybszy od Tuska w tych diagnozach i w tych uczciwych i potrzebnych słowach, ale chętnie oddam cały splendor Tuskowi. Za jedną cenę, za cenę utrzymania kierunku, nazywania rzeczy po imieniu. Dziś wierzę tylko sobie, jeśli już mam wybierać między eksperckim bełkotem szulerów i lepperującym Tuskiem, wybieram Tuska, brzmi wiarygodniej, z prostej przyczyny ? mówi jak Kurak, bardzo niepopularne słowa profanujące świątynie szulerów.

PS Oczywiście jak tylko złoty pójdzie w górę, odgrzeje się słowa Tuska i Pawlaka jako odłożony skutek i wtedy wystarczy korekta słowna Tuska i Pawlaka plus kolejne Euro z UE sprzedane po super dla Polski cenie.

Reklama

295 KOMENTARZE

  1. Eksperci?
    Dawno,dawno temu moj profesor z ekonomii mowil,ze kazdy kto pretenduje do miana
    eksperta w dziedzinie ekonomii powinien przez jeden rok prowadzic gospodarstwo rodzinne 2+2 w mieszkaniu M-4 za srednia pensje.Jesli w tym czasie nie narobi dlugow,a uda mu sie troche zaoszczedzic to zasluguje na miano eksperta.
    Ciekawe,ktory z dzisiejszych “ekspertow” by temu podolal?

  2. Eksperci?
    Dawno,dawno temu moj profesor z ekonomii mowil,ze kazdy kto pretenduje do miana
    eksperta w dziedzinie ekonomii powinien przez jeden rok prowadzic gospodarstwo rodzinne 2+2 w mieszkaniu M-4 za srednia pensje.Jesli w tym czasie nie narobi dlugow,a uda mu sie troche zaoszczedzic to zasluguje na miano eksperta.
    Ciekawe,ktory z dzisiejszych “ekspertow” by temu podolal?

  3. Eksperci?
    Dawno,dawno temu moj profesor z ekonomii mowil,ze kazdy kto pretenduje do miana
    eksperta w dziedzinie ekonomii powinien przez jeden rok prowadzic gospodarstwo rodzinne 2+2 w mieszkaniu M-4 za srednia pensje.Jesli w tym czasie nie narobi dlugow,a uda mu sie troche zaoszczedzic to zasluguje na miano eksperta.
    Ciekawe,ktory z dzisiejszych “ekspertow” by temu podolal?

  4. Eksperci?
    Dawno,dawno temu moj profesor z ekonomii mowil,ze kazdy kto pretenduje do miana
    eksperta w dziedzinie ekonomii powinien przez jeden rok prowadzic gospodarstwo rodzinne 2+2 w mieszkaniu M-4 za srednia pensje.Jesli w tym czasie nie narobi dlugow,a uda mu sie troche zaoszczedzic to zasluguje na miano eksperta.
    Ciekawe,ktory z dzisiejszych “ekspertow” by temu podolal?

  5. Eksperci?
    Dawno,dawno temu moj profesor z ekonomii mowil,ze kazdy kto pretenduje do miana
    eksperta w dziedzinie ekonomii powinien przez jeden rok prowadzic gospodarstwo rodzinne 2+2 w mieszkaniu M-4 za srednia pensje.Jesli w tym czasie nie narobi dlugow,a uda mu sie troche zaoszczedzic to zasluguje na miano eksperta.
    Ciekawe,ktory z dzisiejszych “ekspertow” by temu podolal?

  6. Eksperci?
    Dawno,dawno temu moj profesor z ekonomii mowil,ze kazdy kto pretenduje do miana
    eksperta w dziedzinie ekonomii powinien przez jeden rok prowadzic gospodarstwo rodzinne 2+2 w mieszkaniu M-4 za srednia pensje.Jesli w tym czasie nie narobi dlugow,a uda mu sie troche zaoszczedzic to zasluguje na miano eksperta.
    Ciekawe,ktory z dzisiejszych “ekspertow” by temu podolal?

  7. Eksperci?
    Dawno,dawno temu moj profesor z ekonomii mowil,ze kazdy kto pretenduje do miana
    eksperta w dziedzinie ekonomii powinien przez jeden rok prowadzic gospodarstwo rodzinne 2+2 w mieszkaniu M-4 za srednia pensje.Jesli w tym czasie nie narobi dlugow,a uda mu sie troche zaoszczedzic to zasluguje na miano eksperta.
    Ciekawe,ktory z dzisiejszych “ekspertow” by temu podolal?

  8. Eksperci?
    Dawno,dawno temu moj profesor z ekonomii mowil,ze kazdy kto pretenduje do miana
    eksperta w dziedzinie ekonomii powinien przez jeden rok prowadzic gospodarstwo rodzinne 2+2 w mieszkaniu M-4 za srednia pensje.Jesli w tym czasie nie narobi dlugow,a uda mu sie troche zaoszczedzic to zasluguje na miano eksperta.
    Ciekawe,ktory z dzisiejszych “ekspertow” by temu podolal?

  9. Eksperci?
    Dawno,dawno temu moj profesor z ekonomii mowil,ze kazdy kto pretenduje do miana
    eksperta w dziedzinie ekonomii powinien przez jeden rok prowadzic gospodarstwo rodzinne 2+2 w mieszkaniu M-4 za srednia pensje.Jesli w tym czasie nie narobi dlugow,a uda mu sie troche zaoszczedzic to zasluguje na miano eksperta.
    Ciekawe,ktory z dzisiejszych “ekspertow” by temu podolal?

  10. gratuluję, satysfakcji, MK

    A nie mówiłem – sztuka rządzenia
    Nie wiem, jakich ekspertów słuchałeś i czytałeś, MK. Bo np. w tekście, który wczoraj przypomniała Czarodziejka i o inspiracji JP Morgan w handlowaniu przez banki kontraktami na opcje było, i banki, które w to weszły wymienione zostały. A tekst pochodzi z listopada ubiegłego roku. Jeśli gazeta o tym pisała, to sądzisz Rostowski nie wiedział? Dlaczego zatem Tusk wcześniej nie krzyczał? Są dwie możliwości. Jedną opisuje GP w tekście, który z kolei Aleksiej wczoraj przywołał. Czyli: układ, oczywiście rządowych z finansistami, wiadomej nacji (uzup. moje). Druga możliwość wynika z mojego, prorządowego, politycznie poprawnego oglądu świata. Wedle niego opcje, generalnie rzecz ujmując, to sprawa umawiających się stron. Jeśli któraś z nich przekroczyła prawo lub działała w złej wierze są instrumenty prawne, aby to wykazać. Tzn. są, albo powinny być (patrz: dyskusja nt. dyrektywy MiFID). Nie wiem, czy rozmiar samych opcji czy wrzawa wokół nich, do której walnie przyczynili się panowie Jakubas i Pawlak, wpłynęły na deprecjację złotego. Dlaczego Tusk nie interweniował wcześniej? A dlaczego miałby sprzedawać euro po 4,6, skoro mógł po 4,9? Innymi słowy, nikt z rządzących nigdy nie powiedział, że oszczędzanie (cięcia) będzie jedynym instrumentem w walce z kryzysem. Może trzeba będzie, niestety, zwiększyć deficyt, podwyższyć podatki itp.itd. Nie tylko Rostowski, także wielu z ekspertów, których wyśmiewasz tak mowi, niestety. Najważniejsze, oczywiście, jest dobre samopoczucie. Nie tylko Twoje, MK. Wszystkich innych, którzy powiedzą: A nie mówiłem! Marzyłoby mi się jednak, aby przynajmniej czas wyboru poszczególnych instrumentów pozostawić w gestii tych, którzy wzięli odpowiedzialność za przeprowadzenie nas przez kryzys.Bo timing to podobno najważniejsza umiejętność w osiąganiu sukcesu w różnych grach

    • Nie chciałem już o tym mówić,
      Nie chciałem już o tym mówić, ponieważ nieostrożne dozowanie “populizmu” osłabia moje akcje, a tym samym Tusk przestanie mnie czytać. Zgoda z tym co piszesz i nawet zgoda z GP, UniCredit to PEKAO SA, PEKAO, to Bielecki, Bielcki to guru Tuska, UniCredit to szulerka zarabiająca na opcjach. Wychyla się Pawlak i dostaje tak łbie, że się zamyka, ale mleko się rozlewa.

      Dziś Tusk jedzie bardziej od Pawlaka, sam Pawlak podkręca śrubę i nic, rynki się nie załamują? Tusk mówi o 5 złotych, łamiąc wszelkie reguły i cisza, złoty rośnie. Co się stało, że Pawlaka już nikt nie szczuje, a Tusk podbija stawkę? Na moje oko sprawa się rypła i teraz “mowę ekspercką” zastąpiono lepperiadą, bo trzeba się ratować.

      Nie chodzi o moją satysfakcję, chodzi o to, żeby przełamywać propagandową papkę rozmaitych “poważnych” magów, którzy wygłaszają swoje msze, starszą miliardami i przy pomocy pary groszy rozwalają gospodarkę 40 milionowego kraju. Jeszce tydzień temu wszyscy poważni pukali się w czoło, kiedy zaczynałem gadać jak poseł Nowak, dziś w sejmie Tusk mnie przebija. To jest jakaś satysfakcja, ale większa byłaby wtedy, kiedy z tej trybuny zostanie odczytana lista podpisanych lichwiarskich umów. Utratę zaufania instytucji finansowych biorę na siebie.

      A o zwiększeniu deficytu też mi z kart wyszło już dawno i też poważyłem się świętość sprofanować. Nauczyłem się jednego, jeśli podnosi się rwetes macherów od analiz, to znaczy, że idziemy w dobrym kierunku, tak było z kursem złotego. Jeśli macherzy milczą, albo chwalą to znaczy, że zacierają łapki. W przypadku polskiej drogi wychodzenia z kryzysu poprzez cięcia inwestycji i pilnowanie na siłę deficytu, macherzy siedzą cicho, albo chwalą. Jeśli Tusk mnie znów czyta, to niech się nad tym zastanowi, bo może nie zdążyć do Belwederu.

      Naprawdę czasami chłopski rozum demaskuje najabrdziej zawiłe ekspertyzy. Na chłopski rozum nie była najmniejszych powodów aby złoty padł na pysk, były powody przeciwne, choćby siłowa polityka dążaca do Euro. W zalewie bełkotu analitycznego, w chaosie cyfr 200 miliardów w Rosji, paru szulerów zarobiło trochę kasy na obronie świętych zaklęć. To naprawdę prosty, wręcz ordynarny przekręt.

  11. gratuluję, satysfakcji, MK

    A nie mówiłem – sztuka rządzenia
    Nie wiem, jakich ekspertów słuchałeś i czytałeś, MK. Bo np. w tekście, który wczoraj przypomniała Czarodziejka i o inspiracji JP Morgan w handlowaniu przez banki kontraktami na opcje było, i banki, które w to weszły wymienione zostały. A tekst pochodzi z listopada ubiegłego roku. Jeśli gazeta o tym pisała, to sądzisz Rostowski nie wiedział? Dlaczego zatem Tusk wcześniej nie krzyczał? Są dwie możliwości. Jedną opisuje GP w tekście, który z kolei Aleksiej wczoraj przywołał. Czyli: układ, oczywiście rządowych z finansistami, wiadomej nacji (uzup. moje). Druga możliwość wynika z mojego, prorządowego, politycznie poprawnego oglądu świata. Wedle niego opcje, generalnie rzecz ujmując, to sprawa umawiających się stron. Jeśli któraś z nich przekroczyła prawo lub działała w złej wierze są instrumenty prawne, aby to wykazać. Tzn. są, albo powinny być (patrz: dyskusja nt. dyrektywy MiFID). Nie wiem, czy rozmiar samych opcji czy wrzawa wokół nich, do której walnie przyczynili się panowie Jakubas i Pawlak, wpłynęły na deprecjację złotego. Dlaczego Tusk nie interweniował wcześniej? A dlaczego miałby sprzedawać euro po 4,6, skoro mógł po 4,9? Innymi słowy, nikt z rządzących nigdy nie powiedział, że oszczędzanie (cięcia) będzie jedynym instrumentem w walce z kryzysem. Może trzeba będzie, niestety, zwiększyć deficyt, podwyższyć podatki itp.itd. Nie tylko Rostowski, także wielu z ekspertów, których wyśmiewasz tak mowi, niestety. Najważniejsze, oczywiście, jest dobre samopoczucie. Nie tylko Twoje, MK. Wszystkich innych, którzy powiedzą: A nie mówiłem! Marzyłoby mi się jednak, aby przynajmniej czas wyboru poszczególnych instrumentów pozostawić w gestii tych, którzy wzięli odpowiedzialność za przeprowadzenie nas przez kryzys.Bo timing to podobno najważniejsza umiejętność w osiąganiu sukcesu w różnych grach

    • Nie chciałem już o tym mówić,
      Nie chciałem już o tym mówić, ponieważ nieostrożne dozowanie “populizmu” osłabia moje akcje, a tym samym Tusk przestanie mnie czytać. Zgoda z tym co piszesz i nawet zgoda z GP, UniCredit to PEKAO SA, PEKAO, to Bielecki, Bielcki to guru Tuska, UniCredit to szulerka zarabiająca na opcjach. Wychyla się Pawlak i dostaje tak łbie, że się zamyka, ale mleko się rozlewa.

      Dziś Tusk jedzie bardziej od Pawlaka, sam Pawlak podkręca śrubę i nic, rynki się nie załamują? Tusk mówi o 5 złotych, łamiąc wszelkie reguły i cisza, złoty rośnie. Co się stało, że Pawlaka już nikt nie szczuje, a Tusk podbija stawkę? Na moje oko sprawa się rypła i teraz “mowę ekspercką” zastąpiono lepperiadą, bo trzeba się ratować.

      Nie chodzi o moją satysfakcję, chodzi o to, żeby przełamywać propagandową papkę rozmaitych “poważnych” magów, którzy wygłaszają swoje msze, starszą miliardami i przy pomocy pary groszy rozwalają gospodarkę 40 milionowego kraju. Jeszce tydzień temu wszyscy poważni pukali się w czoło, kiedy zaczynałem gadać jak poseł Nowak, dziś w sejmie Tusk mnie przebija. To jest jakaś satysfakcja, ale większa byłaby wtedy, kiedy z tej trybuny zostanie odczytana lista podpisanych lichwiarskich umów. Utratę zaufania instytucji finansowych biorę na siebie.

      A o zwiększeniu deficytu też mi z kart wyszło już dawno i też poważyłem się świętość sprofanować. Nauczyłem się jednego, jeśli podnosi się rwetes macherów od analiz, to znaczy, że idziemy w dobrym kierunku, tak było z kursem złotego. Jeśli macherzy milczą, albo chwalą to znaczy, że zacierają łapki. W przypadku polskiej drogi wychodzenia z kryzysu poprzez cięcia inwestycji i pilnowanie na siłę deficytu, macherzy siedzą cicho, albo chwalą. Jeśli Tusk mnie znów czyta, to niech się nad tym zastanowi, bo może nie zdążyć do Belwederu.

      Naprawdę czasami chłopski rozum demaskuje najabrdziej zawiłe ekspertyzy. Na chłopski rozum nie była najmniejszych powodów aby złoty padł na pysk, były powody przeciwne, choćby siłowa polityka dążaca do Euro. W zalewie bełkotu analitycznego, w chaosie cyfr 200 miliardów w Rosji, paru szulerów zarobiło trochę kasy na obronie świętych zaklęć. To naprawdę prosty, wręcz ordynarny przekręt.

  12. gratuluję, satysfakcji, MK

    A nie mówiłem – sztuka rządzenia
    Nie wiem, jakich ekspertów słuchałeś i czytałeś, MK. Bo np. w tekście, który wczoraj przypomniała Czarodziejka i o inspiracji JP Morgan w handlowaniu przez banki kontraktami na opcje było, i banki, które w to weszły wymienione zostały. A tekst pochodzi z listopada ubiegłego roku. Jeśli gazeta o tym pisała, to sądzisz Rostowski nie wiedział? Dlaczego zatem Tusk wcześniej nie krzyczał? Są dwie możliwości. Jedną opisuje GP w tekście, który z kolei Aleksiej wczoraj przywołał. Czyli: układ, oczywiście rządowych z finansistami, wiadomej nacji (uzup. moje). Druga możliwość wynika z mojego, prorządowego, politycznie poprawnego oglądu świata. Wedle niego opcje, generalnie rzecz ujmując, to sprawa umawiających się stron. Jeśli któraś z nich przekroczyła prawo lub działała w złej wierze są instrumenty prawne, aby to wykazać. Tzn. są, albo powinny być (patrz: dyskusja nt. dyrektywy MiFID). Nie wiem, czy rozmiar samych opcji czy wrzawa wokół nich, do której walnie przyczynili się panowie Jakubas i Pawlak, wpłynęły na deprecjację złotego. Dlaczego Tusk nie interweniował wcześniej? A dlaczego miałby sprzedawać euro po 4,6, skoro mógł po 4,9? Innymi słowy, nikt z rządzących nigdy nie powiedział, że oszczędzanie (cięcia) będzie jedynym instrumentem w walce z kryzysem. Może trzeba będzie, niestety, zwiększyć deficyt, podwyższyć podatki itp.itd. Nie tylko Rostowski, także wielu z ekspertów, których wyśmiewasz tak mowi, niestety. Najważniejsze, oczywiście, jest dobre samopoczucie. Nie tylko Twoje, MK. Wszystkich innych, którzy powiedzą: A nie mówiłem! Marzyłoby mi się jednak, aby przynajmniej czas wyboru poszczególnych instrumentów pozostawić w gestii tych, którzy wzięli odpowiedzialność za przeprowadzenie nas przez kryzys.Bo timing to podobno najważniejsza umiejętność w osiąganiu sukcesu w różnych grach

    • Nie chciałem już o tym mówić,
      Nie chciałem już o tym mówić, ponieważ nieostrożne dozowanie “populizmu” osłabia moje akcje, a tym samym Tusk przestanie mnie czytać. Zgoda z tym co piszesz i nawet zgoda z GP, UniCredit to PEKAO SA, PEKAO, to Bielecki, Bielcki to guru Tuska, UniCredit to szulerka zarabiająca na opcjach. Wychyla się Pawlak i dostaje tak łbie, że się zamyka, ale mleko się rozlewa.

      Dziś Tusk jedzie bardziej od Pawlaka, sam Pawlak podkręca śrubę i nic, rynki się nie załamują? Tusk mówi o 5 złotych, łamiąc wszelkie reguły i cisza, złoty rośnie. Co się stało, że Pawlaka już nikt nie szczuje, a Tusk podbija stawkę? Na moje oko sprawa się rypła i teraz “mowę ekspercką” zastąpiono lepperiadą, bo trzeba się ratować.

      Nie chodzi o moją satysfakcję, chodzi o to, żeby przełamywać propagandową papkę rozmaitych “poważnych” magów, którzy wygłaszają swoje msze, starszą miliardami i przy pomocy pary groszy rozwalają gospodarkę 40 milionowego kraju. Jeszce tydzień temu wszyscy poważni pukali się w czoło, kiedy zaczynałem gadać jak poseł Nowak, dziś w sejmie Tusk mnie przebija. To jest jakaś satysfakcja, ale większa byłaby wtedy, kiedy z tej trybuny zostanie odczytana lista podpisanych lichwiarskich umów. Utratę zaufania instytucji finansowych biorę na siebie.

      A o zwiększeniu deficytu też mi z kart wyszło już dawno i też poważyłem się świętość sprofanować. Nauczyłem się jednego, jeśli podnosi się rwetes macherów od analiz, to znaczy, że idziemy w dobrym kierunku, tak było z kursem złotego. Jeśli macherzy milczą, albo chwalą to znaczy, że zacierają łapki. W przypadku polskiej drogi wychodzenia z kryzysu poprzez cięcia inwestycji i pilnowanie na siłę deficytu, macherzy siedzą cicho, albo chwalą. Jeśli Tusk mnie znów czyta, to niech się nad tym zastanowi, bo może nie zdążyć do Belwederu.

      Naprawdę czasami chłopski rozum demaskuje najabrdziej zawiłe ekspertyzy. Na chłopski rozum nie była najmniejszych powodów aby złoty padł na pysk, były powody przeciwne, choćby siłowa polityka dążaca do Euro. W zalewie bełkotu analitycznego, w chaosie cyfr 200 miliardów w Rosji, paru szulerów zarobiło trochę kasy na obronie świętych zaklęć. To naprawdę prosty, wręcz ordynarny przekręt.

  13. gratuluję, satysfakcji, MK

    A nie mówiłem – sztuka rządzenia
    Nie wiem, jakich ekspertów słuchałeś i czytałeś, MK. Bo np. w tekście, który wczoraj przypomniała Czarodziejka i o inspiracji JP Morgan w handlowaniu przez banki kontraktami na opcje było, i banki, które w to weszły wymienione zostały. A tekst pochodzi z listopada ubiegłego roku. Jeśli gazeta o tym pisała, to sądzisz Rostowski nie wiedział? Dlaczego zatem Tusk wcześniej nie krzyczał? Są dwie możliwości. Jedną opisuje GP w tekście, który z kolei Aleksiej wczoraj przywołał. Czyli: układ, oczywiście rządowych z finansistami, wiadomej nacji (uzup. moje). Druga możliwość wynika z mojego, prorządowego, politycznie poprawnego oglądu świata. Wedle niego opcje, generalnie rzecz ujmując, to sprawa umawiających się stron. Jeśli któraś z nich przekroczyła prawo lub działała w złej wierze są instrumenty prawne, aby to wykazać. Tzn. są, albo powinny być (patrz: dyskusja nt. dyrektywy MiFID). Nie wiem, czy rozmiar samych opcji czy wrzawa wokół nich, do której walnie przyczynili się panowie Jakubas i Pawlak, wpłynęły na deprecjację złotego. Dlaczego Tusk nie interweniował wcześniej? A dlaczego miałby sprzedawać euro po 4,6, skoro mógł po 4,9? Innymi słowy, nikt z rządzących nigdy nie powiedział, że oszczędzanie (cięcia) będzie jedynym instrumentem w walce z kryzysem. Może trzeba będzie, niestety, zwiększyć deficyt, podwyższyć podatki itp.itd. Nie tylko Rostowski, także wielu z ekspertów, których wyśmiewasz tak mowi, niestety. Najważniejsze, oczywiście, jest dobre samopoczucie. Nie tylko Twoje, MK. Wszystkich innych, którzy powiedzą: A nie mówiłem! Marzyłoby mi się jednak, aby przynajmniej czas wyboru poszczególnych instrumentów pozostawić w gestii tych, którzy wzięli odpowiedzialność za przeprowadzenie nas przez kryzys.Bo timing to podobno najważniejsza umiejętność w osiąganiu sukcesu w różnych grach

    • Nie chciałem już o tym mówić,
      Nie chciałem już o tym mówić, ponieważ nieostrożne dozowanie “populizmu” osłabia moje akcje, a tym samym Tusk przestanie mnie czytać. Zgoda z tym co piszesz i nawet zgoda z GP, UniCredit to PEKAO SA, PEKAO, to Bielecki, Bielcki to guru Tuska, UniCredit to szulerka zarabiająca na opcjach. Wychyla się Pawlak i dostaje tak łbie, że się zamyka, ale mleko się rozlewa.

      Dziś Tusk jedzie bardziej od Pawlaka, sam Pawlak podkręca śrubę i nic, rynki się nie załamują? Tusk mówi o 5 złotych, łamiąc wszelkie reguły i cisza, złoty rośnie. Co się stało, że Pawlaka już nikt nie szczuje, a Tusk podbija stawkę? Na moje oko sprawa się rypła i teraz “mowę ekspercką” zastąpiono lepperiadą, bo trzeba się ratować.

      Nie chodzi o moją satysfakcję, chodzi o to, żeby przełamywać propagandową papkę rozmaitych “poważnych” magów, którzy wygłaszają swoje msze, starszą miliardami i przy pomocy pary groszy rozwalają gospodarkę 40 milionowego kraju. Jeszce tydzień temu wszyscy poważni pukali się w czoło, kiedy zaczynałem gadać jak poseł Nowak, dziś w sejmie Tusk mnie przebija. To jest jakaś satysfakcja, ale większa byłaby wtedy, kiedy z tej trybuny zostanie odczytana lista podpisanych lichwiarskich umów. Utratę zaufania instytucji finansowych biorę na siebie.

      A o zwiększeniu deficytu też mi z kart wyszło już dawno i też poważyłem się świętość sprofanować. Nauczyłem się jednego, jeśli podnosi się rwetes macherów od analiz, to znaczy, że idziemy w dobrym kierunku, tak było z kursem złotego. Jeśli macherzy milczą, albo chwalą to znaczy, że zacierają łapki. W przypadku polskiej drogi wychodzenia z kryzysu poprzez cięcia inwestycji i pilnowanie na siłę deficytu, macherzy siedzą cicho, albo chwalą. Jeśli Tusk mnie znów czyta, to niech się nad tym zastanowi, bo może nie zdążyć do Belwederu.

      Naprawdę czasami chłopski rozum demaskuje najabrdziej zawiłe ekspertyzy. Na chłopski rozum nie była najmniejszych powodów aby złoty padł na pysk, były powody przeciwne, choćby siłowa polityka dążaca do Euro. W zalewie bełkotu analitycznego, w chaosie cyfr 200 miliardów w Rosji, paru szulerów zarobiło trochę kasy na obronie świętych zaklęć. To naprawdę prosty, wręcz ordynarny przekręt.

  14. gratuluję, satysfakcji, MK

    A nie mówiłem – sztuka rządzenia
    Nie wiem, jakich ekspertów słuchałeś i czytałeś, MK. Bo np. w tekście, który wczoraj przypomniała Czarodziejka i o inspiracji JP Morgan w handlowaniu przez banki kontraktami na opcje było, i banki, które w to weszły wymienione zostały. A tekst pochodzi z listopada ubiegłego roku. Jeśli gazeta o tym pisała, to sądzisz Rostowski nie wiedział? Dlaczego zatem Tusk wcześniej nie krzyczał? Są dwie możliwości. Jedną opisuje GP w tekście, który z kolei Aleksiej wczoraj przywołał. Czyli: układ, oczywiście rządowych z finansistami, wiadomej nacji (uzup. moje). Druga możliwość wynika z mojego, prorządowego, politycznie poprawnego oglądu świata. Wedle niego opcje, generalnie rzecz ujmując, to sprawa umawiających się stron. Jeśli któraś z nich przekroczyła prawo lub działała w złej wierze są instrumenty prawne, aby to wykazać. Tzn. są, albo powinny być (patrz: dyskusja nt. dyrektywy MiFID). Nie wiem, czy rozmiar samych opcji czy wrzawa wokół nich, do której walnie przyczynili się panowie Jakubas i Pawlak, wpłynęły na deprecjację złotego. Dlaczego Tusk nie interweniował wcześniej? A dlaczego miałby sprzedawać euro po 4,6, skoro mógł po 4,9? Innymi słowy, nikt z rządzących nigdy nie powiedział, że oszczędzanie (cięcia) będzie jedynym instrumentem w walce z kryzysem. Może trzeba będzie, niestety, zwiększyć deficyt, podwyższyć podatki itp.itd. Nie tylko Rostowski, także wielu z ekspertów, których wyśmiewasz tak mowi, niestety. Najważniejsze, oczywiście, jest dobre samopoczucie. Nie tylko Twoje, MK. Wszystkich innych, którzy powiedzą: A nie mówiłem! Marzyłoby mi się jednak, aby przynajmniej czas wyboru poszczególnych instrumentów pozostawić w gestii tych, którzy wzięli odpowiedzialność za przeprowadzenie nas przez kryzys.Bo timing to podobno najważniejsza umiejętność w osiąganiu sukcesu w różnych grach

    • Nie chciałem już o tym mówić,
      Nie chciałem już o tym mówić, ponieważ nieostrożne dozowanie “populizmu” osłabia moje akcje, a tym samym Tusk przestanie mnie czytać. Zgoda z tym co piszesz i nawet zgoda z GP, UniCredit to PEKAO SA, PEKAO, to Bielecki, Bielcki to guru Tuska, UniCredit to szulerka zarabiająca na opcjach. Wychyla się Pawlak i dostaje tak łbie, że się zamyka, ale mleko się rozlewa.

      Dziś Tusk jedzie bardziej od Pawlaka, sam Pawlak podkręca śrubę i nic, rynki się nie załamują? Tusk mówi o 5 złotych, łamiąc wszelkie reguły i cisza, złoty rośnie. Co się stało, że Pawlaka już nikt nie szczuje, a Tusk podbija stawkę? Na moje oko sprawa się rypła i teraz “mowę ekspercką” zastąpiono lepperiadą, bo trzeba się ratować.

