Reklama

Na znane nazwiska reaguje się zwykle stand

Na znane nazwiska reaguje się zwykle standardowym: „ach to ten co tego z tym”. Na nazwisko Marcinkiewicz i imię Kazimierz reaguje się nieco inaczej: „ach to ten co tego z tą”. Takie reakcje nie są miłe zwłaszcza dla tego i tej, ale co zrobić kiedy tamta z tym się o to proszą.

Tak zwanej opinii publicznej dwa razy nie trzeba się prosić, czasami nawet się prosi opinię żeby się powstrzymała, a opinia i tak swoje robi. Publika przez Kazimierza Marcinkiewicza odkąd Kazimierz zaistniał non stop była zachęcana do tego, żeby się nie powstrzymywała. Pierwszy polski medialnie sterowany premier z przeznaczeniem do tańca i różańca, sekretarzowania i prezydentury, banku i PZPN. Przy takim zastosowaniu nazwiska nazwisko powinno uważać na każdy kolejny krok w karierze i na każde słowo wypowiedziane przez nazwisko.

Tymczasem co robi nazwisko Marcinkiewicz z biedakiem Kazimierzem? Nie potrafi się nazwisko powstrzymać od przysparzania kłopotów. Pyta redaktor Marcinkiewicza niemal sugerując odpowiedź” „Dlaczego nie startował pan w wyborach do PE?” I co publika słyszy w odpowiedzi? Niewybredne dowcipy Marcinkiewicza z wieku i potencjału Kazimierza. Za młody jestem i zbyt żywiołowy do parlamentu, tak się podsumowuje Marcinkiewicz i chyba nie trzeba czytelnikowi tłumaczyć, że już jutro pojawi się w sieci 1000 dowcipów o dwudziesto paroletniej Izabel, która musi sobie poradzić z temperamentem i młodością pięćdziesięcioletniego Kazimierza.

Reklama
Poprzedni artykułTrzeba “paradować”, niestety
Następny artykułNic nie jest możliwe poza PiS i prezesem PiS
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.