Reklama

Pozostając pod wrażeniem wysokiej oceny w obszarze wpływów mojej nieskromnej osoby, pragnę oświadczyć, że jeszcze nie.

Pozostając pod wrażeniem wysokiej oceny w obszarze wpływów mojej nieskromnej osoby, pragnę oświadczyć, że jeszcze nie. Jeszcze nie jest tak dobrze, żeby Kurak mógł wskrzeszać, nie mówię, że nie będę się chciał kiedyś tym zająć, jednak póki co uspokajam ? nie pracuję nad takimi zdolnościami. Z powyższego oświadczenia można wyczytać, że jeśli odrodzi się IVRP, czym zaniepokojona cześć Rodaków sama siebie straszy, to nie z moją pomocą. Natomiast faktem jest, że jak zwykle i to chyba nic nowego w przypadku mojej nieskromnej osoby, nie zamierzam milczeć kiedy widzę hucpę, dla mnie zakończył się okres ochronny dla mniejszego zła. Okres zakończył się dość spektakularnie, dla niektórych zaskakująco i jak to zwykle w Polsce bywa, złe myślenie wypiera dobre, albo i jeszcze gorzej brak myślenia wypiera myślenie. Najprościej w Polsce nie myśleć i kiedy się nie myśli, to krytykę PO i Tuska odbiera się jako pochwałę oraz wskrzeszanie Kaczyńskiego i PiS. Ot takie proste dokładanie zer do jedynek, jeśli nie lubisz wódki to wiadomo, że jesteś za prohibicją. Na szczęście świat i życie jest znacznie bardziej bogate niż schematyczne myślenie, na szczęście jest jeszcze Kadarka i dlatego prohibicją się brzydzę.

Ten rodzaj braku myślenia jest jakąś katastrofą narodową, mam już trochę dość tekstów o nas samych, ale zmuszony brakiem myślenia części Rodaków, muszę jeszcze raz i pewnie nie ostatni zwrócić na pewną rzecz uwagę. Polska odkąd istnieje ma swoich mesjaszów, Polak jeśli kojarzy jakiś okres polskiej chwały, to nie z działaniem, ale z osobą – osobą mesjasza. Romantyzm doprowadził ten nawyk do granic narodowej paranoi. Polska w oczach naszych romantyków była papieżem, papugą, pawiem, Winkelriedem, Chrystusem i czterdzieści i cztery narodów. Nasi cherlawi romantycy nawoływali pieśnią i wierszem do walki wręcz lub kosą z militarnymi mocarstwami, a gdy paru frajerów z głowami pełnymi patriotycznych rymów ruszało do boju, cherlawi romantycy czmychali z Polski i po kilku latach umierali w Paryżu na podręcznikowe ?suchoty?, bo gdzieżby na kiłę.

Tak nam zostało do dziś. Gdy się do Rodaka pisze, że coś tu proszę jegomości brzydko pachnie…. Uważasz Pan? W tym momencie Rodacy dzielą się na dwie grupy o różnej sile proporcji. Ci co w bieżącym wodzu widzą papugę będą oczywiście czuć przykry zapach, choćby Chanel numer 5 pachniało. Ci co widzą Chrystusa, albo 40 i 4 będą się głęboko zaciągać Chanel, choćby stęchlizną dawało. Takim to rad sposobem na pytanie o stan zapachowy Ojczyzny, uzyskaliśmy odpowiedź, co Rodak myśli o wodzu. Ten schemat funkcjonuje od wieków. Gdy chodzi o sprawę, no weźmy już jakieś powstanie, żeby nie kombinować, to w takim Styczniowym pierwszym z brzegu większym narodowym zrywie, poważniejszym problemem narodowym był wybór dyktatora, niż skopanie tyłka carowi. Trzech dyktatorów miało z nas zrzucić kajdany i wszystkich trzech jeden car pacnął z góry, a ?Paliaczkom? przykręcił śruby. Tego na przykład taki Mierosławski nie doświadczył, bo po dwóch przegranych bitwach obraził się i wrócił do Paryża by obrabiać tyłek następcy. Car patrząc na ?Paliczków? musiał boki zrywać i nie żeby on taki znowu bardzo był przejęty tym wybrykiem, więcej martwił go kurczący się zapas kawioru, niż polska fantazja powstańcza.

Wiele się do dziś nie zmieniło Rodacy stoją po stronie dyktatora i bladego pojęcia nie mają lub średnio interesuje ich sprawa, tudzież sprawa jest mało ważna, ważny jest dyktator. Sprawą polską na moje oko powinna być Polska, taka co ma drogi, szkoły, obywateli szczęśliwych choć pracujących w pocie czoła. Tymczasem o Polsce można napisać, że głupia, biedna, pijana, brudna, zacofana, ciemnogród i jakoś to ujdzie. Dotykając dyktatora, który się przecież w opisanej Polsce zawiera, dotykamy świętości i się zaczyna. Polska natychmiast zamienia się w konsylium oddziału psychiatrycznego i jeden Rodak drugiemu stawia diagnozy. Zapiąć w pasy, czy w kaftan, to bułka z masłem, wystarczy powiedzieć, że Tusk pajacuje, albo Kaczyński nie myje zębów. Mam o tyle dobrze, że prze trzy lata uodporniłem się na znachorskie diagnozy domorosłych psychiatrów. Z drugiej strony takie diagnozy są dla mnie niezmiernie ważne, jeśli słyszę coś podobnego wiem, że się niewiele, o ile w ogóle pomyliłem, w ocenie tego czy innego pawia, tej czy innej papugi.

Mija 1,5 roku od kiedy nowy dyktator powstania zabrał się za polskie sprawy, co jest odczuciem naiwnych. Analiza choćby pobieżna wskazuje jednoznacznie, że nowy dyktator przede wszystkim zabrał się za starego dyktatora i to metodami poprzednika. Walki były toczone o wszystko i wszędzie: ile wina wypito, ile krzeseł wyszarpano, ile samolotów wyczarterowano, to już się tego nie zliczy. Przygotowałem takie symboliczne i bardzo skrótowe zestawienie. Zbiór dokonań, które idą po śladach starego dyktatora. Nowy dyktator krok po kroku idzie śladami poprzednika i większość jego kroków jest rewanżem na dyktatorze, opakowanym w politykę miłości i przeciwieństwo charakterów.

1) Dyktator Kaczyński w ramach walki z korupcją powołał polityczną CBA, dyktator Tusk polityczną Piterę.
2) Macierewicz napisał zabawny raport na wrogi swoje, ale zabawniejszym był raport Pitery.
3) Jedna z pierwszych ustaw PiS, to zamach na media, PO zrobiła dokładnie to samo, tyle że nieudolnie, nawet z przystawkami nie chciała się dzielić.
4) Niszczarka Ziobry polująca na Tuska, została zamieniona notebookiem Ćwiąkalskiego polującego na Ziobrę.
5) PiS na starcie powołała dwie komisje, wbrew konstytucji, których prac już chyba nikt nie śledzi, PO zrobiła to samo z tą samą nieudolnością, a było co śledzić.
6) PiS zamienił socjalizm solidarnego państwa na ikonę liberalizmu Zytę Gilowską. PO liberalizm 3×15, JOW, 15 minutowe okienko, na socjalizm Michała Boniego i plan gospodarczy Zyty Gilowskiej.
7) Kaczyński pogonił Dorna, kiedy ten krzyczał, że Marzec i Kaczmarek, to nie jest dobra kadra i źle się dzieje w resorcie. Tusk pogonił Gomułkę, kiedy ten na długo przed kryzysem krzyczał, że albo się już zajmiemy robotą, albo będzie zjazd.
8) Kaczyński za najwierniejszych ma propagandowych halabardników Bielana i Kamińskiego, Tusk niewiele bardziej rozgarniętego Nowaka.
9) Kaczyński załatwił Marcinkiewicza w identycznym stylu w jakim Tusk załatwił Ćwiąkalskiego. Ta sama furia i ten sam wodzowski styl.
10) Kaczyńskiemu i Tuskowi w 99% życie zajmuje kopanie Kaczyńskiego i Tuska. Każda ustawa, każda sprawa, to jest kopanina, zawsze umieszczana w kontekście, kto tu głupszy i kto komu dokopie. KAŻDA SPRAWA.
11) Rządy Kaczyńskiego, były permanentną kampanią wyborczą, rządy Tuska są dokładnie tym samym, tylko wybory inne.

Tak mógłbym jeszcze przez 40 punktów – co najmniej, ale to nie jest w zasadzie istotne. Istotne jest coś zupełnie innego. Istotne jest to, że mamy dyktatora, który chce zmienić siedzibę i stołek z premierowego na prezydencki. Jeśli Rodakom uda się zmienić sposób myślenia, albo uda się zacząć myśleć, to Rodacy zobaczą co robi dyktator Tusk i jak głęboko ma gdzieś, to co powinien robić. Powiem Wam co robi Tusk i znów podam przykłady. ?Reformę? mediów publicznych Tusk rozpoczął o lepperyzmu, pisząc ustawę co zwolni najbiedniejszych i emerytów z abonamentu, olał wszystkich i bez większości głosów zaniósł ustawę do Kaczyńskiego, aby pokazać, że ten nie chce ulżyć emerytom. Jedne z pierwszych decyzji, to czysty niekontrolowany socjalizm, może niewielu dziś pamięta, ale jak tylko przyszła minister Kopacz i rzuciła 10 tysiącami dla lekarzy, kontrakty z lekarzami nie stąd ni zowąd zaczęto podpisywać na poziomie, który się dotąd nie śnił lekarzom.

Minister twierdziła, że dyrektorzy mają sobie z tym radzić, ona kasę zapewni. Nie miałbym dziś odwagi zaglądać do tych kontraktów i do skarbca z kasą na te kontrakty, ale to niestety wkrótce wyjdzie samo. Pierwsze ruchy Tuska to gigantyczna fala populizmu na najgorszym poziomie, czarterowane samoloty, piesze wycieczki do pałacu brata, cięcie kosztów i łosoś Pitery, przesuwanie lokomotywy w Peru, redagowanie Faktu. Z tego już dziś nic nie zostało, poza śmiechem i konfliktem, kto ma płacić za czartery. Spektakularną akcją były podwyżki dla nauczycieli, o tej akcji trąbi się do dziś. Równie spektakularną i tym razem z pożytkiem jest akcja zastępująca 3 miliony mieszkań, czyli ?Orlik? w każdej gminie. Ostatnim hitem jest spłata kredytów za bezrobotnych i ERMII, o którym szerzej będzie za chwilę.

Rodacy, mili moi, co Wam przypomina taka hojność polityków i z jakich okazji politycy zachowują się tak hojnie, szastając kasą z budżetu na lewo i prawo ku radości obywateli? Jest taki czas, zwykle raz na cztery lata, czasami wcześniej, kiedy politycy dają grosz emerytom, nauczycielom, bezrobotnym, stawiają na szkolenie młodzieży, spłacają za obywateli długi. Jaki to czas? Tak, właśnie, tak. To jest czas wyborów, a ściślej czas kampanii, w czasie kampanii pozyskuje się kolejne grupy społeczne, kolejnymi spektakularnymi akcjami, na zasadzie gaś pożar, częstuj kiełbasą, aby tylko do wyborów. Tusk na naszych oczach prowadzi jedną z najinteligentniejszych kampanii wyborczych jakie widział ten biedny, na wiecznym dorobku kraj. Tusk pozyskuje kolejne grupy społeczne i to wybrane grupy społeczne. Najlepiej to widać na pomostówkach, które są podawane jako odważne działania i zrażenie sobie wyborców.

Jakie zrażanie i jakich obywateli. Głownie wyborców PiS, związkowców, którzy i tak są poza zasięgiem PO. Spójrzcie na badania i jak się obywatele w zdecydowanej większości buntują przeciw temu, że kasjerka z PKP ma lepiej niż kasjerka w supermarkecie i teraz pomyślcie o jakie grupy chodzi. Związkowców i pracowników państwowych molochów, głownie policjantów, kolejarzy, grupy niewielkie od zawsze socjalistyczne i nastawione na daj, głosujące na socjalistów. Górników nastawionych identycznie oczywiście Tusk nie odważył się ruszyć, ci mają moc wyborczą. Równie poważnej i raczej peowskiej grupie nauczycielskiej, Tusk obiecał oddzielny pakiet. Naprawdę inteligentne częstowanie kiełbasą, co do tego mogę zostać pod wrażeniem.

Teraz wspomniane już i ostatnie spektakularne działanie po tytułem idźmy do Europy w 2012 roku, bo inaczej kryzys nas zje. Działanie, które już nie jest czystą demagogią, ale igraniem z ogniem w składzie fajerwerków. Działanie oczywiście pozyskuje olbrzymią grupę euroentuzjastów, nie baczącym na konsekwencje chaotycznych skoków w ciemno, a wszystko po to, żeby zagrać kolejnym ?faktem medialnym?. Od czego się zaczął ten ostatni spektakularny populizm? Od słynnej nie tylko z wód Krynicy, gdzie Pan Rostowski dowiedział się od przyszłego prezydenta Tuska, że w 2011 roku będziemy mieli Euro. Totalny absurd, kpiny z inteligencji średnio zainteresowanego procedurami UE wyborcy. I mimo wszystko tej bzdury i kpiny, przez 3 tygodnie Nowak z halabardnikami broni zaciekle. Przekonują halabardnicy, że to nie medialny bełkot, ale realny plan. Parę dni temu scenariusz się powtórzył, na przełomie lutego i marca jesteśmy w ERMII i w 2012 roku w Strefie Euro. Drugi atak populizmu wokół śmiertelnie poważanej sprawy i decyzji wymagającej szczegółowej analizy.

Nie ma dziś w Polsce jednego szaleńca znającego się na procedurach europejskich, który powiedziałby, że ta data jest realna, zarówno data ERMII, jak i data 2012 dla Euro. Czysta fikcja, ściema tak grubymi nićmi szyta, że aż oczy bolą. Co gorsze procedura jaką trzeba przejść rozpoczęta w czasie kryzysu, kiedy nikt i niczego nie jest pewien, to czyste szaleństwo, a skutków nikt dziś nie przewidzi. Bez porozumień z UE, bez gwarancji z EBC, z powiększającym się deficytem i przy jednoczesnym płukaniu rezerw z NBP, Tusk ogłasza radośnie, że od marca mamy ERMII i Euro w 2012 roku. Na ile ogłasza? Oczywiście na parę dni do następnej afery medialnej. Czy jest aż takim szaleńcem, żeby się w to pakować? Nie jest, doskonale wie, że PiS na to nie pójdzie i o to chodzi.

Zrobić zadymę medialną pod tytułem my potrafimy, my już od marca mamy Euro i koniec z kryzysem, ale znów ten Kaczyński. Jak zwykle Kaczyńscy nasypali piachu w trybiki. Patrzcie przyszli wyborcy, gdybym to ja, Tusk, był prezydentem, bylibyśmy już daleko, w 2011 w Euro Strefie, a tak to w ciemnogrodzie tkwimy. O taki i tylko taki medialny bałagan chodzi. I tak od 1,5 roku, zamiast zmian systemowych JOW, 3×15, reformy KRUS, likwidacji tysiąca instytucji agencjopodobnych, zmian konstytucyjnych, oddzielanie ministra od prokuratora, mamy zawody dyktatorów w kisielu. Rodaku jesteś świadkiem jednej z najbardziej spektakularnych i chytrych kampanii jakie widziała Polska, gra idzie o fotel prezydenta, reszta łącznie z kryzysem Tuskowi wisi.

On teraz zamiata pod dywan to co zakłóca kampanię, byle przetrwać ten rok, dwa miesiące już ma z bańki i więcej się mówi o kartach kredytowych Czumy niż budżecie, który musi się posypać i nie połata się tego 20 miliardami do wtorku, ale przykryje się Palikotem, albo ustawą in vitro. Byle do końca roku, potem to już rok otwartej wymiany ciosów w ?mordy Ty moje?. Na koniec wrzucę moje intencje, które nie mają nic wspólnego ze wskrzeszaniem IVRP. Moją intencją jest zdemaskowanie najbardziej chytrej kampanii prezydenckiej jaką widział kraj, zanim z bajzlem pozostawionym przez kandydata Tuska nikt sobie nie poradzi, łącznie z “naturalnym premierem” Schetyną. Konflikt Tusk Schetyna, to konflikt co ty mi tu ku?a próbujesz zostawić Donald? Może jednak coś zrobimy oprócz kampanii, albo ja zacznę robić swoje?

Moją intencją jest wybicie z głowy dyktatorowi Tuskowi pawia narodów, pokazanie Tuska jako papugę narodów skrzeczącą Belweder, Belweder. Wielu krzyczy, że jeśli nie Tusk, to kto i Matko Boska co to będzie? A co ma być, co jest od 20 lat, kraj się zawalił po wybrykach AWS, SLD, PiS? Przyjdą nowi, którym tak samo trzeba będzie patrzeć na ręce i tak samo demaskować. Wszystkim, którzy płaczą nad Tuskiem i truchleją przed IVRP pragnę przekazać tylko jedno zdanie. Jeśli cokolwiek nam się przez te 20 lat udało osiągnąć, to WBREW POLITYKOM, wbrew ich pomysłom, walkom i biurokracji. To jedyna strategia obywatelska jaka się w Polsce sprawdza i przynosi efekty, robić dokładnie odwrotnie niż robią politycy. Ten co dziś kibicuje bezrefleksyjnie populiście Tuskowi, kibicuje dyktatorowi nie sprawie, sprawy mają się beznadziejnie, jeśli ktoś tego nie widzi, to niech wierzy na słowo. Jeśli Tuska nie przekieruje się z Belwederu na Wiejską, to naprawdę zapłacimy kolosalną cenę za tę genialną kampanię, genialne kampanie się niezwykle kosztowne.

Reklama
Poprzedni artykułWzrost siły roboczej.
Następny artykuł“Schetynówką” jadę pograć na “Orliku”. Nie dostanę “pomostówki”.
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

180 KOMENTARZE

  1. Zazwyczaj staram się napisać coś od siebie,
    albo się nie wypowiadam. Tym razem jednak nasuwa mi się z siłą wodospadu cytat:

    Pan margrabia wciąż kroczy po linie
    Niebezpiecznie tak wysoko chodzić
    Przecież klęska go w końcu nie ominie
    Bo ma pecha, kto tutaj się rodzi
    Twej pogardy nikt ci nie wybaczy
    Myśmy ciemni, zapalni i łzawi
    A tyś dumny, tyś z nami nie raczył
    W narodowym barszczu się pławić
    Po co w twarze logiką nam chlustasz?
    Nie czytaliśmy Hegla jaśnie panie
    Dla nas Szopen – groch i kapusta
    I od czasu do czasu powstanie.

  2. Zazwyczaj staram się napisać coś od siebie,
    albo się nie wypowiadam. Tym razem jednak nasuwa mi się z siłą wodospadu cytat:

    Pan margrabia wciąż kroczy po linie
    Niebezpiecznie tak wysoko chodzić
    Przecież klęska go w końcu nie ominie
    Bo ma pecha, kto tutaj się rodzi
    Twej pogardy nikt ci nie wybaczy
    Myśmy ciemni, zapalni i łzawi
    A tyś dumny, tyś z nami nie raczył
    W narodowym barszczu się pławić
    Po co w twarze logiką nam chlustasz?
    Nie czytaliśmy Hegla jaśnie panie
    Dla nas Szopen – groch i kapusta
    I od czasu do czasu powstanie.

  3. Zazwyczaj staram się napisać coś od siebie,
    albo się nie wypowiadam. Tym razem jednak nasuwa mi się z siłą wodospadu cytat:

    Pan margrabia wciąż kroczy po linie
    Niebezpiecznie tak wysoko chodzić
    Przecież klęska go w końcu nie ominie
    Bo ma pecha, kto tutaj się rodzi
    Twej pogardy nikt ci nie wybaczy
    Myśmy ciemni, zapalni i łzawi
    A tyś dumny, tyś z nami nie raczył
    W narodowym barszczu się pławić
    Po co w twarze logiką nam chlustasz?
    Nie czytaliśmy Hegla jaśnie panie
    Dla nas Szopen – groch i kapusta
    I od czasu do czasu powstanie.

  4. Zazwyczaj staram się napisać coś od siebie,
    albo się nie wypowiadam. Tym razem jednak nasuwa mi się z siłą wodospadu cytat:

    Pan margrabia wciąż kroczy po linie
    Niebezpiecznie tak wysoko chodzić
    Przecież klęska go w końcu nie ominie
    Bo ma pecha, kto tutaj się rodzi
    Twej pogardy nikt ci nie wybaczy
    Myśmy ciemni, zapalni i łzawi
    A tyś dumny, tyś z nami nie raczył
    W narodowym barszczu się pławić
    Po co w twarze logiką nam chlustasz?
    Nie czytaliśmy Hegla jaśnie panie
    Dla nas Szopen – groch i kapusta
    I od czasu do czasu powstanie.

  5. Zazwyczaj staram się napisać coś od siebie,
    albo się nie wypowiadam. Tym razem jednak nasuwa mi się z siłą wodospadu cytat:

    Pan margrabia wciąż kroczy po linie
    Niebezpiecznie tak wysoko chodzić
    Przecież klęska go w końcu nie ominie
    Bo ma pecha, kto tutaj się rodzi
    Twej pogardy nikt ci nie wybaczy
    Myśmy ciemni, zapalni i łzawi
    A tyś dumny, tyś z nami nie raczył
    W narodowym barszczu się pławić
    Po co w twarze logiką nam chlustasz?
    Nie czytaliśmy Hegla jaśnie panie
    Dla nas Szopen – groch i kapusta
    I od czasu do czasu powstanie.

  6. Zazwyczaj staram się napisać coś od siebie,
    albo się nie wypowiadam. Tym razem jednak nasuwa mi się z siłą wodospadu cytat:

    Pan margrabia wciąż kroczy po linie
    Niebezpiecznie tak wysoko chodzić
    Przecież klęska go w końcu nie ominie
    Bo ma pecha, kto tutaj się rodzi
    Twej pogardy nikt ci nie wybaczy
    Myśmy ciemni, zapalni i łzawi
    A tyś dumny, tyś z nami nie raczył
    W narodowym barszczu się pławić
    Po co w twarze logiką nam chlustasz?
    Nie czytaliśmy Hegla jaśnie panie
    Dla nas Szopen – groch i kapusta
    I od czasu do czasu powstanie.

  7. Zgadzam się co do oceny
    Zgadzam się co do oceny sytuacji, ale nie co do motywów głównego gracza: one, te polityki, to burdel robią całkowicie intuicyjnie i bez wielkiego plany.
    Z Tusku taki genialny strateg, jak z Genialnego Stratega -genialny strateg…
    tak czy inaczej efekty oczywiście dla nas są opłakane

      • Na jakiej podstawie
        Na jakiej podstawie porównujesz Gomułkę z Kurskim i Waszczykowskim? Ja nie widzę żadnych podobieństw i uważam, że twoje porównanie jest głupie. Gomułka jest cenionym ekonomistą, pozbawionym ideologicznego bielma na oczach, fachowcem i pragmatykiem. Jego odejście było stratą dla rządu. O odejściu Waszczykowskiego bym tego nie powiedział, o Kurskim nie wypowiadam się w ogóle, bo ani nie został zacytowany przez MK, ani nigdy nie był w PO, ani nie jest kimś, na kogo bym się kiedykolwiek powoływał.

          • 1. Podaj mi link do
            1. Podaj mi link do wypowiedzi Gomułki.
            2. Gomułka powiedział, że deficyt "wzrósł", czy że "wzrośnie"? Wypowiedź była autoryzowana? Rzepa nie przekręciła ani jednego słowa?
            3. Gomułka nie ma już dostępu do danych MF, mógł opierać się na własnych, błędnych, wyliczeniach.
            4. Jeśli Gomułka faktycznie powiedział, że "deficyt wzrósł" i powiedział to w oparciu o własne widzimisię, tylko po to, by dokopać rządowi, to świadczy to źle o Gomułce i podkopuje zaufanie do niego. Ten jeden błąd nie przekreśla jednak moim zdaniem całego jego dorobku, a już na pewno nie jest podstawą do tego, by stawiać go w jednym szeregu z Kurskim.