      Nie chodzi o moją satysfakcję, chodzi o to, żeby przełamywać propagandową papkę rozmaitych “poważnych” magów, którzy wygłaszają swoje msze, starszą miliardami i przy pomocy pary groszy rozwalają gospodarkę 40 milionowego kraju. Jeszce tydzień temu wszyscy poważni pukali się w czoło, kiedy zaczynałem gadać jak poseł Nowak, dziś w sejmie Tusk mnie przebija. To jest jakaś satysfakcja, ale większa byłaby wtedy, kiedy z tej trybuny zostanie odczytana lista podpisanych lichwiarskich umów. Utratę zaufania instytucji finansowych biorę na siebie.

      A o zwiększeniu deficytu też mi z kart wyszło już dawno i też poważyłem się świętość sprofanować. Nauczyłem się jednego, jeśli podnosi się rwetes macherów od analiz, to znaczy, że idziemy w dobrym kierunku, tak było z kursem złotego. Jeśli macherzy milczą, albo chwalą to znaczy, że zacierają łapki. W przypadku polskiej drogi wychodzenia z kryzysu poprzez cięcia inwestycji i pilnowanie na siłę deficytu, macherzy siedzą cicho, albo chwalą. Jeśli Tusk mnie znów czyta, to niech się nad tym zastanowi, bo może nie zdążyć do Belwederu.

      Naprawdę czasami chłopski rozum demaskuje najabrdziej zawiłe ekspertyzy. Na chłopski rozum nie była najmniejszych powodów aby złoty padł na pysk, były powody przeciwne, choćby siłowa polityka dążaca do Euro. W zalewie bełkotu analitycznego, w chaosie cyfr 200 miliardów w Rosji, paru szulerów zarobiło trochę kasy na obronie świętych zaklęć. To naprawdę prosty, wręcz ordynarny przekręt.

  15. gratuluję, satysfakcji, MK

    A nie mówiłem – sztuka rządzenia
    Nie wiem, jakich ekspertów słuchałeś i czytałeś, MK. Bo np. w tekście, który wczoraj przypomniała Czarodziejka i o inspiracji JP Morgan w handlowaniu przez banki kontraktami na opcje było, i banki, które w to weszły wymienione zostały. A tekst pochodzi z listopada ubiegłego roku. Jeśli gazeta o tym pisała, to sądzisz Rostowski nie wiedział? Dlaczego zatem Tusk wcześniej nie krzyczał? Są dwie możliwości. Jedną opisuje GP w tekście, który z kolei Aleksiej wczoraj przywołał. Czyli: układ, oczywiście rządowych z finansistami, wiadomej nacji (uzup. moje). Druga możliwość wynika z mojego, prorządowego, politycznie poprawnego oglądu świata. Wedle niego opcje, generalnie rzecz ujmując, to sprawa umawiających się stron. Jeśli któraś z nich przekroczyła prawo lub działała w złej wierze są instrumenty prawne, aby to wykazać. Tzn. są, albo powinny być (patrz: dyskusja nt. dyrektywy MiFID). Nie wiem, czy rozmiar samych opcji czy wrzawa wokół nich, do której walnie przyczynili się panowie Jakubas i Pawlak, wpłynęły na deprecjację złotego. Dlaczego Tusk nie interweniował wcześniej? A dlaczego miałby sprzedawać euro po 4,6, skoro mógł po 4,9? Innymi słowy, nikt z rządzących nigdy nie powiedział, że oszczędzanie (cięcia) będzie jedynym instrumentem w walce z kryzysem. Może trzeba będzie, niestety, zwiększyć deficyt, podwyższyć podatki itp.itd. Nie tylko Rostowski, także wielu z ekspertów, których wyśmiewasz tak mowi, niestety. Najważniejsze, oczywiście, jest dobre samopoczucie. Nie tylko Twoje, MK. Wszystkich innych, którzy powiedzą: A nie mówiłem! Marzyłoby mi się jednak, aby przynajmniej czas wyboru poszczególnych instrumentów pozostawić w gestii tych, którzy wzięli odpowiedzialność za przeprowadzenie nas przez kryzys.Bo timing to podobno najważniejsza umiejętność w osiąganiu sukcesu w różnych grach

    • Nie chciałem już o tym mówić,
      Nie chciałem już o tym mówić, ponieważ nieostrożne dozowanie “populizmu” osłabia moje akcje, a tym samym Tusk przestanie mnie czytać. Zgoda z tym co piszesz i nawet zgoda z GP, UniCredit to PEKAO SA, PEKAO, to Bielecki, Bielcki to guru Tuska, UniCredit to szulerka zarabiająca na opcjach. Wychyla się Pawlak i dostaje tak łbie, że się zamyka, ale mleko się rozlewa.

      Dziś Tusk jedzie bardziej od Pawlaka, sam Pawlak podkręca śrubę i nic, rynki się nie załamują? Tusk mówi o 5 złotych, łamiąc wszelkie reguły i cisza, złoty rośnie. Co się stało, że Pawlaka już nikt nie szczuje, a Tusk podbija stawkę? Na moje oko sprawa się rypła i teraz “mowę ekspercką” zastąpiono lepperiadą, bo trzeba się ratować.

      Nie chodzi o moją satysfakcję, chodzi o to, żeby przełamywać propagandową papkę rozmaitych “poważnych” magów, którzy wygłaszają swoje msze, starszą miliardami i przy pomocy pary groszy rozwalają gospodarkę 40 milionowego kraju. Jeszce tydzień temu wszyscy poważni pukali się w czoło, kiedy zaczynałem gadać jak poseł Nowak, dziś w sejmie Tusk mnie przebija. To jest jakaś satysfakcja, ale większa byłaby wtedy, kiedy z tej trybuny zostanie odczytana lista podpisanych lichwiarskich umów. Utratę zaufania instytucji finansowych biorę na siebie.

      A o zwiększeniu deficytu też mi z kart wyszło już dawno i też poważyłem się świętość sprofanować. Nauczyłem się jednego, jeśli podnosi się rwetes macherów od analiz, to znaczy, że idziemy w dobrym kierunku, tak było z kursem złotego. Jeśli macherzy milczą, albo chwalą to znaczy, że zacierają łapki. W przypadku polskiej drogi wychodzenia z kryzysu poprzez cięcia inwestycji i pilnowanie na siłę deficytu, macherzy siedzą cicho, albo chwalą. Jeśli Tusk mnie znów czyta, to niech się nad tym zastanowi, bo może nie zdążyć do Belwederu.

      Naprawdę czasami chłopski rozum demaskuje najabrdziej zawiłe ekspertyzy. Na chłopski rozum nie była najmniejszych powodów aby złoty padł na pysk, były powody przeciwne, choćby siłowa polityka dążaca do Euro. W zalewie bełkotu analitycznego, w chaosie cyfr 200 miliardów w Rosji, paru szulerów zarobiło trochę kasy na obronie świętych zaklęć. To naprawdę prosty, wręcz ordynarny przekręt.

  16. gratuluję, satysfakcji, MK

    A nie mówiłem – sztuka rządzenia
    Nie wiem, jakich ekspertów słuchałeś i czytałeś, MK. Bo np. w tekście, który wczoraj przypomniała Czarodziejka i o inspiracji JP Morgan w handlowaniu przez banki kontraktami na opcje było, i banki, które w to weszły wymienione zostały. A tekst pochodzi z listopada ubiegłego roku. Jeśli gazeta o tym pisała, to sądzisz Rostowski nie wiedział? Dlaczego zatem Tusk wcześniej nie krzyczał? Są dwie możliwości. Jedną opisuje GP w tekście, który z kolei Aleksiej wczoraj przywołał. Czyli: układ, oczywiście rządowych z finansistami, wiadomej nacji (uzup. moje). Druga możliwość wynika z mojego, prorządowego, politycznie poprawnego oglądu świata. Wedle niego opcje, generalnie rzecz ujmując, to sprawa umawiających się stron. Jeśli któraś z nich przekroczyła prawo lub działała w złej wierze są instrumenty prawne, aby to wykazać. Tzn. są, albo powinny być (patrz: dyskusja nt. dyrektywy MiFID). Nie wiem, czy rozmiar samych opcji czy wrzawa wokół nich, do której walnie przyczynili się panowie Jakubas i Pawlak, wpłynęły na deprecjację złotego. Dlaczego Tusk nie interweniował wcześniej? A dlaczego miałby sprzedawać euro po 4,6, skoro mógł po 4,9? Innymi słowy, nikt z rządzących nigdy nie powiedział, że oszczędzanie (cięcia) będzie jedynym instrumentem w walce z kryzysem. Może trzeba będzie, niestety, zwiększyć deficyt, podwyższyć podatki itp.itd. Nie tylko Rostowski, także wielu z ekspertów, których wyśmiewasz tak mowi, niestety. Najważniejsze, oczywiście, jest dobre samopoczucie. Nie tylko Twoje, MK. Wszystkich innych, którzy powiedzą: A nie mówiłem! Marzyłoby mi się jednak, aby przynajmniej czas wyboru poszczególnych instrumentów pozostawić w gestii tych, którzy wzięli odpowiedzialność za przeprowadzenie nas przez kryzys.Bo timing to podobno najważniejsza umiejętność w osiąganiu sukcesu w różnych grach

    • Nie chciałem już o tym mówić,
      Nie chciałem już o tym mówić, ponieważ nieostrożne dozowanie “populizmu” osłabia moje akcje, a tym samym Tusk przestanie mnie czytać. Zgoda z tym co piszesz i nawet zgoda z GP, UniCredit to PEKAO SA, PEKAO, to Bielecki, Bielcki to guru Tuska, UniCredit to szulerka zarabiająca na opcjach. Wychyla się Pawlak i dostaje tak łbie, że się zamyka, ale mleko się rozlewa.

      Dziś Tusk jedzie bardziej od Pawlaka, sam Pawlak podkręca śrubę i nic, rynki się nie załamują? Tusk mówi o 5 złotych, łamiąc wszelkie reguły i cisza, złoty rośnie. Co się stało, że Pawlaka już nikt nie szczuje, a Tusk podbija stawkę? Na moje oko sprawa się rypła i teraz “mowę ekspercką” zastąpiono lepperiadą, bo trzeba się ratować.

      Nie chodzi o moją satysfakcję, chodzi o to, żeby przełamywać propagandową papkę rozmaitych “poważnych” magów, którzy wygłaszają swoje msze, starszą miliardami i przy pomocy pary groszy rozwalają gospodarkę 40 milionowego kraju. Jeszce tydzień temu wszyscy poważni pukali się w czoło, kiedy zaczynałem gadać jak poseł Nowak, dziś w sejmie Tusk mnie przebija. To jest jakaś satysfakcja, ale większa byłaby wtedy, kiedy z tej trybuny zostanie odczytana lista podpisanych lichwiarskich umów. Utratę zaufania instytucji finansowych biorę na siebie.

      A o zwiększeniu deficytu też mi z kart wyszło już dawno i też poważyłem się świętość sprofanować. Nauczyłem się jednego, jeśli podnosi się rwetes macherów od analiz, to znaczy, że idziemy w dobrym kierunku, tak było z kursem złotego. Jeśli macherzy milczą, albo chwalą to znaczy, że zacierają łapki. W przypadku polskiej drogi wychodzenia z kryzysu poprzez cięcia inwestycji i pilnowanie na siłę deficytu, macherzy siedzą cicho, albo chwalą. Jeśli Tusk mnie znów czyta, to niech się nad tym zastanowi, bo może nie zdążyć do Belwederu.

      Naprawdę czasami chłopski rozum demaskuje najabrdziej zawiłe ekspertyzy. Na chłopski rozum nie była najmniejszych powodów aby złoty padł na pysk, były powody przeciwne, choćby siłowa polityka dążaca do Euro. W zalewie bełkotu analitycznego, w chaosie cyfr 200 miliardów w Rosji, paru szulerów zarobiło trochę kasy na obronie świętych zaklęć. To naprawdę prosty, wręcz ordynarny przekręt.

  17. gratuluję, satysfakcji, MK

    A nie mówiłem – sztuka rządzenia
    Nie wiem, jakich ekspertów słuchałeś i czytałeś, MK. Bo np. w tekście, który wczoraj przypomniała Czarodziejka i o inspiracji JP Morgan w handlowaniu przez banki kontraktami na opcje było, i banki, które w to weszły wymienione zostały. A tekst pochodzi z listopada ubiegłego roku. Jeśli gazeta o tym pisała, to sądzisz Rostowski nie wiedział? Dlaczego zatem Tusk wcześniej nie krzyczał? Są dwie możliwości. Jedną opisuje GP w tekście, który z kolei Aleksiej wczoraj przywołał. Czyli: układ, oczywiście rządowych z finansistami, wiadomej nacji (uzup. moje). Druga możliwość wynika z mojego, prorządowego, politycznie poprawnego oglądu świata. Wedle niego opcje, generalnie rzecz ujmując, to sprawa umawiających się stron. Jeśli któraś z nich przekroczyła prawo lub działała w złej wierze są instrumenty prawne, aby to wykazać. Tzn. są, albo powinny być (patrz: dyskusja nt. dyrektywy MiFID). Nie wiem, czy rozmiar samych opcji czy wrzawa wokół nich, do której walnie przyczynili się panowie Jakubas i Pawlak, wpłynęły na deprecjację złotego. Dlaczego Tusk nie interweniował wcześniej? A dlaczego miałby sprzedawać euro po 4,6, skoro mógł po 4,9? Innymi słowy, nikt z rządzących nigdy nie powiedział, że oszczędzanie (cięcia) będzie jedynym instrumentem w walce z kryzysem. Może trzeba będzie, niestety, zwiększyć deficyt, podwyższyć podatki itp.itd. Nie tylko Rostowski, także wielu z ekspertów, których wyśmiewasz tak mowi, niestety. Najważniejsze, oczywiście, jest dobre samopoczucie. Nie tylko Twoje, MK. Wszystkich innych, którzy powiedzą: A nie mówiłem! Marzyłoby mi się jednak, aby przynajmniej czas wyboru poszczególnych instrumentów pozostawić w gestii tych, którzy wzięli odpowiedzialność za przeprowadzenie nas przez kryzys.Bo timing to podobno najważniejsza umiejętność w osiąganiu sukcesu w różnych grach

    • Nie chciałem już o tym mówić,
      Nie chciałem już o tym mówić, ponieważ nieostrożne dozowanie “populizmu” osłabia moje akcje, a tym samym Tusk przestanie mnie czytać. Zgoda z tym co piszesz i nawet zgoda z GP, UniCredit to PEKAO SA, PEKAO, to Bielecki, Bielcki to guru Tuska, UniCredit to szulerka zarabiająca na opcjach. Wychyla się Pawlak i dostaje tak łbie, że się zamyka, ale mleko się rozlewa.

      Dziś Tusk jedzie bardziej od Pawlaka, sam Pawlak podkręca śrubę i nic, rynki się nie załamują? Tusk mówi o 5 złotych, łamiąc wszelkie reguły i cisza, złoty rośnie. Co się stało, że Pawlaka już nikt nie szczuje, a Tusk podbija stawkę? Na moje oko sprawa się rypła i teraz “mowę ekspercką” zastąpiono lepperiadą, bo trzeba się ratować.

      Nie chodzi o moją satysfakcję, chodzi o to, żeby przełamywać propagandową papkę rozmaitych “poważnych” magów, którzy wygłaszają swoje msze, starszą miliardami i przy pomocy pary groszy rozwalają gospodarkę 40 milionowego kraju. Jeszce tydzień temu wszyscy poważni pukali się w czoło, kiedy zaczynałem gadać jak poseł Nowak, dziś w sejmie Tusk mnie przebija. To jest jakaś satysfakcja, ale większa byłaby wtedy, kiedy z tej trybuny zostanie odczytana lista podpisanych lichwiarskich umów. Utratę zaufania instytucji finansowych biorę na siebie.

      A o zwiększeniu deficytu też mi z kart wyszło już dawno i też poważyłem się świętość sprofanować. Nauczyłem się jednego, jeśli podnosi się rwetes macherów od analiz, to znaczy, że idziemy w dobrym kierunku, tak było z kursem złotego. Jeśli macherzy milczą, albo chwalą to znaczy, że zacierają łapki. W przypadku polskiej drogi wychodzenia z kryzysu poprzez cięcia inwestycji i pilnowanie na siłę deficytu, macherzy siedzą cicho, albo chwalą. Jeśli Tusk mnie znów czyta, to niech się nad tym zastanowi, bo może nie zdążyć do Belwederu.

      Naprawdę czasami chłopski rozum demaskuje najabrdziej zawiłe ekspertyzy. Na chłopski rozum nie była najmniejszych powodów aby złoty padł na pysk, były powody przeciwne, choćby siłowa polityka dążaca do Euro. W zalewie bełkotu analitycznego, w chaosie cyfr 200 miliardów w Rosji, paru szulerów zarobiło trochę kasy na obronie świętych zaklęć. To naprawdę prosty, wręcz ordynarny przekręt.

  18. gratuluję, satysfakcji, MK

    A nie mówiłem – sztuka rządzenia
    Nie wiem, jakich ekspertów słuchałeś i czytałeś, MK. Bo np. w tekście, który wczoraj przypomniała Czarodziejka i o inspiracji JP Morgan w handlowaniu przez banki kontraktami na opcje było, i banki, które w to weszły wymienione zostały. A tekst pochodzi z listopada ubiegłego roku. Jeśli gazeta o tym pisała, to sądzisz Rostowski nie wiedział? Dlaczego zatem Tusk wcześniej nie krzyczał? Są dwie możliwości. Jedną opisuje GP w tekście, który z kolei Aleksiej wczoraj przywołał. Czyli: układ, oczywiście rządowych z finansistami, wiadomej nacji (uzup. moje). Druga możliwość wynika z mojego, prorządowego, politycznie poprawnego oglądu świata. Wedle niego opcje, generalnie rzecz ujmując, to sprawa umawiających się stron. Jeśli któraś z nich przekroczyła prawo lub działała w złej wierze są instrumenty prawne, aby to wykazać. Tzn. są, albo powinny być (patrz: dyskusja nt. dyrektywy MiFID). Nie wiem, czy rozmiar samych opcji czy wrzawa wokół nich, do której walnie przyczynili się panowie Jakubas i Pawlak, wpłynęły na deprecjację złotego. Dlaczego Tusk nie interweniował wcześniej? A dlaczego miałby sprzedawać euro po 4,6, skoro mógł po 4,9? Innymi słowy, nikt z rządzących nigdy nie powiedział, że oszczędzanie (cięcia) będzie jedynym instrumentem w walce z kryzysem. Może trzeba będzie, niestety, zwiększyć deficyt, podwyższyć podatki itp.itd. Nie tylko Rostowski, także wielu z ekspertów, których wyśmiewasz tak mowi, niestety. Najważniejsze, oczywiście, jest dobre samopoczucie. Nie tylko Twoje, MK. Wszystkich innych, którzy powiedzą: A nie mówiłem! Marzyłoby mi się jednak, aby przynajmniej czas wyboru poszczególnych instrumentów pozostawić w gestii tych, którzy wzięli odpowiedzialność za przeprowadzenie nas przez kryzys.Bo timing to podobno najważniejsza umiejętność w osiąganiu sukcesu w różnych grach

    • Nie chciałem już o tym mówić,
      Nie chciałem już o tym mówić, ponieważ nieostrożne dozowanie “populizmu” osłabia moje akcje, a tym samym Tusk przestanie mnie czytać. Zgoda z tym co piszesz i nawet zgoda z GP, UniCredit to PEKAO SA, PEKAO, to Bielecki, Bielcki to guru Tuska, UniCredit to szulerka zarabiająca na opcjach. Wychyla się Pawlak i dostaje tak łbie, że się zamyka, ale mleko się rozlewa.

      Dziś Tusk jedzie bardziej od Pawlaka, sam Pawlak podkręca śrubę i nic, rynki się nie załamują? Tusk mówi o 5 złotych, łamiąc wszelkie reguły i cisza, złoty rośnie. Co się stało, że Pawlaka już nikt nie szczuje, a Tusk podbija stawkę? Na moje oko sprawa się rypła i teraz “mowę ekspercką” zastąpiono lepperiadą, bo trzeba się ratować.

      Nie chodzi o moją satysfakcję, chodzi o to, żeby przełamywać propagandową papkę rozmaitych “poważnych” magów, którzy wygłaszają swoje msze, starszą miliardami i przy pomocy pary groszy rozwalają gospodarkę 40 milionowego kraju. Jeszce tydzień temu wszyscy poważni pukali się w czoło, kiedy zaczynałem gadać jak poseł Nowak, dziś w sejmie Tusk mnie przebija. To jest jakaś satysfakcja, ale większa byłaby wtedy, kiedy z tej trybuny zostanie odczytana lista podpisanych lichwiarskich umów. Utratę zaufania instytucji finansowych biorę na siebie.

      A o zwiększeniu deficytu też mi z kart wyszło już dawno i też poważyłem się świętość sprofanować. Nauczyłem się jednego, jeśli podnosi się rwetes macherów od analiz, to znaczy, że idziemy w dobrym kierunku, tak było z kursem złotego. Jeśli macherzy milczą, albo chwalą to znaczy, że zacierają łapki. W przypadku polskiej drogi wychodzenia z kryzysu poprzez cięcia inwestycji i pilnowanie na siłę deficytu, macherzy siedzą cicho, albo chwalą. Jeśli Tusk mnie znów czyta, to niech się nad tym zastanowi, bo może nie zdążyć do Belwederu.

      Naprawdę czasami chłopski rozum demaskuje najabrdziej zawiłe ekspertyzy. Na chłopski rozum nie była najmniejszych powodów aby złoty padł na pysk, były powody przeciwne, choćby siłowa polityka dążaca do Euro. W zalewie bełkotu analitycznego, w chaosie cyfr 200 miliardów w Rosji, paru szulerów zarobiło trochę kasy na obronie świętych zaklęć. To naprawdę prosty, wręcz ordynarny przekręt.

  19. Jeden już się ujawnił.. 😉
    “Goldman Sachs poinformował, że kończy ze spekulacją obliczoną na spadek wartości złotego. Bank stwierdził, że gra na dalsze spadki byłaby za dużym ryzykiem. Przyznał, że na osłabianiu walut z naszego regionu zarobił dużo ponad to, co zakładał. Chciał 6-procentowego zysku, a na tzw. krótkich pozycjach wycisnął prawie 8 procent.”

  20. Jeden już się ujawnił.. 😉
    “Goldman Sachs poinformował, że kończy ze spekulacją obliczoną na spadek wartości złotego. Bank stwierdził, że gra na dalsze spadki byłaby za dużym ryzykiem. Przyznał, że na osłabianiu walut z naszego regionu zarobił dużo ponad to, co zakładał. Chciał 6-procentowego zysku, a na tzw. krótkich pozycjach wycisnął prawie 8 procent.”

  21. Jeden już się ujawnił.. 😉
    “Goldman Sachs poinformował, że kończy ze spekulacją obliczoną na spadek wartości złotego. Bank stwierdził, że gra na dalsze spadki byłaby za dużym ryzykiem. Przyznał, że na osłabianiu walut z naszego regionu zarobił dużo ponad to, co zakładał. Chciał 6-procentowego zysku, a na tzw. krótkich pozycjach wycisnął prawie 8 procent.”

  22. Jeden już się ujawnił.. 😉
    “Goldman Sachs poinformował, że kończy ze spekulacją obliczoną na spadek wartości złotego. Bank stwierdził, że gra na dalsze spadki byłaby za dużym ryzykiem. Przyznał, że na osłabianiu walut z naszego regionu zarobił dużo ponad to, co zakładał. Chciał 6-procentowego zysku, a na tzw. krótkich pozycjach wycisnął prawie 8 procent.”

  23. Jeden już się ujawnił.. 😉
    “Goldman Sachs poinformował, że kończy ze spekulacją obliczoną na spadek wartości złotego. Bank stwierdził, że gra na dalsze spadki byłaby za dużym ryzykiem. Przyznał, że na osłabianiu walut z naszego regionu zarobił dużo ponad to, co zakładał. Chciał 6-procentowego zysku, a na tzw. krótkich pozycjach wycisnął prawie 8 procent.”

  24. Jeden już się ujawnił.. 😉
    “Goldman Sachs poinformował, że kończy ze spekulacją obliczoną na spadek wartości złotego. Bank stwierdził, że gra na dalsze spadki byłaby za dużym ryzykiem. Przyznał, że na osłabianiu walut z naszego regionu zarobił dużo ponad to, co zakładał. Chciał 6-procentowego zysku, a na tzw. krótkich pozycjach wycisnął prawie 8 procent.”

  25. Jeden już się ujawnił.. 😉
    “Goldman Sachs poinformował, że kończy ze spekulacją obliczoną na spadek wartości złotego. Bank stwierdził, że gra na dalsze spadki byłaby za dużym ryzykiem. Przyznał, że na osłabianiu walut z naszego regionu zarobił dużo ponad to, co zakładał. Chciał 6-procentowego zysku, a na tzw. krótkich pozycjach wycisnął prawie 8 procent.”

  26. Jeden już się ujawnił.. 😉
    “Goldman Sachs poinformował, że kończy ze spekulacją obliczoną na spadek wartości złotego. Bank stwierdził, że gra na dalsze spadki byłaby za dużym ryzykiem. Przyznał, że na osłabianiu walut z naszego regionu zarobił dużo ponad to, co zakładał. Chciał 6-procentowego zysku, a na tzw. krótkich pozycjach wycisnął prawie 8 procent.”

  27. Jeden już się ujawnił.. 😉
    “Goldman Sachs poinformował, że kończy ze spekulacją obliczoną na spadek wartości złotego. Bank stwierdził, że gra na dalsze spadki byłaby za dużym ryzykiem. Przyznał, że na osłabianiu walut z naszego regionu zarobił dużo ponad to, co zakładał. Chciał 6-procentowego zysku, a na tzw. krótkich pozycjach wycisnął prawie 8 procent.”

  28. Mój umysł nie ogarnia już

    skomplikowanej sytuacji na rynku finansów. Wiem za to jedno. Nigdy nie wolno powierzać swoich pieniędzy obcemu. Tym bardziej jakiemuś głupiemu banku. Należy zawsze mieć dwa duże wory. W jednym trzymamy milion złotówek a w drugim milion Euro wymieszane z Dolarami. Jak patrzymy na kursy walut i widzimy słabnięcie złotówki, nie panikujemy i nie podcinamy sobie żył, tylko wyciągamy z piwnicy starą poczciwą poniemiecką wagę do ważenia bydła. Na jednej mosiężnej szali kładziemy wór z rodzimą walutą a na drugiej z obcą. Mimo, że ten ze złotówkami wewnątrz wznosi się na szali coraz wyżej, nie wpadamy w histerię i nie tupiemy nóżkami o podłogę, bo wiemy, że ten na drugiej szali z Euro i Dolarami, stający się coraz cięższy   też przecież należy do nas.

  29. Mój umysł nie ogarnia już

    skomplikowanej sytuacji na rynku finansów. Wiem za to jedno. Nigdy nie wolno powierzać swoich pieniędzy obcemu. Tym bardziej jakiemuś głupiemu banku. Należy zawsze mieć dwa duże wory. W jednym trzymamy milion złotówek a w drugim milion Euro wymieszane z Dolarami. Jak patrzymy na kursy walut i widzimy słabnięcie złotówki, nie panikujemy i nie podcinamy sobie żył, tylko wyciągamy z piwnicy starą poczciwą poniemiecką wagę do ważenia bydła. Na jednej mosiężnej szali kładziemy wór z rodzimą walutą a na drugiej z obcą. Mimo, że ten ze złotówkami wewnątrz wznosi się na szali coraz wyżej, nie wpadamy w histerię i nie tupiemy nóżkami o podłogę, bo wiemy, że ten na drugiej szali z Euro i Dolarami, stający się coraz cięższy   też przecież należy do nas.

  30. Mój umysł nie ogarnia już

    skomplikowanej sytuacji na rynku finansów. Wiem za to jedno. Nigdy nie wolno powierzać swoich pieniędzy obcemu. Tym bardziej jakiemuś głupiemu banku. Należy zawsze mieć dwa duże wory. W jednym trzymamy milion złotówek a w drugim milion Euro wymieszane z Dolarami. Jak patrzymy na kursy walut i widzimy słabnięcie złotówki, nie panikujemy i nie podcinamy sobie żył, tylko wyciągamy z piwnicy starą poczciwą poniemiecką wagę do ważenia bydła. Na jednej mosiężnej szali kładziemy wór z rodzimą walutą a na drugiej z obcą. Mimo, że ten ze złotówkami wewnątrz wznosi się na szali coraz wyżej, nie wpadamy w histerię i nie tupiemy nóżkami o podłogę, bo wiemy, że ten na drugiej szali z Euro i Dolarami, stający się coraz cięższy   też przecież należy do nas.

  31. Mój umysł nie ogarnia już

    skomplikowanej sytuacji na rynku finansów. Wiem za to jedno. Nigdy nie wolno powierzać swoich pieniędzy obcemu. Tym bardziej jakiemuś głupiemu banku. Należy zawsze mieć dwa duże wory. W jednym trzymamy milion złotówek a w drugim milion Euro wymieszane z Dolarami. Jak patrzymy na kursy walut i widzimy słabnięcie złotówki, nie panikujemy i nie podcinamy sobie żył, tylko wyciągamy z piwnicy starą poczciwą poniemiecką wagę do ważenia bydła. Na jednej mosiężnej szali kładziemy wór z rodzimą walutą a na drugiej z obcą. Mimo, że ten ze złotówkami wewnątrz wznosi się na szali coraz wyżej, nie wpadamy w histerię i nie tupiemy nóżkami o podłogę, bo wiemy, że ten na drugiej szali z Euro i Dolarami, stający się coraz cięższy   też przecież należy do nas.

