Nasz naród jak lawa… woli Tuska, bo Tusk by się poddał

Prześlij dalej:

Ciepła woda z kranu nie wzięła się znikąd, marzenie pochodzi prosto z łepetyny niewolnika, który innych marzeń głośno nie wypowie. Zresztą mamy tak naprawdę do czynienia z plagiatem, przecież w powstaniach pod zaborami „ciemny chłop” za pełną michę był gotów oficerki z rannego dyktatora ściągać, dla odmiany szlacheckie rody posyłały lowelasów do Paryża, żeby się wyszumieli po burdelach i nie myśleli o powstaniach. PRL padł dopiero wtedy, gdy dno zaczęło świtać w garze i bardzo szybko do PRL-u obywatele kraju pod zaborami i komunizmem chcieli wracać. Wiem, że niespecjalnie się wysilam. Ba! Lecę prymitywnym stereotypem, ale czy naprawdę warto szukać oryginalności, kiedy umęczony naród od wieków podlega temu samemu procederowi. Z jednej strony zaszczucie jak nie podkutym butem, to dziadostwem w rozmaitej postaci i komuną na czele. Z drugiej strony „abyśmy zdrowi byli i żarcia nie zabrakło”. Ktoś te „wartości” nam od stuleci wpaja, wcześniej środki były radykalne: rusyfikacja, germanizacja, bolszewizacja, teraz wystarczy satelitarna telewizja. Czasy bohaterskie i sami bohaterzy, to wbrew pocieszającej i na wyrost patriotycznej legendzie, pryncypia dotyczące mniejszości i zawsze tak było. Pod zaborami powstańcy stanowili elitarną garstkę z całego społeczeństwa, nieco lepiej, ale też bez rewelacji wyglądało to w czasie II Wojny Światowej. Za komuny niby była jakaś opozycja, jednak trzeba się przełamać i przyznać Frasyniukowi rację, że cała ta wielomilionowa „antykomuna” na widok pierwszego czołgu generała skurczyła się do kilku, no góra kilkunastu tysięcy. Ciężko mi powiedzieć, co we mnie siedzi, „ciemny chłop”, „lowelas paryski”, czy Zośka”?

Jeśli mam być do bólu szczery, to po prostu nie wiem skąd brać taką silę, aby nie narobić w portki i stanąć z bronią w dłoni, ale jedno wiem na pewno. Niewolnika nie ma we mnie ani grama, za co często płacę sporą cenę, dlatego takich „liderów”, jak Tusk z definicji kazałbym ciągnąć za końmi. Szanujący się naród powinien tak być zorganizowany, żeby na jego czele stał człowiek bez wątpliwości i strachu, a nie hydraulik, który się sprzeda za szklankę bimbru i słoninę albo „kartoffelsalat”, w zależności od tego, z której strony przyjdą „przyjaciele”. Na lidera nie nadaje się również przyzwoity i patriotyczny obywatel, któremu brakuje odwagi i pewności siebie. I tak właśnie wygląda cała tajemnica sukcesu Tuska, czy jakiegokolwiek innego figuranta. Niestety po wiekach zaborów licząc z komuną, narodu w nas tyle, co kot napłakał, więcej niż jednej trzeciej się nie doliczysz. Reszta, zdecydowania przeważająca liczebnie, to po prostu szara niewolnicza masa i nie mówię o braku gotowości, by ginąć za Polskę, mówię o pełnym garze, ciepłej wodzie, słowem o niewolnictwie. Jedyna skuteczna próba powstania z kolan i wpojenia niewolnikom dumy narodowej miała miejsce w krótkim okresie międzywojennym, później było coraz gorzej, a dziś jest prawie beznadziejnie. Lgnie marność do przeciętniaka, bo wie, że w szarej masie z podkulonym ogonem zawsze coś do michy wpadnie i w mysiej dziurze będzie można cihutko przeżyć. Smutne, brutalne, ale z całą pewnością prawdziwe.

Strony

26622 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

36 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    —  A jaką książkę chciałabyś teraz przeczytać?
     
    —  Dobrą książkę, którą czytają dorośli — oświadczyła dziewczynka. — Jakąś sławną książkę. Ale nie znam tytułów.

  2. może ja ściągnęlam jakąś dziwną wersje książki, ale jedna z opowiastek była zgodna z tym co syn miał w podręczniku.