          • Profesor Gomułka w tvn24 po 21-szej
            stwierdził, że ekstrapolował na bazie listopada i grudnia. I tu mu wierzę pomimo, że nie uznaję ekstrapolacji. Wyobraź Sobie ekstrapolację inwestora giełdowego na tej krzywej:
            http://www.money.pl/d/gielda/gpw/chart.php?chart=wig&period=_0
            Mogę zrozumieć tłumaczenie: stosowałem “teorię fal Eliota”, ale ekstrapolacji nigdy. Jeżeli pan profesor chce być człowiekiem szanowanym to niech nie głosi w mediach “niesprawdzonych super sensacji”, które będą zweryfikowane po kilku godzinach.

          • Gomułka odszedł raczej
            z powodów ambicjonalnych, niż merytorycznych.
            To pewnie ekonomiczny as równy Rostowskiemu, a był mu podległy.
            Nietrudno sobie wyobrazić te relacje…
            Ci wszyscy megaekonomisci przypominają mi trochę megaartystów czy kreatorów mody z ich fochami.
            Demiurdzy…
            W tej chwili to Rostowski ma bezpośredni dostęp do danych i informacji, a w obecnej sytuacji miesiąc to epoka.
            Ps.
            Gomułka to teraz może sobie ekstrapolować rzucając kostką, dla ułatwienia zwykłą, sześciościenną…

          • Dzięki, bo przeoczyłem tą wypowiedź,
            a byłem bardzo ciekawy jak Gomółka to wyjaśni. Po wypowiedziach w Rzepie można było zacząć się bać. Chyba faktycznie chodzi o ambicje jak to napisał Cenobita poniżej. Następnym razem będzie ostrożniejszy, a wtedy na pewno warto go będzie posłuchać.

          • tekst w Rzepie
            Tymczasem tekst (czołówka!) w Rzepie zdążył ludziom zdrowo w głowach namieszać. Nie uważasz, że głównie tym Rostowski mógł być w rozmowie z Moniką zdenerwowany?

          • To naukowiec i fachura w jednym, nie zwierzę medialne – polityk.
            Na początku nie kleiło mu się po prostu w rozmowie z jakąś Panią…

            Co do mowy ciała – zgadzam się.
            Kilka razy kombinował, co nie znaczy, że kłamał.

  8. Zgadzam się co do oceny
    Zgadzam się co do oceny sytuacji, ale nie co do motywów głównego gracza: one, te polityki, to burdel robią całkowicie intuicyjnie i bez wielkiego plany.
    Z Tusku taki genialny strateg, jak z Genialnego Stratega -genialny strateg…
    tak czy inaczej efekty oczywiście dla nas są opłakane

      • Na jakiej podstawie
        Na jakiej podstawie porównujesz Gomułkę z Kurskim i Waszczykowskim? Ja nie widzę żadnych podobieństw i uważam, że twoje porównanie jest głupie. Gomułka jest cenionym ekonomistą, pozbawionym ideologicznego bielma na oczach, fachowcem i pragmatykiem. Jego odejście było stratą dla rządu. O odejściu Waszczykowskiego bym tego nie powiedział, o Kurskim nie wypowiadam się w ogóle, bo ani nie został zacytowany przez MK, ani nigdy nie był w PO, ani nie jest kimś, na kogo bym się kiedykolwiek powoływał.

          • 1. Podaj mi link do
            1. Podaj mi link do wypowiedzi Gomułki.
            2. Gomułka powiedział, że deficyt "wzrósł", czy że "wzrośnie"? Wypowiedź była autoryzowana? Rzepa nie przekręciła ani jednego słowa?
            3. Gomułka nie ma już dostępu do danych MF, mógł opierać się na własnych, błędnych, wyliczeniach.
            4. Jeśli Gomułka faktycznie powiedział, że "deficyt wzrósł" i powiedział to w oparciu o własne widzimisię, tylko po to, by dokopać rządowi, to świadczy to źle o Gomułce i podkopuje zaufanie do niego. Ten jeden błąd nie przekreśla jednak moim zdaniem całego jego dorobku, a już na pewno nie jest podstawą do tego, by stawiać go w jednym szeregu z Kurskim.

          • Profesor Gomułka w tvn24 po 21-szej
            stwierdził, że ekstrapolował na bazie listopada i grudnia. I tu mu wierzę pomimo, że nie uznaję ekstrapolacji. Wyobraź Sobie ekstrapolację inwestora giełdowego na tej krzywej:
            http://www.money.pl/d/gielda/gpw/chart.php?chart=wig&period=_0
            Mogę zrozumieć tłumaczenie: stosowałem “teorię fal Eliota”, ale ekstrapolacji nigdy. Jeżeli pan profesor chce być człowiekiem szanowanym to niech nie głosi w mediach “niesprawdzonych super sensacji”, które będą zweryfikowane po kilku godzinach.

          • Gomułka odszedł raczej
            z powodów ambicjonalnych, niż merytorycznych.
            To pewnie ekonomiczny as równy Rostowskiemu, a był mu podległy.
            Nietrudno sobie wyobrazić te relacje…
            Ci wszyscy megaekonomisci przypominają mi trochę megaartystów czy kreatorów mody z ich fochami.
            Demiurdzy…
            W tej chwili to Rostowski ma bezpośredni dostęp do danych i informacji, a w obecnej sytuacji miesiąc to epoka.
            Ps.
            Gomułka to teraz może sobie ekstrapolować rzucając kostką, dla ułatwienia zwykłą, sześciościenną…

          • Dzięki, bo przeoczyłem tą wypowiedź,
            a byłem bardzo ciekawy jak Gomółka to wyjaśni. Po wypowiedziach w Rzepie można było zacząć się bać. Chyba faktycznie chodzi o ambicje jak to napisał Cenobita poniżej. Następnym razem będzie ostrożniejszy, a wtedy na pewno warto go będzie posłuchać.

          • tekst w Rzepie
            Tymczasem tekst (czołówka!) w Rzepie zdążył ludziom zdrowo w głowach namieszać. Nie uważasz, że głównie tym Rostowski mógł być w rozmowie z Moniką zdenerwowany?

          • To naukowiec i fachura w jednym, nie zwierzę medialne – polityk.
            Na początku nie kleiło mu się po prostu w rozmowie z jakąś Panią…

            Co do mowy ciała – zgadzam się.
            Kilka razy kombinował, co nie znaczy, że kłamał.

  9. Zgadzam się co do oceny
    Zgadzam się co do oceny sytuacji, ale nie co do motywów głównego gracza: one, te polityki, to burdel robią całkowicie intuicyjnie i bez wielkiego plany.
    Z Tusku taki genialny strateg, jak z Genialnego Stratega -genialny strateg…
    tak czy inaczej efekty oczywiście dla nas są opłakane

      • Na jakiej podstawie
        Na jakiej podstawie porównujesz Gomułkę z Kurskim i Waszczykowskim? Ja nie widzę żadnych podobieństw i uważam, że twoje porównanie jest głupie. Gomułka jest cenionym ekonomistą, pozbawionym ideologicznego bielma na oczach, fachowcem i pragmatykiem. Jego odejście było stratą dla rządu. O odejściu Waszczykowskiego bym tego nie powiedział, o Kurskim nie wypowiadam się w ogóle, bo ani nie został zacytowany przez MK, ani nigdy nie był w PO, ani nie jest kimś, na kogo bym się kiedykolwiek powoływał.

          • 1. Podaj mi link do
            1. Podaj mi link do wypowiedzi Gomułki.
            2. Gomułka powiedział, że deficyt "wzrósł", czy że "wzrośnie"? Wypowiedź była autoryzowana? Rzepa nie przekręciła ani jednego słowa?
            3. Gomułka nie ma już dostępu do danych MF, mógł opierać się na własnych, błędnych, wyliczeniach.
            4. Jeśli Gomułka faktycznie powiedział, że "deficyt wzrósł" i powiedział to w oparciu o własne widzimisię, tylko po to, by dokopać rządowi, to świadczy to źle o Gomułce i podkopuje zaufanie do niego. Ten jeden błąd nie przekreśla jednak moim zdaniem całego jego dorobku, a już na pewno nie jest podstawą do tego, by stawiać go w jednym szeregu z Kurskim.

          • Profesor Gomułka w tvn24 po 21-szej
            stwierdził, że ekstrapolował na bazie listopada i grudnia. I tu mu wierzę pomimo, że nie uznaję ekstrapolacji. Wyobraź Sobie ekstrapolację inwestora giełdowego na tej krzywej:
            http://www.money.pl/d/gielda/gpw/chart.php?chart=wig&period=_0
            Mogę zrozumieć tłumaczenie: stosowałem “teorię fal Eliota”, ale ekstrapolacji nigdy. Jeżeli pan profesor chce być człowiekiem szanowanym to niech nie głosi w mediach “niesprawdzonych super sensacji”, które będą zweryfikowane po kilku godzinach.

          • Gomułka odszedł raczej
            z powodów ambicjonalnych, niż merytorycznych.
            To pewnie ekonomiczny as równy Rostowskiemu, a był mu podległy.
            Nietrudno sobie wyobrazić te relacje…
            Ci wszyscy megaekonomisci przypominają mi trochę megaartystów czy kreatorów mody z ich fochami.
            Demiurdzy…
            W tej chwili to Rostowski ma bezpośredni dostęp do danych i informacji, a w obecnej sytuacji miesiąc to epoka.
            Ps.
            Gomułka to teraz może sobie ekstrapolować rzucając kostką, dla ułatwienia zwykłą, sześciościenną…

          • Dzięki, bo przeoczyłem tą wypowiedź,
            a byłem bardzo ciekawy jak Gomółka to wyjaśni. Po wypowiedziach w Rzepie można było zacząć się bać. Chyba faktycznie chodzi o ambicje jak to napisał Cenobita poniżej. Następnym razem będzie ostrożniejszy, a wtedy na pewno warto go będzie posłuchać.

          • tekst w Rzepie
            Tymczasem tekst (czołówka!) w Rzepie zdążył ludziom zdrowo w głowach namieszać. Nie uważasz, że głównie tym Rostowski mógł być w rozmowie z Moniką zdenerwowany?

          • To naukowiec i fachura w jednym, nie zwierzę medialne – polityk.
            Na początku nie kleiło mu się po prostu w rozmowie z jakąś Panią…

            Co do mowy ciała – zgadzam się.
            Kilka razy kombinował, co nie znaczy, że kłamał.

  10. Zgadzam się co do oceny
    Zgadzam się co do oceny sytuacji, ale nie co do motywów głównego gracza: one, te polityki, to burdel robią całkowicie intuicyjnie i bez wielkiego plany.
    Z Tusku taki genialny strateg, jak z Genialnego Stratega -genialny strateg…
    tak czy inaczej efekty oczywiście dla nas są opłakane

      • Na jakiej podstawie
        Na jakiej podstawie porównujesz Gomułkę z Kurskim i Waszczykowskim? Ja nie widzę żadnych podobieństw i uważam, że twoje porównanie jest głupie. Gomułka jest cenionym ekonomistą, pozbawionym ideologicznego bielma na oczach, fachowcem i pragmatykiem. Jego odejście było stratą dla rządu. O odejściu Waszczykowskiego bym tego nie powiedział, o Kurskim nie wypowiadam się w ogóle, bo ani nie został zacytowany przez MK, ani nigdy nie był w PO, ani nie jest kimś, na kogo bym się kiedykolwiek powoływał.

          • 1. Podaj mi link do
            1. Podaj mi link do wypowiedzi Gomułki.
            2. Gomułka powiedział, że deficyt "wzrósł", czy że "wzrośnie"? Wypowiedź była autoryzowana? Rzepa nie przekręciła ani jednego słowa?
            3. Gomułka nie ma już dostępu do danych MF, mógł opierać się na własnych, błędnych, wyliczeniach.
            4. Jeśli Gomułka faktycznie powiedział, że "deficyt wzrósł" i powiedział to w oparciu o własne widzimisię, tylko po to, by dokopać rządowi, to świadczy to źle o Gomułce i podkopuje zaufanie do niego. Ten jeden błąd nie przekreśla jednak moim zdaniem całego jego dorobku, a już na pewno nie jest podstawą do tego, by stawiać go w jednym szeregu z Kurskim.

          • Profesor Gomułka w tvn24 po 21-szej
            stwierdził, że ekstrapolował na bazie listopada i grudnia. I tu mu wierzę pomimo, że nie uznaję ekstrapolacji. Wyobraź Sobie ekstrapolację inwestora giełdowego na tej krzywej:
            http://www.money.pl/d/gielda/gpw/chart.php?chart=wig&period=_0
            Mogę zrozumieć tłumaczenie: stosowałem “teorię fal Eliota”, ale ekstrapolacji nigdy. Jeżeli pan profesor chce być człowiekiem szanowanym to niech nie głosi w mediach “niesprawdzonych super sensacji”, które będą zweryfikowane po kilku godzinach.

          • Gomułka odszedł raczej
            z powodów ambicjonalnych, niż merytorycznych.
            To pewnie ekonomiczny as równy Rostowskiemu, a był mu podległy.
            Nietrudno sobie wyobrazić te relacje…
            Ci wszyscy megaekonomisci przypominają mi trochę megaartystów czy kreatorów mody z ich fochami.
            Demiurdzy…
            W tej chwili to Rostowski ma bezpośredni dostęp do danych i informacji, a w obecnej sytuacji miesiąc to epoka.
            Ps.
            Gomułka to teraz może sobie ekstrapolować rzucając kostką, dla ułatwienia zwykłą, sześciościenną…

          • Dzięki, bo przeoczyłem tą wypowiedź,
            a byłem bardzo ciekawy jak Gomółka to wyjaśni. Po wypowiedziach w Rzepie można było zacząć się bać. Chyba faktycznie chodzi o ambicje jak to napisał Cenobita poniżej. Następnym razem będzie ostrożniejszy, a wtedy na pewno warto go będzie posłuchać.

          • tekst w Rzepie
            Tymczasem tekst (czołówka!) w Rzepie zdążył ludziom zdrowo w głowach namieszać. Nie uważasz, że głównie tym Rostowski mógł być w rozmowie z Moniką zdenerwowany?

          • To naukowiec i fachura w jednym, nie zwierzę medialne – polityk.
            Na początku nie kleiło mu się po prostu w rozmowie z jakąś Panią…

            Co do mowy ciała – zgadzam się.
            Kilka razy kombinował, co nie znaczy, że kłamał.

  11. Zgadzam się co do oceny
    Zgadzam się co do oceny sytuacji, ale nie co do motywów głównego gracza: one, te polityki, to burdel robią całkowicie intuicyjnie i bez wielkiego plany.
    Z Tusku taki genialny strateg, jak z Genialnego Stratega -genialny strateg…
    tak czy inaczej efekty oczywiście dla nas są opłakane

      • Na jakiej podstawie
        Na jakiej podstawie porównujesz Gomułkę z Kurskim i Waszczykowskim? Ja nie widzę żadnych podobieństw i uważam, że twoje porównanie jest głupie. Gomułka jest cenionym ekonomistą, pozbawionym ideologicznego bielma na oczach, fachowcem i pragmatykiem. Jego odejście było stratą dla rządu. O odejściu Waszczykowskiego bym tego nie powiedział, o Kurskim nie wypowiadam się w ogóle, bo ani nie został zacytowany przez MK, ani nigdy nie był w PO, ani nie jest kimś, na kogo bym się kiedykolwiek powoływał.

          • 1. Podaj mi link do
            1. Podaj mi link do wypowiedzi Gomułki.
            2. Gomułka powiedział, że deficyt "wzrósł", czy że "wzrośnie"? Wypowiedź była autoryzowana? Rzepa nie przekręciła ani jednego słowa?
            3. Gomułka nie ma już dostępu do danych MF, mógł opierać się na własnych, błędnych, wyliczeniach.
            4. Jeśli Gomułka faktycznie powiedział, że "deficyt wzrósł" i powiedział to w oparciu o własne widzimisię, tylko po to, by dokopać rządowi, to świadczy to źle o Gomułce i podkopuje zaufanie do niego. Ten jeden błąd nie przekreśla jednak moim zdaniem całego jego dorobku, a już na pewno nie jest podstawą do tego, by stawiać go w jednym szeregu z Kurskim.

          • Profesor Gomułka w tvn24 po 21-szej
            stwierdził, że ekstrapolował na bazie listopada i grudnia. I tu mu wierzę pomimo, że nie uznaję ekstrapolacji. Wyobraź Sobie ekstrapolację inwestora giełdowego na tej krzywej:
            http://www.money.pl/d/gielda/gpw/chart.php?chart=wig&period=_0
            Mogę zrozumieć tłumaczenie: stosowałem “teorię fal Eliota”, ale ekstrapolacji nigdy. Jeżeli pan profesor chce być człowiekiem szanowanym to niech nie głosi w mediach “niesprawdzonych super sensacji”, które będą zweryfikowane po kilku godzinach.

          • Gomułka odszedł raczej
            z powodów ambicjonalnych, niż merytorycznych.
            To pewnie ekonomiczny as równy Rostowskiemu, a był mu podległy.
            Nietrudno sobie wyobrazić te relacje…
            Ci wszyscy megaekonomisci przypominają mi trochę megaartystów czy kreatorów mody z ich fochami.
            Demiurdzy…
            W tej chwili to Rostowski ma bezpośredni dostęp do danych i informacji, a w obecnej sytuacji miesiąc to epoka.
            Ps.
            Gomułka to teraz może sobie ekstrapolować rzucając kostką, dla ułatwienia zwykłą, sześciościenną…

          • Dzięki, bo przeoczyłem tą wypowiedź,
            a byłem bardzo ciekawy jak Gomółka to wyjaśni. Po wypowiedziach w Rzepie można było zacząć się bać. Chyba faktycznie chodzi o ambicje jak to napisał Cenobita poniżej. Następnym razem będzie ostrożniejszy, a wtedy na pewno warto go będzie posłuchać.

          • tekst w Rzepie
            Tymczasem tekst (czołówka!) w Rzepie zdążył ludziom zdrowo w głowach namieszać. Nie uważasz, że głównie tym Rostowski mógł być w rozmowie z Moniką zdenerwowany?

          • To naukowiec i fachura w jednym, nie zwierzę medialne – polityk.
            Na początku nie kleiło mu się po prostu w rozmowie z jakąś Panią…

            Co do mowy ciała – zgadzam się.
            Kilka razy kombinował, co nie znaczy, że kłamał.

  12. Zgadzam się co do oceny
    Zgadzam się co do oceny sytuacji, ale nie co do motywów głównego gracza: one, te polityki, to burdel robią całkowicie intuicyjnie i bez wielkiego plany.
    Z Tusku taki genialny strateg, jak z Genialnego Stratega -genialny strateg…
    tak czy inaczej efekty oczywiście dla nas są opłakane

      • Na jakiej podstawie
        Na jakiej podstawie porównujesz Gomułkę z Kurskim i Waszczykowskim? Ja nie widzę żadnych podobieństw i uważam, że twoje porównanie jest głupie. Gomułka jest cenionym ekonomistą, pozbawionym ideologicznego bielma na oczach, fachowcem i pragmatykiem. Jego odejście było stratą dla rządu. O odejściu Waszczykowskiego bym tego nie powiedział, o Kurskim nie wypowiadam się w ogóle, bo ani nie został zacytowany przez MK, ani nigdy nie był w PO, ani nie jest kimś, na kogo bym się kiedykolwiek powoływał.

          • 1. Podaj mi link do
            1. Podaj mi link do wypowiedzi Gomułki.
            2. Gomułka powiedział, że deficyt "wzrósł", czy że "wzrośnie"? Wypowiedź była autoryzowana? Rzepa nie przekręciła ani jednego słowa?
            3. Gomułka nie ma już dostępu do danych MF, mógł opierać się na własnych, błędnych, wyliczeniach.
            4. Jeśli Gomułka faktycznie powiedział, że "deficyt wzrósł" i powiedział to w oparciu o własne widzimisię, tylko po to, by dokopać rządowi, to świadczy to źle o Gomułce i podkopuje zaufanie do niego. Ten jeden błąd nie przekreśla jednak moim zdaniem całego jego dorobku, a już na pewno nie jest podstawą do tego, by stawiać go w jednym szeregu z Kurskim.

          • Profesor Gomułka w tvn24 po 21-szej
            stwierdził, że ekstrapolował na bazie listopada i grudnia. I tu mu wierzę pomimo, że nie uznaję ekstrapolacji. Wyobraź Sobie ekstrapolację inwestora giełdowego na tej krzywej:
            http://www.money.pl/d/gielda/gpw/chart.php?chart=wig&period=_0
            Mogę zrozumieć tłumaczenie: stosowałem “teorię fal Eliota”, ale ekstrapolacji nigdy. Jeżeli pan profesor chce być człowiekiem szanowanym to niech nie głosi w mediach “niesprawdzonych super sensacji”, które będą zweryfikowane po kilku godzinach.

          • Gomułka odszedł raczej
            z powodów ambicjonalnych, niż merytorycznych.
            To pewnie ekonomiczny as równy Rostowskiemu, a był mu podległy.
            Nietrudno sobie wyobrazić te relacje…
            Ci wszyscy megaekonomisci przypominają mi trochę megaartystów czy kreatorów mody z ich fochami.
            Demiurdzy…
            W tej chwili to Rostowski ma bezpośredni dostęp do danych i informacji, a w obecnej sytuacji miesiąc to epoka.
            Ps.
            Gomułka to teraz może sobie ekstrapolować rzucając kostką, dla ułatwienia zwykłą, sześciościenną…

          • Dzięki, bo przeoczyłem tą wypowiedź,
            a byłem bardzo ciekawy jak Gomółka to wyjaśni. Po wypowiedziach w Rzepie można było zacząć się bać. Chyba faktycznie chodzi o ambicje jak to napisał Cenobita poniżej. Następnym razem będzie ostrożniejszy, a wtedy na pewno warto go będzie posłuchać.

          • tekst w Rzepie
            Tymczasem tekst (czołówka!) w Rzepie zdążył ludziom zdrowo w głowach namieszać. Nie uważasz, że głównie tym Rostowski mógł być w rozmowie z Moniką zdenerwowany?

          • To naukowiec i fachura w jednym, nie zwierzę medialne – polityk.
            Na początku nie kleiło mu się po prostu w rozmowie z jakąś Panią…

            Co do mowy ciała – zgadzam się.
            Kilka razy kombinował, co nie znaczy, że kłamał.

  13. Ja Hrabini

    Przeczytałła ja , przetarła kuronkowom chusteczku głazy a potym brody
    i si byłła zamysliłła ,żeb ja kiedyś chuć raz w życiu umniałła tak jak Pan ,tak
    pienkni opisywać przyrody.
    Najlepszyj to o kiłabasi wyborczyj,tylku nie wim czy to byłło Salami, co tosi Osłów  robi ?

  14. Ja Hrabini

    Przeczytałła ja , przetarła kuronkowom chusteczku głazy a potym brody
    i si byłła zamysliłła ,żeb ja kiedyś chuć raz w życiu umniałła tak jak Pan ,tak
    pienkni opisywać przyrody.
    Najlepszyj to o kiłabasi wyborczyj,tylku nie wim czy to byłło Salami, co tosi Osłów  robi ?

  15. Ja Hrabini

    Przeczytałła ja , przetarła kuronkowom chusteczku głazy a potym brody
    i si byłła zamysliłła ,żeb ja kiedyś chuć raz w życiu umniałła tak jak Pan ,tak
    pienkni opisywać przyrody.
    Najlepszyj to o kiłabasi wyborczyj,tylku nie wim czy to byłło Salami, co tosi Osłów  robi ?