  32. Mój umysł nie ogarnia już

    skomplikowanej sytuacji na rynku finansów. Wiem za to jedno. Nigdy nie wolno powierzać swoich pieniędzy obcemu. Tym bardziej jakiemuś głupiemu banku. Należy zawsze mieć dwa duże wory. W jednym trzymamy milion złotówek a w drugim milion Euro wymieszane z Dolarami. Jak patrzymy na kursy walut i widzimy słabnięcie złotówki, nie panikujemy i nie podcinamy sobie żył, tylko wyciągamy z piwnicy starą poczciwą poniemiecką wagę do ważenia bydła. Na jednej mosiężnej szali kładziemy wór z rodzimą walutą a na drugiej z obcą. Mimo, że ten ze złotówkami wewnątrz wznosi się na szali coraz wyżej, nie wpadamy w histerię i nie tupiemy nóżkami o podłogę, bo wiemy, że ten na drugiej szali z Euro i Dolarami, stający się coraz cięższy   też przecież należy do nas.

  33. Mój umysł nie ogarnia już

    skomplikowanej sytuacji na rynku finansów. Wiem za to jedno. Nigdy nie wolno powierzać swoich pieniędzy obcemu. Tym bardziej jakiemuś głupiemu banku. Należy zawsze mieć dwa duże wory. W jednym trzymamy milion złotówek a w drugim milion Euro wymieszane z Dolarami. Jak patrzymy na kursy walut i widzimy słabnięcie złotówki, nie panikujemy i nie podcinamy sobie żył, tylko wyciągamy z piwnicy starą poczciwą poniemiecką wagę do ważenia bydła. Na jednej mosiężnej szali kładziemy wór z rodzimą walutą a na drugiej z obcą. Mimo, że ten ze złotówkami wewnątrz wznosi się na szali coraz wyżej, nie wpadamy w histerię i nie tupiemy nóżkami o podłogę, bo wiemy, że ten na drugiej szali z Euro i Dolarami, stający się coraz cięższy   też przecież należy do nas.

  34. Mój umysł nie ogarnia już

    skomplikowanej sytuacji na rynku finansów. Wiem za to jedno. Nigdy nie wolno powierzać swoich pieniędzy obcemu. Tym bardziej jakiemuś głupiemu banku. Należy zawsze mieć dwa duże wory. W jednym trzymamy milion złotówek a w drugim milion Euro wymieszane z Dolarami. Jak patrzymy na kursy walut i widzimy słabnięcie złotówki, nie panikujemy i nie podcinamy sobie żył, tylko wyciągamy z piwnicy starą poczciwą poniemiecką wagę do ważenia bydła. Na jednej mosiężnej szali kładziemy wór z rodzimą walutą a na drugiej z obcą. Mimo, że ten ze złotówkami wewnątrz wznosi się na szali coraz wyżej, nie wpadamy w histerię i nie tupiemy nóżkami o podłogę, bo wiemy, że ten na drugiej szali z Euro i Dolarami, stający się coraz cięższy   też przecież należy do nas.

  35. Mój umysł nie ogarnia już

    skomplikowanej sytuacji na rynku finansów. Wiem za to jedno. Nigdy nie wolno powierzać swoich pieniędzy obcemu. Tym bardziej jakiemuś głupiemu banku. Należy zawsze mieć dwa duże wory. W jednym trzymamy milion złotówek a w drugim milion Euro wymieszane z Dolarami. Jak patrzymy na kursy walut i widzimy słabnięcie złotówki, nie panikujemy i nie podcinamy sobie żył, tylko wyciągamy z piwnicy starą poczciwą poniemiecką wagę do ważenia bydła. Na jednej mosiężnej szali kładziemy wór z rodzimą walutą a na drugiej z obcą. Mimo, że ten ze złotówkami wewnątrz wznosi się na szali coraz wyżej, nie wpadamy w histerię i nie tupiemy nóżkami o podłogę, bo wiemy, że ten na drugiej szali z Euro i Dolarami, stający się coraz cięższy   też przecież należy do nas.

  36. Mój umysł nie ogarnia już

    skomplikowanej sytuacji na rynku finansów. Wiem za to jedno. Nigdy nie wolno powierzać swoich pieniędzy obcemu. Tym bardziej jakiemuś głupiemu banku. Należy zawsze mieć dwa duże wory. W jednym trzymamy milion złotówek a w drugim milion Euro wymieszane z Dolarami. Jak patrzymy na kursy walut i widzimy słabnięcie złotówki, nie panikujemy i nie podcinamy sobie żył, tylko wyciągamy z piwnicy starą poczciwą poniemiecką wagę do ważenia bydła. Na jednej mosiężnej szali kładziemy wór z rodzimą walutą a na drugiej z obcą. Mimo, że ten ze złotówkami wewnątrz wznosi się na szali coraz wyżej, nie wpadamy w histerię i nie tupiemy nóżkami o podłogę, bo wiemy, że ten na drugiej szali z Euro i Dolarami, stający się coraz cięższy   też przecież należy do nas.

  37. Ja się nie znam, tylko tyle
    Ja się nie znam, tylko tyle chciałem napisać, że od tego czy się mówi po czemu Euro, czy się nie mówi i czym się podnieca “finansowa elita” nic się nie dzieje. Dzieje się kiedy ktoś wcześniej zaplanował kant i ozdabia go w słowa rodem z pokerowego stołu. Ja mówię tylko tyle, że nie wierzę w święte zaklęcia szarlatanerii, “nie interweniuje się na rynku walut”, “inwestorzy się odwrócą”, “nie mówi się, że po 5 złotych”. Słowo gówno jest warte, liczy się informacja. Przypuszczam, że choćby taki Goldman Sachs, czy jak mu tam, nie ma pojęcia kim jest Pawlak, jak mu Marcinkiewicz nie powie, a to co Pawlak powiedział ma w poważaniu, chyba, że Pawlak trafił w kant, co Pawlak zrobił, może przypadkiem. W każdym razie wtedy zaczyna się zabawa i artykuły branżowe, czego nie wolno i jakie są święte nauki z niepodważalnych szkół analitycznych. A wszystko, żeby się kant nie rypnął. Komunikaty były proste nie wolno mówić o złodziejskich opcjach walutowych i nie wolno interweniować. Czego broniono? Broniono zarabiania na złodziejskich umowach i za śmieszne pieniądze. Sprawa się rypła, poszło Euro “interwencyjne”, wiadomo już pi razy oko, kto kradł, złoty jest sztucznie osłabiony, zatem zmieniły się warunki gry, ryzyko staje się za duże.

    Dziś Pawlak z Tuskiem mówią Lepperem i inwestorzy się nie obrażają i rynki się nie załamują, złoty rośnie. To mój chłopski rozum i ja oczywiście wiem, że to nie koniec, tylko, że trzeba wymyślić nowy kant i mam nadzieję, że to trochę potrwa i uda się na mniejszą skalę, bo wątpię, aby po takich jazdach banki zyskiwały zaufanie klientów. Jeszce dwa lata temu bank kojarzył mi się z instytucją finansową, wynikało to z mojej ignorancji i naiwności, teraz od banku pożyczyłbym tylko wtedy, gdyby to ratowało mi życie, a i nawet wtedy zastanowiłbym się, czy mnie to nie zabije. Mamy jakiegoś następnego finansistę w Texsasie, którego złapała Ameryka, takich będzie więcej. Statek faktycznie się przechyla, ale powoli zacznają tonąć właściwi ludzie.

  38. Ja się nie znam, tylko tyle
    Ja się nie znam, tylko tyle chciałem napisać, że od tego czy się mówi po czemu Euro, czy się nie mówi i czym się podnieca “finansowa elita” nic się nie dzieje. Dzieje się kiedy ktoś wcześniej zaplanował kant i ozdabia go w słowa rodem z pokerowego stołu. Ja mówię tylko tyle, że nie wierzę w święte zaklęcia szarlatanerii, “nie interweniuje się na rynku walut”, “inwestorzy się odwrócą”, “nie mówi się, że po 5 złotych”. Słowo gówno jest warte, liczy się informacja. Przypuszczam, że choćby taki Goldman Sachs, czy jak mu tam, nie ma pojęcia kim jest Pawlak, jak mu Marcinkiewicz nie powie, a to co Pawlak powiedział ma w poważaniu, chyba, że Pawlak trafił w kant, co Pawlak zrobił, może przypadkiem. W każdym razie wtedy zaczyna się zabawa i artykuły branżowe, czego nie wolno i jakie są święte nauki z niepodważalnych szkół analitycznych. A wszystko, żeby się kant nie rypnął. Komunikaty były proste nie wolno mówić o złodziejskich opcjach walutowych i nie wolno interweniować. Czego broniono? Broniono zarabiania na złodziejskich umowach i za śmieszne pieniądze. Sprawa się rypła, poszło Euro “interwencyjne”, wiadomo już pi razy oko, kto kradł, złoty jest sztucznie osłabiony, zatem zmieniły się warunki gry, ryzyko staje się za duże.

    Dziś Pawlak z Tuskiem mówią Lepperem i inwestorzy się nie obrażają i rynki się nie załamują, złoty rośnie. To mój chłopski rozum i ja oczywiście wiem, że to nie koniec, tylko, że trzeba wymyślić nowy kant i mam nadzieję, że to trochę potrwa i uda się na mniejszą skalę, bo wątpię, aby po takich jazdach banki zyskiwały zaufanie klientów. Jeszce dwa lata temu bank kojarzył mi się z instytucją finansową, wynikało to z mojej ignorancji i naiwności, teraz od banku pożyczyłbym tylko wtedy, gdyby to ratowało mi życie, a i nawet wtedy zastanowiłbym się, czy mnie to nie zabije. Mamy jakiegoś następnego finansistę w Texsasie, którego złapała Ameryka, takich będzie więcej. Statek faktycznie się przechyla, ale powoli zacznają tonąć właściwi ludzie.

  39. Ja się nie znam, tylko tyle
    Ja się nie znam, tylko tyle chciałem napisać, że od tego czy się mówi po czemu Euro, czy się nie mówi i czym się podnieca “finansowa elita” nic się nie dzieje. Dzieje się kiedy ktoś wcześniej zaplanował kant i ozdabia go w słowa rodem z pokerowego stołu. Ja mówię tylko tyle, że nie wierzę w święte zaklęcia szarlatanerii, “nie interweniuje się na rynku walut”, “inwestorzy się odwrócą”, “nie mówi się, że po 5 złotych”. Słowo gówno jest warte, liczy się informacja. Przypuszczam, że choćby taki Goldman Sachs, czy jak mu tam, nie ma pojęcia kim jest Pawlak, jak mu Marcinkiewicz nie powie, a to co Pawlak powiedział ma w poważaniu, chyba, że Pawlak trafił w kant, co Pawlak zrobił, może przypadkiem. W każdym razie wtedy zaczyna się zabawa i artykuły branżowe, czego nie wolno i jakie są święte nauki z niepodważalnych szkół analitycznych. A wszystko, żeby się kant nie rypnął. Komunikaty były proste nie wolno mówić o złodziejskich opcjach walutowych i nie wolno interweniować. Czego broniono? Broniono zarabiania na złodziejskich umowach i za śmieszne pieniądze. Sprawa się rypła, poszło Euro “interwencyjne”, wiadomo już pi razy oko, kto kradł, złoty jest sztucznie osłabiony, zatem zmieniły się warunki gry, ryzyko staje się za duże.

    Dziś Pawlak z Tuskiem mówią Lepperem i inwestorzy się nie obrażają i rynki się nie załamują, złoty rośnie. To mój chłopski rozum i ja oczywiście wiem, że to nie koniec, tylko, że trzeba wymyślić nowy kant i mam nadzieję, że to trochę potrwa i uda się na mniejszą skalę, bo wątpię, aby po takich jazdach banki zyskiwały zaufanie klientów. Jeszce dwa lata temu bank kojarzył mi się z instytucją finansową, wynikało to z mojej ignorancji i naiwności, teraz od banku pożyczyłbym tylko wtedy, gdyby to ratowało mi życie, a i nawet wtedy zastanowiłbym się, czy mnie to nie zabije. Mamy jakiegoś następnego finansistę w Texsasie, którego złapała Ameryka, takich będzie więcej. Statek faktycznie się przechyla, ale powoli zacznają tonąć właściwi ludzie.

  40. Ja się nie znam, tylko tyle
    Ja się nie znam, tylko tyle chciałem napisać, że od tego czy się mówi po czemu Euro, czy się nie mówi i czym się podnieca “finansowa elita” nic się nie dzieje. Dzieje się kiedy ktoś wcześniej zaplanował kant i ozdabia go w słowa rodem z pokerowego stołu. Ja mówię tylko tyle, że nie wierzę w święte zaklęcia szarlatanerii, “nie interweniuje się na rynku walut”, “inwestorzy się odwrócą”, “nie mówi się, że po 5 złotych”. Słowo gówno jest warte, liczy się informacja. Przypuszczam, że choćby taki Goldman Sachs, czy jak mu tam, nie ma pojęcia kim jest Pawlak, jak mu Marcinkiewicz nie powie, a to co Pawlak powiedział ma w poważaniu, chyba, że Pawlak trafił w kant, co Pawlak zrobił, może przypadkiem. W każdym razie wtedy zaczyna się zabawa i artykuły branżowe, czego nie wolno i jakie są święte nauki z niepodważalnych szkół analitycznych. A wszystko, żeby się kant nie rypnął. Komunikaty były proste nie wolno mówić o złodziejskich opcjach walutowych i nie wolno interweniować. Czego broniono? Broniono zarabiania na złodziejskich umowach i za śmieszne pieniądze. Sprawa się rypła, poszło Euro “interwencyjne”, wiadomo już pi razy oko, kto kradł, złoty jest sztucznie osłabiony, zatem zmieniły się warunki gry, ryzyko staje się za duże.

    Dziś Pawlak z Tuskiem mówią Lepperem i inwestorzy się nie obrażają i rynki się nie załamują, złoty rośnie. To mój chłopski rozum i ja oczywiście wiem, że to nie koniec, tylko, że trzeba wymyślić nowy kant i mam nadzieję, że to trochę potrwa i uda się na mniejszą skalę, bo wątpię, aby po takich jazdach banki zyskiwały zaufanie klientów. Jeszce dwa lata temu bank kojarzył mi się z instytucją finansową, wynikało to z mojej ignorancji i naiwności, teraz od banku pożyczyłbym tylko wtedy, gdyby to ratowało mi życie, a i nawet wtedy zastanowiłbym się, czy mnie to nie zabije. Mamy jakiegoś następnego finansistę w Texsasie, którego złapała Ameryka, takich będzie więcej. Statek faktycznie się przechyla, ale powoli zacznają tonąć właściwi ludzie.

  41. Ja się nie znam, tylko tyle
    Ja się nie znam, tylko tyle chciałem napisać, że od tego czy się mówi po czemu Euro, czy się nie mówi i czym się podnieca “finansowa elita” nic się nie dzieje. Dzieje się kiedy ktoś wcześniej zaplanował kant i ozdabia go w słowa rodem z pokerowego stołu. Ja mówię tylko tyle, że nie wierzę w święte zaklęcia szarlatanerii, “nie interweniuje się na rynku walut”, “inwestorzy się odwrócą”, “nie mówi się, że po 5 złotych”. Słowo gówno jest warte, liczy się informacja. Przypuszczam, że choćby taki Goldman Sachs, czy jak mu tam, nie ma pojęcia kim jest Pawlak, jak mu Marcinkiewicz nie powie, a to co Pawlak powiedział ma w poważaniu, chyba, że Pawlak trafił w kant, co Pawlak zrobił, może przypadkiem. W każdym razie wtedy zaczyna się zabawa i artykuły branżowe, czego nie wolno i jakie są święte nauki z niepodważalnych szkół analitycznych. A wszystko, żeby się kant nie rypnął. Komunikaty były proste nie wolno mówić o złodziejskich opcjach walutowych i nie wolno interweniować. Czego broniono? Broniono zarabiania na złodziejskich umowach i za śmieszne pieniądze. Sprawa się rypła, poszło Euro “interwencyjne”, wiadomo już pi razy oko, kto kradł, złoty jest sztucznie osłabiony, zatem zmieniły się warunki gry, ryzyko staje się za duże.

    Dziś Pawlak z Tuskiem mówią Lepperem i inwestorzy się nie obrażają i rynki się nie załamują, złoty rośnie. To mój chłopski rozum i ja oczywiście wiem, że to nie koniec, tylko, że trzeba wymyślić nowy kant i mam nadzieję, że to trochę potrwa i uda się na mniejszą skalę, bo wątpię, aby po takich jazdach banki zyskiwały zaufanie klientów. Jeszce dwa lata temu bank kojarzył mi się z instytucją finansową, wynikało to z mojej ignorancji i naiwności, teraz od banku pożyczyłbym tylko wtedy, gdyby to ratowało mi życie, a i nawet wtedy zastanowiłbym się, czy mnie to nie zabije. Mamy jakiegoś następnego finansistę w Texsasie, którego złapała Ameryka, takich będzie więcej. Statek faktycznie się przechyla, ale powoli zacznają tonąć właściwi ludzie.

  42. Ja się nie znam, tylko tyle
    Ja się nie znam, tylko tyle chciałem napisać, że od tego czy się mówi po czemu Euro, czy się nie mówi i czym się podnieca “finansowa elita” nic się nie dzieje. Dzieje się kiedy ktoś wcześniej zaplanował kant i ozdabia go w słowa rodem z pokerowego stołu. Ja mówię tylko tyle, że nie wierzę w święte zaklęcia szarlatanerii, “nie interweniuje się na rynku walut”, “inwestorzy się odwrócą”, “nie mówi się, że po 5 złotych”. Słowo gówno jest warte, liczy się informacja. Przypuszczam, że choćby taki Goldman Sachs, czy jak mu tam, nie ma pojęcia kim jest Pawlak, jak mu Marcinkiewicz nie powie, a to co Pawlak powiedział ma w poważaniu, chyba, że Pawlak trafił w kant, co Pawlak zrobił, może przypadkiem. W każdym razie wtedy zaczyna się zabawa i artykuły branżowe, czego nie wolno i jakie są święte nauki z niepodważalnych szkół analitycznych. A wszystko, żeby się kant nie rypnął. Komunikaty były proste nie wolno mówić o złodziejskich opcjach walutowych i nie wolno interweniować. Czego broniono? Broniono zarabiania na złodziejskich umowach i za śmieszne pieniądze. Sprawa się rypła, poszło Euro “interwencyjne”, wiadomo już pi razy oko, kto kradł, złoty jest sztucznie osłabiony, zatem zmieniły się warunki gry, ryzyko staje się za duże.

    Dziś Pawlak z Tuskiem mówią Lepperem i inwestorzy się nie obrażają i rynki się nie załamują, złoty rośnie. To mój chłopski rozum i ja oczywiście wiem, że to nie koniec, tylko, że trzeba wymyślić nowy kant i mam nadzieję, że to trochę potrwa i uda się na mniejszą skalę, bo wątpię, aby po takich jazdach banki zyskiwały zaufanie klientów. Jeszce dwa lata temu bank kojarzył mi się z instytucją finansową, wynikało to z mojej ignorancji i naiwności, teraz od banku pożyczyłbym tylko wtedy, gdyby to ratowało mi życie, a i nawet wtedy zastanowiłbym się, czy mnie to nie zabije. Mamy jakiegoś następnego finansistę w Texsasie, którego złapała Ameryka, takich będzie więcej. Statek faktycznie się przechyla, ale powoli zacznają tonąć właściwi ludzie.

  43. Ja się nie znam, tylko tyle
    Ja się nie znam, tylko tyle chciałem napisać, że od tego czy się mówi po czemu Euro, czy się nie mówi i czym się podnieca “finansowa elita” nic się nie dzieje. Dzieje się kiedy ktoś wcześniej zaplanował kant i ozdabia go w słowa rodem z pokerowego stołu. Ja mówię tylko tyle, że nie wierzę w święte zaklęcia szarlatanerii, “nie interweniuje się na rynku walut”, “inwestorzy się odwrócą”, “nie mówi się, że po 5 złotych”. Słowo gówno jest warte, liczy się informacja. Przypuszczam, że choćby taki Goldman Sachs, czy jak mu tam, nie ma pojęcia kim jest Pawlak, jak mu Marcinkiewicz nie powie, a to co Pawlak powiedział ma w poważaniu, chyba, że Pawlak trafił w kant, co Pawlak zrobił, może przypadkiem. W każdym razie wtedy zaczyna się zabawa i artykuły branżowe, czego nie wolno i jakie są święte nauki z niepodważalnych szkół analitycznych. A wszystko, żeby się kant nie rypnął. Komunikaty były proste nie wolno mówić o złodziejskich opcjach walutowych i nie wolno interweniować. Czego broniono? Broniono zarabiania na złodziejskich umowach i za śmieszne pieniądze. Sprawa się rypła, poszło Euro “interwencyjne”, wiadomo już pi razy oko, kto kradł, złoty jest sztucznie osłabiony, zatem zmieniły się warunki gry, ryzyko staje się za duże.

    Dziś Pawlak z Tuskiem mówią Lepperem i inwestorzy się nie obrażają i rynki się nie załamują, złoty rośnie. To mój chłopski rozum i ja oczywiście wiem, że to nie koniec, tylko, że trzeba wymyślić nowy kant i mam nadzieję, że to trochę potrwa i uda się na mniejszą skalę, bo wątpię, aby po takich jazdach banki zyskiwały zaufanie klientów. Jeszce dwa lata temu bank kojarzył mi się z instytucją finansową, wynikało to z mojej ignorancji i naiwności, teraz od banku pożyczyłbym tylko wtedy, gdyby to ratowało mi życie, a i nawet wtedy zastanowiłbym się, czy mnie to nie zabije. Mamy jakiegoś następnego finansistę w Texsasie, którego złapała Ameryka, takich będzie więcej. Statek faktycznie się przechyla, ale powoli zacznają tonąć właściwi ludzie.

  44. Ja się nie znam, tylko tyle
    Ja się nie znam, tylko tyle chciałem napisać, że od tego czy się mówi po czemu Euro, czy się nie mówi i czym się podnieca “finansowa elita” nic się nie dzieje. Dzieje się kiedy ktoś wcześniej zaplanował kant i ozdabia go w słowa rodem z pokerowego stołu. Ja mówię tylko tyle, że nie wierzę w święte zaklęcia szarlatanerii, “nie interweniuje się na rynku walut”, “inwestorzy się odwrócą”, “nie mówi się, że po 5 złotych”. Słowo gówno jest warte, liczy się informacja. Przypuszczam, że choćby taki Goldman Sachs, czy jak mu tam, nie ma pojęcia kim jest Pawlak, jak mu Marcinkiewicz nie powie, a to co Pawlak powiedział ma w poważaniu, chyba, że Pawlak trafił w kant, co Pawlak zrobił, może przypadkiem. W każdym razie wtedy zaczyna się zabawa i artykuły branżowe, czego nie wolno i jakie są święte nauki z niepodważalnych szkół analitycznych. A wszystko, żeby się kant nie rypnął. Komunikaty były proste nie wolno mówić o złodziejskich opcjach walutowych i nie wolno interweniować. Czego broniono? Broniono zarabiania na złodziejskich umowach i za śmieszne pieniądze. Sprawa się rypła, poszło Euro “interwencyjne”, wiadomo już pi razy oko, kto kradł, złoty jest sztucznie osłabiony, zatem zmieniły się warunki gry, ryzyko staje się za duże.

    Dziś Pawlak z Tuskiem mówią Lepperem i inwestorzy się nie obrażają i rynki się nie załamują, złoty rośnie. To mój chłopski rozum i ja oczywiście wiem, że to nie koniec, tylko, że trzeba wymyślić nowy kant i mam nadzieję, że to trochę potrwa i uda się na mniejszą skalę, bo wątpię, aby po takich jazdach banki zyskiwały zaufanie klientów. Jeszce dwa lata temu bank kojarzył mi się z instytucją finansową, wynikało to z mojej ignorancji i naiwności, teraz od banku pożyczyłbym tylko wtedy, gdyby to ratowało mi życie, a i nawet wtedy zastanowiłbym się, czy mnie to nie zabije. Mamy jakiegoś następnego finansistę w Texsasie, którego złapała Ameryka, takich będzie więcej. Statek faktycznie się przechyla, ale powoli zacznają tonąć właściwi ludzie.

  45. Ja się nie znam, tylko tyle
    Ja się nie znam, tylko tyle chciałem napisać, że od tego czy się mówi po czemu Euro, czy się nie mówi i czym się podnieca “finansowa elita” nic się nie dzieje. Dzieje się kiedy ktoś wcześniej zaplanował kant i ozdabia go w słowa rodem z pokerowego stołu. Ja mówię tylko tyle, że nie wierzę w święte zaklęcia szarlatanerii, “nie interweniuje się na rynku walut”, “inwestorzy się odwrócą”, “nie mówi się, że po 5 złotych”. Słowo gówno jest warte, liczy się informacja. Przypuszczam, że choćby taki Goldman Sachs, czy jak mu tam, nie ma pojęcia kim jest Pawlak, jak mu Marcinkiewicz nie powie, a to co Pawlak powiedział ma w poważaniu, chyba, że Pawlak trafił w kant, co Pawlak zrobił, może przypadkiem. W każdym razie wtedy zaczyna się zabawa i artykuły branżowe, czego nie wolno i jakie są święte nauki z niepodważalnych szkół analitycznych. A wszystko, żeby się kant nie rypnął. Komunikaty były proste nie wolno mówić o złodziejskich opcjach walutowych i nie wolno interweniować. Czego broniono? Broniono zarabiania na złodziejskich umowach i za śmieszne pieniądze. Sprawa się rypła, poszło Euro “interwencyjne”, wiadomo już pi razy oko, kto kradł, złoty jest sztucznie osłabiony, zatem zmieniły się warunki gry, ryzyko staje się za duże.

    Dziś Pawlak z Tuskiem mówią Lepperem i inwestorzy się nie obrażają i rynki się nie załamują, złoty rośnie. To mój chłopski rozum i ja oczywiście wiem, że to nie koniec, tylko, że trzeba wymyślić nowy kant i mam nadzieję, że to trochę potrwa i uda się na mniejszą skalę, bo wątpię, aby po takich jazdach banki zyskiwały zaufanie klientów. Jeszce dwa lata temu bank kojarzył mi się z instytucją finansową, wynikało to z mojej ignorancji i naiwności, teraz od banku pożyczyłbym tylko wtedy, gdyby to ratowało mi życie, a i nawet wtedy zastanowiłbym się, czy mnie to nie zabije. Mamy jakiegoś następnego finansistę w Texsasie, którego złapała Ameryka, takich będzie więcej. Statek faktycznie się przechyla, ale powoli zacznają tonąć właściwi ludzie.

  46. Dwie sprawy, Kuro.
    Po pierwsze, państwo jest od tego, by ustalać reguły gry i pilnować ich przestrzegania, nie od tego, by grać samodzielnie, bo to tak, jakby sędzia piłkarski kiwał się z zawodnikami i próbował wkopać piłkę do którejś bramki.

    Po drugie, w sytuacji gdy odbywa się spekulacja na niespotykaną do tej pory w Polsce skalę, to trzeba spekulację ukrócić, ale pokazując, że jest zła i że nie wolno, a nie samemu włączając się do gry.

    Wniosek:
    Tusk zrobiłby lepiej gdyby zakazał obstawiania wartości indeksów na giełdzie i gdyby obciążył spekulacyjne transakcje walutowe wysokim podatkiem. Ograniczyłoby to spekulację i powstrzymało na dłuższy czas spadek kursu złotówki. A co zrobił Tusk? Tusk też zabawił się w spekulację i sprzedał parę miliardów euro, co zaskutkowało wzrostem kursu na jeden dzień i kolejnym spadkiem dzień później. Mało tego, dało to spekulantom poczucie bezkarności absolutnej, bo przecież rząd robi to samo. Problem w tym, że na polu spekulacji rząd z bankami nie wygra, to jak pojedynek kieszonkowca z legendarnym włamywaczem. Tusk mógł przeprowadzić rozsądne zmiany prawne, wolał jednak zastosować dość toporny interwencjonizm, by pokazać, że rząd "coś robi". Jak widać zdobył tym poklask.

    • Totalnie mnie znudził ten
      Totalnie mnie znudził ten komentarz i jego święte maksymy. Ktoś dobierał nam się do dupy, ten ktoś dostał kopa we własną dupę. Tak pojmuję rolę państwa, a resztę świętych słów mam w poważaniu. Te wszystkie mądrości jak się powinno, a jak się nie powinno, kiedy każdy patrzy jak wydymać drugiego proponuję w buty wetknąć i patrzyć na święte maksym z góry. Powiem jak Rostowski. Przepraszam uniosłem się, ale czytając kolejne ‘analityczne” bzdety mam ochotę na “przerwę higieniczną”. Interwencja była skuteczna. Koniec KROPKA, reszta to pieprzenie.