    Kropla w morzu moich pretensji do dzisiejszego szkolnictwa. Muszę skwitować odwiecznym: nienawidzę szkoły.

  3. avatar

    w ostatniej części odnośnik do opowiadania, Dahla, o ile pamiętam :)^:)

  4. Co do Węgier i Czechosłowacji, to nie zgadzam się. Oni nie stracili elit w latach 40-tych i było komu prowadzić naród. Natomiast co do obecnej sytuacji w naszym kraju, to słyszałem opinię że przypomina koniec lat 70-tych w PRL. Też była woda w kranie, ale był tak jak dziś układ, też rządziła nomenklatura partyjna i "nikt nic nie mógł". A za chwilę była rewolucja. Bądźmy dobrej myśli.

  5. Nie tylko my to wiemy. Ci od srob i ci od mediow tez to wiedza.

  6. avatar

    czyli ratuje nas tylko jeden przyzwoity lot do Sopotu.

  7. Matka ma rację - to jest smutna konstatacja, ale tak samo było kiedyś. 

    Polecam książki Rymkiewicza, w tym kontekście zwłaszcza "Reytan" i "Wieszanie". On pisze, że
    a) patriotów zawsze była mniejszość,
    b) Polacy zawsze byli zbyt wyrozumiali dla miejscowej hołoty wysługującej się obcym,
    c) do czasu - "Wieszanie" to książka o Insurekcji Kościuszkowskiej w Warszawie, która miała bardzo negatywny przebieg dla miejscowych zdrajców, którzy nie zdążyli uciec pod rosyjskie skrzydełka.

    Do poczytania:
    Rolex: Źródło polskich problemów tkwi nad Wisłą
    http://www.bibu...
    tekst z 06.2013
    To będzie długi marsz... :/

    Pozdr,
    Trurl

  8. Trafna analiza, aczkolwiek nie do końca:)
    Jeżeli bowiem strach i poddaństwo przechodzi na nastepne pokolenia to USA po Wietnamie powinny się zwinąć, o takich Państwach jak Francja po rządach Vichy czy Włochy po Duce nie wspomnę.

    Polskie społeczeństwo jednoczy się w obliczu klęski i zagrożenia (Powódź Stulecia) i wtedy do głosu dochodzą najwartościowsze i najodważniejsze jednostki, na codzień spychane na margines. Myślę, że MK ulega powszechnej propagandzie medialnej mętnych mediów. Tam od lat promowana polityka strachu, poczucia winy i debilizmu to odbicie naturalnych cech "elyt" warszawskiego salonu, ale nie całego społeczeństwa.
    I nie mówię tu o mocherach ojca Rydzyka które nie tylko nie dają się absurdalnej poprawności politycznej, ale i po 70-tce potrafią gówniarzowi z laski pociągnąć:). Mówię o powstających od lat wszelkich inicjatywach patriotycznych, niejako wbrew państwu. Od grup rekonstrukcyjnych (dla nieświadomych-posiadających sporo "niedziałającej broni") przez survival rodem z sił specjalnych po ludzi których szkoli major Kups, a na moich ulubionych "bojówkach" klubowych kończąc.
    A to tylko nieoficjalne uzupełnienie takich struktur jak harcerstwo ( w wielu aspektach posiadające cechy szkoleń wojskowych) LOK czy Związek Strzelecki. Posiadamy sporą ilość bardzo cenionych na świecie najemników, często byłych wojskowych którzy nie będą czekać na pieniądze kiedy Polska będzie w potrzebie, podobnie z innymi wojskowymi poza służbą czynną.

    W sumie mamy więcej osób które posiadają wiedzę i umiejętności paramilitarne przydatne w wypadku konfliktu zbrojnego niż chciałaby nasza władza. A już zwłaszcza biorąc pod uwagę  tajemnicę poliszynela, że jesteśmy miłośnikami broni, oczywiście nielegalnej z musu ( szacuje się, że w Polsce jest około 200-350 tysięcy sztuk nielegalnej broni). Tym ludziom brakuje tylko jednego: dowództwa, legalizacji i broni.

    A co do trafnych uwag o kalesonach Tuska, nasuwają mi się dość śmieszene pomysły jego ekipy. Już widzę jak wysyła posła Biedronia który rusza z uczestnikami  Marszu Równości pod teczową flagą na ruskie tanki z hasełem "make love not war". Oj będzie się działo:)

  9. avatar

    Można to przeinaczyć i tak będzie aktualne.