  16. Ja Hrabini

    Przeczytałła ja , przetarła kuronkowom chusteczku głazy a potym brody
    i si byłła zamysliłła ,żeb ja kiedyś chuć raz w życiu umniałła tak jak Pan ,tak
    pienkni opisywać przyrody.
    Najlepszyj to o kiłabasi wyborczyj,tylku nie wim czy to byłło Salami, co tosi Osłów  robi ?

  17. Ja Hrabini

    Przeczytałła ja , przetarła kuronkowom chusteczku głazy a potym brody
    i si byłła zamysliłła ,żeb ja kiedyś chuć raz w życiu umniałła tak jak Pan ,tak
    pienkni opisywać przyrody.
    Najlepszyj to o kiłabasi wyborczyj,tylku nie wim czy to byłło Salami, co tosi Osłów  robi ?

  18. Ja Hrabini

    Przeczytałła ja , przetarła kuronkowom chusteczku głazy a potym brody
    i si byłła zamysliłła ,żeb ja kiedyś chuć raz w życiu umniałła tak jak Pan ,tak
    pienkni opisywać przyrody.
    Najlepszyj to o kiłabasi wyborczyj,tylku nie wim czy to byłło Salami, co tosi Osłów  robi ?

  19. Polecam uwadze
    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=197#comment-58213 :

    magrud pisze:
    2009-02-26 o godz. 17:22

    1.  

    Jean Paul,
    Przepraszam za moje wścibstwo, ale chciałam się dowiedziec o Twojej opinii nt. dr Marcina Piątkowskiego z Akademii Kożmińskiego. On często ostatnio występuje w CNC Biznes i gada bardzo przytomnie. A ja zadając Ci pytanie zapomniałam jego nazwiska.

    Olek 51,
    Z tym rolowaniem 155mld to małe piwko, przekształcone w wielką histerię dla wyrolowania wyborców. To czynność rutynowa. Wykupuje się jedne obligacje wypuszczając drugi. I nie jesty prawdą , że w kryzysie finansowanie deficytu stanowi konkurencję dla kredytów inwestycyjnych i konsumpcyjnych. Banki podnoszą marże i zaostrzają kryteria dla kredytobiorców, hamując popyt na kredyt. Inwestycje przedsiębiorstw wygasają z powodu słabnącego popytu. Gospodarstwa domowe na niestabilnym rynku pracy ograniczja wydatki i nie są skore do zaciagania kredytów. Tym samym zamiera w gospodarce popyt na kredyt. Brak z kolei lewarowania gospodarki jest jedną z przyczyn tej i innych depresji.
    Wszystkie te zjawiska naraz właśnie obserwujemy. Co wiecej dołująca giełda odrstrasza inwestorów. I to powoduje, ze polskie banki, nie obciążone toksycznymi aktywami maja dzis nadpłynność i zarówno one jak i OFE oraz zagraniczni inwestorzy chętnie dziś kupuja obligacje rządowe ( Zysk bez ryzyka).
    Natomiast nasz minister finansów zachowuje się w skrajnie nieodpowiedzialny sposób strasząc nas i rynki finansowe bankructwem państwa, bo kto wie , czy taka antyautoreklama nie spowoduje utraty zaufania do Polski.
    Co byś Ty zrobił, na miejscu bankiera, do którego przychodzi obdarty, brudny i nieogolony facet, opowiada, ze za chwilę pewnie zbankrutuje i prosi o kredyt?
    A przecież, od kilku miesięcy mamy do czynienia z sytuacją , w której nie tylko Rostowski, ale i cały rząd Polski , przebrali się za ostatnich dziadów i głośno biadolą o krachu budżetu, jednocześnie obniżając podatki.
    Takie działania nazwałam sabotażem, bo życiowe doświadczenie podpowiada mi, że z dziadami nikt rozmawiać nie chce. A już na pewno nikt dziadowi kredytu nie da, co najwyżej jałmużnę.
    Mamy tu zatem, działania i wypowiedzi, które łatwo mogą się przerodzić w samospełniające się przepowiednie. Czysty gospodarczy sabotaż!
    Polecam artykuł doktorów Piątkowskiego i Tomkiewicza z Akademii Leona Kożmińskiego z dn 10.02.br. pt. “Nie zamiatajmy deficytu pod dywan”
    Pomimo, iż ten polemiczny z polityką rządu artykuł ukazał się na stronach “Dziennika” ( dodatek: The WallStreet Jurnal) nie znajdziesz go w ich archiwum. Możesz go przeczytać zeskanowawanego na stronach portalu “Krytyki politycznej”.

    Pielnia1,
    Gorąco popieram Twój apel o ujawnienie doradców gospodarczych zarówno Prezydenta, jak i Premiera.
    Z jednej strony- dr hab. Bugaj i Glapiński, z drugiej – mgr Rzońca i prof. Balcerowicz.
    Ten ostatni jest odpowiedzialny za spadek PKB o 20% w latach 90-92, oraz za wywołanie głębokiego kryzysu z lat 2001-2003.
    Jeżeli uważasz, że taki terminator-destruktor, recydywista zasługuje na trzecią szansę, to gratuluję brawury.

    Olek51 i Pielnia1,
    Rozumiem Wasze głębokie uprzedzenie wobec antykomunisty Bugaja.
    Ale w sporze z Wielkim Reformatorem to Bugaj ma argumenty makroekonomii po swojej stronie.

    Serdeczne pozdrowienia, magrud
    PS.
    W sporze o wejscie do strefy Euro wygrał Prezydent i PiS. Nie mogło być inaczej. Nie tylko dlatego, że nie da się zmienić traktatu, i zawartych w nim kryteriów, także dlatego, ze sama idea tych kryteriów wymaga stabilnej waluty i ostrego reżimu fiskalnego, które w realnej sytuacji są nierealne. Np. Wąż walutowy z zakresem wahań do 15% przewidziany jest dla stablinej już w chwili negocjacji waluty, a złoty ze swoimi wahaniami taka walutą nie jest już od jesieni ubiegłego roku.
    Także dlatego, ze alternatywa wejść – nie wejść do ERM2 jest w istocie wyborem pomiędzy walką z kryzysem, a- w najlepszym razie- jej zaniechaniem.
    I kto tu ma lepszych doradców?

  20. Polecam uwadze
    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=197#comment-58213 :

    magrud pisze:
    2009-02-26 o godz. 17:22

    1.  

    Jean Paul,
    Przepraszam za moje wścibstwo, ale chciałam się dowiedziec o Twojej opinii nt. dr Marcina Piątkowskiego z Akademii Kożmińskiego. On często ostatnio występuje w CNC Biznes i gada bardzo przytomnie. A ja zadając Ci pytanie zapomniałam jego nazwiska.

    Olek 51,
    Z tym rolowaniem 155mld to małe piwko, przekształcone w wielką histerię dla wyrolowania wyborców. To czynność rutynowa. Wykupuje się jedne obligacje wypuszczając drugi. I nie jesty prawdą , że w kryzysie finansowanie deficytu stanowi konkurencję dla kredytów inwestycyjnych i konsumpcyjnych. Banki podnoszą marże i zaostrzają kryteria dla kredytobiorców, hamując popyt na kredyt. Inwestycje przedsiębiorstw wygasają z powodu słabnącego popytu. Gospodarstwa domowe na niestabilnym rynku pracy ograniczja wydatki i nie są skore do zaciagania kredytów. Tym samym zamiera w gospodarce popyt na kredyt. Brak z kolei lewarowania gospodarki jest jedną z przyczyn tej i innych depresji.
    Wszystkie te zjawiska naraz właśnie obserwujemy. Co wiecej dołująca giełda odrstrasza inwestorów. I to powoduje, ze polskie banki, nie obciążone toksycznymi aktywami maja dzis nadpłynność i zarówno one jak i OFE oraz zagraniczni inwestorzy chętnie dziś kupuja obligacje rządowe ( Zysk bez ryzyka).
    Natomiast nasz minister finansów zachowuje się w skrajnie nieodpowiedzialny sposób strasząc nas i rynki finansowe bankructwem państwa, bo kto wie , czy taka antyautoreklama nie spowoduje utraty zaufania do Polski.
    Co byś Ty zrobił, na miejscu bankiera, do którego przychodzi obdarty, brudny i nieogolony facet, opowiada, ze za chwilę pewnie zbankrutuje i prosi o kredyt?
    A przecież, od kilku miesięcy mamy do czynienia z sytuacją , w której nie tylko Rostowski, ale i cały rząd Polski , przebrali się za ostatnich dziadów i głośno biadolą o krachu budżetu, jednocześnie obniżając podatki.
    Takie działania nazwałam sabotażem, bo życiowe doświadczenie podpowiada mi, że z dziadami nikt rozmawiać nie chce. A już na pewno nikt dziadowi kredytu nie da, co najwyżej jałmużnę.
    Mamy tu zatem, działania i wypowiedzi, które łatwo mogą się przerodzić w samospełniające się przepowiednie. Czysty gospodarczy sabotaż!
    Polecam artykuł doktorów Piątkowskiego i Tomkiewicza z Akademii Leona Kożmińskiego z dn 10.02.br. pt. “Nie zamiatajmy deficytu pod dywan”
    Pomimo, iż ten polemiczny z polityką rządu artykuł ukazał się na stronach “Dziennika” ( dodatek: The WallStreet Jurnal) nie znajdziesz go w ich archiwum. Możesz go przeczytać zeskanowawanego na stronach portalu “Krytyki politycznej”.

    Pielnia1,
    Gorąco popieram Twój apel o ujawnienie doradców gospodarczych zarówno Prezydenta, jak i Premiera.
    Z jednej strony- dr hab. Bugaj i Glapiński, z drugiej – mgr Rzońca i prof. Balcerowicz.
    Ten ostatni jest odpowiedzialny za spadek PKB o 20% w latach 90-92, oraz za wywołanie głębokiego kryzysu z lat 2001-2003.
    Jeżeli uważasz, że taki terminator-destruktor, recydywista zasługuje na trzecią szansę, to gratuluję brawury.

    Olek51 i Pielnia1,
    Rozumiem Wasze głębokie uprzedzenie wobec antykomunisty Bugaja.
    Ale w sporze z Wielkim Reformatorem to Bugaj ma argumenty makroekonomii po swojej stronie.

    Serdeczne pozdrowienia, magrud
    PS.
    W sporze o wejscie do strefy Euro wygrał Prezydent i PiS. Nie mogło być inaczej. Nie tylko dlatego, że nie da się zmienić traktatu, i zawartych w nim kryteriów, także dlatego, ze sama idea tych kryteriów wymaga stabilnej waluty i ostrego reżimu fiskalnego, które w realnej sytuacji są nierealne. Np. Wąż walutowy z zakresem wahań do 15% przewidziany jest dla stablinej już w chwili negocjacji waluty, a złoty ze swoimi wahaniami taka walutą nie jest już od jesieni ubiegłego roku.
    Także dlatego, ze alternatywa wejść – nie wejść do ERM2 jest w istocie wyborem pomiędzy walką z kryzysem, a- w najlepszym razie- jej zaniechaniem.
    I kto tu ma lepszych doradców?

  21. Polecam uwadze
    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=197#comment-58213 :

    magrud pisze:
    2009-02-26 o godz. 17:22

    1.  

    Jean Paul,
    Przepraszam za moje wścibstwo, ale chciałam się dowiedziec o Twojej opinii nt. dr Marcina Piątkowskiego z Akademii Kożmińskiego. On często ostatnio występuje w CNC Biznes i gada bardzo przytomnie. A ja zadając Ci pytanie zapomniałam jego nazwiska.

    Olek 51,
    Z tym rolowaniem 155mld to małe piwko, przekształcone w wielką histerię dla wyrolowania wyborców. To czynność rutynowa. Wykupuje się jedne obligacje wypuszczając drugi. I nie jesty prawdą , że w kryzysie finansowanie deficytu stanowi konkurencję dla kredytów inwestycyjnych i konsumpcyjnych. Banki podnoszą marże i zaostrzają kryteria dla kredytobiorców, hamując popyt na kredyt. Inwestycje przedsiębiorstw wygasają z powodu słabnącego popytu. Gospodarstwa domowe na niestabilnym rynku pracy ograniczja wydatki i nie są skore do zaciagania kredytów. Tym samym zamiera w gospodarce popyt na kredyt. Brak z kolei lewarowania gospodarki jest jedną z przyczyn tej i innych depresji.
    Wszystkie te zjawiska naraz właśnie obserwujemy. Co wiecej dołująca giełda odrstrasza inwestorów. I to powoduje, ze polskie banki, nie obciążone toksycznymi aktywami maja dzis nadpłynność i zarówno one jak i OFE oraz zagraniczni inwestorzy chętnie dziś kupuja obligacje rządowe ( Zysk bez ryzyka).
    Natomiast nasz minister finansów zachowuje się w skrajnie nieodpowiedzialny sposób strasząc nas i rynki finansowe bankructwem państwa, bo kto wie , czy taka antyautoreklama nie spowoduje utraty zaufania do Polski.
    Co byś Ty zrobił, na miejscu bankiera, do którego przychodzi obdarty, brudny i nieogolony facet, opowiada, ze za chwilę pewnie zbankrutuje i prosi o kredyt?
    A przecież, od kilku miesięcy mamy do czynienia z sytuacją , w której nie tylko Rostowski, ale i cały rząd Polski , przebrali się za ostatnich dziadów i głośno biadolą o krachu budżetu, jednocześnie obniżając podatki.
    Takie działania nazwałam sabotażem, bo życiowe doświadczenie podpowiada mi, że z dziadami nikt rozmawiać nie chce. A już na pewno nikt dziadowi kredytu nie da, co najwyżej jałmużnę.
    Mamy tu zatem, działania i wypowiedzi, które łatwo mogą się przerodzić w samospełniające się przepowiednie. Czysty gospodarczy sabotaż!
    Polecam artykuł doktorów Piątkowskiego i Tomkiewicza z Akademii Leona Kożmińskiego z dn 10.02.br. pt. “Nie zamiatajmy deficytu pod dywan”
    Pomimo, iż ten polemiczny z polityką rządu artykuł ukazał się na stronach “Dziennika” ( dodatek: The WallStreet Jurnal) nie znajdziesz go w ich archiwum. Możesz go przeczytać zeskanowawanego na stronach portalu “Krytyki politycznej”.

    Pielnia1,
    Gorąco popieram Twój apel o ujawnienie doradców gospodarczych zarówno Prezydenta, jak i Premiera.
    Z jednej strony- dr hab. Bugaj i Glapiński, z drugiej – mgr Rzońca i prof. Balcerowicz.
    Ten ostatni jest odpowiedzialny za spadek PKB o 20% w latach 90-92, oraz za wywołanie głębokiego kryzysu z lat 2001-2003.
    Jeżeli uważasz, że taki terminator-destruktor, recydywista zasługuje na trzecią szansę, to gratuluję brawury.

    Olek51 i Pielnia1,
    Rozumiem Wasze głębokie uprzedzenie wobec antykomunisty Bugaja.
    Ale w sporze z Wielkim Reformatorem to Bugaj ma argumenty makroekonomii po swojej stronie.

    Serdeczne pozdrowienia, magrud
    PS.
    W sporze o wejscie do strefy Euro wygrał Prezydent i PiS. Nie mogło być inaczej. Nie tylko dlatego, że nie da się zmienić traktatu, i zawartych w nim kryteriów, także dlatego, ze sama idea tych kryteriów wymaga stabilnej waluty i ostrego reżimu fiskalnego, które w realnej sytuacji są nierealne. Np. Wąż walutowy z zakresem wahań do 15% przewidziany jest dla stablinej już w chwili negocjacji waluty, a złoty ze swoimi wahaniami taka walutą nie jest już od jesieni ubiegłego roku.
    Także dlatego, ze alternatywa wejść – nie wejść do ERM2 jest w istocie wyborem pomiędzy walką z kryzysem, a- w najlepszym razie- jej zaniechaniem.
    I kto tu ma lepszych doradców?

  22. Polecam uwadze
    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=197#comment-58213 :

    magrud pisze:
    2009-02-26 o godz. 17:22

    1.  

    Jean Paul,
    Przepraszam za moje wścibstwo, ale chciałam się dowiedziec o Twojej opinii nt. dr Marcina Piątkowskiego z Akademii Kożmińskiego. On często ostatnio występuje w CNC Biznes i gada bardzo przytomnie. A ja zadając Ci pytanie zapomniałam jego nazwiska.

    Olek 51,
    Z tym rolowaniem 155mld to małe piwko, przekształcone w wielką histerię dla wyrolowania wyborców. To czynność rutynowa. Wykupuje się jedne obligacje wypuszczając drugi. I nie jesty prawdą , że w kryzysie finansowanie deficytu stanowi konkurencję dla kredytów inwestycyjnych i konsumpcyjnych. Banki podnoszą marże i zaostrzają kryteria dla kredytobiorców, hamując popyt na kredyt. Inwestycje przedsiębiorstw wygasają z powodu słabnącego popytu. Gospodarstwa domowe na niestabilnym rynku pracy ograniczja wydatki i nie są skore do zaciagania kredytów. Tym samym zamiera w gospodarce popyt na kredyt. Brak z kolei lewarowania gospodarki jest jedną z przyczyn tej i innych depresji.
    Wszystkie te zjawiska naraz właśnie obserwujemy. Co wiecej dołująca giełda odrstrasza inwestorów. I to powoduje, ze polskie banki, nie obciążone toksycznymi aktywami maja dzis nadpłynność i zarówno one jak i OFE oraz zagraniczni inwestorzy chętnie dziś kupuja obligacje rządowe ( Zysk bez ryzyka).
    Natomiast nasz minister finansów zachowuje się w skrajnie nieodpowiedzialny sposób strasząc nas i rynki finansowe bankructwem państwa, bo kto wie , czy taka antyautoreklama nie spowoduje utraty zaufania do Polski.
    Co byś Ty zrobił, na miejscu bankiera, do którego przychodzi obdarty, brudny i nieogolony facet, opowiada, ze za chwilę pewnie zbankrutuje i prosi o kredyt?
    A przecież, od kilku miesięcy mamy do czynienia z sytuacją , w której nie tylko Rostowski, ale i cały rząd Polski , przebrali się za ostatnich dziadów i głośno biadolą o krachu budżetu, jednocześnie obniżając podatki.
    Takie działania nazwałam sabotażem, bo życiowe doświadczenie podpowiada mi, że z dziadami nikt rozmawiać nie chce. A już na pewno nikt dziadowi kredytu nie da, co najwyżej jałmużnę.
    Mamy tu zatem, działania i wypowiedzi, które łatwo mogą się przerodzić w samospełniające się przepowiednie. Czysty gospodarczy sabotaż!
    Polecam artykuł doktorów Piątkowskiego i Tomkiewicza z Akademii Leona Kożmińskiego z dn 10.02.br. pt. “Nie zamiatajmy deficytu pod dywan”
    Pomimo, iż ten polemiczny z polityką rządu artykuł ukazał się na stronach “Dziennika” ( dodatek: The WallStreet Jurnal) nie znajdziesz go w ich archiwum. Możesz go przeczytać zeskanowawanego na stronach portalu “Krytyki politycznej”.

    Pielnia1,
    Gorąco popieram Twój apel o ujawnienie doradców gospodarczych zarówno Prezydenta, jak i Premiera.
    Z jednej strony- dr hab. Bugaj i Glapiński, z drugiej – mgr Rzońca i prof. Balcerowicz.
    Ten ostatni jest odpowiedzialny za spadek PKB o 20% w latach 90-92, oraz za wywołanie głębokiego kryzysu z lat 2001-2003.
    Jeżeli uważasz, że taki terminator-destruktor, recydywista zasługuje na trzecią szansę, to gratuluję brawury.

    Olek51 i Pielnia1,
    Rozumiem Wasze głębokie uprzedzenie wobec antykomunisty Bugaja.
    Ale w sporze z Wielkim Reformatorem to Bugaj ma argumenty makroekonomii po swojej stronie.

    Serdeczne pozdrowienia, magrud
    PS.
    W sporze o wejscie do strefy Euro wygrał Prezydent i PiS. Nie mogło być inaczej. Nie tylko dlatego, że nie da się zmienić traktatu, i zawartych w nim kryteriów, także dlatego, ze sama idea tych kryteriów wymaga stabilnej waluty i ostrego reżimu fiskalnego, które w realnej sytuacji są nierealne. Np. Wąż walutowy z zakresem wahań do 15% przewidziany jest dla stablinej już w chwili negocjacji waluty, a złoty ze swoimi wahaniami taka walutą nie jest już od jesieni ubiegłego roku.
    Także dlatego, ze alternatywa wejść – nie wejść do ERM2 jest w istocie wyborem pomiędzy walką z kryzysem, a- w najlepszym razie- jej zaniechaniem.
    I kto tu ma lepszych doradców?

  23. Polecam uwadze
    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=197#comment-58213 :

    magrud pisze:
    2009-02-26 o godz. 17:22

    1.  

    Jean Paul,
    Przepraszam za moje wścibstwo, ale chciałam się dowiedziec o Twojej opinii nt. dr Marcina Piątkowskiego z Akademii Kożmińskiego. On często ostatnio występuje w CNC Biznes i gada bardzo przytomnie. A ja zadając Ci pytanie zapomniałam jego nazwiska.

    Olek 51,
    Z tym rolowaniem 155mld to małe piwko, przekształcone w wielką histerię dla wyrolowania wyborców. To czynność rutynowa. Wykupuje się jedne obligacje wypuszczając drugi. I nie jesty prawdą , że w kryzysie finansowanie deficytu stanowi konkurencję dla kredytów inwestycyjnych i konsumpcyjnych. Banki podnoszą marże i zaostrzają kryteria dla kredytobiorców, hamując popyt na kredyt. Inwestycje przedsiębiorstw wygasają z powodu słabnącego popytu. Gospodarstwa domowe na niestabilnym rynku pracy ograniczja wydatki i nie są skore do zaciagania kredytów. Tym samym zamiera w gospodarce popyt na kredyt. Brak z kolei lewarowania gospodarki jest jedną z przyczyn tej i innych depresji.
    Wszystkie te zjawiska naraz właśnie obserwujemy. Co wiecej dołująca giełda odrstrasza inwestorów. I to powoduje, ze polskie banki, nie obciążone toksycznymi aktywami maja dzis nadpłynność i zarówno one jak i OFE oraz zagraniczni inwestorzy chętnie dziś kupuja obligacje rządowe ( Zysk bez ryzyka).
    Natomiast nasz minister finansów zachowuje się w skrajnie nieodpowiedzialny sposób strasząc nas i rynki finansowe bankructwem państwa, bo kto wie , czy taka antyautoreklama nie spowoduje utraty zaufania do Polski.
    Co byś Ty zrobił, na miejscu bankiera, do którego przychodzi obdarty, brudny i nieogolony facet, opowiada, ze za chwilę pewnie zbankrutuje i prosi o kredyt?
    A przecież, od kilku miesięcy mamy do czynienia z sytuacją , w której nie tylko Rostowski, ale i cały rząd Polski , przebrali się za ostatnich dziadów i głośno biadolą o krachu budżetu, jednocześnie obniżając podatki.
    Takie działania nazwałam sabotażem, bo życiowe doświadczenie podpowiada mi, że z dziadami nikt rozmawiać nie chce. A już na pewno nikt dziadowi kredytu nie da, co najwyżej jałmużnę.
    Mamy tu zatem, działania i wypowiedzi, które łatwo mogą się przerodzić w samospełniające się przepowiednie. Czysty gospodarczy sabotaż!
    Polecam artykuł doktorów Piątkowskiego i Tomkiewicza z Akademii Leona Kożmińskiego z dn 10.02.br. pt. “Nie zamiatajmy deficytu pod dywan”
    Pomimo, iż ten polemiczny z polityką rządu artykuł ukazał się na stronach “Dziennika” ( dodatek: The WallStreet Jurnal) nie znajdziesz go w ich archiwum. Możesz go przeczytać zeskanowawanego na stronach portalu “Krytyki politycznej”.