          • Kurak widocznie uważa, że
            Kurak widocznie uważa, że umocnienie złotówki na jeden dzień ( po czym nastąpił znów spadek ) i wydanie na ten cel paru miliardów to skuteczne działanie. Propozycję ograniczenia spekulacji poprzez antyspekulacyjne zmiany w prawie to dla niego nudziarstwo i doktrynerstwo, głupota jaka, bo przecie tu rząd skutecznie działa, że ho ho. Skuteczność gwarantowana na jeden dzień, a potem co ma być to będzie, my się nie martwimy, w razie czego rząd ma alibi, że przecie cosik zrobił.

      • Napiszę więc tak, by dotarło
        Napiszę więc tak, by dotarło do kurzego mózgu, który w swym geniuszu olewa takie "nudziarstwa". Interwencja nie była skuteczna, była do dupy. Złoty umocnił się na jeden dzień, a potem znowu spadł, jeśli nie wierzysz, to sprawdź sobie dzisiejsze kursy walut. Żeby trwale zatrzymać spadek wartości waluty trzeba zniechęcić spekulantów. Jak? Ano normalnie, jak się na spekulacji nie dorobią, to się zniechęcą, trzeba więc przysolić im na spekulację taki podatek, że się im odechce. Poza tym trzeba zakazać obstawiania wartości indeksów, bo to zwyczajny hazard, który sprzyja spekulacji. Tutaj rząd ma pole do popisu i tutaj miał szansę "coś zrobić", nie zrobił niczego, wybrał "cudowne" rozwiązanie na jeden dzień. Paniał?

        • Rozumiem, że się można
          Rozumiem, że się można kompromitować w niekończoność i inwektywami zastępować argumenty, ale zerknij chociaż na dzisiejsze kurs złotego, który się umacnia drugi dzień i dziś znacznie bardziej niż wczoraj. Bredzisz od pierwszego zdania i dalej pouczasz, poowoli robisz się żałosny, nie dość, że kreujesz rzeczywistość, to jeszcze bladego pojęcia nie masz o podstawowych danych. Dalszego bredzenia nie chce mi sie nawet czytać, bo to kolejne wróżenie z fusów. Nie wiem co będzie jutro, jeśli mówisz dziś, z całą pewnością, że ta interwencja była do dupy, to jesteś demagogiem, bo jak była, tego jeszcze nie wie nikt. każdy ma słabszy dzień, czasami po prostu trzeba wiedzieć o czym się mówi, a czego się nie wie, to nie pieprzyć. A już kursy walut mógłbyś prześledzić zanim zrobisz z siebie analityka. Również mógłbyś prześledzić inne dane, na przykład liczby, które ostatnio podawałeś z księżyca w sprawie rabatów Merkel. Piszesz drugi raz z rzędu bzdury i jeszcze pyskujuesz.

          • Ad. kursy. Zwracam honor.
            Ad. kursy. Zwracam honor. Złoty się umocnił. Spadł wczoraj, dane miałem z rana i nieaktualne. Zobaczymy jak długo to potrwa, w każdym razie nadal uważam, że rząd powinien podjąć działania prawne, a nie finansowe. Dlaczego? Dlatego, że obecnie spekulacja nadal jest prosta i przyjemna. Poza tym umocnienie złotówki wynika po części z tego, że ze spekulacji wycofał się Goldman Sachs.

            Ad. inwektywy. Ty stosujesz je w dużo większej liczbie niż ja. "Nudziarstwo", "żałosne", "bredzenie", "pyskowanie"… Chłopie, spuść trochę z tonu, bo to przypomina krzyżówkę choleryzmu z bufonadą.
            Dobranoc.

          • też jestem za działaniami prawnymi
            ale one z dnia na dzień wprowadzone być nie mogą, a pożar (jeśli to pożar?) trzeba gasić, wodą, piaskiem, pianką, czym się da. Byle nie benzyną, którą są m.in. komentarze bugajowatych.

          • To nie są inwektywy to są
            To nie są inwektywy to są przymiotniki oceniające Twoje wypociny. Jeśli ktoś pieprzy od rzeczy w tonie nauczyciela nie sprawdzając elementarnych danych i przez to nie wie o czym mówi, no to trudno o bardziej wkurzające zachowania. Normalnie nie mam wielkich zastrzeżeń do Twoich wypowiedzi na 10 jakieś 8,5 to wysoki poziom. Dziś pieprzysz od rzeczy i w opisanym przez Ciebie stylu, bufonada połączona z cholerą. Rozwiązania prawne, systemowe? O czym ty gadasz od rzeczy? Tu są potrzebne działania na już i teraz, pożar jest jakbyś nie zauważył, a Ty instrukcje postulujesz pisać. Rozwiązanie prawne to oczywiście cudowna sprawa, tylko zanim je napiszesz i przejdziesz przez legislację, to mogą już nie być potrzebne. Prześpij się i wróć do formy i daj sobie spokój z dydaktyką, to nie jest Twoja silna strona. Mam znacznie lepszą opinię o Tobie, niż sobie sam dziś wystawiłeś.

          • I wyszło na moje.
            Pomimo działań tu i teraz i pomimo wycofania się Goldman Sachsa ze spekulacji, złoty znów osłabł i to wobec wszystkich walut. Jak więc widać czasem warto posłuchać pieprzenia belfra za dychę, nawet jeśli pieprzący nudzi i pyskuje i nawet jeśli zdarza mu się posłużyć starymi danymi. Sprawa jest prosta, jeśli chce się na dłużej ukrócić spekulację, to trzeba przysolić spekulantom wielki podatek i wyrzucić hazard z giełdy do kasyn i buckmacherów. Jak będą ciągle bici po kieszeniach, to im się odechce, jak dostaną po kieszeni raz, czy dwa, to ból rozejdzie się po kościach i po dniu, czy po dwóch dniach zaczną znowu. Nie wiem co w tym niedorzecznego i niezrozumiałego, to jasne jak zgryz z Hollywoodu.

          • Słuchaj może ja Ci po prostu
            Słuchaj może ja Ci po prostu dam link do strony, bo może Ci te kursy gołębiem pocztowym przesyłają. Miałem nadzieję, że jeden dzień oddechu pozwoli Ci wrócić do formy, ale widzę, że to za mało. Małostkowość to naprawdę przykra cecha, rozumiem, że teraz będziesz zaciskał kciuki, aby złoty zdychał, by mieć odrobinę satysfakcji. Otóż powtórzę Ci, chociaż wątpię aby ci w tym amoku cokolwiek do łba dotarło, że ja nigdy nie twierdziłem, aby jedna interwencja załatwiła kurs złotego, mówiłem tylko o przełamaniu szantażu szulerskiego. Linku Ci jednak nie dam, zamiast błaznować poszukaj sobie stron z forex, to się dowiesz, że kurs cały dzień tańczył złoty umacniał się nawet powyżej 2% na koniec dnia tylko na Franku tracił grosz. Daję sobie spokój z dalszą dyskusją, bo naprawdę robisz nie tylko żałosny, ale jeszcze upierdliwie małostkowy.

          • Ja też mam link dla Ciebie.
            Świeże kursy z dnia dzisiejszego:
            http://waluty.onet.pl/11,tabele.html
            Te zielone strzałki do góry, na moje żałosnie małostkowe oko, oznaczają, że wszystkie waluty nimi zaznaczone ( a więc wszystkie w zestawieniu ) zyskały dziś na wartości względem złotego, czyli nasza waluta znów poleciała w dół. W stosunku do euro o prawie 2%, w stosunku do franka o około 1,5%.
            Pozdrawiam i życzę nieco więcej spokoju.

          • Zgoda, rząd może parę rzeczy
            Zgoda, rząd może parę rzeczy zrobić i nawet zrobił ustawę o obrocie instrumentami finansowymi, tylko że ta ustawa leży sobie od jesieni w TK. Istotnym problemem jest przewlekła legislacja a w takich przypadkach jak ataki spekulacyjne potrzebne są zdecydowane i szybkie działania. A poza tym od czego jest Komisja Nadzoru Finansowego, żeby ładnie pachnieć ? Gdyby akcjonariusze nie zaczęli krzyczeć w listopadzie o przekręcie JP Morgana na giełdzie to takich “fixingów cudów” byłoby więcej. Ludzie się wściekli zrobili szum i dopiero wtedy KNF oraz prezes giełdy Sobolewski raczyli ruszyć tyłki. Jeśli tak wielki bank jak Goldman Sachs ujawnia, że kończy dalszą grę to jest jednocześnie znak dla tych mniejszych szulerów, że jest za duży szum i dalsza zabawa nie ma już sensu.

  47. Dwie sprawy, Kuro.
    Po pierwsze, państwo jest od tego, by ustalać reguły gry i pilnować ich przestrzegania, nie od tego, by grać samodzielnie, bo to tak, jakby sędzia piłkarski kiwał się z zawodnikami i próbował wkopać piłkę do którejś bramki.

    Po drugie, w sytuacji gdy odbywa się spekulacja na niespotykaną do tej pory w Polsce skalę, to trzeba spekulację ukrócić, ale pokazując, że jest zła i że nie wolno, a nie samemu włączając się do gry.

    Wniosek:
    Tusk zrobiłby lepiej gdyby zakazał obstawiania wartości indeksów na giełdzie i gdyby obciążył spekulacyjne transakcje walutowe wysokim podatkiem. Ograniczyłoby to spekulację i powstrzymało na dłuższy czas spadek kursu złotówki. A co zrobił Tusk? Tusk też zabawił się w spekulację i sprzedał parę miliardów euro, co zaskutkowało wzrostem kursu na jeden dzień i kolejnym spadkiem dzień później. Mało tego, dało to spekulantom poczucie bezkarności absolutnej, bo przecież rząd robi to samo. Problem w tym, że na polu spekulacji rząd z bankami nie wygra, to jak pojedynek kieszonkowca z legendarnym włamywaczem. Tusk mógł przeprowadzić rozsądne zmiany prawne, wolał jednak zastosować dość toporny interwencjonizm, by pokazać, że rząd "coś robi". Jak widać zdobył tym poklask.

    • Totalnie mnie znudził ten
      Totalnie mnie znudził ten komentarz i jego święte maksymy. Ktoś dobierał nam się do dupy, ten ktoś dostał kopa we własną dupę. Tak pojmuję rolę państwa, a resztę świętych słów mam w poważaniu. Te wszystkie mądrości jak się powinno, a jak się nie powinno, kiedy każdy patrzy jak wydymać drugiego proponuję w buty wetknąć i patrzyć na święte maksym z góry. Powiem jak Rostowski. Przepraszam uniosłem się, ale czytając kolejne ‘analityczne” bzdety mam ochotę na “przerwę higieniczną”. Interwencja była skuteczna. Koniec KROPKA, reszta to pieprzenie.

          • Kurak widocznie uważa, że
            Kurak widocznie uważa, że umocnienie złotówki na jeden dzień ( po czym nastąpił znów spadek ) i wydanie na ten cel paru miliardów to skuteczne działanie. Propozycję ograniczenia spekulacji poprzez antyspekulacyjne zmiany w prawie to dla niego nudziarstwo i doktrynerstwo, głupota jaka, bo przecie tu rząd skutecznie działa, że ho ho. Skuteczność gwarantowana na jeden dzień, a potem co ma być to będzie, my się nie martwimy, w razie czego rząd ma alibi, że przecie cosik zrobił.

      • Napiszę więc tak, by dotarło
        Napiszę więc tak, by dotarło do kurzego mózgu, który w swym geniuszu olewa takie "nudziarstwa". Interwencja nie była skuteczna, była do dupy. Złoty umocnił się na jeden dzień, a potem znowu spadł, jeśli nie wierzysz, to sprawdź sobie dzisiejsze kursy walut. Żeby trwale zatrzymać spadek wartości waluty trzeba zniechęcić spekulantów. Jak? Ano normalnie, jak się na spekulacji nie dorobią, to się zniechęcą, trzeba więc przysolić im na spekulację taki podatek, że się im odechce. Poza tym trzeba zakazać obstawiania wartości indeksów, bo to zwyczajny hazard, który sprzyja spekulacji. Tutaj rząd ma pole do popisu i tutaj miał szansę "coś zrobić", nie zrobił niczego, wybrał "cudowne" rozwiązanie na jeden dzień. Paniał?

        • Rozumiem, że się można
          Rozumiem, że się można kompromitować w niekończoność i inwektywami zastępować argumenty, ale zerknij chociaż na dzisiejsze kurs złotego, który się umacnia drugi dzień i dziś znacznie bardziej niż wczoraj. Bredzisz od pierwszego zdania i dalej pouczasz, poowoli robisz się żałosny, nie dość, że kreujesz rzeczywistość, to jeszcze bladego pojęcia nie masz o podstawowych danych. Dalszego bredzenia nie chce mi sie nawet czytać, bo to kolejne wróżenie z fusów. Nie wiem co będzie jutro, jeśli mówisz dziś, z całą pewnością, że ta interwencja była do dupy, to jesteś demagogiem, bo jak była, tego jeszcze nie wie nikt. każdy ma słabszy dzień, czasami po prostu trzeba wiedzieć o czym się mówi, a czego się nie wie, to nie pieprzyć. A już kursy walut mógłbyś prześledzić zanim zrobisz z siebie analityka. Również mógłbyś prześledzić inne dane, na przykład liczby, które ostatnio podawałeś z księżyca w sprawie rabatów Merkel. Piszesz drugi raz z rzędu bzdury i jeszcze pyskujuesz.

          • Ad. kursy. Zwracam honor.
            Ad. kursy. Zwracam honor. Złoty się umocnił. Spadł wczoraj, dane miałem z rana i nieaktualne. Zobaczymy jak długo to potrwa, w każdym razie nadal uważam, że rząd powinien podjąć działania prawne, a nie finansowe. Dlaczego? Dlatego, że obecnie spekulacja nadal jest prosta i przyjemna. Poza tym umocnienie złotówki wynika po części z tego, że ze spekulacji wycofał się Goldman Sachs.

            Ad. inwektywy. Ty stosujesz je w dużo większej liczbie niż ja. "Nudziarstwo", "żałosne", "bredzenie", "pyskowanie"… Chłopie, spuść trochę z tonu, bo to przypomina krzyżówkę choleryzmu z bufonadą.
            Dobranoc.

          • też jestem za działaniami prawnymi
            ale one z dnia na dzień wprowadzone być nie mogą, a pożar (jeśli to pożar?) trzeba gasić, wodą, piaskiem, pianką, czym się da. Byle nie benzyną, którą są m.in. komentarze bugajowatych.

          • To nie są inwektywy to są
            To nie są inwektywy to są przymiotniki oceniające Twoje wypociny. Jeśli ktoś pieprzy od rzeczy w tonie nauczyciela nie sprawdzając elementarnych danych i przez to nie wie o czym mówi, no to trudno o bardziej wkurzające zachowania. Normalnie nie mam wielkich zastrzeżeń do Twoich wypowiedzi na 10 jakieś 8,5 to wysoki poziom. Dziś pieprzysz od rzeczy i w opisanym przez Ciebie stylu, bufonada połączona z cholerą. Rozwiązania prawne, systemowe? O czym ty gadasz od rzeczy? Tu są potrzebne działania na już i teraz, pożar jest jakbyś nie zauważył, a Ty instrukcje postulujesz pisać. Rozwiązanie prawne to oczywiście cudowna sprawa, tylko zanim je napiszesz i przejdziesz przez legislację, to mogą już nie być potrzebne. Prześpij się i wróć do formy i daj sobie spokój z dydaktyką, to nie jest Twoja silna strona. Mam znacznie lepszą opinię o Tobie, niż sobie sam dziś wystawiłeś.

          • I wyszło na moje.
            Pomimo działań tu i teraz i pomimo wycofania się Goldman Sachsa ze spekulacji, złoty znów osłabł i to wobec wszystkich walut. Jak więc widać czasem warto posłuchać pieprzenia belfra za dychę, nawet jeśli pieprzący nudzi i pyskuje i nawet jeśli zdarza mu się posłużyć starymi danymi. Sprawa jest prosta, jeśli chce się na dłużej ukrócić spekulację, to trzeba przysolić spekulantom wielki podatek i wyrzucić hazard z giełdy do kasyn i buckmacherów. Jak będą ciągle bici po kieszeniach, to im się odechce, jak dostaną po kieszeni raz, czy dwa, to ból rozejdzie się po kościach i po dniu, czy po dwóch dniach zaczną znowu. Nie wiem co w tym niedorzecznego i niezrozumiałego, to jasne jak zgryz z Hollywoodu.

          • Słuchaj może ja Ci po prostu
            Słuchaj może ja Ci po prostu dam link do strony, bo może Ci te kursy gołębiem pocztowym przesyłają. Miałem nadzieję, że jeden dzień oddechu pozwoli Ci wrócić do formy, ale widzę, że to za mało. Małostkowość to naprawdę przykra cecha, rozumiem, że teraz będziesz zaciskał kciuki, aby złoty zdychał, by mieć odrobinę satysfakcji. Otóż powtórzę Ci, chociaż wątpię aby ci w tym amoku cokolwiek do łba dotarło, że ja nigdy nie twierdziłem, aby jedna interwencja załatwiła kurs złotego, mówiłem tylko o przełamaniu szantażu szulerskiego. Linku Ci jednak nie dam, zamiast błaznować poszukaj sobie stron z forex, to się dowiesz, że kurs cały dzień tańczył złoty umacniał się nawet powyżej 2% na koniec dnia tylko na Franku tracił grosz. Daję sobie spokój z dalszą dyskusją, bo naprawdę robisz nie tylko żałosny, ale jeszcze upierdliwie małostkowy.

          • Ja też mam link dla Ciebie.
            Świeże kursy z dnia dzisiejszego:
            http://waluty.onet.pl/11,tabele.html
            Te zielone strzałki do góry, na moje żałosnie małostkowe oko, oznaczają, że wszystkie waluty nimi zaznaczone ( a więc wszystkie w zestawieniu ) zyskały dziś na wartości względem złotego, czyli nasza waluta znów poleciała w dół. W stosunku do euro o prawie 2%, w stosunku do franka o około 1,5%.
            Pozdrawiam i życzę nieco więcej spokoju.

          • Zgoda, rząd może parę rzeczy
            Zgoda, rząd może parę rzeczy zrobić i nawet zrobił ustawę o obrocie instrumentami finansowymi, tylko że ta ustawa leży sobie od jesieni w TK. Istotnym problemem jest przewlekła legislacja a w takich przypadkach jak ataki spekulacyjne potrzebne są zdecydowane i szybkie działania. A poza tym od czego jest Komisja Nadzoru Finansowego, żeby ładnie pachnieć ? Gdyby akcjonariusze nie zaczęli krzyczeć w listopadzie o przekręcie JP Morgana na giełdzie to takich “fixingów cudów” byłoby więcej. Ludzie się wściekli zrobili szum i dopiero wtedy KNF oraz prezes giełdy Sobolewski raczyli ruszyć tyłki. Jeśli tak wielki bank jak Goldman Sachs ujawnia, że kończy dalszą grę to jest jednocześnie znak dla tych mniejszych szulerów, że jest za duży szum i dalsza zabawa nie ma już sensu.

  48. Dwie sprawy, Kuro.
    Po pierwsze, państwo jest od tego, by ustalać reguły gry i pilnować ich przestrzegania, nie od tego, by grać samodzielnie, bo to tak, jakby sędzia piłkarski kiwał się z zawodnikami i próbował wkopać piłkę do którejś bramki.

    Po drugie, w sytuacji gdy odbywa się spekulacja na niespotykaną do tej pory w Polsce skalę, to trzeba spekulację ukrócić, ale pokazując, że jest zła i że nie wolno, a nie samemu włączając się do gry.

    Wniosek:
    Tusk zrobiłby lepiej gdyby zakazał obstawiania wartości indeksów na giełdzie i gdyby obciążył spekulacyjne transakcje walutowe wysokim podatkiem. Ograniczyłoby to spekulację i powstrzymało na dłuższy czas spadek kursu złotówki. A co zrobił Tusk? Tusk też zabawił się w spekulację i sprzedał parę miliardów euro, co zaskutkowało wzrostem kursu na jeden dzień i kolejnym spadkiem dzień później. Mało tego, dało to spekulantom poczucie bezkarności absolutnej, bo przecież rząd robi to samo. Problem w tym, że na polu spekulacji rząd z bankami nie wygra, to jak pojedynek kieszonkowca z legendarnym włamywaczem. Tusk mógł przeprowadzić rozsądne zmiany prawne, wolał jednak zastosować dość toporny interwencjonizm, by pokazać, że rząd "coś robi". Jak widać zdobył tym poklask.

    • Totalnie mnie znudził ten
      Totalnie mnie znudził ten komentarz i jego święte maksymy. Ktoś dobierał nam się do dupy, ten ktoś dostał kopa we własną dupę. Tak pojmuję rolę państwa, a resztę świętych słów mam w poważaniu. Te wszystkie mądrości jak się powinno, a jak się nie powinno, kiedy każdy patrzy jak wydymać drugiego proponuję w buty wetknąć i patrzyć na święte maksym z góry. Powiem jak Rostowski. Przepraszam uniosłem się, ale czytając kolejne ‘analityczne” bzdety mam ochotę na “przerwę higieniczną”. Interwencja była skuteczna. Koniec KROPKA, reszta to pieprzenie.

          • Kurak widocznie uważa, że
            Kurak widocznie uważa, że umocnienie złotówki na jeden dzień ( po czym nastąpił znów spadek ) i wydanie na ten cel paru miliardów to skuteczne działanie. Propozycję ograniczenia spekulacji poprzez antyspekulacyjne zmiany w prawie to dla niego nudziarstwo i doktrynerstwo, głupota jaka, bo przecie tu rząd skutecznie działa, że ho ho. Skuteczność gwarantowana na jeden dzień, a potem co ma być to będzie, my się nie martwimy, w razie czego rząd ma alibi, że przecie cosik zrobił.

      • Napiszę więc tak, by dotarło
        Napiszę więc tak, by dotarło do kurzego mózgu, który w swym geniuszu olewa takie "nudziarstwa". Interwencja nie była skuteczna, była do dupy. Złoty umocnił się na jeden dzień, a potem znowu spadł, jeśli nie wierzysz, to sprawdź sobie dzisiejsze kursy walut. Żeby trwale zatrzymać spadek wartości waluty trzeba zniechęcić spekulantów. Jak? Ano normalnie, jak się na spekulacji nie dorobią, to się zniechęcą, trzeba więc przysolić im na spekulację taki podatek, że się im odechce. Poza tym trzeba zakazać obstawiania wartości indeksów, bo to zwyczajny hazard, który sprzyja spekulacji. Tutaj rząd ma pole do popisu i tutaj miał szansę "coś zrobić", nie zrobił niczego, wybrał "cudowne" rozwiązanie na jeden dzień. Paniał?

        • Rozumiem, że się można
          Rozumiem, że się można kompromitować w niekończoność i inwektywami zastępować argumenty, ale zerknij chociaż na dzisiejsze kurs złotego, który się umacnia drugi dzień i dziś znacznie bardziej niż wczoraj. Bredzisz od pierwszego zdania i dalej pouczasz, poowoli robisz się żałosny, nie dość, że kreujesz rzeczywistość, to jeszcze bladego pojęcia nie masz o podstawowych danych. Dalszego bredzenia nie chce mi sie nawet czytać, bo to kolejne wróżenie z fusów. Nie wiem co będzie jutro, jeśli mówisz dziś, z całą pewnością, że ta interwencja była do dupy, to jesteś demagogiem, bo jak była, tego jeszcze nie wie nikt. każdy ma słabszy dzień, czasami po prostu trzeba wiedzieć o czym się mówi, a czego się nie wie, to nie pieprzyć. A już kursy walut mógłbyś prześledzić zanim zrobisz z siebie analityka. Również mógłbyś prześledzić inne dane, na przykład liczby, które ostatnio podawałeś z księżyca w sprawie rabatów Merkel. Piszesz drugi raz z rzędu bzdury i jeszcze pyskujuesz.

          • Ad. kursy. Zwracam honor.
            Ad. kursy. Zwracam honor. Złoty się umocnił. Spadł wczoraj, dane miałem z rana i nieaktualne. Zobaczymy jak długo to potrwa, w każdym razie nadal uważam, że rząd powinien podjąć działania prawne, a nie finansowe. Dlaczego? Dlatego, że obecnie spekulacja nadal jest prosta i przyjemna. Poza tym umocnienie złotówki wynika po części z tego, że ze spekulacji wycofał się Goldman Sachs.

            Ad. inwektywy. Ty stosujesz je w dużo większej liczbie niż ja. "Nudziarstwo", "żałosne", "bredzenie", "pyskowanie"… Chłopie, spuść trochę z tonu, bo to przypomina krzyżówkę choleryzmu z bufonadą.
            Dobranoc.

          • też jestem za działaniami prawnymi
            ale one z dnia na dzień wprowadzone być nie mogą, a pożar (jeśli to pożar?) trzeba gasić, wodą, piaskiem, pianką, czym się da. Byle nie benzyną, którą są m.in. komentarze bugajowatych.

          • To nie są inwektywy to są
            To nie są inwektywy to są przymiotniki oceniające Twoje wypociny. Jeśli ktoś pieprzy od rzeczy w tonie nauczyciela nie sprawdzając elementarnych danych i przez to nie wie o czym mówi, no to trudno o bardziej wkurzające zachowania. Normalnie nie mam wielkich zastrzeżeń do Twoich wypowiedzi na 10 jakieś 8,5 to wysoki poziom. Dziś pieprzysz od rzeczy i w opisanym przez Ciebie stylu, bufonada połączona z cholerą. Rozwiązania prawne, systemowe? O czym ty gadasz od rzeczy? Tu są potrzebne działania na już i teraz, pożar jest jakbyś nie zauważył, a Ty instrukcje postulujesz pisać. Rozwiązanie prawne to oczywiście cudowna sprawa, tylko zanim je napiszesz i przejdziesz przez legislację, to mogą już nie być potrzebne. Prześpij się i wróć do formy i daj sobie spokój z dydaktyką, to nie jest Twoja silna strona. Mam znacznie lepszą opinię o Tobie, niż sobie sam dziś wystawiłeś.

          • I wyszło na moje.
            Pomimo działań tu i teraz i pomimo wycofania się Goldman Sachsa ze spekulacji, złoty znów osłabł i to wobec wszystkich walut. Jak więc widać czasem warto posłuchać pieprzenia belfra za dychę, nawet jeśli pieprzący nudzi i pyskuje i nawet jeśli zdarza mu się posłużyć starymi danymi. Sprawa jest prosta, jeśli chce się na dłużej ukrócić spekulację, to trzeba przysolić spekulantom wielki podatek i wyrzucić hazard z giełdy do kasyn i buckmacherów. Jak będą ciągle bici po kieszeniach, to im się odechce, jak dostaną po kieszeni raz, czy dwa, to ból rozejdzie się po kościach i po dniu, czy po dwóch dniach zaczną znowu. Nie wiem co w tym niedorzecznego i niezrozumiałego, to jasne jak zgryz z Hollywoodu.

          • Słuchaj może ja Ci po prostu
            Słuchaj może ja Ci po prostu dam link do strony, bo może Ci te kursy gołębiem pocztowym przesyłają. Miałem nadzieję, że jeden dzień oddechu pozwoli Ci wrócić do formy, ale widzę, że to za mało. Małostkowość to naprawdę przykra cecha, rozumiem, że teraz będziesz zaciskał kciuki, aby złoty zdychał, by mieć odrobinę satysfakcji. Otóż powtórzę Ci, chociaż wątpię aby ci w tym amoku cokolwiek do łba dotarło, że ja nigdy nie twierdziłem, aby jedna interwencja załatwiła kurs złotego, mówiłem tylko o przełamaniu szantażu szulerskiego. Linku Ci jednak nie dam, zamiast błaznować poszukaj sobie stron z forex, to się dowiesz, że kurs cały dzień tańczył złoty umacniał się nawet powyżej 2% na koniec dnia tylko na Franku tracił grosz. Daję sobie spokój z dalszą dyskusją, bo naprawdę robisz nie tylko żałosny, ale jeszcze upierdliwie małostkowy.

          • Ja też mam link dla Ciebie.
            Świeże kursy z dnia dzisiejszego:
            http://waluty.onet.pl/11,tabele.html
            Te zielone strzałki do góry, na moje żałosnie małostkowe oko, oznaczają, że wszystkie waluty nimi zaznaczone ( a więc wszystkie w zestawieniu ) zyskały dziś na wartości względem złotego, czyli nasza waluta znów poleciała w dół. W stosunku do euro o prawie 2%, w stosunku do franka o około 1,5%.
            Pozdrawiam i życzę nieco więcej spokoju.

