Nie narzekajcie poczwórni debile tyrający za 1500 zł, to nasze wspólne El Dorado

Prześlij dalej:

Przez prawie dekadę z każdej lodówki wyskakiwało wiecowe zawołanie „oni stali tam, gdzie stało ZOMO”. Słowa te wypowiedziała zła Baba Jaga przebrana za Jarosława Kaczyńskiego albo odwrotnie, bo co telewizja i gazeta, to inna wykładnia. Żadna „dorżnięta wataha”, żadne „bydło” nie było w stanie zagłuszyć stojącego ZOMO, które wykopało głębokie rowy podziału w polsko-polskiej wojnie. Czasy odrobinę się zmieniły i doszły nowe, niezmiernie interesujące wypowiedzi polityków, ale nadal ciężko wskazać następcę Baby Jagi uzbrojonej w krwiożerczego kota Alika. Co i rusz frakcje bezpieki dostarczają dziennikarzom nagrania polityków z prawdziwymi przebojami i jak dotąd nic nowego nie wskoczyło na ogólnopolską listę przebojów. Wydawało się przez moment, że „chuj, dupa i kamieni kupa” będzie nowym refrenem RP III, jednak do tanga trzeba dwojga, co w tym przypadku oznacza, że media muszą puszczać słowa i melodię, aby lud sobie przy robocie nucił i pogwizdywał. Wyciszono nagrania z knajpy Sowy i w ogóle wszystkie płyty miały zniknąć w odmętach Wisły. Aż tu nagle w finałowej części kampanii prezydenckiej pojawia się coś, co w rytmie i frazie powinno powyrywać wszystkie sztachety z płotu i dać do wiwatu rządzącym. Pani wicepremier Bieńkowska konsumując carpaccio z Żubra, z buzią pełną dzikiej wołowiny oświadcza: „6 tysięcy... Rozumiesz to? Albo złodziej, albo idiota... To jest niemożliwe, żeby ktoś za tyle pracował”. Taki singiel debiutancki trafił do poczekalni i znów nic się nie stało. Marną słuchalność ma też cała płyta nagrana w duecie z szefem CBA Pawłem Wojtunikiem. Kawałek: „Widzisz ale facet nauczył ich, że on dzwoni i on im rozkazuje. I tak samo poszli, spalili budkę pod ambasadą, bo minister osobiście wymyślił taką...wiesz z tego... – mówi szef CBA Paweł Wojtunik – Taką koncepcję, tak, tak – kończy zdanie była wicepremier Elżbieta Bieńkowska”, przepadł niczym najnowsza sonata Pendereckiego w radiu „Złote Przeboje”.

Strony

45474 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

38 (liczba komentarzy)

  1.  Przesilenie musi nastąpić, lub raczej już następuje. Polacy rewolucjonistami nie są, ale gdy  przekroczona zostanie masa krytczna, stanie się to, co za 3 dni zobaczymy,  a czego zwiastuny zewsząd nadchodzą. W poniedziałek nie będzie kaca. Pozdrawiam.

  2. avatar

    zyją w odrealnieniu...niech zyja...moze sie znajdzie ktos kto w koncu pokaze skad komu nogi wyrastają..moze sie kiedys doczekam na prawdziwe kompromaty..uslysze tuska z lotniska w smolensku albo gajowego jak wrzeszczy na kogos w palacu..na dzien dzisiejszy te tasmy to zabawa w berka smutnych panow...skoro nikt i nic nie jest w stanie ruszyc tego rzadu to co nam zostalo??czekam i wyje w samotnosci do lustra..co tez gajowy ustalil z patruszewem..albo tusk z pulkownikiem na molo..a dzis rano przeczytalem ze piana zalewa im mozgi...żakowski wyzywa dude ze jest slupem macierewicza;prezesa;xs.rydzyka;xs.oko....piechocinski tez zyje w innym swiecie..dzis rano powiedzial ze za 5 lat wygra wybory prezydenckie w Iszej turze z tuskiem...ja jednak pojde zaglosowac na dude..."gul" mi skoczyl..

  3. Spotkałem się z gorszą postawą.
    Pani, w wieku około 60 lat, wykształcona, lekarz, mówi:
    "Zagłosuję na Komorowskiego, bo jak wygra Duda, to część społeczeństwa tego nie zaakceptuje  i będzie wojna domowa".
    Ta część społeczeństwa, o ile oni są częścią społeczeństwa, to po prostu ubecy wraz z rodzinami. Skądinąd to tylko oni mają broń w domach.
    Gdyby jednak miało dojść do takich wydarzeń, to ja bym uznał, że to dobrze, bo wtedy te wszystkie argumenty, które są prezentowane publice i na które się ta publika łapie by po prostu znikły - zostały by zastąpione przez gołą siłę.
    Czyli stanęlibyśmy wszyscy w prawdzie.
    A Durczok z Lisem by przyszli do pracy w mundurach.