    Pielnia1,
    Gorąco popieram Twój apel o ujawnienie doradców gospodarczych zarówno Prezydenta, jak i Premiera.
    Z jednej strony- dr hab. Bugaj i Glapiński, z drugiej – mgr Rzońca i prof. Balcerowicz.
    Ten ostatni jest odpowiedzialny za spadek PKB o 20% w latach 90-92, oraz za wywołanie głębokiego kryzysu z lat 2001-2003.
    Jeżeli uważasz, że taki terminator-destruktor, recydywista zasługuje na trzecią szansę, to gratuluję brawury.

    Olek51 i Pielnia1,
    Rozumiem Wasze głębokie uprzedzenie wobec antykomunisty Bugaja.
    Ale w sporze z Wielkim Reformatorem to Bugaj ma argumenty makroekonomii po swojej stronie.

    Serdeczne pozdrowienia, magrud
    PS.
    W sporze o wejscie do strefy Euro wygrał Prezydent i PiS. Nie mogło być inaczej. Nie tylko dlatego, że nie da się zmienić traktatu, i zawartych w nim kryteriów, także dlatego, ze sama idea tych kryteriów wymaga stabilnej waluty i ostrego reżimu fiskalnego, które w realnej sytuacji są nierealne. Np. Wąż walutowy z zakresem wahań do 15% przewidziany jest dla stablinej już w chwili negocjacji waluty, a złoty ze swoimi wahaniami taka walutą nie jest już od jesieni ubiegłego roku.
    Także dlatego, ze alternatywa wejść – nie wejść do ERM2 jest w istocie wyborem pomiędzy walką z kryzysem, a- w najlepszym razie- jej zaniechaniem.
    I kto tu ma lepszych doradców?

  24. Polecam uwadze
    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=197#comment-58213 :

    magrud pisze:
    2009-02-26 o godz. 17:22

    1.  

    Jean Paul,
    Przepraszam za moje wścibstwo, ale chciałam się dowiedziec o Twojej opinii nt. dr Marcina Piątkowskiego z Akademii Kożmińskiego. On często ostatnio występuje w CNC Biznes i gada bardzo przytomnie. A ja zadając Ci pytanie zapomniałam jego nazwiska.

    Olek 51,
    Z tym rolowaniem 155mld to małe piwko, przekształcone w wielką histerię dla wyrolowania wyborców. To czynność rutynowa. Wykupuje się jedne obligacje wypuszczając drugi. I nie jesty prawdą , że w kryzysie finansowanie deficytu stanowi konkurencję dla kredytów inwestycyjnych i konsumpcyjnych. Banki podnoszą marże i zaostrzają kryteria dla kredytobiorców, hamując popyt na kredyt. Inwestycje przedsiębiorstw wygasają z powodu słabnącego popytu. Gospodarstwa domowe na niestabilnym rynku pracy ograniczja wydatki i nie są skore do zaciagania kredytów. Tym samym zamiera w gospodarce popyt na kredyt. Brak z kolei lewarowania gospodarki jest jedną z przyczyn tej i innych depresji.
    Wszystkie te zjawiska naraz właśnie obserwujemy. Co wiecej dołująca giełda odrstrasza inwestorów. I to powoduje, ze polskie banki, nie obciążone toksycznymi aktywami maja dzis nadpłynność i zarówno one jak i OFE oraz zagraniczni inwestorzy chętnie dziś kupuja obligacje rządowe ( Zysk bez ryzyka).
    Natomiast nasz minister finansów zachowuje się w skrajnie nieodpowiedzialny sposób strasząc nas i rynki finansowe bankructwem państwa, bo kto wie , czy taka antyautoreklama nie spowoduje utraty zaufania do Polski.
    Co byś Ty zrobił, na miejscu bankiera, do którego przychodzi obdarty, brudny i nieogolony facet, opowiada, ze za chwilę pewnie zbankrutuje i prosi o kredyt?
    A przecież, od kilku miesięcy mamy do czynienia z sytuacją , w której nie tylko Rostowski, ale i cały rząd Polski , przebrali się za ostatnich dziadów i głośno biadolą o krachu budżetu, jednocześnie obniżając podatki.
    Takie działania nazwałam sabotażem, bo życiowe doświadczenie podpowiada mi, że z dziadami nikt rozmawiać nie chce. A już na pewno nikt dziadowi kredytu nie da, co najwyżej jałmużnę.
    Mamy tu zatem, działania i wypowiedzi, które łatwo mogą się przerodzić w samospełniające się przepowiednie. Czysty gospodarczy sabotaż!
    Polecam artykuł doktorów Piątkowskiego i Tomkiewicza z Akademii Leona Kożmińskiego z dn 10.02.br. pt. “Nie zamiatajmy deficytu pod dywan”
    Pomimo, iż ten polemiczny z polityką rządu artykuł ukazał się na stronach “Dziennika” ( dodatek: The WallStreet Jurnal) nie znajdziesz go w ich archiwum. Możesz go przeczytać zeskanowawanego na stronach portalu “Krytyki politycznej”.

    Pielnia1,
    Gorąco popieram Twój apel o ujawnienie doradców gospodarczych zarówno Prezydenta, jak i Premiera.
    Z jednej strony- dr hab. Bugaj i Glapiński, z drugiej – mgr Rzońca i prof. Balcerowicz.
    Ten ostatni jest odpowiedzialny za spadek PKB o 20% w latach 90-92, oraz za wywołanie głębokiego kryzysu z lat 2001-2003.
    Jeżeli uważasz, że taki terminator-destruktor, recydywista zasługuje na trzecią szansę, to gratuluję brawury.

    Olek51 i Pielnia1,
    Rozumiem Wasze głębokie uprzedzenie wobec antykomunisty Bugaja.
    Ale w sporze z Wielkim Reformatorem to Bugaj ma argumenty makroekonomii po swojej stronie.

    Serdeczne pozdrowienia, magrud
    PS.
    W sporze o wejscie do strefy Euro wygrał Prezydent i PiS. Nie mogło być inaczej. Nie tylko dlatego, że nie da się zmienić traktatu, i zawartych w nim kryteriów, także dlatego, ze sama idea tych kryteriów wymaga stabilnej waluty i ostrego reżimu fiskalnego, które w realnej sytuacji są nierealne. Np. Wąż walutowy z zakresem wahań do 15% przewidziany jest dla stablinej już w chwili negocjacji waluty, a złoty ze swoimi wahaniami taka walutą nie jest już od jesieni ubiegłego roku.
    Także dlatego, ze alternatywa wejść – nie wejść do ERM2 jest w istocie wyborem pomiędzy walką z kryzysem, a- w najlepszym razie- jej zaniechaniem.
    I kto tu ma lepszych doradców?

  25. Kiedy zaczynałem na Onet,
    Kiedy zaczynałem na Onet, czytałem identyczne komentarze “pisiaków” IDENTYCZNE. Ta sama bezsilność wobec faktów i ten sam bezradny ton “opisowoprzyrodniczy”, z dedykacją idź się lecz. Krytykujesz krytykę, a to co napisałeś to krytyka poniżej wszelakiej krytyki. Napisałem o wielu rzeczach, do żadnej nie potrafisz się odnieść, więc lecisz tandetną retoryką. Do Onetowcó się przyzwyczaiłem, Ty mnie zaskakujesz i to BARDZO.

    PS NA TVN24 masz Rostkowskiego jąka się teraz za bzdety Tuska.

  26. Kiedy zaczynałem na Onet,
    Kiedy zaczynałem na Onet, czytałem identyczne komentarze “pisiaków” IDENTYCZNE. Ta sama bezsilność wobec faktów i ten sam bezradny ton “opisowoprzyrodniczy”, z dedykacją idź się lecz. Krytykujesz krytykę, a to co napisałeś to krytyka poniżej wszelakiej krytyki. Napisałem o wielu rzeczach, do żadnej nie potrafisz się odnieść, więc lecisz tandetną retoryką. Do Onetowcó się przyzwyczaiłem, Ty mnie zaskakujesz i to BARDZO.

    PS NA TVN24 masz Rostkowskiego jąka się teraz za bzdety Tuska.

  27. Kiedy zaczynałem na Onet,
    Kiedy zaczynałem na Onet, czytałem identyczne komentarze “pisiaków” IDENTYCZNE. Ta sama bezsilność wobec faktów i ten sam bezradny ton “opisowoprzyrodniczy”, z dedykacją idź się lecz. Krytykujesz krytykę, a to co napisałeś to krytyka poniżej wszelakiej krytyki. Napisałem o wielu rzeczach, do żadnej nie potrafisz się odnieść, więc lecisz tandetną retoryką. Do Onetowcó się przyzwyczaiłem, Ty mnie zaskakujesz i to BARDZO.

    PS NA TVN24 masz Rostkowskiego jąka się teraz za bzdety Tuska.

  28. Kiedy zaczynałem na Onet,
    Kiedy zaczynałem na Onet, czytałem identyczne komentarze “pisiaków” IDENTYCZNE. Ta sama bezsilność wobec faktów i ten sam bezradny ton “opisowoprzyrodniczy”, z dedykacją idź się lecz. Krytykujesz krytykę, a to co napisałeś to krytyka poniżej wszelakiej krytyki. Napisałem o wielu rzeczach, do żadnej nie potrafisz się odnieść, więc lecisz tandetną retoryką. Do Onetowcó się przyzwyczaiłem, Ty mnie zaskakujesz i to BARDZO.

    PS NA TVN24 masz Rostkowskiego jąka się teraz za bzdety Tuska.

  29. Kiedy zaczynałem na Onet,
    Kiedy zaczynałem na Onet, czytałem identyczne komentarze “pisiaków” IDENTYCZNE. Ta sama bezsilność wobec faktów i ten sam bezradny ton “opisowoprzyrodniczy”, z dedykacją idź się lecz. Krytykujesz krytykę, a to co napisałeś to krytyka poniżej wszelakiej krytyki. Napisałem o wielu rzeczach, do żadnej nie potrafisz się odnieść, więc lecisz tandetną retoryką. Do Onetowcó się przyzwyczaiłem, Ty mnie zaskakujesz i to BARDZO.

    PS NA TVN24 masz Rostkowskiego jąka się teraz za bzdety Tuska.

  30. Kiedy zaczynałem na Onet,
    Kiedy zaczynałem na Onet, czytałem identyczne komentarze “pisiaków” IDENTYCZNE. Ta sama bezsilność wobec faktów i ten sam bezradny ton “opisowoprzyrodniczy”, z dedykacją idź się lecz. Krytykujesz krytykę, a to co napisałeś to krytyka poniżej wszelakiej krytyki. Napisałem o wielu rzeczach, do żadnej nie potrafisz się odnieść, więc lecisz tandetną retoryką. Do Onetowcó się przyzwyczaiłem, Ty mnie zaskakujesz i to BARDZO.

    PS NA TVN24 masz Rostkowskiego jąka się teraz za bzdety Tuska.

  31. Ja też Ci powiem wprost, że
    Ja też Ci powiem wprost, że Twoje problemy są Twoimi problemami, a to co piszesz jest dokładnie tym co opisałam w tekście. Jeśli nie popierasz Tuska to zagłosujesz na Kaczyńskiego z Macierewiczem w tle. Byłoby to zabawne, gdyby nie było przerażające, kiedy się czyta takie komentarze. Ostanie lata wyprały Polakom mózgi i sprowadziły myślenie do partyjnych szyldów i dwóch nazwisk. Dla mnie myślenie nie kończy się na dwóch nazwiskach, ani nawet nie zaczyna, mam znacznie szersze horyzonty i wybory, nie wykluczam, że sam wystartuję.

  32. Ja też Ci powiem wprost, że
    Ja też Ci powiem wprost, że Twoje problemy są Twoimi problemami, a to co piszesz jest dokładnie tym co opisałam w tekście. Jeśli nie popierasz Tuska to zagłosujesz na Kaczyńskiego z Macierewiczem w tle. Byłoby to zabawne, gdyby nie było przerażające, kiedy się czyta takie komentarze. Ostanie lata wyprały Polakom mózgi i sprowadziły myślenie do partyjnych szyldów i dwóch nazwisk. Dla mnie myślenie nie kończy się na dwóch nazwiskach, ani nawet nie zaczyna, mam znacznie szersze horyzonty i wybory, nie wykluczam, że sam wystartuję.

  33. Ja też Ci powiem wprost, że
    Ja też Ci powiem wprost, że Twoje problemy są Twoimi problemami, a to co piszesz jest dokładnie tym co opisałam w tekście. Jeśli nie popierasz Tuska to zagłosujesz na Kaczyńskiego z Macierewiczem w tle. Byłoby to zabawne, gdyby nie było przerażające, kiedy się czyta takie komentarze. Ostanie lata wyprały Polakom mózgi i sprowadziły myślenie do partyjnych szyldów i dwóch nazwisk. Dla mnie myślenie nie kończy się na dwóch nazwiskach, ani nawet nie zaczyna, mam znacznie szersze horyzonty i wybory, nie wykluczam, że sam wystartuję.

  34. Ja też Ci powiem wprost, że
    Ja też Ci powiem wprost, że Twoje problemy są Twoimi problemami, a to co piszesz jest dokładnie tym co opisałam w tekście. Jeśli nie popierasz Tuska to zagłosujesz na Kaczyńskiego z Macierewiczem w tle. Byłoby to zabawne, gdyby nie było przerażające, kiedy się czyta takie komentarze. Ostanie lata wyprały Polakom mózgi i sprowadziły myślenie do partyjnych szyldów i dwóch nazwisk. Dla mnie myślenie nie kończy się na dwóch nazwiskach, ani nawet nie zaczyna, mam znacznie szersze horyzonty i wybory, nie wykluczam, że sam wystartuję.

  35. Ja też Ci powiem wprost, że
    Ja też Ci powiem wprost, że Twoje problemy są Twoimi problemami, a to co piszesz jest dokładnie tym co opisałam w tekście. Jeśli nie popierasz Tuska to zagłosujesz na Kaczyńskiego z Macierewiczem w tle. Byłoby to zabawne, gdyby nie było przerażające, kiedy się czyta takie komentarze. Ostanie lata wyprały Polakom mózgi i sprowadziły myślenie do partyjnych szyldów i dwóch nazwisk. Dla mnie myślenie nie kończy się na dwóch nazwiskach, ani nawet nie zaczyna, mam znacznie szersze horyzonty i wybory, nie wykluczam, że sam wystartuję.

  36. Ja też Ci powiem wprost, że
    Ja też Ci powiem wprost, że Twoje problemy są Twoimi problemami, a to co piszesz jest dokładnie tym co opisałam w tekście. Jeśli nie popierasz Tuska to zagłosujesz na Kaczyńskiego z Macierewiczem w tle. Byłoby to zabawne, gdyby nie było przerażające, kiedy się czyta takie komentarze. Ostanie lata wyprały Polakom mózgi i sprowadziły myślenie do partyjnych szyldów i dwóch nazwisk. Dla mnie myślenie nie kończy się na dwóch nazwiskach, ani nawet nie zaczyna, mam znacznie szersze horyzonty i wybory, nie wykluczam, że sam wystartuję.

  37. Jedyna metoda
    Jedyną metodą przystąpienia do naprawy Rzeczypospolitej jest odcięcie Kaczyńskich od cyca władzy… I w związku z tym działanie w celu zmiany warty na fotelu prezydenta jest dla mnie jak najbardziej właściwye… Nie zgadzam się również z oceną, że “tylko PR”, to akurat najbardziej kuleje w PO… A mnie “koło wentla dynda” co o Rządzie piszą i mówią pisiory, ja widzę, że w głębi robią swoje, małymi kroczkami, tyle ile się da przy zmasowanym ataku pisiorów i ich prezia. Jedyna szkoda, to fakt, że NIE POTRAFIĄ TEGO SPRZEDAĆ MEDIALNIE.
    Człowiek nieco odporniejszy od Ciebie MK na propagandę klęski lansowaną przez kaczory widziałby to wyraźnie… Ty wolisz odwinąć się i przyp…walnąć Tuskowi z byka.

  38. Jedyna metoda
    Jedyną metodą przystąpienia do naprawy Rzeczypospolitej jest odcięcie Kaczyńskich od cyca władzy… I w związku z tym działanie w celu zmiany warty na fotelu prezydenta jest dla mnie jak najbardziej właściwye… Nie zgadzam się również z oceną, że “tylko PR”, to akurat najbardziej kuleje w PO… A mnie “koło wentla dynda” co o Rządzie piszą i mówią pisiory, ja widzę, że w głębi robią swoje, małymi kroczkami, tyle ile się da przy zmasowanym ataku pisiorów i ich prezia. Jedyna szkoda, to fakt, że NIE POTRAFIĄ TEGO SPRZEDAĆ MEDIALNIE.
    Człowiek nieco odporniejszy od Ciebie MK na propagandę klęski lansowaną przez kaczory widziałby to wyraźnie… Ty wolisz odwinąć się i przyp…walnąć Tuskowi z byka.

  39. Jedyna metoda
    Jedyną metodą przystąpienia do naprawy Rzeczypospolitej jest odcięcie Kaczyńskich od cyca władzy… I w związku z tym działanie w celu zmiany warty na fotelu prezydenta jest dla mnie jak najbardziej właściwye… Nie zgadzam się również z oceną, że “tylko PR”, to akurat najbardziej kuleje w PO… A mnie “koło wentla dynda” co o Rządzie piszą i mówią pisiory, ja widzę, że w głębi robią swoje, małymi kroczkami, tyle ile się da przy zmasowanym ataku pisiorów i ich prezia. Jedyna szkoda, to fakt, że NIE POTRAFIĄ TEGO SPRZEDAĆ MEDIALNIE.
    Człowiek nieco odporniejszy od Ciebie MK na propagandę klęski lansowaną przez kaczory widziałby to wyraźnie… Ty wolisz odwinąć się i przyp…walnąć Tuskowi z byka.

  40. Jedyna metoda
    Jedyną metodą przystąpienia do naprawy Rzeczypospolitej jest odcięcie Kaczyńskich od cyca władzy… I w związku z tym działanie w celu zmiany warty na fotelu prezydenta jest dla mnie jak najbardziej właściwye… Nie zgadzam się również z oceną, że “tylko PR”, to akurat najbardziej kuleje w PO… A mnie “koło wentla dynda” co o Rządzie piszą i mówią pisiory, ja widzę, że w głębi robią swoje, małymi kroczkami, tyle ile się da przy zmasowanym ataku pisiorów i ich prezia. Jedyna szkoda, to fakt, że NIE POTRAFIĄ TEGO SPRZEDAĆ MEDIALNIE.
    Człowiek nieco odporniejszy od Ciebie MK na propagandę klęski lansowaną przez kaczory widziałby to wyraźnie… Ty wolisz odwinąć się i przyp…walnąć Tuskowi z byka.

  41. Jedyna metoda
    Jedyną metodą przystąpienia do naprawy Rzeczypospolitej jest odcięcie Kaczyńskich od cyca władzy… I w związku z tym działanie w celu zmiany warty na fotelu prezydenta jest dla mnie jak najbardziej właściwye… Nie zgadzam się również z oceną, że “tylko PR”, to akurat najbardziej kuleje w PO… A mnie “koło wentla dynda” co o Rządzie piszą i mówią pisiory, ja widzę, że w głębi robią swoje, małymi kroczkami, tyle ile się da przy zmasowanym ataku pisiorów i ich prezia. Jedyna szkoda, to fakt, że NIE POTRAFIĄ TEGO SPRZEDAĆ MEDIALNIE.
    Człowiek nieco odporniejszy od Ciebie MK na propagandę klęski lansowaną przez kaczory widziałby to wyraźnie… Ty wolisz odwinąć się i przyp…walnąć Tuskowi z byka.

  42. Jedyna metoda
    Jedyną metodą przystąpienia do naprawy Rzeczypospolitej jest odcięcie Kaczyńskich od cyca władzy… I w związku z tym działanie w celu zmiany warty na fotelu prezydenta jest dla mnie jak najbardziej właściwye… Nie zgadzam się również z oceną, że “tylko PR”, to akurat najbardziej kuleje w PO… A mnie “koło wentla dynda” co o Rządzie piszą i mówią pisiory, ja widzę, że w głębi robią swoje, małymi kroczkami, tyle ile się da przy zmasowanym ataku pisiorów i ich prezia. Jedyna szkoda, to fakt, że NIE POTRAFIĄ TEGO SPRZEDAĆ MEDIALNIE.
    Człowiek nieco odporniejszy od Ciebie MK na propagandę klęski lansowaną przez kaczory widziałby to wyraźnie… Ty wolisz odwinąć się i przyp…walnąć Tuskowi z byka.

  43. Jak daleko pamięcią sięgam,
    Jak daleko pamięcią sięgam, to MK nigdy nie był całym sercem za PO. Owszem, popierał ich, ale podkreślał często, że są dla niego "mniejszym złem", a nie partią idealną. Jeśli więc przez "antysemitów" rozumiesz PO, to przykład nietrafiony. Jeśli rozumiesz przez nich antypis, to przykład nietrafiony również, bo nie zauważyłem, by MK pochwalał tę partię.

    Jeśli chodzi o moją ocenę Tuska i PO to nie jestem tak surowy jak MK, choć mnie też już zmęczyli. Zrobili trochę dobrego ( "jedno okienko", pomostówki ), ale poza tym ich polityka ( wewnętrzna, zagraniczna całkowicie mi odpowiada ) jest tragiczna. Miała być reforma edukacji ( sześciolatki do szkół, informatyzacja ), reformy nie ma i najprawdopodobniej nie będzie. Miała być reforma służby zdrowia, jeśli nie metodami ustawowymi, to administracyjnymi ( przekształcenie szpitali w spółki prawa handlowego, likwidacja NFZ i utworzenie w jego miejsce sześciu konkurujących ze sobą funduszy ), reformy nie ma i najprawdopodobniej nie będzie. Miała być reforma prokuratury ( rozdzielenie funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, likwidacja prokuratury krajowej ), reformy nie ma i nie wiadomo czy i kiedy będzie. Miała być likwidacja pozwolenia budowlanego, o likwidacji słucham od roku i na razie na słuchaniu się kończy.

    Mówiąc krótko zaniechano kilku ważnych i potrzebnych reform, które można było szybko i śmiało wprowadzić w życie bez przeszkody w postaci prezydenta i PIS, które nie miało siły reform zablokować. Zaniechano i jest to wystarczający powód do ostrej krytyki PO. Krytyka PO nie musi jednak oznaczać popierania PIS, ja widzę jakąś alternatywę w Stronnictwie Demokratycznym, na razie ostrożnie się przyglądam, zobaczymy co z tego wyjdzie. Tekst MK nie zasłużył moim zdaniem na ostrą krytykę, jedyne co w tekście mi się nie podobało to czepianie się Palikota, czepianie głupie i niepotrzebne. Palikot to nadal jeden z najpracowitszych posłów, pokażcie mi drugiego takiego, co jeździ po Polsce, spotyka się z wyborcami i wspiera różne drobne inicjatywy ( stowarzyszeniowe i biznesowe ) w swoim regionie. Ja takiego nie widzę i nie widzę powodów do czepiania się pana P. Z resztą tekstu MK się zgadzam.

  44. Jak daleko pamięcią sięgam,
    Jak daleko pamięcią sięgam, to MK nigdy nie był całym sercem za PO. Owszem, popierał ich, ale podkreślał często, że są dla niego "mniejszym złem", a nie partią idealną. Jeśli więc przez "antysemitów" rozumiesz PO, to przykład nietrafiony. Jeśli rozumiesz przez nich antypis, to przykład nietrafiony również, bo nie zauważyłem, by MK pochwalał tę partię.