          • Zgoda, rząd może parę rzeczy
            Zgoda, rząd może parę rzeczy zrobić i nawet zrobił ustawę o obrocie instrumentami finansowymi, tylko że ta ustawa leży sobie od jesieni w TK. Istotnym problemem jest przewlekła legislacja a w takich przypadkach jak ataki spekulacyjne potrzebne są zdecydowane i szybkie działania. A poza tym od czego jest Komisja Nadzoru Finansowego, żeby ładnie pachnieć ? Gdyby akcjonariusze nie zaczęli krzyczeć w listopadzie o przekręcie JP Morgana na giełdzie to takich “fixingów cudów” byłoby więcej. Ludzie się wściekli zrobili szum i dopiero wtedy KNF oraz prezes giełdy Sobolewski raczyli ruszyć tyłki. Jeśli tak wielki bank jak Goldman Sachs ujawnia, że kończy dalszą grę to jest jednocześnie znak dla tych mniejszych szulerów, że jest za duży szum i dalsza zabawa nie ma już sensu.

  49. Dwie sprawy, Kuro.
    Po pierwsze, państwo jest od tego, by ustalać reguły gry i pilnować ich przestrzegania, nie od tego, by grać samodzielnie, bo to tak, jakby sędzia piłkarski kiwał się z zawodnikami i próbował wkopać piłkę do którejś bramki.

    Po drugie, w sytuacji gdy odbywa się spekulacja na niespotykaną do tej pory w Polsce skalę, to trzeba spekulację ukrócić, ale pokazując, że jest zła i że nie wolno, a nie samemu włączając się do gry.

    Wniosek:
    Tusk zrobiłby lepiej gdyby zakazał obstawiania wartości indeksów na giełdzie i gdyby obciążył spekulacyjne transakcje walutowe wysokim podatkiem. Ograniczyłoby to spekulację i powstrzymało na dłuższy czas spadek kursu złotówki. A co zrobił Tusk? Tusk też zabawił się w spekulację i sprzedał parę miliardów euro, co zaskutkowało wzrostem kursu na jeden dzień i kolejnym spadkiem dzień później. Mało tego, dało to spekulantom poczucie bezkarności absolutnej, bo przecież rząd robi to samo. Problem w tym, że na polu spekulacji rząd z bankami nie wygra, to jak pojedynek kieszonkowca z legendarnym włamywaczem. Tusk mógł przeprowadzić rozsądne zmiany prawne, wolał jednak zastosować dość toporny interwencjonizm, by pokazać, że rząd "coś robi". Jak widać zdobył tym poklask.

    • Totalnie mnie znudził ten
      Totalnie mnie znudził ten komentarz i jego święte maksymy. Ktoś dobierał nam się do dupy, ten ktoś dostał kopa we własną dupę. Tak pojmuję rolę państwa, a resztę świętych słów mam w poważaniu. Te wszystkie mądrości jak się powinno, a jak się nie powinno, kiedy każdy patrzy jak wydymać drugiego proponuję w buty wetknąć i patrzyć na święte maksym z góry. Powiem jak Rostowski. Przepraszam uniosłem się, ale czytając kolejne ‘analityczne” bzdety mam ochotę na “przerwę higieniczną”. Interwencja była skuteczna. Koniec KROPKA, reszta to pieprzenie.

          • Kurak widocznie uważa, że
            Kurak widocznie uważa, że umocnienie złotówki na jeden dzień ( po czym nastąpił znów spadek ) i wydanie na ten cel paru miliardów to skuteczne działanie. Propozycję ograniczenia spekulacji poprzez antyspekulacyjne zmiany w prawie to dla niego nudziarstwo i doktrynerstwo, głupota jaka, bo przecie tu rząd skutecznie działa, że ho ho. Skuteczność gwarantowana na jeden dzień, a potem co ma być to będzie, my się nie martwimy, w razie czego rząd ma alibi, że przecie cosik zrobił.

      • Napiszę więc tak, by dotarło
        Napiszę więc tak, by dotarło do kurzego mózgu, który w swym geniuszu olewa takie "nudziarstwa". Interwencja nie była skuteczna, była do dupy. Złoty umocnił się na jeden dzień, a potem znowu spadł, jeśli nie wierzysz, to sprawdź sobie dzisiejsze kursy walut. Żeby trwale zatrzymać spadek wartości waluty trzeba zniechęcić spekulantów. Jak? Ano normalnie, jak się na spekulacji nie dorobią, to się zniechęcą, trzeba więc przysolić im na spekulację taki podatek, że się im odechce. Poza tym trzeba zakazać obstawiania wartości indeksów, bo to zwyczajny hazard, który sprzyja spekulacji. Tutaj rząd ma pole do popisu i tutaj miał szansę "coś zrobić", nie zrobił niczego, wybrał "cudowne" rozwiązanie na jeden dzień. Paniał?

        • Rozumiem, że się można
          Rozumiem, że się można kompromitować w niekończoność i inwektywami zastępować argumenty, ale zerknij chociaż na dzisiejsze kurs złotego, który się umacnia drugi dzień i dziś znacznie bardziej niż wczoraj. Bredzisz od pierwszego zdania i dalej pouczasz, poowoli robisz się żałosny, nie dość, że kreujesz rzeczywistość, to jeszcze bladego pojęcia nie masz o podstawowych danych. Dalszego bredzenia nie chce mi sie nawet czytać, bo to kolejne wróżenie z fusów. Nie wiem co będzie jutro, jeśli mówisz dziś, z całą pewnością, że ta interwencja była do dupy, to jesteś demagogiem, bo jak była, tego jeszcze nie wie nikt. każdy ma słabszy dzień, czasami po prostu trzeba wiedzieć o czym się mówi, a czego się nie wie, to nie pieprzyć. A już kursy walut mógłbyś prześledzić zanim zrobisz z siebie analityka. Również mógłbyś prześledzić inne dane, na przykład liczby, które ostatnio podawałeś z księżyca w sprawie rabatów Merkel. Piszesz drugi raz z rzędu bzdury i jeszcze pyskujuesz.

          • Ad. kursy. Zwracam honor.
            Ad. kursy. Zwracam honor. Złoty się umocnił. Spadł wczoraj, dane miałem z rana i nieaktualne. Zobaczymy jak długo to potrwa, w każdym razie nadal uważam, że rząd powinien podjąć działania prawne, a nie finansowe. Dlaczego? Dlatego, że obecnie spekulacja nadal jest prosta i przyjemna. Poza tym umocnienie złotówki wynika po części z tego, że ze spekulacji wycofał się Goldman Sachs.

            Ad. inwektywy. Ty stosujesz je w dużo większej liczbie niż ja. "Nudziarstwo", "żałosne", "bredzenie", "pyskowanie"… Chłopie, spuść trochę z tonu, bo to przypomina krzyżówkę choleryzmu z bufonadą.
            Dobranoc.

          • też jestem za działaniami prawnymi
            ale one z dnia na dzień wprowadzone być nie mogą, a pożar (jeśli to pożar?) trzeba gasić, wodą, piaskiem, pianką, czym się da. Byle nie benzyną, którą są m.in. komentarze bugajowatych.

          • To nie są inwektywy to są
            To nie są inwektywy to są przymiotniki oceniające Twoje wypociny. Jeśli ktoś pieprzy od rzeczy w tonie nauczyciela nie sprawdzając elementarnych danych i przez to nie wie o czym mówi, no to trudno o bardziej wkurzające zachowania. Normalnie nie mam wielkich zastrzeżeń do Twoich wypowiedzi na 10 jakieś 8,5 to wysoki poziom. Dziś pieprzysz od rzeczy i w opisanym przez Ciebie stylu, bufonada połączona z cholerą. Rozwiązania prawne, systemowe? O czym ty gadasz od rzeczy? Tu są potrzebne działania na już i teraz, pożar jest jakbyś nie zauważył, a Ty instrukcje postulujesz pisać. Rozwiązanie prawne to oczywiście cudowna sprawa, tylko zanim je napiszesz i przejdziesz przez legislację, to mogą już nie być potrzebne. Prześpij się i wróć do formy i daj sobie spokój z dydaktyką, to nie jest Twoja silna strona. Mam znacznie lepszą opinię o Tobie, niż sobie sam dziś wystawiłeś.

          • I wyszło na moje.
            Pomimo działań tu i teraz i pomimo wycofania się Goldman Sachsa ze spekulacji, złoty znów osłabł i to wobec wszystkich walut. Jak więc widać czasem warto posłuchać pieprzenia belfra za dychę, nawet jeśli pieprzący nudzi i pyskuje i nawet jeśli zdarza mu się posłużyć starymi danymi. Sprawa jest prosta, jeśli chce się na dłużej ukrócić spekulację, to trzeba przysolić spekulantom wielki podatek i wyrzucić hazard z giełdy do kasyn i buckmacherów. Jak będą ciągle bici po kieszeniach, to im się odechce, jak dostaną po kieszeni raz, czy dwa, to ból rozejdzie się po kościach i po dniu, czy po dwóch dniach zaczną znowu. Nie wiem co w tym niedorzecznego i niezrozumiałego, to jasne jak zgryz z Hollywoodu.

          • Słuchaj może ja Ci po prostu
            Słuchaj może ja Ci po prostu dam link do strony, bo może Ci te kursy gołębiem pocztowym przesyłają. Miałem nadzieję, że jeden dzień oddechu pozwoli Ci wrócić do formy, ale widzę, że to za mało. Małostkowość to naprawdę przykra cecha, rozumiem, że teraz będziesz zaciskał kciuki, aby złoty zdychał, by mieć odrobinę satysfakcji. Otóż powtórzę Ci, chociaż wątpię aby ci w tym amoku cokolwiek do łba dotarło, że ja nigdy nie twierdziłem, aby jedna interwencja załatwiła kurs złotego, mówiłem tylko o przełamaniu szantażu szulerskiego. Linku Ci jednak nie dam, zamiast błaznować poszukaj sobie stron z forex, to się dowiesz, że kurs cały dzień tańczył złoty umacniał się nawet powyżej 2% na koniec dnia tylko na Franku tracił grosz. Daję sobie spokój z dalszą dyskusją, bo naprawdę robisz nie tylko żałosny, ale jeszcze upierdliwie małostkowy.

          • Ja też mam link dla Ciebie.
            Świeże kursy z dnia dzisiejszego:
            http://waluty.onet.pl/11,tabele.html
            Te zielone strzałki do góry, na moje żałosnie małostkowe oko, oznaczają, że wszystkie waluty nimi zaznaczone ( a więc wszystkie w zestawieniu ) zyskały dziś na wartości względem złotego, czyli nasza waluta znów poleciała w dół. W stosunku do euro o prawie 2%, w stosunku do franka o około 1,5%.
            Pozdrawiam i życzę nieco więcej spokoju.

          • Zgoda, rząd może parę rzeczy
            Zgoda, rząd może parę rzeczy zrobić i nawet zrobił ustawę o obrocie instrumentami finansowymi, tylko że ta ustawa leży sobie od jesieni w TK. Istotnym problemem jest przewlekła legislacja a w takich przypadkach jak ataki spekulacyjne potrzebne są zdecydowane i szybkie działania. A poza tym od czego jest Komisja Nadzoru Finansowego, żeby ładnie pachnieć ? Gdyby akcjonariusze nie zaczęli krzyczeć w listopadzie o przekręcie JP Morgana na giełdzie to takich “fixingów cudów” byłoby więcej. Ludzie się wściekli zrobili szum i dopiero wtedy KNF oraz prezes giełdy Sobolewski raczyli ruszyć tyłki. Jeśli tak wielki bank jak Goldman Sachs ujawnia, że kończy dalszą grę to jest jednocześnie znak dla tych mniejszych szulerów, że jest za duży szum i dalsza zabawa nie ma już sensu.

  50. Dwie sprawy, Kuro.
    Po pierwsze, państwo jest od tego, by ustalać reguły gry i pilnować ich przestrzegania, nie od tego, by grać samodzielnie, bo to tak, jakby sędzia piłkarski kiwał się z zawodnikami i próbował wkopać piłkę do którejś bramki.

    Po drugie, w sytuacji gdy odbywa się spekulacja na niespotykaną do tej pory w Polsce skalę, to trzeba spekulację ukrócić, ale pokazując, że jest zła i że nie wolno, a nie samemu włączając się do gry.

    Wniosek:
    Tusk zrobiłby lepiej gdyby zakazał obstawiania wartości indeksów na giełdzie i gdyby obciążył spekulacyjne transakcje walutowe wysokim podatkiem. Ograniczyłoby to spekulację i powstrzymało na dłuższy czas spadek kursu złotówki. A co zrobił Tusk? Tusk też zabawił się w spekulację i sprzedał parę miliardów euro, co zaskutkowało wzrostem kursu na jeden dzień i kolejnym spadkiem dzień później. Mało tego, dało to spekulantom poczucie bezkarności absolutnej, bo przecież rząd robi to samo. Problem w tym, że na polu spekulacji rząd z bankami nie wygra, to jak pojedynek kieszonkowca z legendarnym włamywaczem. Tusk mógł przeprowadzić rozsądne zmiany prawne, wolał jednak zastosować dość toporny interwencjonizm, by pokazać, że rząd "coś robi". Jak widać zdobył tym poklask.

    • Totalnie mnie znudził ten
      Totalnie mnie znudził ten komentarz i jego święte maksymy. Ktoś dobierał nam się do dupy, ten ktoś dostał kopa we własną dupę. Tak pojmuję rolę państwa, a resztę świętych słów mam w poważaniu. Te wszystkie mądrości jak się powinno, a jak się nie powinno, kiedy każdy patrzy jak wydymać drugiego proponuję w buty wetknąć i patrzyć na święte maksym z góry. Powiem jak Rostowski. Przepraszam uniosłem się, ale czytając kolejne ‘analityczne” bzdety mam ochotę na “przerwę higieniczną”. Interwencja była skuteczna. Koniec KROPKA, reszta to pieprzenie.

          • Kurak widocznie uważa, że
            Kurak widocznie uważa, że umocnienie złotówki na jeden dzień ( po czym nastąpił znów spadek ) i wydanie na ten cel paru miliardów to skuteczne działanie. Propozycję ograniczenia spekulacji poprzez antyspekulacyjne zmiany w prawie to dla niego nudziarstwo i doktrynerstwo, głupota jaka, bo przecie tu rząd skutecznie działa, że ho ho. Skuteczność gwarantowana na jeden dzień, a potem co ma być to będzie, my się nie martwimy, w razie czego rząd ma alibi, że przecie cosik zrobił.

      • Napiszę więc tak, by dotarło
        Napiszę więc tak, by dotarło do kurzego mózgu, który w swym geniuszu olewa takie "nudziarstwa". Interwencja nie była skuteczna, była do dupy. Złoty umocnił się na jeden dzień, a potem znowu spadł, jeśli nie wierzysz, to sprawdź sobie dzisiejsze kursy walut. Żeby trwale zatrzymać spadek wartości waluty trzeba zniechęcić spekulantów. Jak? Ano normalnie, jak się na spekulacji nie dorobią, to się zniechęcą, trzeba więc przysolić im na spekulację taki podatek, że się im odechce. Poza tym trzeba zakazać obstawiania wartości indeksów, bo to zwyczajny hazard, który sprzyja spekulacji. Tutaj rząd ma pole do popisu i tutaj miał szansę "coś zrobić", nie zrobił niczego, wybrał "cudowne" rozwiązanie na jeden dzień. Paniał?

        • Rozumiem, że się można
          Rozumiem, że się można kompromitować w niekończoność i inwektywami zastępować argumenty, ale zerknij chociaż na dzisiejsze kurs złotego, który się umacnia drugi dzień i dziś znacznie bardziej niż wczoraj. Bredzisz od pierwszego zdania i dalej pouczasz, poowoli robisz się żałosny, nie dość, że kreujesz rzeczywistość, to jeszcze bladego pojęcia nie masz o podstawowych danych. Dalszego bredzenia nie chce mi sie nawet czytać, bo to kolejne wróżenie z fusów. Nie wiem co będzie jutro, jeśli mówisz dziś, z całą pewnością, że ta interwencja była do dupy, to jesteś demagogiem, bo jak była, tego jeszcze nie wie nikt. każdy ma słabszy dzień, czasami po prostu trzeba wiedzieć o czym się mówi, a czego się nie wie, to nie pieprzyć. A już kursy walut mógłbyś prześledzić zanim zrobisz z siebie analityka. Również mógłbyś prześledzić inne dane, na przykład liczby, które ostatnio podawałeś z księżyca w sprawie rabatów Merkel. Piszesz drugi raz z rzędu bzdury i jeszcze pyskujuesz.

          • Ad. kursy. Zwracam honor.
            Ad. kursy. Zwracam honor. Złoty się umocnił. Spadł wczoraj, dane miałem z rana i nieaktualne. Zobaczymy jak długo to potrwa, w każdym razie nadal uważam, że rząd powinien podjąć działania prawne, a nie finansowe. Dlaczego? Dlatego, że obecnie spekulacja nadal jest prosta i przyjemna. Poza tym umocnienie złotówki wynika po części z tego, że ze spekulacji wycofał się Goldman Sachs.

            Ad. inwektywy. Ty stosujesz je w dużo większej liczbie niż ja. "Nudziarstwo", "żałosne", "bredzenie", "pyskowanie"… Chłopie, spuść trochę z tonu, bo to przypomina krzyżówkę choleryzmu z bufonadą.
            Dobranoc.

          • też jestem za działaniami prawnymi
            ale one z dnia na dzień wprowadzone być nie mogą, a pożar (jeśli to pożar?) trzeba gasić, wodą, piaskiem, pianką, czym się da. Byle nie benzyną, którą są m.in. komentarze bugajowatych.

          • To nie są inwektywy to są
            To nie są inwektywy to są przymiotniki oceniające Twoje wypociny. Jeśli ktoś pieprzy od rzeczy w tonie nauczyciela nie sprawdzając elementarnych danych i przez to nie wie o czym mówi, no to trudno o bardziej wkurzające zachowania. Normalnie nie mam wielkich zastrzeżeń do Twoich wypowiedzi na 10 jakieś 8,5 to wysoki poziom. Dziś pieprzysz od rzeczy i w opisanym przez Ciebie stylu, bufonada połączona z cholerą. Rozwiązania prawne, systemowe? O czym ty gadasz od rzeczy? Tu są potrzebne działania na już i teraz, pożar jest jakbyś nie zauważył, a Ty instrukcje postulujesz pisać. Rozwiązanie prawne to oczywiście cudowna sprawa, tylko zanim je napiszesz i przejdziesz przez legislację, to mogą już nie być potrzebne. Prześpij się i wróć do formy i daj sobie spokój z dydaktyką, to nie jest Twoja silna strona. Mam znacznie lepszą opinię o Tobie, niż sobie sam dziś wystawiłeś.

          • I wyszło na moje.
            Pomimo działań tu i teraz i pomimo wycofania się Goldman Sachsa ze spekulacji, złoty znów osłabł i to wobec wszystkich walut. Jak więc widać czasem warto posłuchać pieprzenia belfra za dychę, nawet jeśli pieprzący nudzi i pyskuje i nawet jeśli zdarza mu się posłużyć starymi danymi. Sprawa jest prosta, jeśli chce się na dłużej ukrócić spekulację, to trzeba przysolić spekulantom wielki podatek i wyrzucić hazard z giełdy do kasyn i buckmacherów. Jak będą ciągle bici po kieszeniach, to im się odechce, jak dostaną po kieszeni raz, czy dwa, to ból rozejdzie się po kościach i po dniu, czy po dwóch dniach zaczną znowu. Nie wiem co w tym niedorzecznego i niezrozumiałego, to jasne jak zgryz z Hollywoodu.

          • Słuchaj może ja Ci po prostu
            Słuchaj może ja Ci po prostu dam link do strony, bo może Ci te kursy gołębiem pocztowym przesyłają. Miałem nadzieję, że jeden dzień oddechu pozwoli Ci wrócić do formy, ale widzę, że to za mało. Małostkowość to naprawdę przykra cecha, rozumiem, że teraz będziesz zaciskał kciuki, aby złoty zdychał, by mieć odrobinę satysfakcji. Otóż powtórzę Ci, chociaż wątpię aby ci w tym amoku cokolwiek do łba dotarło, że ja nigdy nie twierdziłem, aby jedna interwencja załatwiła kurs złotego, mówiłem tylko o przełamaniu szantażu szulerskiego. Linku Ci jednak nie dam, zamiast błaznować poszukaj sobie stron z forex, to się dowiesz, że kurs cały dzień tańczył złoty umacniał się nawet powyżej 2% na koniec dnia tylko na Franku tracił grosz. Daję sobie spokój z dalszą dyskusją, bo naprawdę robisz nie tylko żałosny, ale jeszcze upierdliwie małostkowy.

          • Ja też mam link dla Ciebie.
            Świeże kursy z dnia dzisiejszego:
            http://waluty.onet.pl/11,tabele.html
            Te zielone strzałki do góry, na moje żałosnie małostkowe oko, oznaczają, że wszystkie waluty nimi zaznaczone ( a więc wszystkie w zestawieniu ) zyskały dziś na wartości względem złotego, czyli nasza waluta znów poleciała w dół. W stosunku do euro o prawie 2%, w stosunku do franka o około 1,5%.
            Pozdrawiam i życzę nieco więcej spokoju.

          • Zgoda, rząd może parę rzeczy
            Zgoda, rząd może parę rzeczy zrobić i nawet zrobił ustawę o obrocie instrumentami finansowymi, tylko że ta ustawa leży sobie od jesieni w TK. Istotnym problemem jest przewlekła legislacja a w takich przypadkach jak ataki spekulacyjne potrzebne są zdecydowane i szybkie działania. A poza tym od czego jest Komisja Nadzoru Finansowego, żeby ładnie pachnieć ? Gdyby akcjonariusze nie zaczęli krzyczeć w listopadzie o przekręcie JP Morgana na giełdzie to takich “fixingów cudów” byłoby więcej. Ludzie się wściekli zrobili szum i dopiero wtedy KNF oraz prezes giełdy Sobolewski raczyli ruszyć tyłki. Jeśli tak wielki bank jak Goldman Sachs ujawnia, że kończy dalszą grę to jest jednocześnie znak dla tych mniejszych szulerów, że jest za duży szum i dalsza zabawa nie ma już sensu.

  51. Dwie sprawy, Kuro.
    Po pierwsze, państwo jest od tego, by ustalać reguły gry i pilnować ich przestrzegania, nie od tego, by grać samodzielnie, bo to tak, jakby sędzia piłkarski kiwał się z zawodnikami i próbował wkopać piłkę do którejś bramki.

    Po drugie, w sytuacji gdy odbywa się spekulacja na niespotykaną do tej pory w Polsce skalę, to trzeba spekulację ukrócić, ale pokazując, że jest zła i że nie wolno, a nie samemu włączając się do gry.

    Wniosek:
    Tusk zrobiłby lepiej gdyby zakazał obstawiania wartości indeksów na giełdzie i gdyby obciążył spekulacyjne transakcje walutowe wysokim podatkiem. Ograniczyłoby to spekulację i powstrzymało na dłuższy czas spadek kursu złotówki. A co zrobił Tusk? Tusk też zabawił się w spekulację i sprzedał parę miliardów euro, co zaskutkowało wzrostem kursu na jeden dzień i kolejnym spadkiem dzień później. Mało tego, dało to spekulantom poczucie bezkarności absolutnej, bo przecież rząd robi to samo. Problem w tym, że na polu spekulacji rząd z bankami nie wygra, to jak pojedynek kieszonkowca z legendarnym włamywaczem. Tusk mógł przeprowadzić rozsądne zmiany prawne, wolał jednak zastosować dość toporny interwencjonizm, by pokazać, że rząd "coś robi". Jak widać zdobył tym poklask.

    • Totalnie mnie znudził ten
      Totalnie mnie znudził ten komentarz i jego święte maksymy. Ktoś dobierał nam się do dupy, ten ktoś dostał kopa we własną dupę. Tak pojmuję rolę państwa, a resztę świętych słów mam w poważaniu. Te wszystkie mądrości jak się powinno, a jak się nie powinno, kiedy każdy patrzy jak wydymać drugiego proponuję w buty wetknąć i patrzyć na święte maksym z góry. Powiem jak Rostowski. Przepraszam uniosłem się, ale czytając kolejne ‘analityczne” bzdety mam ochotę na “przerwę higieniczną”. Interwencja była skuteczna. Koniec KROPKA, reszta to pieprzenie.

          • Kurak widocznie uważa, że
            Kurak widocznie uważa, że umocnienie złotówki na jeden dzień ( po czym nastąpił znów spadek ) i wydanie na ten cel paru miliardów to skuteczne działanie. Propozycję ograniczenia spekulacji poprzez antyspekulacyjne zmiany w prawie to dla niego nudziarstwo i doktrynerstwo, głupota jaka, bo przecie tu rząd skutecznie działa, że ho ho. Skuteczność gwarantowana na jeden dzień, a potem co ma być to będzie, my się nie martwimy, w razie czego rząd ma alibi, że przecie cosik zrobił.

      • Napiszę więc tak, by dotarło
        Napiszę więc tak, by dotarło do kurzego mózgu, który w swym geniuszu olewa takie "nudziarstwa". Interwencja nie była skuteczna, była do dupy. Złoty umocnił się na jeden dzień, a potem znowu spadł, jeśli nie wierzysz, to sprawdź sobie dzisiejsze kursy walut. Żeby trwale zatrzymać spadek wartości waluty trzeba zniechęcić spekulantów. Jak? Ano normalnie, jak się na spekulacji nie dorobią, to się zniechęcą, trzeba więc przysolić im na spekulację taki podatek, że się im odechce. Poza tym trzeba zakazać obstawiania wartości indeksów, bo to zwyczajny hazard, który sprzyja spekulacji. Tutaj rząd ma pole do popisu i tutaj miał szansę "coś zrobić", nie zrobił niczego, wybrał "cudowne" rozwiązanie na jeden dzień. Paniał?

        • Rozumiem, że się można
          Rozumiem, że się można kompromitować w niekończoność i inwektywami zastępować argumenty, ale zerknij chociaż na dzisiejsze kurs złotego, który się umacnia drugi dzień i dziś znacznie bardziej niż wczoraj. Bredzisz od pierwszego zdania i dalej pouczasz, poowoli robisz się żałosny, nie dość, że kreujesz rzeczywistość, to jeszcze bladego pojęcia nie masz o podstawowych danych. Dalszego bredzenia nie chce mi sie nawet czytać, bo to kolejne wróżenie z fusów. Nie wiem co będzie jutro, jeśli mówisz dziś, z całą pewnością, że ta interwencja była do dupy, to jesteś demagogiem, bo jak była, tego jeszcze nie wie nikt. każdy ma słabszy dzień, czasami po prostu trzeba wiedzieć o czym się mówi, a czego się nie wie, to nie pieprzyć. A już kursy walut mógłbyś prześledzić zanim zrobisz z siebie analityka. Również mógłbyś prześledzić inne dane, na przykład liczby, które ostatnio podawałeś z księżyca w sprawie rabatów Merkel. Piszesz drugi raz z rzędu bzdury i jeszcze pyskujuesz.

          • Ad. kursy. Zwracam honor.
            Ad. kursy. Zwracam honor. Złoty się umocnił. Spadł wczoraj, dane miałem z rana i nieaktualne. Zobaczymy jak długo to potrwa, w każdym razie nadal uważam, że rząd powinien podjąć działania prawne, a nie finansowe. Dlaczego? Dlatego, że obecnie spekulacja nadal jest prosta i przyjemna. Poza tym umocnienie złotówki wynika po części z tego, że ze spekulacji wycofał się Goldman Sachs.

            Ad. inwektywy. Ty stosujesz je w dużo większej liczbie niż ja. "Nudziarstwo", "żałosne", "bredzenie", "pyskowanie"… Chłopie, spuść trochę z tonu, bo to przypomina krzyżówkę choleryzmu z bufonadą.
            Dobranoc.

          • też jestem za działaniami prawnymi
            ale one z dnia na dzień wprowadzone być nie mogą, a pożar (jeśli to pożar?) trzeba gasić, wodą, piaskiem, pianką, czym się da. Byle nie benzyną, którą są m.in. komentarze bugajowatych.

          • To nie są inwektywy to są
            To nie są inwektywy to są przymiotniki oceniające Twoje wypociny. Jeśli ktoś pieprzy od rzeczy w tonie nauczyciela nie sprawdzając elementarnych danych i przez to nie wie o czym mówi, no to trudno o bardziej wkurzające zachowania. Normalnie nie mam wielkich zastrzeżeń do Twoich wypowiedzi na 10 jakieś 8,5 to wysoki poziom. Dziś pieprzysz od rzeczy i w opisanym przez Ciebie stylu, bufonada połączona z cholerą. Rozwiązania prawne, systemowe? O czym ty gadasz od rzeczy? Tu są potrzebne działania na już i teraz, pożar jest jakbyś nie zauważył, a Ty instrukcje postulujesz pisać. Rozwiązanie prawne to oczywiście cudowna sprawa, tylko zanim je napiszesz i przejdziesz przez legislację, to mogą już nie być potrzebne. Prześpij się i wróć do formy i daj sobie spokój z dydaktyką, to nie jest Twoja silna strona. Mam znacznie lepszą opinię o Tobie, niż sobie sam dziś wystawiłeś.