  4. "Zagłosuję na Komorowskiego, bo jak wygra Duda, to część społeczeństwa tego nie zaakceptuje  i będzie wojna domowa".
    usłyszałam od przyszłego doktora nauk humanistycznych 5 lat temu ... zupełnie "bez zaplecza", widzę, że w pewnych kręgach nadal aktualny ...
    ====================

    A tymczasem ...  powiał dokładnie ten sam wiatr co pod koniec lat 70. 
    Tylko, że teraz mocniejszy i mamy lepiej ustawione żagle ...

  5. Bieńkowska, spieprzaj dziadu!
    Ale jaja, ale jaja, ciemny lud to kupuje.

  6. Pół narodu cierpi na syndrom sztokcholmski, dymani, okradani emocjonalnie uzależnieni od tej słodkiej bandy terorystów nie mogą żyć bez tego szamba. Nie wiem co się q...a w niedzielę stanie. Nie wiem czy się uda tej glizdzie jakim jest prl bis obciąć łeb czy znów tylko ogonek który zaraz odrośnie dużo większy. Ale jest nadzieja. Jest nas coraz wiecej. Q...a to nie może wiecznie trawać. Wcześniej czy póżniej zdechnie....

  7. Dokładnie tak: te dwa słowa są najbardziej lapidarnym opisem powodów sytuacji w Polsce. Podam przykład, prywatny: parę dni temu prowadziłem średnio interesującą dyskusję na TT. Generalnie chodziło o to, że mój syn urodzony w UK dostał brytyjski paszport i że obwiniam za ten stan rzeczy rządzących Polską debili. Mój rozmówca tłumaczył, a raczej próbował tłumaczyć, że przesadzam, bo w konuslacie polskim w Londynie mogę sprawę załatwić bez większych problemów. Nie mam wątpliwości, że ten gość jest właśnie wspomnianym w tekście niewolnikiem. Oczywiście na pierwszy rzut oka sprawa wygląda nieciekawie: zgodziłem się, by syn został obywatelem brytyjskim. Dlaczego? Bo chcę latem przyjechać do kraju!!! Młody ma angielski akt urodzenia. Ten akt, żeby dostał polski paszport, musi być umiejscowiony w Polsce. Żeby umiejscowić akt w Polsce trzeba do Polski przyjechać. A jak przyjechać z dzieckiem, które nie ma paszportu? Cóż, można załatwić też umiejscowienie w konsulacie. Tyle że trzeba dodatkowo zapłacić za tłumaczenie aktu (opłaty i tak są wyższe niż analogiczny paszport brytyjski!) i poczekać... 6 miesięcy!!! No żesz kurwa mać! Można jeszcze postarać się o pełnomocnictwo dla kogoś mieszkającego w Polsce, kto łaskawie załatwi za nas umiejscowienie. Ale znów: czas i pieniądze. Mogę tę listę wydłużać, tylko po co?

    Każde odnowienie paszportu dla dwóch pozostałych synów, to droga przez mękę, bo: trzeba jechać całą rodziną do konsulatu, zapłacić krocie i prosić łaskawie konsula o przysłanie tych paszportów, bo w przeciwnym razie trzeba by było jechać do konsulatu raz jeszcze. A jak wygląda sprawa z angielskim paszportem dla mojego szkraba? Wypełniłem aplikację (a, zapomniałem: polską aplikację można tylko odebrać osobiście w konsulacie!!!), wysłałem razem z dokumentami i po niecałych 5 tygodniach (i tak długo!) maluch dostał paszport. Cóż, słyszałem wiele ostrych komentarzy w tonie "zdrajca". Sęk w tym, że Albert jest i będzie polskim obywatelem, bo ma rodziców Polaków. Wcześniej czy później będzie też miał polski paszport. Ale póki co ma angielski i może przyjechać na wakację do krainy dziadów. Jakbym starał się o polski paszport najpierw, no, sami już wiecie...

    Ale niewolnicy nie widzą w tym nic szczególnego, bo tak jest. Jak pragę forsy...

    Pzdr.

  8. Słyszałem kiedyś cytowane wspomnienia zesłańców na Syberię, że potrafili jechać saniami dzień-dwa w jedną stronę, do kogoś o kim słyszano, że ma polską monetę z orłem, po to tylko, żeby tego orła odrysować i przywieźć do siebie.
    Szkoda, że na kontrowersje.net nie ma funkcji ban. Już by mi się przydał.

  9. A co to ma do rzeczy, że spytam rozbawiony? Znaczy się Sybiracy jakby mieli inny wybór, to by z niego nie skorzystali, czy jak? To raz, a dwa: znaczy się miałem czekać sześć miesięcy (albo i więcej), żeby do Ojczyzny przyjechać, bo państwo polskie ma chujowe prawo, tak? Jak widzę z całej historii wyniosłeś tyle, że zrobiłem coś niewyobrażalnie ohydnego, bo moje dziecko ma brytyjskie obywatelstwo, a ma je, bo się urodził w UK, co ani o jotę nie zmienia faktu, że jest obywatelem polskim. Więc zapytam wprost: źle zrobiłem?

    Pzdr.

  10. Ot i wszystko...

  11. Strony