    Jeśli chodzi o moją ocenę Tuska i PO to nie jestem tak surowy jak MK, choć mnie też już zmęczyli. Zrobili trochę dobrego ( "jedno okienko", pomostówki ), ale poza tym ich polityka ( wewnętrzna, zagraniczna całkowicie mi odpowiada ) jest tragiczna. Miała być reforma edukacji ( sześciolatki do szkół, informatyzacja ), reformy nie ma i najprawdopodobniej nie będzie. Miała być reforma służby zdrowia, jeśli nie metodami ustawowymi, to administracyjnymi ( przekształcenie szpitali w spółki prawa handlowego, likwidacja NFZ i utworzenie w jego miejsce sześciu konkurujących ze sobą funduszy ), reformy nie ma i najprawdopodobniej nie będzie. Miała być reforma prokuratury ( rozdzielenie funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, likwidacja prokuratury krajowej ), reformy nie ma i nie wiadomo czy i kiedy będzie. Miała być likwidacja pozwolenia budowlanego, o likwidacji słucham od roku i na razie na słuchaniu się kończy.

    Mówiąc krótko zaniechano kilku ważnych i potrzebnych reform, które można było szybko i śmiało wprowadzić w życie bez przeszkody w postaci prezydenta i PIS, które nie miało siły reform zablokować. Zaniechano i jest to wystarczający powód do ostrej krytyki PO. Krytyka PO nie musi jednak oznaczać popierania PIS, ja widzę jakąś alternatywę w Stronnictwie Demokratycznym, na razie ostrożnie się przyglądam, zobaczymy co z tego wyjdzie. Tekst MK nie zasłużył moim zdaniem na ostrą krytykę, jedyne co w tekście mi się nie podobało to czepianie się Palikota, czepianie głupie i niepotrzebne. Palikot to nadal jeden z najpracowitszych posłów, pokażcie mi drugiego takiego, co jeździ po Polsce, spotyka się z wyborcami i wspiera różne drobne inicjatywy ( stowarzyszeniowe i biznesowe ) w swoim regionie. Ja takiego nie widzę i nie widzę powodów do czepiania się pana P. Z resztą tekstu MK się zgadzam.

  45. Jak daleko pamięcią sięgam,
    Jak daleko pamięcią sięgam, to MK nigdy nie był całym sercem za PO. Owszem, popierał ich, ale podkreślał często, że są dla niego "mniejszym złem", a nie partią idealną. Jeśli więc przez "antysemitów" rozumiesz PO, to przykład nietrafiony. Jeśli rozumiesz przez nich antypis, to przykład nietrafiony również, bo nie zauważyłem, by MK pochwalał tę partię.

    Jeśli chodzi o moją ocenę Tuska i PO to nie jestem tak surowy jak MK, choć mnie też już zmęczyli. Zrobili trochę dobrego ( "jedno okienko", pomostówki ), ale poza tym ich polityka ( wewnętrzna, zagraniczna całkowicie mi odpowiada ) jest tragiczna. Miała być reforma edukacji ( sześciolatki do szkół, informatyzacja ), reformy nie ma i najprawdopodobniej nie będzie. Miała być reforma służby zdrowia, jeśli nie metodami ustawowymi, to administracyjnymi ( przekształcenie szpitali w spółki prawa handlowego, likwidacja NFZ i utworzenie w jego miejsce sześciu konkurujących ze sobą funduszy ), reformy nie ma i najprawdopodobniej nie będzie. Miała być reforma prokuratury ( rozdzielenie funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, likwidacja prokuratury krajowej ), reformy nie ma i nie wiadomo czy i kiedy będzie. Miała być likwidacja pozwolenia budowlanego, o likwidacji słucham od roku i na razie na słuchaniu się kończy.

    Mówiąc krótko zaniechano kilku ważnych i potrzebnych reform, które można było szybko i śmiało wprowadzić w życie bez przeszkody w postaci prezydenta i PIS, które nie miało siły reform zablokować. Zaniechano i jest to wystarczający powód do ostrej krytyki PO. Krytyka PO nie musi jednak oznaczać popierania PIS, ja widzę jakąś alternatywę w Stronnictwie Demokratycznym, na razie ostrożnie się przyglądam, zobaczymy co z tego wyjdzie. Tekst MK nie zasłużył moim zdaniem na ostrą krytykę, jedyne co w tekście mi się nie podobało to czepianie się Palikota, czepianie głupie i niepotrzebne. Palikot to nadal jeden z najpracowitszych posłów, pokażcie mi drugiego takiego, co jeździ po Polsce, spotyka się z wyborcami i wspiera różne drobne inicjatywy ( stowarzyszeniowe i biznesowe ) w swoim regionie. Ja takiego nie widzę i nie widzę powodów do czepiania się pana P. Z resztą tekstu MK się zgadzam.

  46. Jak daleko pamięcią sięgam,
    Jak daleko pamięcią sięgam, to MK nigdy nie był całym sercem za PO. Owszem, popierał ich, ale podkreślał często, że są dla niego "mniejszym złem", a nie partią idealną. Jeśli więc przez "antysemitów" rozumiesz PO, to przykład nietrafiony. Jeśli rozumiesz przez nich antypis, to przykład nietrafiony również, bo nie zauważyłem, by MK pochwalał tę partię.

    Jeśli chodzi o moją ocenę Tuska i PO to nie jestem tak surowy jak MK, choć mnie też już zmęczyli. Zrobili trochę dobrego ( "jedno okienko", pomostówki ), ale poza tym ich polityka ( wewnętrzna, zagraniczna całkowicie mi odpowiada ) jest tragiczna. Miała być reforma edukacji ( sześciolatki do szkół, informatyzacja ), reformy nie ma i najprawdopodobniej nie będzie. Miała być reforma służby zdrowia, jeśli nie metodami ustawowymi, to administracyjnymi ( przekształcenie szpitali w spółki prawa handlowego, likwidacja NFZ i utworzenie w jego miejsce sześciu konkurujących ze sobą funduszy ), reformy nie ma i najprawdopodobniej nie będzie. Miała być reforma prokuratury ( rozdzielenie funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, likwidacja prokuratury krajowej ), reformy nie ma i nie wiadomo czy i kiedy będzie. Miała być likwidacja pozwolenia budowlanego, o likwidacji słucham od roku i na razie na słuchaniu się kończy.

    Mówiąc krótko zaniechano kilku ważnych i potrzebnych reform, które można było szybko i śmiało wprowadzić w życie bez przeszkody w postaci prezydenta i PIS, które nie miało siły reform zablokować. Zaniechano i jest to wystarczający powód do ostrej krytyki PO. Krytyka PO nie musi jednak oznaczać popierania PIS, ja widzę jakąś alternatywę w Stronnictwie Demokratycznym, na razie ostrożnie się przyglądam, zobaczymy co z tego wyjdzie. Tekst MK nie zasłużył moim zdaniem na ostrą krytykę, jedyne co w tekście mi się nie podobało to czepianie się Palikota, czepianie głupie i niepotrzebne. Palikot to nadal jeden z najpracowitszych posłów, pokażcie mi drugiego takiego, co jeździ po Polsce, spotyka się z wyborcami i wspiera różne drobne inicjatywy ( stowarzyszeniowe i biznesowe ) w swoim regionie. Ja takiego nie widzę i nie widzę powodów do czepiania się pana P. Z resztą tekstu MK się zgadzam.

  47. Jak daleko pamięcią sięgam,
    Jak daleko pamięcią sięgam, to MK nigdy nie był całym sercem za PO. Owszem, popierał ich, ale podkreślał często, że są dla niego "mniejszym złem", a nie partią idealną. Jeśli więc przez "antysemitów" rozumiesz PO, to przykład nietrafiony. Jeśli rozumiesz przez nich antypis, to przykład nietrafiony również, bo nie zauważyłem, by MK pochwalał tę partię.

    Jeśli chodzi o moją ocenę Tuska i PO to nie jestem tak surowy jak MK, choć mnie też już zmęczyli. Zrobili trochę dobrego ( "jedno okienko", pomostówki ), ale poza tym ich polityka ( wewnętrzna, zagraniczna całkowicie mi odpowiada ) jest tragiczna. Miała być reforma edukacji ( sześciolatki do szkół, informatyzacja ), reformy nie ma i najprawdopodobniej nie będzie. Miała być reforma służby zdrowia, jeśli nie metodami ustawowymi, to administracyjnymi ( przekształcenie szpitali w spółki prawa handlowego, likwidacja NFZ i utworzenie w jego miejsce sześciu konkurujących ze sobą funduszy ), reformy nie ma i najprawdopodobniej nie będzie. Miała być reforma prokuratury ( rozdzielenie funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, likwidacja prokuratury krajowej ), reformy nie ma i nie wiadomo czy i kiedy będzie. Miała być likwidacja pozwolenia budowlanego, o likwidacji słucham od roku i na razie na słuchaniu się kończy.

    Mówiąc krótko zaniechano kilku ważnych i potrzebnych reform, które można było szybko i śmiało wprowadzić w życie bez przeszkody w postaci prezydenta i PIS, które nie miało siły reform zablokować. Zaniechano i jest to wystarczający powód do ostrej krytyki PO. Krytyka PO nie musi jednak oznaczać popierania PIS, ja widzę jakąś alternatywę w Stronnictwie Demokratycznym, na razie ostrożnie się przyglądam, zobaczymy co z tego wyjdzie. Tekst MK nie zasłużył moim zdaniem na ostrą krytykę, jedyne co w tekście mi się nie podobało to czepianie się Palikota, czepianie głupie i niepotrzebne. Palikot to nadal jeden z najpracowitszych posłów, pokażcie mi drugiego takiego, co jeździ po Polsce, spotyka się z wyborcami i wspiera różne drobne inicjatywy ( stowarzyszeniowe i biznesowe ) w swoim regionie. Ja takiego nie widzę i nie widzę powodów do czepiania się pana P. Z resztą tekstu MK się zgadzam.

  48. Jak daleko pamięcią sięgam,
    Jak daleko pamięcią sięgam, to MK nigdy nie był całym sercem za PO. Owszem, popierał ich, ale podkreślał często, że są dla niego "mniejszym złem", a nie partią idealną. Jeśli więc przez "antysemitów" rozumiesz PO, to przykład nietrafiony. Jeśli rozumiesz przez nich antypis, to przykład nietrafiony również, bo nie zauważyłem, by MK pochwalał tę partię.

    Jeśli chodzi o moją ocenę Tuska i PO to nie jestem tak surowy jak MK, choć mnie też już zmęczyli. Zrobili trochę dobrego ( "jedno okienko", pomostówki ), ale poza tym ich polityka ( wewnętrzna, zagraniczna całkowicie mi odpowiada ) jest tragiczna. Miała być reforma edukacji ( sześciolatki do szkół, informatyzacja ), reformy nie ma i najprawdopodobniej nie będzie. Miała być reforma służby zdrowia, jeśli nie metodami ustawowymi, to administracyjnymi ( przekształcenie szpitali w spółki prawa handlowego, likwidacja NFZ i utworzenie w jego miejsce sześciu konkurujących ze sobą funduszy ), reformy nie ma i najprawdopodobniej nie będzie. Miała być reforma prokuratury ( rozdzielenie funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, likwidacja prokuratury krajowej ), reformy nie ma i nie wiadomo czy i kiedy będzie. Miała być likwidacja pozwolenia budowlanego, o likwidacji słucham od roku i na razie na słuchaniu się kończy.

    Mówiąc krótko zaniechano kilku ważnych i potrzebnych reform, które można było szybko i śmiało wprowadzić w życie bez przeszkody w postaci prezydenta i PIS, które nie miało siły reform zablokować. Zaniechano i jest to wystarczający powód do ostrej krytyki PO. Krytyka PO nie musi jednak oznaczać popierania PIS, ja widzę jakąś alternatywę w Stronnictwie Demokratycznym, na razie ostrożnie się przyglądam, zobaczymy co z tego wyjdzie. Tekst MK nie zasłużył moim zdaniem na ostrą krytykę, jedyne co w tekście mi się nie podobało to czepianie się Palikota, czepianie głupie i niepotrzebne. Palikot to nadal jeden z najpracowitszych posłów, pokażcie mi drugiego takiego, co jeździ po Polsce, spotyka się z wyborcami i wspiera różne drobne inicjatywy ( stowarzyszeniowe i biznesowe ) w swoim regionie. Ja takiego nie widzę i nie widzę powodów do czepiania się pana P. Z resztą tekstu MK się zgadzam.

  49. Taaaaaaaaaaa 🙂
    Prawie rozumiem: jeszcze nie wiosna, niby widniej już, ale błotniście i deszczowo – depresja utajona tuż tuż … ale mimo wszystko chyba przegiąłeś Kuraku!
    To już chyba troszkę więcej niż chęć bycia kontrowersyjnym i prowokowania dyskusji. Zakładam, że nikt przeciętnie inteligentny nie wierzy jakimkolwiek politykom ( w tym aktualnie rządzącym) bez zastrzeżeń i w miarę swoich skromnych możliwości stara się patrzeć im na ręce – więc skąd ten prawie pewnik o stadzie chwalącym dyktatora?
    Zazdroszczę Ci (też ludzkie uczucie) czasu na śledzenie tylu spraw, o których piszesz, łatwości pisania i lekkości pióra …. ale czy czasami tego wszystkiego nie szkoda na wypisywanie tego, co sprowokowało mnie do komentarza?

  50. Taaaaaaaaaaa 🙂
    Prawie rozumiem: jeszcze nie wiosna, niby widniej już, ale błotniście i deszczowo – depresja utajona tuż tuż … ale mimo wszystko chyba przegiąłeś Kuraku!
    To już chyba troszkę więcej niż chęć bycia kontrowersyjnym i prowokowania dyskusji. Zakładam, że nikt przeciętnie inteligentny nie wierzy jakimkolwiek politykom ( w tym aktualnie rządzącym) bez zastrzeżeń i w miarę swoich skromnych możliwości stara się patrzeć im na ręce – więc skąd ten prawie pewnik o stadzie chwalącym dyktatora?
    Zazdroszczę Ci (też ludzkie uczucie) czasu na śledzenie tylu spraw, o których piszesz, łatwości pisania i lekkości pióra …. ale czy czasami tego wszystkiego nie szkoda na wypisywanie tego, co sprowokowało mnie do komentarza?

  51. Taaaaaaaaaaa 🙂
    Prawie rozumiem: jeszcze nie wiosna, niby widniej już, ale błotniście i deszczowo – depresja utajona tuż tuż … ale mimo wszystko chyba przegiąłeś Kuraku!
    To już chyba troszkę więcej niż chęć bycia kontrowersyjnym i prowokowania dyskusji. Zakładam, że nikt przeciętnie inteligentny nie wierzy jakimkolwiek politykom ( w tym aktualnie rządzącym) bez zastrzeżeń i w miarę swoich skromnych możliwości stara się patrzeć im na ręce – więc skąd ten prawie pewnik o stadzie chwalącym dyktatora?
    Zazdroszczę Ci (też ludzkie uczucie) czasu na śledzenie tylu spraw, o których piszesz, łatwości pisania i lekkości pióra …. ale czy czasami tego wszystkiego nie szkoda na wypisywanie tego, co sprowokowało mnie do komentarza?

  52. Taaaaaaaaaaa 🙂
    Prawie rozumiem: jeszcze nie wiosna, niby widniej już, ale błotniście i deszczowo – depresja utajona tuż tuż … ale mimo wszystko chyba przegiąłeś Kuraku!
    To już chyba troszkę więcej niż chęć bycia kontrowersyjnym i prowokowania dyskusji. Zakładam, że nikt przeciętnie inteligentny nie wierzy jakimkolwiek politykom ( w tym aktualnie rządzącym) bez zastrzeżeń i w miarę swoich skromnych możliwości stara się patrzeć im na ręce – więc skąd ten prawie pewnik o stadzie chwalącym dyktatora?
    Zazdroszczę Ci (też ludzkie uczucie) czasu na śledzenie tylu spraw, o których piszesz, łatwości pisania i lekkości pióra …. ale czy czasami tego wszystkiego nie szkoda na wypisywanie tego, co sprowokowało mnie do komentarza?

  53. Taaaaaaaaaaa 🙂
    Prawie rozumiem: jeszcze nie wiosna, niby widniej już, ale błotniście i deszczowo – depresja utajona tuż tuż … ale mimo wszystko chyba przegiąłeś Kuraku!
    To już chyba troszkę więcej niż chęć bycia kontrowersyjnym i prowokowania dyskusji. Zakładam, że nikt przeciętnie inteligentny nie wierzy jakimkolwiek politykom ( w tym aktualnie rządzącym) bez zastrzeżeń i w miarę swoich skromnych możliwości stara się patrzeć im na ręce – więc skąd ten prawie pewnik o stadzie chwalącym dyktatora?
    Zazdroszczę Ci (też ludzkie uczucie) czasu na śledzenie tylu spraw, o których piszesz, łatwości pisania i lekkości pióra …. ale czy czasami tego wszystkiego nie szkoda na wypisywanie tego, co sprowokowało mnie do komentarza?

  54. Taaaaaaaaaaa 🙂
    Prawie rozumiem: jeszcze nie wiosna, niby widniej już, ale błotniście i deszczowo – depresja utajona tuż tuż … ale mimo wszystko chyba przegiąłeś Kuraku!
    To już chyba troszkę więcej niż chęć bycia kontrowersyjnym i prowokowania dyskusji. Zakładam, że nikt przeciętnie inteligentny nie wierzy jakimkolwiek politykom ( w tym aktualnie rządzącym) bez zastrzeżeń i w miarę swoich skromnych możliwości stara się patrzeć im na ręce – więc skąd ten prawie pewnik o stadzie chwalącym dyktatora?
    Zazdroszczę Ci (też ludzkie uczucie) czasu na śledzenie tylu spraw, o których piszesz, łatwości pisania i lekkości pióra …. ale czy czasami tego wszystkiego nie szkoda na wypisywanie tego, co sprowokowało mnie do komentarza?

  55. Matkokurkowe poszukiwanie czterdziestu i czterech
    Niezmiernie barwna to analogia ? otóż ten ci to Naród, zanim się do czego weźmie, najpierw wodza obrać musi, któren niechybnie doprowadzi jedno czy dwa pokolenia do honorowej, ale jednak klęski. Nie od rzeczy tez będzie wspomnieć, że Polacy świetnie się organizują w czasach niewoli i ucisku, natomiast kompletnie nie potrafią współdziałać w czasach prosperity.
    Otóż poza niewątpliwą urodą takich konstrukcji razi ich banalność. W dodatku może się okazać, że wartość takich uogólnień jest dość iluzoryczna, albowiem poza swoja śliczną i dającą pozory głębokiego odkrywania ukrytych mechanizmów przyrody obłością, mogą być one wszakże zwodniczo nieprzystawalne do rzeczywistego obrazu sytuacji.

    Mam olbrzymi szacunek dla osób, które zbierają sobie perełki w rodzaju: iżbyśmy mieli być antysemitami, bo u nas mało Oświecenia było; w Warszawie się kradnie, boć tam był zabór rosyjski; a wreszcie wszyscyśmy co do jednego odważni i dla pań szarmanccy, albowiem ze Słowackiego, Mickiewicza i Kościuszki my.
    Urokliwe te konstrukcje mają jednakowoż taką wadę, że przy swoim stopniu arbitralności i uogólnienia zgoła różne wnioski można z nich wyciągać. Matka Kurka widzi w rażącym ją nagle ślepym i zwierzęcym przywiązaniu Narodu do Donka zadawnioną miłość Polaków do wodza. A to jest niezmiernie ciekawe, bo jako żywo i nasza historia i nasze cechy narodowe raczej uwielbienie dla wszelkiej maści wodzów wykluczają.
    Tak oto zwodnicza uroda historiozoficznych spekulacji, jakże pięknie oddających erudycję ich twórców ? prowadzi nas ostatecznie do kuriozalnych wniosków: albowiem powiedzieć, że Polacy na ogół uwielbiają skupiać się wokół wodzów i mężów stanu; to jak powiedzieć, że generalnie uwielbiają porządek i nie znać w ich Państwie permanentnego chaosu.

    Stąd, doceniając fabularne zalety takiej historiozofii ? rzec muszę, że razi mnie ona co nieco swą naiwnością. Choć miło byłoby stwierdzić, że Amerykanie dzielą się na republikanów i demokratów, gdyż mają niezwykle silnie zakorzenione określone podejście do działań generała Custera; tudzież Anglicy wolą dziś akurat konserwatystów albo partię pracy ? bo tak, a nie inaczej postrzegają Marię Stuart i wojny religijne ? to jednak ja akurat takich pokus bym się wystrzegał?

    Co do tego, że strategia Donka jest obliczona na wybory prezydenckie: A łyżka na to ? niemożliwe! Nie wiem co prawda, dlaczego los pokarał Polaków politykami, którzy nie mają na tyle rozumu, żeby widzieć idiotyzm dążenia do prezydentury, gdy się jest premierem. Nie wnikam, dlaczego Donek ma takie problemy emocjonalne: może destabilizuje mu się gospodarka hormonalna, gdy myśli o poprzednich wyborach prezydenckich.
    Ale czynić politykowi zarzuty, że myśli o wyborach ? to jak mieć za złe tirówce, że nie chodzi w walonkach. Otóż głębia stwierdzenia, że strategia płemieła podporządkowana jest logice następnych wyborów prezydenckich jest niemalże równa głębi poprzednich wynurzeń historiozoficznych. Dla większości publiczności wprost porażająca ? albowiem ciemny to naród i głupi na ogół.
    Jednakowoż ja nie spieszył bym się z wnioskami. Zachodzi oto9 na naszych oczach zadziwiająca sytuacja, że po niemal dwóch latach rządów rządzący nadal maja spore poparcie, a nie są uważani gremialnie przez mądrość ludową za tradycyjnych złodzieji i cwanych idiotów.
    Uważam, że śliczne analogie z wodzami powstańczymi, tudzież subtelne otwieranie nam otwartych oczu łomem, jak to Donald chce zostać pierwszym Donaldem ? to metody, które wyjaśniają nam rzeczywistość dość, powiedziałbym, nieadekwatnie.
    Z tegoż samego powodu apelowałbym do nieco większej litości dla ciemnego ludu zamieszkującego stepy nad Wisłą: choć uparł się wciąż wybierać do rządów osoby głupsze od Matki Kurki, to jednak od bez mała trzydziestu lat jakoś na swoje wychodzi; a jeszcze przy okazji pomógł co nieco zmienić sytuację geopolityczną świata.
    Nie spieszyłbym się zatem do ogłaszania, że oto cały Naród zwariował, bo miłośnie reaguje na Donalda. Starczyło dwóch lat, żeby wyleczyć się z kaczyzmu ? starczy czterech, by spławić Donka, jak nabroi.

