Reklama

Tak po cichu przeszło kilka zjawisk, które drzewiej wywoływały wyjątkowe ożywienie. Wybrałem trzy, same klasyczne, ale w zupełnie nowych ubrankach. Redaktor Miecugow. Na swojskiej potupajce dostał z liścia, chyba po ramionach, bo okulary zachował i zaczął się rytualny obrządek talmudyczny. Holokaust – krzyknął redaktor. Ha, ha, ha, odpowiedziały nawet najbardziej przysłonięte klapami lemingi. Nim się zaczęła histeria wokół kolejnego wcielenia faszyzmu, cała akcja spaliła na przysłowiowej panewce. Ciężko wskazać przyczynę, zmęczenie, czy też wakacje? Moim optymistycznym zadaniem, jednak zamęczenie konia. Nie na darmo mądrzy ludzie powiadają, że pewne słowa są dlatego ważne, ponieważ używane od święta, a przynajmniej przy odpowiednich okazjach. Miecugowowi nie udało się wyjść na ofiarę nacjonalistycznej agresji, sprawę dość szybko pozamiatano i wyciszono konflikt wewnątrz „salonu”. Redaktor prócz holokaustu rzucił „spsieniem” mediów, no i się środowisko ożywiło w niewłaściwym kierunku. Redaktor Michnik. Po wybitnie kretyńskim zachowaniu kibiców Lecha na łamach biuletynu żydowskich komunistów ukazał się klasyczny apel „Przepraszamy za Polskę i Polaków”. Tymi słowy zwrócił się redaktor Michnik do swoich czytelników i konkurencji. Pocałuj nas w dupę – odpowiedzieli zgodnie czytelnicy i konkurencja, z nielicznymi wyjątkami, co poskutkowało usunięciem listu do braci Litwinów ze strony głównej GW.

Dwa wydarzenia, właściwe z jednej beczki, ale jakże znaczący przełom w postrzeganiu rzeczywistości. Dotąd pedagogika z dydaktyką dawały sobie doskonale radę i zarówno faszyzm, jak i gremialne ekspiacje wywlekano do sfery publicznej i okładano kogo popadnie na oślep. Tak się „przypadkowo” składało, że w 100 na 100 przypadków trafiało na Polaków. Warto odnotować te dwie ewidentne porażki, które w moim przekonaniu nie pierwszy raz pokazują, że coś się zmieniło. Dla przeciwwagi, chociaż będę się upierał, że beczka się nie zmienia, pojawił się najnowszy sondaż CBOS. Każde, naprawdę każde pieniądze stawiam i dowolny organ, który sobie stający do zakładu wybierze, że mamy do czynienia z agonią śmieszności. Numer tak stary, że w zasadzie nie warto poświęcać jednego zdania kabareciarzom esbeckim z CBOS, ale dla porządku odnotujmy parę istotnych informacji, które da się z sondaży odczytać, oczywiście między wierszami. Przede wszystkim nawet CBOS nie odważył się na więcej niż jednopunktową przewagę PO nad PiS. Według esbeków PiS ma 24%, PO 25%. Obie wartości są z księżyca wzięte, ale o ile PO jest przestrzelona o jakieś 2 do 5% w górę, to PiS o najmniej 10 w dół. Druga informacja to konsekwentne wymazywanie z sondaży błaznów od bimbrownika z Biłgoraja. Liczyć nie liczyłem, ale to co najmniej 5 sondaż CBOS pokazujący beznadziejny wynik bimbrownika, co niestety też nie jest prawdą. Według wszelkich znaków na niebie i ziemi prowincjonalni nihiliści balansują na linie i są tak pomiędzy 4 a 6%.

Reklama

Jednak najważniejsze jest coś zupełnie innego, otóż na mieście się mówi, że jedyny sensowny sondaż, czyli wypadkowa sondaży partyjnych: PO, PiS, SLD pokazuje rzecz arcyciekawą. Jedyna walka jak się w tej chwili toczy na poziomie 5% głosów, to bój o drugie miejsce między PO i SLD. Nie jest w związku z tym przypadkiem, że w sondażu esbeków SLD również notuje absurdalny wynik 9%, co przy wyniku 2% dla bimbrownika po prostu za cholerę lewej trony sceny politycznej nie sumuje. Ten ostatni występ z serii klasycznej, przybierającej nowe wdzianka jest o tyle podobny do dwóch poprzednich, że na nikim nie robi wrażenia i to jedna strona medalu. Na drugiej stronie mamy rozpaczliwą próbę zaklinania rzeczywistości i najprawdopodobniej sondaż jest wstępem do nowej ofensywy „optymizmu”, która ma nastąpić od września, tuż po wygranych przez Tuska wyborach. Hasło “Wracamy do gry” – tak widzę ostatni oddech Donalda tylko, że jesienią oddechu zabraknie, bo będą dusić z kliku kierunków. Wewnątrz PO nie ma czym oddychać, na zewnątrz szmal się skończył, referenda w plecy, wskaźniki wszelakie na sam dół, bezrobocie w górę, ludzie wychodzą na ulice. Mniej więcej tak się będą sprawy miały i pierdołami typu Miecugow, Michnik, CBOS już dziś nikt się nie interesuje.