          • I wyszło na moje.
            Pomimo działań tu i teraz i pomimo wycofania się Goldman Sachsa ze spekulacji, złoty znów osłabł i to wobec wszystkich walut. Jak więc widać czasem warto posłuchać pieprzenia belfra za dychę, nawet jeśli pieprzący nudzi i pyskuje i nawet jeśli zdarza mu się posłużyć starymi danymi. Sprawa jest prosta, jeśli chce się na dłużej ukrócić spekulację, to trzeba przysolić spekulantom wielki podatek i wyrzucić hazard z giełdy do kasyn i buckmacherów. Jak będą ciągle bici po kieszeniach, to im się odechce, jak dostaną po kieszeni raz, czy dwa, to ból rozejdzie się po kościach i po dniu, czy po dwóch dniach zaczną znowu. Nie wiem co w tym niedorzecznego i niezrozumiałego, to jasne jak zgryz z Hollywoodu.

          • Słuchaj może ja Ci po prostu
            Słuchaj może ja Ci po prostu dam link do strony, bo może Ci te kursy gołębiem pocztowym przesyłają. Miałem nadzieję, że jeden dzień oddechu pozwoli Ci wrócić do formy, ale widzę, że to za mało. Małostkowość to naprawdę przykra cecha, rozumiem, że teraz będziesz zaciskał kciuki, aby złoty zdychał, by mieć odrobinę satysfakcji. Otóż powtórzę Ci, chociaż wątpię aby ci w tym amoku cokolwiek do łba dotarło, że ja nigdy nie twierdziłem, aby jedna interwencja załatwiła kurs złotego, mówiłem tylko o przełamaniu szantażu szulerskiego. Linku Ci jednak nie dam, zamiast błaznować poszukaj sobie stron z forex, to się dowiesz, że kurs cały dzień tańczył złoty umacniał się nawet powyżej 2% na koniec dnia tylko na Franku tracił grosz. Daję sobie spokój z dalszą dyskusją, bo naprawdę robisz nie tylko żałosny, ale jeszcze upierdliwie małostkowy.

          • Ja też mam link dla Ciebie.
            Świeże kursy z dnia dzisiejszego:
            http://waluty.onet.pl/11,tabele.html
            Te zielone strzałki do góry, na moje żałosnie małostkowe oko, oznaczają, że wszystkie waluty nimi zaznaczone ( a więc wszystkie w zestawieniu ) zyskały dziś na wartości względem złotego, czyli nasza waluta znów poleciała w dół. W stosunku do euro o prawie 2%, w stosunku do franka o około 1,5%.
            Pozdrawiam i życzę nieco więcej spokoju.

          • Zgoda, rząd może parę rzeczy
            Zgoda, rząd może parę rzeczy zrobić i nawet zrobił ustawę o obrocie instrumentami finansowymi, tylko że ta ustawa leży sobie od jesieni w TK. Istotnym problemem jest przewlekła legislacja a w takich przypadkach jak ataki spekulacyjne potrzebne są zdecydowane i szybkie działania. A poza tym od czego jest Komisja Nadzoru Finansowego, żeby ładnie pachnieć ? Gdyby akcjonariusze nie zaczęli krzyczeć w listopadzie o przekręcie JP Morgana na giełdzie to takich “fixingów cudów” byłoby więcej. Ludzie się wściekli zrobili szum i dopiero wtedy KNF oraz prezes giełdy Sobolewski raczyli ruszyć tyłki. Jeśli tak wielki bank jak Goldman Sachs ujawnia, że kończy dalszą grę to jest jednocześnie znak dla tych mniejszych szulerów, że jest za duży szum i dalsza zabawa nie ma już sensu.

  52. Dwie sprawy, Kuro.
    Po pierwsze, państwo jest od tego, by ustalać reguły gry i pilnować ich przestrzegania, nie od tego, by grać samodzielnie, bo to tak, jakby sędzia piłkarski kiwał się z zawodnikami i próbował wkopać piłkę do którejś bramki.

    Po drugie, w sytuacji gdy odbywa się spekulacja na niespotykaną do tej pory w Polsce skalę, to trzeba spekulację ukrócić, ale pokazując, że jest zła i że nie wolno, a nie samemu włączając się do gry.

    Wniosek:
    Tusk zrobiłby lepiej gdyby zakazał obstawiania wartości indeksów na giełdzie i gdyby obciążył spekulacyjne transakcje walutowe wysokim podatkiem. Ograniczyłoby to spekulację i powstrzymało na dłuższy czas spadek kursu złotówki. A co zrobił Tusk? Tusk też zabawił się w spekulację i sprzedał parę miliardów euro, co zaskutkowało wzrostem kursu na jeden dzień i kolejnym spadkiem dzień później. Mało tego, dało to spekulantom poczucie bezkarności absolutnej, bo przecież rząd robi to samo. Problem w tym, że na polu spekulacji rząd z bankami nie wygra, to jak pojedynek kieszonkowca z legendarnym włamywaczem. Tusk mógł przeprowadzić rozsądne zmiany prawne, wolał jednak zastosować dość toporny interwencjonizm, by pokazać, że rząd "coś robi". Jak widać zdobył tym poklask.

    • Totalnie mnie znudził ten
      Totalnie mnie znudził ten komentarz i jego święte maksymy. Ktoś dobierał nam się do dupy, ten ktoś dostał kopa we własną dupę. Tak pojmuję rolę państwa, a resztę świętych słów mam w poważaniu. Te wszystkie mądrości jak się powinno, a jak się nie powinno, kiedy każdy patrzy jak wydymać drugiego proponuję w buty wetknąć i patrzyć na święte maksym z góry. Powiem jak Rostowski. Przepraszam uniosłem się, ale czytając kolejne ‘analityczne” bzdety mam ochotę na “przerwę higieniczną”. Interwencja była skuteczna. Koniec KROPKA, reszta to pieprzenie.

          • Kurak widocznie uważa, że
            Kurak widocznie uważa, że umocnienie złotówki na jeden dzień ( po czym nastąpił znów spadek ) i wydanie na ten cel paru miliardów to skuteczne działanie. Propozycję ograniczenia spekulacji poprzez antyspekulacyjne zmiany w prawie to dla niego nudziarstwo i doktrynerstwo, głupota jaka, bo przecie tu rząd skutecznie działa, że ho ho. Skuteczność gwarantowana na jeden dzień, a potem co ma być to będzie, my się nie martwimy, w razie czego rząd ma alibi, że przecie cosik zrobił.

      • Napiszę więc tak, by dotarło
        Napiszę więc tak, by dotarło do kurzego mózgu, który w swym geniuszu olewa takie "nudziarstwa". Interwencja nie była skuteczna, była do dupy. Złoty umocnił się na jeden dzień, a potem znowu spadł, jeśli nie wierzysz, to sprawdź sobie dzisiejsze kursy walut. Żeby trwale zatrzymać spadek wartości waluty trzeba zniechęcić spekulantów. Jak? Ano normalnie, jak się na spekulacji nie dorobią, to się zniechęcą, trzeba więc przysolić im na spekulację taki podatek, że się im odechce. Poza tym trzeba zakazać obstawiania wartości indeksów, bo to zwyczajny hazard, który sprzyja spekulacji. Tutaj rząd ma pole do popisu i tutaj miał szansę "coś zrobić", nie zrobił niczego, wybrał "cudowne" rozwiązanie na jeden dzień. Paniał?

        • Rozumiem, że się można
          Rozumiem, że się można kompromitować w niekończoność i inwektywami zastępować argumenty, ale zerknij chociaż na dzisiejsze kurs złotego, który się umacnia drugi dzień i dziś znacznie bardziej niż wczoraj. Bredzisz od pierwszego zdania i dalej pouczasz, poowoli robisz się żałosny, nie dość, że kreujesz rzeczywistość, to jeszcze bladego pojęcia nie masz o podstawowych danych. Dalszego bredzenia nie chce mi sie nawet czytać, bo to kolejne wróżenie z fusów. Nie wiem co będzie jutro, jeśli mówisz dziś, z całą pewnością, że ta interwencja była do dupy, to jesteś demagogiem, bo jak była, tego jeszcze nie wie nikt. każdy ma słabszy dzień, czasami po prostu trzeba wiedzieć o czym się mówi, a czego się nie wie, to nie pieprzyć. A już kursy walut mógłbyś prześledzić zanim zrobisz z siebie analityka. Również mógłbyś prześledzić inne dane, na przykład liczby, które ostatnio podawałeś z księżyca w sprawie rabatów Merkel. Piszesz drugi raz z rzędu bzdury i jeszcze pyskujuesz.

          • Ad. kursy. Zwracam honor.
            Ad. kursy. Zwracam honor. Złoty się umocnił. Spadł wczoraj, dane miałem z rana i nieaktualne. Zobaczymy jak długo to potrwa, w każdym razie nadal uważam, że rząd powinien podjąć działania prawne, a nie finansowe. Dlaczego? Dlatego, że obecnie spekulacja nadal jest prosta i przyjemna. Poza tym umocnienie złotówki wynika po części z tego, że ze spekulacji wycofał się Goldman Sachs.

            Ad. inwektywy. Ty stosujesz je w dużo większej liczbie niż ja. "Nudziarstwo", "żałosne", "bredzenie", "pyskowanie"… Chłopie, spuść trochę z tonu, bo to przypomina krzyżówkę choleryzmu z bufonadą.
            Dobranoc.

          • też jestem za działaniami prawnymi
            ale one z dnia na dzień wprowadzone być nie mogą, a pożar (jeśli to pożar?) trzeba gasić, wodą, piaskiem, pianką, czym się da. Byle nie benzyną, którą są m.in. komentarze bugajowatych.

          • To nie są inwektywy to są
            To nie są inwektywy to są przymiotniki oceniające Twoje wypociny. Jeśli ktoś pieprzy od rzeczy w tonie nauczyciela nie sprawdzając elementarnych danych i przez to nie wie o czym mówi, no to trudno o bardziej wkurzające zachowania. Normalnie nie mam wielkich zastrzeżeń do Twoich wypowiedzi na 10 jakieś 8,5 to wysoki poziom. Dziś pieprzysz od rzeczy i w opisanym przez Ciebie stylu, bufonada połączona z cholerą. Rozwiązania prawne, systemowe? O czym ty gadasz od rzeczy? Tu są potrzebne działania na już i teraz, pożar jest jakbyś nie zauważył, a Ty instrukcje postulujesz pisać. Rozwiązanie prawne to oczywiście cudowna sprawa, tylko zanim je napiszesz i przejdziesz przez legislację, to mogą już nie być potrzebne. Prześpij się i wróć do formy i daj sobie spokój z dydaktyką, to nie jest Twoja silna strona. Mam znacznie lepszą opinię o Tobie, niż sobie sam dziś wystawiłeś.

          • I wyszło na moje.
            Pomimo działań tu i teraz i pomimo wycofania się Goldman Sachsa ze spekulacji, złoty znów osłabł i to wobec wszystkich walut. Jak więc widać czasem warto posłuchać pieprzenia belfra za dychę, nawet jeśli pieprzący nudzi i pyskuje i nawet jeśli zdarza mu się posłużyć starymi danymi. Sprawa jest prosta, jeśli chce się na dłużej ukrócić spekulację, to trzeba przysolić spekulantom wielki podatek i wyrzucić hazard z giełdy do kasyn i buckmacherów. Jak będą ciągle bici po kieszeniach, to im się odechce, jak dostaną po kieszeni raz, czy dwa, to ból rozejdzie się po kościach i po dniu, czy po dwóch dniach zaczną znowu. Nie wiem co w tym niedorzecznego i niezrozumiałego, to jasne jak zgryz z Hollywoodu.

          • Słuchaj może ja Ci po prostu
            Słuchaj może ja Ci po prostu dam link do strony, bo może Ci te kursy gołębiem pocztowym przesyłają. Miałem nadzieję, że jeden dzień oddechu pozwoli Ci wrócić do formy, ale widzę, że to za mało. Małostkowość to naprawdę przykra cecha, rozumiem, że teraz będziesz zaciskał kciuki, aby złoty zdychał, by mieć odrobinę satysfakcji. Otóż powtórzę Ci, chociaż wątpię aby ci w tym amoku cokolwiek do łba dotarło, że ja nigdy nie twierdziłem, aby jedna interwencja załatwiła kurs złotego, mówiłem tylko o przełamaniu szantażu szulerskiego. Linku Ci jednak nie dam, zamiast błaznować poszukaj sobie stron z forex, to się dowiesz, że kurs cały dzień tańczył złoty umacniał się nawet powyżej 2% na koniec dnia tylko na Franku tracił grosz. Daję sobie spokój z dalszą dyskusją, bo naprawdę robisz nie tylko żałosny, ale jeszcze upierdliwie małostkowy.

          • Ja też mam link dla Ciebie.
            Świeże kursy z dnia dzisiejszego:
            http://waluty.onet.pl/11,tabele.html
            Te zielone strzałki do góry, na moje żałosnie małostkowe oko, oznaczają, że wszystkie waluty nimi zaznaczone ( a więc wszystkie w zestawieniu ) zyskały dziś na wartości względem złotego, czyli nasza waluta znów poleciała w dół. W stosunku do euro o prawie 2%, w stosunku do franka o około 1,5%.
            Pozdrawiam i życzę nieco więcej spokoju.

          • Zgoda, rząd może parę rzeczy
            Zgoda, rząd może parę rzeczy zrobić i nawet zrobił ustawę o obrocie instrumentami finansowymi, tylko że ta ustawa leży sobie od jesieni w TK. Istotnym problemem jest przewlekła legislacja a w takich przypadkach jak ataki spekulacyjne potrzebne są zdecydowane i szybkie działania. A poza tym od czego jest Komisja Nadzoru Finansowego, żeby ładnie pachnieć ? Gdyby akcjonariusze nie zaczęli krzyczeć w listopadzie o przekręcie JP Morgana na giełdzie to takich “fixingów cudów” byłoby więcej. Ludzie się wściekli zrobili szum i dopiero wtedy KNF oraz prezes giełdy Sobolewski raczyli ruszyć tyłki. Jeśli tak wielki bank jak Goldman Sachs ujawnia, że kończy dalszą grę to jest jednocześnie znak dla tych mniejszych szulerów, że jest za duży szum i dalsza zabawa nie ma już sensu.

  53. Dwie sprawy, Kuro.
    Po pierwsze, państwo jest od tego, by ustalać reguły gry i pilnować ich przestrzegania, nie od tego, by grać samodzielnie, bo to tak, jakby sędzia piłkarski kiwał się z zawodnikami i próbował wkopać piłkę do którejś bramki.

    Po drugie, w sytuacji gdy odbywa się spekulacja na niespotykaną do tej pory w Polsce skalę, to trzeba spekulację ukrócić, ale pokazując, że jest zła i że nie wolno, a nie samemu włączając się do gry.

    Wniosek:
    Tusk zrobiłby lepiej gdyby zakazał obstawiania wartości indeksów na giełdzie i gdyby obciążył spekulacyjne transakcje walutowe wysokim podatkiem. Ograniczyłoby to spekulację i powstrzymało na dłuższy czas spadek kursu złotówki. A co zrobił Tusk? Tusk też zabawił się w spekulację i sprzedał parę miliardów euro, co zaskutkowało wzrostem kursu na jeden dzień i kolejnym spadkiem dzień później. Mało tego, dało to spekulantom poczucie bezkarności absolutnej, bo przecież rząd robi to samo. Problem w tym, że na polu spekulacji rząd z bankami nie wygra, to jak pojedynek kieszonkowca z legendarnym włamywaczem. Tusk mógł przeprowadzić rozsądne zmiany prawne, wolał jednak zastosować dość toporny interwencjonizm, by pokazać, że rząd "coś robi". Jak widać zdobył tym poklask.

    • Totalnie mnie znudził ten
      Totalnie mnie znudził ten komentarz i jego święte maksymy. Ktoś dobierał nam się do dupy, ten ktoś dostał kopa we własną dupę. Tak pojmuję rolę państwa, a resztę świętych słów mam w poważaniu. Te wszystkie mądrości jak się powinno, a jak się nie powinno, kiedy każdy patrzy jak wydymać drugiego proponuję w buty wetknąć i patrzyć na święte maksym z góry. Powiem jak Rostowski. Przepraszam uniosłem się, ale czytając kolejne ‘analityczne” bzdety mam ochotę na “przerwę higieniczną”. Interwencja była skuteczna. Koniec KROPKA, reszta to pieprzenie.

          • Kurak widocznie uważa, że
            Kurak widocznie uważa, że umocnienie złotówki na jeden dzień ( po czym nastąpił znów spadek ) i wydanie na ten cel paru miliardów to skuteczne działanie. Propozycję ograniczenia spekulacji poprzez antyspekulacyjne zmiany w prawie to dla niego nudziarstwo i doktrynerstwo, głupota jaka, bo przecie tu rząd skutecznie działa, że ho ho. Skuteczność gwarantowana na jeden dzień, a potem co ma być to będzie, my się nie martwimy, w razie czego rząd ma alibi, że przecie cosik zrobił.

      • Napiszę więc tak, by dotarło
        Napiszę więc tak, by dotarło do kurzego mózgu, który w swym geniuszu olewa takie "nudziarstwa". Interwencja nie była skuteczna, była do dupy. Złoty umocnił się na jeden dzień, a potem znowu spadł, jeśli nie wierzysz, to sprawdź sobie dzisiejsze kursy walut. Żeby trwale zatrzymać spadek wartości waluty trzeba zniechęcić spekulantów. Jak? Ano normalnie, jak się na spekulacji nie dorobią, to się zniechęcą, trzeba więc przysolić im na spekulację taki podatek, że się im odechce. Poza tym trzeba zakazać obstawiania wartości indeksów, bo to zwyczajny hazard, który sprzyja spekulacji. Tutaj rząd ma pole do popisu i tutaj miał szansę "coś zrobić", nie zrobił niczego, wybrał "cudowne" rozwiązanie na jeden dzień. Paniał?

        • Rozumiem, że się można
          Rozumiem, że się można kompromitować w niekończoność i inwektywami zastępować argumenty, ale zerknij chociaż na dzisiejsze kurs złotego, który się umacnia drugi dzień i dziś znacznie bardziej niż wczoraj. Bredzisz od pierwszego zdania i dalej pouczasz, poowoli robisz się żałosny, nie dość, że kreujesz rzeczywistość, to jeszcze bladego pojęcia nie masz o podstawowych danych. Dalszego bredzenia nie chce mi sie nawet czytać, bo to kolejne wróżenie z fusów. Nie wiem co będzie jutro, jeśli mówisz dziś, z całą pewnością, że ta interwencja była do dupy, to jesteś demagogiem, bo jak była, tego jeszcze nie wie nikt. każdy ma słabszy dzień, czasami po prostu trzeba wiedzieć o czym się mówi, a czego się nie wie, to nie pieprzyć. A już kursy walut mógłbyś prześledzić zanim zrobisz z siebie analityka. Również mógłbyś prześledzić inne dane, na przykład liczby, które ostatnio podawałeś z księżyca w sprawie rabatów Merkel. Piszesz drugi raz z rzędu bzdury i jeszcze pyskujuesz.

          • Ad. kursy. Zwracam honor.
            Ad. kursy. Zwracam honor. Złoty się umocnił. Spadł wczoraj, dane miałem z rana i nieaktualne. Zobaczymy jak długo to potrwa, w każdym razie nadal uważam, że rząd powinien podjąć działania prawne, a nie finansowe. Dlaczego? Dlatego, że obecnie spekulacja nadal jest prosta i przyjemna. Poza tym umocnienie złotówki wynika po części z tego, że ze spekulacji wycofał się Goldman Sachs.

            Ad. inwektywy. Ty stosujesz je w dużo większej liczbie niż ja. "Nudziarstwo", "żałosne", "bredzenie", "pyskowanie"… Chłopie, spuść trochę z tonu, bo to przypomina krzyżówkę choleryzmu z bufonadą.
            Dobranoc.

          • też jestem za działaniami prawnymi
            ale one z dnia na dzień wprowadzone być nie mogą, a pożar (jeśli to pożar?) trzeba gasić, wodą, piaskiem, pianką, czym się da. Byle nie benzyną, którą są m.in. komentarze bugajowatych.

          • To nie są inwektywy to są
            To nie są inwektywy to są przymiotniki oceniające Twoje wypociny. Jeśli ktoś pieprzy od rzeczy w tonie nauczyciela nie sprawdzając elementarnych danych i przez to nie wie o czym mówi, no to trudno o bardziej wkurzające zachowania. Normalnie nie mam wielkich zastrzeżeń do Twoich wypowiedzi na 10 jakieś 8,5 to wysoki poziom. Dziś pieprzysz od rzeczy i w opisanym przez Ciebie stylu, bufonada połączona z cholerą. Rozwiązania prawne, systemowe? O czym ty gadasz od rzeczy? Tu są potrzebne działania na już i teraz, pożar jest jakbyś nie zauważył, a Ty instrukcje postulujesz pisać. Rozwiązanie prawne to oczywiście cudowna sprawa, tylko zanim je napiszesz i przejdziesz przez legislację, to mogą już nie być potrzebne. Prześpij się i wróć do formy i daj sobie spokój z dydaktyką, to nie jest Twoja silna strona. Mam znacznie lepszą opinię o Tobie, niż sobie sam dziś wystawiłeś.

          • I wyszło na moje.
            Pomimo działań tu i teraz i pomimo wycofania się Goldman Sachsa ze spekulacji, złoty znów osłabł i to wobec wszystkich walut. Jak więc widać czasem warto posłuchać pieprzenia belfra za dychę, nawet jeśli pieprzący nudzi i pyskuje i nawet jeśli zdarza mu się posłużyć starymi danymi. Sprawa jest prosta, jeśli chce się na dłużej ukrócić spekulację, to trzeba przysolić spekulantom wielki podatek i wyrzucić hazard z giełdy do kasyn i buckmacherów. Jak będą ciągle bici po kieszeniach, to im się odechce, jak dostaną po kieszeni raz, czy dwa, to ból rozejdzie się po kościach i po dniu, czy po dwóch dniach zaczną znowu. Nie wiem co w tym niedorzecznego i niezrozumiałego, to jasne jak zgryz z Hollywoodu.

          • Słuchaj może ja Ci po prostu
            Słuchaj może ja Ci po prostu dam link do strony, bo może Ci te kursy gołębiem pocztowym przesyłają. Miałem nadzieję, że jeden dzień oddechu pozwoli Ci wrócić do formy, ale widzę, że to za mało. Małostkowość to naprawdę przykra cecha, rozumiem, że teraz będziesz zaciskał kciuki, aby złoty zdychał, by mieć odrobinę satysfakcji. Otóż powtórzę Ci, chociaż wątpię aby ci w tym amoku cokolwiek do łba dotarło, że ja nigdy nie twierdziłem, aby jedna interwencja załatwiła kurs złotego, mówiłem tylko o przełamaniu szantażu szulerskiego. Linku Ci jednak nie dam, zamiast błaznować poszukaj sobie stron z forex, to się dowiesz, że kurs cały dzień tańczył złoty umacniał się nawet powyżej 2% na koniec dnia tylko na Franku tracił grosz. Daję sobie spokój z dalszą dyskusją, bo naprawdę robisz nie tylko żałosny, ale jeszcze upierdliwie małostkowy.

          • Ja też mam link dla Ciebie.
            Świeże kursy z dnia dzisiejszego:
            http://waluty.onet.pl/11,tabele.html
            Te zielone strzałki do góry, na moje żałosnie małostkowe oko, oznaczają, że wszystkie waluty nimi zaznaczone ( a więc wszystkie w zestawieniu ) zyskały dziś na wartości względem złotego, czyli nasza waluta znów poleciała w dół. W stosunku do euro o prawie 2%, w stosunku do franka o około 1,5%.
            Pozdrawiam i życzę nieco więcej spokoju.

          • Zgoda, rząd może parę rzeczy
            Zgoda, rząd może parę rzeczy zrobić i nawet zrobił ustawę o obrocie instrumentami finansowymi, tylko że ta ustawa leży sobie od jesieni w TK. Istotnym problemem jest przewlekła legislacja a w takich przypadkach jak ataki spekulacyjne potrzebne są zdecydowane i szybkie działania. A poza tym od czego jest Komisja Nadzoru Finansowego, żeby ładnie pachnieć ? Gdyby akcjonariusze nie zaczęli krzyczeć w listopadzie o przekręcie JP Morgana na giełdzie to takich “fixingów cudów” byłoby więcej. Ludzie się wściekli zrobili szum i dopiero wtedy KNF oraz prezes giełdy Sobolewski raczyli ruszyć tyłki. Jeśli tak wielki bank jak Goldman Sachs ujawnia, że kończy dalszą grę to jest jednocześnie znak dla tych mniejszych szulerów, że jest za duży szum i dalsza zabawa nie ma już sensu.

  54. Dwie sprawy, Kuro.
    Po pierwsze, państwo jest od tego, by ustalać reguły gry i pilnować ich przestrzegania, nie od tego, by grać samodzielnie, bo to tak, jakby sędzia piłkarski kiwał się z zawodnikami i próbował wkopać piłkę do którejś bramki.

    Po drugie, w sytuacji gdy odbywa się spekulacja na niespotykaną do tej pory w Polsce skalę, to trzeba spekulację ukrócić, ale pokazując, że jest zła i że nie wolno, a nie samemu włączając się do gry.

    Wniosek:
    Tusk zrobiłby lepiej gdyby zakazał obstawiania wartości indeksów na giełdzie i gdyby obciążył spekulacyjne transakcje walutowe wysokim podatkiem. Ograniczyłoby to spekulację i powstrzymało na dłuższy czas spadek kursu złotówki. A co zrobił Tusk? Tusk też zabawił się w spekulację i sprzedał parę miliardów euro, co zaskutkowało wzrostem kursu na jeden dzień i kolejnym spadkiem dzień później. Mało tego, dało to spekulantom poczucie bezkarności absolutnej, bo przecież rząd robi to samo. Problem w tym, że na polu spekulacji rząd z bankami nie wygra, to jak pojedynek kieszonkowca z legendarnym włamywaczem. Tusk mógł przeprowadzić rozsądne zmiany prawne, wolał jednak zastosować dość toporny interwencjonizm, by pokazać, że rząd "coś robi". Jak widać zdobył tym poklask.

    • Totalnie mnie znudził ten
      Totalnie mnie znudził ten komentarz i jego święte maksymy. Ktoś dobierał nam się do dupy, ten ktoś dostał kopa we własną dupę. Tak pojmuję rolę państwa, a resztę świętych słów mam w poważaniu. Te wszystkie mądrości jak się powinno, a jak się nie powinno, kiedy każdy patrzy jak wydymać drugiego proponuję w buty wetknąć i patrzyć na święte maksym z góry. Powiem jak Rostowski. Przepraszam uniosłem się, ale czytając kolejne ‘analityczne” bzdety mam ochotę na “przerwę higieniczną”. Interwencja była skuteczna. Koniec KROPKA, reszta to pieprzenie.

          • Kurak widocznie uważa, że
            Kurak widocznie uważa, że umocnienie złotówki na jeden dzień ( po czym nastąpił znów spadek ) i wydanie na ten cel paru miliardów to skuteczne działanie. Propozycję ograniczenia spekulacji poprzez antyspekulacyjne zmiany w prawie to dla niego nudziarstwo i doktrynerstwo, głupota jaka, bo przecie tu rząd skutecznie działa, że ho ho. Skuteczność gwarantowana na jeden dzień, a potem co ma być to będzie, my się nie martwimy, w razie czego rząd ma alibi, że przecie cosik zrobił.

      • Napiszę więc tak, by dotarło
        Napiszę więc tak, by dotarło do kurzego mózgu, który w swym geniuszu olewa takie "nudziarstwa". Interwencja nie była skuteczna, była do dupy. Złoty umocnił się na jeden dzień, a potem znowu spadł, jeśli nie wierzysz, to sprawdź sobie dzisiejsze kursy walut. Żeby trwale zatrzymać spadek wartości waluty trzeba zniechęcić spekulantów. Jak? Ano normalnie, jak się na spekulacji nie dorobią, to się zniechęcą, trzeba więc przysolić im na spekulację taki podatek, że się im odechce. Poza tym trzeba zakazać obstawiania wartości indeksów, bo to zwyczajny hazard, który sprzyja spekulacji. Tutaj rząd ma pole do popisu i tutaj miał szansę "coś zrobić", nie zrobił niczego, wybrał "cudowne" rozwiązanie na jeden dzień. Paniał?