    Co do euro ? rozumiem, że Matka Kurka tęskni za rzeczową wymianą argumentów, miast zawsze modnym w anonimowym tłumie przerzucaniem się psychiatrycznymi diagnozami. Śmiem jednak twierdzić, że czy Matka Kurka takie argumenty dostanie, czy nie ? sytuacja z euro generalnie się nie zmieni.
    Szanuję pogląd, iż lepsza złotówka niż euro ? i ze ostatnia biegunka pomysłów na wejście do strefy, to rzecz niepokojąca.
    Ale też dodam od siebie: biegunka nie wzięła się znikąd. Halo, co nieco się w gospodarce wali, może zalecanie ostrożności i poczekania kolejnych paru lat, aż się coś Bugajowi przejaśni, to pomysł, żeby jeszcze się zastanowić, czy wyskakiwać dupskiem z ogniska, w którym się siadło, czy jeszcze może poczekać? Tym bardziej, że jak pokazuje doświadczenie, żeby Bugajowi czy Kaczyńskim cos się w kwestiach gospodarczych wyjaśniło ? nie starczyło i pół wieku, więc jakże oczekiwać, że dojdą do rozsądnych wniosków do 2012?
    Nie bardzo chce mi się pisać, dlaczego euro z pozycji gospodarki tak; zresztą ? długością tego posta i tak przekroczyłem jakiekolwiek granice w miarę rozsądnej bezczelności i brnę w burackie chamstwo.
    Ale polecałbym uwadze Matki Kurki fakt, że choć spora liczba Polaków rozmiłowana jest w hazardzie, to jednakowoż nie takim, jaki przeżywa teraz lecąc z wywieszonym jęzorem do tabel grawitującej waluty. Może nie od rzeczy byłoby pamiętać, że obok piłki nożnej wyczynowe dopłacanie do kredytów nie jest ulubionym sportem Polaków. Nie byłoby także całkiem bez sensu wspomnieć, że jakoś nie licuje państwu w środkowej Europie słabość waluty, która pozwala na zbijanie kabzy na spekulacji tęże waluta paru prywatnym inwestorom.
    I choć posty kolesiów, pt.: He, a ja mam łosie wszystko w złotówkach i możecie mnie pocałować ? są niezmiernie krzepiące, to raczej nie dla setek firm, które właśnie zostały, dzięki głupocie swych menadżerów, wycyckane na opcjach walutowych

    I rzecz ostatnia. Ja rozumiem, że kuszące jest porównanie ślepych wyborców PIS do ślepych wyborców PO. Tak, tak, mogą pisać podobne posty! Jednakowoż, aby zachodziła symetria w głupocie, rządy PO musiałyby być choć w połowie tak kuriozalne, jak PISu. A przy całym szacunku dla cynicznego poczucia humoru Matki Kurki ? żeby coś takiego stwierdzić, jest jeszcze co najmniej o jakieś dwie afery rządowe, jedno polowanie na agentów i ze dwie ustawy celujące w trójpodział władz za wcześnie.

    Ja rozumiem, że nonkonformizm może wejść w krew, ale czasem warto strzelić sobie Kadarki dla ochłonięcia. Ja nie wykluczam, rzecz jasna, że Donek w pędzie do prezydentury ostatecznie tak nabroi, że będzie bolało. Ale póki co, wydaje się być zdecydowany w dążeniu wejścia do strefy euro i w pilnowaniu dyscypliny budżetowej. Rozumiem, że co dla mnie jest zaletą ? dla innych będzie nieusuwalną wadą; i że różne rzeczy lubią ? jeden boks, a drugi, jak mu skarpety śmierdzą. Cóż na to poradzić, że empiria mówi mi, że lepsze euro, nawet ze skarpetami ? niż szlachetna złotówka, która wali nas na deski. Stąd staram się kierować argumentami, a nie historiozoficzna emocją ? choć rozumiem gwałtowna potrzebę nonkonformizmu u Matki Kurki, która zapewne jest wzmocniona zjawiskiem niebywałym: otóż rządzący maja nadal poparcie! I siup: mamy kult wodzostwa.

    Reasumując: uważam, że wnioski o śmierci Donka i PO są mocno przesadzone. Doceniam pozytywną, kasandryczną rolę matkokurkowego bicia w dzwony na trwogę, aczkolwiek upraszałbym o więcej umiaru.

    Skądinąd wiem, że i tak mnie nie posłucha, bo niby czemu miałaby posłuchać pierwszego lepszego z ulicy. Ja jednak pozwalam sobie przesłać wyrazy sympatii ? bo wbrew moim złośliwościom; raz, że doceniam cyniczny humor Matki Przełożonej przykrywający piękny idealizm, szczerze zdumiony, jak to politycy knują wygranie wyborów; dwa, że stałe pisanie felietonów może co jakiś czas nieco wyjałowić i sprowadzić na manowce, trzy, że jestem bezczelny jak inni szatani wysyłając posta takiej długości.
    Ciekawe, czy przejdzie, będę mógł pochwalić się znajomym czirliderkom, żem był u Matki Kurki 🙂

    • Krytykę przyjmuję z pokorą,
      Krytykę przyjmuję z pokorą, zawsze, ale krytykę nie napisy na murach. Krytyki rzeczowej mojej nieskromnej osoby w ostatnim czasie jest tyle co kot napłakał, to i proporcje na pokorę się przekładają. Twoja krytyka, to jest porządna krytyka, niezwykle szanuję bliźniego, który się do rzeczy przykłada, więc tym razem pokory nabieram sporo. Z nocy mam podobną refleksję, naród jednak patrzy po łebkach na to co się pisze, dla narodu przywiązanie do szyldu jest święte. Nie zamierzam się wycofać z tego co mi na wątrobie zalega, ale trzeba o tym samym pisać nie tak samo. Tak obmyśliłem, jak wyjdzie nie wiem. Pozdrawiam

      • Do impregnowanych hunwejbinow pokroju Romskeya
        Co sie stalo z raportem Julii Pitery? czy to rzeczywiscie prawda ze zostal sfajczony? A moze go nie bylo?
        A jak rozumiec jedna z wypowiedzi offrecord polityka PO ze policyjne panstwo PiS bylo blefem wyborczym?

        Akurat irytacja Matki Kurki jest zasadna, jest to odprysk ludzi ktorzy nawet jak nie popierali PO to chcieli uwierzyc zyrujac cos na wyrost. A PO to wylacznie partia aparatu, ktorych jednym zmartwieniem jest jak dociagnac karete z Tuskiem do wyborow prezydenckich.

        Bufor antykaczyzmu wciaz dziala a co myslacy jednak zaczynaja dumac czy aby sie nie robi ich koncertowo w lolo.

      • Je nieco krócej się wypowiem,
        bo mój przedmówca wyraził ładnie i doswcipnie to, co sam napisać chciałem.
        Jedna jeszcze uwaga, która wydaje mi się wielce istotna.
        Wyśmiewasz się z mesjanizmu, a nie dostrzegasz, że sam uprawiasz w formie i treści mesjanizm. Ja wam powiem, ja wam mówię, wiem i widzę, bo mi duch święty i dżin z kadarki prawdę jedyną objawili! Tusk działa tak a tak, bo chce tego i tego. Koniec kropka. Nie widzicie? To zobaczcie, bo Ja wam tak mówię!
        Masz chłopie ogromną wiedzę i intiucję polityczną, w tym co napisałeś może być sporo racji, ale nie musi i jedno z pewnością stuprocentową można powiedzieć: na peno nie wszystko jest w tym prawdą/jest prawdziwe.
        Szydząc z mesjanizmu, oświecasz nas niczym Mojżesz, głupie to trochę, nie uważasz?
        Istnieją takie słowa jak: sądzę, przypuszczam, jest prawdopodobnym, wszystko na to wskazuje…itd. Zacznij ich znowu używać i pisz nam swoje fajne, trafne bardziej lub mniej, ale ciekawe prognozy. Komentuj, patrz na ręce polityków, słowem rób co robiłeś wcześniej, i za co Cię polubilim, nie znając i na oczy nie widząc.
        Nie przynoś nam jednak tablic z objawionymi dziesięciorgiem przykazań, nie oświecaj jedyną prawdą w słuszności najsłuszniejszą.
        To wszystko co chciałem powiedzieć.

  56. Matkokurkowe poszukiwanie czterdziestu i czterech
    Niezmiernie barwna to analogia ? otóż ten ci to Naród, zanim się do czego weźmie, najpierw wodza obrać musi, któren niechybnie doprowadzi jedno czy dwa pokolenia do honorowej, ale jednak klęski. Nie od rzeczy tez będzie wspomnieć, że Polacy świetnie się organizują w czasach niewoli i ucisku, natomiast kompletnie nie potrafią współdziałać w czasach prosperity.
    Otóż poza niewątpliwą urodą takich konstrukcji razi ich banalność. W dodatku może się okazać, że wartość takich uogólnień jest dość iluzoryczna, albowiem poza swoja śliczną i dającą pozory głębokiego odkrywania ukrytych mechanizmów przyrody obłością, mogą być one wszakże zwodniczo nieprzystawalne do rzeczywistego obrazu sytuacji.

    Mam olbrzymi szacunek dla osób, które zbierają sobie perełki w rodzaju: iżbyśmy mieli być antysemitami, bo u nas mało Oświecenia było; w Warszawie się kradnie, boć tam był zabór rosyjski; a wreszcie wszyscyśmy co do jednego odważni i dla pań szarmanccy, albowiem ze Słowackiego, Mickiewicza i Kościuszki my.
    Urokliwe te konstrukcje mają jednakowoż taką wadę, że przy swoim stopniu arbitralności i uogólnienia zgoła różne wnioski można z nich wyciągać. Matka Kurka widzi w rażącym ją nagle ślepym i zwierzęcym przywiązaniu Narodu do Donka zadawnioną miłość Polaków do wodza. A to jest niezmiernie ciekawe, bo jako żywo i nasza historia i nasze cechy narodowe raczej uwielbienie dla wszelkiej maści wodzów wykluczają.
    Tak oto zwodnicza uroda historiozoficznych spekulacji, jakże pięknie oddających erudycję ich twórców ? prowadzi nas ostatecznie do kuriozalnych wniosków: albowiem powiedzieć, że Polacy na ogół uwielbiają skupiać się wokół wodzów i mężów stanu; to jak powiedzieć, że generalnie uwielbiają porządek i nie znać w ich Państwie permanentnego chaosu.

    Stąd, doceniając fabularne zalety takiej historiozofii ? rzec muszę, że razi mnie ona co nieco swą naiwnością. Choć miło byłoby stwierdzić, że Amerykanie dzielą się na republikanów i demokratów, gdyż mają niezwykle silnie zakorzenione określone podejście do działań generała Custera; tudzież Anglicy wolą dziś akurat konserwatystów albo partię pracy ? bo tak, a nie inaczej postrzegają Marię Stuart i wojny religijne ? to jednak ja akurat takich pokus bym się wystrzegał?

    Co do tego, że strategia Donka jest obliczona na wybory prezydenckie: A łyżka na to ? niemożliwe! Nie wiem co prawda, dlaczego los pokarał Polaków politykami, którzy nie mają na tyle rozumu, żeby widzieć idiotyzm dążenia do prezydentury, gdy się jest premierem. Nie wnikam, dlaczego Donek ma takie problemy emocjonalne: może destabilizuje mu się gospodarka hormonalna, gdy myśli o poprzednich wyborach prezydenckich.
    Ale czynić politykowi zarzuty, że myśli o wyborach ? to jak mieć za złe tirówce, że nie chodzi w walonkach. Otóż głębia stwierdzenia, że strategia płemieła podporządkowana jest logice następnych wyborów prezydenckich jest niemalże równa głębi poprzednich wynurzeń historiozoficznych. Dla większości publiczności wprost porażająca ? albowiem ciemny to naród i głupi na ogół.
    Jednakowoż ja nie spieszył bym się z wnioskami. Zachodzi oto9 na naszych oczach zadziwiająca sytuacja, że po niemal dwóch latach rządów rządzący nadal maja spore poparcie, a nie są uważani gremialnie przez mądrość ludową za tradycyjnych złodzieji i cwanych idiotów.
    Uważam, że śliczne analogie z wodzami powstańczymi, tudzież subtelne otwieranie nam otwartych oczu łomem, jak to Donald chce zostać pierwszym Donaldem ? to metody, które wyjaśniają nam rzeczywistość dość, powiedziałbym, nieadekwatnie.
    Z tegoż samego powodu apelowałbym do nieco większej litości dla ciemnego ludu zamieszkującego stepy nad Wisłą: choć uparł się wciąż wybierać do rządów osoby głupsze od Matki Kurki, to jednak od bez mała trzydziestu lat jakoś na swoje wychodzi; a jeszcze przy okazji pomógł co nieco zmienić sytuację geopolityczną świata.
    Nie spieszyłbym się zatem do ogłaszania, że oto cały Naród zwariował, bo miłośnie reaguje na Donalda. Starczyło dwóch lat, żeby wyleczyć się z kaczyzmu ? starczy czterech, by spławić Donka, jak nabroi.

    Co do euro ? rozumiem, że Matka Kurka tęskni za rzeczową wymianą argumentów, miast zawsze modnym w anonimowym tłumie przerzucaniem się psychiatrycznymi diagnozami. Śmiem jednak twierdzić, że czy Matka Kurka takie argumenty dostanie, czy nie ? sytuacja z euro generalnie się nie zmieni.
    Szanuję pogląd, iż lepsza złotówka niż euro ? i ze ostatnia biegunka pomysłów na wejście do strefy, to rzecz niepokojąca.
    Ale też dodam od siebie: biegunka nie wzięła się znikąd. Halo, co nieco się w gospodarce wali, może zalecanie ostrożności i poczekania kolejnych paru lat, aż się coś Bugajowi przejaśni, to pomysł, żeby jeszcze się zastanowić, czy wyskakiwać dupskiem z ogniska, w którym się siadło, czy jeszcze może poczekać? Tym bardziej, że jak pokazuje doświadczenie, żeby Bugajowi czy Kaczyńskim cos się w kwestiach gospodarczych wyjaśniło ? nie starczyło i pół wieku, więc jakże oczekiwać, że dojdą do rozsądnych wniosków do 2012?
    Nie bardzo chce mi się pisać, dlaczego euro z pozycji gospodarki tak; zresztą ? długością tego posta i tak przekroczyłem jakiekolwiek granice w miarę rozsądnej bezczelności i brnę w burackie chamstwo.
    Ale polecałbym uwadze Matki Kurki fakt, że choć spora liczba Polaków rozmiłowana jest w hazardzie, to jednakowoż nie takim, jaki przeżywa teraz lecąc z wywieszonym jęzorem do tabel grawitującej waluty. Może nie od rzeczy byłoby pamiętać, że obok piłki nożnej wyczynowe dopłacanie do kredytów nie jest ulubionym sportem Polaków. Nie byłoby także całkiem bez sensu wspomnieć, że jakoś nie licuje państwu w środkowej Europie słabość waluty, która pozwala na zbijanie kabzy na spekulacji tęże waluta paru prywatnym inwestorom.
    I choć posty kolesiów, pt.: He, a ja mam łosie wszystko w złotówkach i możecie mnie pocałować ? są niezmiernie krzepiące, to raczej nie dla setek firm, które właśnie zostały, dzięki głupocie swych menadżerów, wycyckane na opcjach walutowych

    I rzecz ostatnia. Ja rozumiem, że kuszące jest porównanie ślepych wyborców PIS do ślepych wyborców PO. Tak, tak, mogą pisać podobne posty! Jednakowoż, aby zachodziła symetria w głupocie, rządy PO musiałyby być choć w połowie tak kuriozalne, jak PISu. A przy całym szacunku dla cynicznego poczucia humoru Matki Kurki ? żeby coś takiego stwierdzić, jest jeszcze co najmniej o jakieś dwie afery rządowe, jedno polowanie na agentów i ze dwie ustawy celujące w trójpodział władz za wcześnie.

    Ja rozumiem, że nonkonformizm może wejść w krew, ale czasem warto strzelić sobie Kadarki dla ochłonięcia. Ja nie wykluczam, rzecz jasna, że Donek w pędzie do prezydentury ostatecznie tak nabroi, że będzie bolało. Ale póki co, wydaje się być zdecydowany w dążeniu wejścia do strefy euro i w pilnowaniu dyscypliny budżetowej. Rozumiem, że co dla mnie jest zaletą ? dla innych będzie nieusuwalną wadą; i że różne rzeczy lubią ? jeden boks, a drugi, jak mu skarpety śmierdzą. Cóż na to poradzić, że empiria mówi mi, że lepsze euro, nawet ze skarpetami ? niż szlachetna złotówka, która wali nas na deski. Stąd staram się kierować argumentami, a nie historiozoficzna emocją ? choć rozumiem gwałtowna potrzebę nonkonformizmu u Matki Kurki, która zapewne jest wzmocniona zjawiskiem niebywałym: otóż rządzący maja nadal poparcie! I siup: mamy kult wodzostwa.

    Reasumując: uważam, że wnioski o śmierci Donka i PO są mocno przesadzone. Doceniam pozytywną, kasandryczną rolę matkokurkowego bicia w dzwony na trwogę, aczkolwiek upraszałbym o więcej umiaru.

    Skądinąd wiem, że i tak mnie nie posłucha, bo niby czemu miałaby posłuchać pierwszego lepszego z ulicy. Ja jednak pozwalam sobie przesłać wyrazy sympatii ? bo wbrew moim złośliwościom; raz, że doceniam cyniczny humor Matki Przełożonej przykrywający piękny idealizm, szczerze zdumiony, jak to politycy knują wygranie wyborów; dwa, że stałe pisanie felietonów może co jakiś czas nieco wyjałowić i sprowadzić na manowce, trzy, że jestem bezczelny jak inni szatani wysyłając posta takiej długości.
    Ciekawe, czy przejdzie, będę mógł pochwalić się znajomym czirliderkom, żem był u Matki Kurki 🙂

    • Krytykę przyjmuję z pokorą,
      Krytykę przyjmuję z pokorą, zawsze, ale krytykę nie napisy na murach. Krytyki rzeczowej mojej nieskromnej osoby w ostatnim czasie jest tyle co kot napłakał, to i proporcje na pokorę się przekładają. Twoja krytyka, to jest porządna krytyka, niezwykle szanuję bliźniego, który się do rzeczy przykłada, więc tym razem pokory nabieram sporo. Z nocy mam podobną refleksję, naród jednak patrzy po łebkach na to co się pisze, dla narodu przywiązanie do szyldu jest święte. Nie zamierzam się wycofać z tego co mi na wątrobie zalega, ale trzeba o tym samym pisać nie tak samo. Tak obmyśliłem, jak wyjdzie nie wiem. Pozdrawiam

      • Do impregnowanych hunwejbinow pokroju Romskeya
        Co sie stalo z raportem Julii Pitery? czy to rzeczywiscie prawda ze zostal sfajczony? A moze go nie bylo?
        A jak rozumiec jedna z wypowiedzi offrecord polityka PO ze policyjne panstwo PiS bylo blefem wyborczym?

        Akurat irytacja Matki Kurki jest zasadna, jest to odprysk ludzi ktorzy nawet jak nie popierali PO to chcieli uwierzyc zyrujac cos na wyrost. A PO to wylacznie partia aparatu, ktorych jednym zmartwieniem jest jak dociagnac karete z Tuskiem do wyborow prezydenckich.

        Bufor antykaczyzmu wciaz dziala a co myslacy jednak zaczynaja dumac czy aby sie nie robi ich koncertowo w lolo.

      • Je nieco krócej się wypowiem,
        bo mój przedmówca wyraził ładnie i doswcipnie to, co sam napisać chciałem.
        Jedna jeszcze uwaga, która wydaje mi się wielce istotna.
        Wyśmiewasz się z mesjanizmu, a nie dostrzegasz, że sam uprawiasz w formie i treści mesjanizm. Ja wam powiem, ja wam mówię, wiem i widzę, bo mi duch święty i dżin z kadarki prawdę jedyną objawili! Tusk działa tak a tak, bo chce tego i tego. Koniec kropka. Nie widzicie? To zobaczcie, bo Ja wam tak mówię!
        Masz chłopie ogromną wiedzę i intiucję polityczną, w tym co napisałeś może być sporo racji, ale nie musi i jedno z pewnością stuprocentową można powiedzieć: na peno nie wszystko jest w tym prawdą/jest prawdziwe.
        Szydząc z mesjanizmu, oświecasz nas niczym Mojżesz, głupie to trochę, nie uważasz?
        Istnieją takie słowa jak: sądzę, przypuszczam, jest prawdopodobnym, wszystko na to wskazuje…itd. Zacznij ich znowu używać i pisz nam swoje fajne, trafne bardziej lub mniej, ale ciekawe prognozy. Komentuj, patrz na ręce polityków, słowem rób co robiłeś wcześniej, i za co Cię polubilim, nie znając i na oczy nie widząc.
        Nie przynoś nam jednak tablic z objawionymi dziesięciorgiem przykazań, nie oświecaj jedyną prawdą w słuszności najsłuszniejszą.
        To wszystko co chciałem powiedzieć.

  57. Matkokurkowe poszukiwanie czterdziestu i czterech
    Niezmiernie barwna to analogia ? otóż ten ci to Naród, zanim się do czego weźmie, najpierw wodza obrać musi, któren niechybnie doprowadzi jedno czy dwa pokolenia do honorowej, ale jednak klęski. Nie od rzeczy tez będzie wspomnieć, że Polacy świetnie się organizują w czasach niewoli i ucisku, natomiast kompletnie nie potrafią współdziałać w czasach prosperity.
    Otóż poza niewątpliwą urodą takich konstrukcji razi ich banalność. W dodatku może się okazać, że wartość takich uogólnień jest dość iluzoryczna, albowiem poza swoja śliczną i dającą pozory głębokiego odkrywania ukrytych mechanizmów przyrody obłością, mogą być one wszakże zwodniczo nieprzystawalne do rzeczywistego obrazu sytuacji.

    Mam olbrzymi szacunek dla osób, które zbierają sobie perełki w rodzaju: iżbyśmy mieli być antysemitami, bo u nas mało Oświecenia było; w Warszawie się kradnie, boć tam był zabór rosyjski; a wreszcie wszyscyśmy co do jednego odważni i dla pań szarmanccy, albowiem ze Słowackiego, Mickiewicza i Kościuszki my.
    Urokliwe te konstrukcje mają jednakowoż taką wadę, że przy swoim stopniu arbitralności i uogólnienia zgoła różne wnioski można z nich wyciągać. Matka Kurka widzi w rażącym ją nagle ślepym i zwierzęcym przywiązaniu Narodu do Donka zadawnioną miłość Polaków do wodza. A to jest niezmiernie ciekawe, bo jako żywo i nasza historia i nasze cechy narodowe raczej uwielbienie dla wszelkiej maści wodzów wykluczają.
    Tak oto zwodnicza uroda historiozoficznych spekulacji, jakże pięknie oddających erudycję ich twórców ? prowadzi nas ostatecznie do kuriozalnych wniosków: albowiem powiedzieć, że Polacy na ogół uwielbiają skupiać się wokół wodzów i mężów stanu; to jak powiedzieć, że generalnie uwielbiają porządek i nie znać w ich Państwie permanentnego chaosu.

    Stąd, doceniając fabularne zalety takiej historiozofii ? rzec muszę, że razi mnie ona co nieco swą naiwnością. Choć miło byłoby stwierdzić, że Amerykanie dzielą się na republikanów i demokratów, gdyż mają niezwykle silnie zakorzenione określone podejście do działań generała Custera; tudzież Anglicy wolą dziś akurat konserwatystów albo partię pracy ? bo tak, a nie inaczej postrzegają Marię Stuart i wojny religijne ? to jednak ja akurat takich pokus bym się wystrzegał?

    Co do tego, że strategia Donka jest obliczona na wybory prezydenckie: A łyżka na to ? niemożliwe! Nie wiem co prawda, dlaczego los pokarał Polaków politykami, którzy nie mają na tyle rozumu, żeby widzieć idiotyzm dążenia do prezydentury, gdy się jest premierem. Nie wnikam, dlaczego Donek ma takie problemy emocjonalne: może destabilizuje mu się gospodarka hormonalna, gdy myśli o poprzednich wyborach prezydenckich.
    Ale czynić politykowi zarzuty, że myśli o wyborach ? to jak mieć za złe tirówce, że nie chodzi w walonkach. Otóż głębia stwierdzenia, że strategia płemieła podporządkowana jest logice następnych wyborów prezydenckich jest niemalże równa głębi poprzednich wynurzeń historiozoficznych. Dla większości publiczności wprost porażająca ? albowiem ciemny to naród i głupi na ogół.
    Jednakowoż ja nie spieszył bym się z wnioskami. Zachodzi oto9 na naszych oczach zadziwiająca sytuacja, że po niemal dwóch latach rządów rządzący nadal maja spore poparcie, a nie są uważani gremialnie przez mądrość ludową za tradycyjnych złodzieji i cwanych idiotów.
    Uważam, że śliczne analogie z wodzami powstańczymi, tudzież subtelne otwieranie nam otwartych oczu łomem, jak to Donald chce zostać pierwszym Donaldem ? to metody, które wyjaśniają nam rzeczywistość dość, powiedziałbym, nieadekwatnie.
    Z tegoż samego powodu apelowałbym do nieco większej litości dla ciemnego ludu zamieszkującego stepy nad Wisłą: choć uparł się wciąż wybierać do rządów osoby głupsze od Matki Kurki, to jednak od bez mała trzydziestu lat jakoś na swoje wychodzi; a jeszcze przy okazji pomógł co nieco zmienić sytuację geopolityczną świata.
    Nie spieszyłbym się zatem do ogłaszania, że oto cały Naród zwariował, bo miłośnie reaguje na Donalda. Starczyło dwóch lat, żeby wyleczyć się z kaczyzmu ? starczy czterech, by spławić Donka, jak nabroi.