    "Kiedy przyszli po Żydów, nie protestowałem. Nie byłem przecież Żydem.

    Kiedy przyszli po komunistów, nie protestowałem. Nie byłem przecież komunistą.

    Kiedy przyszli po socjaldemokratów, nie protestowałem. Nie byłem przecież socjaldemokratą.

    Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem. Nie byłem przecież związkowcem.

    Kiedy przyszli po mnie, nikt nie protestował. Nikogo już nie było."

  10. Pan Wielgucki ostatnimi czasy gustuje w odwołaniach do Starego Testamentu:
    Odległość od Gizy do Jerozolimy to ok. 500 km.
    Załóżmy że idziemy bardzo krętą drogą, przez co trasa wydłuża się do 1000km
    Załóżmy że idziemy pieszo 2km/h (tempo godne emeryta podpierającego się laską)
    Załóżmy też, że maszerujemy nie więcej niż przez godzinę dziennie, i to tylko od poniedziałku do piątku.
    W ile czasu dojdziemy z Egiptu do Ziemi Obiecanej?
    W mniej niż 2 lata...

    Skąd więc 40 lat włóczęgi?
    Po to by dwa pokolenia niewolników umarły na pustkowiu, a pokoleniem, które obejmie władzę było to, które niewoli nie zna, za to nauczone zostało samodzielnego stawiania czoła trudom pustyni, wychowane zostało w tradycji oderwanej od innych kultur i rozumiało, że warunkiem przetrwania jest jedność i współpraca Plemienia.

    Jak to wygląda na "polskim" podwórku?
    Mamy u władzy (w podwójnym sensie, tak kadr jak i osób uprawnionych do głosowania) kilka pokoleń ludzi wychowanych w ciężkiej komunie, znających tylko dwa sposoby funkcjonowania - jako pan lub jako niewolnik (przepraszam za uogólnienie, ale taki jest obraz ok 70% "obywateli"). Wymarzona droga awansu niewolnika to awans nie na człowieka wolnego, ale na ew. posiadacza niewolników. W takim klimacie nie ma miejsca na powstanie jakiejkolwiek wspólnoty, jakiekolwiek wspólne działanie. Można być albo wyzyskiwanym, albo "zaradnym". Plan minimum to przeżycie, choćby się żarło w chlewie ze świniami i mieszkało w kanale. Siła bierze się ze wspólnoty, natomiast w warunkach braku wspólnoty, tam gdzie zdecydowana większość ma głowie tylko i wyłącznie własny interes, nie istnieje jakikolwiek opór, bo jednostka podejmująca walkę, lub choćby działanie zmierzające do wspólnego dobra, nie dość że jest osamotniona, to na dodatek musi uważać na co "zaradniejszych" towarzyszy niedoli.

    Można śmiało założyć że pierwszym pokoleniem, które ma szansę być pokoleniem ludzi mentalnie wolnych jest pokolenie dzisiejszych 15-20 latków. Jak ono wygląda? Pomijając już katastrofalny w niedalekiej przyszłości niż demograficzny, stan młodego pokolenia przedstawia się fatalnie. Zepsucie systemu edukacji (masa studentów nadmiarowo obsadzonych kierunków ze zdaną na 30% maturą dla debili), ogromne bezrobocie wśród młodzieży, nieuczciwość pracodawców, łatwość emigracji, zdegenerowany obraz "człowieka sukcesu" - wszystkie te czynniki sprawiają że zamiast pokolenia Jozuego, będziemy mieć pokolenie ekonomicznych wygnańców, wynarodowionych i edukacyjnie zdegenerowanych przedstawicieli najtańszej siły roboczej w eurokołchozie. Ponieważ dodatkowo sporej części młodzieży wpojono że polskość to, z tej czy innej przyczyny, powód do wstydu, za co najwyżej dwa pokolenia wyzbędą się oni polskości na rzecz albo innej tradycji narodowej, albo na rzecz "nowoczesności".

    Nie wiem jak wyglądał bilans między ilością Izraelitów którzy opuścili Egipt, a ilością jaka dotarła do Ziemi Obiecanej. U nas, z pewnością, na każdego Wolnego człowieka który dotrze do celu, będzie musiało przypadać wielu niewolników, których pochłonie pustynia - nie zapominajmy że nam nikt Manny z Nieba nie zrzuci.

  11. Strony