Reklama

8 KOMENTARZE

  1. Kto zamawia muzykę ten płaci
    Klienci CBOS:
    Kancelaria Prezydenta RP
    Kancelaria Sejmu
    Miasto Stołeczne Warszawa
    Ministerstwo Edukacji Narodowej
    Ministerstwo Gospodarki
    Ministerstwo Infrastruktury
    Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego
    Ministerstwo Obrony Narodowej
    To jest sondaż ku pokrzepieniu serc.

  2. Kto zamawia muzykę ten płaci
    Klienci CBOS:
    Kancelaria Prezydenta RP
    Kancelaria Sejmu
    Miasto Stołeczne Warszawa
    Ministerstwo Edukacji Narodowej
    Ministerstwo Gospodarki
    Ministerstwo Infrastruktury
    Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego
    Ministerstwo Obrony Narodowej
    To jest sondaż ku pokrzepieniu serc.

  3. Nie przeceniaj cienkiego SLD.
    Nie przeceniaj cienkiego SLD. Ich kandydat w Elblągu dostał 10,7 proc, trzy lata wcześniej – 13,7. To duża obsuwa, Elbląg na tle Polski dla SLD statystycznie wypadał bardzo dobrze.
    Bimbrownik jest potrzebny na dziś z jednego powodu – jego 4 proc. zabierają PO i SLD coś koło tego, gorzej jak wypali lista bimbrownika i filipińczyka, bo mogą uciułać ze 12 proc. – oczywiście kosztem platfusów i SLD, aczkolwiek 20 (PO) plus 12 (SLD) plus 12 (E+) to w sumie duuuużo mniej mandatów niż dwie partie: 30 (PO) plus 14 (SLD) – (zasada d"Hondta obowiązująca w Polsce.
    Kaczyński nadal nie popełnia żadnych błędów, a na horyzoncie 16 – 18 proc. bezrobocia w grudniu, 90 proc. głosów przeciw Hance w referendum i 900 mld zadłużenia na przełomie roku. Kanonizacja JP II w przyszłym roku i Kraków 2016 grają przeciwko zwiunzkom partnerskim, równouprawnieniom i innym wynalazkom, których słabnący Tusk nie zrobi. Ruskie serwery i ew. manipulacje to max 2 – 3 proc. zmiany wyników, więcej komusze ludzie z PKW nie pokombinują.

  4. Nie przeceniaj cienkiego SLD.
    Nie przeceniaj cienkiego SLD. Ich kandydat w Elblągu dostał 10,7 proc, trzy lata wcześniej – 13,7. To duża obsuwa, Elbląg na tle Polski dla SLD statystycznie wypadał bardzo dobrze.
    Bimbrownik jest potrzebny na dziś z jednego powodu – jego 4 proc. zabierają PO i SLD coś koło tego, gorzej jak wypali lista bimbrownika i filipińczyka, bo mogą uciułać ze 12 proc. – oczywiście kosztem platfusów i SLD, aczkolwiek 20 (PO) plus 12 (SLD) plus 12 (E+) to w sumie duuuużo mniej mandatów niż dwie partie: 30 (PO) plus 14 (SLD) – (zasada d"Hondta obowiązująca w Polsce.
    Kaczyński nadal nie popełnia żadnych błędów, a na horyzoncie 16 – 18 proc. bezrobocia w grudniu, 90 proc. głosów przeciw Hance w referendum i 900 mld zadłużenia na przełomie roku. Kanonizacja JP II w przyszłym roku i Kraków 2016 grają przeciwko zwiunzkom partnerskim, równouprawnieniom i innym wynalazkom, których słabnący Tusk nie zrobi. Ruskie serwery i ew. manipulacje to max 2 – 3 proc. zmiany wyników, więcej komusze ludzie z PKW nie pokombinują.