    Co do euro ? rozumiem, że Matka Kurka tęskni za rzeczową wymianą argumentów, miast zawsze modnym w anonimowym tłumie przerzucaniem się psychiatrycznymi diagnozami. Śmiem jednak twierdzić, że czy Matka Kurka takie argumenty dostanie, czy nie ? sytuacja z euro generalnie się nie zmieni.
    Szanuję pogląd, iż lepsza złotówka niż euro ? i ze ostatnia biegunka pomysłów na wejście do strefy, to rzecz niepokojąca.
    Ale też dodam od siebie: biegunka nie wzięła się znikąd. Halo, co nieco się w gospodarce wali, może zalecanie ostrożności i poczekania kolejnych paru lat, aż się coś Bugajowi przejaśni, to pomysł, żeby jeszcze się zastanowić, czy wyskakiwać dupskiem z ogniska, w którym się siadło, czy jeszcze może poczekać? Tym bardziej, że jak pokazuje doświadczenie, żeby Bugajowi czy Kaczyńskim cos się w kwestiach gospodarczych wyjaśniło ? nie starczyło i pół wieku, więc jakże oczekiwać, że dojdą do rozsądnych wniosków do 2012?
    Nie bardzo chce mi się pisać, dlaczego euro z pozycji gospodarki tak; zresztą ? długością tego posta i tak przekroczyłem jakiekolwiek granice w miarę rozsądnej bezczelności i brnę w burackie chamstwo.
    Ale polecałbym uwadze Matki Kurki fakt, że choć spora liczba Polaków rozmiłowana jest w hazardzie, to jednakowoż nie takim, jaki przeżywa teraz lecąc z wywieszonym jęzorem do tabel grawitującej waluty. Może nie od rzeczy byłoby pamiętać, że obok piłki nożnej wyczynowe dopłacanie do kredytów nie jest ulubionym sportem Polaków. Nie byłoby także całkiem bez sensu wspomnieć, że jakoś nie licuje państwu w środkowej Europie słabość waluty, która pozwala na zbijanie kabzy na spekulacji tęże waluta paru prywatnym inwestorom.
    I choć posty kolesiów, pt.: He, a ja mam łosie wszystko w złotówkach i możecie mnie pocałować ? są niezmiernie krzepiące, to raczej nie dla setek firm, które właśnie zostały, dzięki głupocie swych menadżerów, wycyckane na opcjach walutowych

    I rzecz ostatnia. Ja rozumiem, że kuszące jest porównanie ślepych wyborców PIS do ślepych wyborców PO. Tak, tak, mogą pisać podobne posty! Jednakowoż, aby zachodziła symetria w głupocie, rządy PO musiałyby być choć w połowie tak kuriozalne, jak PISu. A przy całym szacunku dla cynicznego poczucia humoru Matki Kurki ? żeby coś takiego stwierdzić, jest jeszcze co najmniej o jakieś dwie afery rządowe, jedno polowanie na agentów i ze dwie ustawy celujące w trójpodział władz za wcześnie.

    Ja rozumiem, że nonkonformizm może wejść w krew, ale czasem warto strzelić sobie Kadarki dla ochłonięcia. Ja nie wykluczam, rzecz jasna, że Donek w pędzie do prezydentury ostatecznie tak nabroi, że będzie bolało. Ale póki co, wydaje się być zdecydowany w dążeniu wejścia do strefy euro i w pilnowaniu dyscypliny budżetowej. Rozumiem, że co dla mnie jest zaletą ? dla innych będzie nieusuwalną wadą; i że różne rzeczy lubią ? jeden boks, a drugi, jak mu skarpety śmierdzą. Cóż na to poradzić, że empiria mówi mi, że lepsze euro, nawet ze skarpetami ? niż szlachetna złotówka, która wali nas na deski. Stąd staram się kierować argumentami, a nie historiozoficzna emocją ? choć rozumiem gwałtowna potrzebę nonkonformizmu u Matki Kurki, która zapewne jest wzmocniona zjawiskiem niebywałym: otóż rządzący maja nadal poparcie! I siup: mamy kult wodzostwa.

    Reasumując: uważam, że wnioski o śmierci Donka i PO są mocno przesadzone. Doceniam pozytywną, kasandryczną rolę matkokurkowego bicia w dzwony na trwogę, aczkolwiek upraszałbym o więcej umiaru.

    Skądinąd wiem, że i tak mnie nie posłucha, bo niby czemu miałaby posłuchać pierwszego lepszego z ulicy. Ja jednak pozwalam sobie przesłać wyrazy sympatii ? bo wbrew moim złośliwościom; raz, że doceniam cyniczny humor Matki Przełożonej przykrywający piękny idealizm, szczerze zdumiony, jak to politycy knują wygranie wyborów; dwa, że stałe pisanie felietonów może co jakiś czas nieco wyjałowić i sprowadzić na manowce, trzy, że jestem bezczelny jak inni szatani wysyłając posta takiej długości.
    Ciekawe, czy przejdzie, będę mógł pochwalić się znajomym czirliderkom, żem był u Matki Kurki 🙂

    • Krytykę przyjmuję z pokorą,
      Krytykę przyjmuję z pokorą, zawsze, ale krytykę nie napisy na murach. Krytyki rzeczowej mojej nieskromnej osoby w ostatnim czasie jest tyle co kot napłakał, to i proporcje na pokorę się przekładają. Twoja krytyka, to jest porządna krytyka, niezwykle szanuję bliźniego, który się do rzeczy przykłada, więc tym razem pokory nabieram sporo. Z nocy mam podobną refleksję, naród jednak patrzy po łebkach na to co się pisze, dla narodu przywiązanie do szyldu jest święte. Nie zamierzam się wycofać z tego co mi na wątrobie zalega, ale trzeba o tym samym pisać nie tak samo. Tak obmyśliłem, jak wyjdzie nie wiem. Pozdrawiam

      • Do impregnowanych hunwejbinow pokroju Romskeya
        Co sie stalo z raportem Julii Pitery? czy to rzeczywiscie prawda ze zostal sfajczony? A moze go nie bylo?
        A jak rozumiec jedna z wypowiedzi offrecord polityka PO ze policyjne panstwo PiS bylo blefem wyborczym?

        Akurat irytacja Matki Kurki jest zasadna, jest to odprysk ludzi ktorzy nawet jak nie popierali PO to chcieli uwierzyc zyrujac cos na wyrost. A PO to wylacznie partia aparatu, ktorych jednym zmartwieniem jest jak dociagnac karete z Tuskiem do wyborow prezydenckich.

        Bufor antykaczyzmu wciaz dziala a co myslacy jednak zaczynaja dumac czy aby sie nie robi ich koncertowo w lolo.

      • Je nieco krócej się wypowiem,
        bo mój przedmówca wyraził ładnie i doswcipnie to, co sam napisać chciałem.
        Jedna jeszcze uwaga, która wydaje mi się wielce istotna.
        Wyśmiewasz się z mesjanizmu, a nie dostrzegasz, że sam uprawiasz w formie i treści mesjanizm. Ja wam powiem, ja wam mówię, wiem i widzę, bo mi duch święty i dżin z kadarki prawdę jedyną objawili! Tusk działa tak a tak, bo chce tego i tego. Koniec kropka. Nie widzicie? To zobaczcie, bo Ja wam tak mówię!
        Masz chłopie ogromną wiedzę i intiucję polityczną, w tym co napisałeś może być sporo racji, ale nie musi i jedno z pewnością stuprocentową można powiedzieć: na peno nie wszystko jest w tym prawdą/jest prawdziwe.
        Szydząc z mesjanizmu, oświecasz nas niczym Mojżesz, głupie to trochę, nie uważasz?
        Istnieją takie słowa jak: sądzę, przypuszczam, jest prawdopodobnym, wszystko na to wskazuje…itd. Zacznij ich znowu używać i pisz nam swoje fajne, trafne bardziej lub mniej, ale ciekawe prognozy. Komentuj, patrz na ręce polityków, słowem rób co robiłeś wcześniej, i za co Cię polubilim, nie znając i na oczy nie widząc.
        Nie przynoś nam jednak tablic z objawionymi dziesięciorgiem przykazań, nie oświecaj jedyną prawdą w słuszności najsłuszniejszą.
        To wszystko co chciałem powiedzieć.

  58. Matkokurkowe poszukiwanie czterdziestu i czterech
    Niezmiernie barwna to analogia ? otóż ten ci to Naród, zanim się do czego weźmie, najpierw wodza obrać musi, któren niechybnie doprowadzi jedno czy dwa pokolenia do honorowej, ale jednak klęski. Nie od rzeczy tez będzie wspomnieć, że Polacy świetnie się organizują w czasach niewoli i ucisku, natomiast kompletnie nie potrafią współdziałać w czasach prosperity.
    Otóż poza niewątpliwą urodą takich konstrukcji razi ich banalność. W dodatku może się okazać, że wartość takich uogólnień jest dość iluzoryczna, albowiem poza swoja śliczną i dającą pozory głębokiego odkrywania ukrytych mechanizmów przyrody obłością, mogą być one wszakże zwodniczo nieprzystawalne do rzeczywistego obrazu sytuacji.

    Mam olbrzymi szacunek dla osób, które zbierają sobie perełki w rodzaju: iżbyśmy mieli być antysemitami, bo u nas mało Oświecenia było; w Warszawie się kradnie, boć tam był zabór rosyjski; a wreszcie wszyscyśmy co do jednego odważni i dla pań szarmanccy, albowiem ze Słowackiego, Mickiewicza i Kościuszki my.
    Urokliwe te konstrukcje mają jednakowoż taką wadę, że przy swoim stopniu arbitralności i uogólnienia zgoła różne wnioski można z nich wyciągać. Matka Kurka widzi w rażącym ją nagle ślepym i zwierzęcym przywiązaniu Narodu do Donka zadawnioną miłość Polaków do wodza. A to jest niezmiernie ciekawe, bo jako żywo i nasza historia i nasze cechy narodowe raczej uwielbienie dla wszelkiej maści wodzów wykluczają.
    Tak oto zwodnicza uroda historiozoficznych spekulacji, jakże pięknie oddających erudycję ich twórców ? prowadzi nas ostatecznie do kuriozalnych wniosków: albowiem powiedzieć, że Polacy na ogół uwielbiają skupiać się wokół wodzów i mężów stanu; to jak powiedzieć, że generalnie uwielbiają porządek i nie znać w ich Państwie permanentnego chaosu.

    Stąd, doceniając fabularne zalety takiej historiozofii ? rzec muszę, że razi mnie ona co nieco swą naiwnością. Choć miło byłoby stwierdzić, że Amerykanie dzielą się na republikanów i demokratów, gdyż mają niezwykle silnie zakorzenione określone podejście do działań generała Custera; tudzież Anglicy wolą dziś akurat konserwatystów albo partię pracy ? bo tak, a nie inaczej postrzegają Marię Stuart i wojny religijne ? to jednak ja akurat takich pokus bym się wystrzegał?

    Co do tego, że strategia Donka jest obliczona na wybory prezydenckie: A łyżka na to ? niemożliwe! Nie wiem co prawda, dlaczego los pokarał Polaków politykami, którzy nie mają na tyle rozumu, żeby widzieć idiotyzm dążenia do prezydentury, gdy się jest premierem. Nie wnikam, dlaczego Donek ma takie problemy emocjonalne: może destabilizuje mu się gospodarka hormonalna, gdy myśli o poprzednich wyborach prezydenckich.
    Ale czynić politykowi zarzuty, że myśli o wyborach ? to jak mieć za złe tirówce, że nie chodzi w walonkach. Otóż głębia stwierdzenia, że strategia płemieła podporządkowana jest logice następnych wyborów prezydenckich jest niemalże równa głębi poprzednich wynurzeń historiozoficznych. Dla większości publiczności wprost porażająca ? albowiem ciemny to naród i głupi na ogół.
    Jednakowoż ja nie spieszył bym się z wnioskami. Zachodzi oto9 na naszych oczach zadziwiająca sytuacja, że po niemal dwóch latach rządów rządzący nadal maja spore poparcie, a nie są uważani gremialnie przez mądrość ludową za tradycyjnych złodzieji i cwanych idiotów.
    Uważam, że śliczne analogie z wodzami powstańczymi, tudzież subtelne otwieranie nam otwartych oczu łomem, jak to Donald chce zostać pierwszym Donaldem ? to metody, które wyjaśniają nam rzeczywistość dość, powiedziałbym, nieadekwatnie.
    Z tegoż samego powodu apelowałbym do nieco większej litości dla ciemnego ludu zamieszkującego stepy nad Wisłą: choć uparł się wciąż wybierać do rządów osoby głupsze od Matki Kurki, to jednak od bez mała trzydziestu lat jakoś na swoje wychodzi; a jeszcze przy okazji pomógł co nieco zmienić sytuację geopolityczną świata.
    Nie spieszyłbym się zatem do ogłaszania, że oto cały Naród zwariował, bo miłośnie reaguje na Donalda. Starczyło dwóch lat, żeby wyleczyć się z kaczyzmu ? starczy czterech, by spławić Donka, jak nabroi.

    Co do euro ? rozumiem, że Matka Kurka tęskni za rzeczową wymianą argumentów, miast zawsze modnym w anonimowym tłumie przerzucaniem się psychiatrycznymi diagnozami. Śmiem jednak twierdzić, że czy Matka Kurka takie argumenty dostanie, czy nie ? sytuacja z euro generalnie się nie zmieni.
    Szanuję pogląd, iż lepsza złotówka niż euro ? i ze ostatnia biegunka pomysłów na wejście do strefy, to rzecz niepokojąca.
    Ale też dodam od siebie: biegunka nie wzięła się znikąd. Halo, co nieco się w gospodarce wali, może zalecanie ostrożności i poczekania kolejnych paru lat, aż się coś Bugajowi przejaśni, to pomysł, żeby jeszcze się zastanowić, czy wyskakiwać dupskiem z ogniska, w którym się siadło, czy jeszcze może poczekać? Tym bardziej, że jak pokazuje doświadczenie, żeby Bugajowi czy Kaczyńskim cos się w kwestiach gospodarczych wyjaśniło ? nie starczyło i pół wieku, więc jakże oczekiwać, że dojdą do rozsądnych wniosków do 2012?
    Nie bardzo chce mi się pisać, dlaczego euro z pozycji gospodarki tak; zresztą ? długością tego posta i tak przekroczyłem jakiekolwiek granice w miarę rozsądnej bezczelności i brnę w burackie chamstwo.
    Ale polecałbym uwadze Matki Kurki fakt, że choć spora liczba Polaków rozmiłowana jest w hazardzie, to jednakowoż nie takim, jaki przeżywa teraz lecąc z wywieszonym jęzorem do tabel grawitującej waluty. Może nie od rzeczy byłoby pamiętać, że obok piłki nożnej wyczynowe dopłacanie do kredytów nie jest ulubionym sportem Polaków. Nie byłoby także całkiem bez sensu wspomnieć, że jakoś nie licuje państwu w środkowej Europie słabość waluty, która pozwala na zbijanie kabzy na spekulacji tęże waluta paru prywatnym inwestorom.
    I choć posty kolesiów, pt.: He, a ja mam łosie wszystko w złotówkach i możecie mnie pocałować ? są niezmiernie krzepiące, to raczej nie dla setek firm, które właśnie zostały, dzięki głupocie swych menadżerów, wycyckane na opcjach walutowych

    I rzecz ostatnia. Ja rozumiem, że kuszące jest porównanie ślepych wyborców PIS do ślepych wyborców PO. Tak, tak, mogą pisać podobne posty! Jednakowoż, aby zachodziła symetria w głupocie, rządy PO musiałyby być choć w połowie tak kuriozalne, jak PISu. A przy całym szacunku dla cynicznego poczucia humoru Matki Kurki ? żeby coś takiego stwierdzić, jest jeszcze co najmniej o jakieś dwie afery rządowe, jedno polowanie na agentów i ze dwie ustawy celujące w trójpodział władz za wcześnie.

    Ja rozumiem, że nonkonformizm może wejść w krew, ale czasem warto strzelić sobie Kadarki dla ochłonięcia. Ja nie wykluczam, rzecz jasna, że Donek w pędzie do prezydentury ostatecznie tak nabroi, że będzie bolało. Ale póki co, wydaje się być zdecydowany w dążeniu wejścia do strefy euro i w pilnowaniu dyscypliny budżetowej. Rozumiem, że co dla mnie jest zaletą ? dla innych będzie nieusuwalną wadą; i że różne rzeczy lubią ? jeden boks, a drugi, jak mu skarpety śmierdzą. Cóż na to poradzić, że empiria mówi mi, że lepsze euro, nawet ze skarpetami ? niż szlachetna złotówka, która wali nas na deski. Stąd staram się kierować argumentami, a nie historiozoficzna emocją ? choć rozumiem gwałtowna potrzebę nonkonformizmu u Matki Kurki, która zapewne jest wzmocniona zjawiskiem niebywałym: otóż rządzący maja nadal poparcie! I siup: mamy kult wodzostwa.

    Reasumując: uważam, że wnioski o śmierci Donka i PO są mocno przesadzone. Doceniam pozytywną, kasandryczną rolę matkokurkowego bicia w dzwony na trwogę, aczkolwiek upraszałbym o więcej umiaru.

    Skądinąd wiem, że i tak mnie nie posłucha, bo niby czemu miałaby posłuchać pierwszego lepszego z ulicy. Ja jednak pozwalam sobie przesłać wyrazy sympatii ? bo wbrew moim złośliwościom; raz, że doceniam cyniczny humor Matki Przełożonej przykrywający piękny idealizm, szczerze zdumiony, jak to politycy knują wygranie wyborów; dwa, że stałe pisanie felietonów może co jakiś czas nieco wyjałowić i sprowadzić na manowce, trzy, że jestem bezczelny jak inni szatani wysyłając posta takiej długości.
    Ciekawe, czy przejdzie, będę mógł pochwalić się znajomym czirliderkom, żem był u Matki Kurki 🙂

    • Krytykę przyjmuję z pokorą,
      Krytykę przyjmuję z pokorą, zawsze, ale krytykę nie napisy na murach. Krytyki rzeczowej mojej nieskromnej osoby w ostatnim czasie jest tyle co kot napłakał, to i proporcje na pokorę się przekładają. Twoja krytyka, to jest porządna krytyka, niezwykle szanuję bliźniego, który się do rzeczy przykłada, więc tym razem pokory nabieram sporo. Z nocy mam podobną refleksję, naród jednak patrzy po łebkach na to co się pisze, dla narodu przywiązanie do szyldu jest święte. Nie zamierzam się wycofać z tego co mi na wątrobie zalega, ale trzeba o tym samym pisać nie tak samo. Tak obmyśliłem, jak wyjdzie nie wiem. Pozdrawiam

      • Do impregnowanych hunwejbinow pokroju Romskeya
        Co sie stalo z raportem Julii Pitery? czy to rzeczywiscie prawda ze zostal sfajczony? A moze go nie bylo?
        A jak rozumiec jedna z wypowiedzi offrecord polityka PO ze policyjne panstwo PiS bylo blefem wyborczym?

        Akurat irytacja Matki Kurki jest zasadna, jest to odprysk ludzi ktorzy nawet jak nie popierali PO to chcieli uwierzyc zyrujac cos na wyrost. A PO to wylacznie partia aparatu, ktorych jednym zmartwieniem jest jak dociagnac karete z Tuskiem do wyborow prezydenckich.

        Bufor antykaczyzmu wciaz dziala a co myslacy jednak zaczynaja dumac czy aby sie nie robi ich koncertowo w lolo.

      • Je nieco krócej się wypowiem,
        bo mój przedmówca wyraził ładnie i doswcipnie to, co sam napisać chciałem.
        Jedna jeszcze uwaga, która wydaje mi się wielce istotna.
        Wyśmiewasz się z mesjanizmu, a nie dostrzegasz, że sam uprawiasz w formie i treści mesjanizm. Ja wam powiem, ja wam mówię, wiem i widzę, bo mi duch święty i dżin z kadarki prawdę jedyną objawili! Tusk działa tak a tak, bo chce tego i tego. Koniec kropka. Nie widzicie? To zobaczcie, bo Ja wam tak mówię!
        Masz chłopie ogromną wiedzę i intiucję polityczną, w tym co napisałeś może być sporo racji, ale nie musi i jedno z pewnością stuprocentową można powiedzieć: na peno nie wszystko jest w tym prawdą/jest prawdziwe.
        Szydząc z mesjanizmu, oświecasz nas niczym Mojżesz, głupie to trochę, nie uważasz?
        Istnieją takie słowa jak: sądzę, przypuszczam, jest prawdopodobnym, wszystko na to wskazuje…itd. Zacznij ich znowu używać i pisz nam swoje fajne, trafne bardziej lub mniej, ale ciekawe prognozy. Komentuj, patrz na ręce polityków, słowem rób co robiłeś wcześniej, i za co Cię polubilim, nie znając i na oczy nie widząc.
        Nie przynoś nam jednak tablic z objawionymi dziesięciorgiem przykazań, nie oświecaj jedyną prawdą w słuszności najsłuszniejszą.
        To wszystko co chciałem powiedzieć.

  59. Matkokurkowe poszukiwanie czterdziestu i czterech
    Niezmiernie barwna to analogia ? otóż ten ci to Naród, zanim się do czego weźmie, najpierw wodza obrać musi, któren niechybnie doprowadzi jedno czy dwa pokolenia do honorowej, ale jednak klęski. Nie od rzeczy tez będzie wspomnieć, że Polacy świetnie się organizują w czasach niewoli i ucisku, natomiast kompletnie nie potrafią współdziałać w czasach prosperity.
    Otóż poza niewątpliwą urodą takich konstrukcji razi ich banalność. W dodatku może się okazać, że wartość takich uogólnień jest dość iluzoryczna, albowiem poza swoja śliczną i dającą pozory głębokiego odkrywania ukrytych mechanizmów przyrody obłością, mogą być one wszakże zwodniczo nieprzystawalne do rzeczywistego obrazu sytuacji.

    Mam olbrzymi szacunek dla osób, które zbierają sobie perełki w rodzaju: iżbyśmy mieli być antysemitami, bo u nas mało Oświecenia było; w Warszawie się kradnie, boć tam był zabór rosyjski; a wreszcie wszyscyśmy co do jednego odważni i dla pań szarmanccy, albowiem ze Słowackiego, Mickiewicza i Kościuszki my.
    Urokliwe te konstrukcje mają jednakowoż taką wadę, że przy swoim stopniu arbitralności i uogólnienia zgoła różne wnioski można z nich wyciągać. Matka Kurka widzi w rażącym ją nagle ślepym i zwierzęcym przywiązaniu Narodu do Donka zadawnioną miłość Polaków do wodza. A to jest niezmiernie ciekawe, bo jako żywo i nasza historia i nasze cechy narodowe raczej uwielbienie dla wszelkiej maści wodzów wykluczają.
    Tak oto zwodnicza uroda historiozoficznych spekulacji, jakże pięknie oddających erudycję ich twórców ? prowadzi nas ostatecznie do kuriozalnych wniosków: albowiem powiedzieć, że Polacy na ogół uwielbiają skupiać się wokół wodzów i mężów stanu; to jak powiedzieć, że generalnie uwielbiają porządek i nie znać w ich Państwie permanentnego chaosu.