        • Rozumiem, że się można
          Rozumiem, że się można kompromitować w niekończoność i inwektywami zastępować argumenty, ale zerknij chociaż na dzisiejsze kurs złotego, który się umacnia drugi dzień i dziś znacznie bardziej niż wczoraj. Bredzisz od pierwszego zdania i dalej pouczasz, poowoli robisz się żałosny, nie dość, że kreujesz rzeczywistość, to jeszcze bladego pojęcia nie masz o podstawowych danych. Dalszego bredzenia nie chce mi sie nawet czytać, bo to kolejne wróżenie z fusów. Nie wiem co będzie jutro, jeśli mówisz dziś, z całą pewnością, że ta interwencja była do dupy, to jesteś demagogiem, bo jak była, tego jeszcze nie wie nikt. każdy ma słabszy dzień, czasami po prostu trzeba wiedzieć o czym się mówi, a czego się nie wie, to nie pieprzyć. A już kursy walut mógłbyś prześledzić zanim zrobisz z siebie analityka. Również mógłbyś prześledzić inne dane, na przykład liczby, które ostatnio podawałeś z księżyca w sprawie rabatów Merkel. Piszesz drugi raz z rzędu bzdury i jeszcze pyskujuesz.

          • Ad. kursy. Zwracam honor.
            Ad. kursy. Zwracam honor. Złoty się umocnił. Spadł wczoraj, dane miałem z rana i nieaktualne. Zobaczymy jak długo to potrwa, w każdym razie nadal uważam, że rząd powinien podjąć działania prawne, a nie finansowe. Dlaczego? Dlatego, że obecnie spekulacja nadal jest prosta i przyjemna. Poza tym umocnienie złotówki wynika po części z tego, że ze spekulacji wycofał się Goldman Sachs.

            Ad. inwektywy. Ty stosujesz je w dużo większej liczbie niż ja. "Nudziarstwo", "żałosne", "bredzenie", "pyskowanie"… Chłopie, spuść trochę z tonu, bo to przypomina krzyżówkę choleryzmu z bufonadą.
            Dobranoc.

          • też jestem za działaniami prawnymi
            ale one z dnia na dzień wprowadzone być nie mogą, a pożar (jeśli to pożar?) trzeba gasić, wodą, piaskiem, pianką, czym się da. Byle nie benzyną, którą są m.in. komentarze bugajowatych.

          • To nie są inwektywy to są
            To nie są inwektywy to są przymiotniki oceniające Twoje wypociny. Jeśli ktoś pieprzy od rzeczy w tonie nauczyciela nie sprawdzając elementarnych danych i przez to nie wie o czym mówi, no to trudno o bardziej wkurzające zachowania. Normalnie nie mam wielkich zastrzeżeń do Twoich wypowiedzi na 10 jakieś 8,5 to wysoki poziom. Dziś pieprzysz od rzeczy i w opisanym przez Ciebie stylu, bufonada połączona z cholerą. Rozwiązania prawne, systemowe? O czym ty gadasz od rzeczy? Tu są potrzebne działania na już i teraz, pożar jest jakbyś nie zauważył, a Ty instrukcje postulujesz pisać. Rozwiązanie prawne to oczywiście cudowna sprawa, tylko zanim je napiszesz i przejdziesz przez legislację, to mogą już nie być potrzebne. Prześpij się i wróć do formy i daj sobie spokój z dydaktyką, to nie jest Twoja silna strona. Mam znacznie lepszą opinię o Tobie, niż sobie sam dziś wystawiłeś.

          • I wyszło na moje.
            Pomimo działań tu i teraz i pomimo wycofania się Goldman Sachsa ze spekulacji, złoty znów osłabł i to wobec wszystkich walut. Jak więc widać czasem warto posłuchać pieprzenia belfra za dychę, nawet jeśli pieprzący nudzi i pyskuje i nawet jeśli zdarza mu się posłużyć starymi danymi. Sprawa jest prosta, jeśli chce się na dłużej ukrócić spekulację, to trzeba przysolić spekulantom wielki podatek i wyrzucić hazard z giełdy do kasyn i buckmacherów. Jak będą ciągle bici po kieszeniach, to im się odechce, jak dostaną po kieszeni raz, czy dwa, to ból rozejdzie się po kościach i po dniu, czy po dwóch dniach zaczną znowu. Nie wiem co w tym niedorzecznego i niezrozumiałego, to jasne jak zgryz z Hollywoodu.

          • Słuchaj może ja Ci po prostu
            Słuchaj może ja Ci po prostu dam link do strony, bo może Ci te kursy gołębiem pocztowym przesyłają. Miałem nadzieję, że jeden dzień oddechu pozwoli Ci wrócić do formy, ale widzę, że to za mało. Małostkowość to naprawdę przykra cecha, rozumiem, że teraz będziesz zaciskał kciuki, aby złoty zdychał, by mieć odrobinę satysfakcji. Otóż powtórzę Ci, chociaż wątpię aby ci w tym amoku cokolwiek do łba dotarło, że ja nigdy nie twierdziłem, aby jedna interwencja załatwiła kurs złotego, mówiłem tylko o przełamaniu szantażu szulerskiego. Linku Ci jednak nie dam, zamiast błaznować poszukaj sobie stron z forex, to się dowiesz, że kurs cały dzień tańczył złoty umacniał się nawet powyżej 2% na koniec dnia tylko na Franku tracił grosz. Daję sobie spokój z dalszą dyskusją, bo naprawdę robisz nie tylko żałosny, ale jeszcze upierdliwie małostkowy.

          • Ja też mam link dla Ciebie.
            Świeże kursy z dnia dzisiejszego:
            http://waluty.onet.pl/11,tabele.html
            Te zielone strzałki do góry, na moje żałosnie małostkowe oko, oznaczają, że wszystkie waluty nimi zaznaczone ( a więc wszystkie w zestawieniu ) zyskały dziś na wartości względem złotego, czyli nasza waluta znów poleciała w dół. W stosunku do euro o prawie 2%, w stosunku do franka o około 1,5%.
            Pozdrawiam i życzę nieco więcej spokoju.

          • Zgoda, rząd może parę rzeczy
            Zgoda, rząd może parę rzeczy zrobić i nawet zrobił ustawę o obrocie instrumentami finansowymi, tylko że ta ustawa leży sobie od jesieni w TK. Istotnym problemem jest przewlekła legislacja a w takich przypadkach jak ataki spekulacyjne potrzebne są zdecydowane i szybkie działania. A poza tym od czego jest Komisja Nadzoru Finansowego, żeby ładnie pachnieć ? Gdyby akcjonariusze nie zaczęli krzyczeć w listopadzie o przekręcie JP Morgana na giełdzie to takich “fixingów cudów” byłoby więcej. Ludzie się wściekli zrobili szum i dopiero wtedy KNF oraz prezes giełdy Sobolewski raczyli ruszyć tyłki. Jeśli tak wielki bank jak Goldman Sachs ujawnia, że kończy dalszą grę to jest jednocześnie znak dla tych mniejszych szulerów, że jest za duży szum i dalsza zabawa nie ma już sensu.

  55. Tako rzeknę
    Masz zupelną rację gdy piszesz o analitykach jako o bredzących z wyczerpania. Trudno jest się przyznać, że się nic nie rozumie i i tak naprawdę nic się nie wie. Okrągłe zdanka i truizmy już nikogo nie nabiorą. Król jest nagi!!! Nasi analityce (i ci od giełdy i ci makroekonomiczni) zachowują się jak krytycy sztuki nowoczesnej, którym pokazano obraz obiecującego ekspresjonisty, Piali z zachytu, bredząc o wyjątkowym wyczuciu formy, niespotykanej sile przekazu i takie tam pieprzenie zupełnie jakl analitycy giełdowi. Na drugi dzień okazało się, że ów obraz namalowała szympansica.

    Ale nie chwal dnia przed zachodem słońca. Po jedym dniu ogłaszasz zwycięstwo? A jak jutro JP Morgan Goldman-Saschs albo inne gówno ponowi grę tylko w większym kapitałem i zdołuje złotego to co? Będziesz odszczekiwał? Poza tym nie gadaj że wszyscy analitycy mówili że pompowanie euro na rynek jest BE, bo to nieprawda.

    Mnie się marzy zagranie w stylu powieści sensacyjnej. Polski rząd poprzez swoją spółkę podkupuje wysoko usytuowanych pracowników JP Morgan i G-S, a przez polskie banki sprytnie uprzedza posunięcia finansowych złamańców do reszty obrzydzając im spekulowanie na naszym rynku,a w korzystnej sytuacji puszcza towarzystwo z torbami. Że co, że nieetyczne, niezgodne z prawem? A kto o tym będzie wiedział? Liczy się udupienie złoczyńcy. Takie grafomańskie trochę, ale nie mogę się powstrzymać. Oko za oko.

    • Zwycięstwo jest bezapelacyjne
      Zwycięstwo jest bezapelacyjne i nokautujące. Nie mówię o zwycięstwie nad kursem złotego, bo tu absolutnie i niestety masz rację, nie wiadomo czy złodzieje nie skrzykną się ponownie. Mówię o takim zwycięstwie, że złamano “zasady” cackania się z szulerami. Jeśli JP Morgan i inne szulernie dalej chcą pokazywać czym są tak naprawdę, to przecież klienci na to patrzą. Dobrze, że jasnym jest kto kantuje i jakimi metodami, dzięki temu wiadomo, że nie “inwestorzy”, a szulernie tracą do nas zaufanie, co mnie niezmiernie cieszy.

      • Jedno muszę odszczekać
        Nie zgadzałem się wskazywanie paluchem na banki jako na wyłącznego złoczyńcę. Po dzisiejszym wystąpieniu panów z G-S nie mam już złudzeń. Jak po informacji o przyznaniu milionowych premi w grudniu ub. roku To wyjątkowe ch i w dodatku złamane. Przygotowałm dla nich zestaw życzeń i laleczki voodoo.
        Zgodnie z zapowiedzią oszczekuję: hau hau, biorę laleczki, szpilki i zabieram się do pracy. Jak dobrze pójdzie za dwa trzy dni poczytacie w gazetach co przytrafiło się prezesom banków.

  56. Tako rzeknę
    Masz zupelną rację gdy piszesz o analitykach jako o bredzących z wyczerpania. Trudno jest się przyznać, że się nic nie rozumie i i tak naprawdę nic się nie wie. Okrągłe zdanka i truizmy już nikogo nie nabiorą. Król jest nagi!!! Nasi analityce (i ci od giełdy i ci makroekonomiczni) zachowują się jak krytycy sztuki nowoczesnej, którym pokazano obraz obiecującego ekspresjonisty, Piali z zachytu, bredząc o wyjątkowym wyczuciu formy, niespotykanej sile przekazu i takie tam pieprzenie zupełnie jakl analitycy giełdowi. Na drugi dzień okazało się, że ów obraz namalowała szympansica.

    Ale nie chwal dnia przed zachodem słońca. Po jedym dniu ogłaszasz zwycięstwo? A jak jutro JP Morgan Goldman-Saschs albo inne gówno ponowi grę tylko w większym kapitałem i zdołuje złotego to co? Będziesz odszczekiwał? Poza tym nie gadaj że wszyscy analitycy mówili że pompowanie euro na rynek jest BE, bo to nieprawda.

    Mnie się marzy zagranie w stylu powieści sensacyjnej. Polski rząd poprzez swoją spółkę podkupuje wysoko usytuowanych pracowników JP Morgan i G-S, a przez polskie banki sprytnie uprzedza posunięcia finansowych złamańców do reszty obrzydzając im spekulowanie na naszym rynku,a w korzystnej sytuacji puszcza towarzystwo z torbami. Że co, że nieetyczne, niezgodne z prawem? A kto o tym będzie wiedział? Liczy się udupienie złoczyńcy. Takie grafomańskie trochę, ale nie mogę się powstrzymać. Oko za oko.

    • Zwycięstwo jest bezapelacyjne
      Zwycięstwo jest bezapelacyjne i nokautujące. Nie mówię o zwycięstwie nad kursem złotego, bo tu absolutnie i niestety masz rację, nie wiadomo czy złodzieje nie skrzykną się ponownie. Mówię o takim zwycięstwie, że złamano “zasady” cackania się z szulerami. Jeśli JP Morgan i inne szulernie dalej chcą pokazywać czym są tak naprawdę, to przecież klienci na to patrzą. Dobrze, że jasnym jest kto kantuje i jakimi metodami, dzięki temu wiadomo, że nie “inwestorzy”, a szulernie tracą do nas zaufanie, co mnie niezmiernie cieszy.

      • Jedno muszę odszczekać
        Nie zgadzałem się wskazywanie paluchem na banki jako na wyłącznego złoczyńcę. Po dzisiejszym wystąpieniu panów z G-S nie mam już złudzeń. Jak po informacji o przyznaniu milionowych premi w grudniu ub. roku To wyjątkowe ch i w dodatku złamane. Przygotowałm dla nich zestaw życzeń i laleczki voodoo.
        Zgodnie z zapowiedzią oszczekuję: hau hau, biorę laleczki, szpilki i zabieram się do pracy. Jak dobrze pójdzie za dwa trzy dni poczytacie w gazetach co przytrafiło się prezesom banków.

  57. Tako rzeknę
    Masz zupelną rację gdy piszesz o analitykach jako o bredzących z wyczerpania. Trudno jest się przyznać, że się nic nie rozumie i i tak naprawdę nic się nie wie. Okrągłe zdanka i truizmy już nikogo nie nabiorą. Król jest nagi!!! Nasi analityce (i ci od giełdy i ci makroekonomiczni) zachowują się jak krytycy sztuki nowoczesnej, którym pokazano obraz obiecującego ekspresjonisty, Piali z zachytu, bredząc o wyjątkowym wyczuciu formy, niespotykanej sile przekazu i takie tam pieprzenie zupełnie jakl analitycy giełdowi. Na drugi dzień okazało się, że ów obraz namalowała szympansica.

    Ale nie chwal dnia przed zachodem słońca. Po jedym dniu ogłaszasz zwycięstwo? A jak jutro JP Morgan Goldman-Saschs albo inne gówno ponowi grę tylko w większym kapitałem i zdołuje złotego to co? Będziesz odszczekiwał? Poza tym nie gadaj że wszyscy analitycy mówili że pompowanie euro na rynek jest BE, bo to nieprawda.

    Mnie się marzy zagranie w stylu powieści sensacyjnej. Polski rząd poprzez swoją spółkę podkupuje wysoko usytuowanych pracowników JP Morgan i G-S, a przez polskie banki sprytnie uprzedza posunięcia finansowych złamańców do reszty obrzydzając im spekulowanie na naszym rynku,a w korzystnej sytuacji puszcza towarzystwo z torbami. Że co, że nieetyczne, niezgodne z prawem? A kto o tym będzie wiedział? Liczy się udupienie złoczyńcy. Takie grafomańskie trochę, ale nie mogę się powstrzymać. Oko za oko.

    • Zwycięstwo jest bezapelacyjne
      Zwycięstwo jest bezapelacyjne i nokautujące. Nie mówię o zwycięstwie nad kursem złotego, bo tu absolutnie i niestety masz rację, nie wiadomo czy złodzieje nie skrzykną się ponownie. Mówię o takim zwycięstwie, że złamano “zasady” cackania się z szulerami. Jeśli JP Morgan i inne szulernie dalej chcą pokazywać czym są tak naprawdę, to przecież klienci na to patrzą. Dobrze, że jasnym jest kto kantuje i jakimi metodami, dzięki temu wiadomo, że nie “inwestorzy”, a szulernie tracą do nas zaufanie, co mnie niezmiernie cieszy.

      • Jedno muszę odszczekać
        Nie zgadzałem się wskazywanie paluchem na banki jako na wyłącznego złoczyńcę. Po dzisiejszym wystąpieniu panów z G-S nie mam już złudzeń. Jak po informacji o przyznaniu milionowych premi w grudniu ub. roku To wyjątkowe ch i w dodatku złamane. Przygotowałm dla nich zestaw życzeń i laleczki voodoo.
        Zgodnie z zapowiedzią oszczekuję: hau hau, biorę laleczki, szpilki i zabieram się do pracy. Jak dobrze pójdzie za dwa trzy dni poczytacie w gazetach co przytrafiło się prezesom banków.

  58. Tako rzeknę
    Masz zupelną rację gdy piszesz o analitykach jako o bredzących z wyczerpania. Trudno jest się przyznać, że się nic nie rozumie i i tak naprawdę nic się nie wie. Okrągłe zdanka i truizmy już nikogo nie nabiorą. Król jest nagi!!! Nasi analityce (i ci od giełdy i ci makroekonomiczni) zachowują się jak krytycy sztuki nowoczesnej, którym pokazano obraz obiecującego ekspresjonisty, Piali z zachytu, bredząc o wyjątkowym wyczuciu formy, niespotykanej sile przekazu i takie tam pieprzenie zupełnie jakl analitycy giełdowi. Na drugi dzień okazało się, że ów obraz namalowała szympansica.

    Ale nie chwal dnia przed zachodem słońca. Po jedym dniu ogłaszasz zwycięstwo? A jak jutro JP Morgan Goldman-Saschs albo inne gówno ponowi grę tylko w większym kapitałem i zdołuje złotego to co? Będziesz odszczekiwał? Poza tym nie gadaj że wszyscy analitycy mówili że pompowanie euro na rynek jest BE, bo to nieprawda.

    Mnie się marzy zagranie w stylu powieści sensacyjnej. Polski rząd poprzez swoją spółkę podkupuje wysoko usytuowanych pracowników JP Morgan i G-S, a przez polskie banki sprytnie uprzedza posunięcia finansowych złamańców do reszty obrzydzając im spekulowanie na naszym rynku,a w korzystnej sytuacji puszcza towarzystwo z torbami. Że co, że nieetyczne, niezgodne z prawem? A kto o tym będzie wiedział? Liczy się udupienie złoczyńcy. Takie grafomańskie trochę, ale nie mogę się powstrzymać. Oko za oko.

    • Zwycięstwo jest bezapelacyjne
      Zwycięstwo jest bezapelacyjne i nokautujące. Nie mówię o zwycięstwie nad kursem złotego, bo tu absolutnie i niestety masz rację, nie wiadomo czy złodzieje nie skrzykną się ponownie. Mówię o takim zwycięstwie, że złamano “zasady” cackania się z szulerami. Jeśli JP Morgan i inne szulernie dalej chcą pokazywać czym są tak naprawdę, to przecież klienci na to patrzą. Dobrze, że jasnym jest kto kantuje i jakimi metodami, dzięki temu wiadomo, że nie “inwestorzy”, a szulernie tracą do nas zaufanie, co mnie niezmiernie cieszy.

      • Jedno muszę odszczekać
        Nie zgadzałem się wskazywanie paluchem na banki jako na wyłącznego złoczyńcę. Po dzisiejszym wystąpieniu panów z G-S nie mam już złudzeń. Jak po informacji o przyznaniu milionowych premi w grudniu ub. roku To wyjątkowe ch i w dodatku złamane. Przygotowałm dla nich zestaw życzeń i laleczki voodoo.
        Zgodnie z zapowiedzią oszczekuję: hau hau, biorę laleczki, szpilki i zabieram się do pracy. Jak dobrze pójdzie za dwa trzy dni poczytacie w gazetach co przytrafiło się prezesom banków.

  59. Tako rzeknę
    Masz zupelną rację gdy piszesz o analitykach jako o bredzących z wyczerpania. Trudno jest się przyznać, że się nic nie rozumie i i tak naprawdę nic się nie wie. Okrągłe zdanka i truizmy już nikogo nie nabiorą. Król jest nagi!!! Nasi analityce (i ci od giełdy i ci makroekonomiczni) zachowują się jak krytycy sztuki nowoczesnej, którym pokazano obraz obiecującego ekspresjonisty, Piali z zachytu, bredząc o wyjątkowym wyczuciu formy, niespotykanej sile przekazu i takie tam pieprzenie zupełnie jakl analitycy giełdowi. Na drugi dzień okazało się, że ów obraz namalowała szympansica.

    Ale nie chwal dnia przed zachodem słońca. Po jedym dniu ogłaszasz zwycięstwo? A jak jutro JP Morgan Goldman-Saschs albo inne gówno ponowi grę tylko w większym kapitałem i zdołuje złotego to co? Będziesz odszczekiwał? Poza tym nie gadaj że wszyscy analitycy mówili że pompowanie euro na rynek jest BE, bo to nieprawda.

    Mnie się marzy zagranie w stylu powieści sensacyjnej. Polski rząd poprzez swoją spółkę podkupuje wysoko usytuowanych pracowników JP Morgan i G-S, a przez polskie banki sprytnie uprzedza posunięcia finansowych złamańców do reszty obrzydzając im spekulowanie na naszym rynku,a w korzystnej sytuacji puszcza towarzystwo z torbami. Że co, że nieetyczne, niezgodne z prawem? A kto o tym będzie wiedział? Liczy się udupienie złoczyńcy. Takie grafomańskie trochę, ale nie mogę się powstrzymać. Oko za oko.

    • Zwycięstwo jest bezapelacyjne
      Zwycięstwo jest bezapelacyjne i nokautujące. Nie mówię o zwycięstwie nad kursem złotego, bo tu absolutnie i niestety masz rację, nie wiadomo czy złodzieje nie skrzykną się ponownie. Mówię o takim zwycięstwie, że złamano “zasady” cackania się z szulerami. Jeśli JP Morgan i inne szulernie dalej chcą pokazywać czym są tak naprawdę, to przecież klienci na to patrzą. Dobrze, że jasnym jest kto kantuje i jakimi metodami, dzięki temu wiadomo, że nie “inwestorzy”, a szulernie tracą do nas zaufanie, co mnie niezmiernie cieszy.

      • Jedno muszę odszczekać
        Nie zgadzałem się wskazywanie paluchem na banki jako na wyłącznego złoczyńcę. Po dzisiejszym wystąpieniu panów z G-S nie mam już złudzeń. Jak po informacji o przyznaniu milionowych premi w grudniu ub. roku To wyjątkowe ch i w dodatku złamane. Przygotowałm dla nich zestaw życzeń i laleczki voodoo.
        Zgodnie z zapowiedzią oszczekuję: hau hau, biorę laleczki, szpilki i zabieram się do pracy. Jak dobrze pójdzie za dwa trzy dni poczytacie w gazetach co przytrafiło się prezesom banków.

  60. Tako rzeknę
    Masz zupelną rację gdy piszesz o analitykach jako o bredzących z wyczerpania. Trudno jest się przyznać, że się nic nie rozumie i i tak naprawdę nic się nie wie. Okrągłe zdanka i truizmy już nikogo nie nabiorą. Król jest nagi!!! Nasi analityce (i ci od giełdy i ci makroekonomiczni) zachowują się jak krytycy sztuki nowoczesnej, którym pokazano obraz obiecującego ekspresjonisty, Piali z zachytu, bredząc o wyjątkowym wyczuciu formy, niespotykanej sile przekazu i takie tam pieprzenie zupełnie jakl analitycy giełdowi. Na drugi dzień okazało się, że ów obraz namalowała szympansica.

    Ale nie chwal dnia przed zachodem słońca. Po jedym dniu ogłaszasz zwycięstwo? A jak jutro JP Morgan Goldman-Saschs albo inne gówno ponowi grę tylko w większym kapitałem i zdołuje złotego to co? Będziesz odszczekiwał? Poza tym nie gadaj że wszyscy analitycy mówili że pompowanie euro na rynek jest BE, bo to nieprawda.

    Mnie się marzy zagranie w stylu powieści sensacyjnej. Polski rząd poprzez swoją spółkę podkupuje wysoko usytuowanych pracowników JP Morgan i G-S, a przez polskie banki sprytnie uprzedza posunięcia finansowych złamańców do reszty obrzydzając im spekulowanie na naszym rynku,a w korzystnej sytuacji puszcza towarzystwo z torbami. Że co, że nieetyczne, niezgodne z prawem? A kto o tym będzie wiedział? Liczy się udupienie złoczyńcy. Takie grafomańskie trochę, ale nie mogę się powstrzymać. Oko za oko.

    • Zwycięstwo jest bezapelacyjne
      Zwycięstwo jest bezapelacyjne i nokautujące. Nie mówię o zwycięstwie nad kursem złotego, bo tu absolutnie i niestety masz rację, nie wiadomo czy złodzieje nie skrzykną się ponownie. Mówię o takim zwycięstwie, że złamano “zasady” cackania się z szulerami. Jeśli JP Morgan i inne szulernie dalej chcą pokazywać czym są tak naprawdę, to przecież klienci na to patrzą. Dobrze, że jasnym jest kto kantuje i jakimi metodami, dzięki temu wiadomo, że nie “inwestorzy”, a szulernie tracą do nas zaufanie, co mnie niezmiernie cieszy.

      • Jedno muszę odszczekać
        Nie zgadzałem się wskazywanie paluchem na banki jako na wyłącznego złoczyńcę. Po dzisiejszym wystąpieniu panów z G-S nie mam już złudzeń. Jak po informacji o przyznaniu milionowych premi w grudniu ub. roku To wyjątkowe ch i w dodatku złamane. Przygotowałm dla nich zestaw życzeń i laleczki voodoo.
        Zgodnie z zapowiedzią oszczekuję: hau hau, biorę laleczki, szpilki i zabieram się do pracy. Jak dobrze pójdzie za dwa trzy dni poczytacie w gazetach co przytrafiło się prezesom banków.

  61. Tako rzeknę
    Masz zupelną rację gdy piszesz o analitykach jako o bredzących z wyczerpania. Trudno jest się przyznać, że się nic nie rozumie i i tak naprawdę nic się nie wie. Okrągłe zdanka i truizmy już nikogo nie nabiorą. Król jest nagi!!! Nasi analityce (i ci od giełdy i ci makroekonomiczni) zachowują się jak krytycy sztuki nowoczesnej, którym pokazano obraz obiecującego ekspresjonisty, Piali z zachytu, bredząc o wyjątkowym wyczuciu formy, niespotykanej sile przekazu i takie tam pieprzenie zupełnie jakl analitycy giełdowi. Na drugi dzień okazało się, że ów obraz namalowała szympansica.

    Ale nie chwal dnia przed zachodem słońca. Po jedym dniu ogłaszasz zwycięstwo? A jak jutro JP Morgan Goldman-Saschs albo inne gówno ponowi grę tylko w większym kapitałem i zdołuje złotego to co? Będziesz odszczekiwał? Poza tym nie gadaj że wszyscy analitycy mówili że pompowanie euro na rynek jest BE, bo to nieprawda.

    Mnie się marzy zagranie w stylu powieści sensacyjnej. Polski rząd poprzez swoją spółkę podkupuje wysoko usytuowanych pracowników JP Morgan i G-S, a przez polskie banki sprytnie uprzedza posunięcia finansowych złamańców do reszty obrzydzając im spekulowanie na naszym rynku,a w korzystnej sytuacji puszcza towarzystwo z torbami. Że co, że nieetyczne, niezgodne z prawem? A kto o tym będzie wiedział? Liczy się udupienie złoczyńcy. Takie grafomańskie trochę, ale nie mogę się powstrzymać. Oko za oko.

    • Zwycięstwo jest bezapelacyjne
      Zwycięstwo jest bezapelacyjne i nokautujące. Nie mówię o zwycięstwie nad kursem złotego, bo tu absolutnie i niestety masz rację, nie wiadomo czy złodzieje nie skrzykną się ponownie. Mówię o takim zwycięstwie, że złamano “zasady” cackania się z szulerami. Jeśli JP Morgan i inne szulernie dalej chcą pokazywać czym są tak naprawdę, to przecież klienci na to patrzą. Dobrze, że jasnym jest kto kantuje i jakimi metodami, dzięki temu wiadomo, że nie “inwestorzy”, a szulernie tracą do nas zaufanie, co mnie niezmiernie cieszy.

      • Jedno muszę odszczekać
        Nie zgadzałem się wskazywanie paluchem na banki jako na wyłącznego złoczyńcę. Po dzisiejszym wystąpieniu panów z G-S nie mam już złudzeń. Jak po informacji o przyznaniu milionowych premi w grudniu ub. roku To wyjątkowe ch i w dodatku złamane. Przygotowałm dla nich zestaw życzeń i laleczki voodoo.
        Zgodnie z zapowiedzią oszczekuję: hau hau, biorę laleczki, szpilki i zabieram się do pracy. Jak dobrze pójdzie za dwa trzy dni poczytacie w gazetach co przytrafiło się prezesom banków.

  62. Tako rzeknę
    Masz zupelną rację gdy piszesz o analitykach jako o bredzących z wyczerpania. Trudno jest się przyznać, że się nic nie rozumie i i tak naprawdę nic się nie wie. Okrągłe zdanka i truizmy już nikogo nie nabiorą. Król jest nagi!!! Nasi analityce (i ci od giełdy i ci makroekonomiczni) zachowują się jak krytycy sztuki nowoczesnej, którym pokazano obraz obiecującego ekspresjonisty, Piali z zachytu, bredząc o wyjątkowym wyczuciu formy, niespotykanej sile przekazu i takie tam pieprzenie zupełnie jakl analitycy giełdowi. Na drugi dzień okazało się, że ów obraz namalowała szympansica.

    Ale nie chwal dnia przed zachodem słońca. Po jedym dniu ogłaszasz zwycięstwo? A jak jutro JP Morgan Goldman-Saschs albo inne gówno ponowi grę tylko w większym kapitałem i zdołuje złotego to co? Będziesz odszczekiwał? Poza tym nie gadaj że wszyscy analitycy mówili że pompowanie euro na rynek jest BE, bo to nieprawda.