    Stąd, doceniając fabularne zalety takiej historiozofii ? rzec muszę, że razi mnie ona co nieco swą naiwnością. Choć miło byłoby stwierdzić, że Amerykanie dzielą się na republikanów i demokratów, gdyż mają niezwykle silnie zakorzenione określone podejście do działań generała Custera; tudzież Anglicy wolą dziś akurat konserwatystów albo partię pracy ? bo tak, a nie inaczej postrzegają Marię Stuart i wojny religijne ? to jednak ja akurat takich pokus bym się wystrzegał?

    Co do tego, że strategia Donka jest obliczona na wybory prezydenckie: A łyżka na to ? niemożliwe! Nie wiem co prawda, dlaczego los pokarał Polaków politykami, którzy nie mają na tyle rozumu, żeby widzieć idiotyzm dążenia do prezydentury, gdy się jest premierem. Nie wnikam, dlaczego Donek ma takie problemy emocjonalne: może destabilizuje mu się gospodarka hormonalna, gdy myśli o poprzednich wyborach prezydenckich.
    Ale czynić politykowi zarzuty, że myśli o wyborach ? to jak mieć za złe tirówce, że nie chodzi w walonkach. Otóż głębia stwierdzenia, że strategia płemieła podporządkowana jest logice następnych wyborów prezydenckich jest niemalże równa głębi poprzednich wynurzeń historiozoficznych. Dla większości publiczności wprost porażająca ? albowiem ciemny to naród i głupi na ogół.
    Jednakowoż ja nie spieszył bym się z wnioskami. Zachodzi oto9 na naszych oczach zadziwiająca sytuacja, że po niemal dwóch latach rządów rządzący nadal maja spore poparcie, a nie są uważani gremialnie przez mądrość ludową za tradycyjnych złodzieji i cwanych idiotów.
    Uważam, że śliczne analogie z wodzami powstańczymi, tudzież subtelne otwieranie nam otwartych oczu łomem, jak to Donald chce zostać pierwszym Donaldem ? to metody, które wyjaśniają nam rzeczywistość dość, powiedziałbym, nieadekwatnie.
    Z tegoż samego powodu apelowałbym do nieco większej litości dla ciemnego ludu zamieszkującego stepy nad Wisłą: choć uparł się wciąż wybierać do rządów osoby głupsze od Matki Kurki, to jednak od bez mała trzydziestu lat jakoś na swoje wychodzi; a jeszcze przy okazji pomógł co nieco zmienić sytuację geopolityczną świata.
    Nie spieszyłbym się zatem do ogłaszania, że oto cały Naród zwariował, bo miłośnie reaguje na Donalda. Starczyło dwóch lat, żeby wyleczyć się z kaczyzmu ? starczy czterech, by spławić Donka, jak nabroi.

    Co do euro ? rozumiem, że Matka Kurka tęskni za rzeczową wymianą argumentów, miast zawsze modnym w anonimowym tłumie przerzucaniem się psychiatrycznymi diagnozami. Śmiem jednak twierdzić, że czy Matka Kurka takie argumenty dostanie, czy nie ? sytuacja z euro generalnie się nie zmieni.
    Szanuję pogląd, iż lepsza złotówka niż euro ? i ze ostatnia biegunka pomysłów na wejście do strefy, to rzecz niepokojąca.
    Ale też dodam od siebie: biegunka nie wzięła się znikąd. Halo, co nieco się w gospodarce wali, może zalecanie ostrożności i poczekania kolejnych paru lat, aż się coś Bugajowi przejaśni, to pomysł, żeby jeszcze się zastanowić, czy wyskakiwać dupskiem z ogniska, w którym się siadło, czy jeszcze może poczekać? Tym bardziej, że jak pokazuje doświadczenie, żeby Bugajowi czy Kaczyńskim cos się w kwestiach gospodarczych wyjaśniło ? nie starczyło i pół wieku, więc jakże oczekiwać, że dojdą do rozsądnych wniosków do 2012?
    Nie bardzo chce mi się pisać, dlaczego euro z pozycji gospodarki tak; zresztą ? długością tego posta i tak przekroczyłem jakiekolwiek granice w miarę rozsądnej bezczelności i brnę w burackie chamstwo.
    Ale polecałbym uwadze Matki Kurki fakt, że choć spora liczba Polaków rozmiłowana jest w hazardzie, to jednakowoż nie takim, jaki przeżywa teraz lecąc z wywieszonym jęzorem do tabel grawitującej waluty. Może nie od rzeczy byłoby pamiętać, że obok piłki nożnej wyczynowe dopłacanie do kredytów nie jest ulubionym sportem Polaków. Nie byłoby także całkiem bez sensu wspomnieć, że jakoś nie licuje państwu w środkowej Europie słabość waluty, która pozwala na zbijanie kabzy na spekulacji tęże waluta paru prywatnym inwestorom.
    I choć posty kolesiów, pt.: He, a ja mam łosie wszystko w złotówkach i możecie mnie pocałować ? są niezmiernie krzepiące, to raczej nie dla setek firm, które właśnie zostały, dzięki głupocie swych menadżerów, wycyckane na opcjach walutowych

    I rzecz ostatnia. Ja rozumiem, że kuszące jest porównanie ślepych wyborców PIS do ślepych wyborców PO. Tak, tak, mogą pisać podobne posty! Jednakowoż, aby zachodziła symetria w głupocie, rządy PO musiałyby być choć w połowie tak kuriozalne, jak PISu. A przy całym szacunku dla cynicznego poczucia humoru Matki Kurki ? żeby coś takiego stwierdzić, jest jeszcze co najmniej o jakieś dwie afery rządowe, jedno polowanie na agentów i ze dwie ustawy celujące w trójpodział władz za wcześnie.

    Ja rozumiem, że nonkonformizm może wejść w krew, ale czasem warto strzelić sobie Kadarki dla ochłonięcia. Ja nie wykluczam, rzecz jasna, że Donek w pędzie do prezydentury ostatecznie tak nabroi, że będzie bolało. Ale póki co, wydaje się być zdecydowany w dążeniu wejścia do strefy euro i w pilnowaniu dyscypliny budżetowej. Rozumiem, że co dla mnie jest zaletą ? dla innych będzie nieusuwalną wadą; i że różne rzeczy lubią ? jeden boks, a drugi, jak mu skarpety śmierdzą. Cóż na to poradzić, że empiria mówi mi, że lepsze euro, nawet ze skarpetami ? niż szlachetna złotówka, która wali nas na deski. Stąd staram się kierować argumentami, a nie historiozoficzna emocją ? choć rozumiem gwałtowna potrzebę nonkonformizmu u Matki Kurki, która zapewne jest wzmocniona zjawiskiem niebywałym: otóż rządzący maja nadal poparcie! I siup: mamy kult wodzostwa.

    Reasumując: uważam, że wnioski o śmierci Donka i PO są mocno przesadzone. Doceniam pozytywną, kasandryczną rolę matkokurkowego bicia w dzwony na trwogę, aczkolwiek upraszałbym o więcej umiaru.

    Skądinąd wiem, że i tak mnie nie posłucha, bo niby czemu miałaby posłuchać pierwszego lepszego z ulicy. Ja jednak pozwalam sobie przesłać wyrazy sympatii ? bo wbrew moim złośliwościom; raz, że doceniam cyniczny humor Matki Przełożonej przykrywający piękny idealizm, szczerze zdumiony, jak to politycy knują wygranie wyborów; dwa, że stałe pisanie felietonów może co jakiś czas nieco wyjałowić i sprowadzić na manowce, trzy, że jestem bezczelny jak inni szatani wysyłając posta takiej długości.
    Ciekawe, czy przejdzie, będę mógł pochwalić się znajomym czirliderkom, żem był u Matki Kurki 🙂

    • Krytykę przyjmuję z pokorą,
      Krytykę przyjmuję z pokorą, zawsze, ale krytykę nie napisy na murach. Krytyki rzeczowej mojej nieskromnej osoby w ostatnim czasie jest tyle co kot napłakał, to i proporcje na pokorę się przekładają. Twoja krytyka, to jest porządna krytyka, niezwykle szanuję bliźniego, który się do rzeczy przykłada, więc tym razem pokory nabieram sporo. Z nocy mam podobną refleksję, naród jednak patrzy po łebkach na to co się pisze, dla narodu przywiązanie do szyldu jest święte. Nie zamierzam się wycofać z tego co mi na wątrobie zalega, ale trzeba o tym samym pisać nie tak samo. Tak obmyśliłem, jak wyjdzie nie wiem. Pozdrawiam

      • Do impregnowanych hunwejbinow pokroju Romskeya
        Co sie stalo z raportem Julii Pitery? czy to rzeczywiscie prawda ze zostal sfajczony? A moze go nie bylo?
        A jak rozumiec jedna z wypowiedzi offrecord polityka PO ze policyjne panstwo PiS bylo blefem wyborczym?

        Akurat irytacja Matki Kurki jest zasadna, jest to odprysk ludzi ktorzy nawet jak nie popierali PO to chcieli uwierzyc zyrujac cos na wyrost. A PO to wylacznie partia aparatu, ktorych jednym zmartwieniem jest jak dociagnac karete z Tuskiem do wyborow prezydenckich.

        Bufor antykaczyzmu wciaz dziala a co myslacy jednak zaczynaja dumac czy aby sie nie robi ich koncertowo w lolo.

      • Je nieco krócej się wypowiem,
        bo mój przedmówca wyraził ładnie i doswcipnie to, co sam napisać chciałem.
        Jedna jeszcze uwaga, która wydaje mi się wielce istotna.
        Wyśmiewasz się z mesjanizmu, a nie dostrzegasz, że sam uprawiasz w formie i treści mesjanizm. Ja wam powiem, ja wam mówię, wiem i widzę, bo mi duch święty i dżin z kadarki prawdę jedyną objawili! Tusk działa tak a tak, bo chce tego i tego. Koniec kropka. Nie widzicie? To zobaczcie, bo Ja wam tak mówię!
        Masz chłopie ogromną wiedzę i intiucję polityczną, w tym co napisałeś może być sporo racji, ale nie musi i jedno z pewnością stuprocentową można powiedzieć: na peno nie wszystko jest w tym prawdą/jest prawdziwe.
        Szydząc z mesjanizmu, oświecasz nas niczym Mojżesz, głupie to trochę, nie uważasz?
        Istnieją takie słowa jak: sądzę, przypuszczam, jest prawdopodobnym, wszystko na to wskazuje…itd. Zacznij ich znowu używać i pisz nam swoje fajne, trafne bardziej lub mniej, ale ciekawe prognozy. Komentuj, patrz na ręce polityków, słowem rób co robiłeś wcześniej, i za co Cię polubilim, nie znając i na oczy nie widząc.
        Nie przynoś nam jednak tablic z objawionymi dziesięciorgiem przykazań, nie oświecaj jedyną prawdą w słuszności najsłuszniejszą.
        To wszystko co chciałem powiedzieć.

  60. Matkokurkowe poszukiwanie czterdziestu i czterech
    Niezmiernie barwna to analogia ? otóż ten ci to Naród, zanim się do czego weźmie, najpierw wodza obrać musi, któren niechybnie doprowadzi jedno czy dwa pokolenia do honorowej, ale jednak klęski. Nie od rzeczy tez będzie wspomnieć, że Polacy świetnie się organizują w czasach niewoli i ucisku, natomiast kompletnie nie potrafią współdziałać w czasach prosperity.
    Otóż poza niewątpliwą urodą takich konstrukcji razi ich banalność. W dodatku może się okazać, że wartość takich uogólnień jest dość iluzoryczna, albowiem poza swoja śliczną i dającą pozory głębokiego odkrywania ukrytych mechanizmów przyrody obłością, mogą być one wszakże zwodniczo nieprzystawalne do rzeczywistego obrazu sytuacji.

    Mam olbrzymi szacunek dla osób, które zbierają sobie perełki w rodzaju: iżbyśmy mieli być antysemitami, bo u nas mało Oświecenia było; w Warszawie się kradnie, boć tam był zabór rosyjski; a wreszcie wszyscyśmy co do jednego odważni i dla pań szarmanccy, albowiem ze Słowackiego, Mickiewicza i Kościuszki my.
    Urokliwe te konstrukcje mają jednakowoż taką wadę, że przy swoim stopniu arbitralności i uogólnienia zgoła różne wnioski można z nich wyciągać. Matka Kurka widzi w rażącym ją nagle ślepym i zwierzęcym przywiązaniu Narodu do Donka zadawnioną miłość Polaków do wodza. A to jest niezmiernie ciekawe, bo jako żywo i nasza historia i nasze cechy narodowe raczej uwielbienie dla wszelkiej maści wodzów wykluczają.
    Tak oto zwodnicza uroda historiozoficznych spekulacji, jakże pięknie oddających erudycję ich twórców ? prowadzi nas ostatecznie do kuriozalnych wniosków: albowiem powiedzieć, że Polacy na ogół uwielbiają skupiać się wokół wodzów i mężów stanu; to jak powiedzieć, że generalnie uwielbiają porządek i nie znać w ich Państwie permanentnego chaosu.

    Stąd, doceniając fabularne zalety takiej historiozofii ? rzec muszę, że razi mnie ona co nieco swą naiwnością. Choć miło byłoby stwierdzić, że Amerykanie dzielą się na republikanów i demokratów, gdyż mają niezwykle silnie zakorzenione określone podejście do działań generała Custera; tudzież Anglicy wolą dziś akurat konserwatystów albo partię pracy ? bo tak, a nie inaczej postrzegają Marię Stuart i wojny religijne ? to jednak ja akurat takich pokus bym się wystrzegał?

    Co do tego, że strategia Donka jest obliczona na wybory prezydenckie: A łyżka na to ? niemożliwe! Nie wiem co prawda, dlaczego los pokarał Polaków politykami, którzy nie mają na tyle rozumu, żeby widzieć idiotyzm dążenia do prezydentury, gdy się jest premierem. Nie wnikam, dlaczego Donek ma takie problemy emocjonalne: może destabilizuje mu się gospodarka hormonalna, gdy myśli o poprzednich wyborach prezydenckich.
    Ale czynić politykowi zarzuty, że myśli o wyborach ? to jak mieć za złe tirówce, że nie chodzi w walonkach. Otóż głębia stwierdzenia, że strategia płemieła podporządkowana jest logice następnych wyborów prezydenckich jest niemalże równa głębi poprzednich wynurzeń historiozoficznych. Dla większości publiczności wprost porażająca ? albowiem ciemny to naród i głupi na ogół.
    Jednakowoż ja nie spieszył bym się z wnioskami. Zachodzi oto9 na naszych oczach zadziwiająca sytuacja, że po niemal dwóch latach rządów rządzący nadal maja spore poparcie, a nie są uważani gremialnie przez mądrość ludową za tradycyjnych złodzieji i cwanych idiotów.
    Uważam, że śliczne analogie z wodzami powstańczymi, tudzież subtelne otwieranie nam otwartych oczu łomem, jak to Donald chce zostać pierwszym Donaldem ? to metody, które wyjaśniają nam rzeczywistość dość, powiedziałbym, nieadekwatnie.
    Z tegoż samego powodu apelowałbym do nieco większej litości dla ciemnego ludu zamieszkującego stepy nad Wisłą: choć uparł się wciąż wybierać do rządów osoby głupsze od Matki Kurki, to jednak od bez mała trzydziestu lat jakoś na swoje wychodzi; a jeszcze przy okazji pomógł co nieco zmienić sytuację geopolityczną świata.
    Nie spieszyłbym się zatem do ogłaszania, że oto cały Naród zwariował, bo miłośnie reaguje na Donalda. Starczyło dwóch lat, żeby wyleczyć się z kaczyzmu ? starczy czterech, by spławić Donka, jak nabroi.

    Co do euro ? rozumiem, że Matka Kurka tęskni za rzeczową wymianą argumentów, miast zawsze modnym w anonimowym tłumie przerzucaniem się psychiatrycznymi diagnozami. Śmiem jednak twierdzić, że czy Matka Kurka takie argumenty dostanie, czy nie ? sytuacja z euro generalnie się nie zmieni.
    Szanuję pogląd, iż lepsza złotówka niż euro ? i ze ostatnia biegunka pomysłów na wejście do strefy, to rzecz niepokojąca.
    Ale też dodam od siebie: biegunka nie wzięła się znikąd. Halo, co nieco się w gospodarce wali, może zalecanie ostrożności i poczekania kolejnych paru lat, aż się coś Bugajowi przejaśni, to pomysł, żeby jeszcze się zastanowić, czy wyskakiwać dupskiem z ogniska, w którym się siadło, czy jeszcze może poczekać? Tym bardziej, że jak pokazuje doświadczenie, żeby Bugajowi czy Kaczyńskim cos się w kwestiach gospodarczych wyjaśniło ? nie starczyło i pół wieku, więc jakże oczekiwać, że dojdą do rozsądnych wniosków do 2012?
    Nie bardzo chce mi się pisać, dlaczego euro z pozycji gospodarki tak; zresztą ? długością tego posta i tak przekroczyłem jakiekolwiek granice w miarę rozsądnej bezczelności i brnę w burackie chamstwo.
    Ale polecałbym uwadze Matki Kurki fakt, że choć spora liczba Polaków rozmiłowana jest w hazardzie, to jednakowoż nie takim, jaki przeżywa teraz lecąc z wywieszonym jęzorem do tabel grawitującej waluty. Może nie od rzeczy byłoby pamiętać, że obok piłki nożnej wyczynowe dopłacanie do kredytów nie jest ulubionym sportem Polaków. Nie byłoby także całkiem bez sensu wspomnieć, że jakoś nie licuje państwu w środkowej Europie słabość waluty, która pozwala na zbijanie kabzy na spekulacji tęże waluta paru prywatnym inwestorom.
    I choć posty kolesiów, pt.: He, a ja mam łosie wszystko w złotówkach i możecie mnie pocałować ? są niezmiernie krzepiące, to raczej nie dla setek firm, które właśnie zostały, dzięki głupocie swych menadżerów, wycyckane na opcjach walutowych

    I rzecz ostatnia. Ja rozumiem, że kuszące jest porównanie ślepych wyborców PIS do ślepych wyborców PO. Tak, tak, mogą pisać podobne posty! Jednakowoż, aby zachodziła symetria w głupocie, rządy PO musiałyby być choć w połowie tak kuriozalne, jak PISu. A przy całym szacunku dla cynicznego poczucia humoru Matki Kurki ? żeby coś takiego stwierdzić, jest jeszcze co najmniej o jakieś dwie afery rządowe, jedno polowanie na agentów i ze dwie ustawy celujące w trójpodział władz za wcześnie.

    Ja rozumiem, że nonkonformizm może wejść w krew, ale czasem warto strzelić sobie Kadarki dla ochłonięcia. Ja nie wykluczam, rzecz jasna, że Donek w pędzie do prezydentury ostatecznie tak nabroi, że będzie bolało. Ale póki co, wydaje się być zdecydowany w dążeniu wejścia do strefy euro i w pilnowaniu dyscypliny budżetowej. Rozumiem, że co dla mnie jest zaletą ? dla innych będzie nieusuwalną wadą; i że różne rzeczy lubią ? jeden boks, a drugi, jak mu skarpety śmierdzą. Cóż na to poradzić, że empiria mówi mi, że lepsze euro, nawet ze skarpetami ? niż szlachetna złotówka, która wali nas na deski. Stąd staram się kierować argumentami, a nie historiozoficzna emocją ? choć rozumiem gwałtowna potrzebę nonkonformizmu u Matki Kurki, która zapewne jest wzmocniona zjawiskiem niebywałym: otóż rządzący maja nadal poparcie! I siup: mamy kult wodzostwa.

    Reasumując: uważam, że wnioski o śmierci Donka i PO są mocno przesadzone. Doceniam pozytywną, kasandryczną rolę matkokurkowego bicia w dzwony na trwogę, aczkolwiek upraszałbym o więcej umiaru.

    Skądinąd wiem, że i tak mnie nie posłucha, bo niby czemu miałaby posłuchać pierwszego lepszego z ulicy. Ja jednak pozwalam sobie przesłać wyrazy sympatii ? bo wbrew moim złośliwościom; raz, że doceniam cyniczny humor Matki Przełożonej przykrywający piękny idealizm, szczerze zdumiony, jak to politycy knują wygranie wyborów; dwa, że stałe pisanie felietonów może co jakiś czas nieco wyjałowić i sprowadzić na manowce, trzy, że jestem bezczelny jak inni szatani wysyłając posta takiej długości.
    Ciekawe, czy przejdzie, będę mógł pochwalić się znajomym czirliderkom, żem był u Matki Kurki 🙂

    • Krytykę przyjmuję z pokorą,
      Krytykę przyjmuję z pokorą, zawsze, ale krytykę nie napisy na murach. Krytyki rzeczowej mojej nieskromnej osoby w ostatnim czasie jest tyle co kot napłakał, to i proporcje na pokorę się przekładają. Twoja krytyka, to jest porządna krytyka, niezwykle szanuję bliźniego, który się do rzeczy przykłada, więc tym razem pokory nabieram sporo. Z nocy mam podobną refleksję, naród jednak patrzy po łebkach na to co się pisze, dla narodu przywiązanie do szyldu jest święte. Nie zamierzam się wycofać z tego co mi na wątrobie zalega, ale trzeba o tym samym pisać nie tak samo. Tak obmyśliłem, jak wyjdzie nie wiem. Pozdrawiam

      • Do impregnowanych hunwejbinow pokroju Romskeya
        Co sie stalo z raportem Julii Pitery? czy to rzeczywiscie prawda ze zostal sfajczony? A moze go nie bylo?
        A jak rozumiec jedna z wypowiedzi offrecord polityka PO ze policyjne panstwo PiS bylo blefem wyborczym?

        Akurat irytacja Matki Kurki jest zasadna, jest to odprysk ludzi ktorzy nawet jak nie popierali PO to chcieli uwierzyc zyrujac cos na wyrost. A PO to wylacznie partia aparatu, ktorych jednym zmartwieniem jest jak dociagnac karete z Tuskiem do wyborow prezydenckich.

        Bufor antykaczyzmu wciaz dziala a co myslacy jednak zaczynaja dumac czy aby sie nie robi ich koncertowo w lolo.

      • Je nieco krócej się wypowiem,
        bo mój przedmówca wyraził ładnie i doswcipnie to, co sam napisać chciałem.
        Jedna jeszcze uwaga, która wydaje mi się wielce istotna.
        Wyśmiewasz się z mesjanizmu, a nie dostrzegasz, że sam uprawiasz w formie i treści mesjanizm. Ja wam powiem, ja wam mówię, wiem i widzę, bo mi duch święty i dżin z kadarki prawdę jedyną objawili! Tusk działa tak a tak, bo chce tego i tego. Koniec kropka. Nie widzicie? To zobaczcie, bo Ja wam tak mówię!
        Masz chłopie ogromną wiedzę i intiucję polityczną, w tym co napisałeś może być sporo racji, ale nie musi i jedno z pewnością stuprocentową można powiedzieć: na peno nie wszystko jest w tym prawdą/jest prawdziwe.
        Szydząc z mesjanizmu, oświecasz nas niczym Mojżesz, głupie to trochę, nie uważasz?
        Istnieją takie słowa jak: sądzę, przypuszczam, jest prawdopodobnym, wszystko na to wskazuje…itd. Zacznij ich znowu używać i pisz nam swoje fajne, trafne bardziej lub mniej, ale ciekawe prognozy. Komentuj, patrz na ręce polityków, słowem rób co robiłeś wcześniej, i za co Cię polubilim, nie znając i na oczy nie widząc.
        Nie przynoś nam jednak tablic z objawionymi dziesięciorgiem przykazań, nie oświecaj jedyną prawdą w słuszności najsłuszniejszą.
        To wszystko co chciałem powiedzieć.