    Mnie się marzy zagranie w stylu powieści sensacyjnej. Polski rząd poprzez swoją spółkę podkupuje wysoko usytuowanych pracowników JP Morgan i G-S, a przez polskie banki sprytnie uprzedza posunięcia finansowych złamańców do reszty obrzydzając im spekulowanie na naszym rynku,a w korzystnej sytuacji puszcza towarzystwo z torbami. Że co, że nieetyczne, niezgodne z prawem? A kto o tym będzie wiedział? Liczy się udupienie złoczyńcy. Takie grafomańskie trochę, ale nie mogę się powstrzymać. Oko za oko.

    • Zwycięstwo jest bezapelacyjne
      Zwycięstwo jest bezapelacyjne i nokautujące. Nie mówię o zwycięstwie nad kursem złotego, bo tu absolutnie i niestety masz rację, nie wiadomo czy złodzieje nie skrzykną się ponownie. Mówię o takim zwycięstwie, że złamano “zasady” cackania się z szulerami. Jeśli JP Morgan i inne szulernie dalej chcą pokazywać czym są tak naprawdę, to przecież klienci na to patrzą. Dobrze, że jasnym jest kto kantuje i jakimi metodami, dzięki temu wiadomo, że nie “inwestorzy”, a szulernie tracą do nas zaufanie, co mnie niezmiernie cieszy.

      • Jedno muszę odszczekać
        Nie zgadzałem się wskazywanie paluchem na banki jako na wyłącznego złoczyńcę. Po dzisiejszym wystąpieniu panów z G-S nie mam już złudzeń. Jak po informacji o przyznaniu milionowych premi w grudniu ub. roku To wyjątkowe ch i w dodatku złamane. Przygotowałm dla nich zestaw życzeń i laleczki voodoo.
        Zgodnie z zapowiedzią oszczekuję: hau hau, biorę laleczki, szpilki i zabieram się do pracy. Jak dobrze pójdzie za dwa trzy dni poczytacie w gazetach co przytrafiło się prezesom banków.

  63. Tako rzeknę
    Masz zupelną rację gdy piszesz o analitykach jako o bredzących z wyczerpania. Trudno jest się przyznać, że się nic nie rozumie i i tak naprawdę nic się nie wie. Okrągłe zdanka i truizmy już nikogo nie nabiorą. Król jest nagi!!! Nasi analityce (i ci od giełdy i ci makroekonomiczni) zachowują się jak krytycy sztuki nowoczesnej, którym pokazano obraz obiecującego ekspresjonisty, Piali z zachytu, bredząc o wyjątkowym wyczuciu formy, niespotykanej sile przekazu i takie tam pieprzenie zupełnie jakl analitycy giełdowi. Na drugi dzień okazało się, że ów obraz namalowała szympansica.

    Ale nie chwal dnia przed zachodem słońca. Po jedym dniu ogłaszasz zwycięstwo? A jak jutro JP Morgan Goldman-Saschs albo inne gówno ponowi grę tylko w większym kapitałem i zdołuje złotego to co? Będziesz odszczekiwał? Poza tym nie gadaj że wszyscy analitycy mówili że pompowanie euro na rynek jest BE, bo to nieprawda.

    Mnie się marzy zagranie w stylu powieści sensacyjnej. Polski rząd poprzez swoją spółkę podkupuje wysoko usytuowanych pracowników JP Morgan i G-S, a przez polskie banki sprytnie uprzedza posunięcia finansowych złamańców do reszty obrzydzając im spekulowanie na naszym rynku,a w korzystnej sytuacji puszcza towarzystwo z torbami. Że co, że nieetyczne, niezgodne z prawem? A kto o tym będzie wiedział? Liczy się udupienie złoczyńcy. Takie grafomańskie trochę, ale nie mogę się powstrzymać. Oko za oko.

    • Zwycięstwo jest bezapelacyjne
      Zwycięstwo jest bezapelacyjne i nokautujące. Nie mówię o zwycięstwie nad kursem złotego, bo tu absolutnie i niestety masz rację, nie wiadomo czy złodzieje nie skrzykną się ponownie. Mówię o takim zwycięstwie, że złamano “zasady” cackania się z szulerami. Jeśli JP Morgan i inne szulernie dalej chcą pokazywać czym są tak naprawdę, to przecież klienci na to patrzą. Dobrze, że jasnym jest kto kantuje i jakimi metodami, dzięki temu wiadomo, że nie “inwestorzy”, a szulernie tracą do nas zaufanie, co mnie niezmiernie cieszy.

      • Jedno muszę odszczekać
        Nie zgadzałem się wskazywanie paluchem na banki jako na wyłącznego złoczyńcę. Po dzisiejszym wystąpieniu panów z G-S nie mam już złudzeń. Jak po informacji o przyznaniu milionowych premi w grudniu ub. roku To wyjątkowe ch i w dodatku złamane. Przygotowałm dla nich zestaw życzeń i laleczki voodoo.
        Zgodnie z zapowiedzią oszczekuję: hau hau, biorę laleczki, szpilki i zabieram się do pracy. Jak dobrze pójdzie za dwa trzy dni poczytacie w gazetach co przytrafiło się prezesom banków.

  64. Analom odpuszczę, bo leżących nie kopię,
    ale muszę napisać o doradcy ekonomicznym Bugaju. Nie przypuszczałem, ze można tak nisko upaść. Jego wypowiedż w dniu ogłoszenia obrony złotego przez Tuska była jedynie głupia, ale nazajutrz poza następną głupotą pokazał jeszcze małostkowość – trudno, nawet przyjmując jego średnią wiedzę ekonomiczną w tym zakresie, inaczej potraktować wypowiedź o tym, ze umocnienia złotówki nie spowodowała ani wypowiedż Tuska ani sprzedaży przez Rostowskiego euro na Forex’ie. Niemniej przyznał się redaktorwi odważnie do niewiedzy, gdyż nie potrafił wskazać sprawcy. Szkoda, że Prezydent ma jakiś problem z doborem współpracowników. Chyba jakoś tak przed nominacją Bugaj wazelinował już Prezydentowi czy też PiS. ale … no tak wiem, przecież to wystarczający powód, chociaż naprawdę szkoda.
    PS
    Cytowanemu ostatnio bardzo często ekonomiście Andrzejowi Sadowskiemu z Centrum im. Adama Smitha ktoś na forum wyciągnął wypowiedź z czerwca 2008 r., w której przewidywał rychłe 2 zł za dolara.
    PS2
    Wierzyłem i nadal wierzę w Rostowskiego i … w Tuska. Wydaje mi się, że ten tandem może nas uchronić od większych nieszczęść, albo je przynajmniej zminimalizować. No i mają Schetynę.

    • Bugaj mnie dzisiaj
      Bugaj mnie dzisiaj ostatecznie przekonał do siebie jako pajaca. Nie wiem jak to się potoczy dalej, ilu jest jeszcze szulerów i ile mają do zaryzykowania, ale cieszy mnie, że zostały złamane święte maksymy, że już można powiedzieć coś, co kiedyś było nie do pomyślenia, dla wrażliwych “inwestorów”.

  65. Analom odpuszczę, bo leżących nie kopię,
    ale muszę napisać o doradcy ekonomicznym Bugaju. Nie przypuszczałem, ze można tak nisko upaść. Jego wypowiedż w dniu ogłoszenia obrony złotego przez Tuska była jedynie głupia, ale nazajutrz poza następną głupotą pokazał jeszcze małostkowość – trudno, nawet przyjmując jego średnią wiedzę ekonomiczną w tym zakresie, inaczej potraktować wypowiedź o tym, ze umocnienia złotówki nie spowodowała ani wypowiedż Tuska ani sprzedaży przez Rostowskiego euro na Forex’ie. Niemniej przyznał się redaktorwi odważnie do niewiedzy, gdyż nie potrafił wskazać sprawcy. Szkoda, że Prezydent ma jakiś problem z doborem współpracowników. Chyba jakoś tak przed nominacją Bugaj wazelinował już Prezydentowi czy też PiS. ale … no tak wiem, przecież to wystarczający powód, chociaż naprawdę szkoda.
    PS
    Cytowanemu ostatnio bardzo często ekonomiście Andrzejowi Sadowskiemu z Centrum im. Adama Smitha ktoś na forum wyciągnął wypowiedź z czerwca 2008 r., w której przewidywał rychłe 2 zł za dolara.
    PS2
    Wierzyłem i nadal wierzę w Rostowskiego i … w Tuska. Wydaje mi się, że ten tandem może nas uchronić od większych nieszczęść, albo je przynajmniej zminimalizować. No i mają Schetynę.

    • Bugaj mnie dzisiaj
      Bugaj mnie dzisiaj ostatecznie przekonał do siebie jako pajaca. Nie wiem jak to się potoczy dalej, ilu jest jeszcze szulerów i ile mają do zaryzykowania, ale cieszy mnie, że zostały złamane święte maksymy, że już można powiedzieć coś, co kiedyś było nie do pomyślenia, dla wrażliwych “inwestorów”.

  66. Analom odpuszczę, bo leżących nie kopię,
    ale muszę napisać o doradcy ekonomicznym Bugaju. Nie przypuszczałem, ze można tak nisko upaść. Jego wypowiedż w dniu ogłoszenia obrony złotego przez Tuska była jedynie głupia, ale nazajutrz poza następną głupotą pokazał jeszcze małostkowość – trudno, nawet przyjmując jego średnią wiedzę ekonomiczną w tym zakresie, inaczej potraktować wypowiedź o tym, ze umocnienia złotówki nie spowodowała ani wypowiedż Tuska ani sprzedaży przez Rostowskiego euro na Forex’ie. Niemniej przyznał się redaktorwi odważnie do niewiedzy, gdyż nie potrafił wskazać sprawcy. Szkoda, że Prezydent ma jakiś problem z doborem współpracowników. Chyba jakoś tak przed nominacją Bugaj wazelinował już Prezydentowi czy też PiS. ale … no tak wiem, przecież to wystarczający powód, chociaż naprawdę szkoda.
    PS
    Cytowanemu ostatnio bardzo często ekonomiście Andrzejowi Sadowskiemu z Centrum im. Adama Smitha ktoś na forum wyciągnął wypowiedź z czerwca 2008 r., w której przewidywał rychłe 2 zł za dolara.
    PS2
    Wierzyłem i nadal wierzę w Rostowskiego i … w Tuska. Wydaje mi się, że ten tandem może nas uchronić od większych nieszczęść, albo je przynajmniej zminimalizować. No i mają Schetynę.

    • Bugaj mnie dzisiaj
      Bugaj mnie dzisiaj ostatecznie przekonał do siebie jako pajaca. Nie wiem jak to się potoczy dalej, ilu jest jeszcze szulerów i ile mają do zaryzykowania, ale cieszy mnie, że zostały złamane święte maksymy, że już można powiedzieć coś, co kiedyś było nie do pomyślenia, dla wrażliwych “inwestorów”.

  67. Analom odpuszczę, bo leżących nie kopię,
    ale muszę napisać o doradcy ekonomicznym Bugaju. Nie przypuszczałem, ze można tak nisko upaść. Jego wypowiedż w dniu ogłoszenia obrony złotego przez Tuska była jedynie głupia, ale nazajutrz poza następną głupotą pokazał jeszcze małostkowość – trudno, nawet przyjmując jego średnią wiedzę ekonomiczną w tym zakresie, inaczej potraktować wypowiedź o tym, ze umocnienia złotówki nie spowodowała ani wypowiedż Tuska ani sprzedaży przez Rostowskiego euro na Forex’ie. Niemniej przyznał się redaktorwi odważnie do niewiedzy, gdyż nie potrafił wskazać sprawcy. Szkoda, że Prezydent ma jakiś problem z doborem współpracowników. Chyba jakoś tak przed nominacją Bugaj wazelinował już Prezydentowi czy też PiS. ale … no tak wiem, przecież to wystarczający powód, chociaż naprawdę szkoda.
    PS
    Cytowanemu ostatnio bardzo często ekonomiście Andrzejowi Sadowskiemu z Centrum im. Adama Smitha ktoś na forum wyciągnął wypowiedź z czerwca 2008 r., w której przewidywał rychłe 2 zł za dolara.
    PS2
    Wierzyłem i nadal wierzę w Rostowskiego i … w Tuska. Wydaje mi się, że ten tandem może nas uchronić od większych nieszczęść, albo je przynajmniej zminimalizować. No i mają Schetynę.

    • Bugaj mnie dzisiaj
      Bugaj mnie dzisiaj ostatecznie przekonał do siebie jako pajaca. Nie wiem jak to się potoczy dalej, ilu jest jeszcze szulerów i ile mają do zaryzykowania, ale cieszy mnie, że zostały złamane święte maksymy, że już można powiedzieć coś, co kiedyś było nie do pomyślenia, dla wrażliwych “inwestorów”.

  68. Analom odpuszczę, bo leżących nie kopię,
    ale muszę napisać o doradcy ekonomicznym Bugaju. Nie przypuszczałem, ze można tak nisko upaść. Jego wypowiedż w dniu ogłoszenia obrony złotego przez Tuska była jedynie głupia, ale nazajutrz poza następną głupotą pokazał jeszcze małostkowość – trudno, nawet przyjmując jego średnią wiedzę ekonomiczną w tym zakresie, inaczej potraktować wypowiedź o tym, ze umocnienia złotówki nie spowodowała ani wypowiedż Tuska ani sprzedaży przez Rostowskiego euro na Forex’ie. Niemniej przyznał się redaktorwi odważnie do niewiedzy, gdyż nie potrafił wskazać sprawcy. Szkoda, że Prezydent ma jakiś problem z doborem współpracowników. Chyba jakoś tak przed nominacją Bugaj wazelinował już Prezydentowi czy też PiS. ale … no tak wiem, przecież to wystarczający powód, chociaż naprawdę szkoda.
    PS
    Cytowanemu ostatnio bardzo często ekonomiście Andrzejowi Sadowskiemu z Centrum im. Adama Smitha ktoś na forum wyciągnął wypowiedź z czerwca 2008 r., w której przewidywał rychłe 2 zł za dolara.
    PS2
    Wierzyłem i nadal wierzę w Rostowskiego i … w Tuska. Wydaje mi się, że ten tandem może nas uchronić od większych nieszczęść, albo je przynajmniej zminimalizować. No i mają Schetynę.

    • Bugaj mnie dzisiaj
      Bugaj mnie dzisiaj ostatecznie przekonał do siebie jako pajaca. Nie wiem jak to się potoczy dalej, ilu jest jeszcze szulerów i ile mają do zaryzykowania, ale cieszy mnie, że zostały złamane święte maksymy, że już można powiedzieć coś, co kiedyś było nie do pomyślenia, dla wrażliwych “inwestorów”.

  69. Analom odpuszczę, bo leżących nie kopię,
    ale muszę napisać o doradcy ekonomicznym Bugaju. Nie przypuszczałem, ze można tak nisko upaść. Jego wypowiedż w dniu ogłoszenia obrony złotego przez Tuska była jedynie głupia, ale nazajutrz poza następną głupotą pokazał jeszcze małostkowość – trudno, nawet przyjmując jego średnią wiedzę ekonomiczną w tym zakresie, inaczej potraktować wypowiedź o tym, ze umocnienia złotówki nie spowodowała ani wypowiedż Tuska ani sprzedaży przez Rostowskiego euro na Forex’ie. Niemniej przyznał się redaktorwi odważnie do niewiedzy, gdyż nie potrafił wskazać sprawcy. Szkoda, że Prezydent ma jakiś problem z doborem współpracowników. Chyba jakoś tak przed nominacją Bugaj wazelinował już Prezydentowi czy też PiS. ale … no tak wiem, przecież to wystarczający powód, chociaż naprawdę szkoda.
    PS
    Cytowanemu ostatnio bardzo często ekonomiście Andrzejowi Sadowskiemu z Centrum im. Adama Smitha ktoś na forum wyciągnął wypowiedź z czerwca 2008 r., w której przewidywał rychłe 2 zł za dolara.
    PS2
    Wierzyłem i nadal wierzę w Rostowskiego i … w Tuska. Wydaje mi się, że ten tandem może nas uchronić od większych nieszczęść, albo je przynajmniej zminimalizować. No i mają Schetynę.

    • Bugaj mnie dzisiaj
      Bugaj mnie dzisiaj ostatecznie przekonał do siebie jako pajaca. Nie wiem jak to się potoczy dalej, ilu jest jeszcze szulerów i ile mają do zaryzykowania, ale cieszy mnie, że zostały złamane święte maksymy, że już można powiedzieć coś, co kiedyś było nie do pomyślenia, dla wrażliwych “inwestorów”.

  70. Analom odpuszczę, bo leżących nie kopię,
    ale muszę napisać o doradcy ekonomicznym Bugaju. Nie przypuszczałem, ze można tak nisko upaść. Jego wypowiedż w dniu ogłoszenia obrony złotego przez Tuska była jedynie głupia, ale nazajutrz poza następną głupotą pokazał jeszcze małostkowość – trudno, nawet przyjmując jego średnią wiedzę ekonomiczną w tym zakresie, inaczej potraktować wypowiedź o tym, ze umocnienia złotówki nie spowodowała ani wypowiedż Tuska ani sprzedaży przez Rostowskiego euro na Forex’ie. Niemniej przyznał się redaktorwi odważnie do niewiedzy, gdyż nie potrafił wskazać sprawcy. Szkoda, że Prezydent ma jakiś problem z doborem współpracowników. Chyba jakoś tak przed nominacją Bugaj wazelinował już Prezydentowi czy też PiS. ale … no tak wiem, przecież to wystarczający powód, chociaż naprawdę szkoda.
    PS
    Cytowanemu ostatnio bardzo często ekonomiście Andrzejowi Sadowskiemu z Centrum im. Adama Smitha ktoś na forum wyciągnął wypowiedź z czerwca 2008 r., w której przewidywał rychłe 2 zł za dolara.
    PS2
    Wierzyłem i nadal wierzę w Rostowskiego i … w Tuska. Wydaje mi się, że ten tandem może nas uchronić od większych nieszczęść, albo je przynajmniej zminimalizować. No i mają Schetynę.

    • Bugaj mnie dzisiaj
      Bugaj mnie dzisiaj ostatecznie przekonał do siebie jako pajaca. Nie wiem jak to się potoczy dalej, ilu jest jeszcze szulerów i ile mają do zaryzykowania, ale cieszy mnie, że zostały złamane święte maksymy, że już można powiedzieć coś, co kiedyś było nie do pomyślenia, dla wrażliwych “inwestorów”.

  71. Analom odpuszczę, bo leżących nie kopię,
    ale muszę napisać o doradcy ekonomicznym Bugaju. Nie przypuszczałem, ze można tak nisko upaść. Jego wypowiedż w dniu ogłoszenia obrony złotego przez Tuska była jedynie głupia, ale nazajutrz poza następną głupotą pokazał jeszcze małostkowość – trudno, nawet przyjmując jego średnią wiedzę ekonomiczną w tym zakresie, inaczej potraktować wypowiedź o tym, ze umocnienia złotówki nie spowodowała ani wypowiedż Tuska ani sprzedaży przez Rostowskiego euro na Forex’ie. Niemniej przyznał się redaktorwi odważnie do niewiedzy, gdyż nie potrafił wskazać sprawcy. Szkoda, że Prezydent ma jakiś problem z doborem współpracowników. Chyba jakoś tak przed nominacją Bugaj wazelinował już Prezydentowi czy też PiS. ale … no tak wiem, przecież to wystarczający powód, chociaż naprawdę szkoda.
    PS
    Cytowanemu ostatnio bardzo często ekonomiście Andrzejowi Sadowskiemu z Centrum im. Adama Smitha ktoś na forum wyciągnął wypowiedź z czerwca 2008 r., w której przewidywał rychłe 2 zł za dolara.
    PS2
    Wierzyłem i nadal wierzę w Rostowskiego i … w Tuska. Wydaje mi się, że ten tandem może nas uchronić od większych nieszczęść, albo je przynajmniej zminimalizować. No i mają Schetynę.

    • Bugaj mnie dzisiaj
      Bugaj mnie dzisiaj ostatecznie przekonał do siebie jako pajaca. Nie wiem jak to się potoczy dalej, ilu jest jeszcze szulerów i ile mają do zaryzykowania, ale cieszy mnie, że zostały złamane święte maksymy, że już można powiedzieć coś, co kiedyś było nie do pomyślenia, dla wrażliwych “inwestorów”.

  72. Analom odpuszczę, bo leżących nie kopię,
    ale muszę napisać o doradcy ekonomicznym Bugaju. Nie przypuszczałem, ze można tak nisko upaść. Jego wypowiedż w dniu ogłoszenia obrony złotego przez Tuska była jedynie głupia, ale nazajutrz poza następną głupotą pokazał jeszcze małostkowość – trudno, nawet przyjmując jego średnią wiedzę ekonomiczną w tym zakresie, inaczej potraktować wypowiedź o tym, ze umocnienia złotówki nie spowodowała ani wypowiedż Tuska ani sprzedaży przez Rostowskiego euro na Forex’ie. Niemniej przyznał się redaktorwi odważnie do niewiedzy, gdyż nie potrafił wskazać sprawcy. Szkoda, że Prezydent ma jakiś problem z doborem współpracowników. Chyba jakoś tak przed nominacją Bugaj wazelinował już Prezydentowi czy też PiS. ale … no tak wiem, przecież to wystarczający powód, chociaż naprawdę szkoda.
    PS
    Cytowanemu ostatnio bardzo często ekonomiście Andrzejowi Sadowskiemu z Centrum im. Adama Smitha ktoś na forum wyciągnął wypowiedź z czerwca 2008 r., w której przewidywał rychłe 2 zł za dolara.
    PS2
    Wierzyłem i nadal wierzę w Rostowskiego i … w Tuska. Wydaje mi się, że ten tandem może nas uchronić od większych nieszczęść, albo je przynajmniej zminimalizować. No i mają Schetynę.

    • Bugaj mnie dzisiaj
      Bugaj mnie dzisiaj ostatecznie przekonał do siebie jako pajaca. Nie wiem jak to się potoczy dalej, ilu jest jeszcze szulerów i ile mają do zaryzykowania, ale cieszy mnie, że zostały złamane święte maksymy, że już można powiedzieć coś, co kiedyś było nie do pomyślenia, dla wrażliwych “inwestorów”.

  73. Myślę, albo inaczej, mam
    Myślę, albo inaczej, mam nadzieję, że ten Rostowski jest mądry chłop. Robi błędy jak każdy, ale wygląda mi na myślącego, nie na doktrynera. jeśli tylko Tusk go nie zagoni Belwederem, może to jakoś przeżyjemy. W każdym razie jest to czas dla myślących, nie ideologów, tu nie ma prostych recept liberalizm/socjalizm inny izm, myśleć trzeba.

  74. Myślę, albo inaczej, mam
    Myślę, albo inaczej, mam nadzieję, że ten Rostowski jest mądry chłop. Robi błędy jak każdy, ale wygląda mi na myślącego, nie na doktrynera. jeśli tylko Tusk go nie zagoni Belwederem, może to jakoś przeżyjemy. W każdym razie jest to czas dla myślących, nie ideologów, tu nie ma prostych recept liberalizm/socjalizm inny izm, myśleć trzeba.

  75. Myślę, albo inaczej, mam
    Myślę, albo inaczej, mam nadzieję, że ten Rostowski jest mądry chłop. Robi błędy jak każdy, ale wygląda mi na myślącego, nie na doktrynera. jeśli tylko Tusk go nie zagoni Belwederem, może to jakoś przeżyjemy. W każdym razie jest to czas dla myślących, nie ideologów, tu nie ma prostych recept liberalizm/socjalizm inny izm, myśleć trzeba.

  76. Myślę, albo inaczej, mam
    Myślę, albo inaczej, mam nadzieję, że ten Rostowski jest mądry chłop. Robi błędy jak każdy, ale wygląda mi na myślącego, nie na doktrynera. jeśli tylko Tusk go nie zagoni Belwederem, może to jakoś przeżyjemy. W każdym razie jest to czas dla myślących, nie ideologów, tu nie ma prostych recept liberalizm/socjalizm inny izm, myśleć trzeba.

  77. Myślę, albo inaczej, mam
    Myślę, albo inaczej, mam nadzieję, że ten Rostowski jest mądry chłop. Robi błędy jak każdy, ale wygląda mi na myślącego, nie na doktrynera. jeśli tylko Tusk go nie zagoni Belwederem, może to jakoś przeżyjemy. W każdym razie jest to czas dla myślących, nie ideologów, tu nie ma prostych recept liberalizm/socjalizm inny izm, myśleć trzeba.

  78. Myślę, albo inaczej, mam
    Myślę, albo inaczej, mam nadzieję, że ten Rostowski jest mądry chłop. Robi błędy jak każdy, ale wygląda mi na myślącego, nie na doktrynera. jeśli tylko Tusk go nie zagoni Belwederem, może to jakoś przeżyjemy. W każdym razie jest to czas dla myślących, nie ideologów, tu nie ma prostych recept liberalizm/socjalizm inny izm, myśleć trzeba.

  79. Myślę, albo inaczej, mam
    Myślę, albo inaczej, mam nadzieję, że ten Rostowski jest mądry chłop. Robi błędy jak każdy, ale wygląda mi na myślącego, nie na doktrynera. jeśli tylko Tusk go nie zagoni Belwederem, może to jakoś przeżyjemy. W każdym razie jest to czas dla myślących, nie ideologów, tu nie ma prostych recept liberalizm/socjalizm inny izm, myśleć trzeba.

  80. Myślę, albo inaczej, mam
    Myślę, albo inaczej, mam nadzieję, że ten Rostowski jest mądry chłop. Robi błędy jak każdy, ale wygląda mi na myślącego, nie na doktrynera. jeśli tylko Tusk go nie zagoni Belwederem, może to jakoś przeżyjemy. W każdym razie jest to czas dla myślących, nie ideologów, tu nie ma prostych recept liberalizm/socjalizm inny izm, myśleć trzeba.

  81. Myślę, albo inaczej, mam
    Myślę, albo inaczej, mam nadzieję, że ten Rostowski jest mądry chłop. Robi błędy jak każdy, ale wygląda mi na myślącego, nie na doktrynera. jeśli tylko Tusk go nie zagoni Belwederem, może to jakoś przeżyjemy. W każdym razie jest to czas dla myślących, nie ideologów, tu nie ma prostych recept liberalizm/socjalizm inny izm, myśleć trzeba.

  82. A tak na marginesie!
    O co się tak kotłujecie z tymi kredytami! Euro, Złotym Polskim…
    Koniec Karnawału jest! Dosłownie i w przenosni!
    “Pić! Pierdoli.! i Tańcować!
    Bida musi pofolgować!”
    Ja tam kredytów nie spłacam bo ich nie brałem! Wasze zdrowie!

  83. A tak na marginesie!
    O co się tak kotłujecie z tymi kredytami! Euro, Złotym Polskim…
    Koniec Karnawału jest! Dosłownie i w przenosni!
    “Pić! Pierdoli.! i Tańcować!
    Bida musi pofolgować!”
    Ja tam kredytów nie spłacam bo ich nie brałem! Wasze zdrowie!

  84. A tak na marginesie!
    O co się tak kotłujecie z tymi kredytami! Euro, Złotym Polskim…
    Koniec Karnawału jest! Dosłownie i w przenosni!
    “Pić! Pierdoli.! i Tańcować!
    Bida musi pofolgować!”
    Ja tam kredytów nie spłacam bo ich nie brałem! Wasze zdrowie!

  85. A tak na marginesie!
    O co się tak kotłujecie z tymi kredytami! Euro, Złotym Polskim…
    Koniec Karnawału jest! Dosłownie i w przenosni!
    “Pić! Pierdoli.! i Tańcować!
    Bida musi pofolgować!”
    Ja tam kredytów nie spłacam bo ich nie brałem! Wasze zdrowie!

  86. A tak na marginesie!
    O co się tak kotłujecie z tymi kredytami! Euro, Złotym Polskim…
    Koniec Karnawału jest! Dosłownie i w przenosni!
    “Pić! Pierdoli.! i Tańcować!
    Bida musi pofolgować!”
    Ja tam kredytów nie spłacam bo ich nie brałem! Wasze zdrowie!

  87. A tak na marginesie!
    O co się tak kotłujecie z tymi kredytami! Euro, Złotym Polskim…
    Koniec Karnawału jest! Dosłownie i w przenosni!
    “Pić! Pierdoli.! i Tańcować!
    Bida musi pofolgować!”
    Ja tam kredytów nie spłacam bo ich nie brałem! Wasze zdrowie!

  88. A tak na marginesie!
    O co się tak kotłujecie z tymi kredytami! Euro, Złotym Polskim…
    Koniec Karnawału jest! Dosłownie i w przenosni!
    “Pić! Pierdoli.! i Tańcować!
    Bida musi pofolgować!”
    Ja tam kredytów nie spłacam bo ich nie brałem! Wasze zdrowie!